bri 18.07.08, 14:58 www.alert24.pl/alert24/1,84880,5469440,Matka_z_dzieckiem_w_szpitalu__Przeciez_to_nie_hotel.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gabrysia5 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:01 W moim szpitalu matka karmiaca mogła być z dzieckiem o ile było to niemowle.Starsze dzieci, ale jeszcze takie karmione piersią nie mogły byc z rodzicami.Mama mieszkała w hotelu na terenie szpitala i przychodziła na wezwanie.Uważam generalnie,że rodzice nie powinni przebywać z dziecmi na oddziale w nocy.W dzien jak najbardziej.Dlaczego?Dlatego,że niejednokrotnie psują leczenie, dając np dziecku, które przeznaczone jest rano do zabiegu picie, albo robi tyle hałasu,że budzi pozostałe dzieci i tych albo jest jeszcze mnóstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
marta_mamamaciunia Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:06 "Uważam generalnie,że rodzice nie powinni przebywać z dziecmi na oddziale w nocy.W dzien jak najbardziej" nie wiem czy masz dzieci, ale wnioskuję, że nie byłaś z dzieckiem w szpitalu... no łapy po samą doope opadają Odpowiedz Link Zgłoś
gabrysia5 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:09 Mam dziecko i pracuje z dziećmi na oddziale dzieiecym.Ty patrzysz z perspektywy matki i ja cie doskonale rozumiem i również gdybym patrzyła z tej perspektywy to uważam ,że jest to krzywdzące i dla dziecka i dla matki.Jednakże z perspektywy personelu medycznego matki naprawdę bardziej przeszkadzają niz pomagają, co nie zmienia faktu,ze ja w nocy raczej nigdy nie wyrzucałam matek z sali. Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:12 wiesz co z perspektywy personelu medycznego nie dopuszczenie do tego aby dziecko mialo na oddziale osobe bliska jets jednym z bledow jatrogennych - generuje on lek i poczucie krzywdy ktore pozostakje nieraz na lata, zaburza takz eproces leczenia - wiadomo jaki wplyw na leczenie ma stres i ogolne samopoczucie chorego... dziwie sie przedstawicielowi personelu medycznego ze takie bzdury pisze... to jest WASZ problem aby tkapoinstruowac te matki aby wspolpracowaly a nie zamiesc pod dywan i najlepiej nei wpuszczac na oddzial... az mnei trzresie jak czytam tkaie glupoty!!! Odpowiedz Link Zgłoś
gabrysia5 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:20 to idź do lekarz po leki na uspokojenie.Pisząc to co napisałaś faktycznie nie masz pojecia o czym piszesz.Ludzie sa różni.I co ja powiem mamusi,że pod zadnym pozorem nie wolno dziecku dac pić i ty sadzisz ,ze jak maluch zacznie płkac bo tak chce pić to mu mama nie da?Bzdura.A później rano podczas badania okazuje się,że dziecko w nocy piło i nici z zabiegu i znowu może czekac na zabieg miesiąc albo i dłużej , bo akurat nie ma odpowiedniej osoby , która by np. otworzyła dziecku klatke piersiową, albo owszem mamam sie nie przyzna,ze dała sie napić i co ?mamy komplikacje pooperacyjne, a uwierz mi,że czasem bardzo poważne, bo np dzieck zachłysnęło sie wymiocinami, a że miało akurat rurkę założoną, to by sie prawie udusiło.Mam na mysli najprostszy przypadek- po narkozie. Jasne,że sa mamy , które rozumieja i sie stosuja do wszelkich zasad, ale sa również i takie, które sie nie stosuja i niestety tych ostatnich jest znacznie wiecej.Więc przestań jeździc po mnie jak po starej kobyle , bo ty masz swoja rację - i poniekąd sie z nia zgadzam , ale ja ma równiez swoją - taka typowo zawodową. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:49 gabrysiu-byłam na oddziale ortopedii dziecięcej ze swoją 2latką po powąznej operacji. Oprócz niej na sali był 3tyg niemowlak i kilka starszych dziewczynek, w tym jedna po operacji wstawienia endoprotezy miednicy (gronkowiec jej zeżarła). Nie tylko karmiłam i przewijałam swoje dziecko, ale również obcinałam paznokcie maluszkowi, wyjmowałam mu suche kozy z nosa, zajmowałam się dziewczyną po zabiegu endo, do której NIKT nie przyszedł mimo wołań a nastolatka bardzo chciała zrobic kupę. Wiesz jak wygląda osoba po endo (trójąt odwodzący miedzy nogami). Również jej pomogłam w tej czynności. Wiesz co robiły pielęgniarki ? Piły kawę. Moje prośby również nie pomogły. Dopiero postraszenie napisaniem skargi i mediami sprawiło że krowy ruszyły doopy. Byłam w szpitalu x razy, nie wiem nawet ile i naptrzałam się na personel medyczny, który nawalał niemalże za każdym razem Odpowiedz Link Zgłoś
gabrysia5 Guderianko 18.07.08, 15:52 Przykro mi to czytać i żałuje,że spotkałas na swojej drodze takie krowy-pielęgniarki. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Guderianko 18.07.08, 15:55 Mi też było przykro. I dzieciom , ktore za przeproszeniem musiały sie wysr.. na oczach obcej kobiety (moich)też było przykro. A wiesz co jest żałosne Że pierwszy raz byłam na tym oddziale jako samotna matka. Młoda. Drugi również. Ale trzeci jako panna na wydaniu i to z "dobrą"partią. Przyszła Teściowa uczyła dzieci pielęgniarki z rehabilitacji. Przyszły Teściu można powiedzieć VIP. I nagle..oniemiałam-zostałam przywitana z usmiechem. Totalna zmiana zachowania, wszyscy chodzili jak w zegarku Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:56 Gabrysia ma sporo racji. Matki nie zawsze chca słuchac pielegniarki czy lakarza bo wiedza lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
aalissson Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 18:04 Studiuję pielęgniarstwo, teraz już ostatni rok..Mam bardzo dużo praktyk, w tym na oddziale niemowlęcym, na noworodkach i dzieciach starszych..Wiem jak wygląda tam praca, ale wiem też,że matki przeszkadzają na takich oddziałach..Wiadomo,że matka sama najlepiej się zajmie swoim dzieckiem, ale czasami po prostu przeszkadza i denerwuje..Raz byłam świadkiem sytuacji, kiedy matka stanowiła zagrożenie dla swojego dziecka, dlatego iż przez 8 dni ani razu nie wykąpała maluszka, mimo wielu upomnień pielęgniarek, sama też nie oddała dziecka,abyśmy my to zrobiły,albo inne pielęgniarki..W porównaniu do oddziału, na którym przebywają noworodki, Co do pielęgniarek na tym oddziale nie miałam zadnych zarzutów, ale ta sytuacja była tragiczna..Jak już napisałam,dziecko nie było kąpane przez 8 dni..Mamusia tego dziecka codziennie była w tych samych ciuchach, mimo tego,że przychodził do niej mąż i przynosił jakieś tam rzeczy dla niej..Chyba nie widziała potrzeby przebrania się, czy umycia..Śmierdziało od niej niesamowicie..A na tym oddziale miała taką możliwość, bo był tam prysznic i super łazienka..Któregoś dnia wykonywałam zlecenie u tego dziecka..tzn chciałam wykonać..Chłopczyk miał zlecony antybiotyk co 8 godzin..Przygotowałam lek i udałam się do sali, w której leżał, w celu podania leku..Przebywała tam mama tego dziecka oczywiście, ale też tatuś..Trzymał małego na rękach i nie zgodził sie na podanie leku, tłumacząc mi i innej pielęgniarce,że mały właśnie zasnął i mamy sobie iść, bo go jeszcze obudzimy i wrócić za parę godzin..Powiedział jeszcze,że tylko męczymy te dzieciaki tymi zleceniami..Skoro jest zlecenie co 8 godzin, to należy tego przestrzegać, a tatuś był nieodpowiedzialny, matka wtedy w ogóle się nie odezwała.. Na innym oddziale, pielęgniarki to była po prostu masakra..Jak miałyśmy raport, to wypraszały wszystkie matki z sali, a po zamknięciu się drzwi za nimi zaczęło sie obgadywanie..A bo ta matka to jest taka, a tamta jakaś nienormalna, a trzecia znowu coś innego..Nas było(studentek) wtedy 4 na tym oddziale..Każda miała swój przedział pracy..Jedna w zabiegowym, druga na tej sali,trzecia na innej itd..To na 5 pielęgniarek, dwie pracowały, bo były w zabiegowym i pobierały dzieciom krew, zakładały wenflony itd..Reszta siedziała i piła kawkę, jadła śniadanie..My przychodziłyśmy od 7 do 13, przerwę miałyśmy około 11 dopiero i ani możliwości, aby coś zjeść w czasie praktyk i dlatego tak mnie to wkurzało, bo one były tak zadowolone,że my jesteśmy,że wszystko zrobimy i ogólnie mogłyby w ogóle nie przychodzić do pracy..Pomijam już brak współczucia dla dzieci i ich matek, dla tych schorzeń, które występowały..Ja rozumiem,że wypalenie zawodowe, ale to się nie powinno odbijać na pacjentach, w końcu pielęgniarka jest dla pacjenta, a nie po to, aby sobie plotkować przez cały dyżur i mam nadzieję,że przeczyta to jakaś pielęgniarka..Niech się dowie jak to wygląda z boku. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 18:27 Co do pierwszego przypadku: tam nie bylo psychologa? Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 18:13 I co? Toż jeżeli go nie chce słuchać, to nie posłucha ani w szpitalu ani w domu. Jak to ma się do szkodliwości rodziców przebywających w odziale? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 18:58 > Matki nie zawsze chca słuchac Ludzie as rożni. I pielęgniarki i rodzice. Ale faktem jest to że jak przy dziecku w szpitalu nie ma rodzica to maluch jest niedopilnowany. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 18:00 To może warto rodzicom wytłumaczyć dlaczego dziecku nie wolno pić/jeść itp., na czym polega zabieg jaki ma być wykonany i jakie leki będą podane. Tymczasem ta wiedza jest przez lekarzy i pielęgniarki wydzielana bardzo niechętnie, jeśli w ogóle, a pacjent czy rodzic, który się pyta od razu uważany jest za upierdliwego. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 18:21 Rozumiem, ze ludzie sa rozni, i ze czasem 10 krotne wytlumaczenie nie pomaga (toz pracuje z ludzmi i choc wyksztalconymi wiem jaki "beton" sie spotyka. Ale im jest ono lepsze tym wieksza jest szansa, ze dotrze. Nie wystarczy wiec zabronic dawac pic. Trzeba wytlumaczyc, ze dziecko bedzie plakac. (Bo bedzie). I co wtedy zrobic: watka, spryskiwacz, czy co tam jest dozwolone. Wytlumaczyc (obrazowo) jak wyglada zachlysniecie (a wiec co sie ztanie jak matka pic da). Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 18:29 Ale to się trzeba na chwilę wznieść na wyżyny komunikacji interpersonalnej- a tego się nie chce robić/nie ma sie czasu itp- i Lub inaczej- nalezy zejśc do poziomu rodzica i nie zakładać z góry, że zrozumie on dogłębnie hasłowe, rzucane w biegu, poleceniaP Toż, oprócz ludzi zaburzonych, żaden z rodziców nie chce źle dla swojego dziecka. Jesli więc w szpitalu nie respektuje tego, co zleca lekarz najprawdopodobniej nie ma zwyczajnie świadomości o negatywnych skutkach nieprzestrzegania zakazów- mysli więc: "Łyk wody mu nie zaszkodzi przecież"P Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 18:41 Jakie tam wyżyny, Kalipso. Wystarczy powiedzieć trzy zdania, zamiast rzucić hasłem. Z jednej strony personel medyczny ma rodziców za idiotów, którzy nie potrzebują żadnego tłumaczenia, bo i tak nie zrozumieją, z drugiej oczekują, że wystarczy rzucić nawet nie zdaniem, tylko równoważnikiem, żeby wszystko było oczywiste. Ile razy słyszałam pretensje wygłaszane w poczekalniach do pacjentów, którzy mieli być na czczo. A to, że nie powinni pić przed badaniem, a to, że powinni i jeszcze że leki OCZYWIŚCIE powinny być przyjmowane tak jak zwykle. I to wszystko ma wynikać z jednej informacji: proszę być na czczo. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 18:51 Z jednej strony personel medyczny ma rodziców za idiotów, którzy nie potrzebują żadnego tłumaczenia, bo i tak nie zrozumieją, z drugiej oczekują, że wystarczy rzucić nawet nie zdaniem, tylko równoważnikiem, żeby wszystko było oczywiste Dokładnie tak I taki paradoks mógłby być nawet zabawny, gdyby nie dotyczył chorego dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 18:29 Oj przepraszam za jakosc tego tekstu - zaczynam chyba zapominac jak sie pisze po polsku Odpowiedz Link Zgłoś
aisha.666 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 19:16 Ale jesteś dura garysika, w niemczech byłam na 5 operacjach z moim maleństwem i zawsze przy nim byłam nawet na sali po operacyjnej, tam z powodu badań i nakozy nikt nie głodzi dzieciaka, można podac maleństwu pić na 2 godziny przed operacją a jeść ( mleko matki ) 4 godziny przed operacją... W polskim szpitalu ( tylko na szczęcie raz miała zabieg ) durny personel głodził ja prawie 2 doby Odpowiedz Link Zgłoś
marta_mamamaciunia Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:15 no fakt: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ) ja wielokrotnie byłam z dzieciakiem w szpitalu (niestety) i do głowy mi nie przyszło robić coś, czego lekarz/pielęgniarka zabronili. Dlatego tak się zagotowałam - a nieczęsto tu piszę ))) Noc u nas była ---zawsze- Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:29 gabrysia5 napisała: > Mam dziecko i pracuje z dziećmi na oddziale dzieiecym.Ty patrzysz z > perspektywy matki i ja cie doskonale rozumiem i również gdybym > patrzyła z tej perspektywy to uważam ,że jest to krzywdzące i dla > dziecka i dla matki.Jednakże z perspektywy personelu medycznego > matki naprawdę bardziej przeszkadzają niz pomagają, co nie zmienia > faktu,ze ja w nocy raczej nigdy nie wyrzucałam matek z sali. wypowiem się. Syn był w szpitalu i ja wraz z męzem byłam też, wiem ze noc nie potrzebnie nocowaliśmy na siedząco. Ale w dzień kto zajmie się dzieckiem???? pielęgniarki nie mają czasu, nawet podać leków, bo zostawiają na stolikach rodzicom, zeby podali dzieciom. Kto nakarmi małe dziecko. Nie wiem. Uważam ze nie powinni rodzice siedzieć w salach, bo to okropne, to co się naoglądałam.Ale kto zajmie się dziećmi? Odpowiedz Link Zgłoś
aisha.666 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 19:11 W Niemczech standardem jest to że matka jest z dzieckiem, a nie do pomyślenia dla nich jest to że nie byłaby z niemowlakiem. A u nas to jest żenada.... w przydrożnym hotelu za pokój z łazienką płaciłam ostatnio 35zł ( ze śniadaniem i to nie szpitalnym)... NFZ zawsze miał gdzieś swoich klientów, a najbardziej tych małych bo bezbronnych.. Ciekawe dlaczego ci przeszkadzają matki bo co moga zadecydowac że nie pozwola ci 10 raz kuc maleństwo jak nie umiesz tego zroić Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Marta_mama..., 18.07.08, 15:58 Ja byłam z dzieckiem w szpitalu, przebywałam z nim w miare mozliwości w dzien, w nocy - nie. Dziecko ma tam opiekę. Podobnie jak nie zostaję z dzieckiem w żłobku, bo ma tam opiekę. Inaczej rzecz sie ma, kiedy szpital nie ma wystarczająco personelu, aby zając sie dziećmi - wtedy wypraszanie rodziców jest głupotą. No i jesli dziecko jest zamamciowane na amen - wpada w rozpacz, jak tylko matka zniknie mu na 5 minut z oczu - wtedy tez nie ryzykowałabym go zostawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Tak, Dlania, najbardziej "zamamciowany" jest 19.07.08, 14:47 taki opisywany w artykule wcześniak, albo nieco starsze niemowlę karmione piersią na żądanie... > nocy - nie. Dziecko ma tam opiekę. Tak się składa, że przebywałam w szpitalu z moim wówczas 4-miesięcznym dzieckiem przez tydzień 24h/dobę i widziałam tę "opiekę", jaką miały dzieci przebywające na oddziale bez matek. Nawet na przewijanie czekały płacząc, aż się ktoś (niekoniecznie personel, niestety, częśto matki innych dzieci...) zlitował. Wobec matek zaś personel miał oczekiwania, iż skoro już są, to zrobią przy swym dziecku dosłownie _wszystko_ i jeśli np. matka nie zamierzała sama wkłuwać wenflonu czy zakładać sondy do żołądka do karmienia, to jaśnie panie pielęgniarki nie kryły niezadowolenia, że wymaga się tego od nich - wszak matka na oddziale ma obowiązek wykonywac pracę za pielęgniarkę, nawet jeśli ta praca wymaga specjalistycznego przeszkolenia i pewnej wprawy... > Inaczej rzecz sie ma, kiedy szpital nie ma wystarczająco personelu, aby zając > sie dziećmi Pokaż mi szpital, który ma wystarczającą ilość personelu, aby zająć się należycie _niemowlętami_ - normy musiałyby być znacznie ostrzejsze niż w żłobkach, bo - przypomnę - rozmawiamy tu o niemowlętach _chorych_... Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: Tak, Dlania, najbardziej "zamamciowany" jest 19.07.08, 15:01 Widocznie miałam szczęście do personelu. mała spała u siebie przy otwartych drzwiach, a jak nie chciała spac to siedziała w dyżurce z pielegniarkami. A zamaciowanie wystepuje w stopniu powaznym - wystarczyło mi kilka godzin dziennie przebywania z mamami w tym szpitalu i miałam dosyć. Typowa historia: "ja to bym w zyciu dziecka nie zostawiła, że też sie pani nie boi. Wie pani jak ONE kąpią te dzieci? Normalnie jak worki, mało ich nie złamią! ja wczoraj to nawet nie zdązyłam małego wykąpac, bo spał, ale jak zobaczyłam że idzie pielęgniarka, to mu szybko troche wodą, troche oliwką grzywke ochlapałam, żeby go tylko jedze nie męczyły" Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: Tak, Dlania, najbardziej "zamamciowany" jest 19.07.08, 15:07 Acha, tez jako matke wczesniaka wywalono mnie po 4 dobach ze szpitala. Woziłam odciągniete i zamrozone mleko przez 2 miesiące po 90 km w jedna stronę, ale powody rozumiem i przyjęłam do wiadomości. Nie rozumiem natomiast przyprowadzania dziadków, babć i jeszcze dalszej rodziny na oddział intensywnej terapii nad dziećmi - że co, jak ten dziadek ubierze pseudojednorazowy fartuch (który średnio dziennie! ubiera z 20 osób) to juz jest sterylny? I nie zaszkodzi mojemu dziecku? Odpowiedz Link Zgłoś
margotka28 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:08 a jak dzieci budzą się w nocy z płaczem? W obcym miejscu, mamy nie ma. Fajnie prawda? Tego chcesz? Nie rozumiem cię Odpowiedz Link Zgłoś
gabrysia5 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:11 A jak sala ma 4 m2 i stoją tam 4 łóżka lub 6 łóżeczek i przy każdym siedzi matka czyli jest:6 łóżeczek, 6 dzieci i 6 matek to co fajnie.Siedlisko bakterii i latajacego paskudztwa, srodu i brudu.Nie oszukujmy się.Jako matka -jestem przeciw , ale jako pracownik szpitala - za.Jednakże nikt kto nie pracuje w szpitalu pewnie mnie nie zroumie więc sie juz chyba wyłączę. Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:14 mowimy o cywilizowanym kraju anie bangladeszu trzeba stworzyc warunki tym matkom i dzieciom i wlansie na to nfz kasy skapi... o to cala afera... lepiej palace sobie stawiac i diety prezesow podwyzszac... Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:16 gabrysia5 napisała: Siedlisko bakterii i latajacego paskudztwa, srodu i brudu.Nie > oszukujmy się O jakim latającym paskudztwie mówisz? Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:19 O jakim latającym paskudztwie mówisz? Myślę, że Gabrysia tak obrazowo przedstawiła mikroby rozpylane przez ludzi np. podczas kichnięcia? "(...) większość naszych polityków wierzy, że jak się zamówi mszę w intencji płodności, to Polska dziećmi stanie niczym kościołami" Magdalena Środa Odpowiedz Link Zgłoś
kim5 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:18 Osoba korzystająca z "doby hotelowej" powinna za pobyt w szpitalu płacić. Ew. wystąpić do pomocy społecznej o dofinansowanie, jesli ją stać. Nie powinno być tak, że z NFZ idą pieniądze na osoby towarzyszące w chorobie, a nie idą na chorych. Jak będziemy mieli za dużo kasy w NFZ, to możemy finansować usługi dodatkowe. Poza tym - matka ma być przy dziecku, może jeszcze ojciec i teściowa? A obok leżą inne chore dzieci. Może im przeszkadzać tłum gości? Jesli jest możliwość, dziecko powinno mieć osobną, płatną rodzinną salę. Ale leczenie na kupie nie jest chyba higieniczne. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Kim 5 brawo jeden głos rozsądku!! 18.07.08, 15:27 Teraz bym pewnie małe zostawiła same w szpitalu codziennie je odwiedzając. Ale to już przedszkolaki. Niemowlęcia czy nawet dwulatka bym samego nie zostawiła. Zwłaszcza jak przed tym cały czas przebywał z matką. PS. Mam doświadczenia z moimi dziećmi w szpitalu i stąd te wnioski. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Kim 5 brawo jeden głos rozsądku!! 18.07.08, 18:37 Glos rozsadku? A dlaczego przy niemalych skladkach sala 1 czy 2 osobowa ma byc "platnym luksusem"? Moze problemami NFZ nalezy sie zajac w sposob konstruktywny, czyli zmniejszyc rzeczywiste koszty (niepotrzebne zabiegi, przedluzany pobyt pacjeta po to zeby "wyciagnac" pieniadze na te drozsze a nie w pelni finansowane procedury; przesiew przez pielegniarki pacjetow co z katarem do lekarza chodza, porody z niepotrzebnymi zabiegami itp., a przede wszystkim ograniczyc liczbe darmozjadow np. KRUS, zamiast w idiotyczny sposob latac dziury. Odpowiedz Link Zgłoś
yogisia Re: Kim 5 brawo jeden głos rozsądku!! 18.07.08, 21:08 Czyli zwyczajnie trzeba zacząć od poprawienia bazy - np. mniej dzieci w salach......... Odpowiedz Link Zgłoś
margotka28 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:26 pokaż mi szpital, który ma osobne płatne pokoje rodzinne. Bo w moim mieście takowego nie ma. I bardzo chętnie będę się leczyła w prywatnym szpitalu za własną kasę, nie płacąc przy tym na tych darmozjadów z NFZ i ZUS. Ale niestety chwilowo takiej możliwości nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
kim5 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:31 Jeśli bym rodziła, chciałabym, żeby mój mąż był przy mnie. Ale jeśi na sali porodowej byłyby równocześnie inne kobiety, nie chciałaby, żeby ich mężowie mnie oglądali. Jesli nie obecność rodziców przy dzieciach ma powodować, że szpital może przyjąć mniej dzieci lub warunki leczenia mają być gorsze - jestem na nie. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 18:39 Ciekawe czy majac dziecko tez zgodzila bys sie go zostawic samego w imie "warunkow leczenia" innych dzieci. Czy raczej nie nalezalo by walczyc o poprawienie tych warunkow tak aby rodzice mogli z tymi dziecmi byc nie ptzeszkadzajac. Odpowiedz Link Zgłoś
marta_mamamaciunia Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:29 "Poza tym - matka ma być przy dziecku, może jeszcze ojciec i teściowa? A obok leżą inne chore dzieci. Może im przeszkadzać tłum gości?" nie popadajmy w skrajności, rozmawiamy o rodzicu opiekującym się dzieckiem a nie o przyjęciu zorganizowanym w szpitalu Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:35 Nie zauważyłam żadnych tłumów w slach szpitalnianych. Na drzwiach wiszą zawiadomienia, że z powodów epidemiologicznych, przy dziecku może przebywac tylko jedna osoba. Skoro jest inaczej to wina oddziałowej lub ordynatora, że mają u siebie burdelP Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:51 Kim, wyjaśnij proszę jakie koszty ponosi szpital za dzienny pobyt matki przy łóżku dziecka? Jakie pieniadze idą z nfz? Rozumiem, jeśli mama ma przydzielone łózko ale jeśli nie ma?Jeśli sypia na leżaku lub materacu ? Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 16:02 Własnie- dziekuje za rozsadny głos. Ostatnio leżąc z synem chorym na zapalenie płuc miałam w sali chłopca z mama którego odwiedzało po 7-8 osób. Interweniowałam u lekarza dyzurnego ze więcej niż 2 dorosłe osoby przy łózku nie moga byc i juz. Chorowanie w tłumie mało sprzyja zdrowieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 16:07 Ostatnio leżąc z synem chorym na zapalenie płuc miałam w sali > chłopca z mama którego odwiedzało po 7-8 osób. > Interweniowałam u lekarza dyzurnego ze więcej niż 2 dorosłe osoby > przy łózku nie moga byc i juz. Chorowanie w tłumie mało sprzyja > zdrowieniu. Łe, tylko tak? Byłam z młodszą na oddziale pediatrycznym(zaburzenia gospodarki wapniowo-fosforowej). Na oddziale toalety niet. Wc był poza oddzialem. Taki sam w remoncie od kilku (nastu?) lat. Płytki odpadajace ze ścian, smród, brud, rzygowiny w zlewie a w drugim popielniczka. Siedlisko bakterii. Rodzic wracał z takiego przybytku na oddział i slyszał, że przy łóżku może byc jedna dorosła osoba LOL> W końcu ktoś do sanepidu zgłosił.Gronkowce wykryto. Zabito. Oddział znowu czynny. Wc taki sam (dodam,że potrzeby załatwiają tam wszyscy rodzice, goście, czasem student zbłądzi i..mamy w połogu-tym to współczułam bardzo) To szpital przy Unii Lubelskiej w Szczecinie, Oddział pediatryczny niemowlęcy Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:31 Widziałam w szpitalu plączące niewole do którego przez dłuższy czas nikt nie podszedł. Piękny widok. Odpowiedz Link Zgłoś
kim5 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:36 Jeśli NFZ będzie finansował pobyty rodzicom w szpitalach, to nie będziemy oglądać samotnych niemowląt płaczących w szpitalu, ale dzieci, których szpital nie przyjął, bo nie ma kasy. Umiar przede wszystkim. Nikt nie mówi o zakazie wizyt, o samotnych dzieciach. Chodzi o mieszkanie w szpitalu rodziców finansowane przez NFZ. Bez sprawdzania, czy ich na to stać, czy nie. To nie jest świadczenie medyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:32 W "mojej" placówce rodzice mogą być z dzieckiem nie tylko w chwili wezwań Na niektórych piętrach, matki karmiące ale nie tylko, płacą za łóżko i śpią w sali, na niektórych mogą przebywać z dzieckiem w ciagu dnia, na noc niestety nie. Wszystko zależy od władz odziału. Ja nie widzę powodu, dla którego nie możnaby płacić za pobyt z dzieckiem( natomiast nie pokładam wielkich nadzieji w zrobieniu oszałamiających oszczędności z tego tytułu Działa to w wielu placówkach i się sprawdza. Osoby w trudnej sytuacji materialnej są zwalniane z opłat, lub płacą tylko część. Takie wypowiedzi, jak Gabrysi, o szkodliwości matek w oddziale, sa drugą stroną medalu wypowiedzi tej pani z artykułu: " Przecież nie będziemy zostawiać dziecka na ŁASCE pielęgniarek"- podsycają niechęć społeczeństwa do tej grupy zawodowej i są ogólnie mówiąc krzywdzące. Cos, jak wypowiedzi PIS-u na temat umierających pacjentów przed sprywatyzowanym szpitalemP Żadno dziecko nie jest w szpitalu na łasce, niczyjej. Personel medyczny nie ma jednak dziesięciu rak, aby w jednej chwili obsłuzyć kilkoro płaczących dzieci.Pielęgniarki z odziału, na którym najdłużej pracowałam, czasami we dwie albo trzy robiły toaletę itp. pacjentowi bez świadomości- pomoc mam w takiej chwili była nieoceniona. Dlatego matki powinny mieć mozliwość bycia przy swoich dzieciach, nie dlatego, że pielęgniarka to nieczuły potwór, tylko dlatego, że to matka zna swoje dziecko najlepiej, potrafi czesto najszybciej zobaczyć , że cos się dzieje niedobrego z dzieckiem i jest mu niezbędna dla minimalizowania traumy szpitalnej. Odpowiedz Link Zgłoś
ada9611 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:36 Czyli wracamy znow do komuny ,a moze ngdy nie wyszlismy,?przeciez dziecko gdy przebywa z mama wraca szybciej do zdrowia,.a ja myslam ze jestesmy w europie,szkoda slow. Odpowiedz Link Zgłoś
margotka28 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:40 moja matka opowiadała, jak przez znajomości mój ojciec mógł mnie zobaczyć po porodzie. Przez okno. Super. A ja pamiętam oddział dziecięcy, zamknięty na klucz, żeby dzieci nie uciekały. Odwiedziny od 14-17. Ogólny haos i płacz maluchów. Ale pewnie wtedy nie było powikłań pooperacyjnych, bo żadna matka nie podawała napojów przed operacją. Poza tym - nawet dorosłe osoby boją się zabiegów, a co dopiero dzieci. I dlatego uważam, że rodzic powinien mieć prawo do przebywania ze swoim dzieckiem! Odpowiedz Link Zgłoś
marta_mamamaciunia Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:37 "Personel medyczny nie ma jednak dziesięciu rak, aby w jednej chwili obsłuzyć kilkoro płaczących dzieci.Pielęgniarki z odziału, na którym najdłużej pracowałam, czasami we dwie albo trzy robiły toaletę itp. pacjentowi bez świadomości- pomoc mam w takiej chwili była nieoceniona. Dlatego matki powinny mieć mozliwość bycia przy swoich dzieciach, nie dlatego, że pielęgniarka to nieczuły potwór, tylko dlatego, że to matka zna swoje dziecko najlepiej, potrafi czesto najszybciej zobaczyć , że cos się dzieje niedobrego z dzieckiem i jest mu niezbędna dla minimalizowania traumy szpitalnej." amen )) Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:38 Wyobraź sobie dwulatka który nie nosi już pieluch ale też korzysta z nocnika jeszcze przy pomocy mamy. A na oddziale jest kilka takich dzieci. Gdyby nie matki na oddziałach to pielęgniarki zajmowały by się tylko obsługą dzieci a nie od tego do końca są. I to są moje doświadczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
marek.lipski Kto za zmiana systemu zdrowotnego????!!!! 18.07.08, 22:50 gabrysia5 napisała: A jak sala ma 4 m2 i stoją tam 4 łóżka lub 6 łóżeczek i przy każdym siedzi matka czyli jest:6 łóżeczek, 6 dzieci i 6 matek to co fajnie.Siedlisko bakterii i latajacego paskudztwa, srodu i brudu.Nie oszukujmy się.Jako matka -jestem przeciw , ale jako pracownik szpitala - za.Jednakże nikt kto nie pracuje w szpitalu pewnie mnie nie zroumie więc sie juz chyba wyłączę. _________________________________________________ Mile spostrzezenia ale jak to jest mozliwe w Berlinie lub w malych miejscowosciach w Niemczech? Przeciez Polska jest w EU.Dlaczego poprostu zmienic przepisy prawne ale i system zdrowtny jak juz wspomnialem. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Taaak, jak wiadomo 18.07.08, 15:35 leczenia, badania, operacje odbywają sie przede wszystkim w nocy a w dzień to pewnie te na które nocy nie starczyło... Uważam generalnie,że rodzice nie powinni > przebywać z dziecmi na oddziale w nocy.W dzien jak > najbardziej.Dlaczego?Dlatego,że niejednokrotnie psują leczenie, Już nie wspominajac o tym, ze rodzice to banda matołków co daje dziecku pić najchętniej tuz przed operacją i przynosi big maca do gabinetu zabiegowego. Wiadomo tez , ze rodzice w szpitalach porykują po nocy robiąc huczne imprezki a pozostawiony sam sobie maluch nigdy nie płacze, nie krzyczy i jest ogólnie bezdźwięczny. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Taaak, jak wiadomo 18.07.08, 15:39 Poiwem więcej- rodzic izolowany od dziecka, od jego choroby, tego, co mówią lekarze podczas obchodu, czesto może być niedoinformowany a i sam może nie mieć okazji do przekazania waznych informacji lekarzowi. Nie oszukujmy się- część rodziców w obliczu kitla lekarskiego traci rozsądek, język, nie wie, co powiedzieć, o co się zapytać, boi się stracic twarz poprzez pytania, z punktu widzenia rodzica zapewne głupie, i wyjeżdza ze szpitala, szkodząc często dziecku dopiero w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Taaak, jak wiadomo 18.07.08, 15:51 > Poiwem więcej- rodzic izolowany od dziecka, od jego choroby, tego, > co mówią lekarze podczas obchodu, czesto może być niedoinformowany a > i sam może nie mieć okazji do przekazania waznych informacji > lekarzowi. Poza tym pieleganiarki nie sa zatrudniane jako opiekunki do dzieci. Odpoczynek pielegniarki to skarb. Nie powinny rozdrabniać swojego czasu i energii na pocieszanie płaczących w nocy maluchów - bo to moga zrobić rodzice. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Taaak, jak wiadomo 18.07.08, 15:39 Nie rozumiem na czym polega hospitalizacja zdrowych rodziców ? Jedzą za swoje pieniądze, nie wymagają opieki ani użycia specjalistycznych środków medycznych, wyręczają w pracy pielęgniarki a pośrednio pomagają salowym AA-już wiem.Patrzą lekarzom i pielęgniarkom na ręce Odpowiedz Link Zgłoś
gabrysia5 Re: Taaak, jak wiadomo 18.07.08, 15:43 Twoja odpowiedź jest głupia sorry.Czytasz bez zrozumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Taaak, jak wiadomo 18.07.08, 15:45 Określenie pojawiło się ono kilka lat temu w rozliczeniach między szpitalem a funduszem i dotyczy nie tylko kobiet karmiących - także tych, które przebywają w szpitalu z chorym dzieckiem. Szacuje się, że pobyt zdrowej matki z dzieckiem kosztuje od 70 do 90 zł za dobę. (...)dyrektorzy szpitali wielokrotnie informowali NFZ, że hospitalizowanie zdrowych kobiet ogranicza dostęp do wysokospecjalistycznych świadczeń medycznych osobom rzeczywiście wymagającym leczenia, stąd pomysł likwidacji świadczenia Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Sir .vimes 18.07.08, 16:29 Nie czytaj, nie czytaj Tylko jeśli nie czytasz - nie komentuj. Odpowiedz Link Zgłoś
schiraz Re: Taaak, jak wiadomo 18.07.08, 15:50 Byłam z moim synem kilkakrotnie w szpitalu (mały szpital w mieście powiatowym w wielkopolsce). Nie wyobrażam sobie, że nie mogłabym być z nim cały dzień i noc. Zresztą nawet przy przyjęciu dziecka na oddział zawsze słyszałam: "Pani OCZYWIśCIE razem z dzieckiem?". Doba w pokoju z dzieckiem kosztuje 25 zł. i jestem gotowa płacić to za każdym razem. Pomijam fakt, że jeżeli jest rodzic to nawet po leki do dyżurki chodzi sam, a pielęgniarki widywałam jedynie na obchodach, ale rozumiem to, niech zajmą się dziećmi, z którymi nie ma mamy czy taty. Po prostu trzeba dostosować się do wymagań szpitalnych na czas pobytu tam i tyle. Dla matki która chce być z dzieckiem chyba nie jest problemem chodzenie w dresie i kapciach, bezwzględny zakaz wychodzenia poza oddział (ochrona przed bakteriami i wirusami). Rodzice nie są kretynami, nie wierzę, że którykolwiek podałby dziecku coś co pielęgniarki czy lekarze zakazali dla jego dobra. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Taaak, jak wiadomo 18.07.08, 15:52 W moim mieście doba taka w szpitalu, w którym można być z dzieckiem wynosi 15zł za samo łózko a 30zł za łóżko+wyżywienie. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Swoją drogą 18.07.08, 16:36 podobno większym problemem jest to, że dzieci same w nocy raczą się zostawionymi przez rodziców sokami, wodami itp. Bo dziecko w przeciwieństwie do rodzica niekoniecznie zna i rozumie zalecenia lekarzy. Zresztą, sama jako małe "szpitalne dziecko" uczestniczyłam w takich akcjach nie zdając sobie sprawy z zagrożenia (w nocy przed operacją dziewczynki pogryzały schowane cukierków itp). Znajomi lekarze, a przede wszystkim pielegniarki podkreślają , ze dzięki obecności rodziców do dzieci są pod tym względem przypilnowane. Poza tym - z punktu widzenia DZIECKA - właśnie w nocy jest w szpitalu najtrudniej. Oczywiście, zdarzają się rodzice-idioci - to jasne - ale bardzo rzadkie. Odpowiedz Link Zgłoś
marek.lipski Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców?Skandal!!!!! 18.07.08, 22:28 Podaje link berlin.de. Tam sa rowniez informacje nie tylko o szpitalach ale i przepisach prawnych.Tylko 70 kilometrow od Odry. To co prawnicy w POLSKIM FUNDUSZU ZDROWIA wymyslili, jest barbarzynstwem,skandalem i zdrada przeciw spoleczenstwu polskiemu i EU::::::: Mocne slowa?W zadnym przypadku. Przeczytajcie z innych panstw EU przepisy prawne i wtedy zrozumiecie ze ta decyzja w Polsce jest wyjatkowym faszystowskim,nieludzkim barbarzynstwem. Quo vadis POLAND???? Odpowiedz Link Zgłoś
sanna.i Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:38 Ciekawe jak oni wyliczyli to 70-90 zł za dobę? Przebywałam z synem w szpitalu aż czterokrotnie (niestety). Wszystko sprowadzało się do tego, że opiekowałam się dzieckiem praktycznie ZAMIAST pielęgniarek, może oprócz pobierania krwi. Bywało i tak, że trzeba było dopilnować dziecka z tej samej sali, przy którym nie było rodziców. Nie dostałam oddzielnego łóżka, materaca, pościeli - nic! Mycie odbywało się tak, że mąż przyjeżdżał po pracy samochodem, zostawał z dzieckiem, ja prułam do domu umyć się i przebrać i przyjeżdżałam znów. Za 1 kubek gorącej wody taką kasę wyliczyli??? Odpowiedz Link Zgłoś
margotka28 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:42 dodałabym jeszcze spanie na materacu lub bezpośrednio na podłodze. Ale może ten kawałek podłogi taki cenny jest? Odpowiedz Link Zgłoś
dirgone Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:42 Też się zastanawiam nad tym wyliczeniem. Może ktoś oblatany je wytłumaczyć? Odpowiedz Link Zgłoś
kim5 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:46 Szpitale położnicze potrafiły zorganizować sale do porodów rodzinnych. Nie sądzę, żeby sale dla dzieci z rodzicami to była aż taka abstrakcja. Reasumując - tu nie chodzi o zakaz przebywania rodziców z dziećmi w szpitalu, ale o to, aby rodzic przebywał z dzieckiem w godnych warunkach i ponosił tego koszty. Tylko tyle. W artykule jest mowa o fikcyjnej hospitalizacji, czyli rodzic leży w szpitalu jako chory! Odpowiedz Link Zgłoś
asia.asz Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:57 > Reasumując - tu nie chodzi o zakaz przebywania rodziców z dziećmi w > szpitalu, ale o to, aby rodzic przebywał z dzieckiem w godnych > warunkach i ponosił tego koszty. Tylko tyle. W artykule jest mowa o > fikcyjnej hospitalizacji, czyli rodzic leży w szpitalu jako chory! prawdopodobnie chodzi o matki i dzieci po porodzie, gdzie matke zatrzymuje sie w przypadku choroby dziecka i ma ona lozko i jedzenie za darmo, zgadzam sie ze w takim przypadku nalezaloby rozwiazac sprawe i wynajmowac pokoje takim matkom za oplata, ale zlikwidowanie tego (platnosci za te matki) spowoduje albo to ze szpitale beda oszukiwac w fakturach zeby tym matkom zapewnic jako takie warunki w szpitalu albo zmusza te matki do koczowania na materacach przy dzieciach (kilka dni po porodzie, male dziecko jedzace czesto tez w nocy, wiec obecnosc matki calodobowa - dla mnie sytaucja nie do pomyslenia) ps. i mam jeszcze pytanie - czy sa tu osoby ktore zajmowaly za darmo lozka, dostawaly szpitalne jedzenie, siedzac w szpitalu ze starszym dzieckiem (starszym niz kilka dni) raczej watpie, cala sytuacja dotyczy wlasnie matek po porodzie, tylko nagle zostala rozciagnieta na innych rodzicow, a tak naprawde w ich sytacji nic sie nie zmieni bo oni i tak nie mieli tych przywilejow Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 18:19 Moja córka była wcześniakiem i po porodzie spędziłam w szpitalu jeszcze 10 dni. Zapłaciłam za to ok. 700 zł, ale w oddzielnym, wygodnym pokoju w łazience. W dniu wypisu, mimo, że wypisano mnie dopiero ok. 15:00 nie dostałam już obiadu. Dopóki mnie nie wypisali nie mogłam wyjść z oddziału, więc byłam wściekle głodna (szpitalne śniadanko było o 7:00). Odpowiedz Link Zgłoś
gabrysia5 przestańcie generalizować 18.07.08, 15:51 Wbrew panującej opinii sa jeszcze pielegniarki , które wybieraja swój zawód bo tak czują.Nie wyzbyły sie empatii i współczuja zarówno dzieciom jak i rodzicom.Wszystko rozumiem,ale jak czytam tekst "kto zajmie sie dzieckiem" to pomimio,że kocham swój zawód i wykonuje go najlepiej jak potrafie to po takiej opinii przestaje mi sie chcieć.Niestety.Powtarzam poraz kolejny.Z punktu widzenia matki - absurdalny przepis, z punktu widzenia personelu- wcale nie taki głupi.I piszę tu o przebywaniu mamy w nocy, kiedy dziecko śpi, a nie w dzień.Zreszta u nas na oddziale , gdy w nocy dziecku potrzebna była matka , a była osiągalna , to się ją po prostu wołało i tyle. I jeszcze jak ktos napisał, mama myła dziecko, zajmowała sie nim - no to niby czym miała sie zajmować skoro była w szpitalu dla dziecka? Natomiast podawane leków przez rodziców, a i pozostawienie leków na stoliku przez pielęgniarke jest niedopuszczalne!!!i tu sie zgadzam w 100 %. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: przestańcie generalizować 18.07.08, 15:53 Gabrysiu-jasne że są takie. Kilka razy spotkałam. A kilkadziesiąt razy nie Poza tym-obawiam się ,że taki zapis oznaczałby ukręcenie bata na szyje pielęgniarek, którym doszłyby dodatkowe obowiązki i kłopoty Odpowiedz Link Zgłoś
gabrysia5 Guderianka 18.07.08, 15:55 Dla mnie to nie dodatkowy obowiązek tylko normalna część pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Guderianka 18.07.08, 15:58 gavrysiu-wiemy już że nie mówimy o tobie Mowa o pielęgniarkach , które tylko wkłuwają się, cewnikują, pobierają krew i przynoszą termometry Raz spóźniłam się do córki (musiałam nocować poza domem , bo na oddziale był remont i deficyt łóżek ). Przyszłam ok 11. Dziecko w trójkącie odwodzącym ,zapłakane w łóżeczku, kołdra skołtuniona i...kupa w pampersie. Tyłek odparzony. Pytam starszych kiedy ostatnio była "piguła".Dowiedziałam się że 2 godziny temu ale do pampersa nie zaglądała.. Odpowiedz Link Zgłoś
schiraz gabrysiu 18.07.08, 18:03 Ja nie pisałam wcześniej konkretnie o tobie, ale uwierz mi, byłam z malolatem w szpitalu kilkakrotnie na okres tygodnia. Za każdym razem obecność pielęgniarki ograniczyła się do założenia wenflonu i trzykrotnemu w ciągu doby podaniu przez tenże leku. Po tabletki i syrop chodziłam do dyżurki na zasadzie :" Pani za osiem godzin znowu tu przyjdzie po leki" usłyszane od pielęgniarki. Przy moim maluchu nie zrobiły totalnie nic, ale i tak tego nie oczekiwałam, bo po to tam ja byłam. Płaciłam jak pisałam 25 zł, ale gdybym musiała zapłacić 50 też bym tam była, nie zostawię dziecka jeszcze długo na noc samego w szpitalu. Odpowiedz Link Zgłoś
sanna.i Re: przestańcie generalizować 18.07.08, 16:05 Jestem skłonna płacić rozsądnie (!) wyliczoną stawkę, ale jestem przeciwna zakazowi przebywania rodziców z dzieckiem. Nawet w nocy, a może zwłaszcza, bo często właśnie noc jest dla maluchów kryzysowa. Przy czym, jeśli już płacę, fajnie byłoby mieć ZA CO płacić, czyli umyć się gdzieś, albo dostać jeden materac do spania. Póki co, zastanawiam się jakiego przelicznika użyto, że wyszło im tyle kasy? Co do pielęgniarek - z moich obserwacji wynika, że są bardzo różne. Te fajne i pomocne, i owszem. Ale też i takie, że na samo wspomnienie rzygać się chce. Za dużo by zresztą pisać, to już oddzielny temat. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 18:38 Bywało i tak, że trzeba było dopilnować dziecka z tej samej sali, przy którym nie było rodziców He,he..częsta praktyka..i jak, wielokrotnie miałam okazję zaobserować, traktowane jak oczywista oczywistośćP W sumie kolejny przykład na to, że obie grupy- pielęgniarki i rodzice- powinni ze sobą współpracować, szanować się, bo od nastawienia jednej z tych grup, często zależy komfort drugiejP Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 15:53 Nikt nie broni rodzicom byc z dzieckiem. Szpital dzieciecy nie ma obowiazku dbac o miejsca do spania dla rodziców. Ja dwukrotnie czas spedzałam na fotelu przy łóżeczku syna. Odpowiedz Link Zgłoś
sanna.i Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 16:14 Miałaś chociaż fotel, ja tylko małe krzesełko, jak dla dziecka z podstawówki. Spędziłam tak...tydzień. Dla uwiarygodnienia mogę napisać, który to szpital był - na Litewskiej w W-wie, oddział niemowlęcy. Tak było w 2006r.Nie wiem, czy cos się zmieniło.Żadnego prysznica, nic! I zakaz wnoszenia własnych leżaków czy materaców lub koców. Co do zostawania po porodzie - temat też mnie dotyczy. Po cc moje dziecko zostawiono na obserwacji, crp było na granicy normy. Dali mu antybiotyk przez wenflon. I co? Miałam zostawić dziecko, które karmię piersią, kilkudniowe? Spoko, mogę dopłacić, jak już tak chcą. Ale niech taki rodzic ma odrobinę komfortu chociaż. Odpowiedz Link Zgłoś
frodolin Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 16:30 też mam między innymi srednie wykształcenie medyczne, ale nigdy nie stwierdziłabym faktu że rodzic, bądź opiekun przeszkadza w procesie leczenia dziecka, jestem oburzona tym co napisała gabrysia i śmiem twierdzić, że jest tą jedną z wrednych którą nie raz udało mi się spotkać przy okazji pobytu w szpitalu, nie wyobrażam sobie aby ktoś mógł mi odmówić możliwości przebywania z moim dzieckiem w szpitalu, jeżeli NFZ nie chce tego finansować powinny się na to znaleźć pieniążki z innych środków, np. ubezpieczenie dodatkowe, choć uważam, że wtedy warunki bytowe powinny lepsze a nie spanie na leżaku czy jakiejś kozetce, bardziej niebezpieczne wydaje mi się pozostawienie dziecka pod opieką pseudo pielęgniarek niż niezorientowanej mammy, pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 16:39 Mój syn urodził sie w jednym z większych warszawskich szpitali. Zostałam z niego wygoniona w 5 dobie... Nikogo nie obchodziło, że syn jest wcześniakiem (33tc)a ja po porodzie najzwyczajniej nie mam siły na spędzanie dnia na krzesełku przed inkubatorem, masując piersi i odciągając pokarm. W 10 dobie życia mój syn trafił do CZD.... Mogłam z nim być od 5 rano do momentu aż zasnął... A on ze względu na swoje duże problemy zdrowotne i stan ogólny zasypiał ok 1 w nocy. Hotel mi sie nie należał z bardzo prostej przyczyny - był dla osób przyjezdnych a ja byłam z Warszawy... I tak 4 miesiace - pierwszy autobus do CZD 5.07. O 1 w nocy powrót do domu. Żyłam jak cyborg. Ale na noc NIE WOLNO było zostać... I niby to rozumiałam - bo sala malutka, 4-5 łóżeczek. A dzieci muszą mieć czym oddychać. Ale... Mnie nie wolno było zostać z synem na noc ale w sali obok przebywała mama z dzieckiem - dostała szpitalne łózko, była przyjęta na oddział bo miała noworodka z podejrzeniem wady serca. Była tez lekarzem. I tak spędziła 2 tygodnie. Jej było wolno... Wywalczyłam mozliwosc pozostawania z synem w sytuacji gdy odebrano mu monitor i podłączono dziecku pani doktor bo ona musiała się czasem wyspać. Jak widać są równi i równiejsi. Rodzic ma prawo zostać z dzieckiem, dziecko ma prawo być z rodzicem. Ale jesli mamy za to płacić - niech NFZ i szpitale zapewnią nam godne warunki a nie ceny wzięte z kosmosu. Odpowiedz Link Zgłoś
fergie1975 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 17:01 bylam z dzieckiem w szpitalu, nie wiem za co mialabym placic 90 zl na dobe, to raczej pielegniarki powinny mi placic, za opieke, mierzenie mu temperatury, sprawdzanie i nieraz podlaczanie kroplowki,aplikowanie leków, karmienie i sprzatnie po moim dziecku. Jedzenie mialam swoje, tydzien przekiblowalam na krzeselku, bylam bo karmilam piersia. Niewiarygodne po prostu. W zyciu nie slyszalam o "usludze hotelowej", w tych przepelnionych szpitalach mialyby byc jeszcze pokoje hotelowe? moze z lodowka , kablowka i internetem?? ja nie wiem o co chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
berecik7 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 17:44 Wszystkie mamusie, które twierdzą, że dzieci mają w szpitalu OPIEKĘ, to pewnie takie, które zostawiłyby dzieci gdziekolwiek i z kimkolwiek (znam takie) bo de facto mają w dupie, co się dzieje z ich dziećmi. Ale samopoczucie mają świetne, bo przecież zostawiły dzieci pod opieką...Przykładem na to są rodzice, którzy posyłają dzieci do prywatnych przedszkoli (często nowootwartych) i nigdy nie pofatygują się , aby sprawdzić chociażby, co ich dzieci jedzą przez cały dzień i kto się nimi opiekuje... LEżałam z synkiem na Litewskiej. Trząsł się na widok lekarzy i pielęgniarek, tylko nasza jako rodziców obecność sprawiła , że jakoś wyszedł z tego doświadczenia bez szwanku psychicznego. Choć długo potem płakał na widok każdej osoby ubranej w białą koszulę... Pilnować trzeba było każdego: - pielęgnierek, bo choć pacjentów nie było wielu, zdarzyło im się pomylić leki!!!; - pani rozdającej posiłki - te dzieci, przy których nie było rodziców, dostawały dużo mniejsze porcje, TAK, TAK !!! Mojemu dwulatkowi nakładała więcej niż trzynastolatkowi, który leżał obok nas, a którego rodzice nie mogli byc przy nim. Do mojej interwencji... - lekarzy, którzy z nieznanych mi przyczyn kładli dzieci z bardzo zaraźliwymi infekcjami wirusowymi z "bakteryjnymi" na jednej sali; Pozdrawiam wszystkie mamy, które z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku zostawiły swoje malutkie dzieci w szpitalu. A rzekomy hałas generowany przez rodziców to już jakiś absurd. Na Działdowskiej byłam świadkiem, jak w środku nocy, na oddziale dziecięcym, w pokoju pielęgniarskim RYCZAŁO radio...Sama je wyłączyłam, bo panie znikły na dłuższą chwilę. Były...na papierosku. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 17:59 Dzieci miały zabieg w czeskim szpitalu i cały dzień były same. Ciągle była przy nich jedna pielęgniarka. Ładna sala, mało dzieci, zabawki i telewizor. Wszystko w ramach zwykłego ubezpieczenia. Małe nie mają traumy i dobrze to wspominają. W takich warunkach mogę dziecko zostawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 18:32 berecik7 napisała: > LEżałam z synkiem na Litewskiej. Jak ja nienawidzę tego szpitala. Mój syn leżał tam na oddziale niemowlęcym. Pielęgniarki niechętne wszystkiemu: znieczulaniu przed kłuciem, obecności rodzica przy jakichkolwiek zabiegach (bo wtedy z jakiejś przyczyny trudniej się wkłuć), że o zajmowaniu się dziećmi nie wspomnę. Był taki moment, że na "mojej" sali leżały trzy noworodki podłączone do monitorów. Pielęgniarki nie przychodziły nawet wtedy, gdy te monitory zaczynały buczeć. Po mojej interwencji stwierdziły, że te maszyny to się ciągle psują i bez sensu hałasują. I oczywiście za każdym razem musiałam się upewniać, że moje dziecko dostaje mleko dla alergików, bo kilka razy chciano nakarmić je zwykłym. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 18:36 Bosszzzz...to w krakowskim Prokocimiu Anioły pracuja. Tak serdecznych pielegniarek nie spotkałam nigdzie indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
sanna.i Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 21:16 Te wyjące urządzenia, na które nikt nie reagował to ja bardzo dobrze pamiętam. Jedno wyło całą noc, ciekawe jak dzieci mają spać w takich warunkach...Usłyszałam, że ono jest popsute, niestety nikt nie potrafił mi odpowiedzieć, po co w ogóle je włączają... Odpowiedz Link Zgłoś
tata_ok Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 17:30 O czym oni piszą? Przecież NFZ nie płacił za matkę, która przebywała wraz z chorym dzieckiem w szpitalu. Co za bzdury. Niech nie piszą o usługach hotelowych bo warunki w jakich koczują matki przy swoich chorych dzieciach są poniżej nawet standardów w więzieniach. Matki, których dzieci muszą być w szpitalu siedzą tam w tragicznych warunkach. Na składanych fotelach turystycznych, które muszą kupić we własnym zakresie. Bez możliwości umycia się, bez wyżywienia. Jeżeli ktoś z rodziny nie dowiezie im jedzenia i nie przyjdzie zastąpić to od szpitala nie dostają nic. Więc o likwidacji czego piszecie? Lepiej dba się w naszym kraju o przestępców w więzieniach niż o matki, które wyręczają obsługę w ich czynnościach. Ktoś może napisać, że matka nie musi siedzieć przy dziecku w szpitalu? Tak nie musi ale widziałem dzieci, noworodki, którymi nikt przez wiele godzin się nie zajmował leżały i płakały do czasu jak miały siłę? Jak są w miarę silne to przeżyją jak nie to skończą jako kaleki. Zobaczcie jaką opiekę zapewniło NFZ Patrykowi (pomocpatrykowi.com), który po operacji zapadł w śpiączkę i żaden z lekarzy tego nie zauważył? Gdyby nie obecność matki Patryk najprawdopodobniej by już nie żył. Matka wezwała lekarzy, że jej dziecko przestało oddychać. Odpowiedz Link Zgłoś
berecik7 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 18:09 Bardzo żałuję, że w polskich szpitalach nie panują takie warunki, jak w czeskich... A tak w ogóle, to chyba po raz pierwszy w swoim życiu czuję, że państwo polskie po prostu plunęło mi w twarz jako kobiecie i matce. Jak ktoś podłoży w końcu bombę pod NFZ, to pewnie będę to ja ))) Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 18:25 > Bardzo żałuję, że w polskich szpitalach nie panują takie warunki, > jak w czeskich... Nie wiem czy we wszystkich czeskich szpitalach tak jest. Chodziło mi raczej o pokazanie że jak są odpowiednie warunki to dziecko może samo zostać, traumy nie mieć a matka może być spokojna. Tylko trzeba zapewnić warunki. Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 18:36 Ja 25 idę z dzieckiem do szpitala, do miasta polozoego dość daleko od miejsca gdzie mieszkam. Będzie mialo parę zabiegów w znieczuleniu ogólnym i wesz gabrysiu jakoś sobie nie wyobrażam zostawić dziecka samego. Tym bardziej,że na tyle pobytów co ja z Niki zaliczylam zawsze mnie pytano czy mogę zostać z dzieckiem gdyż jest za malo personelu. I zapewniam Cie halasu nie robilam, i przestrzegalam zaleceń lekarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 18:51 Te wyliczenia to z kosmosu ?? Byłam z córą 12 dni w szpitalu (fakt, sporo lat temu) w dzień i w nocy. Drzemałam na krzesełku obok łóżka przez te 12 nocy. Po południu przyjeżdżała moja Mama, abym mogła pojechać do domu 12km., wykąpać się, zjeść ciepły posiłek, nalać herbaty do termosu, zabrać kanapki i wrócić do szpitala. Pielęgniarki bywały bardzo różne Na cały oddział dwie były cudowne z tych, które nie minęły się z powołaniem, reszta była z rodzaju "co ja robię między tymi gó..arzami". Z moją córą leżała dziewczynka czekająca od trzech lat na operację serca (musiała doczekać do osiągnięcia odpowiedniej masy ciała). Jeśli nie było tych dwóch wspaniałych pielęgniarek, to żadna z cierpiętnic do niej nie przyszła, jeśli nie musiała podać leków czy zabrać na badania. Dziewczynka (3 lata) w ciągu tygodnia była tam sama, gdyż miała dużo rodzeństwa, którym ktoś w domu zająć się musiał. Gdyby nie rodzice zostający ze swoimi dziećmi nie przekazywali sobie pałeczki i "instrukcji" dotyczących opieki nad tą dziewczynką, leżałaby plackiem całe dnie i noce w pościeli poprawionej tylko przed obchodem lekarskim i pieluszce zmienionej przed obchodem i wieczorną kąpielą. Odpowiedz Link Zgłoś
beatta4 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 19:42 W tym roku za dobę wraz ze śniadaniem i obiadokolacją w Zakopanem na kwaterze zapłaciłam 50zł,i ten ktoś jeszcze na nas zarobił.Piękna pościel,środki czystości,ekskluzywna łazienka,telewizor bezpłatnie.Pytanie skąd koszt 90zł pobytu na dobę rodzica w szpitalu.Kpina!Jeszcze raz Kpina!Powtórzę się: spanie na krześlę bądź pod łużkiem dziecka,jedzenie własne,picie w termosie własne,środki czystości własne,na prąd trzeba wykupic cegiełkę,na parking również,telewizor odpłatnie,personel w pracy jest wyręczny przez rodziców.Chyba woda u nas tyle kosztuje? A myłam tylko ręce i twarz.Mam dwoje dzieci,byłam kilka razy w szpitalu,wiem jak to wygląda,raz gdy karmiłam piersią udostępniono mi rozkładany fotel i to wszystko.Dzieci które są zostawione przez rodziców i nie doglądane przez pielęgniarki zapadają na chorobę sierocą,którą później leczy się latami.Owszem czasami to nie ich wina,brak personelu,ale piszę że tylko czasami,gdyż w większości przypadków jest tak,szczególnie na nocnej zmianie,że zamiast plotkowac przy kawie,mogłyby się bardziej zając małymi pacjentami.Byłam świadkiem razem ze mną na sali leżała 3 miesięczna dziwczynka była w wieku mojej córki.Rodzice pijacy odwiedzali ją żadko,mieli miec odebrane prawa rodzicielskie,dlatego szpital zatrzymał dziecko na dłużej.Lażła godzinami sama i wpatrywała się we mnie i przytuloną do mnie córkę.Nie mogłam spokojnie na to patrzec,pielęgniarki pokazywały się rzadku,dziecko było przemoczone było na pieluszkach tetrowych.Zaczęłam dawac swoje pampersy.Na zapytanie czy mogę je trochę ponosic i zabawic dostałam odpowiedź "pani ją rozpieści,przyzwyczai do noszenia,a my później sobie nie damy z nią rady".Ale faktem jest też,że przy porannym obchodzie podsłuchałam jak rechabilitantka mówi do pielęgniarki,że tej dziewczynce trzeba przełożyc poduszkę na drugą stronę i ją obrócic,gdyż od ciągłego leżenia na jednej stronie zauważyła skrzywienie główki.I to jest u nas opieka zdrowotna,dziecko ma się nabawic krzywicy tylko po to,żeby pielegniarki nie musiały się męczyc bawieniem i mogły się trochę na noce zdrzemnąc? Ja też pracuję na noc i nie mam prawa oka przymrużyc,a nie mam małych dzieci pod opieką.Zabrania się aborcji i namawia na zostawienie dziecka w szpitalu, też za tym byłam,ale po tym co się naoglądałam ,nie wiem czy aborcja dla tych dzieci nie jest lepsza.Przedewszystkim jakiś psycholog powinien przeszkolic pielęgniarki i sprawdzic czy wszystkie się do tego nadają i wytłumaczyc,że praca szczególnie przy małych dzieciach to nie rutyna, a dzieci to nie przedmioty na taśmie produkcyjnej.A o narodowym funduszu zdrowia nie będę pisac,bo niewarto,poprostu zaskarżyc do Trybunału... a później prywatyzacja Odpowiedz Link Zgłoś
beatta4 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 19:46 Dodam tylko,że rzeczywiście wśród pielegniarek są wyjątki,ale niestety to tzw."rodzynki". Odpowiedz Link Zgłoś
zonka77 ale jak się zapłaci to można być? 18.07.08, 20:14 bo nie załapałam. Zapłaciłabym chyba każde pieniądze żeby być przy dziecku. Zwłaszcza starszym. Moja córka ma teraz 7 lat i pobyt w szpitalu ze mną byłby prawdopodobnie niewielkim stresem ale zostanie tam samodzielne byłoby prawdopodobnie totalną traumą. Byłam z córką 3x w szpitalu, chyba za każdym razem mąż coś tam za mnie płacił - ale byłam z nią. Raz spałam na łóżku, dwa razy spałam na podłodze ale mogłam mieć śpiwór - nie ważne, mogę nawet na krześle spać. Miała 1,5, 2 i chyba 3 latka. Za każdym razem nie wyobrażałam sobie zostawić ją samą w obcym nieładnym miejscu którego się bała bo ją kłuli, badali. Do tego ja się nią zajmowałam na zmianę z mężem. Co ma robić 1,5 roczne dziecko w szpitalu kiedy jest samo w łóżeczku i samo na sali i nie może nawet z sali wyjść bo ma wirusa rota ?? Za ostatnim razem miała zapalenie krtani i to ja jej podawałam maseczkędo oddychania z czymś tam bo się dusiła. Płakała i trzymała mnie za rękę. Sądzę że gdyby miała zostać sama to wpadłaby w totalną histerię bo była przestraszona że nie może oddychać normalnie nie wiem czy to dotyczy tylko maluchów i czy za opłatą można zostać?? Odpowiedz Link Zgłoś
pacia811 hmmm, moje dziecko beze mnie by umarło.... 18.07.08, 21:11 nie wyobrażam sobie mojego dziecka samego w szpitalu... mała ma bardzo silną postać atopowego zapalenia skóry, i każdy najmniejszy stres powoduje zdenerwowanie, a w konsekwencji potworne świądy, niewyobrżalne!!!! mała z powodu płaczy czy stresu potrafi sobie zmasakrować ciało, które goi się dwa tygodnie.... byłam z małą dwa razy... dla mnie to był koszmar... -musiałam pilnować jakie leki dostaje mała (pewnego dnia dostała dawke 10krotnie wyższą niż zalecana) -z powodu AZS trzeba było ją smarować 10 razy dziennie, myślicie, że któraś pielęgniarka by tak robiła??? całe ciałko 10 razy dokładnie smarować..... -mała jest na bardzo rygorystycznej diecie: bezglutenowa, bezmleczna, bezjajeczna, bezcukrowa, przeciwgrzybicza, bez produktów wysokoskrobiowych- Odpowiedz Link Zgłoś
marek.lipski Re: ale jak się zapłaci?KTO za zmiana systemu zdro 18.07.08, 22:43 zonka77 napisała: bo nie załapałam. Zapłaciłabym chyba każde pieniądze żeby być przy dziecku.Zwłaszcza starszym. Moja córka ma teraz 7 lat i pobyt w szpitalu ze mną byłby prawdopodobnie niewielkim stresem ale zostanie tam samodzielne byłoby prawdopodobnie totalną traumą. ITD.Skrocilem.Sorry takich przykladow mozna podawc bez konca. _____________________ Masz racje ale ja jestem za calkowicie innym systemem tak jak w Berlinie,chociaz,co nie jest perfekcyjne ale dostepne dla wszystkich-bogatych i nie majetnych. Zadaje pytanie. 1.Kto za zmiana systemu zdrowotnego w Polsce? 2.Lekarstwa,te tansze za darmo. 3.Opieka lekarska-za darmo. 4.Dla dzieci do 18 roku zycia,wszytko za darmo, lacznie ze szpitalami i lekarstwami tak jak jest w Berlinie? Wiem ze i tutaj w Berlinnie nastapia zmiany ale PRZECIEZ JAK MACIE czas protestujcie w Internecie i zbierajcie podpisy zamiast pozwolic,na takie traktowanie spoleczenstwa,bez wzgledu na uklady polityczne. W Berlinie juz setki tysiecy ludzi protestowalo by na ulicy. Marek. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: ale jak się zapłaci?KTO za zmiana systemu zdr 19.07.08, 08:36 marku-pytanie "kto za zmianą systemu" jest jak rozumiem pytaniem retorycznym? btw -NIC w życiu nie jest za DARMO Odpowiedz Link Zgłoś
net79 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 21:15 z jednej strony się nie dziwię skoro szpital liczy sobie od NFZ 70-90 zł za dobę... NFZ nie zabroni pobytu, ale nie będzie go napewno w takiej kwocie finansował, w domu za 5 osób (!!!) nie zużyję prądu, gazu, wody, ani detergentów za kwotę 90 zł dziennie, bo w przeliczeniu na miesiąc wyniosłoby mnie to 2700 zł(?????) z drugiej strony nie dziwię się szpitalom,każdy orze jak może... Odpowiedz Link Zgłoś
przedszkolak2 Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 21:30 Rodzice czasem pomagają, czasem psują robotę. Ani jedno, ani drugie nie powinno być tutaj decydującym argumentem. Dziecko, narażone na stres, powinno mieć przy sobie rodzica (bliską osobę). Osamotnienie, przerażenie jest traumą emocjonalną dla dziecka, a przy okazji zmniejsza efekty lecznicze,za co NFZ i tak zapłci. Odpowiedz Link Zgłoś
gosiapal Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 22:53 nie wyobrażam sobie jak mozna zostawic małe dziecko w szpitalu. (nie wiem jak to jest później, moje dzieci wlasnie mają dwa latka.) ja bylam w szpitalu z 1,5 rocznym synkiem- trafilismy tam w nocy. kiedy cudem udało się go uspic wyszłam na chwile napic sie herbaty. on sie wtedy obudzil, byl sam w obcym miejscu. efekty tego, ze w tej chwili poczul sie samotny odczulismy dopiero w domu. przez dwa tygodnie nie sypialismy, dziecko panicznie bało sie kiedy na chwile wychodzilam, nie dawał sie włozyc do łózeczka. stało sie tak mimo tego, ze nigdy nie byl żadną "przylepą", zasypiał wyłacznie samodzielnie we własnym łózeczku i bylo mu obojetne czy w domu jest z mamą, ciocią , ojcem. w koncu musielismy prosic o pomoc psychologa, powrot do normalnosci zajął nam dwa miesiace. szkoda,ze nikogo nie interesuje jakie problemy mają potem rodzice po powrocie do domu po takim szpitalnym pobycie. ważne sa tylko oszczednosci finansowe a to dzieje sie w psychice malego czlowieka nie ma znaczenia. nie mam nic przeciwko placeniu za pobyt matki, ale uważam, ze nie mozna rodzicom zabraniac byc przy dziecku.nie chodzi mi o to, zeby przy łóżeczku koczowała cała rodzina ale żeby maluch czuł sie w miarę bezpiecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Dzieci w szpitalu bez rodziców 18.07.08, 22:53 Osamotnienie, > przerażenie jest traumą emocjonalną dla dziecka, a przy okazji > zmniejsza efekty lecznicze,za co NFZ i tak zapłci. dokladnie. Odpowiedz Link Zgłoś