Dodaj do ulubionych

problem z moją mamą...

25.08.08, 10:59
zaczęło się od tego,że nie chciałam dać w lapę położnej bo stwierdziłam ,że to
patologia na co ona,że świadomie szkodzę dziecku i skoro tak to żebym sobie
nową bieliznę kupiła to się mężowi spodobam.
potem skoro nie zamierzamy pozbyć się psa(bo bardzo dobrze zareagował na
dziecko i wystarczy pilnować towarzystwo) to nie nadajemy się na rodziców...
koniec końców zażądałam przeprosin-bo prędzej bym się pocięla niż swojej
kruszynie krzywdę zrobiła!!!!!!!!!1
ale niestety moja matka nie zamierza przeprosić co więcej w związku z tym ,że
się wściekłam i zrobiłam o to awanturę to ja powinnam ją przeprosić bo inaczej
ona wyciągnie konsekwencje!!!!!!!!!zastanawiam się co ma do cholery na
myśli?wyśle mnie do łóżka bez kolacji... ?
zaznaczam,że spor toczy się na odległość bo nie mieszkamy razem
sprawę pogorszyło to,ze wstawiła się za mną teściowa i teraz matka jest już
absolutnie obrażona na dodatek stwierdziła,że mąż ma na mnie zły wpływ a ja
nie mam nic do powiedzenia bo on rządzi!!!!!!!
a to tylko dla tego,że zwyczajnie nie robimy nic bez wzajemnych konsultacji...
a w ramach tego,że nie mam nic do powiedzenia dodam,że maż oddaje mi całą
swoją wypłatę...więc nie rozumiem już zupełnie co chodzi.
i teraz pytanie-co powinnam teraz zrobić?
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 11:01
      A co miała na mysli mówiąc:
      że świadomie szkodzę dziecku i skoro tak to żebym sobie
      nową bieliznę kupiła to się mężowi spodobam.
      • krzysztof-lis Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 13:44
        Pewnie coś w stylu ironicznego "no tak, lepiej zamiast na dziecko, wydać kasę na
        nowy telewizor".
    • iwoniaw Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 11:05
      > i teraz pytanie-co powinnam teraz zrobić?

      Poczekać, aż mama zechce wnuczkę zobaczyć i wówczas powiedzieć, że zapraszasz
      serdecznie, jeśli będzie się zachowywała jak cywilizowany człowiek. Jeśli się
      obrazi znowu - powtarzać operację do skutku.
      • smerfetka8801 Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 11:08
        chodziło o to,że jak nie dam to nikt się mną nie zajmie i będzie coś nie tak i
        dziecko ucierpi bo mnie zal kasy i skoro tak to lepiej jak wydam kasę na
        bieliznę(czyli farmazon zamiast na coś ważnego czyli łapówkę)
    • majmajka Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 11:06
      Ja dbalabym przede wszytskim o to, zeby miedzy mna i mezem bylo dobrze. By dziecko bylo zdrowe, by inni byli tylko goscmi w moim domu, a nie egzekutorami. By kazdy pilnowal swojego nosa, krotko mowiac.
    • margotka28 Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 11:10
      smerfetka8801 napisała:

      > i teraz pytanie-co powinnam teraz zrobić?

      Olać
      • smerfetka8801 Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 11:14
        i niby olałam bo nie wdaję się w dalsze dyskusje-czyli nie rozmawiamy.tylko,ze
        chyba nic nie boli matki bardziej niż zarzut ,że świadomie szkodzi
        dziecku.wiem,że ona nie ma racji,ale zastanawiam się jak moja własna matka miała
        sumienie coś takiego powiedzieć
        • iwles Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 12:19

          > tylko,ze
          > chyba nic nie boli matki bardziej niż zarzut ,że świadomie szkodzi
          > dziecku


