smerfetka8801
25.08.08, 10:59
zaczęło się od tego,że nie chciałam dać w lapę położnej bo stwierdziłam ,że to
patologia na co ona,że świadomie szkodzę dziecku i skoro tak to żebym sobie
nową bieliznę kupiła to się mężowi spodobam.
potem skoro nie zamierzamy pozbyć się psa(bo bardzo dobrze zareagował na
dziecko i wystarczy pilnować towarzystwo) to nie nadajemy się na rodziców...
koniec końców zażądałam przeprosin-bo prędzej bym się pocięla niż swojej
kruszynie krzywdę zrobiła!!!!!!!!!1
ale niestety moja matka nie zamierza przeprosić co więcej w związku z tym ,że
się wściekłam i zrobiłam o to awanturę to ja powinnam ją przeprosić bo inaczej
ona wyciągnie konsekwencje!!!!!!!!!zastanawiam się co ma do cholery na
myśli?wyśle mnie do łóżka bez kolacji... ?
zaznaczam,że spor toczy się na odległość bo nie mieszkamy razem
sprawę pogorszyło to,ze wstawiła się za mną teściowa i teraz matka jest już
absolutnie obrażona na dodatek stwierdziła,że mąż ma na mnie zły wpływ a ja
nie mam nic do powiedzenia bo on rządzi!!!!!!!
a to tylko dla tego,że zwyczajnie nie robimy nic bez wzajemnych konsultacji...
a w ramach tego,że nie mam nic do powiedzenia dodam,że maż oddaje mi całą
swoją wypłatę...więc nie rozumiem już zupełnie co chodzi.
i teraz pytanie-co powinnam teraz zrobić?