Dodaj do ulubionych

opiekunki do dzieci łączmy sie<

02.10.03, 19:28
chcialabym poznac przezycia i spostrzezenia opiekuniek do dzieci, ktore
pracuja u prywatnych rodzin. jak wyglada Wasza praca: iloma dziecmi i w jakim
dziecmi sie opiekujecie, od jak dawna, jakie sa Wasze relacje z szefami, czy
oprucz opieki nad dziecmi musicie robic cos jeszcze?

a teraz cos o mnie. pracuje u pewnych panstwa od 1,5 miesiaca. opiekuje sie
dwoma chlopcami (5 lat i 1,9). to jest moja pierwsza praca, chociaz mam
doswiadczenie w opiece nad dziecmi (skonczylam odpowiednia szkole i w wakacke
pracowalam w ten sposob, co traktowalam, jako zdobywanie doswiadczenia).
pomiomo, ze mam doswiadczenie w opiece nad dziecmi kazdego dnia uczer sie
czegos nowego o dzieciach. nie mam czasu sie nudzic. i chociaz dni sa do
siebie podobne, to jest cos takiego jak "hit dnia" (mlodszy "zwalil" kupe do
majtek - byl bez pampersa, albo pies rodziny puscil blusa na dywan,itp.)
to tak pokrotce. czy jakas opiekunka podzieli sie swoimi przezyciami? o ile
oczywiscie nie zagladaja tu same mamy.
Obserwuj wątek
    • Gość: graid Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.03, 13:20
      smile ja tez opiekuje sie maluszkiem juz ponad rok - swietny gadula i urwis...
      spedzam z nim prawie 10- 11 godzin dziennie. Jak byl mlodszy zaczepial mi
      panow / co ladniejszych wink / i wolal za nimi "tata" - hihi, raz starszy pan
      odwrocil sie i mu odpowiedzial "jak juz to raczej dziadek wink". Potrafil
      zamieszac mi kawe telefonem komorkowym- oczywiscie telefon do czyszczenia, a
      kolejnym slowem, ktore zaczal mowic po "tata" bylo cos w rodzaju "kała". Teraz
      jak sobie robie cos do picia, to pyta - "kawa?". Hmmm, tez mi sie zdazyly hity
      dnia... np., zauwazylam, ze zrobil "mine" i chcialam go przebrac, a on...
      skonczyl na podlodze... Albo ostatnio, rodzice kupili mu jakis wstretna zupke
      w sloiczku / nie popieram tego sposobu sad zywienia / i ... nawet zjadl ja
      chetnie, po jakims czasie przytulil sie do mnie i... mnie poprudzil...,
      poszlam sie przebrac na mieszkanie, to nastapila powtorka.... mialam sporo
      sprzatania, a ta "mala bestia" siedziala na wersalce i sie smiala albo
      dokazywala smile. Wracajac jeszcze do wczesniejszego okresu z jego zycia, nie
      chcial mnie wypuszczac z domu, gdy rodzice wrocili, gdy przychodzilam do
      niego, to nie dal mi sie rozebrac, tylko "ciognal" do pokoju i pokazywal nowe
      zabawki... Eh, mozna by bylo tak w nieskonczonosc smile

      Pozdrawiam i jak masz ochote, to mozesz sie ze mna skontaktowac na e-maila:
      graid@gazeta.pl

      Powiedz jak znalazlas ta prace, przez agencje, czy prywatnie???
      • pankracea Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< 24.10.03, 22:07
        dzieki za odpowiedz, chociaz jedna opiekunka mi odpowiedziala wink
    • wessna Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< 25.10.03, 13:58
      Ja pracuje od miesiąca. Opiekuje się 5-cio i 3-latkiem. Moim zadaniem jest
      opieka nad dziećmi i przygotowywanie posiłków. Sama od siebie zmywam, bo
      dzieci brudzą tyle naczyń, że po 2-ch godzinach nie byłoby w czym pić i
      sprzątam w dziecięcym pokoju. Dzieciaki szczerze mówiąc wykańczają mnie, bo
      ich żywotność czasami przerasta moją. Nie mam też propozycji zabaw na 10
      godzin, kiedy one nużą się już po 15 min jednej. Czasami są lżejsze czasami
      cięższe dni. Ogólnie wcale nie jest to łatwa praca. moje stosunki z rodzicami
      maluchów są ok. Jest bardzo sympatycznie chociaż najgorsze jest ustalanie
      grafiku, raz pracuje 2 godz raz 8, w zależności jak im pasuje. Czasami tylko
      zapominają że ja też się uczę, a mieli tego świadomość przy zatrudnianiu mnie.
      Czasami też denerwuje mnie to, że jadę pół miasta, żeby pracować 2 godz za
      grosze. Ale ogólnie jeszcze pewnie trochę tak popracuję, chociaż nie chcę być
      na stałe boną do dzieci smile)))
      A do innych dziewczyn mam pytanie: powiedzcie ile wam płacą szefowie za
      godzinke. Muszę bowiem skonfrontować moje zarobki z innymi, czy nie jestem
      stratna.
      Dziękuję!
      • Gość: tainea Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.ds.uj.edu.pl / *.ds.uj.edu.pl 25.10.03, 14:59
        ja opiekuje sie czworka dzieciakow ( poltororoczniak, trzylatka, pieciolatka i
        siedmiolatek). Juz przyzwyczailam sie, chociaz na poczatku bylo ciezko.
        Siedmiolatkiem opiekuje sie tylko od 13 lub 14, maluch od 12 do 15 spi, wiec
        daje sobie rade. Dziewczynki sa urocze i tak naprawde juz ich starsznie
        pokochalam, wiec nawet sie nie zastanawiam nad zmiana zajecia. Ucze sie na
        dziennych, wiec nie we wszytskie dni jestem tam. Placa mi 5zl/god. Jest dobrze!!
      • anna_ada Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< 13.03.04, 02:23
        Podciągam wątek bo mi bardzo podoba. Dziś idę spać a jutro sobie poczytam.
        Napiszcie coś fajnego wink).Pozdrawiam.A
        • pankracea Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< 19.03.04, 20:24
          cos fajnego wink

          anna_ada napisał:

          > Podciągam wątek bo mi bardzo podoba. Dziś idę spać a jutro sobie poczytam.
          > Napiszcie coś fajnego wink).Pozdrawiam.A
    • Gość: lola Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 17:23
      Co prawda sama nie jestem opiekunka ale moja mama sie tym zajmuje.Z
      koniecznosci niestety, nie z zamiłowania.W kazdym razie opiekowała sie
      chłopcem od 9 m-ca do 4 lat, teraz opiekuje sie dziewczynką 2 letnia(od kiedy
      skonczyła 6 m-cy.Pracuje po 9 godz. dziennie, czasem zabiera małą i jej
      rodzenstwo do siebie, jak rodzicom cos wypada.Niestety, ma coraz gorsze
      stosunki z matka, a mianowicie mama tej dziewczynki zrobiła awanture, ze mała
      spi w dzien- zabroniła tego spania kategorycznie, bo niby wieczorem mała nie
      spi do 22.Jako ze sama mam dziecko jestem zbulwersowana taką postawą- przeciez
      tak małe dziecko potrzebuje dziennej drzemki,sama zasypia, mama klepie ja po
      buzi i zmusza do wstania.Ponadto na siłe zmusza małą do robienia do nocnika,
      bo mamuska tak kazała, dziecko na widok nocnika ucieka.Ale przeciez opiekunki
      sprawa, bo matka dziecko widzi pare godz. dziennie.Mama oprocz zajmowania sie
      dzieckiem takze mu gotuje, sprząta(ale to juz jej własna inicjatywa- z nudów
      czasem, bo co mozna 9 godz. robic?).
      Generalnie napatrzyłam sie jak czasem rodzice odnosza sie do opiekunek i
      wygarnełabym co nieco niektórym.
      • Gość: graid Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.03, 19:49
        to samo jest u mnie - rodzice zycza sobie, by maluszek nie spal w dzien. Dla
        mnie to nonsens- oni nie widza, jak sie biedaczek meczy, placze, bo oczka same
        sie mu zamykaja. Kiedys w takim stanie zastal go dziadek - i sam mi
        powiedzial, ze "oni go mecza". Oni tzn rodzice.Nie chce sie wtracac w ich
        metody wychowawcze, bo to nie moje dziecko i nie mam do tego prawa, ale moim
        obowiazkiem jest zadbac, by dziecko dobrze sie czulo- i jak to pogodzic??? Nie
        wiem, naprawde nie wiem. Dziecko jak nie spi potrafi byc agresywne i zlosliwe,
        a jak sobie pospin z godzinke to jest usmiechniete i wesolutkie smile
        • Gość: anma Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.10.03, 22:24
          Przepraszam, ze wchodzę w słowo, bo ani opiekunką nie jestm tylko mama, ani
          nie mam opiekunki do dziecka..ale nie rozumiem jak można zakazać dziecku
          spania w dzień!!! Moje dziecko, śpioch wyjątkowy, ma już 4 lata i 3 m-ce i
          nadal potrzebuje drzemki w dzień, po prostu sam się kładzie i do głowy mi nie
          przyszło zabraniać mu tego. Owszem, wieczorem chodzi spać około 21.00- 22.00
          ale trudno zeby po wyspaniu się w dzień położył sie o 19.00.
          Miałam kiedyś po sąsiedzku rodzinę z równolatkiem mojego synka i oni mieli
          nianię (super nianię nawiasem mówiąc) i ona mi kiedyś na spacerze też
          wspomniał o tym, ze mama Maciusia nie pozwala na spanie w dzień (mały miał
          wtedy około 2 lat). I niania mówiła ze ona jest bezradna, bo z jednej strony
          chce się zastosować do prośby mamy a z drugiej ona patrzy na to lejące się
          przez ręce dziecko, ktore nierzadko płakało, kładło się na dywanie i prawie
          zasypiało. I czasem pozwalała mu na pół godzinki drzemki, ale nie więcej i
          budziła go na siłę....
          No i mówi się że nianie stosują nieraz dziwne metody (oczywiscie niektóre) a
          tu proszę do czego zdolni są rodzicesmile)
          • Gość: lola Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.03, 16:12
            Rodzice robią to dla własnej wygody, a potrzeby dziecka nie sa ich
            priorytetem, niestety.Oprócz zakazu spania jest jeszcze całkowity zakaz
            ogladania telewizji oraz nauka a własciwie przymus jak najszybszego
            korzystania z nocnika.
            Rodzic wymaga, ale nie musi tego stosowac- od tego jest niania.Gdyby taka
            matka raz i drugi musiała sama wyegzekwaoac od dziecka swoje porabane pomysły,
            to szybko zmieniłaby stanowisko.
          • Gość: graid Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.03, 00:05
            dlatego bardzo boli mnie, gdy widze jak mamy wypowiadaja sie na temat
            opiekunek. Ostatnio czytalam jakis wywiad z mamami robiacymi kariere... Ja mam
            wrazenie, ze moi pracodawcy uwazaja, ze moim obowiazkiem moim jest wychowanie
            ich dziecka.Przykro mi, ze dziecko jest budzone na sile o godzinie 7 rano, nie
            moze spac w ciagu dnia i kladzie sie spac okolo 23 / relacja rodzicow/. Nie
            chce tez stracic pracy nie wykonujac polecen rodzicow. Zalezy mi na pracy a
            nie chce dziecka meczyc i co ja mam w takiej sytuacji zrobic???
            • Gość: lola Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.03, 00:25
              Ja poradziłam mamie dziecko normalnie kłasc spac, jesli chce, a rodzicom
              kłamac.Trudno, dziecko wazniejsze od fanaberii rodziców.mozliwe do realizacji
              tylko do czasu gdy maluch sam nie wyklepie prawdy.
            • mamasita Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< 05.11.03, 16:26
              Jestem mamą i sądzę,że niania która pracuje prze osiem godzin i potem nie
              widzi jak dizecko buszuje do 10 lub 11 wieczorem powinna wziąć pod uwagę, że
              dizcko nie powinno przesypiać dnia. Moj synek moze spać do 2,5 godziny w ciagu
              dnia ma 11 miesiecy ale nie dłuzej bo potem nie śpi w nocy. I nie sa to
              fanaberie rodziców jak nie które z was piszą tylko kwestia jego zdrowia
              powinnien spac o 10.00 najpozniej bo to dobra jest pora na sen i regeneracje.
              istniej cos takiego jak zegar biologiczny i warto go dobrze ustawic. Moja
              niania na szczescie to rozumie.
              Co do wychowania - tak owszem to jest zadanie niani równiez a nie siedzenie i
              pilnowanie bowiem spędza z dzieckiem zbyt duzo czasu zeby była tylko bierna
              opiekunką. Niania w naszej rodzinie ma istotną pozycję i razem wychowujemy
              synka. Ale to prawdziwa niania, ktora sama ma kolekcje CD dla dzieci i
              książeczki, i która czyta o ich rozwoju i rozwija się cały czas.
              • mamasita Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< 05.11.03, 16:36
                Zeby podręczyć nianie na tym wątku, ciekawa jestem czy byłabym waszą zmora i
                które z zadań wydają sie wam ponad miarę.
                Niania pracuje od 9.15 do 18.00, w soboty od 10.00 do 14.00, niedizela wolne.
                Wymagam, żeby mały wychodziła na 2 godziny na spacer lub 2 razy po godzinie
                jak brzydko, by jego ubranka były uprane i u prasowane, butelki umyte i
                wysterilizowane a po zakonczeniu dnia zabawki pochownae do skrzyni. posciel
                zmieniana raz w tygodniu, wanienka myta tez 2 razy w tygodniu i recznik
                wymieniany tez. Sama gotuje dla niego wiec tylko podawnie jedzenia. codziennie
                niania ma czytac do 20 min i bawic sie w rysowanie, uczyc roznych zabaw. Nie
                pozwalam z nim ogladac telewizji. W ciagu dnia gdy maly spi zwykle 2 godziny,
                1,2 jest an dom przeznaczona, umycie jego fotelika, oprztaniecie sypialnii
                jego i naszej, wstawienie naczyn do zmywarki i zmiecienie podlogi w pokoju w
                ktorym sie bawi.40min dla niani na lunch i wypoczynek, robienie co chce.
                I jak to brzmi.
                • Gość: lola Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.03, 22:50
                  > I jak to brzmi.
                  Po pierwsze to nie niania tylko nianio- pomoc domowa.Po drugie wszystko zalezy
                  ile płacisz.
                  • mamasita Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< 06.11.03, 11:55
                    nie zgadzam sie z opnia ze to niania- pomoc domowa bowiem niania jak dziecko
                    spi przez 3 godziny lub 2,5 to siedzi i oglada filmy? jesli zajmuje sie
                    dzieckiem to również jego otoczeniem,zeby było bezpieczne, czyste i zadbane.To
                    chyba normalne. Nie płace najgorzej - to do loli.
                    Ale inaczej to sie nazywa pilnowacz - osoba ktora zajmuje sie 4 godziny
                    dizeckiem a reszte nic nie robi. Kiedys nianie w starych czasch dbały o ubrnak
                    maluszka, butelki i rozwoj i to chyba normale.
                    • Gość: lola Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.03, 14:50
                      >oprztaniecie sypialnii
                      jego i naszej, wstawienie naczyn do zmywarki