          co niniejszym czyni Twoja matka Tobie.
          • smerfetka8801 Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 12:31
            i nawet jeśli kiedyś wszystko wróci do tzw normy to nigdy jej tego nie zapomnę...
            • to.ja.kas Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 12:42
              Olać, nie przesadzac i pomyslec ze to z troski tak głupio się
              zachowuje.
              I najlepiej nie słuchac i nie rozmawiac na drazliwe tematy z uporem
              maniak apodkreślająć jak się bedzie czepiała, że to twoje zycie i Ty
              zrobisz jak uważasz ale dziekujesz za troskę.
              Może pojmie, czego ci zyczę.
              Matki czasem palną w nerwach takie głupoty ze mózg się lasuje, nie
              ma sensu sie przejmować, szkoda zycia na gniewanie.
              • smerfetka8801 Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 12:55
                chciałabym mieć to wewnętrzne przekonanie,że ona to tylko "palnęła" ona niestety
                z uporem maniaka twierdzi,że miała rację( mimo,że w szpitalu miałam super opiekę
                i super położną-z resztą to bez znaczenia łapówek się nie daje z zasady-by nie
                popierać patologi) a ja chyba sama siebie też nakręcam nie mogąc darować tego
                jednego zdania...
                • to.ja.kas Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 13:03
                  No nakrecasz sie i próbujesz cos udowodnic mamie...a jak jej
                  udowodnisz to bedziesz lepsza matka dla dziecka niz jestes?
                  Tylko energie i nerwy tracisz.
                  Olewanie wielu spraw powoduje, ze jestesmy szczesliwsi, wierz mi smile
                • babowa Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 13:03
                  No poniosło mame ale i ciebie też

                  Tyle ze Ty może jeszcze hormonami buzujesz a mame nie wiem co moze
                  wytłumaczyć
                  Może boli ją że ma coraz mniejszy wpływ na Ciebie a poparcie Twoich
                  decyzji przez matke męża dodatkowo ją podkręciło?

                  Ale nie ulegałabym jej,dorosła jesteś i musi uszanować Twoje
                  decyzje, zgadzać już nie

                  ale nie bierz tak do serca,w jej mniemaniu chciała dobrze

                  troche czasu upłynie,emocje opadną to pogadajcie od serca i już

                  Powodzeniasmile
            • naughty-angel Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 13:38
              Wiesz, ja jestem właśnie w samym centrum wszelakich konfliktów, a to
              z teściową, a to z moją mamą, która za każdym razem jak przyjeżdża,
              każe mi już dokarmiać małego, choć jeszcze nie czas. A jak mówię, że
              jeszcze zdążymy, to patrzy smutno na mojego synka i mówi: widzisz,
              jaka niedobra matka, odmawia ci takich dobrych smaków. Dlatego
              doskonale Cię rozumiem, kochana. Z początku też się wściekałam,
              teraz olewam- zmieniam temat i udaję, że w ogóle tego nie słyszałam,
              choć w środku wszystko mi się gotuje i jakby to była kreskówka, z
              całą pewnością para by mi szła uszami. Problem, co prawda nie jest
              rozwiązany, tylko zakopany głęboko, ale przynajmniej obywa się bez
              kłótni i szarpania nerwów, a po pewnym czasie i tak się wszyscy
              przyzwyczają do mojej decyzji- u nas temat diety czy psa pojawia się
              już coraz rzadziej. Mało asertywna jestem, ale przynajmniej mam
              spokój.
    • liwilla1 Re: smerfetka 25.08.08, 13:12
      po pierwsze nie przejmuj sie. ludzie - nawet jesli bardzo, bardzo sie kochaja -
      pozostaja tylko ludzmi i czasem mowia przykre rzeczy, by dopiec drugiej stronie.
      w rzeczywistosci wcale tak nie myslac.

      po drugie: masz 20 lat? jesli tak, to jestes jeszcze dosyc mloda i moze mama nie
      moze przyzwyczaic sie do mysli, ze jestes juz samodzielna kobieta smile
    • nombrilek Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 13:38
      U nas było podobnie z moimi rodzicami, jak tylko przyszlismy ze szpitala, to
      odrazu musieli przyjechac, oczywiscie nie bylam zachwycona, zreszta za chwile
      poszli, ale potem wydzwaniali co chwila ze w mieszkaniu jest za zimno, a do
      mojego męża tata powiedzial ze sie zneca nad dzieckiem, a bylo 23 stopnie. Po
      czym dalismy im czasopisma dzieciece gdzie pisalo ze najlepsza temp to 21 i
      jakas lekarka powiedziala im zeby nie przegrzewac i ze tak jest super.
      Przeprosin nie bylo, ale juz nie odzywali.
      A jak rodzialam to odrazu pojechali do szpitala zeby dac komus ( niewiadomo
      komu) łapowke, jednak nie dali bo nie wiedzieli w sumie komu, a opieka byla
      fantastyczna jak w prywatnym szpitalu
    • buzka25 Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 13:51
      kurcze jakbym czytała o moim przypadku, tyle tylko ze ty mieszkasz osobno a my
      razem z rodzicami, ja to jakby przemilczam ale nie wiem jak długo wytrzymam,
    • mruwa9 Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 13:53
      smerfetka8801 napisała:

      > koniec końców zażądałam przeprosin-> ale niestety moja matka nie
      zamierza przeprosić co więcej w związku z tym ,że
      > się wściekłam i zrobiłam o to awanturę to ja powinnam ją
      przeprosić bo inaczej
      > ona wyciągnie konsekwencje!!!!!!!!!


      Ot, trafil swoj na swego. Obie jestescie siebie warte, jaka matka,
      taka corka.
      (gratuluje cudownych ukladow rodzinnych, ktore obie, solidarnie i
      wspolnie sobie wypracowalyscie).
      • babowa mruwa!! 25.08.08, 14:09
        Po co te złośliwości?

        ulżyło Ci?

        niedopieszczona jesteś czy?

        chyba nie tego oczekuje autorka postu,więc nie odzywaj się jak nie
        ma w tobie grama empatii

        swój jad zachowaj dla swoich bliskich
        • mruwa9 a o co ci chodzi? 25.08.08, 14:19
          kobieta zamiescila swoj post i oczekuje komentarzy. No to
          skomentowalam zgodnie ze swoim sumieniem. Ktos zachowuje sie jak, za
          przeproszeniem (albo i bez przeproszenia) kawal chama wobec wlasnej
          matki i ma byc za to glaskany po glowie? A gdyby to matka smerfetki
          napisala identyczny w brzmieniu post, tez zostalaby poglaskana po
          glowce? Pytanie w tlum: czy ktos na forum choc od czasu do czasu
          probuje zachowac pozory obiektywizmu i ma odwage przyznac sie do
          wlasnego zdania, czy to jest wylacznie towarzystwo wzajemnej
          adoracji, spijajace sobie nektar z pyszczkow?
          O moje dopieszczenie sie nie martw. Nie narzekam.
          • babowa Re: a o co ci chodzi? 25.08.08, 14:29
            Ale mozna własne zdanie wyrazić tak by kogoś przy okazji nie urazić
            tylko trzeba chcieć
          • babowa Re: a o co ci chodzi? 25.08.08, 14:31
            Ale mozna własne zdanie wyrazić tak by kogoś przy okazji nie urazić

            tylko trzeba chcieć

            • babowa Re: a o co ci chodzi? 25.08.08, 14:32
              sorry za powtórke
    • babcia47 Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 14:50
      to co Twija mama próbuje robic to typowy terror psychiczny i szantaz
      uczuciowy..jedynym lekarstwem jest olewac i nie dac sie wciągnąć w
      eskalacje konfliktu. Rozumiem, ze jako początkująca mama nie masz
      jeszcze tej pewnosci siebie i dajesz soba manipulowac..ale to Ty
      jestes mama i to Ty i Twój mąż macie pełna włądzę i obowiązki
      związane z rodzicielstwem..a takze najnowsze zapewne wiadomosci na
      temat pielegnacji i wychowania malucha. Mama próbuje
      odzyskac "utracone pozycje" pewnie ma poczucie, ze traci "władzę"
      nad własnym dzieckim i nie potrafi sie z tym pogodzić..nie
      zauwazyła, że jej pisklę wyleciało juz z gniazda i załozyło swoje.
      Zachowuj sie asertywnie..wysłuchaj ale rób swoje i nie wdawaj sie w
      niepotrzebne konflikty, nie nakrecaj sie, nie podnoś sobie
      niepotrzebnie cisnienia..masz teraz inne sprawy na głowie..a mama w
      końcu sie uspokoi i pogodzi z tym, ze nie jest wszechwładna i
      wszystkowiedząca..i ma już niewiele do gadania..a z poradami powinna
      poczekac aż ją o nie poprosisz..
      • babowa Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 14:53
        Babciu pieknie to ujęłaśsmile

        • babcia47 Re: problem z moją mamą... 25.08.08, 15:48
          dzięki..ukłon, ukłon..smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka