black_memento
05.08.08, 12:58
Szlag mnie trafił dzisiaj po raz kolejny i muszę to gdzieś wylać.
Znowu,któryś raz z rzędu,moja znajoma podkreśliła,jakie to ja mam
małe,beznadziejne mieszkanko,a ona za to wieeeelkie. Moje mieszkanie-
45 metrów,dwa pokoje,jej mieszkanie- 60 metrów,trzy pokoje+balkon.
Pracowaliśmy z mężem cieżko,zeby pozwolić sobie na kredyt,żeby
urządzić je po swojemu,zeby uwić nasze pierwsze gniazdo i jesteśmy
szczęsliwi,że mamy chociaż ciasne,ale własne. A ta koza na każdym
kroku podkreśla,np: "Ja to zanim umyję podłogi...bo wiesz,jakie ja
mam mieszkanie,a jakie ty-ty to szybko". Albo do swojego męża:"bo
wiesz,oni mają takie maleńkie mieszkanko,że Julek to nawet nie ma
gdzie biegać,to przynajmniej niech się u nas wybiega" (Julek,czyli
mój syn). No,a dzisiaj to juz normalnie śmiać mi się zachciało,bo na
moje narzekanie,że wszystko ostatnio gubię,skwitowała:"no bo w takim
małym mieszkaniu to tak jest". A ja się pytam,co ma do tego
mieszkanie? A w dużym się nie gubi rzeczy? Norrrmalnie mnie wkurzyła.