                      To juz dziecka nie dotyczy.

                      ᡠmin dla niani na lunch i wypoczynek, robienie co chce.

                      Fajny taki grafik, ułozony co do minuty.

                      Wiesz, to naprawde twoja i niani sprawa jak sobie ułozyłyscie relacje.Jezeli
                      jej to pasuje, prosze bardzo.
                      Widze natomiast ze czesto postawa rodziców nie jest własciwa- traktowanie
                      niani protekcjonalnie.

                      Sama miałam szczescie oddawac dziecko pod opieke pani, która zajmowała sie
                      dziecmi u siebie w domu.Ona była dla tych dzieci babcia, naprawde.Kocha
                      dzieci,ale potrafi ujarzmic, dba jak o własne, super sprawa.Do głowy by mi nie
                      przyszło dyktowac jej ile czasu ma przeznaczyc na spacer, ile na spanie, ile
                      wolnego.

                    • Gość: kira Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.4web.pl 06.11.03, 15:13
                      no to ile płacisz bo obowiązki, które wymieniłaś to obowiązki gospodyni
                      domowej a nie opiekunki smile
                      a tak ode mnie - opiekuję sie dwoma brzdącami i powiem ci szczerze, że ich
                      mama powiedziała, że moim obowiązkiem jest opieka i zabawa z dziećmi ponieważ
                      te szkraby w czasie gdy ja bym zmywała mogły nabić sobie z 3 guzy, trzeba je
                      mieć ciągle na oku i to moja praca - dbać o ICH bezpieczeństwo - to praca
                      niani przy małym dziecku, bo one ciągle są w ruchu i ja za nie odpowiadam
                      a co do spacerów, to fajna sprawa, ale moja pracodawczyni nie zaleciła mismile
                      • mamasita Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< 06.11.03, 15:38
                        Niegdy nie proslam opiekunki zeby cos zrobila innego w czasie gdy synek nie
                        spi, tylko gdy spi. Wiec moze czytalabys uważniej posty.
                        Oprzatniecie pokoju dziecka i naszej sypialni - tak to w ramach obowiazków
                        poniewaz synek tam biega, spi z nami od czasu do czasu i ma swoje zabawki
                        Ale niektóre nianie to są rozpuszczone. Czyli jednak jak na Polske to mam duże
                        wymagania.
                        • Gość: lola Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.03, 16:52
                          Ale niektóre nianie to są rozpuszczone. Czyli jednak jak na Polske to mam
                          duże
                          > wymagania.
                          Wszystko zalezy od pensji.Jezeli płacisz uczciwie za dodatkowe obowiazki to
                          jest ok.Natomiast jezeli w ramach 600 zł. rodzic wymaga opieki nad 3 latkiem,
                          odbierania 7 latka ze szkoły i opieki nad nim , codziennego sprzatania łącznie
                          z myciem podłog i schodów(bo dziecko jest alergikiem), gotowania, to wybacz,
                          jest to po prostu chamstwo i tyle.Dodam jeszcze instrukcje typu scierka taka a
                          taka, tu wytrzec, tam tylko na sucho, itd.Kobieta z opiekunki zamienia sie w
                          sprzataczke i jasnie panstwo uwaza ze tak ma byc.
                        • wessna Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< 06.11.03, 19:27
                          strasznie jesteś złośliwa
                          nie sądzę żeby twoje dziecko spało więcej niż godzine
                          a twoja niania ma w tym czasie zrobic nie wiadomo co
                          kibel tez ci myje?
                        • Gość: ja Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 14:40
                          Jasne.... Rano wychodzac do pracy dziecko jest ubrane nakarmione itp ale twoje
                          lozko nie poslane i np garnki w zlewie po kolacji... Hmm, czyzby malec bawil
                          sie w kucharza??? Nie sadze. O to by te rzeczy byly czyste powinni o to zadbac
                          rodzice a nie niania. Wykorzystujesz dziewczyne, sadze, ze gdyby dostala
                          propozycje pracy za mniejsze pieniadze z ubezpieczeniem to nie zawahalaby sie
                          jej zmienic. Potrzebujesz pomocy domowej a nie nieni... Hmm, no tak, ale pomoc
                          domowa jest drozsza od niani....
                        • Gość: ja Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 14:43
                          ha ha ha dobre... Nianie sa rozpuszczone. Prosze dowiedziec sie co nalezy do
                          obowiazkow niani. One tez maja prawo do negocjowania warunkow dla siebie
                          odpowiednich. Pani tego w swojej pracy nie robi dla siebie???
                    • Gość: ja Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 14:35
                      a przez te 40 min Twoje dziecko samo sie soba zajmie??? Dozumiem, ze ta
                      przerwe moze niania zrobic sobie o dowolnej porze... Ciekawe.....
              • Gość: lola Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.03, 22:46
                > Jestem mamą i sądzę,że niania która pracuje prze osiem godzin i potem nie
                > widzi jak dizecko buszuje do 10 lub 11 wieczorem powinna wziąć pod uwagę, że
                > dizcko nie powinno przesypiać dnia.

                Godzinna drzemka to nie jest przesypianie dnia.A małe dziecko które w ogóle
                nie spi w dzien jest rozdraznione, nerwowe, a to wcale nie słuzy jego zdrowiu.
                Czy normalne jest klepanie dziecka po buzi, potrzasanie zeby sie obudziło, jak
                nie daj Boze zasnie w wózku wracajac ze spaceru? Dla mnie to znecanie sie nad
                dzieckiem.
              • Gość: ja Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 14:26
                a czy nie jest tak, ze rodzice ida na latwizne??? Daja kase i uwazaja, ze
                kupili czlowieka, jego wolny czas.Co ich obchodzi wychowanie dziecka- od tego
                zatrudnili nianie. Co ich obchodzi porzadek w mieszkaniu - niania to zrobi, bo
                przeciez dziecko powino bawic sie na czystej podlodze.To nic, ze rodzice sie
                spozniaja i nie placa za nadgodziny- niania sie postawi, to ja zwolnia i nie
                dadza referencji. Gdy wroca do domu, dom ma lsnic,ma byc ugotowane i dziecko
                powinno isc spac, zeby rodzice mogli skonczyc prace, ktora biora do domu,
                ewentualnie zeby mogli pobyc sami. No bo przeciez dziecko, ktore zwraca uwage
                na siebie przeszkadza a czasami moze rozdraznic jak zacznie marudzic... itd
                itp.

                NIANIA ma POMOC matce w wychowaniu dziecka a mamy niech sie NIE ZASLANIAJA
                tym, ze to obowiazek niani. Dziecko to nie maskotka, ktora wedruje z rak do
                rak. Niania tez potrzebuje chwili wytchnienia, zwlaszcza, gdy pracuje 10
                godzin dziennie - 2godzinki, gdy dziecko spi moze wykozystac na swoj
                odpoczynek.Jesli Pani tak aktywnie spedza czas z dzieckiem jak niania, to
                powinna o tym doskonale wiedziec.
              • Gość: ja Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 14:30
                Jeszcze jedno.... Czyja to wina, ze dziecko idzie tak pozno spac??? Trzeba je
                UMIEC polozyc spac. Zabawa zachecic je do tego. Moi pracodawcy tez narzekaja,
                ze dziecko kladzie sie spac 13-24/nie wczesniej/. Ale to oni z tym maja
                problem. Pytalam dziadkow u ktorych spedza weekendy i zaden nie narzekal, ze
                maluszek pozno idzie spac. Trezba go zachecic np czytajac bajeczki, ktore
                potem sam oglada i zasypia przy nich.
      • Gość: graid u mnie tez tak jest :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.03, 19:49
        to samo jest u mnie - rodzice zycza sobie, by maluszek nie spal w dzien. Dla
        mnie to nonsens- oni nie widza, jak sie biedaczek meczy, placze, bo oczka same
        sie mu zamykaja. Kiedys w takim stanie zastal go dziadek - i sam mi
        powiedzial, ze "oni go mecza". Oni tzn rodzice.Nie chce sie wtracac w ich
        metody wychowawcze, bo to nie moje dziecko i nie mam do tego prawa, ale moim
        obowiazkiem jest zadbac, by dziecko dobrze sie czulo- i jak to pogodzic??? Nie
        wiem, naprawde nie wiem. Dziecko jak nie spi potrafi byc agresywne i zlosliwe,
        a jak sobie pospin z godzinke to jest usmiechniete i wesolutkie smile
      • Gość: graid Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.03, 19:50
        up[s, przepraszam za powtorzenie postu sad((
    • gosiak_k Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< 25.10.03, 22:52
      a jak znalazłyście prace i czy sądzicie czy są rodziny które szukają opiekunek
      tylko na weekend i jak można do nich dotrzeć?
      • Gość: graid Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.03, 19:53
        ja znalazlam przez internet- nie ufam agencjom opiekunek. Nie ukrywam, ze
        chodzilam na wyznaczone spotkania- a agencja.../z nazwy.../ miescila sie w
        domu prywatnym i pani jedna reka mieszala zupe w garnku a druga trzymala tel i
        umawiala sie na spotkanie z chetna do pracy. To latwa kasa, bo za posrednictwo
        taka osoba inkasuje od rodzicow 600-700 zl za namiar na opiekunke
        • Gość: twinsy-mom Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.dip.t-dialin.net 30.10.03, 22:28
          Jestem rowniez w szoku z powodu tych mam nie pozwlajacym spac w ciagu dnia
          swoim dzieciom.Ja jestem mama trojga dzieci, w tym 4 letnich blizniat.Przez
          ponad rok korzystalam z pomocy nianki, choc ja nie pracowalam zawodowo,poprostu
          przy blizniakach jest bardzo duzo pracy na poczatku i opiekowalysmy sie z
          niankami na spolke .Z tymze ja mieszkam w Niemczech i sposrod 5 nianiek
          (przyjezdzaly co 3 mies.rozne) tylko 2 byly naprawde godne swej nazwy.Jedna z
          nich nawet rok temu w wakacje opiekowla sie ponownie maluchami.Ogolnie to jest
          tak, ze niektore nianki lubia dzieci i choc robia to w zasadzie dla zarobku, to
          potrafia(poniewaz chca)polubic opiekujace sie dziecko i zadaja sobie wysilek
          aby nawiazac z dzieciakiem dobre stosunki i sa obowiazkowe tzn. nie zaniedbuja
          okreslonych rytualow, ktorych dziecko potrzebuje.Sa niestety rowniez takie,
          ktore robia to wylacznie dla kasy i nie zadaja sobie absolutnie zadnego
          wysilku.Najchetniej spalyby do niewiem do ktorej,czekaja, ze im wszystko
          zostanie pdane pod nos,zaniedbuja dzieci np. nie zmienaiajc im pampersow,
          przegrzewajac mleko,nie znosza spacerow, bo jak jedna sie wypowiedziala"nogi
          jej w dupe wchodza".Sa dwie strony medalu, choc mysle,tzn. mam wrazenie, ze
          wypowiadajace sie tu akurat nianaki naleza do tej pierwszej grupy.Chwlala
          Bogu.I domyslam sie, ze nie jest latwo dogodzic matkom, ktore nie kochaja
          swoich pociech tak naprawde -zabraniajac im spania!!!!!gdyby to bylo tu w
          niemczech to mialabys wrecz obowiazek zgloszenia tego faktu w urzedzie dla
          nieletnich, poniewaz to kwalifikuje sie juz do znecania sie nad
          dzieckiem.Pozbawiac dziecka snu, to tak jakby zalozyc mu za male buty i kazac
          mu tak chodzic w nich az dorosnie.Sen jest malym dzieciom potrzebny do
          normalnego rozwoju i to nie tylko fizycznego ale przede wszystkim
          intelektualnego.Kariera(a lepiej mowiac pogon za matrializmem) ponad dobro
          pociechy mija sie z celem.Proponuje pozwalac tym dzieciaczkom spac i nie mowic
          rodzicom.dla dobra dziecka i wogole nie budzic dzieci.Niech sie wyspia.A
          wieczorem nie chca te dzieci spac, bo rodzice nie znaja ich codziennych
          rytualow, oni sa temu dziecku praktycznie od strony emocjonalnej obcy.Szukaja
          wygody i uciekaja od obowiazku bycia rodzicem, chca miec wieczorem swiety
          spokoj, bo praca ich wysysa z sily(przynajmniej tak im sie wydaje).Moje dzieci
          tez nie ida przed 20 spac, moze sa juz w lozkch,ale czytamy im z mezem bajki,
          modlimy sie, czasem cos opowiadamy,a sa tez dni kiedy mowimy, ze dzis nie ma
          nic z tych rzeczy, bo jestesmy zmeczeni i one to akceptuja.Ale dzieci trzeba
          traktowac z szacunkiem, bo to poprostu mali ludzie.zycze wam dalej radosci z
          wyk. tego zajecia.pzr.
          • pankracea Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< 31.10.03, 17:51
            jestem w szoku! jak tak czytam o tym zakazie spania w dzien czy nocniku na
            sile. moj mlodszy podopieczny za tydzien konczy 2 lata, od prawie miesiaca nie
            spi w dzien, bo.... mama dziecka powiedziala, zeby nie klasc, bo pozno chodzi
            spac. i przestalam klasc. ale maly rzeczewiscie nie potrzebuje snu - jest
            wesoly przez caly dzien i jesli marudzi to z innych powodow. ale gdybym
            powiedziala szefowej, ze maly jednak musi w dzien spac, wiem, ze nie kazalby go
            na sile nie klasc spac. maly wstaje o 5-7 godz chodzzi spac kolo 21 i nie
            potrzebuje juz snu wdzien. sama sie dziwie zreszta. a co do nocnika to tez
            musze go uczyc i czasami sadzam go na sile, bo protestuje. ale kiedy nie ma
            ochoty nic zrobic to po jakims czasie zchodzi. a gdy jest siusiu to wiwatujemy
            na jego czesc i chwalimy (jego starszy brat i ja). czasami musze go zagadac,
            zeby usiadl na nocniku. zreszta jak prawie we wszystkim, czego on nie chce
            zrobic wink
            • Gość: graid Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.03, 10:52
              daj mu bajeczke lub gazete do czytania - razem czytajcie, opowiadajcie- u mnie
              to podzialalo, chociaz na nocnik to on nie chce siadac, woli na normalna
              ubikacje, tylko tzw "klape" ma mniejsza - taka nakladka dla dziecka, zeby nie
              wpadlo
              • Gość: graid Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.03, 10:55
                a i jeszcze jedno - z tego swojego tronu nie bardzo chcial schodzic- zdarzalo
                siedziec mi sie w lazience z nim 1,5 h tak mu sie to podobalo smile
                • pankracea Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< 02.11.03, 16:04
                  czytac, tez czytam, zanudzilibysmy sie pewnie oboje - on z siedzenia na
                  nocniczku, ja - z czekania az cos zrobi lub sie znudzi. raz posadzilam go przed
                  telewizorem (ledwo 2 latka a tv oglada jak dorosly i sie nie nudzi, co w sumie
                  jest dziwne w jego wieku), chlopcy ogladali film na video i maly zamiast
                  siedziec na kanapie wolal na podlodze, wiec posadzilam go na nocniku, nawet nie
                  protestowal.
                • pankracea Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< 02.11.03, 16:09
                  dobrze, ze Stefkowi nie przychodzi to do glowy, ich ubikacja jest ladna, ale
                  ciasna wink
                  Gość portalu: graid napisał(a):

                  > a i jeszcze jedno - z tego swojego tronu nie bardzo chcial schodzic- zdarzalo
                  > siedziec mi sie w lazience z nim 1,5 h tak mu sie to podobalo smile
          • Gość: ja Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 14:44
            a co sadzisz o wypowiedzi jednej z mam na tym forum???
    • apniunia Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< 05.11.03, 09:14
      witam
      nie jestem opiekunką, tylko mamą, która od roku korzysta z dobrodziejstwa niani
      czytam Wasze posty o "wymysłach" rodziców i włos się mi na głowie jerzy
      ja też czasami proszę o coś nianię, żeby zrobiła, lub czegoś nie zrobiła bo mi
      się wydaje, że tak będzie lepiej dla mnie, czy dla dziecka, ale to niania
      spędza z małą większość dnia i jeżeli moje pomysły są nie do zrealizowania, czy
      szkodziłyby dziecku w jakiś sposób, to wściekłabym się na nianię, że mi o tym
      nie powiedziała, tylko zastosowała moje prośby, czy nakazy
      wychowujemy małą razem i musimy się wymieniać doświadczeniami, jeżeli niania
      robi coś, co potem (w mojej opinii) nie służy małej, to jej o tym mówię i
      odwrotnie - niania koryguje moje zalecenia
      ale my rozmawiamy ze sobą
      nie kładziecie dzieci spać, bo tak sobie mamusia życzy, ale chyba w weekendy
      mamusia sama zajmuje się maluchem i co???? nie widzi, że się dzieciak męczy??
      a może mamusie same nie egzekwuja swoich nakazów, a wymagają tego od Was, bo
      tak jest łatwiej, a Wy nie nalegacie lub za słabo nalegacie na zmianę decyzji??
      nie jestem za tym, żeby kłamać rodziców, że dziecko nie śpi i po kryjomu je
      kłaść spać,
      wiem, że są różni rodzice (jedni zamykają rozwrzeszczane dzieciaki w ciemnych
      łazienkach inni trzymają dzieci w klatce), ale trzeba z nimi rozmawiać o
      potrzebach dzieciaków, nie sądzę, żeby Wasi szefowie należeli do gatunku
      spaczonych psychicznie rodziców i jednak im też zalezy na dobrze dziecka i
      zrozumieją, że kierując się swoją wygodą męczą swoje pociechy
      • Gość: lola Re: do apniuni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.03, 10:22
        Jest pewien rodzaj apodyktycznych rodziców,którzy sa swiecie przekonani, ze
        robia dobrze.Kochają swoje dzieci, ale jednoczesnie sa bardzo wymagajacy od
        poczatku i je musztrują.Kładą szczególny nacisk na to by dziecko jak
        najszybciej było samodzielne, cos umiało, im szybciej tym lepiej.Wtedy
        rozpiera ich duma.Są to ludzie przekonani o swoich racjach, ciezko wyprowadzic
        ich z błedu.
        Co do spania, to uwazaja 2 latka za wystarczajaco duzego, zeby obył sie bez
        spania, tak to widze, poza tym meczy ich po prostu sytuacja w której po 8 godz
        pracy trzeba jeszcze pare godz. zajmowac sie dzieckiem.Sa tym zmeczeni.Rozmowa
        nic nie daje, zaraz sa humory, dasy.Podejrzenia ze niania specjalnie usypia
        dziecko zeby poobijac sie zamiast pracowac.
        • pankracea Re: do apniuni 06.11.03, 20:53
          moja szefowa zazyczyla sobie, zebym odkuzala co drugi dzien, a ja robie to
          codziennie, bo maja spa, a ja nie cierplie walajacych sie psich klakow po
          podlodze. do moich obowiazkow oprocz opieki nad dziecmi i zabawy z nimi nalezy
          tez kilka innych drobiazgow, jak wyjecie i wlozenie do zmywarki naczyn,
          powieszenia prania czy zdjecia go z suszarki, umycie podlogi raz w tygodniu. i
          jakos nie nazekam, ale gdybym musiala robic za niemal pomoc domowa to ja
          dziekuje - nie za te pieniadze. ale ogolnie to szewow mam bardzo fajnych, sa
          mili i szanuja mnie, chociaz jestem od nich jakies 10 lat mlodsza. i rozmawiaja
          ze mna nie tylko o swoich dzieciach, ale tez o innych sprawach.
          aha, bawie sie tez z dziecmi w sypialni ich rodzcow i czsami zapomne poetm tam
          pospratac, ale szewowa nie robi z tego afery "bo dzieci tez tam sie bawia".
          • pankracea Re: do ogolu 06.11.03, 20:55
            to nie bylo do apnuni, tylko do gololu
            pankracea napisała:

            > moja szefowa zazyczyla sobie, zebym odkuzala co drugi dzien, a ja robie to
            > codziennie, bo maja spa, a ja nie cierplie walajacych sie psich klakow po
            > podlodze. do moich obowiazkow oprocz opieki nad dziecmi i zabawy z nimi
            nalezy
            > tez kilka innych drobiazgow, jak wyjecie i wlozenie do zmywarki naczyn,
            > powieszenia prania czy zdjecia go z suszarki, umycie podlogi raz w tygodniu.
            i
            > jakos nie nazekam, ale gdybym musiala robic za niemal pomoc domowa to ja
            > dziekuje - nie za te pieniadze. ale ogolnie to szewow mam bardzo fajnych, sa
            > mili i szanuja mnie, chociaz jestem od nich jakies 10 lat mlodsza. i
            rozmawiaja
            >
            > ze mna nie tylko o swoich dzieciach, ale tez o innych sprawach.
            > aha, bawie sie tez z dziecmi w sypialni ich rodzcow i czsami zapomne poetm
            tam
            > pospratac, ale szewowa nie robi z tego afery "bo dzieci tez tam sie bawia".
            • mamasita Re: do ogolu 07.11.03, 11:45
              Co finansow to oczywiscie ze płace dwa razy tyle niz 600 zł.
              Co do kolzanki na W ktora uważa ze jestem złośliwa, nie sądzę że wymaganie i
              egzekwowanie pewnych obowiazków to złośliwość. Gdybym ja miała taki stosunek
              do pracy to faktycznie nikt by mi dobrze ne płacił. Bowiem stosunek do pracy
              to nie jest kwestia pieniędzy. Apropos kibelka - raz w tygodniu przychodzi
              pani do sprzątania. ALe ciebie nigdy bym nie zatrudniła z takim podejsciem -
              to żebyś miała satysfakcje ze jestem złośliwawink
            • mamasita Re: do ogolu 07.11.03, 11:45
              Co finansow to oczywiscie ze płace dwa razy tyle niz 600 zł.
              Co do kolzanki na W ktora uważa ze jestem złośliwa, nie sądzę że wymaganie i
              egzekwowanie pewnych obowiazków to złośliwość. Gdybym ja miała taki stosunek
              do pracy to faktycznie nikt by mi dobrze ne płacił. Bowiem stosunek do pracy
              to nie jest kwestia pieniędzy. Apropos kibelka - raz w tygodniu przychodzi
              pani do sprzątania. ALe ciebie nigdy bym nie zatrudniła z takim podejsciem -
              to żebyś miała satysfakcje ze jestem złośliwawink
              • Gość: lola Re: do ogolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 12:12
                Gdybym ja miała taki stosunek do pracy to faktycznie nikt by mi dobrze ne
                płacił. Bowiem stosunek do pracy
                > to nie jest kwestia pieniędzy.
                Nie do konca jest tak jak piszesz.Najwiekszy zapał do pracy mija, gdy okazuje
                sie,ze pracodawca nakłada coraz to nowe obowiazki, inne niz te, na które
                zgodził sie pracownik i za ta sama sume oczywiscie.I nie potrafi docenic
                staran.Wtedy stosunek do pracy ulega diametralnej zmianie.
                Wysokosc wynagrodzenia znaczaco wpływa na postawe pracownika.
                Ale oczywiscie, jesli ktos ma postawe roszczeniowa, ciagle wydaje mu sie ze
                jest wykorzystywany, to z zadnej pracy nie bedzie zadowolony.
                • mamasita Re: do ogolu 07.11.03, 12:19
                  Zgadzam sie z toba apropos postawy roszczeniowej i ze zakres obowiazkow
                  powinien byc podany na poczatku. Ja wszystko spiasałam chociaz nie cierpie
                  tego ale dizeki temu opiekunka tak jak i osoby z ktorymi wpsolpracuje w firmie
                  wiedza co jest w zakresie obowiazkow. To bardzo u ans nie przyjete ale akurat
                  zgadzam sie z ta zachodnia taktyką. Poza tym jak raz cos jest opisane to mozna
                  sie do czegos odniesc
              • wessna do pani na m 07.11.03, 19:13
                nie wiem jaką jesteś kobietą, ale czuję, że bardzo apodyktyczną i nie możesz
                znieść gdy ktoś ma inną koncepcję niż twoja, życze ci powodzenia w twoich
                kontaktach z ludzmi, mam nadzieję, że twoje dzieci będą mądre i grzeczne, a
                swoją opiekunkę szanują, bo ty raczej traktujesz ludzi przedmiotowo i
                nastawiasz ich jak zegarki, no cóż płacisz to masz - prawda? taka mądra pani
                kierowniczka nowobogacka perfekcjonistka co ma równo powieszone ręczniki smile
                poweim ci że moi szefowie na mnie nie narzekają, a dziećmi zajmuję się nie od
                dzisiaj, a ty swoje za rzadko pewnie widzisz, bo moim zdaniem te kobiety które
                zatrudniają do małych dzieci opiekunki trochę za dużo myślą o sobie i o
                szmalu, powinny same wychowywać dzieci skoro już je mają a nie ganiać do
                roboty 22 godz na dobe, tak to już jest... to wstrętne jak dziecko wychowuje
                mamka a nie mama, która tylko daje odpowiednie wskazówki niani, papa
                • mamasita Re: do pani na w 08.11.03, 22:58
                  NIestety wychodza z nie ktorych komplesy wpjone przez dawny PRL i komune ze
                  nianie sa be. Instytucja mamki istnieje od wiekow i nie ma nic w tym zlego.
                  Nie zasuwam do 22.00 i spedzam duzo czasu z dzieckiem no ale tego juz nie
                  zrozumiesz bo zaslepia cie niechec do ludzi i pochopne osady. Chcialabym byc
                  nowobogacka bo bym wtedy miala dwie pomoce w domu i moglaby nic i nie robic
                  tylko spedzac czas z dzieckiem. jakbys byla troche bardziej logicznie myslaca,
                  to bys wiedziala ze nowobogackie zony nie pracuja - tak jak ja pracuje.wink
                  Co do apodyktycznosci - chyba nie masz dobrych doswiadczen z ludzmi ze tak
                  naskakujesz?
                  • wessna Re: do pani na w 08.11.03, 23:21
                    nie zgadzam sie z tobą
          • Gość: graid Re: do apniuni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 16:40
            Ja tez z wlasnej incjatywy zaczelam sprzatac w mieszkaniu,ale do pewnego
            czasu... Po jakims czasie zauwazylam, ze jesli ja nie posprzatam, to w
            mieszkaniu jest syf. Teraz sprzatam rzeczy, ktore porozrzuca malec i talerze
            po jego posilku, a reszta niech sie zajmuja sami.A co mnie obchodzi, ze oni
            pracuja i sa zmeczeni? Ja tez czasami padam z nog po 10 godzinach pracy z
            nadgodzinami, za ktore mi nie placa. Byla rozmowa na ten temat, ale coz...,
            jak grochem o sciane....
            • pankracea Re: do graid 11.11.03, 15:51
              jak na razie pracuje dopiero od 2 i pol miesiaca i nie wiem, jak to sie skonczy
              z moim sprzataniem z mojej inicjatywy. fakt, ze zuwazylam, ze odkurzane jest
              tylko raz dziennie - czyli tylko ja, a nie tak, jak bylo w umowie, ze drugi raz
              szefowa. ale mi to nie przeszkadza. moze jestem tak wyrozumiala dla moich
              szefow, bo oni sa bardzo fajni dla mnie. nie mam co prawda zadnego porownania,
              ale mysle, ze dobrze trafilam. poza tym mam taka zasade, ze nie czekam, az ktos
              mi powie, ze musze cos zrobic, tylko sama wychodze z inicjatywa, chce zeby byli
              ze mnie zadowoleni. bo ja z pracy u nich jestem zadowolona.
            • pankracea Re: do graid cd. 11.11.03, 15:55
              czasami tez mam nadgodziny, jesli pozno wroca z pracy, ale za to dostalam
              dodatkowy dzien wolny.

              Gość portalu: graid napisał(a):

              Ja tez czasami padam z nog po 10 godzinach pracy z
              > nadgodzinami, za ktore mi nie placa. Byla rozmowa na ten temat, ale coz...,
              > jak grochem o sciane....
              • Gość: graid do pankracea IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 19:45
                Viesze sie, ze jestes zadowolona smile. Ja niestety nie sad. dziecko jest bardzo
                fajne, ale rodzice zaczeli przeginac pale. Gdy zwrocilam im uwage o te
                nadgodziny / 11 h dziennie - a mialo byc 8/ to w glupi sposob mi odpowiedzieli-
                oni tez musza dojechac do pracy. Kurcze, ja tez dojezdzam i nie wlicza sie
                ten czas do mojej pensji. Ja tez chce miec prywatne zycie. Jak koncze prace to
                sklepy sa pozamykane / te z ubranizmi np/, chce miec czas dla swojego faceta,
                ucze siejeszce i co ja mam zrobic? Darowalam sobie sprzatanie- niech mieszkaja
                w chlewiku, to nie moj problem. Zatrudniali nianie a nie pomoc domowa. Powiem
                Ci, ze na poczatku myslalam tak jak Ty -zalezalo mi, by byli ze mnie
                zadowoleni.Pracuje juz ponad rok, to o czyms swiadczy.
                Jednak ich stosunek do mojego czasu, mojego zycia prywatnego nie jest w
                porzadku. Czas to zmienic, trudno, mi dziecka bedzie bardzo zal, ale i tak
                musialabym odejsc wczesniej czy pozniej.
                Nie daj sie wykorzystac- pamietaj , podasz palec a urwa reke...

                pozdrawiam
                graid
        • apniunia Re: do apniuni 12.11.03, 10:08
          cześć
          pisałam, że to nie możliwe, żeby rodzice świadomie mieli "taki" stosunek do
          kwesti nakazów i przykazów dotyczących wychowania swoich dzieci przez nianie
          ...ale wątek nieoczekiwanie się nam lekko rozrósł i ...juz zmieniłam zdanie
          wypowiadająca się tutaj mama napewno kocha swoje dziecko, ale nowomodny zachód
          trochę dał się jej we znaki
          niania z tego co ona pisze jest pracownikiem, który ma do wykonania określoną
          pracę - nie wiem, może tak jest lepiej
          ja płacę niani 500zł, może gdybym płaciła 2 razy tyle, też miałabym takie
          wymagania
          nie chce oceniać
          napewno ściśle okreslone punkty wprowadzają porzadek i jasność sytuacji
          ale czy na kartce w obowiązki niania ma również wpisane zaangażowanie
          uczuciowe??
          nianie z reguły strasznie sie angażują a pomoc domowa... posprzata, kase weźmie
          i do domu..
          w tym wszystkim brakuje mi jednego - spontaniczności, której ja oczekuję od
          niani w stosunku do dziecka
          moja córa bedzie siedziała na brudnej podłodze, bedzie padała ze zmęczenia po 3
          godzinnym spacerze i zasnie o godzinie, o której wspólnymi siłami niani i małej
          osiągną sukces
          ale będzie szczęśliwa, a niania przegapi jeszcze dwa autobusy do domu zanim mi
          wszystko z zapartym tchem opowie, gdzie one dzisiaj nie byłyi co nowego moja
          mądralińska córcia znowu zmalowała
          moje dziecko nie musi mieć poprasowanych ubranek - to jest mój obowiązek,
          zmywarka to też moja broszka - niania tylko na bieżąco zmywa kubki i miseczkę
          małej (bo dorosłych talerzy mam od cholery i trochę, a ulubiona miseczka z
          Kubusiem jest tylko jedna a posiłków kilka)
          ale moje dziecko ubóstwia nianię, a niania oprócz swoich dzieci ma jeszcze
          jedno oczko w głowie - moją córcie - i tego nie można wypisać w obowiązkach na
          kartce, ani kupić wyższą pensją
          ja osobiście gdyby było mnie na to stać i gdybym chciała sie odciążyć z
          domowych obowiązków, to wolałabym zapłacić mniej niani, ale skupić jej uwagę
          wyłącznie na moim szkrabie (a 2- godzinną przewę niech wykorzysta na własny
          odpoczynek, bo moja mała wstanie jak młody bóg i niania tez musi mieć siły na
          kolejne 2-3 godz szaleństw)a za pozostałe pieniążki wynająć pomoc domową, która
          zrobi błysk w moim mieszkanku, żeby maluszek nie zbierał wyschnietych owadów
          spod szafysmile
          • mamasita Re: do apniuni 12.11.03, 12:34
            Nie sadze zeby moje podejscie do sprawy wychowywania dizecka i tez okreslania
            obowiązków niani, miało coś wspołnego z zachodem czy wschodem. To nawet
            zabawne. Ogólnie czego nauczyła mnie ta dyskusja, ze mam ewelacyjna nianię,
            która jest i spontaniczna i wesoła i uczynna i prawcowita i ma własna
            inicjatywe do tego bardzo młoda bo 20 lat. Ciesze sie ze na nią trafiłam bo
            mogło być jak widzę zdecydowanie gorzej. Oczywiscie mam wymagania, ale w końcu
            am jedno zcyie i każdego dnia jedne 24 godziny. Inni moze mają inna
            perspektywe i inne wymagania No cóz świat jest dzieki temu ciekway że ludize
            sa rózni.
            • apniunia Re: do apniuni 12.11.03, 13:34
              tak , masz rację - ludzie nie moga być tacy sami, bo bysmy się pozabijali, albo
              z miłości, albo z nienawiści
              tak czy inaczej byłoby kiepsko
              a dyskusja sie potoczyła, bo jak sama potwierdzasz - masz nianię, która nie
              jest standardem
              żeby sprostać wszystkim obowiązkom musi mieć jednak dużo "pary" w sobie
              nie wiem ile ma Twój maluszek, ale ja doskonale pamiętam czasy , kiedy
              siedziałam w domu z moja córcią i wiem ile mnie to wysiłku i fizycznego i
              psychicznego kosztowało
              fakt, ze ja byłam opiekunką, pomocą domową, żoną.... i jeszcze psa miałam i to
              wszystko nie na 8 czy 10 godzin, ale na 24 godziny na dobe i przez 7 dni w
              tygodniu
              i chyba dlatego uważam, że obciążanie zbędnymi pracami opiekunki (sprzątanie,
              czy prasowanie) zabiera niepotrzebnie energię i czas na odbudowanie sił
              opiekunki
              powiem więcej - poprzednia moja niania z własnej inicjatywy zaczęła pomagać mi
              w czynnościach domowych, zaczęła mi robić pranie, prasowanie, odkurzać i nie
              byłam z tego faktu zadowolona, ponieważ uważałam, że zamiast ślęczeć nad
              garami, czy sprzątać powinna szaleć z moim berbeciem na dywanie lub robić babki
              z piasku
              a z własnego podwórka wiem ile czasu zabierają prace domowe i skoro ja się nie
              wyrabiam ze wszystkimi czynnościami, kiedy mała drzemie, to wolę nie sprawdzać
              w jakim tempie "zasówa" niania i ile ją to kosztuje wysiłku i ile z
              powierzonych jej dodatkowych obowiązków wykonuje kiedy berbeć już wstanie
              wg mnie niania powinna być jak starsza siostra - opiekować się maluchem i
              rozwijac go, również wychowywać
              i aby temu podołać musi jej się chcieć
              może Twoja niania jest taką energiczną osobą i na koniec pracy nadal tryska
              świerzymi pomysłami
              ale jezeli niania o 8 rano ma otwarty umysł i zapas sił, to po 5 czy 6
              godzinach musi sie zregenerować, bo inaczej to na koniec pracy albo posadzi
              malucha przed TV i puści mu bajki, albo weźmie do piaskownicy i na siedząco
              bedzie tylko obserwować, żeby sobie krzywdy nie zrobił
              pozdrawiam wszystkie mamy i nianie rozwrzeszczanych 2latków, które ciągle
              gdzieś się
              wspinają, krzyczą głośno, bo wtedy głośniej słychac, i jak się nie śmieją co 5
              minut, to znaczy, że albo śpią, albo są choresmile
              • mamasita Re: do apniuni 12.11.03, 16:33
                Oprocz niani zeby bylo jasne mam pania ktora sprzta wydaje mi sie ze na
                poczatku dyskucji o tym wspomnialam, ktora raz w tygodniu dokladnie sparzta
                caly dom, wiec naprawde niania usuwa tzw. skutki jedzenia bobasa czy szałowych
                zabaw po całym domu. Maz gotuje i czasem ja, a dla dziecka ja gotuje kazdego
                ranka wiec nie jest tak ze tylko ona biedna pracuje. Na pewno ma krzepe i
                mnostwo energii bo jest mloda i naprawde jest fantastyczna tez jej place 1100
                na reke i zawsze za taxi jak dluzej zostaje. A jak bez uprzedzenia zostaje to
                10zl za godzine
                • apniunia Re: do apniuni 13.11.03, 10:14
                  wiem, że masz kogoś dodatkowego do sprzątania
                  ale ja Twoje pierwsze posty odebrałam inny sposób - pomoc domowa sprząta
                  kibelek smile, inne "grubsze rzeczy" - okna, podłogi, dywany i co tam jeszcze masz
                  ale to niania prasuje, pierze - nie pisałaś, że ma posprzatać okruszki po
                  śniadanku maluszka, tylko, że ma posprzątać podłogę, bo maluch ma mieć czyste
                  otoczenie, a sama musisz przyznac, że jest ogromna różnica między posprzątaniem
                  po dziecku po skończonej zabawie, czy posiłku, a sprzątaniem podłóg wogóle
                  u mnie niania też nie zostawia syfu po skończonym jedzeniu, czy zetrze podłogę,
                  jak mała sok rozleje - to nie czeka na mnie - ale to ciągle jest sprzątnięcie
                  plamy czy okruszków, a nie sprzątanie podłóg wpisane w obowiązkismile
            • Gość: llllllllllllllllla tralalala IP: *.4web.pl 12.11.03, 17:21
              biedna dziewczynka z tej twojej niani, pewnie jakaś gąska, która bardzo
              potrzebuje pracy i jeszcze nie wie jak się cenić, ale pewnie miło jej będzie
              jak przeczyta, że tak się o niej pięknie wyrażasz
              wiesz co moje dzieci krzyczą jak zmywam naczynia? "ciocia, chodź do nas,
              rodzice są od zmywania a ty jesteś od zabawy" i tak to już jest, że dzieci są
              moje a ja jestem ich
            • Gość: graid Re: do apniuni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 20:04
              Dlaczego mnie Pani obraza?? Skad Pani wie, ze jestem gorsza od Pani niani. To,
              ze dbam tez o siebie, ze nie chce sie dac wykorzystac- to jest kryterium
              dzieki ktoremu wystawia Pani opiekunce ocene???? Owszem, moze ma pani super
              nianie, ale niech sie pani cieszy poki moze. Podejrzewam, ze jak trafi na
              lepsze warunki, to nie zawaha sie odejsc.
              • apniunia Re: 13.11.03, 10:23
                Gość portalu: graid napisał(a):

                > Dlaczego mnie Pani obraza?? Skad Pani wie, ze jestem gorsza od Pani niani.

                obrażam????
          • Gość: graid Re: do apniuni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 19:59
            albo mozna samej posprzatac wieczorkiem- to raptem 30min do godziny czasu.
            Ubranek tez nie prasuje, bo tego ode mnie nie wymagano. Ale cos mnie bierze,
            gdy biore z szafki ubranko malca, ktore wczesniej wyrzucilam do kosza na
            pranie, bo zostalo posikane, a mamusia stwierdzila, ze jest czyste. Kiedys
            wstyd mi bylo za nia przed jej ojcem- nie mialam nic czystego by go ubrac, a
            owego dnia jechalo dziecko do dziadka. Juz nie chce mowic jak mi glupio przed
            ludzmi, ze dziecko ma brudna kurteczke. Matka sie nie wstydzi bo nie wychodzi
            na spacery z nim tylko ja.
            Nie mialam tez nic przeciwko drobnym pracom domowym, ale gdy zauwazylam, ze to
            wykorzystuja, to koniec. Nie jest fair, ze nie mowia wczesniej, ze wroca
            ktoregos dnia pozno, bo wypadlo im spotkanie z klientem. Takie spotkania sie
            wczesniej planuje!
            Lekcewaza mnie, nie szanuja mojego wolnego czasu- czy to jest w porzadku?? Juz
            sama nie wiem..., mam byc robotem, ktory machinalnie wykonuje swoje obowiazki
            czy byc z dzieckiem, traktowac je jak wlasne, dbac o jego rozwoj fizyczny i
            intelektualny?? Wazne jest to drugie, a to wyklucza pucowanie domu na blysk,
            pracowanie ubranek dziecka i gotowanie obiadow dla calej rodziny.
            • Gość: llllllllllllllla Re: do apniuni IP: *.4web.pl 12.11.03, 21:36
              strasznie głupia ta twoja sytuacja, faktycznie, że po prostu cie
              wykorzystywali i w dodatku zupełnie zaniedbywali dziecko - okropne
              u mnie jest wszystko ok
              jesli się spóźnią, nawet kilkanaście minut, płacą za całą godzinę dodatkowo
              nie wymagają ode mnie niczego poza opieką nad dziećmi
              sami mówią, że to właśnie jest mój obowiązek, żeby nie stała im się krzywda,
              żeby z nimi popracować
              nie mogę narzekać na moich szefów, bardzo mili ludzie, tyle, że cały czas
              jestem przeziębiona, bo maluchy ciągle chorują a ja razem z nimi - kiedyś mnie
              wykończąsmile
              • Gość: graid Re: do apniuni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 23:51
                Tez bym chciala takich pracodawcow smile. Ja jak sie upomnialam o te nadgodziny
                to nie zaproponiowali dodatkowych pieniedzy, nawet na mysl im nie przyszlo, ze
                moga mi zrekompensowac-przeciez mogliby mnie zwolnic godzine wczesniej. Nie
                jestem tez glupia gaska, ktora nie umie dbac o wlasne interesy/ jak ktoras z
                pan zasugerowala/- zalezy mi na pracy, nie moge tez z niej zrezygnowac- szkola
                niestety kosztuje, utrzymanie w stolicy tez. Oni wiedza, ze jestem tutaj sama,
                ze nie mam rodziny i dlatego wykorzystuja sad
    • Gość: kasia A ja coś miłego ;-) i z pytaniem) IP: *.chello.pl 12.11.03, 13:43
      Ja chcę zaś powiedzieć, że mam farta i przecudowną nianię, wartą każdych
      pieniędzy. Jest moją sąsiadką (drzwi w drzwi)i zna małego od urodzenia; akurat
      tak sie zbiegło, że w chwili kiedy ja chciałam wracać do pracy, ona ją
      straciła .... Pani ma prawie 50 ale jest młodą ciałem i duchem, operatywną
      kobietką z dużym poczuciem humoru. Mam jednak dylemat (i wyrzuty sumienia???)
      Płacę jej 1000 zł miesięcznie (jako że jestem wolnego zawodu, często jestem w
      domu więc i ja zajmuje się małym, ona w tym czasie może zrović sobie coś we
      własnym domu a ja mam kontakt z maluszkiem, pojechać do mamy itp. itd...)
      Dodatkowo za każdy wieczór (wyście do kina czy coś) dostaje 50 zł i 2 razy w
      miesiącu prasowanie (100 zł za jedno czyli około 200 zł). Ponieważ ona jest
      rozwiedziona często sama i z własnej inicjatywy wpada jeszcze do małego
      wieczorkiem lub w week-endy, czasem maluch latając po korytarzu wali do jej
      drzwi (przyzwyczaił się że to jego drugi dom i nie rozumie pojęcia godziny
      pracy). Boję się że to w pewien sposób ogranicza jej prywatność - rzecz jasna
      pytałam ją o to tysiąckrotnie (zwłaszcza o te wieczorne napady mojego dziecka -
      podkreślam to nie jest tak że my go podrzucamy ... niania nauczyła go biegać
      pomiedzy naszymi lokalami i w efekcie on to traktuje jako 1 duży dom) - i ona
      twierdzi że jej to nie przeszkadza bo i tak nic nie robi, ale boję się że nie
      mówi prawdy ... Ja dodatkowo staram się jej odwdzięczać, robiąc czasem drobne
      zakupy (niby "przy okazji", przywożąc od dziadków jakieś fajne wiejskie
      produkty - typu jajka, miód, owoce....), zlecając prace "ekstra" (typu umycie 3
      okien za 100 zł). W domu sprzątam sama, nie obarczam niani gotowaniem i
      robieniem czegokolwiek, ma tylko mojego "młodego" . Kochane nianie, powiedzcie
      czy to uczciwe - ten cały układ?Nie mam doświadczenia w tych kwestiach, a same
      wiecie, ze inaczej wygląda sprawa dogadania się z sąsiadką a inaczej "formalny"
      układ z nianą z agencji. Pozdrawiam,Kasia
      • apniunia Re: A ja coś miłego ;-) i z pytaniem) 12.11.03, 13:55
        no proszę , to w Polsce można jeszcze dorobić się normalnych pieniędzy
        gratulacje i życzę Ci powodzenia, oby tak dalej
        ja mam całkiem niezłą pensję (jak na mój staż i wykształcenie) ale gdybym miała
        niani zapłacić takie same pieniądze, jakie Ty dajesz, to musiałabym się chyba
        sama jako niania zatrudnić i dorabiac po godzinach
        mogę tylko powiedzieć jako inna mama korzystająca z "usług" niani - że Twoja
        niania chyba nie jest krzywdzona, nie obarczasz jej nadmiernie, a dodatkowe
        pieniądze za dodatkowe obowiązki napewno rekompensują jej wysiłek i czas
        natomiast co do ponadplanowych odwiedzin twojego dziecka u niani, to takie są
        właśnie dzieci - nie pytają, skoro do południa mogą do niani przyuchodzić, to
        po południu też chcą, a Ty powinnaś sama z miny i słów odczytać czy niania nie
        próbuje Ci niczego "między wierszami" przekazać
        musisz sama sprawdzić na ile niezapowiedziane wizyty są dla niej utrapieniem, a
        na ile miłym oderwaniem się od fotela i telewizji
    • pankracea za na nawet przeciw 13.11.03, 21:52
      widze, ze wywolalam zywa dyskusje.
      to co teraz napisze to nie jest obrona mamasity, ale w pewnym momencie musze
      przyznac jej racje. nalezy wyraznie zaznaczyc opiekunce czego sie od niej
      wymaga, jesli chodzi o samo dziecko. niektore dziewczyny i kobiety decydujac
      sie na opieke nad obcym dzieckiem nie znaja sobie sprawy na czym to wlasciwie
      polega. mysla, ze wystarczy, ze beda patrzyly, jak dziecko sie bawi, czy nie
      robi sobie krzywdy, dadza jesc, wysadza na nocnik czy przewina. nie zdaja sobie
      sprawy lub nie maja checi pobawic sie z dzieckiem, nawet mu nie poczytaja,
      jesli mama dziecka o tym nie wpsomni.
      pamietam moje kolezanki, gdy mialysmy praktyki w szpitalu na oddziale
      dzieciecym. tam w odroznieniu do zlobka czy przedszkola same musialysmy
      zorganizowac na swietlicy chorym dzieciom czas. mialysmy praktyki tam 2x. gdy
      szlysmy pierwszy raz w gruncie rzeczy nie mialysmy pojecia, jak to wszystko ma
      wygladac. ale drugim razem tak. i gdy na jakis czas wspomnialam,ze powinnysmy
      jakos sie przygotowac (zrobic pomoce do zabaw itp), kolezanki na to, 'ze nikt
      nic nie mowil (nauczyciele ze studium), to one nioe beda', skonczylo sie na
      tym, ze wymyslalysmy zajecia dla dzieci z dnia nadzien lub nawet tego samego
      dnia, gdy mialysmy cos przeprowadzic. jedna z nauczycielek, bedaca nasza
      opiekunka na praktykach podrzucila nam calkiem ciekawa ksiazke z zabawami.
      wzielam ja do domu i wyszukalam cos ciekawego. nastepnego dnia, gdy chcialam
      dziewczynowm przyblizyc te zabawy, zeby tez umialy je poprowadzic, zadna mnie
      nie chciala sluchac. i strach pomyslec, jak one sie zachowaja jesli przyjdzie
      im sie opiekowac cudzym dzieckiem. jak matka dziecka nie poeiw, ze trzeba
      dziecko kilka razy, w zaleznosci od potrzeby przewinac, to one tego nie zrobia?
      bylam w wielkim szkoku, kiedy na jednej z rozmow o prace prawdopodobna szefowa
      powiedziala, ze bede musiala posprzatac po malym, gdy ten nabrudzi podczas
      jedzenia. dla mnie to logiczne, ze nie zostawie chlewu!
      ale z tymi rygorami postepowania z dzieckiem - np. 20 min czytania czy 2 gdoz
      spaceru - jesli dziecko nie jest mowiace, skod matka bedzie wiedziala, ze tak
      wlasnie bylo, a moze opiekunka olala to sobie?
      rygor dnia narzucam sobie sama - obiad staram sie potawac o tej samej, przeze
      mnie wybranej porze (a wybralam przygladajac sie dziecom, ale tez z
      doswiadczenia wyniesionego z opieki nad siostrzenicami i z praktyk w zlobku),
      podwieczorek podaje roznie, zaleznie od tego kiedy chlopcy stwierdza, ze chca
      jesc, ale to waha sie mnie wiecej tez tym samym czasie kazdego dnia. poza tym
      to czy i ile czasu spedzamy na dworze zalezy od tego jak dlugo wybieralismy sie
      na dwor, bo czasami schodzi nam to dlugo, gddyz starszy z chlopcow strasznie
      jest nieusluchany i zanim zacznie sie ubierac musi zrobic jeszcze 1000 innych
      rzeczy. a to w co i czym bawimy sie danego dnia zalezy od nastrojow i checi
      dzieci, czasami tez i mojego. codziennie roimy jakies prace manualne. czasami
      gdy chlopcy maja ochote bawimy sie w jakies zabawy ruchowe.
      i pomimo, ze tak krotko znam te dzieci zdazylam sie do nich przywiazac, lubie
      je przytulac. i one tez to lubia.
      zawsze po powrocie szefowej do domu mam jej zdawac relacje z tego co sie
      dzialo, ale opowiadam jej dosyc ogolnikowo, bo myslami jestem juz na przystanku
      autobusowym. dopiero po powrocie do domu pelna emocji zdaje relacje siostrze o
      tym, co danego dnia 'strzelilo' chlopakom do glowy.
      kazdy dzien jest tak rozny, ze mozna by bylo napisac o tyk ksiazke. i kazdego
      dnia ucze sie czegos nowego o dzieciach, ktorymi sie pokiekuje.
      ale czsami mam wrazenie, z enie wyrobie sie ze wszystkimi obowiazkami, gdy
      musze zrobic jakies pozadki i jeszcze bawic sie z dziecmi. ale jak na razie
      idzie mi dobrze. tylko zastanawiam sie, jak z tym wszystkim wyrabia sie
      opiekunka mamsita?
      • mamasita Re: za na nawet przeciw 14.11.03, 16:00
        Dzieki za zrozumienie pankracea. Niania moja sie wyrabia i np ostatnio mnie
        zaskoczyła bo zabrała synka do stajni z końmi ktora jest niby nie daleko ale
        jakoś do tej pory nie zbarałam tam synka, bo nie starczało mi czasu. Ona wie
        ze kocham konie i jezdzialam na wyscigach jako nastolatka i sama tez lubi
        konie. Wiec byłam wniebowzięta bo wiem jak bobas nasz lubi zwierzęta. Był
        najwyraźniej pod wrażeniem. Chcemy się przeprowadzić i wyobraź sobie ze niania
        znalazła nam kiak ofert mieszkań - oczywiscie blizej siebiewink aha i sama z
        siebie sprawdziła jak powinno sie odżywiać i chować rybkę która kupilsmy.

    • Gość: maminka Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.stacje.agora.pl 14.11.03, 12:15
      Ha! Bo z nianiami jest tak, że się kocha i nienawidzi jednocześnie. Kocha bo
      zajmują się naszym dzieckiem i nie lubi, bo ma sie poczucie winy że to nie my
      mamy sie zajmujemy no i jeszcze przekonanie matek, że one robią wszystko
      najlepiej.
      U mnie jest tak: niania dostawała 1000 zł, potem chciałam wziąć jeszcze panią
      do sprzątania raz na tydzień, ale niania zaoferowała że ona to weźmie.
      Dołożyłam więc jeszcze 200 zł (tyle chciała niania i tyle mogę dać).
      Niania zatem odkurza, uprząta kuchnię (blaty itp) czasem posprząta w pokoju
      małego, ale z tym bywa różnie bo młody lubi wszystko wywalać na środek i
      człowiek nie potrafii nad tym zapanować.
      Mały spi od 1 godz do 3 godz dziennie. Ma 2 lata.
      Niania przychodzi na 8 godzin.
      Gotuje małemu jeśli my czegoś nie zrobimy, nie prasuje nie pierze.
      Gifty dla niani: płatny urlop ( w ubiegłym roku miesiąc) jeden dzień przychodzi
      później o dwie godziny (wychodzi o czasie tj o 17), prezenty z okazji różnych
      okoliczności (imieniny, nasza podróż służbowa, teraz idzie boże narodzenie więc
      paczki dla jej dzieci a dla niej premia), dostęp do komputera (uczy się
      maszynopisania kiedy mały śpi).
      Nie pracuje w weekendy.
      Czego wymagam. Tego żeby mój syn dobrze się z nią czuł. I czuje. Niania go
      lubi, widać to, mają fajny układ. Jest dla niego ciepła, gotuje mu swoje
      ulubione zupy itp. Ze sprzataniem bywa różnie: większe rzeczy łazienka itp
      robię sama, prosiłam też żeby nie zajmowała się gabinetem i nasza sypialnią bo
      jednak dziwnie bym się czuła jak mi ktoś ściele łóżko.
      Co sobie odpuszczam: telewizor: młody ogląda rano bajki na jedynce, czasem bawi
      się, a niania podgląda jakiś serial. Zakładam, że odcięcie obojga od telewizora
      jest bez sensu: telewizor to nie jest diabeł w końcu. Niania puszcza małemu
      animal planet i uczą się nazw zwierzątek albo MTV i razem tańczą. Plus tego
      jest i taki, że mały potrafi się sam soba zająć (niania nie wisi nad nim) i to
      dobrze. Nie ustalam zabaw: niania małemu nie czyta oglądają razem książeczki.
      Nie każę też sadzać na nocnik. Jak pojmie do czego służy ubikacja to mam
      nadzieję sam zacznie, trzymanie niani i dziecka w łazience na nocniku wydaje mi
      się chore.
      Odpuszczam również te porządki, czasami ma niania zły dzień boli ją głowa, w
      salonie leży góra zabawek, ale ostatecznie ja też rozrzucam ciuchy a jak jest
      dziecko to są i zabawki.
      Czego nie odpuszczam: bezpieczeństwa i zdrowia. Dziś powiedziałam niani, że
      rozumiem, że mały nie chce nosić rękawiczek, ze mną też nie chce, ale ja się
      uparłam i założył. Poprosiłam by i ona sie uparła bo jest za zimno na chodzenie
      z gołymi rękami. Każę małemu smarować buzię kremem (czasam niania zapomina więc
      jej przypominam). Nie odpuszczam też prawdomówności. Jeśli niania by mnie
      oszukała byłaby bardzo poważna rozmowa.
      Stosunki ułożyliśmy sobie tak: wszyscy jesteśmy ludźmi i każdy łącznie z małym
      może mieć okropny dzień. Niani może się czasem nie chcieć, ja się mogę spóźnić,
      a młody może wrzeszczeć bo ma zły nastrój. Podstawa to dogadać się i nie robić
      afery z niczego (mały coś zepsuł gdy był z nianią, sama niania coś tam stłukła,
      zgubili zabawkę).
      Lubię naszą nianię, mam wrażenie że ona nas też choć i tak zawsze jest dystans
      bo w końcu jestem jej pracodawcą i jak niania to sobie przypomni to zaczyna
      mówić do mnie jak do szefowej z biura. Potem jej przechodzi.
      Nie mama pojęcia czy w kontekście tej dyskusji wykorzystuję nianię (albo ona
      mnie). I tyle.
      • Gość: graid Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 16:39
        Gratuluje smile, ma Pani super układ z niania smile. Cieszy mnie to, ze mowiac, by
        dziecka do niczego nie zmuszac stosuje to Pani w zyciu codziennym. U mnie tez
        mialo byc bez zmuszania../ teoretycznie/ ale w praktyce to nie bylo takie
        oczywiste. Dostawalam bojowe zadania w postaci:naucz go myc zebow, naucz go
        korzystac z toalety. Sugerowali, ze za malo mowi / a ja nawijam na okraglo do
        niego sad /. Nie mialabym nic przeciwko malym porzadkom, bo przeciez maluszek
        bawi sie na podlodze a pozniej wklada paluszki do buzi. Na poczatku
        przykaldalam sie tez i do sprzatania. Po jakims czasie zauwazylam, ze oni
        wogole nie sprzataja- zostawiali mi naczynia z kolacji w zlewie, nie zaslane
        lozko, sterte zabrudzonych ubranek na pralce / ktore potem mamusia i tak
        ukladala w szafie malego/. Zdarzalo sie, ze dziecko bylo rozbawione /gdy
        przychodzilam/ i z kupa w pieluszce, a zadowlony rodzic siedzial sobie i albo
        czytal prase albo bawil sie komputerem. postanowilam, ze zasugeruje im, ze nie
        jestem zadowolona - przestalam sprzatac. Potem odbylam rozmowe z jednym z
        nich/ bo drugie bylo w pracy/ na temat nadgodzin. Szczerze mowiac, to troche
        mnie "zalatwili"- tydzien przed tym, jak dziecko mialo pojechac na miesiac z
        dziadkami na wakacje zostalam o tym fakcie powiadomiona. Nie dostalam za urlop
        pieniedzy, chociaz liczylam, ze wyrownaja mi nadgodziny. Niestety... tak sie
        nie stalo z 8 h dziennie pracowalam 10h i codziennie sie spozniali moi
        pracodawcy - nie 10 czy 5 min ale 30min. Byly dni, kiedy/ bez umowienia sie ze
        mna/ zostawalam z malcem 11 h - po wyplacie powiedzialam, ze sa nadgodziny,
        ale nie wyrownali mi tego ani w pieniazkach ani w wolnych godzinach. Czasami
        mam wrazenie, ze traktuja malca jak pieska, ktorego ktos ulozy a oni beda
        mieli sie czym chwalic przed znajomymi i rodzina. W dodatku te pomysly, by
        dziecko nie spalo w ciagu dnia, gdy doslownie leci mi przez rece, wrzeszczy i
        nie chce sie bawic-sa chore. Dziecko jest nerwowe, a ja ledwo nadazam sad.
        Zaskakujace jest dla mnie to, ze rodzice nie pedza do dziecka po pracy, nie
        pytaja jak sie dziecko zachowywalo, czy zjadlo, gdzie bylo na spacerku czy
        jakiego nowego slowa sie nauczylo. Ale zwrocili mi uwage, ze zaczelo mu
        jedzonko szybko z lodowki znikac. Dzieckoje jak szalone, zwlaszcza, ze samo
        juz obraca lyzeczka, co sprawia mu najwieksza frajde - potrafi na sniadanko
        zjesc 2 serki homogenizowane. Maluszek ma ponad 2 lata- nie wiem sama czy to
        duzo czy malo. Glupio sie czuje w takich sytuacjach, bo mam wrazenie, ze
        podejzewaja mnie, ze to ja sprzatam mu te sery.To troche boli, zwlaszcza,ze
        ja codziennie z wlasnej kasy kupuje mu swieza drozdzowke czy daje mu do
        jedzenia wlasne sniadanie / do pracy ja sobie wczesniej jedzonko w domku
        przygotowywuje/, oczywiscie jak ma ochote.

        Juz sama nie wiem co robic... mam dosc wykorzystywania mnie, chetnie
        zmienilabym prace, ale... zal mi malucha sad. Traktuje go jak wlasne dziecko.
        Sama nie wiem co lepsze czy np. klasc dziecko spac, gdy mu sie chce i klamac
        rodzicom , ze nie spalo czy meczyc malenstwo /i siebie tez/. Przeciez
        najwazniesze jest DOBRO MALENSTWA.Dorosly czlowiek, gdy jest zmeczony, to
        kladzie sie w ciagu dnia, a taki berbec, gdy wyszaleje sie na placu zabaw nie
        ma prawa do odpoczynku??
        Czas moj traktuja tak jak swoja wlasnosc- co postanowia to tak ma byc-nie
        uprzedzaja mnie wczesniej, ze bede musiala zostac nap 1.5-2 h dluzej/ chociaz
        wiedza, ze tak bedzie/, abym miala czas na odwolanie moich planow.
    • pankracea do graid i maminki 14.11.03, 19:12
      maminka: z tego co piszesz jestes fajna szewowa.
      do graid: to o czym piszesz to horror. czasami sie zdarza, gdy przychopdze, ze
      mlodszy z chlopcow jest w pizamce i kupe w pieluszce, ale to raczej dlatego, ze
      jego mam wstala pozniej i sama szykuje sie do pracy. wtedy, gdy tylko lazienka
      jest wolna biore sie za malego.
      i zdarza sie, ze maly nie hce jesc obiadu, nie zmuszam go, bo nie chce rykow i
      nie chce, zeby sie zaksztusil. odstawiam obiad i za jakis czas daje mu serek, a
      on potem chlopcy jedza obiad z rodzicami (na ktory czasami i ja jestem
      zapraszana). a szefowa nie ma do mnie pretesji o to, ze maluch nie zjadl
      obiadu. jedna z babc dzieci jest moja idolka jesli chodzi o karmienie malego -
      potrafi tak go zagadac, ze maly nawet nie wie, ze je cos czego nie chce jesc.
      a gdy chlopcy nie chca czegos odpuszczam im tylko wtedy, gdy wiem, ze to w
      sumie nie jest takie konieczne, ale jesli zalezy od tego ich dobro to nie ma to
      tamto, postawie na swoim predzej czy pozniej.
      a coc do tv to na poczatku nie wlanczalam tv, ale potem szefowa powiedziala, ze
      chlopcy moga jesc prrzed tv sniadanie, wiec odgladamy wszystkie poranne
      programy dla dzieci, a potem wlanczam im bajke na video, gdy myje podloge, zeby
      mi po mokrym nie biegali.
    • pankracea do mam pytanie 14.11.03, 19:17
      to moja pierwsza praca i nie wiem, jak powinnam zaczac rozmowe o pieniadzach za
      nadgodziny, bo np. jutro pracuje, gdy normalnie w soboty mam wolne. i jak mam
      zapytac, czy za to bede miala dodatkowe pienniadze lub wolny dzien? albo czy
      bede miala jakies wynagrodzenie, za czas swiateczny (wyjezdzam do mamy i
      chcialabym zostac do sylwestra conajmniej, jest mozliwosc, ze wtedy szefowa
      bedzie w domy, ale jak mam zapytac czy bede miala pieniadze za czas kiedy nie
      bede pracowala?)?. chce byc grzeczna i zarazem stanowcza.
      • Gość: graid Re: do mam pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 22:56
        Skad ja to znam.... Otwarcie i szczerze powiedz. Nie wiem jak sie
        umawialiscie, ale byla pewnie okreslona liczba godzin-gdy ustalilas z
        rodzicami, ze masz pracowac 5dni w tygodniu to tego sie trzymaj, bo pozniej
        bedzie ci bardzo trudno. Ja postanowilam, gdy mi bez uprzedzenia powiedza, ze
        mam siedziec dluzej, powiem prawde, ze nie moge- ja tez mam swoje plany, ktore
        ot tak nie zmienie dla kaprysu ktoregos z rodzicow. Podasz reke, a urwa Ci
        palec... Pilnuj / oprocz dzieciakow/ swojego interesu...
        • pankracea Re: do mam pytanie 19.11.03, 19:15
          jak na razie sobotni dzien sie wyjasnil. szefowa, jak wrocila zapytala czy tego
          dnia sie rozliczymy czy na koniec miesiaca. takze, nie jest zle.
    • pankracea do opiekunek pytanie 14.11.03, 19:19
      jak juz powyzej wspomnialam, to moja pierwsza praca. wiem, ze szefowa planuje
      dla mnie jakis upominek na gwiazdke. a co ja mam robic? myslalam nad prezentem
      dla chlopcow. bo zeby dla obojga rodzicow dzieci mnie nie stac. co Wy robicie w
      takim wypadku?
      • Gość: Kama :) IP: *.chello.pl 14.11.03, 21:22
        Nie wydaje mi się by oczekiwali "wzajemności", na pewno zdają sobie sprawę z
        Twoich możliwości finansowych. Jeśli jednak chciałabyś im zrobić przyjemność,
        możesz przecież nabyć dla nich coś "wspólnego", nawet do 20 zł, przykładowo:
        ładne, świąteczne świece na wigilijny stół (zapachowe), albo: fajny płyn do
        kąpieli z serii Aromoteraphy (Palmolive takie ma) lub (jeśli u Ciebie w mieście
        są takie sklepy): mydło krojone na wagę o jakichś fantazyjnych zapachach (np.
        czekoladowym, lawendowym kostka pięknie opakowana to jakieś 7-8 zł)albo po
        paczce (ładnie opakuj wink )jakichś ciasteczek (w IKEA są specjalne na święta:
        imbirowe lub cynamonowe - około 5,99 paczka); może to być jakaś ozdobna bombka
        na ich choinkę, ręcznie malowana (ok.12-13 zł), lub też pudełko bombek (na
        ulicznych straganach od 5-6 zł.); w Cepeliach są specjalne aniołki z masy
        solnej po 6 zł sztuka (na choinkę), może być "Glog" do grzanego wina lub też
        łądnie opakowana butla "Grzańca Galicyjskiego" (14,99)- do przygotowania na
        ciepło, o ile pamiętam w sklepach jest mnóstwo duperelek typu witrażyki czy
        świeczniki do tych malutkich świeczek w kształcie choinki, mikołaja czy czegoś
        tam; może być "na spółę" puszka dobrej herbaty (El Grey???) lub też ze 2
        torebki tej na wagę o różnych smakach (np. w Dammersie na Krakowskim
        PRzedmieściu 2 razy po 5 dkg to jakieś 15 zł; w Delikatesach na Nowym Świecie -
        jakieś 10 zł); wreszcie- roślina. np. Gwiazda Betlejemska (tanizna w
        supermarketach, czy malusieńkie bonzai z fikuska beniamina (jakieś 10 zł) ....
        oczywiście jeśli masz ochotę zrobić im prezent. Chłopakom to pewnie żelaźniaki
        lub po jakiejś książeczce (b.duży wybór pięknych i tanich ksiażek jest na
        Koszykowej w tej taniej księgarni lub na Hali Koszyki). Jeśli jesteś z Wwki
        chętnie Ci podpowiem kilka sklepów z takimi badziewkami. Serdecznie pozdrawiam
        Kasia-nie-opiekunka ale robiąca tysiące malutkich prezentów dla przyjaciółek
        wszelkiej maści.
        • Gość: graid Re: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 23:00
          Ja jestem z Wawki, moze mi pospowiesz PLs smile
        • pankracea Re: :) 19.11.03, 19:20
          dzieki za taka odpowiedzsmile co prawda jestem z Gdanska, ale tu tez sa sklepy wink

          Gość portalu: Kama napisał(a):

          > Nie wydaje mi się by oczekiwali "wzajemności", na pewno zdają sobie sprawę z
          > Twoich możliwości finansowych. Jeśli jednak chciałabyś im zrobić przyjemność,
          > możesz przecież nabyć dla nich coś "wspólnego", nawet do 20 zł, przykładowo:
          > ładne, świąteczne świece na wigilijny stół (zapachowe), albo: fajny płyn do
          > kąpieli z serii Aromoteraphy (Palmolive takie ma) lub (jeśli u Ciebie w
          mieście
          >
          > są takie sklepy): mydło krojone na wagę o jakichś fantazyjnych zapachach (np.
          > czekoladowym, lawendowym kostka pięknie opakowana to jakieś 7-8 zł)albo po
          > paczce (ładnie opakuj wink )jakichś ciasteczek (w IKEA są specjalne na święta:
          > imbirowe lub cynamonowe - około 5,99 paczka); może to być jakaś ozdobna
          bombka
          > na ich choinkę, ręcznie malowana (ok.12-13 zł), lub też pudełko bombek (na
          > ulicznych straganach od 5-6 zł.); w Cepeliach są specjalne aniołki z masy
          > solnej po 6 zł sztuka (na choinkę), może być "Glog" do grzanego wina lub też
          > łądnie opakowana butla "Grzańca Galicyjskiego" (14,99)- do przygotowania na
          > ciepło, o ile pamiętam w sklepach jest mnóstwo duperelek typu witrażyki czy
          > świeczniki do tych malutkich świeczek w kształcie choinki, mikołaja czy
          czegoś
          > tam; może być "na spółę" puszka dobrej herbaty (El Grey???) lub też ze 2
          > torebki tej na wagę o różnych smakach (np. w Dammersie na Krakowskim
          > PRzedmieściu 2 razy po 5 dkg to jakieś 15 zł; w Delikatesach na Nowym
          Świecie -
          >
          > jakieś 10 zł); wreszcie- roślina. np. Gwiazda Betlejemska (tanizna w
          > supermarketach, czy malusieńkie bonzai z fikuska beniamina (jakieś 10
          zł) ....
          > oczywiście jeśli masz ochotę zrobić im prezent. Chłopakom to pewnie
          żelaźniaki
          > lub po jakiejś książeczce (b.duży wybór pięknych i tanich ksiażek jest na
          > Koszykowej w tej taniej księgarni lub na Hali Koszyki). Jeśli jesteś z Wwki
          > chętnie Ci podpowiem kilka sklepów z takimi badziewkami. Serdecznie
          pozdrawiam
          > Kasia-nie-opiekunka ale robiąca tysiące malutkich prezentów dla przyjaciółek
          > wszelkiej maści.
      • Gość: graid Re: do opiekunek pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 22:58
        Nie szalej, jakis skromniutki prezencik- przeciez Cie nie stac a dla rodziny
        tez bedziesz chciala zrobic paczuszki. Ja kupie maluszkowi Bajke i akas
        slodkosc. Bajki sa w granicach 5-10 zl smile
        • pankracea Re: do opiekunek pytanie 19.11.03, 19:38
          tak sobie pomyslalam, ze kupie chlopakom jakis wspolny prezent. oczywiscie
          wczesniej uzgodnie to z szefowa. tylko jeszcze nie wiem, co, ale cos wymysle.

          Gość portalu: graid napisał(a):

          > Nie szalej, jakis skromniutki prezencik- przeciez Cie nie stac a dla rodziny
          > tez bedziesz chciala zrobic paczuszki. Ja kupie maluszkowi Bajke i akas
          > slodkosc. Bajki sa w granicach 5-10 zl smile
    • kingusiaa Re: opiekunki do dzieci łączmy się-WIELKANOC 30.03.04, 18:46
      Kupujecie swoim podopiecznym upominek na Wielkanoc?
      Pytacie rodzicow dziecka o zgodę?
      Wesołych Świąt życzę wszystkim Opiekunkom. k
      • pankracea Re: opiekunki do dzieci łączmy się-WIELKANOC 30.03.04, 19:55
        nie widze sensu. z jakiej racji? wiem, ze w niektorych srodowiskach jest
        tradycja prezentow na wielkanoc 'od krolika', ale moim zdaniem to glupia
        tradycja.

        kingusiaa napisała:

        > Kupujecie swoim podopiecznym upominek na Wielkanoc?
        > Pytacie rodzicow dziecka o zgodę?
        > Wesołych Świąt życzę wszystkim Opiekunkom. k
    • aagnieszkaa1 Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< 15.12.05, 11:41
      Drogie nianie pomóżcie! Od niedawna zajmuję się 5,5letnią dziewczynką. Niestety mała jest nieznośna i niegrzeczna, nie zna słów prosze, dziękuje, przepraszam, nie wykonuje moich poleceń mimo proszenia i tłumaczenia, straszenia, prób przekupstwa czy podnoszenia głosu, a ja niestety czasem muszę jej coś kazać zrobić lub zabronić. Ostatnio nawet mnie uderzyła. Notorycznie kłamie, np. że cos ją boli. Najgorsze jest to, że jej mama uważa, iż ma w miarę grzeczne dziecko, z którym nie mozna nic na siłe, ani nic mu kazać. Jest to moja pierwsza praca w chcarakterze nani. Zastanawiam się czy może poprostu nie nadaję się do tego? Będę wdzięczna za każdą opinię.
    • w_ania Re: opiekunki do dzieci łączmy sie< 27.12.05, 11:25
      Witam drogie opiekunki - jestem mamą (mieszkamy w wielkopolsce) i dobrze sobie
      poczytałam wasze posty może pomogą mi zrozumiec moja nanię.
      Pracujemy ze sobą już 2 lata wszystko było o.k - nie zgłaszała mi żadnych uwag
      ani żalu wcześniej.
      Ale od poczatku najpierw pracowała u mnie co drugi dzień bo tak mąż chodził do
      pracy co drugi dzień on się zajmował dzieckiem a co drugi niania.
      Kiedy przyjmowałam nianie powiedziałam jej że oprócz zajmowania sie dziećmi
      będzie prasowała i jesli cos sie nakruszy czy wyleje to aby wytarła podłogę.
      ZNiania sie zgodziła. Sielanka trwała przez rok po tem zaszłam w ciążę i aby nie
      urywać z nią kontaktu 1 raz w tygodniu zabierała mi moją córkę na cały dzień
      mogłam odpocząć lub załatwić coś w mieście. Jak urodziła się druga córeczka
      rozmawialiśmy i niania zgodziła się nią zaopiekować również tym bardziej że
      starsza miała iść do przedszkola.Wszystko układało się o.k. nie wymagałam nic
      więcej od niani. Sama z siebie poukładała do zmywarki czasem zostawone szklanki
      ze sniadania - nie wymagałam aby sprzatała po nas!!!! NIGDY Tez nie należę do
      odób które żyją w chlewie. Układ z nianią był super zawsze jej dawaliśmy 50 zł
      więcej do umówionej ceny tj 600 zł - niestety nie stać nas na więcej. Jeden
      jedyny raz poprosiłam a nie rozkazałam (ona jest starsza o 9 lat ode mnie)aby
      zdjęła poscieli i 1 raz poprosiłam by ugotowała młodszej córce 2 ziemniaki i 1
      marchewkę bo mięsko do obiadu już było gotowe.Jeden raz prosiłam żeby zdjęła
      pościel a jak wrócę to sobie wypiorę - jak wróciłam była wyprana.
      Dzieci ją kochaja my traktowaliśmy ją jak członka rodziny - nigdy ale przenigdy
      nie mówiła o tym że za mało płacę. Acha najważniejsza rzecz niania była u nas w
      domu do 10 rano a potem brała dziecko do siebie i robiła sobie obiad w domu ( w
      tym czasie mała spała lub bawił sią z nią jej mąż - on jest po zawale na rencie)
      i wracała do nas do domu koło godziny 16-tej. Taki układ jej odpowiadał i nam tez.
      Nawet upiekła mi placek - wyobrażacie sobie tak sama z siebie!!!!
      Niania super kochana zawsze na święta robiłam jej piekne stroiki na stół i
      paczkę świąteczną - z jedzonkiem(szynka herbata słodycze owoce fajnie zapakowane).
      Dla jej córki dałam spodnie nowe z metka - które mi były za ciasne bo po ciązy
      nie załozyłam i tak sie układało pomiędzy nami wspólne bytowanie. - FAJNIE
      Do czasu kiedy nie spotkała się ze swoja koleżanką -żmijką. Po tym dowiedziałam
      sie od osób trzecich że ją wykorzystuję za mało płacę że ona musi prać pościele
      zmieniać gotować i sprzątać, że kupujemy dzieciom tyle zabawek że nie ma ich
      gdzie wkładać i tyle ciuchów. Było mi bardzo "miło" jak to usłyszałam dlatego że
      ona sama mówiła mi np że ona mi kupi rano chleb bo idzie po drodze to kupi (na
      szczęście nie skorzystałam z oferty) bo jeszcze bym się dowiedziała że musi
      zakupy robić. Wczoraj zachorowała mi córka i poprosiłam ja zeby cały dzień
      została u nas w domu żeby z nią nie chodzić z anginą po dworze to mi powiedziała
      że u niej jest teściowa i ona nie może zostać cały dzień musi iść zrobić obiad
      do domu. Zagotowało mi się ale opanowałam się i prosiłam ją że jeden raz bo na
      reszte dni biorę urlop. Może jej faktycznie mało płacę ale na to się zgodziła ja
      od niej nie wymagam aby za nas prała sprzatała i gotowała i robiła zakupy.
      Rozmawiałam z nią powiedziała że z chorymi dziećmi żadna naiania nie zostanie w
      domu!!! - Czy to prawda??? I że za mało jej płacimy i ze od lutego lub marca ma
      nową pracę i chciała mi powiedzieć dwa tygodnie przezd odejściem ale ja się
      wcześniej dowiedziałam. Mam wrażenie że ona teraz olewa wszystko nie wiem co mam
      zrobić. Nie lubie sutuacji nie wyjaśnionych. Naprawdę doceniam to wszystko co
      dla nas robiła i wiele razy jej to powtarzałam. Nie chcę jej jeszcze zwalniać
      ale ona mnie prowokuje. Ona ma nad nami przewagę bo wie że na 2-3 miesiące
      nikogo nowego nie przyjmę bo w marcu się wyprowadzamy.
      Napiszcie jak to wygląda ze strony opiekunki- może jestem zła i powinnam sie
      zwolnić i sama zająć dziećmi? bardzo bym chciała ale mój mąż nie utrzyma
      rodziny. Piszcie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka