Dodaj do ulubionych

Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dziećmi?

25.08.08, 13:07
Chodzi mi zarówno o społeczeństwo jak i "infrastrukturę"?

Czy matka/ojciec z dzieckiem może pójść swobodnie do kawiarni, restauracji,
urzędu albo po prostu sklepu? I chodzi mi bardziej o taką swobodę w sensie czy
nie będzie tam persona non grata? Czy w przychodniach są kąciki dla maluchów
żeby mogły się sobą zająć w oczekiwaniu na lekarza? Czy dużo jest muzeów,
miejsc z "wysoką" kulturą gdzie można się wybrać z dzieckiem?

Czy raczej odpowiada Wam model gdzie dzieci nie taszczy się ze sobą wszędzie?
Gdzie tylko plac zabaw jest miejscem gdzie matka może swobodnie z dzieckiem
wyjść i nikomu nie przeszkadzać?

Ja osobiście wole "móc" wyjść z dzieckiem do restauracji czy muzeum nie budząc
negatywnej sensacji. Nie odpowiada mi model gdzie matka siedzi cały dzień w
domu a jedyną alternatywą jest zdezelowany ogródek jordanowski. Ale to ja.
Obserwuj wątek
    • flicek Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 13:11
      Uważam, że nie. Gdy muszę wejśc do małego sklepiku i przeciskam się w drzwiach
      już jakieś wąty. Gdy dziecko zapiszczy w autobusie albo restauracji - wąty.
      Krzeseł dla dziecka - brak. Kącik dla malucha w przychodni - dobre sobie.
      • joasia33 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 13:25
        Nie jest przyjaznym krajem. Pamiętam, jak 2 lata temu przejazdem na 2 dni
        zatrzymaliśmy się w małym miasteczku na zachodzie Niemiec z powodu awarii auta.
        W salonie Renault, gdzie wylądowaliśmy, był całkiem spory kącik dla dzieci, z
        zabawkami, kredkami, pufami, stolikiem, kartkami do rysowania. Gdziekolwiek nie
        poszliśmy, wszystko było pod kątem rodziców z dziećmi. Ba, nawet w banku był
        kącik dla dzieci z komputerami udającymi bankomatysmile, oprócz tego oczywiście
        stoliki z krzesełkami, kredki itp. Strasznie nam się to wtedy podobało.
    • aurinko Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 13:23


      Spróbuj z głębokim wózkiem dostać się do dalekobieżnego pociągu wink

      A tak jeśli chodzi wyłącznie o mnie, to generalnie nie narzekam poza tym
      pociągiem wink W przychodni jest kącik dla maluchów, mimo, że nie czeka się
      dłużej niż 10 minut na wejście do gabinetu; w aptece też, kilka dni temu w
      Auchan widziałam specjalne foteliki dla dzieci, zamocowane na wózkach.
      W zasadzie nigdy nie musiałam całkowicie z czegoś rezygnować tylko dlatego, że
      byłam z dzieckiem. Kawiarnia - czemu nie? Na szczęście coraz więcej jest takich
      miejsc dla niepalących, ale nawet bez dziecka i tak szukałabym niezakopconych
      knajp. W urzędach - raz czekałam w kolejce w USC a jak kierownik mnie zobaczył z
      maluszkiem to ochrzanił, że nie weszłam bez kolejki. W MOPSie gdzie się składa
      wniosek o rodzinne jest osobne stanowisko obsługujące wyłącznie ciężarne i z
      malutkimi dziećmi (była jedna osoba w kolejce).
      Oczywiście są miejsca/imprezy/spotkania na które nie idę z dzieckiem/dziećmi,
      zależy od charakteru spotkania ale generalnie nie mam dzięki dzieciom problemu z
      tym. Co oczywiście nie znaczy, że Polska taka przyjazna, to bardziej zależy od
      otoczenia i przychylności ludzi.
    • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 13:28
      nie, nie jest..choć dla mnie kacik dla dzieci np. w sklepie ma sens
      tylko dla starszych dzieci w wieku późnoprzedszkolnym, które sa w
      stanie same sie soba zająć na chwilę..ale i tak będą pewnie co
      chwila biegać do mamy przeciskajac sie miedzy innymi klientami i np.
      pokazywac co narysowały..albo pokrzykiwać do niej..kiedyś był
      przepis, a potem zwyczaj, ze matki z małymi dziećmi byly obsługiwane
      poza kolejnością ewentualnie 1:1 z klientami ze zwykłej kolejki i
      moim zdaniem miało to sens..bo znudzone dzieci w sklepie to mordęga
      dla nich, matek i pozostałych klientów, szczególnie kiedy stoi sie
      długo..ostatnio z taka sytuacja miałam w jednym z urzedów..poszłysmy
      do kierowniczki, nagadałysmy..i otworzyła dla matek z dziećmi osobne
      stanowisko, gdzie zostały załatwione w tempie ekspresowym. Moje uszy
      i nogi poobijane, przez przeciskające się dzieci tez odetchneły.
      Dzieci w restauracji czy placówkach kulturalnych mi nie
      przeszkadzaja..o ile są pod faktyczna opieką rodziców i nie
      zamieniaja się w plac zabaw czy tor przeszkód z moim mimowolnym
      uczestnictwem..pojedyncze odgłosy lub dzieci chodzące po lokalu mi
      nie przeszkadzaja ale totalny wrzask, gonitwy czy ciągłe turkotanie
      zabawkami juz tak.. bo po to idę np. do knajpy, żeby się zabawic czy
      miło spedzić czas
      • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 13:33
        > Dzieci w restauracji czy placówkach kulturalnych mi nie
        > przeszkadzaja..o ile są pod faktyczna opieką rodziców i nie
        > zamieniaja się w plac zabaw

        U nas w muzeum techniki jest sala dla dzieci gdzie maluchy mogą biegać i
        poznawać różne mechanizmy i zabawki techniczne. Są też nagminnie bilety rodzinne
        które są stosunkowo tanie. A może Polki nie maja potrzeby wychodzić z dziećmi
        gdzieś poza hoplandy czy place zabaw?
        • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:02
          ja od 2-giego roku życia byłam przez ojca prowadzana do wszelkich
          dostepnych muzeów w Poznaniu i w czasie wyjazdów w innych miastach,
          od 8-mego roku zycia towarzyszyłam rodzicom w wyjsciach do teatru i
          opery (na przedstawienia dla dzieci czy do cyrku wcześniej), do kina
          od wieku przedszkolnego..moje dzieci tez ze mną chodziły..ale
          miały "wytłumaczone" i pilnowałam by nie były uciążliwe dla
          otoczenia..owszem w muzeum mozna gadać, dotykać to co jest
          przeznaczone do dotykania, pytac a jak mama nie wiedziała szliśmy
          spytac "fachowca", w czasie spektaklu czy seansu kinowego
          rozmawialismy szeptem a jezeli młode sie nudziło wychodzilismy by
          nie przeszkadzac innym..a krzyki, bieganie,wpadanie pod nogi innym
          ludziom było niedopuszczalne..bo to nie miejsca do wyzywania się czy
          uwalniania nadmiaru energii..do tego słuza place zabaw, zajęcia
          sportowe lub inne zorganizowane z myślą o dzieciach i w gronie ich i
          ich rodziców..dorosli tez zachowanie dostosowuja do miejsca i
          sytuacji, wiec nie widziałam powodu by nie uczyc tego dzieci i
          pozwalac im na inne zachowanie..bo są małe..
    • annamariamuff Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 13:37
      Nie i nie chodzi mi tylko o tzw infrastrukture ale ogolnie o
      podejscie do dziecka .
      W autobusie , banku, restauracji , na ulicy gdziekolwiek.
      Dziecko to takie "zlo konieczne " rzadko kiedy mozna sie spotkac z
      sympatia co najwyzej z obojetnoscia , najczesciej z pouczaniem i
      zlowrogimi spojrzeniami szczegolnie jesli dziecko nie siedzi jak
      trusia tylko przypomina swoim zachowaniem ,ze jest obecne.
      Jestem na to szczegolnie wyczulona bo mieszkam w kraju gdzie dzieci
      sa lubiane, doceniane , osmielane ,zagadywane z sympatia a kiedy
      przyjezdzam do Polski to wyczuwam to " zlodowacenie"
      Kiedys na to nie zwracalam uwagi teraz odczuwam jako dyskomfort
      kiedy przyjezdzamy w odwiedziny do Dziadkow.
      • lola211 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:17
        Widzisz, to jest kwestia zasad wychowawczych i naciskow na rodzicow,
        by sie nimi kierowali.
        W Chorwacji jak mnie informowano dzieci sa mocno rozpieszczane, duzo
        im wolno.Sama zauwazylam bardzo przyjazny stosunek tubylcow do
        dzieci.Usmiech, traktowanie ich jak partnerow do rozmowy.
        A u nas? Dzieci maja byc posluszne i grzeczne.A jak dokazuja, to
        znaczy ze rosna rozwydrzone bachorzyska, ktorych rodzic nie umie
        spacyfikowac.
        • annamariamuff Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:30
          lola211 napisała:

          > Widzisz, to jest kwestia zasad wychowawczych i naciskow na
          rodzicow,
          > by sie nimi kierowali.
          > W Chorwacji jak mnie informowano dzieci sa mocno rozpieszczane,
          duzo
          > im wolno.Sama zauwazylam bardzo przyjazny stosunek tubylcow do
          > dzieci.Usmiech, traktowanie ich jak partnerow do rozmowy.
          > A u nas? Dzieci maja byc posluszne i grzeczne.A jak dokazuja, to
          > znaczy ze rosna rozwydrzone bachorzyska, ktorych rodzic nie umie
          > spacyfikowac.

          No tu masz racje bo faktycznie podejscie tubylcow ( osmielajace,
          akceptujace i ogolnie sympatyczne dla dzieci) wplywa na otwartosc
          ale jednoczenie moim zdaniem tutejsze dzieci sa mniej "wychowane" od
          dzieci polskich .
          Kazdy kij ma dwa konce sa plusy i minusy pewnych zachowan w
          spoleczenstwie.


          • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:32
            > ale jednoczenie moim zdaniem tutejsze dzieci sa mniej "wychowane" od
            > dzieci polskich .

            No bo grunt to polska kindersztuba, prawda?
            • annamariamuff Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:38
              kropkacom napisała:

              > > ale jednoczenie moim zdaniem tutejsze dzieci sa
              mniej "wychowane" od
              > > dzieci polskich .
              >
              > No bo grunt to polska kindersztuba, prawda?

              Wiesz ja staram sie wyciagnac dobre rzeczy z dwoch kultur i polaczyc
              je na ile mi sie to uda pewnie okaze sie z czasem.
              Pewne rzeczy mi odpowiadaja i chcialbym je przeniesc na grunt polski
              czesc rzeczy przenioslabym z Polski tutaj coz nie mozna miec
              wszystkiego.
          • lola211 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 15:05
            > ale jednoczenie moim zdaniem tutejsze dzieci sa mniej "wychowane"
            od
            > dzieci polskich .

            A mnie ciekawi, jak to sie przeklada na ich charaktery dorosle.
            Czy fakt, ze wiecej im wolno czyni ich pozniej ludzmi bardziej
            otwartymi, serdecznymi, nie kiszacymi sie w takim "polskim
            piekiełku"?
            • annamariamuff Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 15:26
              lola211 napisała:

              > > ale jednoczenie moim zdaniem tutejsze dzieci sa
              mniej "wychowane"
              > od
              > > dzieci polskich .
              >
              > A mnie ciekawi, jak to sie przeklada na ich charaktery dorosle.
              > Czy fakt, ze wiecej im wolno czyni ich pozniej ludzmi bardziej
              > otwartymi, serdecznymi, nie kiszacymi sie w takim "polskim
              > piekiełku"?

              Moim zdaniem tak.
              Tutejsi dorosli sa bardziej otwarci,serdeczni latwiej nawiazuje sie
              tu znajomosci i z checia je podtrzymuja, sa bardziej przebojowi i
              pewni siebie .Ludzie ogolnie sa dla siebie sympatyczniejsi w
              codziennych kontaktach
              Dlatego tez ten model wychowania w miare mi odpowiada mimo pewnego
              dyskonfortu zwiazanego ze znoszeniem bardziej wychowanych na luzie
              dzieci .Chociaz mysle ,ze tubylce nie podchodza do problemu podobnie
              jak ja dla nich to jest jedyny znany im system wychowania.
              Moj starszy syn urodzil sie w Polsce i przez pewnien czas tam
              mieszkalismy po powrocie bardzo odbiegal zachowaniem od tutejszych
              dzieci choc w Polsce okreslany byl jako dziecko zywe.
              Tutej wszysce mnie sie pytali po kim jest taki spokojny
              ( nauczyciele , rodzice innych dzieci). Z czasem syn sie
              rozkrecilwink)

              >
              >
              >
              • lola211 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 15:55
                > Tutejsi dorosli sa bardziej otwarci,serdeczni latwiej nawiazuje
                sie
                > tu znajomosci i z checia je podtrzymuja, sa bardziej przebojowi i
                > pewni siebie .Ludzie ogolnie sa dla siebie sympatyczniejsi w
                > codziennych kontaktach

                No i wlasnie to mnie przekonuje do modelu liberalnego jesli chodzi o
                wychowywanie.
                Bo mnie sie typowy model polski kojarzy z wyhodowaniem
                zakomleksionej istoty, ktora albo bedzie agresywna albo ulegla ponad
                miare.
                • guderianka Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 16:05
                  Lola
                  a jaki jest : "typowy model polski "?
                  • lola211 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 16:41
                    Erin mnie uprzedzila.Taki jest.

                    Dziecko ma byc przede wszystkim POSLUSZNE, to priorytet.A to
                    oznacza, ze trzeba je łamać, karcic, ustawiac do pionu, by
                    bylo "grzeczne", czyli spokojne, bez prawa do dyskusji, klaniac sie
                    w pas starszyźnie, nie "pyskowac" itp.
                    • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 16:55
                      stosować się do pewnych zasad ma kazdy człowiek niezaleznie od wieku
                      i płci..tak jak przeszkadza mi podchmielony pan zachowujacy się
                      delikatnie mówiąc głosno i zaczepiajacy wszystkich dookoła,
                      trajlujace głośno starsze panie, zaczepiajace do tego postronne
                      osoby, nie liczace sie z czyimiś uczuciami i wydające opinie na
                      temat osób trzecich, rozbrykana młodzież słuchająca muzyki na pełen
                      regulator i zachowująca się głosno w przekonaniu, ze jest
                      zabawna..tak i niekokiełznane dziecko..każdy kto nie liczy się z
                      czyimiś odczuciami, naruszajacy zasady dobrego wychowania i czyjąś
                      przestrzeń osobista w dosłownym tego słowa znaczeniu lub zmuszajac
                      do biernego uczestnictwa we własnych ekscesach czy "rozrywkach"
                      • lola211 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 17:27
                        Dziekuje Babciu, ze mi wyjasnilas.
                        Sek w tym, ze chodzi bardzo czesto o zachowania dziecka wcale nie
                        specjalnie głosne czy irytujace.A i tak dziecko przeszkadza.A i tak
                        denerwuje.

                        A najbardziej to widac, gdy dziecko mowi "nie".Wowczas padaja pelne
                        dezaprobaty spojrzenia czy komentarze, bo jak dziecko moze
                        czegokolwiek odmowic? Ma wykonac bez szemrania, ma sie
                        dostosowac.Nie ma dyskusji, kazdy sprzeciw to moje ulubione
                        tzw.pyskowanie.
                        • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 18:17
                          mam wrażenie, że jestes na tym punkcie nieco przewrazliwiona..a moze
                          nawet nie "nieco"..bo np. to czy zachowanie dziecka jest dla kogos
                          irytujace moze ocenić on sam i osoby postronne, osoby zainteresowane
                          a nawet mamy posiadajace dzieci w podobnym wieku sa po pierwsze
                          stronnicze, po drugie oswojone na codzień z takim lub podobnym
                          zachowaniem dzieci..dla osoby starszej, która np. przyszła do
                          knajpki świetować jakąś rocznice niekoniecznie musi to byc naturalne
                          a juz tym bardziej przyjemne..co do reakcji czy szemrania ludzi..nie
                          iwem jak Ty ale ja na takie rzeczy nie zwracam uwagi jeżeli uwazam,
                          że nikogo nie powinny one interesować..miałam w nosie "co ludzie
                          powiedzą" jezeli sytuacja nie była z takich, która zakłócała czyjś
                          spokój. Naprawde na Tobie robi wrazenie, ze ktoś cie ocenia po tym,
                          że dziecko ma prawo powiedzieć "nie"?..Ja pyskowaniem określam taka
                          sytuacje, kiedy rodzic zwraca słusznie uwagę lub czegos zakazuje np.
                          nie zabieraj tym państwu ciastek ze stolika, nie ciągnij za obrus..
                          a dziecko nie tylko nie słucha tylko "dyskutuje", że nie bo ono tak
                          chce i juz. Moim zdaniem sa sytuacje i okolicznosci kiedy dziecko
                          powinno wykonac polecenie rodzica..lub on powinien to na nim
                          wymóc..w obronie osób postronnych przed własnym dzieckiem. Sytuacja
                          skrajna, niestety czesto się zdarza, ze rodzice nie reaguja lub
                          bagatelizuąa zachowanie swojego dziecka, stąd moze się bierze
                          niechęć do ich towarzystwa w miejscach publicznych..
                          • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 18:24
                            Ps. kiedy mam doczynienia z normalną mama i jej dzieckiem chętnie
                            zagaduję do dziecka, zabawiam, staram sie pomóc matce np. przy
                            pakowaniu zakupów lub przepuszczam w kolejce, nie mam powodu by nie
                            usmiechnąc sie do malucha w lokalu czu biurze..szczególnie ze sama
                            mam małego wnuczka i małe dzieci mnie cieszą..ale nie wszystkie,
                            choc za ich zachowanie winię raczej ich mamy, bo czasem nie potrafia
                            postawic dziecku sensownej granicy, za to wymagaja od otoczenia dla
                            swoich dzieci specjalnych praw
                            • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 18:30
                              > Ps. kiedy mam doczynienia z normalną mama i jej dzieckiem chętnie
                              > zagaduję do dziecka, zabawiam, staram sie pomóc matce np. przy
                              > pakowaniu zakupów lub przepuszczam w kolejce,

                              Ja tam nie chcę żeby mnie ktoś zagadywał. A w kolejce mimo że z dziećmi sama
                              często przepuszczam jak ktoś za mną ma jedną dwie rzeczy.
                              • guderianka Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 18:44
                                kropkacom napisała:

                                > Ja tam nie chcę żeby mnie ktoś zagadywał.

                                za granicą również ? wink
                                • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 18:47
                                  > za granicą również ? wink

                                  Trochę nie rozumiem? Jak ktoś zagada to jestem miła ale jakoś nie czuję potrzeby
                                  rozmowy w kolejce z obcą osobą.
                                  • guderianka Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 18:48
                                    Nie chodzi o rozmowę.Ale zdawkowe zdania, miły uśmiech, kulturalne
                                    zachowaniewink
                                    • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 18:51
                                      > Nie chodzi o rozmowę.Ale zdawkowe zdania, miły uśmiech, kulturalne
                                      > zachowaniewink

                                      No to oczywiście smile To chyba kocha każdy.
                                  • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 19:10
                                    > Trochę nie rozumiem? Jak ktoś zagada to jestem miła ale jakoś nie
                                    czuję potrzeb
                                    > y
                                    > rozmowy w kolejce z obcą osobą
                                    -pisałam o zagadywaniu dziecka czekajacego razem z mama w kolejce
                                    lub biurze by je zabawić i skrócic oczekiwanie..a nie o zagadywaniu
                                    mamy..
                                • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 18:58
                                  za to o ile pamiętam z podobnego wątku dopuszcza by dziecko w ramach
                                  zabawy w sklepie zniszczyło drogi towar (np. kamerę) i za słuszne
                                  uważa by to sklep lub sprzedawca pokrył koszty tej "zabawy"..tak w
                                  ramach okazania przychylnosci klientowi z dzieckiem..
                                  • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 18:59
                                    Ja bym poniosła koszty. Za innych nie ręczę.
                                  • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 19:09
                                    I jeszcze jedno, nie przekonuje mnie argument - bo bywają okropni rodzice i
                                    okropne dzieci. Dorośli bezdzietni też bywają tacy i co? Należy ich ograniczyć?
                                    • guderianka Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 19:12
                                      kropkacom napisała:

                                      > I jeszcze jedno, nie przekonuje mnie argument - bo bywają okropni
                                      rodzice i
                                      > okropne dzieci. Dorośli bezdzietni też bywają tacy i co? Należy
                                      ich ograniczyć?



                                      yyyy
                                      a to a'propos czego ?
                                      • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 19:14
                                        To było do babci i trochę OT.
                          • lola211 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 09:12
                            to czy zachowanie dziecka jest dla kogos
                            > irytujace moze ocenić on sam i osoby postronne

                            Owszem,jednakze nie uwazam za sluszne dostosowywac sie do wszystkich
                            wkolo.Ludze sa rozni, rozne maja potrzeby, wymagania.Ludzi moga
                            irytowac drobiazgi.Spotkalam sie z absurdalnymi sytuacjami, gdy
                            leciwy pan nakrzyczal na moja 1,5 córke, ktora w kolejce w sklepie
                            nadepneła mu na but.Dla mnie zachowal sie chamsko i ordynarnie, bez
                            zrozumienia prostego faktu, ze ma do czynienia z malym dzieckiem,
                            jest scisk, kolejka.Takie sytuacje pokazuja, ze wkurzyc i irytowac
                            • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 11:20
                              jeżeli pan miał np. podagrę a córka nie była przez Ciebie pilnowana
                              w tej kolejce, tylko musiała sobie "dreptać" po cudzych nogach..to
                              ja się absolutnie nie dziwię..tylko w takiej sytuacji ja bym
                              skrzyczała Ciebie a nie dziecko..i to nawet wtedy gdybym miała
                              zdrowe nogi..ale za to np. zamszowe buty czy pantofle na nogach..one
                              sa do chodzenia a nie do deptania po nich..o bólu palców w tej
                              sytuacji, uciązliwej i tak dla stojącego, juz nie wspomnę
                              • annamariamuff Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 11:37
                                babcia47 napisała:

                                > jeżeli pan miał np. podagrę a córka nie była przez Ciebie
                                pilnowana
                                > w tej kolejce, tylko musiała sobie "dreptać" po cudzych nogach..to
                                > ja się absolutnie nie dziwię..tylko w takiej sytuacji ja bym
                                > skrzyczała Ciebie a nie dziecko..i to nawet wtedy gdybym miała
                                > zdrowe nogi..ale za to np. zamszowe buty czy pantofle na
                                nogach..one
                                > sa do chodzenia a nie do deptania po nich..o bólu palców w tej
                                > sytuacji, uciązliwej i tak dla stojącego, juz nie wspomnę

                                Babciu czytam Twoje posty i nie wierze.Corka loli mial 1,5 roku ile
                                moze wazyc taki maluch na ile Pan mogl odczuc ciezar jej
                                nogi.Zwyczajnie sie czepnal i tyle.
                                A gdyby na noge Pana nadepnal inny dorosly czlowiek to tez dajesz mu
                                prawo do skrzyczenia tego czlowieka ???a moze tylko do zwrocenia
                                uwagi w kulturalny sposob.
                                Moze jak ktos na kogos wpadnie, oprze sie w autobusie warczmy na
                                siebie i krzyczmy bo przeciez jedyny sposob rozwiazywana problemow.
                                Nie wiem moze sie troszeczke zagalopowalas ale z Twoich ostatnich
                                postow jakis nieciekawy obraz sie wylania

                                • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:02
                                  > Babciu czytam Twoje posty i nie wierze.Corka loli mial 1,5 roku
                                  ile
                                  > moze wazyc taki maluch na ile Pan mogl odczuc ciezar jej
                                  > nogi.Zwyczajnie sie czepnal i tyle.
                                  > A gdyby na noge Pana nadepnal inny dorosly czlowiek to tez dajesz
                                  mu
                                  > prawo do skrzyczenia tego czlowieka ???a moze tylko do zwrocenia
                                  > uwagi w kulturalny sposob.
                                  kazdy sadzi według siebie..ja po sobie wiem, ze zanim ostro
                                  zareaguje to zniosę sporo..zastanawiam sie ile razy córka tego pana
                                  potrąciła, przepychała sie między jego nogami i tak dalej zanim
                                  wybuchnął..dziecko 1,5 wazy juz ponad 10 kg a nózki ma małe..wiec
                                  cały ciężar jest skoncentrowany na małej powierzchni..nadepniecie,
                                  szczególnie gdy podeszwe bytka ma twardą moze byc bardziej bolesne
                                  niż duzo cięższej osoby..niestety ostatnio miałam okazje to
                                  przecwiczyc stojąc w kolejce i będąc deptana..rajstopy tego też nie
                                  wytrzymały bo zostały porwane zabawka trzymaną w rączce..z kolejki
                                  wróciłam oberwana i obsmarowana łapkami, w których wczesniej były
                                  ciasteczka z czekoladą.. jak po małej bitwie
                                  • annamariamuff Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:12
                                    babcia47 napisała:

                                    > > Babciu czytam Twoje posty i nie wierze.Corka loli mial 1,5 roku
                                    > ile
                                    > > moze wazyc taki maluch na ile Pan mogl odczuc ciezar jej
                                    > > nogi.Zwyczajnie sie czepnal i tyle.
                                    > > A gdyby na noge Pana nadepnal inny dorosly czlowiek to tez
                                    dajesz
                                    > mu
                                    > > prawo do skrzyczenia tego czlowieka ???a moze tylko do zwrocenia
                                    > > uwagi w kulturalny sposob.
                                    > kazdy sadzi według siebie..

                                    Babciu ale ja odnioslam sie do Twojej wypowiedzi gdzie napisalas ,ze
                                    Pan powinien skrzyczec Mame, wiec nie sadze wedlug siebie .Nie
                                    wyobrazam sobie krzyczec na obcego czlowieka czy to dorosly czy
                                    dziecko za glupie nadepniecie na nogewink)


                                    ja po sobie wiem, ze zanim ostro
                                    > zareaguje to zniosę sporo..zastanawiam sie ile razy córka tego
                                    pana
                                    > potrąciła, przepychała sie między jego nogami i tak dalej zanim
                                    > wybuchnął..dziecko 1,5 wazy juz ponad 10 kg a nózki ma małe..wiec
                                    > cały ciężar jest skoncentrowany na małej powierzchni..nadepniecie,

                                    Tak na pewno nadepniecie 10 kiloweko skrzata jest niesamowicie
                                    bolesne .
                                    Chyba ,ze mala loli calym ciezaremi z rozbiegu skalala na te noge to
                                    owszem w normalnej sytuacji, normalny czlowiek nawet by tego nie
                                    poczul.
                                    > szczególnie gdy podeszwe bytka ma twardą moze byc bardziej bolesne
                                    > niż duzo cięższej osoby..niestety ostatnio miałam okazje to
                                    > przecwiczyc stojąc w kolejce i będąc deptana..rajstopy tego też
                                    nie
                                    > wytrzymały bo zostały porwane zabawka trzymaną w rączce..z kolejki
                                    > wróciłam oberwana i obsmarowana łapkami, w których wczesniej były
                                    > ciasteczka z czekoladą.. jak po małej bitwie
                                    Widzisz tez troche zyje na tym swiecie a takie rzeczy mi sie nie
                                    przytafiaja przynajmniej nie w takich ilosciach jak tobie a to male
                                    paluszki zrobily dziury w jogurtach ( poprzedni post ) a to ktos ci
                                    podarl rajstopy ,
                                    Moze troche przesadzasz , wyolbrzymiasz .Ja nie przypominam sobie
                                    aby jakies dziecko ( obce dziecko ) kiedykolwiek mnie
                                    pobrudzilo .Pewnie mialam wyjatkowe szczescie
                                    • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:26
                                      > Widzisz tez troche zyje na tym swiecie a takie rzeczy mi sie nie
                                      > przytafiaja przynajmniej nie w takich ilosciach jak tobie a to
                                      male
                                      > paluszki zrobily dziury w jogurtach ( poprzedni post ) a to ktos
                                      ci
                                      > podarl rajstopy ,
                                      > Moze troche przesadzasz , wyolbrzymiasz .Ja nie przypominam sobie
                                      > aby jakies dziecko ( obce dziecko ) kiedykolwiek mnie
                                      > pobrudzilo .Pewnie mialam wyjatkowe szczescie
                                      rozmawiamy na określony temat, wiec przywołuje zapamietane przeze
                                      mnie sytuacje z okresu kiedy pracowałam w tym sklepiku..i niestety
                                      tam to była wręcz plaga, do tego kosztowna dla sprzedawczyń, wiec
                                      trudno o tym nie pamietać..a z sytuacjami związanymi z kolejka
                                      miałam stycznośc w ciągu ostatnich 2 miesiecy i zywo mi stoją w
                                      pamieci w związku z skutkami..i cały czas powtarzam, ze nie mam
                                      pretensji do dzieci, bo dla nich to była sytuacja męcząca i
                                      uciązliwa..ale przewaznie powalały mnie reakcje ich mam lub
                                      rodziców..albo właśnie totalny brak reakcji
                                  • lola211 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:12
                                    ..zastanawiam sie ile razy córka tego pana
                                    > potrąciła, przepychała sie między jego nogami i tak dalej zanim
                                    > wybuchnął..

                                    Ułatwie ci zadanie.
                                    Corka stala przy mnie, trzymalam ja za reke, nie skakala, nie
                                    biegala, po prostu stojac musiala nózka nadepnac na jego but- dodam,
                                    ze byla zima i pan raczej nie byl w sandalach, tylko grubych
                                    buciorach.Proponuje nie uruchamiac wyobrazni tylko pogodzic sie z
                                    faktem- na tym swiecie sa idioci, ktorym prezeszkadza wszystko i
                                    szukaja byle pretekstu do awantury.
                              • lola211 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:06
                                Kobieto, co ty chrzanisz.

                                Dziecko 1,5 roczne, ktore wazy tyle co wyrosniety pudel, nawet jesli
                                nadepnie ci na stope- nie depcze- tylko NADEPNIE- krzywdy nie
                                zrobi.Ledwie masz szanse poczuc.Stojac w kolejce jest duza szansa,
                                ze ktos kogos popchnie czy niechcacy potraci.Tylko cham i burak w
                                takich sytuacjach bedzie mial pretensje.
                                Co do pilnowania dziecka- zawsze je pilnuje, chocby po to, by nikt
                                mu krzywdy nie zrobil, a juz zwlaszcza gdy dziecko jest malutkie.
                                Jednakze takie sytuacje moga nastapic, chopcby wowczas, gdy robi sie
                                zakupy i wyjmuje pieniadze, wowczas trudno jeszcze trzymac dziecko.
                                Co do tej sytuacji- facet zebral ochrzan od ludzi w kolejce za swoja
                                reakcje.I bardzo słusznie,nie mam sobie nic do zarzucenia.
                                • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:20
                                  > Dziecko 1,5 roczne, ktore wazy tyle co wyrosniety pudel, nawet
                                  jesli
                                  > nadepnie ci na stope- nie depcze- tylko NADEPNIE- krzywdy nie
                                  > zrobi.Ledwie masz szanse poczuc.
                                  ..to ubierz szpilki z miekkiej skóry, dziecku buty z twardym obcasem
                                  i postaw je na nagniotku..gwarantuje Ci że zaboli i to mocno! a co
                                  do opisu sytuacji to jest to Twoja relacja..z natury rzeczy
                                  subiektywna..ilu rzeczy nie widziałaś poza momentem wyjmowania
                                  pieniedzy podobnie jak i inni ludzie tego sie nie dowiemy..zresztą
                                  zawsze mozna trafic na osobe przewrazliwiona ale jest to zazwyczaj
                                  promil sytuacji w pozostałych zanim ktoś zwróci uwagę zaliczy wiele
                                  szturchnięc, szarpnięc czy nadepnięć..
                                  • lola211 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:29
                                    >..gwarantuje Ci że zaboli i to mocno!

                                    Nawet gdyby, to ja ci z kolei gwarantuje, ze wowczas nie robilabym
                                    awantury ani matce, ani tym bardziej MALEMU dziecku.W takiej
                                    sytuacji jak tamta.
                                    Tego faceta nie zabolalo, w szpilkach nie chodzi, on po prostu
                                    musial sie wyzyc.
                                    • triss_merigold6 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:49
                                      Lola ale po co Ty z tym netowym tworem dyskutujesz? Ona - o ile nie
                                      jest kolejnym projektem badawczym - jest produktem poprzedniego
                                      ciężko zeschizowanego i sfrustrowanego pokolenia.
                                      BTW równiez pilnuję dziecka, głównie po to, żeby ktoś JEMU nie
                                      zrobił krzywdy, nie potrącił, nie popchnął.
                                      • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 13:24
                                        > Lola ale po co Ty z tym netowym tworem dyskutujesz? Ona - o ile
                                        nie
                                        > jest kolejnym projektem badawczym - jest produktem poprzedniego
                                        > ciężko zeschizowanego i sfrustrowanego pokolenia.
                                        ja tez bardzo ciebie szanuje Triss i chętnie bym zobaczyła jak za
                                        20 lat będziesz reagowac na mamusie, które uwazaja, że ich dzieciom
                                        wszystko wolno, bo mamusie przemęczone a dzieci malutkie..a ja mam
                                        to osobiście "głęboko w poważaniu" jezeli narusza moja przestrzeń i
                                        sprawia mi przykrośc lub kłopot..podobnie jak nieodpowiednie
                                        zachowanie innych, dorosłych ludzich
                                        • triss_merigold6 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 13:54
                                          Moje dziecko jest zrównoważone i zsocjalizowane. Nie zabieram go w
                                          miejsca niestosowne dla dzieci typu: film na dorosłych, klub nocny
                                          czy restauracja wieczorem ponieważ by się nudziło a ja bym miała
                                          zero przyjemności.
                                          Niemniej skoro państwo (w sensie politycy, demografowie etc.) życzą
                                          sobie aby kobiety się rozmnażały to ma obowiązek uczynić im to
                                          rozmnażanie w miarę komfortowym i nie oczekiwać zamknięcia w domu. Z
                                          tego powodu chodzę z dzieckiem do centrów handlowych, do kawiarni na
                                          kawę, do muzeów, parków, na basen etc. I mam głęboko w dupie czy
                                          komuś to przeszkadza.

                                          W sklepie moje dziecko jest bardziej zagrożone popchnięciem czy
                                          najazdem ciężkiego wózka niż dorosły.
                                          W autobusie małolata sadzam na pierwszym wolnym miejscu, bo nie
                                          utrzyma się sam w razie hamowania. A babcie? Skoro mają siłę z
                                          obłędem w oczach gnać na stadion XX-lecia po zakupy to mają również
                                          siłę postać.
                                          Hałasu nie znoszę ale kneblowanie dziecka w każdym miejscu
                                          publicznym nie wchodzi w grę, pod warunkiem, że nie krzyczy.

                                          Pomyśl ilu rzeczy nie robię a mogłabym np. nie rysuję ostrym
                                          gwoździem samochodów zastawiających chodnik.
                                          • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 14:31
                                            Moje dziecko jest zrównoważone i zsocjalizowane.
                                            Z
                                            > tego powodu chodzę z dzieckiem do centrów handlowych, do kawiarni
                                            na
                                            > kawę, do muzeów, parków, na basen etc. I mam głęboko w dupie czy
                                            > komuś to przeszkadza.
                                            >
                                            jeżeli jest takie jak piszesz to nie przeszkadza i w takim razie w
                                            czym rzecz?
                      • e_r_i_n Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 18:07
                        Czym innym jest zachowanie niegrzeczne i niedostosowane do
                        okoliczności, czym innym wyrazanie wlasnego zdania i w ogole
                        posiadanie takowego.
                • e_r_i_n Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 16:30
                  Dokładnie tak jest, niestety. Dziecko powinno być wdzięczne
                  rodzicowi za to, co ma i nie otwierać paszczy zbyt często.
                  Zasada 'dzieci i ryby glosu nie maja' ma sie dobrze.
                • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 16:41
                  > No i wlasnie to mnie przekonuje do modelu liberalnego jesli chodzi
                  o
                  > wychowywanie.
                  > Bo mnie sie typowy model polski kojarzy z wyhodowaniem
                  > zakomleksionej istoty, ktora albo bedzie agresywna albo ulegla
                  ponad
                  > miare.

                  musze się wnikliwiej przyjrzec moim dorosłym juz synom, bo coś nie
                  dojrzałam symptomów..ale może ja jestem ślepa komenda..i kiedy byli
                  mali nigdy nie pozwalałam na takie zachowanie w miejscach do tego
                  nie przeznaczonych, które mogło być uciążliwe lub przykre dla
                  innych..
                  • lola211 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 17:29
                    Nie dojrzysz, bo jako matka nie jestes obiektywna.
                    • guderianka Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 18:09
                      Ja również nie zauważam tego, o czym piszecie z erin. A Wy piszecie
                      z własnego podwórka, z rodziny, z forum czy na podstawie jakich
                      dzieci?
                      Jeśli chodzi o moje otoczenie, otoczenie mojego dziecka-to nie
                      zauważam "łamania" dziecka. Prędzej natomiast widzę przesadny styl
                      liberalny, który jest ni mniej ni więcej tylko pastiszem wychowania
                      bezstresowego pomieszanego z brakiem czasu dla dziecka a co za tym
                      idzie jego samowolką:klucze na szyi, komórki, pieniądze na
                      hamburgera na obiad itp
                      • e_r_i_n Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 20:58
                        Najwięcej jest stylu mieszanego, niestety - na codzień, z lenistwa,
                        liberalny skrajnie (a raczej brak stylu wychowywania, bo tego w
                        ogóle nie ma), w sytuacjach kryzysowych - zasada 'dzieci glosu nie
                        mają'.
                        Ja w swoim otoczeniu widzę takie podejscie - w rodzinie, w
                        przedszkolu mojego dziecka, na podworku.
                        • lola211 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 09:42
                          > Ja w swoim otoczeniu widzę takie podejscie - w rodzinie, w
                          > przedszkolu mojego dziecka, na podworku.

                          Moje zdanie oparte jest na tym co widze wokol siebie.Zwlaszcza majac
                          kontakt z rodzicami dzieci w wieku szkolnym.
                      • lola211 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 09:35
                        a co za tym
                        > idzie jego samowolką:klucze na szyi, komórki, pieniądze na
                        > hamburgera na obiad itp

                        A niby jak inaczej ma wgladac opieka nad dzieckiem w wieku szkolnym,
                        ktore lekcje konczy o 13.00 i samo musi wrocic do domu?
                        Mozesz napisac?
                        Musi miec klucze, musi miec komorke, zeby rodzic mogl spawdzic, czy
                        dziecko wrocilo do domu i wszystko ok.A kasa na hamburgera? i
                        owszem, gdy rodzic nie mial czasu na gotowanie.
                        • guderianka Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 10:03
                          > A niby jak inaczej ma wgladac opieka nad dzieckiem w wieku
                          szkolnym,
                          > ktore lekcje konczy o 13.00 i samo musi wrocic do domu?
                          > Mozesz napisac?
                          > Musi miec klucze, musi miec komorke, zeby rodzic mogl spawdzic,
                          czy
                          > dziecko wrocilo do domu i wszystko ok.A kasa na hamburgera? i
                          > owszem, gdy rodzic nie mial czasu na gotowanie.

                          W wielu przypadkach musi być właśnie tak-w dużej mierze dlatego,że
                          rodzicom nie chce się szukać innych rozwiązań
                          • e_r_i_n Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 10:31
                            guderianka napisała:

                            > W wielu przypadkach musi być właśnie tak-w dużej mierze
                            > dlatego,że rodzicom nie chce się szukać innych rozwiązań

                            A jakie widzisz inne rozwiązania w przypadku dziecka 10-12 letniego,
                            gdy rodziny w pobliżu nie ma?
                            Opiekunka chyba już niekoniecznie...
                          • lola211 Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 11:08
                            w dużej mierze dlatego,że
                            > rodzicom nie chce się szukać innych rozwiązań

                            A mozesz mi podsunac sensowne rozwiazanie, bede wdzieczna.
                            Moja corka od wrzesnia idzie do 4 klasy, konczy lekcje ok 12-13, my
                            oboje pracujemy.Chetnie skorzystam z porad, co zrobic, by córka nie
                            chodzila z kluczem i komorka do szkoly.
                            • guderianka Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 14:08
                              lola-erin-dlaczego stawiacie mnie od razu na pozycji negata

                              wiem, że są takie sytuacje i wiem ,że rodzicom jest wygodnie
                              Nie napisałam,że lola i erin idą na łatwiznę dając dzieciom komóki
                              bo najwazniejsza dla nich jest własna kariera i pracują od godz.7 do
                              godziny 19 a dziecko zmuszone jest samo wybrać się do szkoły, samo
                              zjeść śniadanie, zamiast obiadu kupić sobie hamburgera , wrócić ze
                              szkoły i szlajać się bez celu.

                              Jakie widzę rozwiązania? Świetlica, kółka zainteresowań po lekcjach,
                              zajęcia sportowe, dostosowanie godzin pracy do szkoły dziecka a nie
                              na odwrót,itp
                              • e_r_i_n Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 14:22
                                Piszesz, ze zazwyczaj sytuacji pt. dziecko z kluczem na szyi to
                                wynik lenistwa rodzica. Stad taka, a nie inna reakcja.
                                Dopuszczam sytuacje (wrecz jestem przekonana), ze po nauczaniu
                                poczatkowym moje dziecko po szkole bedzie wracalo do domu samo.
                                Ewentualnie bedzie dowozone przez tatę, ale niekoniecznie bedzie
                                potem pod jego opieka do mojego powrotu do domu.
                                I nie wynika to w zadnym stopniu z mojego lenistwa - w klasach I-III
                                bedzie swietlica z zajeciami dodatkowymi. Pozniej - zajecia
                                pozalekcyjne, ok - ale ktos dziecko na nie musi dostarczyc, jesli
                                nie bedzie to w poblizu szkoly. Poki co nie widze dziewiecio-
                                dziesięciolatka jezdzacego samodzielnie po Warszawie.
                                Pracuje 8-16 i tego nie zmienie. Pracy tez nie rzuce, bo to zadne
                                rozwiazanie.
                              • annamariamuff Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 14:26
                                guderianka napisała:
                                >
                                > Jakie widzę rozwiązania? Świetlica, kółka zainteresowań po
                                lekcjach,
                                > zajęcia sportowe, dostosowanie godzin pracy do szkoły dziecka a
                                nie
                                > na odwrót,itp

                                Tylko na te zajecia pozaszkolne tez ktos dziecko musi zaprowadzic a
                                dostosowanie pracy do szkoly dziecko to mysle ,ze wielu przypadkach
                                malo realne jest.
                                Pomijajac fakt ,ze niektorzy maja kilkoro dzieci o roznych
                                zainteresowaniach i niestety trzeba wozic to tu to tam a wiadomo
                                przejazdy czas tez pochlaniaja
                                Dla mnie wyjscie bylo zrezygnowanie z pracy zawodowej moglam sobie
                                na to pozwolic ( finansowo) ale jesli tak by nie bylo nie wiem
                                pewnie moj starszy syn latalby z kluczem i komorka.
                                Jesli chodzi o part time bylo to niemozliwe ( nie bylo takiej opcji
                                pracodawca sie nie zgodzil) w innych firmach podobnie, wczesniej
                                pracowalam do godziny 18.30 .

                                A tak abstrahujac od tematu jakie to dziwne .Jak ktos pracuje i ma
                                dzieci to niedobrze bo nie moga latac z komorka i kluczem na szyj i
                                trzeba dostosowac godziny pracy do dziecka . Jak kobieta nie pracuje
                                aby zorganizowac zycie domowe to tez nie dobrze bo pasozytuje i co
                                to za przyklad dla dzieci matka sie nie realizuje.Ehh nikomu nie
                                dogodzisz

                                • guderianka Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 14:39
                                  Nie rozpatrujcie tego co napisałam w jednym zdaniu w oderwaniu od
                                  innych wypowiedzi w tym wątku

                                  Nie jest złe jeśli dziecko ma komórkę ,klucz na szyi, i hamburgera
                                  Ale jest złe jeśli ma tak od pierwszych lat szkolnych, jeśli rodzice
                                  pracują po 12 godzin i nie mają dla dziecka czasu a w zamian za to
                                  dają mu całą gamę narzędzi w myśl zasady a niech se radzi. Nie ma
                                  nikogo kto ma oko na takie dziecko, -ot choćby sąsiadka. Dziecko
                                  puszczone jest całkowicie samopas. I nic dziwnego później że durne
                                  pomysły do łba przychodzą.

                                  Jak ktos pracuje i ma
                                  > dzieci to niedobrze bo nie moga latac z komorka i kluczem na szyj
                                  i
                                  > trzeba dostosowac godziny pracy do dziecka . Jak kobieta nie
                                  pracuje
                                  > aby zorganizowac zycie domowe to tez nie dobrze bo pasozytuje i co
                                  > to za przyklad dla dzieci matka sie nie realizuje.Ehh nikomu nie
                                  > dogodzisz

                                  A kto stawia takie radykalne tezy i gdzie ? wink
                              • lola211 Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 15:00
                                dziecko zmuszone jest samo wybrać się do szkoły, samo
                                > zjeść śniadanie, zamiast obiadu kupić sobie hamburgera , wrócić ze
                                > szkoły i szlajać się bez celu.

                                To znaczy, ze dzi4ecko jest samodzielne i nie potrzebuje mamusi
                                szykujacej kanapek.Tylko pozazdroscic.

                                > Jakie widzę rozwiązania? Świetlica, kółka zainteresowań po
                                lekcjach,
                                > zajęcia sportowe, dostosowanie godzin pracy do szkoły dziecka a
                                nie
                                > na odwrót,itp

                                Z tego co napisalas, racje bytu maja tylko kólka zainteresowan.My z
                                nich korzystamy.

                                Natomiast - swietlica- nie, bo w wielu szkolach nie ma mozliwosci z
                                niej korzystania od 4 klasy.

                                dostosowanie godzin pracy do szkoły dziecka a nie
                                > na odwrót,itp

                                Praca od 8-13 czy jak? Ty pracujesz w ogole?
                                • guderianka Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 15:04
                                  > To znaczy, ze dzi4ecko jest samodzielne i nie potrzebuje mamusi
                                  > szykujacej kanapek.Tylko pozazdroscic.

                                  lola, nie chodzi o samodzielność ale o budowanie więzi poprzez np.
                                  wspólne posiłki. A takowych nie ma jesli rodzice wychodzą o 7 i
                                  wracają o 19

                                  > Praca od 8-13 czy jak? Ty pracujesz w ogole?
                                  np.praca w systemie zmianowym (są rózne kombinacje , nocki, dyżury,
                                  zamiany itp)

                                  Aktualnie nie pracuję
                                  • lola211 Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 15:12
                                    > lola, nie chodzi o samodzielność ale o budowanie więzi poprzez np.
                                    > wspólne posiłki. A takowych nie ma jesli rodzice wychodzą o 7 i
                                    > wracają o 19

                                    Wspolne posilki mozna celebrowac w weekendy.
                                    Dzieci jadaja czesto obiady w szkole, wiec rowniez obiady przy
                                    domowym stole wspolnie spozywane w gre nie wchodza, nawet jesli
                                    rodzice pracuja krócej.Ide o zaklad, ze wspolne posilki codziennie
                                    dotycza malej ilosci rodzin w Polsce.

                                    Ja pracuje pol miesiaca od 11-19.Fatalnie prawda? Nici ze wspolnych
                                    obiadow, no tragedia.Ale zawsze moze znaezc prace na 1/2 etatu za
                                    1/4 tego co zarabiam teraz.Pewnie switnie na tym wyjdziemy.Bedziemy
                                    jadac chlebz margaryna, ale najwazniejsze- ze wspolnie.

                                    > np.praca w systemie zmianowym (są rózne kombinacje , nocki,
                                    dyżury,
                                    > zamiany itp)

                                    Proszę?? A jaka ty masz prace na mysli? Fizyczna? A co
                                    z "umyslowcami"?
                                    > Aktualnie nie pracuję

                                    I to chyba wszystko wyjasnia..
                                    • guderianka Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 15:19
                                      Oczywiście że NIE ZAWSZE
                                      Oczywiście że NIE WSZYSCY

                                      A wspólne posiłki to nie tylko obiady ale również śniadania i
                                      kolacje. Posiłki w weekendy-owszem-jeśli rodzic nie pracuje to to
                                      wypali.
                                      Dlaczego tak personalnie odbierasz to co piszę i ciągle stawiasz
                                      siebie za przykład

                                      I to chyba wszystko wyjasnia..

                                      A co Ci to wyjaśnia lolu, napisz proszę?

                                      • e_r_i_n Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 15:23
                                        guderianka napisała:

                                        > A co Ci to wyjaśnia lolu, napisz proszę?

                                        Ja nie Lola, ale dla mnie też to jest kluczowa informacja.
                                        Co wyjasnia? Ano to, że możesz nie do konca wiedzieć, co znaczy
                                        pogodzenie pracy i zapewnienia opieki większemu dziecku. Stąd
                                        rzucanie trochę niedorzecznych pomysłów - u mnie coś takiego, jak
                                        praca na zmiany nie istnieje. Wystarczy, ze mogę nie brac
                                        zwolnienia, tylko pracowac w domu, w razie choroby - ale na dluzsza
                                        mete jest to uciazliwe, bo bez dokumentow niewiele zdziałam.

                                        I sorry, ale dorabianie jakiegos gigantycznego znaczenia do
                                        wspolnych posiłków jest bezsensowne. Cale życie jadłam wspolnie z
                                        rodzina tylko w weekendy i jakos zaburzonych wiezi nie mam.
                                        Jak wiezi sa, to brak wspolnych posilkow ich nie naruszy.
                                        Jak ich nie ma, to nawet karmienie sie wspolnie przy stole 5 razy
                                        dziennie niczego nie zmieni.
                                        • guderianka Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 15:28
                                          > I sorry, ale dorabianie jakiegos gigantycznego znaczenia do
                                          > wspolnych posiłków jest bezsensowne. Cale życie jadłam wspolnie z
                                          > rodzina tylko w weekendy i jakos zaburzonych wiezi nie mam.
                                          > Jak wiezi sa, to brak wspolnych posilkow ich nie naruszy.
                                          > Jak ich nie ma, to nawet karmienie sie wspolnie przy stole 5 razy
                                          > dziennie niczego nie zmieni.

                                          Jasne,że tak. Ale tak jak pisałam wyżej-spójrzmy na problem
                                          globalnie a nie szczegółowo. Nie skupiajmy się tylko na jedzeniu ale
                                          na pozostałych aspektach-rzucę hasłami:klucz na szyi, komórka,praca
                                          rodzica po 12 godzin dziennie, mijanie się w drzwiach, zajęte
                                          weekendy itp

                                          > Ja nie Lola, ale dla mnie też to jest kluczowa informacja.
                                          > Co wyjasnia? Ano to, że możesz nie do konca wiedzieć, co znaczy
                                          > pogodzenie pracy i zapewnienia opieki większemu dziecku

                                          Mogę aktualnie nie wiedzieć. Ale zanim zaszłam w drugą ciążę również
                                          miałam dziecko i również pracowałam. Najpierw wybrałam przedszkole
                                          dla dziecka i godziny przebywania w nim a potem dopasowałam do tego
                                          pracę. Umysłową. Teraz gdy pójdę do pracy również mam plan dopasować
                                          w miarę możliwości jak najbardziej swoje i męża godziny pracy do
                                          rytmu dnia dzieci. Póki co ideałem dla mnie w tym wzgledzie jest
                                          Lila i sposób organizacji czasu pracy i czasu dla dzieci przez nią i
                                          jej męża. Pełna synchronizacja-nawet Piróg by to przyznał wink
                                          • e_r_i_n Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 15:38
                                            guderianka napisała:

                                            > Póki co ideałem dla mnie w tym wzgledzie jest
                                            > Lila i sposób organizacji czasu pracy i czasu dla dzieci przez nią
                                            > i jej męża. Pełna synchronizacja-nawet Piróg by to przyznał wink

                                            Przy pomocy osób trzecich ta synchronizacja.
                                            I akurat taką mają pracę, że się da.

                                            Moje biuro pracuje 8-16 (na szczescie nie jak wiekszosc 9-17) i moge
                                            sie zwolnic ewentualnie, jesli mi sie nie podoba.
                                            I wszedzie, gdzie moglabym pracowac, robiac to, co lubie i chce
                                            robic, mialabym mocno ograniczone mozliwosci regulowania czasu pracy.

                                            Poza tym nie uwazam za sluszne naginanie calego zycia do dzieci -
                                            trzeba sensownie ulozyc to zycie, biorac pod uwage interes
                                            WSZYSTKICH.
                                            • guderianka Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 15:41
                                              >
                                              > Przy pomocy osób trzecich ta synchronizacja.
                                              > I akurat taką mają pracę, że się da.

                                              A więc się da
                                              I do tego dążę

                                              Zauważam jednak-mam na myśli podwórko zwłaszcza-tendencję do
                                              wygodnictwa kosztem dzieci właśnie (wspomnanie nieszczęsne klucze i
                                              hamburgery,pracoholizm )

                                              > Moje biuro pracuje 8-16 (na szczescie nie jak wiekszosc 9-17) i
                                              moge
                                              > sie zwolnic ewentualnie, jesli mi sie nie podoba.

                                              > Poza tym nie uwazam za sluszne naginanie calego zycia do dzieci -
                                              > trzeba sensownie ulozyc to zycie, biorac pod uwage interes
                                              > WSZYSTKICH.

                                              Oczywiście,że CAŁEGO nie
                                              A sensowne ułożenie życia to już kwestia nie zawsze interesu
                                              wszystkich ale często priorytetów
                                              • e_r_i_n Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 15:54
                                                guderianka napisała:

                                                > A więc się da
                                                > I do tego dążę

                                                Mojej pracy nie da się wykonywac zmianowo. Mozna ewentualnie na
                                                wlasny rachunek, ale przypuszczam, ze godzinowo niewiele by sie
                                                zmienilo - bo do firm, z ktorymi bym wspolpracowala, tez bym musiala
                                                jezdzic w godzinach ich otwarcie.
                                                Jest bardzo niewiele prac umyslowych, ktore mozna wykonywac w
                                                systemie zmianowym.
                                                A omawiany przypadek Lili powoduje na przyklad, ze sporadycznie maja
                                                wspolny wolny weekend, a jej maz wpada na wesele o 23, bo wczesniej
                                                w pracy byl. I tez nie ma miejsca na te wspolne posilki itd.

                                                > Zauważam jednak-mam na myśli podwórko zwłaszcza-tendencję do
                                                > wygodnictwa kosztem dzieci właśnie (wspomnanie nieszczęsne klucze
                                                > i hamburgery,pracoholizm )

                                                Pewnie sa i tacy, sa tez i tacy, ktorzy z dziecka robia cel zycia i
                                                poklony im trzeba bic, bo sie dla niego 'poswiecaja'.
                                                A wiekszosc to zwykli ludzie, ktorzy godza prace z wychowaniem
                                                dzieci.
                                                I o ile nie wyobrazam sobie mlodego puszczonego samopas w pierwszej
                                                klasie podstawowki, o tyle wiem, ze pod koniec podstawowki bedzie
                                                musial wracac sam do domu i czekac na moj powrot z pracy.

                                                > Oczywiście,że CAŁEGO nie
                                                > A sensowne ułożenie życia to już kwestia nie zawsze interesu
                                                > wszystkich ale często priorytetów

                                                Dla mnie priorytetem jest zapewnienie mojemu dziecko odpowiednich
                                                warunkow zycia. W tym materialnych.
                                                • guderianka Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 16:06






                                                  > A omawiany przypadek Lili powoduje na przyklad, ze sporadycznie
                                                  maja
                                                  > wspolny wolny weekend, a jej maz wpada na wesele o 23, bo
                                                  wczesniej
                                                  > w pracy byl. I tez nie ma miejsca na te wspolne posilki itd.

                                                  Lilce pewnie uszy czerwienieją wink

                                                  Dzieci nie jedzą jednak posiłków same ale z którymś z rodziców

                                                  > A wiekszosc to zwykli ludzie, ktorzy godza prace z wychowaniem
                                                  > dzieci.

                                                  Super jeśli godzą i nie cierpi na tym ani aktywność zawodowa ani
                                                  życie rodzinne


                                                  > I o ile nie wyobrazam sobie mlodego puszczonego samopas w
                                                  pierwszej
                                                  > klasie podstawowki, o tyle wiem, ze pod koniec podstawowki bedzie
                                                  > musial wracac sam do domu i czekac na moj powrot z pracy.

                                                  A ja gościłam u siebie przez rok cały pierwszoklasistkę, której ani
                                                  klucza nie dano i ani komórki ani nie zapewniono opieki. Więc
                                                  siedziało dziecię na schodach i chlipało. A jako drugoklasistce dano
                                                  jej komórkę ale...kluczy nadal nie dostała. I znowu było czekanie na
                                                  schodach , u mnie, lub na ławce

                                                  > Dla mnie priorytetem jest zapewnienie mojemu dziecko odpowiednich
                                                  > warunkow zycia. W tym materialnych.

                                                  Priorytet wg mnie słuszny. A na pewno słuszniejszy niż : zapewnienie
                                                  dziecku warunków materialnych-na pierwszym miejscu








                                                  > Mojej pracy nie da się wykonywac zmianowo. Mozna ewentualnie na
                                                  Zmieniamy świat niepełnosprawnych
                                                  • e_r_i_n Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 16:09
                                                    guderianka napisała:

                                                    > Lilce pewnie uszy czerwienieją wink
                                                    >
                                                    > Dzieci nie jedzą jednak posiłków same ale z którymś z rodziców

                                                    Byc moze, ale ja dosyc dobrze wiem, jak wyglada u niej to godzenie
                                                    opieki nad dziecmi z praca i wiem, ze nie jest rozowo i
                                                    bezproblemowo. A te posilki to jednak znaczenie maja znikomo, IMO.

                                                    > A ja gościłam u siebie przez rok cały pierwszoklasistkę (...)

                                                    Ale to nie dowodzi, ze kazdy rodzic pracujacy skazuje dziecko na cos
                                                    takiego.
                                                    Przeciez oczywistym jest, ze sa rodzice nieodpowiedzialni. Nie
                                                    wszyscy jednak.
                                                  • guderianka Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 16:13
                                                    > Byc moze, ale ja dosyc dobrze wiem, jak wyglada u niej to godzenie
                                                    > opieki nad dziecmi z praca i wiem, ze nie jest rozowo i
                                                    > bezproblemowo. A te posilki to jednak znaczenie maja znikomo, IMO

                                                    Jejku..no nie jest różowo. A kto ma różowo ? wink

                                                    > Ale to nie dowodzi, ze kazdy rodzic pracujacy skazuje dziecko na
                                                    cos
                                                    > takiego.
                                                    > Przeciez oczywistym jest, ze sa rodzice nieodpowiedzialni. Nie
                                                    > wszyscy jednak.

                                                    Skąd w tobie skłonność do generalizowania? Oczywiście że nie wszyscy
                                                    i nie każdy. Piszę o przypadkach, które znam. Dlatego spytałam
                                                    kilkanaście postów wyżej (a może już kilkadziesiąt)na jakiej
                                                    podstawie wy piszecie (ty i lola) i dostosowałam się do konwencji.
                                                    Piszę o rzeczach które znam z obserwacji codziennych, z rozmów , z
                                                    podwórka itp
                                              • lola211 Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 16:00
                                                > A więc się da
                                                no tak, a ci, ktorzy maja sytuacje, ze sie nie , sa okropnymi
                                                rodzicami.Bo pracuja.
                                                Guderianko, a co z samotnymi rodzicami?
                                                • guderianka Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 16:08
                                                  lola211 napisała:

                                                  > > A więc się da
                                                  > no tak, a ci, ktorzy maja sytuacje, ze sie nie , sa okropnymi
                                                  > rodzicami.Bo pracuja.

                                                  Proszę: nie dopowiadaj i nie nadinterpretuj. Spróbuj spojrzeć
                                                  ogólnie a nie szczegółowo-bo dyskusja będzie kuriozalna


                                                  > Guderianko, a co z samotnymi rodzicami?

                                                  Samotni rodzice podobnie jak rodziny pełne mają różne wyjścia. Jeśli
                                                  najwazniejsze jest dla nich szeroko pojęte dobro dziecka a nie tylko
                                                  własny rozwój zawodowy to wszystko jest ok
                                              • kali_pso Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 16:11
                                                A więc się da

                                                Da się w tym, konkretnym przypadku.
                                                A próba rozciągnięcia tego "a więc się da" na innych jest
                                                nieporozumieniem, bo życie każdej z nas jest inne. I nie ma jednej,
                                                prostej recepty na wszystko.
                                                • guderianka Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 16:13
                                                  > A próba rozciągnięcia tego "a więc się da" na innych jest
                                                  > nieporozumieniem, bo życie każdej z nas jest inne. I nie ma
                                                  jednej,
                                                  > prostej recepty na wszystko.

                                                  Masz rację
                                      • lola211 Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 15:57
                                        ale również śniadania i
                                        > kolacje.

                                        Kolacje, prosze bardzo.Mysle, ze wiele osob, ktore masz na mysli,
                                        kolacje wspolnie jada.Nawet jesli pracuja 7-19.
                                        A wspolne sniadania, gdy dziecko idzie do szkoly . a rodzic do pracy-
                                        kto celebruje, o ktorej wowczs wstaje??

                                        > A co Ci to wyjaśnia lolu, napisz proszę?

                                        Prosty fakt, ze nie bardzo widze wiesz, jak wyglada zycie osob
                                        pracujacych.
                                        • guderianka Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 16:10
                                          > A wspolne sniadania, gdy dziecko idzie do szkoly . a rodzic do
                                          pracy-
                                          > kto celebruje, o ktorej wowczs wstaje??

                                          tzn? napisz jaśniej

                                          > Prosty fakt, ze nie bardzo widze wiesz, jak wyglada zycie osob
                                          > pracujacych.

                                          Bo aktualnie nie pracuję ?Hehehe. A ty jako matka dziecka 10letniego
                                          wiesz jakie potrzeby ma noworodek? A skąd?Przeciez aktualnie nie
                                          masz noworodkawink
                                          • lola211 Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 20:31
                                            > tzn? napisz jaśniej

                                            Pytam tylko, kto ma czas na wspolne jedzenie sniadania w sytuacji,
                                            gdy na 8 trzeba byc w szkole i pracy?

                                            A ty jako matka dziecka 10letniego
                                            > wiesz jakie potrzeby ma noworodek?

                                            Zapomnialam juz jak to jest i z pewnoscia ciezko by mi bylo teraz
                                            wejsc w skore matki malucha.
                                            • guderianka Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 20:42
                                              > Pytam tylko, kto ma czas na wspolne jedzenie sniadania w sytuacji,
                                              > gdy na 8 trzeba byc w szkole i pracy?

                                              Czy wspólne śniadanie zajmuje więcej czasu niż śniadanie nie wspólne?


                                              > Zapomnialam juz jak to jest i z pewnoscia ciezko by mi bylo teraz
                                              > wejsc w skore matki malucha.


                                              Nie pytam czy pamiętasz jak to jest wink Tylko czy wiesz jakie
                                              potrzeby ma noworodek ?
                                              • lola211 Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 21:55
                                                > Czy wspólne śniadanie zajmuje więcej czasu niż śniadanie nie
                                                wspólne?
                                                Oczywiscie- o ile masz na mysli nie tylko jedzenie, ale i
                                                nawiazywanie wiezi- trzeba wowczas przy posilku porozmawiac,
                                                nieprawdaz?

                                                Zreszta- my np nie jadamy sniadan w domu, tylko w pracy i w szkole.

                                                Tylko czy wiesz jakie
                                                > potrzeby ma noworodek ?

                                                Owszem, wiem.
                                                I jak to sie ma do sytuacji zrozumienia czlowieka pracujacego przez
                                                obecnie niepracujacego?
                                                • guderianka Re: o porade zatem prosze 27.08.08, 07:59
                                                  wiez co lola-sory ale nie chce mi się pisać już wink
                                                  • lola211 Re: o porade zatem prosze 27.08.08, 10:01
                                                    OK, rozumiem.

                                                    Ta dyskusja pokazuje, jak czesto wyrabiamy sobie swoje zdanie nt.
                                                    konkretnego zjawiska nie wnikajac za bardzo w przyczyny stanu rzeczy.
                                                    A jak juz dochodzi do szczegolowej analizy to sie okazuje, ze
                                                    sytuacja jest wynikiem po prostu takich a nie innych okolicznosci.
                                                    Arument "ze wszystko sie da" mnie jednak kompletnie nie przekonuje,
                                                    wychodzi na to ,ze ludzie, ktorym zalezy na spedzaniu czasu z
                                                    dzieckiem powinni sie przekwalifikowac na pielegniarki- beda mogli
                                                    brac nocki, dyzury , dostosowac zycie zawodowe pod dziecko..
                                                  • guderianka Re: o porade zatem prosze 27.08.08, 11:22
                                                    ktorym zalezy na spedzaniu czasu z
                                                    > dzieckiem powinni sie przekwalifikowac na pielegniarki- beda mogli
                                                    > brac nocki, dyzury , dostosowac zycie zawodowe pod dziecko..
                                                    >


                                                    To zazwyczaj kwestia priorytetów jak napisałam już wyżej
                                                    No i

                                                    Ta dyskusja pokazuje, jak czesto wyrabiamy sobie swoje zdanie nt.
                                                    > konkretnego zjawiska nie wnikajac za bardzo w przyczyny stanu
                                                    rzeczy.

                                                    Niekoniecznie. To również efekt pisania o rzeczywistości znanej "ze
                                                    swojego podwórka" bez próby wyobrażenia sobie ,że na innym podwórku
                                                    może być inaczej. Mi ciężko jest sobie wyobrażać i analizować
                                                    dogłębnie sytuacje, których nie znam "od podszewki". Myślę,że inni
                                                    mają podobnie.
                                                    Przydatne bywają statystyki i media a te-alarmują,że zbyt mało czasu
                                                    rodzice poświęcają własnym dzieciom
                                                  • lola211 Re: o porade zatem prosze 27.08.08, 12:49
                                                    > To zazwyczaj kwestia priorytetów jak napisałam już wyżej

                                                    Tu sie z Toba wlasnie nie zgadzam.To najczesciej kwestia
                                                    okolicznosci, wybranego zawodu, sytuacji na rynku.A nie wlasnego
                                                    wyboru.Sa zawody, gdzie czas pracy mozesz sobie regulowac i takie,
                                                    gdzie masz sztywne ramy i koniec.Czesto zaleznosc jest taka, ze im
                                                    lepsza praca w sensie ekonomicznym tym wiecej czasu musisz jej
                                                    poswiecic.A nie ma sie co dziwic, ze kazdy chcialby zyc godnie i
                                                    godnie zarabiac, prawda? a jesli ktos ma dodatkowo cos takiego jak
                                                    ambicja zawodowa, to chyba nie nalezy sie dziwic , ze do swojej
                                                    pracy podchodzi serio i nie bedzie szukal zajecia fizycznego na
                                                    nocki, by miec caly dzien dla dzieci.
                                                    Wiekszosc osob ktore znam, a ktore robia kariery pracuja po 8 godz
                                                    dziennie, czyli normalka.Dzieci z kluczem i komorka, ale
                                                    jednoczesnie dopilnowane.Da sie i tak.I dla mnie to wlasnie idealne
                                                    rozwiazanie.

                                                    > Przydatne bywają statystyki i media a te-alarmują,że zbyt mało
                                                    czasu
                                                    > rodzice poświęcają własnym dzieciom

                                                    A podaja przyczyne?I rozwiazania?
                                                    Moze ktos madry doradzi jak miliony rodzicow maja zapewnic godny byt
                                                    dzieciom i sobie siedzac w domu?
                                                  • guderianka Re: o porade zatem prosze 27.08.08, 14:21
                                                    Masz prawo się nie zgadzać

                                                    > Wiekszosc osob ktore znam, a ktore robia kariery pracuja po 8 godz
                                                    > dziennie, czyli normalka.Dzieci z kluczem i komorka, ale
                                                    > jednoczesnie dopilnowane.Da sie i tak.I dla mnie to wlasnie
                                                    idealne
                                                    > rozwiazanie.

                                                    Jest o ile daje widoczne efekty. Czyli dobrze wychowane wykształcone
                                                    zadbane emocjonalnie/psychicznie/materialne potomstwo


                                                    > A podaja przyczyne?I rozwiazania?
                                                    > Moze ktos madry doradzi jak miliony rodzicow maja zapewnic godny
                                                    byt
                                                    > dzieciom i sobie siedzac w domu?

                                                    To chyba temat na inny wątekwink
                                                  • lola211 Re: o porade zatem prosze 27.08.08, 15:55
                                                    > Jest o ile daje widoczne efekty. Czyli dobrze wychowane
                                                    wykształcone
                                                    > zadbane emocjonalnie/psychicznie/materialne potomstwo

                                                    Sam fakt, ze rodzic ustawia swoje zycie pod dziecko, zajmuje sie
                                                    nim, nie oznacza ze z tego dziecka wyrosnie wartosciowy
                                                    czlowiek.Albo fajny, normalny nastolatek.Nie, wiele jest rodzin,
                                                    gdzie pracuje ojciec, matka zajmuje sie domem, a dzieci z tych domow
                                                    to hałastra.

                                                    > To chyba temat na inny wątekwink

                                                    To jest sedno poruszonego przez Ciebie tematu.
                                                  • guderianka Re: o porade zatem prosze 27.08.08, 21:33
                                                    Sam fakt, ze rodzic ustawia swoje zycie pod dziecko, zajmuje sie
                                                    nim, nie oznacza ze z tego dziecka wyrosnie wartosciowy
                                                    czlowiek.Albo fajny, normalny nastolatek.Nie, wiele jest rodzin,
                                                    gdzie pracuje ojciec, matka zajmuje sie domem, a dzieci z tych domow
                                                    to hałastra.

                                                    Ja nie postawiłam takiej tezy

                                                    > To jest sedno poruszonego przez Ciebie tematu.

                                                    Sednem jak to nazywasz poruszonego przeze mnie tematu lolu nie są
                                                    przyczyny polityczno/demograficzno/ekonomiczne, które doprowadziły
                                                    niektórych do takiej sytuacji ani szukanie recepty na usprawnienie
                                                    systemu
                                                    Sednem poruszonego przeze mnie tematu jest następująca teza : W
                                                    czasach obecnych w więkoszości rodzin rodzice stawiają na karierę i
                                                    rozwój zawodowy * i poświecają zbyt mało czasu dzieciom, przez co
                                                    dzieci wychowuje ulica **

                                                    * kariera, rozwój zawodowy,pracholizm
                                                  • lola211 Re: o porade zatem prosze 28.08.08, 14:00
                                                    >Sednem poruszonego przeze mnie tematu jest następująca teza : W
                                                    >czasach obecnych w więkoszości rodzin rodzice stawiają na karierę i
                                                    >rozwój zawodowy * i poświecają zbyt mało czasu dzieciom, przez co
                                                    >dzieci wychowuje ulica **


                                                    Twoja teza jest IMO błedna.Jest jakis odsetek ludzi, ktorzy takie
                                                    zycie wioda.Odsetek- nie WIEKSZOSC.
                                                    Jest wieksza ilosc ludzi, ktorzy maja zawodowe ambicje, zawody, w
                                                    ktorych zeby zarobic, trzeba pracowac.Tak normalnie, po 8 godz.
                                                    dziennie.
                                                    Jest tez spora grupa ludzi, ktorzy pracuja by zarobic na utrzymanie
                                                    rodziny i zadna kariera im nie w glowie, np. pracownicy fizyczni.
                                                    Oraz jakas czesc spoleczenstwa, gdzie jeden rodzic pracuje, a drugi
                                                    wiecej czasu spedza w domu zajmujac sie dziecmi(to Twoj idealny
                                                    model).

                                                    Moja teza jest taka- wiekszosc dzieci musi sie w ciagu dnia zajmowac
                                                    sama soba, bo zyjemy w kraju, gdzie aby zarobic na normalne zycie,
                                                    trzeba pracowac te 8 godz dziennie.Np w godz 10-18.
                                                    Taka np ekspedientka-chyba w jej przypadku o chorych zawodowych
                                                    ambicjach nie mozna mowic ?
                                                  • guderianka Re: o porade zatem prosze 28.08.08, 14:05
                                                    Poparcie dla mojej tezy smile :

                                                    PRZYBYWA POLSKICH PRACOHOLIKÓW

                                                    W Polsce coraz bardziej powszechne staje się zjawisko uzależniania
                                                    się od pracy, czyli pracoholizmu. "O pracoholizmie mówi się wtedy,
                                                    kiedy praca dominuje nad całym naszym życiem, kiedy nie jesteśmy w
                                                    stanie kontrolować stopnia zaangażowania się w nią. Odkładamy na
                                                    dalszy plan życie rodzinne, towarzyskie, wszelkie przyjemności,
                                                    zaniedbujemy nawet higienę psychiczną" - wyjaśnia Dawidziuk.

                                                    Jak mówi, rosnącą liczbę pracoholików w Polsce można tłumaczyć
                                                    faktem, że ludzie wiedzą, iż przestając się angażować w pracę, mają
                                                    coraz więcej do stracenia pod względem finansowym lub prestiżowym.

                                                    Najbardziej narażeni na pracoholizm są ludzie w początkowych fazach
                                                    rozwoju kariery zawodowej. Są to zwykle osoby, które wyniosły z domu
                                                    takie zasady, jak konieczność odpowiedzialności i samodzielnego
                                                    radzenia sobie z trudnościami. Tacy ludzie, zamiast wypoczywać
                                                    podczas urlopu, załatwiają zaległe sprawy, ponieważ uważają, że
                                                    odpowiedzialność tego od nich wymaga" - mówi psycholog.

                                                    Jak dodaje, konsekwencje pracoholizmu mogą być bardzo groźne:
                                                    wyniszczenie organizmu, "wypalenie pracą", czyli permanentne
                                                    zmęczenie, stany depresyjne, rozwój uzależnień, np. od alkoholu lub
                                                    narkotyków. "Skrajną konsekwencją fizyczną pracoholizmu jest śmierć
                                                    z przepracowania, której przypadki odnotowywano już w Japonii" -
                                                    ostrzega psycholog.


                                                    PAP - Nauka w Polsce, Joanna Poros
                                                  • lola211 Re: o porade zatem prosze 28.08.08, 14:30
                                                    > Poparcie dla mojej tezy smile :
                                                    >
                                                    > PRZYBYWA POLSKICH PRACOHOLIKÓW

                                                    Po pierwsze- to ze przybywa, nie oznacza, ze wiekszosc rodzicow tak
                                                    ma , tak jak pisalas.Po prostu jakis odsetek, ktory wzrasta.Po
                                                    drugie- gdzie tu mowa o rodzicach? Pisza ogolnie o ludziach
                                                    pracujacych, w tym singlach i zwiazkach bezdzietnych.Zreszta, to
                                                    czesto idzie w parze- najwiecej czasu pracy poswiecaja mlodzi,
                                                    ktorzy o dzieciach jeszcze nie mysla nawet.
                                                    > Najbardziej narażeni na pracoholizm są ludzie w początkowych
                                                    fazach
                                                    > rozwoju kariery zawodowej.
                                                    No wlasnie- mlodzi, kto w tym wieku bedzie mial dzieci w wieku
                                                    szkolnym?
                                  • kali_pso Re: o porade zatem prosze 26.08.08, 15:15
                                    np.praca w systemie zmianowym (są rózne kombinacje , nocki, dyżury,
                                    zamiany itp)


                                    Sorry, ale nie wszyscy mogą sobie pozwolić na luskus dowolnego
                                    ustalania grafiku pracy- ja przez trzy dni pracuję do 18( tak, tak w
                                    szkole też tak się pracujewink- i nic nie zmienię, bo tak u mnie w
                                    placówce to wygląda. I drugie sorry, nie stać mnie, aby zmieniać
                                    pracę- w moim zawodzie mogę mieć tylko gorzejwinkP A moje zarobki to
                                    ostatnio gro finansów w rodziniewinkP

                                    Dlatego nie zawsze pracę da się dostosować do planu lekcji dziecka.
                                    Może, jeśli jedna ze stron przejmie ciężar utrzymania rodziny- druga
                                    może trochę odpuścić( ale nie zawsze i nie w każdej pracy jest to
                                    możliwe)- u mnie to akurat całkowicie nierealne.
                          • annamariamuff Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 11:42
                            guderianka napisała:

                            > > A niby jak inaczej ma wgladac opieka nad dzieckiem w wieku
                            > szkolnym,
                            > > ktore lekcje konczy o 13.00 i samo musi wrocic do domu?
                            > > Mozesz napisac?
                            > > Musi miec klucze, musi miec komorke, zeby rodzic mogl spawdzic,
                            > czy
                            > > dziecko wrocilo do domu i wszystko ok.A kasa na hamburgera? i
                            > > owszem, gdy rodzic nie mial czasu na gotowanie.
                            >
                            > W wielu przypadkach musi być właśnie tak-w dużej mierze
                            dlatego,że
                            > rodzicom nie chce się szukać innych rozwiązań

                            Tez jestem ciekawa tych innych rozwiazan.
                            • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:12
                              na przełomie lat 60/70-tych tez chodziłam do szkoły na zmianę od 10-
                              tej do 13-tej..mama była w pracy do ok 16:30..miałam wykupione
                              objady w swietlicy a potem w barze. Do opieki nade mna mama
                              angazowała sąsiadki..kobietę bedąca w domu z małym dzieckiem lub
                              starsza pania, która zajmowała się domem i wiadomo było, ze po
                              dodzinie 13-tej są w domu..u nich sie meldowałam po przyjściu ze
                              szkoły, dostawałam od nich klucz i u nich meldowałam gdy chciałam
                              wyjśc na dwór po odrobieniu lekcji..wtedy one wiedziały, ze musza
                              zwrócic uwage czy jestem na tym podwórku..Miałam do kogo sie zwrócic
                              gdym sie źle poczyła lub była głodna a mama musiała dłuzej zostac w
                              pracy a i tak bywało..Paniom mama sie "odwdzieczała", ustaloną
                              kwotą, jakimiś prezentami lub pilnowała dzieci tej młodszej pani
                              kiedy ona chciała wyjść na większe zakupy albo musiała wyjechac np.
                              na wesele czy w innej sprawie..ale wtedy ludzie z sąsiedztwa
                              bardziej sie znali, żyli blizej siebie..i nawet bez tego zwracali
                              uwage na cudze dzieciaki bawiace sie pod domem..gdy np. starsze
                              panie siedziały sobie z robótkami na ławce przed blokiem
                            • lolinka2 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:27
                              > Tez jestem ciekawa tych innych rozwiazan.

                              proszę bardzo: ś.w.i.e.t.l.i.c.a

                              Proste, a najtrudniej wpaść na to smile)
                              • annamariamuff Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:30
                                lolinka2 napisała:

                                > > Tez jestem ciekawa tych innych rozwiazan.
                                >
                                > proszę bardzo: ś.w.i.e.t.l.i.c.a
                                >
                                > Proste, a najtrudniej wpaść na to smile)
                                Niestety tu gdzie mieszkam nie ma takiego wynalazku wink
                              • lola211 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:30
                                Hmm, nie obrazaj mojej inteligencji.
                                Swietlica w mojej szkole jest dla klas 1-3.moja corka juz nie moze
                                do niej uczeszczac.
                                Inne pomysly?
                              • e_r_i_n Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:31
                                Dla dzieci w klasach 1-3 moze i dobre rozwiazanie. Potem
                                niekoniecznie.
                                • lola211 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:40
                                  No i cóz, cisza..
                                  Nie widze by ktos rzucal jak z rekawa pomyslami, co zrobic z
                                  dzieckiem..Grunt to sobie poteoretyzowac.
                                  • triss_merigold6 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:53
                                    Nie doczytałaś... w latach 60-tych w pipidówach było wiele
                                    przyjaznych sąsiadek.P
                                    Też jestem szaleńczo ciekawa tych rozwiązań, do małolata 6-9 lat
                                    mogę wziąć opiekunkę, żeby go przyprowadzała ze szkoły ale później?
                                    • e_r_i_n Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 13:06
                                      Ale zaraz, zaraz, przecież kiedys to dzieci samodzielne były.
                                      Siedmiolatek to do szkoly sam poginal od 1 wrzesnia, a
                                      dziesieciolatek to juz mlodszemu rodzenstwu po szkole obiady
                                      gotował. Po co im wiec byly te zyczliwe sasiadki? wink

                                      A temat opieki po szkole to cos, co mi juz spedza sen z powiek. Ja
                                      jednak kocham przedszkole...
                                      • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 13:37
                                        do i z szkoły chodziłam sama, starszego rodzeństwa nie miałam..ale
                                        potrafiłam sama sobie sporo ugotowac..jednak mama wolała byc pewna,
                                        że zjem odpowiedni posiłek, więc wykupywała obiady dla mnie i dla
                                        siebie (jej przynosiłam w specjalnych grnkach, odgrzewała po
                                        powrocie)..a życzliwa sasiadka zawsze się przydawała..choćby kiedy
                                        mama poroniła i zabrano ją z pracy do szpitala na tydzień..miał się
                                        mną kto zająć, bo ojciec był daaleko poza domem i przyjeżdżał tylko
                                        na niedziele co miesiąc, dwa tygodnie i nie miał mozliwości wziąść
                                        wolnego na opieke nade mną..taka miał pracę..sąsiadka poszła wtedy
                                        nawet na wywiadówkę, bo akurat wypadła..teraz bez tych zyczliwych
                                        sasiadek i w podobnej sytuacji to pozostaje tylko pogotowie
                                        opiekuńcze jak nie ma rodziny pod ręką, a tak mieli moi rodzice
                                    • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 13:28
                                      > Nie doczytałaś... w latach 60-tych w pipidówach było wiele
                                      > przyjaznych sąsiadek.P
                                      to ty nie doczytałaś..ta pipidówka do dziś nosi nazwe Poznań..ale w
                                      mniejszych miastach było podobnie..moi rodzice do Bułgarii na 2 -
                                      tygodniowe wczasy wyjechali gdy miałam 14 lat(juz mieszkałam w małym
                                      miescie)..zaprzyjaźnione małzeństwo zobowiazało się do "opieki" nade
                                      mna..tzn. radziłam sobie sama, ale mieli klucze i mogli mnie
                                      skontroliwac o kazdej porze a ja miałam do kogo sie udac w razie
                                      jakiejs koniecznosci
                                  • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 13:20
                                    Nie widze by ktos rzucal jak z rekawa pomyslami, co zrobic z
                                    dzieckiem..Grunt to sobie poteoretyzowac.
                                    napisałam jak sobie radziła moja mama ze mna..nikt sie nie
                                    ustosunkował..
                                    • lola211 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 13:57
                                      Przeczytalam, ale dla mnie to nie do zrealizowania- nie mam takich
                                      bliskch sasiadow w wieku emerytalnym, a ci co sa- nie wzbudzaja
                                      mojego zaufania.
                                      • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 14:47
                                        a koleżanka z dzieckiem? nie musi być we wlasnym bloku byle gdzieś w
                                        poblizu..chociaz fakt, ze ludzie sie teraz tak nie integruja..synowa
                                        tez tak ma..nie nawiązuje blizszych znajomosci w sasiedztwie i nie
                                        ma tez takiego zapotrzebowania ze strony innych..a uwierz, że kiedyś
                                        to działało..mój młody przez pół roku w pierwszej klasie był po
                                        lekcjach juz o 10:30..gdyby nie sasiadka, co prawda za rogiem ale w
                                        ramach podwórka 30m od naszej klatki, bedąca w domu z dwójka
                                        maluchów i pilnujaca mi młodego to tak spokojnie w pracy bym nie
                                        siedziała..po przeprowadzce tez miałam zaprzyjaźnione 2 sasiadki w
                                        okolicznych domkach, jedna z maluchami druga starszą..a telefonu
                                        wtedy nawet stacjonarnego nie mieliśmu a co dopiero komurek
                                        • lola211 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 20:38
                                          Kolezanki z dziecmi pracuja, tak jak ja.Zeszta- co taka opieka ma
                                          niby dac? dziecko 10 letnie jest w stanie samo wrócic do
                                          domu,odrobic lekcje, zjesc obiad.kolezanka czy czy sasiadka nie beda
                                          w tym czasie dziecka wychowywac, a o to w tym chyba chodzi?
                                          • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 27.08.08, 13:36
                                            w zasadzie w dobie komurek mama ma pewną kontrole nad tym co się
                                            dzieje z dzieckiem, ale z drugiej strony dzieciom czasem zdarzają
                                            sie wypadki lub nagłe pogorszenie zdrowia np. ja dostałam ataku
                                            kamnicy nerkowej..znalazła mnie sąsiadka, która przyszła sprawdzic
                                            co u mnie sie dzieje i czemu nie ide na podwórko, wezwała
                                            pogotowie..mama dotarła dopiero po kilku godzinach do szpitala, bo
                                            trochę trwało zanim ktoś dotarł do telefonu, powiadomił ją, zanim
                                            zwolniła się z pracy i dojechała z drugiego końca miasta..teraz moze
                                            ktos pomysli by znaleźć Twój numer w komurce dziecka i
                                            zadzwonić..może i jeżeli będzie na widoku..no i kto sprawdzi co sie
                                            dzieje z dzieckiem, jeżeli nie będzie odbierało Twoich telefonów?
    • kruche_ciacho Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 13:38
      w sumie w Polsce z dzieckiem nie mieszkalam ale porównując pewne
      sprawy to - nie, nie jest
      nasz maluch urodził się za granicą
      generalnie od pierwszych tygodni jego zycia pukają do naszych drzwi
      organizacje pomagające młodym matkom, organizacje oferujące
      rodzicom bony zniżkowe na zakupy, ubezpieczalnia daje maluchom i
      rodzicom prezenty itp itd
      mnóstwo rodziców tutaj wozi dzieciaki na rowerach, praktycznie całe
      rodziny uskuteczniają wycieczki rowerowe
      kierowcy jeżdża uważniej, matka czy ojciec z dzieckiem chcący
      przejść przez jezdnię gdzie np nie ma świateł nie raz jest
      zaskoczony przez zatrzymującego się wielkiego tira na przykład
      ja takiego czegoś w Polsce nie widziałam, prędzej by Cię przejechali
      i natrąbili niż dali przejść a tutaj jeszcze pokaża Ci ręką "proszę
      przechodzić" uśmiechną się i pomachają
      nie mówiąc o kawiarenkach czy restauracjach gdzie widać sporo
      małżeństw z niemowlakami czy małymi dziećmi

      • e_r_i_n Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 13:46
        kruche_ciacho napisała:


        > nasz maluch urodził się za granicą
        > generalnie od pierwszych tygodni jego zycia pukają do naszych
        > drzwi organizacje pomagające młodym matkom, organizacje oferujące
        > rodzicom bony zniżkowe na zakupy, ubezpieczalnia daje maluchom i
        > rodzicom prezenty itp itd

        To raczej dbanie o swoje interesy, nie rodziców z dziećmi wink

        > mnóstwo rodziców tutaj wozi dzieciaki na rowerach, praktycznie
        > całe rodziny uskuteczniają wycieczki rowerowe

        Ale jak to się ma do przyjaznego kraju? W Polsce też mnóstwo osob
        jeździ z dziećmi na wycieczki rowerowe.

        > kierowcy jeżdża uważniej, matka czy ojciec z dzieckiem chcący
        > przejść przez jezdnię gdzie np nie ma świateł nie raz jest
        > zaskoczony przez zatrzymującego się wielkiego tira na przykład
        > ja takiego czegoś w Polsce nie widziałam, prędzej by Cię
        > przejechali i natrąbili niż dali przejść a tutaj jeszcze pokaża Ci
        > ręką "proszę przechodzić" uśmiechną się i pomachają

        Kolejna bzdura - znowu się zastanawiam (jak w wątkach, gdzie matki z
        dziecmi ze sklepów wyrzucają), czy ja w innej Polsce żyję.
        Ostatnio podczas wakacji regularnie przechodziłam przez ruchliwa
        drogę w drodze z/na plażę z młodym. I nigdzy nie stałam dlużej, niż
        pół minuty.
        • kruche_ciacho Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 16:04
          nasz maluch urodził się za granicą
          generalnie od pierwszych tygodni jego zycia pukają do naszych
          drzwi organizacje pomagające młodym matkom, organizacje oferujące
          rodzicom bony zniżkowe na zakupy, ubezpieczalnia daje maluchom i
          rodzicom prezenty itp itd

          to raczej dbanie o swoje interesy, nie rodziców z dziećmi wink

          nawet jeśli to czy w Polsce spotkałaś się z takim "dbaniem o własne
          interesy"?

          > > mnóstwo rodziców tutaj wozi dzieciaki na rowerach, praktycznie
          > > całe rodziny uskuteczniają wycieczki rowerowe
          >
          > Ale jak to się ma do przyjaznego kraju? W Polsce też mnóstwo osob
          > jeździ z dziećmi na wycieczki rowerowe.

          a tak to się ma że tutaj maluch na rowerze przy ruchliwej ulicy to
          normalka - w polsce co najwyżej po placu zabaw może pojeżdzić; po
          prostu kierowcy sa nastawieni przyjażnie, tak to się ma

          Kolejna bzdura - znowu się zastanawiam (jak w wątkach, gdzie matki z
          > dziecmi ze sklepów wyrzucają), czy ja w innej Polsce żyję.
          > Ostatnio podczas wakacji regularnie przechodziłam przez ruchliwa
          > drogę w drodze z/na plażę z młodym. I nigdzy nie stałam dlużej,
          niż
          > pół minuty.

          ja to pamiętam inaczej ale może i kultura polska się zmienia ?

          ps i nie pisz że to co ja sądzę to bzdura bo to jest moje zdanie i
          tak ja uważam, co najwyżej możesz uznać że się nie zgadzasz a nie że
          jest to bzdurą
          pozdrawiam smile
          • e_r_i_n Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 16:28
            kruche_ciacho napisała:

            > nawet jeśli to czy w Polsce spotkałaś się z takim "dbaniem o
            > własne interesy"?

            Owszem.
            Ilos róznego rodzaju 'prezentów' dawanych w szpitalach byla calkiem
            spora.

            > a tak to się ma że tutaj maluch na rowerze przy ruchliwej ulicy to
            > normalka - w polsce co najwyżej po placu zabaw może pojeżdzić; po
            > prostu kierowcy sa nastawieni przyjażnie, tak to się ma

            Jeżdzę z moim dzieckiem wzdluż bardzo ruchliwych dróg. Problem to
            ilość ścieżek rowerowych, nie (nie)przyjazny kraj.

            > ps i nie pisz że to co ja sądzę to bzdura bo to jest moje zdanie i
            > tak ja uważam, co najwyżej możesz uznać że się nie zgadzasz a nie
            > że jest to bzdurą

            A moje zdanie jest takie, że to, co piszesz, to bzdury smile
            Strasznie lubię te 'zamorskie' wpisy, jak to w Polsce jest źle i
            niedobrze.
            • cora73 :) 25.08.08, 16:37
              Te "zamorskie " wpisy, maja poprostu porownanie.......... polska nie
              jest krajem idealnymsmile zaakceptuj to kobieto.
              • e_r_i_n Re: :) 25.08.08, 16:43
                Taa, a Ci, co w Polsce, to na zabitej dechami wsi, bez kontaktu
                z 'wielkim światem' wink
                Wiem, że Polska idealna nie jest. Ale jak ktoś pisze bzdury i
                nieprawdę, to się to prostuje. Logiczne chyba?
                No ale może jak po prostu w innej rzeczywistosci funkcjonuje - mnie
                nikt nigdy ze sklepu nie wygonil z wozkiem, nikt nie patrzył na mnie
                krzywo w restauracji i nikt nie miał problemu, że moje dziecko ze
                mną rozmawia.
                • kali_pso Re: :) 25.08.08, 16:46
                  Może po prostu nie masz radaru nastawionego na wykrywanie wszytkich,
                  mniejszych i większych, przejawów dezaprobaty dla siebie i Twojego
                  dziecka, jak niektórzy co skutkuje mieleniem tych samych tematów po
                  raz -enty?winkP
                  • e_r_i_n Re: :) 25.08.08, 18:09
                    A to pewnie też wink
                    Wyznaję zasadę, że jeśli chcesz być szanowany, sam szanuj. Pilnuje,
                    żeby moje dziecko zachowywało się wlasciwie do okolicznosci i
                    oczekuje, że sie wspoltowarzyszenie tak samo zachowywać beda. A
                    jesli im przeszkadza sama obecnosc dziecka to coż, mają problem.
                • annamariamuff Re: :) 25.08.08, 17:24
                  e_r_i_n napisała:

                  > No ale może jak po prostu w innej rzeczywistosci funkcjonuje -
                  mnie
                  > nikt nigdy ze sklepu nie wygonil z wozkiem, nikt nie patrzył na
                  mnie
                  > krzywo w restauracji i nikt nie miał problemu, że moje dziecko ze
                  > mną rozmawia.

                  Erin ale Ty opisalas tylko co Ci sie nie zdarzylo negatywnego.Moze
                  podaj przyklad co Ci sie zdarzylo pozytywnego skoro uwazasz ,ze
                  polskie spoleczenstwo jest przyjazne dzieciom?
                  Mnie tez nikt ze sklepu nie wyrzucil w Polsce .Natomiast tu gdziew
                  mieszkam zdarzylo mi sie niejednokrotnie kiedy ekspedientki same
                  oferowaly sie przypilnowac czy zabawialy dziecko , zagadywaly kiedy
                  ja przymierzalam czy wybieralam towar nikt je o to nie prosil
                  poprostu takie jest podejscie ludzi tu do dzieci.
                  W tutejszych restauracjach kelnerzy zagaduja do dzieci , sa miejsca
                  gdzie dzieci moga sie soba zajac po skonczonym jedzeniu, na odchodne
                  dostaja jakies slodkie upominki , inni goscie rowniez zagaduje ,
                  prawia komplementy podziwiaja jakie sa madre i bystre, ogolnie pelna
                  akceptacja.
                  Po wiecej niz jednej wizycie wlasciciele znaja naogol dzieci po
                  imieniu a jak nie pamietaja to pytaja sie o imie i tak sie staraja
                  zwracac. Jest to na tyle sympatyczne ,ze milo wraca sie do tego typu
                  miejsc.
                  W Polsce co najwyzej mozna sie spotkac z uprzejma obojetnoscia.
                  Trudno opisac to w kilku slawach ale wyczuwa sie taka spoleczna
                  akceptacje dla dziecka.
                  Nawet jesli jest nieznosne i marudzi nie ma zlych spojrzec czy
                  obojetnosc raczej zyczliwe zainteresowanie , proba tlumaczenia "moze
                  zmeczony", " taka paskudna pogoda ja tez jestem rozdrazniona".
                  Na ulicy ludzie zagaduja osmielaja dziecko do rozmowy.


                  • e_r_i_n Re: :) 25.08.08, 17:45
                    Z czym pozytywnym się spotkałam?
                    Sa restauracje, w których dziecko na dzień dobry dostaje
                    kredytki/baloniki, kelenrka/hostessa proponuje wycieczke do kuchni
                    czy inne atrakcje. Sa organizowane brunche, podczas ktorych dzieci
                    czeka spoto atrakcji.
                    Nawet na ulicy częsciej spotykam się z jakimś zagadnięciem,
                    usmiechem w strone mojego mlodego - sporadycznie zdarza
                    sie 'wszystkowiedzacy moher' cos pod nosem krytykujacy.
                    W salonie samochodowym moje dziecko mialo miejsce do zabawy, a na
                    pozegnanie dostalo pakiet gadzetow firmowych.
                    Ja naprawde czesciej spotykam sie z zyczliwoscia ludzi (nie tylko
                    wobec dziecka, ale wobec mnie tez), niz z wrogoscia. Moze dlatego,
                    ze sama staram sie taka byc?
                    • annamariamuff Re: :) 25.08.08, 18:00
                      e_r_i_n napisała:

                      > Z czym pozytywnym się spotkałam?
                      > Sa restauracje, w których dziecko na dzień dobry dostaje
                      > kredytki/baloniki, kelenrka/hostessa proponuje wycieczke do kuchni
                      > czy inne atrakcje. Sa organizowane brunche, podczas ktorych dzieci
                      > czeka spoto atrakcji.
                      > Nawet na ulicy częsciej spotykam się z jakimś zagadnięciem,
                      > usmiechem w strone mojego mlodego - sporadycznie zdarza
                      > sie 'wszystkowiedzacy moher' cos pod nosem krytykujacy.
                      Widzisz tylko ,ze jest ta roznica ,ze ja na codzien spotykam sie z
                      serdecznoscia a " wszystkowiedzacego mohera" nie dane mi bylo
                      jeszcze spotkacwink)

                      > W salonie samochodowym moje dziecko mialo miejsce do zabawy, a na
                      > pozegnanie dostalo pakiet gadzetow firmowych.

                      No to moze nareszce nastepuja jakies zmiany na lepsze w Polsce jesli
                      chodzi o podejscie do dzieci

                      > Ja naprawde czesciej spotykam sie z zyczliwoscia ludzi (nie tylko
                      > wobec dziecka, ale wobec mnie tez), niz z wrogoscia. Moze dlatego,
                      > ze sama staram sie taka byc?

                      Ja w Polsce okreslilabym ,ze spotykam sie raczej z obojetnoscia nie
                      z wrogoscia a tu gdzie mieszkam ja i moje dziecko spotykamy sie z
                      sympatia i serdecznoscia mimo ,ze nie jestem jakims typem wylewnym ,
                      chociaz nie powiem zagadana chetnie porozmawiamwink)

                      Bardziej pewnie chodzi o czestotliwosc tych "milych gestow".
                      Tu gdzie mieszkam sa one jakby to powiedziec" chlebem powszednim" w
                      Polsce milym zaskoczeniem.
                      • e_r_i_n Re: :) 25.08.08, 18:11
                        IMO to bardziej kwestia typu charakteru mieszkancow danego kraju, a
                        nie ich stosunku do dzieci. Polacy małe ekstrawertyczni sa, wiec tez
                        nie ma - dla mnie na szczescie - trendu do zagadywania kazdej matki
                        idacej chodnikiem przez kazdego przechodnia wink
                        Mi osobiscie duzo bardziej odpowiada zyczliwa obojetnosc, niz jakas
                        wylewnosc.
                    • kropkacom Re: :) 25.08.08, 18:19
                      > ze sama staram sie taka byc?

                      Ja tez jestem miła smile A jednak coś czasami nie styka.
                  • lola211 Re: :) 25.08.08, 18:01
                    Tak, dopiero jak ktos doswiadczy, to poczuje róznicesmile.

                    > W tutejszych restauracjach kelnerzy zagaduja do dzieci , sa
                    miejsca
                    > gdzie dzieci moga sie soba zajac po skonczonym jedzeniu, na
                    odchodne
                    > dostaja jakies slodkie upominki , inni goscie rowniez zagaduje ,
                    > prawia komplementy podziwiaja jakie sa madre i bystre, ogolnie
                    pelna
                    > akceptacja.
                    >

                    Ja sie spotkalam z takim wlasnie sympatycznym podejsciemsmile i do
                    mnie i do mojej 10 letniej córki.Wystarczylo, ze raz jeden bylysmy w
                    kawiarni na lodach, gdzie obslugujacy nas pan od razu nawiazal z
                    nami rozmowe, a juz za kazdym razem witano nas jak stalych gosci,
                    dostawiano natychmiast stolik, gdy nie bylo miejsca.To bardzo miłe,
                    gdy obsluga nie traktuje cie anonimowo.
                    Corka obslugiwana byla jak królewnasmile, obslugujacy sobie z nia
                    porozmawial,doradzil co wybrac z karty, po glowie
                    poglaskal,usciskal , zart opowiedzial.U nas sie z czyms takim nie
                    spotkalam.Owszem, grzecznie, ale dystans.Zupelnie inna atmosfera.
                  • guderianka Re: :) 25.08.08, 18:12
                    przykład pierwszy z brzegu, który przychodzi do głowy bez
                    zastanowienia

                    robiłam pasemka u fryzjera. Byłam umówiona na 15 i o 15 mąż kończył
                    pracę. Poszłam wiec do salonu z 2 dzieci. Duzym 7latkiem i małym 1,5
                    roczniakiem. Małe dostało spazmów na widok mamy w dziwnym szalu,
                    której pani robi coś na głowie. Kosmetyczka, która ma gabinet tuż
                    obok fryzjerki sama z siebie z radością zajęła się przez kwadrans
                    moją płaksą
                    • kropkacom Re: :) 25.08.08, 18:22
                      A ja byłam u fryzjera i pani powiedziała ze syna nożyczkami ciąć nie będzie bo
                      na pewno będzie się ruszał. Zaproponowała maszynkę do golenia na widok której
                      mały w bek. Tutaj fryzjerka nie miała oporów i zjednała sobie syna cukierkiem.
                      Teraz chce się ciąć tylko u niej. I gdzie tu moja/nasza wina?
                      • guderianka Re: :) 25.08.08, 18:45
                        A ja byłam u fryzjera z trzylatką, która zażyczyła sobie żeby jej
                        długie włosy ściąć na chlopaka. I pani ścięła i jeszcze małej
                        cukierka dała wink
                        • kropkacom Re: :) 25.08.08, 18:49
                          No i super. Mi w Polsce nie zdarzył się jeszcze miły dziecięcy fryzjer. Za to
                          fryzjer dla mnie jest najlepszy w moim rodzinnym mieście właśnie w Polsce.
                          • kali_pso Re: :) 25.08.08, 18:51
                            Mi w Polsce nie zdarzył się jeszcze miły dziecięcy fryzjer


                            Jak się domyślam, niemiłych było za to na pęczki?winkP
                            • kropkacom Re: :) 25.08.08, 18:54
                              > Jak się domyślam, niemiłych było za to na pęczki?winkP

                              Trzech smile Najczęściej moja mama jak mogła to sama małego strzygła w czasie wizyt
                              u nas. Tutaj mały mówi że ma SWOJĄ fryzjerkę i innej nie chce.
                          • guderianka Re: :) 25.08.08, 18:53
                            kropkacom napisała:

                            > No i super. Mi w Polsce nie zdarzył się jeszcze miły dziecięcy
                            fryzjer. Za to
                            > fryzjer dla mnie jest najlepszy w moim rodzinnym mieście właśnie w
                            Polsce.


                            A dentysta?
                            Bo mi też taki się trafił. Cudna pani Małgosia, która na pierwszej
                            wizycie z poważną miną pokazywała dziecku każdy przyrząd i
                            tłumaczyła do czego słuzy, na drugiej wizycie zrobiła dzielnemu
                            pacjentowi oprócz 3plomb zdjęcie polaroidem i dała pastę,
                            szczoteczkę i zabawkę wink
                            I nawet miły pediatra mi się trafił
                            I nefrologo
                            A urolog nie dość że świetny to jeszcze przystojny
                            Neurochirurg podobnie zresztą
                            I pani Ada w warzywniaku, która pozwoliła skorzystać ze swego wc
                            I panie w sklepie plusa
                            I panie z lodziarni
                            I...etc

                            Ale może to ja taka wyjątkowa jestem że na dobrych ludzi trafiam w
                            tej Polsce?


                            p.s. co by nie było-że to kraj miodem i mlekiem płynący-na złych też
                            trafiam ale zdecydowanie rzadziej, aczkolwiek pamiętam ich dłużej
                            • kropkacom Re: :) 25.08.08, 18:57
                              Dentystki akurat wszędzie trafiały się super i to państwowe smile Bliźniaki mają do
                              dzisiaj dyplom od pani z Bydgoszczy za wzorowe zachowanie. Teraz też dostają od
                              tutejszej zawsze jakiś mały upominek.
                              • guderianka Re: :) 25.08.08, 18:58
                                Czyli nie taka Polska zła..
                                • kropkacom Re: :) 25.08.08, 19:03
                                  Nie taka smile Co nie zmienia faktu ze nie jest dobrze zwłaszcza w mniejszych
                                  miastach i miejscach gdzie z góry wiadomo że małolat się pojawi.
                                  • guderianka Re: :) 25.08.08, 19:12
                                    kropkacom napisała:

                                    > Nie taka smile Co nie zmienia faktu ze nie jest dobrze zwłaszcza w
                                    mniejszych
                                    > miastach i miejscach gdzie z góry wiadomo że małolat się pojawi.


                                    A co to znaczy dobrze?
                                    • kropkacom Re: :) 25.08.08, 19:19
                                      W moim rodzinnym mieście nie ma restauracji gdzie można pójść z dzieckiem. W
                                      przychodni jeszcze żadnej nie widziałam kącika dla dzieci. W szpitalu dziecięcym
                                      na izbie przyjęć wystarczy trójka dzieci i jest nie do wytrzymania bo mało
                                      miejsca a czeka się długo. Place zabaw są takie że strach iść. To dla mnie nie
                                      jest dobrze. A dobrze to odwrotność tego co napisałam.
                                      • guderianka Re: :) 25.08.08, 19:22
                                        Nie ma żadnej restauracji ? Czy jest tabliczka : zakaz wprowadzania
                                        dzieci ?
                                        • kropkacom Re: :) 25.08.08, 19:29
                                          Jest. Tylko delikatnie mówiąc nie zachęca do wizyt z dziećmi.
                                          • guderianka Re: :) 25.08.08, 19:30
                                            kropkacom napisała:

                                            > Jest. Tylko delikatnie mówiąc nie zachęca do wizyt z dziećmi.


                                            Aleś ty enigmatyczna wink Czyli ?
                                            • kropkacom Re: :) 25.08.08, 19:33
                                              Dym papierosowy, stoliki tak ustawione że jeden siedzi na drugim, toaleta w
                                              okropnym stanie, ciemno (piwnica) i na zamówienie czeka się dłuuugo.
                                              • guderianka Re: :) 25.08.08, 19:40
                                                kropkacom napisała:

                                                > Dym papierosowy, stoliki tak ustawione że jeden siedzi na drugim,
                                                toaleta w
                                                > okropnym stanie, ciemno (piwnica) i na zamówienie czeka się
                                                dłuuugo.

                                                Więc to nie jest brak lokalu dla dzieci tylko ale również brak
                                                lokalu dla:niepalących, dla lubiących przestrzeń, dla niecierpliwych
                                                i glodnych oraz dla ludzi o zdrowych oczach wink
                                              • kali_pso Re: :) 25.08.08, 19:44
                                                Nawet dla pary bezdzietnych to jest koszmarne miejsce.
                                                Ale może nie?winkP
                                                • kropkacom Re: :) 25.08.08, 19:48
                                                  Sama bym tam może i poszła big_grin
                • frogger.1 Re: :) 26.08.08, 00:47
                  e_r_i_n napisała:

                  > Taa, a Ci, co w Polsce, to na zabitej dechami wsi, bez kontaktu
                  > z 'wielkim światem' wink
                  >
                  > DOKLADNIE TAKwinkCobyscie tu nie pisaly to jednak istnieje inny,bardziej
                  przyjazny rodzinie swiat.A ze buta polska tez tradycje ma to ...
            • ib_k Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 16:44
              > e_r_i_n napisała:
              > Jeżdzę z moim dzieckiem wzdluż bardzo ruchliwych dróg. Problem to
              > ilość ścieżek rowerowych, nie (nie)przyjazny kraj.

              Erin ale właśnie brak tych ścieżek, podjazdów, wysokie krawężniki,
              często nieprzystosowane autobusy i tramwaje, to właśnie świadczy o
              nieprzyjaznym kraju.
              To że urzędnicy i architekci nie myślą o wózkach, to że kierowcy
              parkują na chodnikach w obawie o lakier swojego samochodu(chociaż
              jak spotka się taki samochodzik zaparkowany na chodniku z moimi
              kluczami to cierpi)a nie myślą że piesi, wózkowi, matki z dziećmi
              muszą iść ulicą, to że staruszkowie i idioci z grubymi karkami
              wyprowadzają swoich pupili aby srały na placach zabaw, w parku, pod
              blokiem, gdziekolwiek jest skrawek trawy,to właśnie jest sygnał że
              wiele jeszcze w tym temacie trzeba zrobić.
              Oczywiście że się poprawia, ale daleka droga przed nami
              • ib_k Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 16:48
                A jeżeli chodzi o wychowanie, no cóż stare przysłowie "żyj i pozwól
                żyć innym" to chyba wszystko w tym temacie...
              • kali_pso Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 16:52
                Erin ale właśnie brak tych ścieżek, podjazdów, wysokie krawężniki,
                często nieprzystosowane autobusy i tramwaje, to właśnie świadczy o
                nieprzyjaznym kraju


                Ale to są przejawy braku przyjazności dla wszystkich, nietylko dla
                matek z dzieśmi- dla niepełnosprawnych, starszych ludzi. I o ile
                mamusia i dziecko mogą zejśc i rower przeprowadzić przez wysoki
                krawęznik, to co ma powiedzieć ktoś na wózku?

                A jak to zmienić? Głosowac w wyborach samorządowych na kompetentnych
                ludzi, a nie olewać głosowanie albo nie robic nic z rozliczania
                tego, na kogo sie głosowało- środki z UE są, tylko co z tego, jak
                sie ich nie wykorzystuje?
                • e_r_i_n Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 17:47
                  Dokładnie.
                  Juz o tym kiedys pisałam, ale sie powtorze - po wizycie z
                  wozkowiczka w Holandii stwierdzilam, ze Polska nie jest taka
                  najgorsza.
            • kruche_ciacho Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 22:29
              Owszem.
              > Ilos róznego rodzaju 'prezentów' dawanych w szpitalach byla
              calkiem spora.

              ja nie piszę o prezentach "szpitalnych"
              pisze o tym wszystkim co robi się dla matek po narodzinach dziecka -
              zarówno materialnie jak i mentalnie

              Jeżdzę z moim dzieckiem wzdluż bardzo ruchliwych dróg. Problem to
              > ilość ścieżek rowerowych, nie (nie)przyjazny kraj

              a brak ścieżek rowerowych to oczywiście przejaw "przyjazności" dla
              rowerzystów ogólnie, prawda ?

              A moje zdanie jest takie, że to, co piszesz, to bzdury smile
              Strasznie lubię te 'zamorskie' wpisy, jak to w Polsce jest źle i
              niedobrze.

              A moje zdanie jest takie że pozjadałaś wszystkie rozumy nie mając
              pojęcia jak sprawy się mają poza granicami naszego kraju
              poza tym nigdzie nie napisałąm jak to w Polsce jest żle i niedobrze,
              uważam że nie jest to kraj przyjazny rodzinom i tyle

              P.S. strasznie lubię takie głupiutkie generalizowanie że wszyscy
              Polacy za granicą nie wiedzą co się w kraju dzieje, wszyscy
              wyemigrowali "za morze" i wszyscy siedzą tam i psioczą na swoją
              ojczyznę
              smile






              • e_r_i_n Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 23:31
                kruche_ciacho napisała:

                > pisze o tym wszystkim co robi się dla matek po narodzinach
                > dziecka - zarówno materialnie jak i mentalnie

                Dla mnie prezent szpitalny niczym nie różni się od prezentu od firmy
                ubezpieczeniowej smile.

                > a brak ścieżek rowerowych to oczywiście przejaw "przyjazności" dla
                > rowerzystów ogólnie, prawda ?

                Nie, to zdecydowany minus w Polsce, tylko nijak się ma to do
                tematu 'sprawa polska a dzieci'.

                > A moje zdanie jest takie że pozjadałaś wszystkie rozumy nie mając
                > pojęcia jak sprawy się mają poza granicami naszego kraju

                A to zdanie to na jakiej podstawie?
                Skąd wiesz, gdzie byłam i co wiem? wink
                Tak się cudnie składa, że znam kilka osób, które świadomie wrociły z
                zagramanicy, bo w Polsce są (ich zdaniem) lepsze warunki do
                wychowywania dzieci. Jedna z tych osób jest moja bardzo bliska
                kuzynka.
                Nie trzeba mieszkać za granica, zeby miec zdanie na temat tego, jak
                sie tam sprawy maja. Wystarczy rozmawiac.
                Poza tym pokaz mi, prosze, miejsce, gdzie napisalam, jak to 'na
                swiecie' jest. Bo ja raczej pisalam o tym, jak to w Polsce sie
                dzieje.

                > P.S. strasznie lubię takie głupiutkie generalizowanie że wszyscy
                > Polacy za granicą nie wiedzą co się w kraju dzieje, wszyscy
                > wyemigrowali "za morze" i wszyscy siedzą tam i psioczą na swoją
                > ojczyznę

                A ja lubie, jak ktos głupiutko twierdzi, ze wiedze to sie tylko
                przez praktyke zdobywa smile

                >
                >
                >
                >
                >
                >
                • kruche_ciacho Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 10:05
                  "Dla mnie prezent szpitalny niczym nie różni się od prezentu od
                  firmy ubezpieczeniowej smile"
                  wnikając w szczegóły - różni się i to znacznie smile
                  tutaj otrzymujesz i jedno i drugie plus wiele innych bonusów w
                  pierwszych miesiącach życia dziecka
                  czy w Polsce też odwiedza Cię dwa razy w tygodniu w Twoim domu
                  pielegniarka pomagająca na początku w pielęgnacji noworodka?
                  czy masz wszystkie szczepionki za darmo ?
                  czy na terenie CAŁEGO miasta masz przy wszystkich drogach ścieżki
                  rowerowe z których korzystają rodziny z dziećmi?
                  czy nie boisz się, pracując zajść w ciążę bo nie wiadomo co dalej
                  będzie z Twoja pracą, jak zareaguje pracodawca itd ?
                  czy jeśli jesteś matką niepracującą i chcesz skorzystać z
                  jakiegokolwiek kursu - ktoś zwróci Ci koszty żłobka, dojazdów na
                  kurs?

                  można przykłady mnożyć i mnożyć .....

                  ale to bez senu bo oczywiście Ty "znasz" sprawę doskonale ze
                  słyszenia smile

                  dyskusja ze ślepym o kolorach (nie obrażając ślepych)



                  • e_r_i_n Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 10:39
                    kruche_ciacho napisała:

                    > wnikając w szczegóły - różni się i to znacznie smile
                    > tutaj otrzymujesz i jedno i drugie plus wiele innych bonusów w
                    > pierwszych miesiącach życia dziecka

                    Świetnie - pewnie takie miejsca sa. IMO nie ma to jednak wielkiego
                    wpływu na życie matki - poza uprzyjemnieniem.

                    > czy w Polsce też odwiedza Cię dwa razy w tygodniu w Twoim domu
                    > pielegniarka pomagająca na początku w pielęgnacji noworodka?

                    Dzięki Bogu - nie smile. Sama sobie świetnie z tym radziłam - przy
                    pomocy ojca dziecka. Obcy szwędający mi się po domu byłby dla mnie
                    kara, nie nagrodą.

                    > czy masz wszystkie szczepionki za darmo ?

                    Obowiązkowe - oczywiście. A że manii szczepienia na wszystko nie
                    mam, dodatkowo wiem, ze za swoje dziecko jestem SAMA odpowiedzialna -
                    nie rusza mnie taki gratis.

                    > czy na terenie CAŁEGO miasta masz przy wszystkich drogach ścieżki
                    > rowerowe z których korzystają rodziny z dziećmi?

                    To już opisano - problem braku ściezek rowerowych jest dotkliwy dla
                    wszystkich rowerzystow. Jesli sciezki sa, korzystaja z nich wszyscy,
                    ktorzy na to maja ochote.

                    > czy nie boisz się, pracując zajść w ciążę bo nie wiadomo co dalej
                    > będzie z Twoja pracą, jak zareaguje pracodawca itd ?

                    Nie, nie boję.

                    > czy jeśli jesteś matką niepracującą i chcesz skorzystać z
                    > jakiegokolwiek kursu - ktoś zwróci Ci koszty żłobka, dojazdów na
                    > kurs?

                    Jest taka możliwość.

                    > można przykłady mnożyć i mnożyć .....

                    Oczywiscie, ze mozna - kazdy kraj ma cos, czego inny nie ma. Nie
                    swiadczy to jednak o tym, ze ten drugi jest gorszy, czy mniej
                    przyjazny. Ja wyznaje w zyciu zasade, ze to ja jestem przede
                    wszystkim odpowiedzialna za to, jak mi sie zyje. I o ile
                    mi 'panstwo' tego zycia nie utrudnia, to i ulatwiac szczegolnie nie
                    musi.

                    > ale to bez senu bo oczywiście Ty "znasz" sprawę doskonale ze
                    > słyszenia smile

                    Dyskutuje, bo nic mnie tak nie wkurza, jak wieczne narzekanie.
                    A ludzie, ktorzy do Polski jada, bo tutaj sa lepsze warunki do
                    wychowania dzieci znam sporo. Ale pewnie oni 'slepi' wink
                    • kruche_ciacho Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 11:06
                      ja nie narzekam bo nie mam na co smile

                      spłycasz i obracasz w żart pewne aspekty które poruszyłam co
                      świadczy o tym że po prostu nie masz pojęcia o czym piszę
                      ale nie zmienia to faktu jak wielkie mają znaczenie dla młodej matki
                      a których w Polsce nie uświadczysz
                      zresztą większość dziewczyn wypowiadających się w tym wątku ma
                      zdanie podobne do mego
                      to o czymś świadczy

                      pozdrawiam
                      EOT






                      • e_r_i_n Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 11:14
                        Nie spłycam. Po prostu nie szukam dziury w całym.
                    • weronikarb Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 11:15
                      > czy w Polsce też odwiedza Cię dwa razy w tygodniu w Twoim domu
                      > pielegniarka pomagająca na początku w pielęgnacji noworodka?

                      Nie dwa razy w tygodniu tylko codziennie - kapiel noworodka plus
                      opieka nad pepkiem. U mnie byla tydzien plus przez kolejny miesiac
                      choc raz w tygodniu i tel. do niej mialam 24h moglam dzwonic
                      W POLSCE smile)
                      • nenia1 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 11:23
                        No ale zdaniem niektorych, to nie jest pomoc,
                        tylko pętająca sie po domu obca osoba, i co gorsza,
                        codzienniesmile
                        • e_r_i_n Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 11:53
                          I ci inni mają do tego prawo, prawda?
                          Dla mnie problemem było zatrudnienie pani do sprzatania, bo to
                          wlasnie dla mnie obca osoba w domu. A co dopiero codzienne wizyty w
                          celu pomocy przy MOIM dziecku.
                        • annamariamuff Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:02
                          No dla mnie tez to raczej nie bylaby pomoc.
                          Na szczescie tu gdzie mieszkam takie praktyki nie sa
                          uskuteczniane.Mozna oczywiscie zadzwonic , skonsultowac sie (sa
                          poradnie laktacyjne) poprosic o pomoc ale nikt odgornie Ci nikogo do
                          domu nie przysyla.
                          Dla mnie to byloby utrudnianie mi zycia mialam swoj rytm , obowiazki
                          przy starszych dzieciach no i doswiadczeanie.
                          To co mialam sie dowiedziec pokazano mi w szpitalu zawsze moglam
                          asie skonsultowac z pediatra
                          • nenia1 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:26
                            Ależ nikt ci przecież do domu siłą nie wchodzi.

                            Trudno wizyty położnej, jak pisze erin, uznawać za minus,
                            bo przeciez jak nie chcesz to nic na siłę, położna
                            ci łomem drzwi nie wyważy.

                            Masz wybór, kwestionowanie mozliwości
                            dokonania wyboru, jako kary bo ktoś obcy po domu chodzi, jest
                            właśnie szukaniem dziury w całym.

                            W Polsce też jest mozliwość, że położne przychodzą, i nie chodzi
                            o to, że OBCY zajmuje się dzieckiem, ale o porady, ocenę okiem fachowca stanu dziecka i mamy, co dla wielu niedoświadczonych młodych matek jest bardzo cenne.

                            No chyba, że koniecznie chce się udowodnic swoje racje, wtedy mozna czepiać się każdej rzeczy, nawet tej pozytywnej, tylko czy to ma sens?
                            • e_r_i_n Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:30
                              Alez ja tylko napisałam, że takie wizyty (nie wiem, czy obowiazkowe,
                              czy nie - w Polsce chyba wizyta patronazowa jest obowiazkowa) nie
                              byłyby dla mnie żadnym pozytywem.
                              Generalnie cała dyskusja toczy sie wokół niezdefiniowanego
                              pojęcia 'panstwo przyjazne rodzino z dziecmi'. Dla mnie gadzety od
                              firmy czy wizyty poloznej objawem przyjaznosci nie sa.
                              Duzo bardziej przemawialaby do mnie przyklady chociazby promowania
                              elastycznych form zatrudnienia mlodych matek, bo pomoc przy dziecku
                              czy szczepionki sama sobie zapewnie.
                  • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 11:41
                    synowa rodziła pół roku temu, w szpitalu dostała tzw. wyprawke,
                    pielegniarka i położna były przez pierwszy miesiąc 2 x w tygodniu
                    (wiecej nie chciała), ponadto miała je całą dobe pod telefonem i
                    mogła sie skontaktowac w kazdej chwili. Wszystkie badania i
                    szczepienia sa darmowe..poza tymi, którymi rodzice chca zaszczepic
                    ponadprogramowo, scieżki rowerowe jakoś mnie nie ruszaja , bo jeżdżę
                    samochodem, synowa tez a na spacerki wózkiem.. szkoląc się na
                    kursach w ramach srodków fundowanych przez EU (zazwyczaj
                    przeprowadzane przez UP) otrzymuje się posiłki (obiad, podwieczorek
                    i wszelkie napoje ciepłe i zimne), materiały, stypendium (wysokoscia
                    zblizone do zasiłku) i zwrot kosztów dojazdu..sama korzystałam
                  • hanalui Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 21:55
                    kruche_ciacho napisała:
                    > można przykłady mnożyć i mnożyć .....

                    Wiesz troche przesadzasz...sa panstwa i panstwa, jedne dbaja
                    bardziej drugie mniej i nie we wszystkich panstwo chojna reka sypie
                    kase dla matek, funduje przedzkola, daje bonusy itd.
    • e_r_i_n Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 13:43
      Ani przyjaznym, ani nieprzyjaznym. Moim zdaniem nie ma problemu z
      chodzeniem z dzieckiem w różne miejsca - nigdy nie spotkałam się z
      jakimiś uwagami, gdy byłam z młodym w restauracji czy gdziekolwiek
      indziej.
      Muzea organizują zwiedzanie dla dzieci, kącików dla dzieciaków
      przybywa. IMO nie ma na co narzekać - no może poza barierami
      architektonicznymi, dotkliwymi dla matek z dzieciami wózkowymi czy
      niepełnosprawnych.
    • mama_frania Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 13:44
      Moim zdaniem niestety nie jest, chociaż zauważam pewne zmiany na lepsze (n.p.
      kąciki dla dzieci w różnych instytucjach, przewijaki i miejsca do karmienia
      itp.). Jednak w większości przypadków rodzic z dzieckiem jest traktowany jak
      wróg nr 1 , bo a nuż zechce byc obsłuzony poza kolejnością, albo nie daj Boże
      dziecko się odezwie (nie mówię, ze zacznie się drzeć, ale sama spotkalam się z
      negatywnymi reakcjami na kilkulatki zagadujące po prostu do rodziców).
      Osobiście nie oczekuję załatwiania poza kolejnością tylko dlatego, że mam ze
      sobą dziecko czy jestem w ciąży, ale wolalabym nie widzieć tych oburzonych
      spojrzeń czy niemiłych komentarzy, bo moje dziecko nie siedzi jak trusia przez
      kilkadziesiąt minut oczekiwania.
      A z takich ciekawostek- ludzie zdecydowanie lepiej reagują na ojca z dziećmi niż
      matkę. Szybciej ojcu ustąpią miejsca czy pomogą, a na kobietę zawsze furczą.
      • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:22
        ale wolalabym nie widzieć tych oburzonych
        > spojrzeń czy niemiłych komentarzy, bo moje dziecko nie siedzi jak
        trusia przez
        > kilkadziesiąt minut oczekiwania.
        dla niektórych ludzi oczekiwanie kilkadziesiąt minut w kolejce jest
        przykre samo w sobie.. "atrakcje" fundowane im przez nudzace się (co
        zupełnie normalne) dziecko jest dodatkową torturą jak np.
        przepychanie się miedzy stojącymi w kolejce ludźmi z różnych stron,
        tak, ze trudno na czas cofnąć sie i zrobic maluchowi miejsce,
        przepychanie połaczone z robieniem siniaków na nogach zabawkami
        niesionymi w rece, rwaniem rajstop, czasem utrata równowagi przez
        popchnietego kolejkowicza..do tego krzyki, wrzaski..szczytem było
        kiedy ostatnio jakaś mamusia pusciła z swojego odtwarzacza jakąś
        muzyczkę na cału regulator, bo dziecku zachciało się tańczyć..muzyka
        z gatunku mocno wkurzających w tej sytuacji..kazdy ma swoje gusta i
        nie należy nikogo uszczęśliwiac na siłe szczególnie w takiej
        sytuacji. Inny przykład..czekam w kolejce do lekarza (chirurg
        ortopeda) po wypadku z potwornym bólem głowy (naruszone kręgi
        szyjne, wstrząs mózgu) krzesła jak to w przychodniach połaczone ze
        soba jakimis belkami na stałe..dziecko na oko 7 lat krzyczy, skacze
        po krzesle, aż wszystkie się kołyszą, co mnie prawie doprowadza do
        omdlenia, wali obcasem w noge krzesła co czują wszystkie osoby
        siedzące na tym połączonym ciągu..stac nie moge, wyjśc tez nie,
        przyjęcie poza kolejką wykluczone..reakcja matki żadna, dziecko nie
        ma tez sie czym zająć a przychodnia dla dorosłych i piwnicy
        szpitala, korytarz waski nie ma nawet gdzie postawic jakiś stoliczek
        dla dzieci..a mama nie pomyslała o żadnych atrakcjach dla dziecka na
        nude..o tym, że jego zachowanie wykańcza inne osoby..chore, bo nikt
        zdrowy tam nie przychodzi też nie..
        • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:26
          Ale babciu, ekstrema zdarzają się ale są regułą? A ja mogę podać kilka
          negatywnych zachowań babć nobliwych w przychodniach. Wszystkie takie są? Nie. A
          przychodnie pediatryczne czy szpitale dziecięce powinny być przygotowane na
          przyjecie dzieci tak samo jak poradnie geriatryczne na przyjęcie starszych.
        • mama_frania Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:26
          Ja dla swojego dzieck azabieram "atrakcje" ale niestety mam żywe srebro, a nie
          mimozę, co usiądzie w jednym miejscu. Dla mnie szczytem było, gdy jakaś paniusia
          wyraziła swoje oburzenie, że moje dziecko mówi do mnie powtarzając to samo
          kilkakrotnie- ma 2,5 roku dopiero co się rozgadał, jak również oburzenie faktem
          że chodzi po sali (a ja zanim). Nie biegał, nie wrzeszczał, nie darł nikomu
          rajstop, nikogo nie zaczepiał.
          Ale niestety niektórym sam widok i obecność dziecka przeszkadza i tyle.
          • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 15:13
            jak widać obie opisujemy sytuacje ekstremalne..niestety ewentualne
            zwrócenie uwagi mamie, by w jakiejs sytuacji zapanowała nad
            dzieckiem często konczy się..niczym!! lub komentarzem, ze dziecko
            małe, więc mu wszystko wolno a stare (?..jezcze nie az tak)babsko
            czepia sie bez powodu i złosliwie. Mało jest zrozumienia, ze dla
            tzw. kolejkowicza sytuacja jest co najmniej tak samo nieprzyjemna i
            uciązliwa jak dla dziecka..tylko lata mu nie pozwalaja na to żeby
            zacząć wyć lub skakać choćby dla rozrywki lub urozmaicenia..a czesto
            miałabym ochotę..a co?..łatwiej tez znieść taką sytuację, kiedy
            człowiek się pogrąży w myślach, nie jest smerany, potrącany..czas
            wtedy biegnie szybciej..ale czasem nie tylko nie jest to
            mozliwe..ale i znikad ratunku..gdyby istniała jeszcze Inkwizycja,
            pewnie by to wpisała do zestawu tortur..punkt widzenia zależy od
            punktu siedzenia..matka zupełnie inaczej podchodzi do aktywnosci
            własnego dziecka niz osoby postronne..a podobno 11 przykazanie
            brzmi: nie przeszkadzać innym..i nic nie stoi na przeszkodzie by
            uczyc tego dzieci..moje np. miały zabronione bieganie po domu nawet
            w dzień (drewniane stropy) bo pod nami mieszkało małżeństwo
            emerytów, nie wolno tez było bawić sie piłka, rzucać cięzkimi
            zabawkami itp...żeby sie wyszaleć szliśmy do parku, na podwórko lub
            na plac zabaw..i dało sie dzieciom wytłumaczyć, ze ci starsi państwo
            nie maja już tyle zdrowia, cierpliwości, wymagaja wiecej wypoczynku,
            szybciej chodzą spać..po godzinie 20-tej chłopcy byli juz w łóżkach
            i zajmowaliśmy się czytaniem bajek lub prowadziliśmy "nocne Polaków
            rozmowy"
            • mozambique Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:46
              widzisz droga babciu
              wystarczy nazwac nieznosnego , wyjącego, niszczycielskeigo
              bachora "żywym srebrem" a dziecko utemeperowane i nauczone
              podsatwowych zasad zachwoani sie wsród ludzi "mimozą" i jzu swiat
              wydaje sie lepszy !!
              proste , nie ?

              od zywego srebra prosta i swietlana dorga do ADHD , dzieki któremu
              łatwo i bezbolesnie przejdzie przez okres szkoły nie zawracając
              sobioe głowy jakimi pierdami typu "nie wolno kopac kolezanek w
              brzuch"
              aha - i jeszce do dysleksji, dysgrafii i dyskalkulii coby sie żywe
              sreobro nie przemęczało
    • lola211 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 13:50
      Ja nie mialam nigdy wiekszych problemow z udaniem sie z dzieckiem do
      restauracji, przychodni, sklepu.
      To kwestia takze tego, ze moja corka byla spokojnym maluchem i nie
      wzbudzala negatywnych emocji u postronnych.
      • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 13:52
        A jakbyś Lola miała więcej niż jedno?
        • gryzelda71 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:02
          Nie mam problemów z dwójką.Jak wiem,że będę musiała z dziećmi poczekać np w
          przychodni zawsze mam jakiś "zajmowacz czasu".Zakupu robię w dużych sklepach(no
          chyba,ze sama).
          Ale nie jestem jakaś wyczulona i nie nasłuchuje i wypatruję negatywnych emocji.
          • annamariamuff Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:15
            gryzelda71 napisała:

            > Nie mam problemów z dwójką.Jak wiem,że będę musiała z dziećmi
            poczekać np w
            > przychodni zawsze mam jakiś "zajmowacz czasu".Zakupu robię w
            dużych sklepach(no
            > chyba,ze sama).
            > Ale nie jestem jakaś wyczulona i nie nasłuchuje i wypatruję
            negatywnych emocji.


            No nie o to chyba chodzi.
            Ja tez nie chodze nie nasluchuje i nie nastawiam sie ale niestety
            widze roznice kiedy przyjezdzam do Polski.
            Niestety nie jest to roznica pozytywna a szkoda.
            Pewnie jak ktos funkcjanuje w takim spoleczenstwie od dawna na pewne
            rzeczy poprostu nie zwraca uwagi kiedy jest sie jednak
            przyzwyczajonym do "dobrego " pewne rzeczy poprostu sie wychwytuje
            i tyle.
            Troche tak jak uzalezniona zona z toksycznym mezemwink)
            • gryzelda71 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:19
              Dobrze,że zawsze ktoś światowy oczy otworzysmile
              Może mam taka naturę,że nie zauważam zlodowacenia jak wchodzę z dziećmi?Może mam
              fajne dzieci wzbudzające sympatię.Może nie szukam dziury w całym.
              • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:21
                Wiesz co Gryzeldo? Rozczula mnie jak ktoś pisze o swoich dzieciach "wzbudzające
                sympatię". Co sugeruje że ten kto ma inne zdanie ma wredne bachory smile
                • gryzelda71 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:24
                  Bo może tak jest?Bo może jak są brzydkie tak są i niefajne dzieci?
                  • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:27
                    > Bo może jak są brzydkie tak są i niefajne dzieci?

                    Że co?
                    • gryzelda71 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:29
                      Ze czasami dzieci są okropne.A jak dodać do tego okropnego rodzica to wtedy nie
                      dziwię się,że ludzi maja ich po dziurki w nosiesmile
                      • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:30
                        > Ze czasami dzieci są okropne.A jak dodać do tego okropnego rodzica to wtedy nie
                        > dziwię się,że ludzi maja ich po dziurki w nosiesmile

                        Oczywiście. Tylko ze Ty sugerujesz że każdy kto się skarży ma nieznośnego
                        bachora a z tym się nie zgadzam.
                        • gryzelda71 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:32
                          Ty to sugerujesz,nie ja.
                          • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:32
                            Więc o co Ci chodzi?
                            • gryzelda71 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:33
                              A tobie smile
                              • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:34
                                O to co w pierwszym poście. Bez odbioru.
                                • gryzelda71 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:35
                                  Ale to ty napisałaś,ze ja tak uważam.Ja użyłam słowa może.Znasz jego znaczenie?
              • annamariamuff Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:25
                gryzelda71 napisała:

                > Dobrze,że zawsze ktoś światowy oczy otworzysmile
                > Może mam taka naturę,że nie zauważam zlodowacenia jak wchodzę z
                dziećmi?Może ma
                > m
                > fajne dzieci wzbudzające sympatię.Może nie szukam dziury w całym.

                Ja bym raczej stawiala na przyzwyczajenie i nieznajomosc innych
                rozwiazan.
                • gryzelda71 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:27
                  Ale mogę nie narzekać?Czy powinnam?
                  • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:29
                    Możesz. Jednak postawiłaś pewna tezę z którą ja się nie zgadzam. Mogę?
        • lola211 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:13
          Nie wiem, co by bylo, gdyby.Zalezy duzo od dziecka.Jakby bylo bardzo
          energiczne, to wowczas rodzic ma problem.

          Miedzy innymi dlatego nie podjelam decyzji o dwojce maluchow, by nie
          musiec z obledem w oczach ogarniac chaos w przypadku wyjscia do
          ludzi.
          • jusytka niestety nie jest, choć powoli się zmienia 25.08.08, 22:40
            Byłam w tym roku na wakacjach w Austrii i na Bawarii - tam rodziny z
            dziećmi mają jak w raju i dopiero tam uświadomiłam sobie jak mało
            przyjazny jest nasz kraj, choc uważam, że powoli zmienia się na
            lepsze. Najbardziej prorodzinne są jednak kraje skandynawskie.
    • margotka28 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:02
      Mnie najbardziej wkurzało, kiedy nie mogłam wejść z bliźniaczym
      wózkiem do sklepu, autobusu, tramwaju, pociągu, kiedy nie mieściłam
      się z nim na chodniku, lawirując pomiędzy zaparkowanymi samochodami.

      Nic innego raczej mi nie przeszkadza. W przychodni jest kącik dla
      malucha, podobnie w aptekach, niektórych restauracjach ( w
      niektórych dzieci mogą same lepić pizzę lub dostają kredki i
      kolorowanki). Muzea, parki wodne, parki dinozaurów i różne takie
      mają bilety grupowe dla rodziców z dziećmi (ze zniżką). Za noclegi
      płacę zazwyczaj mniej (chociaż dzieci mają już po 6 lat), wczoraj w
      pewnej knajpce pani zrealizowała specjalne zamówienie dla mojego
      syna: makaron z masłem i sosem tabasco. Itd
      • szymama Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:49
        nie jest. Widze to teraz kiedy przebywam w polsce na wakacjach z
        malym dzieckiem.
        Najbardziej mnie wkurza, ze nie ma mleka gotowego takiego w
        kartonikach dla dzieci. Musze tachac butelke z zimna woda, termos z
        ciepla, proszek do przygotowania.
        Wkurza mnie, ze np w toaletach w hipermarketach nie ma automatu,
        ktory sprzedawalby pampersy na szuki. Jest tego jeszcze duzo, duzo
        wiekce....
        • guderianka Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:52
          Ja raczej nie narzekam. Mając zdrowe dziecko mogę iść z nim bez
          przeszkód wszędzie. Ogranicza mnie jedynie własna wyobraźnia i
          sprawność fizyczna wink
    • kali_pso Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 14:56
      Dla niektórych nigdy nie będziewinkP

      Bo to zależy od jednostki( bo to one tworzą trzon społeczeństwa) jej
      nastawienia do problemu dzieci w sferze publicznej- niektórzy zawsze
      będa uważać, że dzieci najlepiej kiedy sie nie widzi i nie słyszy,
      inni będą działać prorodzinnie( duża tutaj inwencja samych rodziców,
      głównie matek na rzecz tworzenia klimatu dziecięcego, różnego
      rodzaju udogodnień)

      To samo w druga stronę- niektórym rodzicom ciągle za mało tych
      przywilejów dla ich pociech, a niektórzy będą uważać, że i tak jest
      dobrze, jak jest i nie widzą sensu zabierać dzieci w niektóre
      miejsca..


      Prawda jest taka, że chcąc niechcąc dzieci są i będą coraz bardziej
      aktywnymi członkami społeczeństwa- warto się z tym pogodzić bo
      odwrotu od tego trendu już raczej nie będzie..i np. na wczasy
      wyjechać tam, gdzie nie ma rodziców z małymi dziećmi. Taka opcja
      jest popularna, nawet kiedy trzeba nieco dopłacićwinkPPPPPPPP
      I ja to rozumiem. I popieram.
      • zonka77 moim zdaniem nie jest źle 25.08.08, 15:18
        Ale ja jestem z tych okropnych matek które uważają że dziecko nie musi być
        pępkiem świata i owszem powinno na miarę swojego wieku potrafić się odpowiednio
        zachować w odpowiednich miejscach tongue_out

        Jak chcę żeby się dziecko wyszalało to idziemy na plac zabaw. Ale jak idziemy do
        restauracji to oczekuję że będzie siedziało w miarę spokojnie i w miarę cicho.
        Inna sprawa że wiem ile wytrzyma i nie planuję "ponad siły" - zawsze też mam coś
        ze sobą żeby się nie nudziła. Kiedy była malutka po prostu nie chodziliśmy z nią
        w miejsca gdzie uważaliśmy że będziemy przeszkadzać a nie powinniśmy.

        Mnie samą wkurzają rozdarte biegające wszędzie rozpieszczone dzieciaki i ich
        rodzice którzy uważają że dzieciom wszytko wolno bo są dziećmi.
        Taka ze mnie zołza tongue_out

        PS: zawsze jak czytam wątki o tym że "kindersztuba" czyli dyscyplina i wymagania
        wobec dzieci są "be" przypomina mi się artykuł który niedawno czytałam - o
        dzieciach i młodzieży brytyjskiej. O tym jak rodzice sobie tam nie radzą z
        dzieciakami, o agresji, przestępstwach wśród młodocianych. O tym że dzieciaki są
        niewychowane i staje się to wielkim problemem społecznym. O tym że ludzie boją
        się własnych dzieci. Jakoś im nie zazdroszczę.
    • ll66 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 15:25
      tak srednio, a raczej zalezy czy przyjaznosc lezy w czyims interesie.
      restauracje itp - sa ok. w wiekszosci sa foteliki dla dzieci - przynajmniej w
      tych co do nich chcodze. za to kuriozalna przygoda spotkala mnie na zamku w
      Niepolomicach - pomyslalem zeby odwiedzic ekspozycje przeniesiona tam czasowo z
      sukiennic. nie dosc ze jest to na 2 pietrze i tylko dostepne schodami, to pani
      uprzedzila ze z wozkiem nas nie wpusci. pytam czy niepelnosprawny mogl by
      wjechac (oczywiscie jesli by go ktos wyniosl na to pietro) - okazuje sie ze
      tak. wiec pytam sie gdzie tu logika, to pani mowi ze ona nie jest od myslenia, a
      nie moze wpuscic bo taki maja prikaz i jak kierowniczka by zobaczyla na kamerach
      to ona mialaby problem, fajnie nie ? smile
    • cora73 niestety nie....... 25.08.08, 15:49
      Spedzilam 2 tygodnie z 18miesiecznym dzieckiem w polsce i stwierdzam
      ze nie jest wesolosmile Sredniej wielkosci miasto na slasku: tylko 2
      place zabaw, na np 10 sklepow do 3 jest oficjalny(kartka na
      drzwiach) zakaz wjezdzania z wozkiem sad W wszystkich restauracjach,
      nawet w lodziarni mozna palic..... W parku miejskim ,lacznie z
      placem zabaw, psy biegaja wolno bez kagancow i bez smyczy! Do tego
      stare autobusy do ktorych nie da rady wejsc z wozkiem bez pomocy
      obcych.....podobnie na poczte, trzeba pokonac TYLKO 8 stopni, brak
      podjazdu dla wozkow. To chyba wszystkosmile
    • denea Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 15:53
      Ni cholery wink
      Ja chyba mieszkam w mieście mniejszym niż większość z Was i szczerze
      mówiąc zazdraszczam tych lokali, muzeów itd. U nas są dwa lokale z
      kącikami dla dzieci, z czego jeden na półpiętrze z dużymi przerwami
      między tralkami balustrady. Żadnych sal zabaw, żadnych klubów
      malucha - w lecie na okrągło na zdezelowanym placu zabaw, z którego
      ubywają kolejne elementy, bo są zbyt niebezpieczne, w zimie...
      jeszcze nie wiem sad Pewnie będziemy się snuć godzinami i oglądać
      autka na parkingach wink
    • demonii.larua Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 16:59
      Powiem tak... jedynym minusem jak dla mnie, jest brak odpowiedniej liczby
      przeszkoli. Nie zabieram dzieci do miejsc dla nich mało przyjaznych i tyle smile
      Urząd to nie plac zabaw, jeśli muszę tam zabrać dzieci to jedynie jeśli mam
      jakąś krótką sprawę. Chadzamy do restauracji z potomstwem i nie wzbudzamy
      negatywnych emocji (no chyba jedynie ze względu na liczbę potomstwa), z drugiej
      jednak strony, nauczyliśmy dzieci że nie wszystkie miejsca to park gdzie można
      biegać sprintem wydając z siebie dzikie wrzaski i nawet nasz najmłodszy w
      restauracji zjada posiłek i nie biega między krzesełkami jak mają w zwyczaju
      niektóre dzieci. Sama nie lubię gdy mi jakiś wrzeszczący bejbik biega wokoło
      stolika podczas gdy ja jem smile
    • g-o-da Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 17:38
      mieszkajac tylko w swoim kraju nie zauwazalam pewnych rzeczy od 2lat
      mieszkam w Londynie i zawsze kiedy wracam do Polski wkurza mnie ze
      nie moge pojsc z moim dzieckiem na zakupy bo w wiekszosci sklepow sa
      schodki i musialabym nosic wozek po schodach wiec syna zawsze
      zostawiam u tesciowej!przychodie koncik dla dzieci hahaha...dobre
      niestety nie ma ostatnio jak pojechalam z dzieckiem do przychodni na
      kontrole i syn porozrzucal ulotki bo caly stolik byl w nich co
      zreszta bylo jedna atrakcja to pani doktor spojrzala sie z taka mina
      ze odechcialo mi sie tam siedziec!!!place zabaw no niby sa ale....w
      oplakanym stanie!!!ja zauwazylam roznice dopiero jak wyjechalam do
      innego kraju!
      • fogito Re: Oczywiscie, ze nie jest 25.08.08, 19:00
        To chyba jest pytanie retoryczne, bo kazda z nas wie doskonale, ze
        Polska nie jest krajem przyjaznym dzieciom i jeszcze dlugo nie
        bedzie.
        Jak juz dziewczyny napisaly wyzej...
        - nie ma przedszkoli i żłobkow na wysokim poziomie w wystarczajacej
        ilości dla wszystkich zainteresowanych
        - nie ma bezpiecznych placów zabaw w małych miastach i wsiach. A te
        co są często wołają o pomstę do nieba
        - ulice, chodniki, sklepy, urzędy nie są przystosowane do wózków -
        schody, za wąskie drzwi, nie działające windy...
        - w przychodniach rzadko kiedy jest kącik zabaw dla dzieci i jeśli
        już to są to przychodnie prywatne
        - w szpitalach dziecięcych rodzic nie ma dla siebie łóżka tylko
        zmuszony jest spać na podłodze lub na krześle, co jest gorsze niż
        pobyt w celi więziennej. Zajmuje się dzieckiem wyręczając
        pielegniarki i jeszcze musi często dopłacać za możliwość opiekowania
        sie dzieckiem
        - toalety w większości miejsc publicznych/sklepach sa tak brudne, że
        nie można w nich przewinąć i nakarmić dziecka
        - pociągi, tramwaje to juz prawdziwy survival dla matki z dzieckiem

        I najważniejsze - prawo polskie dyskryminuje matki z dziećmi, które
        są często zwalniane z pracy zaraz po urlopie macierzyńskim, trudno
        im znaleźć pracę po urlopie wychowawczym lub pracować tylko na 1/2
        lub 3/4 etatu, pensje kobiet są niższe niż mężczyzn itd itp...

        A ludzie patrza na siebie wilkiem i takie same spojrzenia kierują do
        dzieci i warczą bez przerwy...
        • guderianka Re: Oczywiscie, ze nie jest 25.08.08, 19:11
          > - nie ma przedszkoli i żłobkow na wysokim poziomie w
          wystarczajacej
          > ilości dla wszystkich zainteresowanych


          A jakiż to wysoki poziom musiałby być ?

          > - nie ma bezpiecznych placów zabaw w małych miastach i wsiach. A
          te
          > co są często wołają o pomstę do nieba

          Są ale nie wszędzie. A to akurat nie jest specyfika Polski ale wielu
          światowych wsi i miasteczek. W Danii w ogóle nie ma placów zabaw. W
          Kopenhadze jest 1 lub 2 tylko.

          > - ulice, chodniki, sklepy, urzędy nie są przystosowane do wózków -
          > schody, za wąskie drzwi, nie działające windy...

          Zdarzają się takie. Ale są też ładne ulice, chodniki z podjazdami,
          urzędy przystosowane dla niepełnosprawnych-przy schodach jest
          specjalny podnośnik a urzędnicy obłusugują głuchoniemych i
          niewidomych, drzwi są szerokie-to coraz powszechniejsze, windy
          działają zazwyczaj

          > - w przychodniach rzadko kiedy jest kącik zabaw dla dzieci i jeśli
          > już to są to przychodnie prywatne

          w przychodniach często jest kącik zabaw dla dzieci i są to
          przychodnie z nfz


          > - w szpitalach dziecięcych rodzic nie ma dla siebie łóżka tylko
          > zmuszony jest spać na podłodze lub na krześle, co jest gorsze niż
          > pobyt w celi więziennej. Zajmuje się dzieckiem wyręczając
          > pielegniarki i jeszcze musi często dopłacać za możliwość
          opiekowania
          > sie dzieckiem

          Zdarzają sie takie oddziały ale są również oddziały na których
          rodzic ma łóżko, kącik socjalny, wyżywienie


          > - toalety w większości miejsc publicznych/sklepach sa tak brudne,
          że
          > nie można w nich przewinąć i nakarmić dziecka

          Toalety czasem są brudne. I nie powinny słuzyć przewijaniu i
          karmieniu dzieci

          > - pociągi, tramwaje to juz prawdziwy survival dla matki z dzieckiem

          Tak bywa. Ale nie wszystkie. Ostatnio wracając ze świnoujścia
          zrobiłam fotkę w pociagowym w wc i pokazuję komu moge- ślicznie,
          czysto, elegancko

          > I najważniejsze - prawo polskie dyskryminuje matki z dziećmi,
          które
          > są często zwalniane z pracy zaraz po urlopie macierzyńskim, trudno
          > im znaleźć pracę po urlopie wychowawczym lub pracować tylko na 1/2
          > lub 3/4 etatu, pensje kobiet są niższe niż mężczyzn itd itp...

          Prawo nie dyskryminuje. Nie ma prawa, które mówi,że matka która
          urodzi jest zwalniania. Jeśli znasz taką ustawę zaskarż ją do TK. Z
          pewnością wygrasz. Pracę jest znaleźć coraz łatwiej, sytuacja na
          rynku pracy poprawia się. Nie jest coraz gorzej. Pomału jest coraz
          lepiej

          Dwie kobiety
          Dwa spojrzenia
          Dwie prawdy ?
          • kropkacom Re: Oczywiscie, ze nie jest 25.08.08, 19:13
            > Dwie kobiety
            > Dwa spojrzenia
            > Dwie prawdy ?

            Jedna ma duże wymagania a druga małe smile
            • guderianka Re: Oczywiscie, ze nie jest 25.08.08, 19:15
              > Jedna ma duże wymagania a druga małe smile


              To nie kwestia wymagań i subiektywnego spojrzenia
              Obiektywnie opisałam rzeczywistość, w której żyję. Mogę podać nawet
              adresy placówek i przesłać MMS ze zdjęciem kibelka i umywalki w
              pociągu
              • kropkacom Re: Oczywiscie, ze nie jest 25.08.08, 19:20
                > umywalki w pociągu

                A to mnie zainteresowałaś. Jaki to pociąg? smile
                • guderianka Re: Oczywiscie, ze nie jest 25.08.08, 19:22
                  Ze Świnoujścia przez Szczecin bodajże do Poznania
                  • kropkacom Re: Oczywiscie, ze nie jest 25.08.08, 19:24
                    Ja ostatnio widziałam zadbaną w EuroCity Warszawa - Wiedeń.
              • fogito Re: Oczywiscie, ze nie jest 25.08.08, 20:49
                Guderianka, Ty piszesz o wyjątkach a ja o zjawiskach powszechnych.
                Mieszkam w Polsce już 36 lat i odwiedziłam już wystarczająco dużo
                miejsc w Polsce i na świecie, żeby wiedzieć iz Polsce daleko jeszcze
                do normalnosci. Nie mówie juz o opcji full wypas jak w Szwecji smile
                Uwielbiam mieszkać w Polsce i dlatego ciagle tu jestem pomimo
                drożyzny i masy niedociągnięć, ale jednak nie chodzę z zamkniętymi
                oczami i dlatego widzę jak jest. A jest źle i jak napisałam
                najgorsze jest, że Polskie prawo ma w nosie matki i ich dobro.
                Zadowolona matka to zadowolone dzieci i cała rodzina. A póki co mamy
                żałosne becikowe... tongue_out
                • guderianka Re: Oczywiscie, ze nie jest 25.08.08, 20:54
                  To nie są wyjątki
                  • fogito Re: Gratuluje optymizmu Guderianka :) 25.08.08, 21:55
                    jasne smile... a na Marsie żyja ufoludki - chociaż to jest bardziej
                    prawdopodobne smile

                    Mieszkam w W-wie od 17 lat i nawet tutaj daleko jest do ideału. O
                    rodzinnej wsi nie wspomnę, bo tam to juz nic dla dzieci nie ma. Zero
                    żłobka, zero przedszkola, zero placu zabaw - bo przecież matki na
                    wsi muszą siedzieć w domu albo w polu surprised


                    A co do wysokiego standardu przedszkoli i żlobków to marzą mi się
                    takie - maksimum 20 dzieci w grupie, dwie dobrze opłacane
                    nauczycielki + asystentka na stałe, zajecia dla dzieci nieodpłatne,
                    budynki i place zabaw dostosowane do wieku dzieci, jedzenie w
                    przedszkolu zdrowe, bez świństw i słodyczy... i oczywiście zawsze
                    czysto...
                    Ja znalazłam takie za bajońska kwotę, ale większośc nie ma tak
                    dobrze - wystarczy skoczyc na forum 'przedszkola'.
                    • guderianka Re: Gratuluje optymizmu Guderianka :) 26.08.08, 07:59
                      > Mieszkam w W-wie od 17 lat i nawet tutaj daleko jest do ideału.

                      A co oznacza : nawet tutaj ?
                      Że jak Warszafka nawala to oznacza to, że i wszystkie inne miasta są
                      do bani?Przedszkole, do któego chodziła moja córka prawie spełnia
                      twoje kryteria. Dzieci było 27 wprawdzie-ale dwie nauczycielki +
                      jedna woźna. Plac zabaw super-i dla 3 latków i dla 6latków, jedzenie
                      wg mnie zdrowe-"domowe". Obiad z dwóch dań, śniadanie w porządku i
                      podwieczorek, brudu nie widziałam. Szczecin . Zrobić ci fotki placu
                      zabaw i wyposażenia sal ?

                      Wiesz co jest twoim problemem? Nie brak optymizmu. Ale marzenia
                      rodem z komuny gdzie przedszkola były za darmo, gdzie z racji
                      urodzenia dziecka należał się darmowy przydział do placówki. Marzysz
                      by dobrze opłacać opiekunki ale nie myślisz jak to osadzić w całym
                      systemie. Miejsc dla dzieci ma być dużo i mają one być za darmo,
                      panie muszą być trzy i świetnie opłacane. Komuna jak się patrzy..
                      • fogito Re: Gratuluje optymizmu Guderianka :) 26.08.08, 08:48
                        Teraz to mnie rozbawiłaś smile)) Za dobrze komune pamietam, żeby o niej
                        marzyć.
                        Wydawało mi się, ze wyrażam sie jasno, ale może nie, więc powtórzę -
                        nie chodzi o to żeby w Polsce było 10 % przedszkoli na wysokim
                        poziomie (czytaj ludzkim) tylko, zeby 100% spełniało światowe
                        standardy i żeby było ich wystarczająco dużo dla wszystkich
                        chętnych - tak żeby matki mogły spokojnie pójśc do pracy a nie co
                        roku walczyć o miejsce w przeładowanych przedszkolach nie
                        spełniajacych żadnych standardów.
                        Tego w Polsce nie ma i długo jeszcze nie będzie.
                        Ja mam pieniądze na przedszkole i nie przeszkadza mi, że za nie
                        płacę, ale mam też świadomosć, że większości Polaków nie stać byłoby
                        na opłacenie takiego przedszkola. Mam też porównanie z przedszkolami
                        w Stanach, gdzie swego czasu chodził mój syn i stwierdzam, że są one
                        tańsze niż w Polsce, lepiej zorganizowane i z lepszą infrastruktura.
                        No i jest ich wystarczajaco dużo smile I chyba nie napiszesz, że panuje
                        tam komuna...
                        To mi się marzy dla matek w Polsce, które przecież nie zarabiaja
                        tyle co matki w Stanach, tylko znacznie mniej.
                        • fogito Re: Gratuluje optymizmu Guderianka :) 26.08.08, 08:51
                          a 'nawet tutaj' oznacza, że pomimo iż w stolicy jest masa
                          przedszkoli i placów zabaw to i tak jest ich za mało i niewiele z
                          nich spełnia europejskie standardy - biorac choćby pod uwage
                          bezpieczeństwo dzieci
                          • guderianka Re: Gratuluje optymizmu Guderianka :) 26.08.08, 08:54
                            Ależ ja ciebie rozumiem

                            Tylko nie generalizuj. Nie pisz,że wszystkie:place, przedszkola,
                            chodniki itp są do doopy. Albo że jest do doopy 90%. Bo tak po
                            prostu nie jest

                            Nie jest idealnie, to prawda. Nie jest nawet bardzo dobrze-to też
                            prawda. Ale pisanie że jest źle również nie jest prawdą wink
                            • fogito Re: Gratuluje optymizmu Guderianka :) 26.08.08, 09:38
                              ale jeśli '90% jest do doopy' to w zaokrągleniu wszystkie są do
                              doopy - chociaż ja nie użyłam słowa 'wszystkie', jeśli sie nie
                              mylę...
                              Według mnie jest źle, bo to co powinno być powszechne jest wyjatkiem
                              i jeszcze długo tak niestety będzie.
                              I dlatego Polski w żadnej mierze nie można nazwać krajem przyjaznym
                              rodzinom z dziećmi. A najłatwiej sie przekonać jak 'być może i
                              powinno' ruszając się poza nasz kochany kraj, co obecnie jest
                              powszechną praktyką.
                              • guderianka Re: Gratuluje optymizmu Guderianka :) 26.08.08, 10:04
                                fogito napisała:

                                > ale jeśli '90% jest do doopy' to w zaokrągleniu wszystkie są do
                                > doopy - chociaż ja nie użyłam słowa 'wszystkie', jeśli sie nie
                                > mylę...


                                Nie znam statystyk. Nie mam odwagi twierdzić że 90%
                              • babcia47 Re: Gratuluje optymizmu Guderianka :) 26.08.08, 11:30
                                jak sądzę za tą magiczna granicą wszystko pojawiło sie ot tak, za
                                jednym pstryknieciem na raz i w pełni wyposażone?? wszystko wymaga
                                czasu a najpierw zauważenia, że jest potrzebne..na ścianie
                                zachodniej, na dolnym ślasku sa juz w wielu sklepach kąciki dla
                                dzieci, w wwiększych specjalne pomieszczenia, wyposazone i z
                                pracownikiem przeznaczonym do ich pilnowania, sa przewijaki na
                                stacjach benzynowych, dyżurne kredki i zabawki w niektórych knajpach
                                by dzieci miały sie czym zająć gdy rodzice jeszcze jedza lub pija
                                kawę (sama widziałam)..ale jest tez dziwne przyzwolenie matek na
                                uciążliwe dla osób postronnych zachowanie dzieci..i czasem
                                włąściciel musi sie dobrze zastanowic, czy bardziej mu sie opłaca
                                utrata stałych, dotychczasowych klientów czy przyciaganie matek z
                                dziećmi..miałam okazje bywać zarówno w Czechach jak i Niemczech, i
                                takich dla mnie "chorych" sytuacji zwiazanych z tolerowaniem przez
                                rodziców nieodpowiedniego zachowania swoich dzieci "wolno im, bo sa
                                malutkie" nie widziałam..chyba, że akurat miałam takie szczęście
                              • hanalui Re: Gratuluje optymizmu Guderianka :) 26.08.08, 21:46
                                fogito napisała:
                                > I dlatego Polski w żadnej mierze nie można nazwać krajem
                                przyjaznym
                                > rodzinom z dziećmi. A najłatwiej sie przekonać jak 'być może i
                                > powinno' ruszając się poza nasz kochany kraj, co obecnie jest
                                > powszechną praktyką.

                                Punkt widzenia zmienia sie w zaleznosci od punktu siedzenia big_grin.
                                Zupelnie inaczej dany kraj zaczyna wygladac jak sie z goscia robisz
                                sie domownikiem big_grin.
                                O jak bardzo w moim obecnym kraju przyjaznym rodzicom i dzieciom,
                                Polki narzekaja na nieprzyjaznosc dla matek z dziecmi big_grin.
                                Kilka przykladzikow:
                                1. do autobusu kierowca nie wpusci jesli jest juz w nim 1-2
                                rozlozone wozki (w zaleznosci od modelu autobusu), by wejsc trzeba
                                zlozyc, jesli nie nie zabiera big_grin.
                                2. brak kas priorytetowych dla matek z dziecmi, kobiet w ciazy. Nikt
                                nie przepszcza nikogo w kolejce, jesli juz to wlasnie osobe ktora ma
                                2 rzeczy niz matek z dzieckiem. W urzedach, instytucjach, srodkach
                                komunikacji podobnie - miejsc sie nie ustepuje i nikt do nikogo nie
                                ma pretensji.
                                3. brak panstwowych przedszkoli - tylko prywatne, drogie, a i tak
                                miejsca w nich brak i rezerwuje sie miejsce przed urodzeniem
                                dziecka, priorytet ma rodzenstwo dzieci tam juz chodzacych
                                4. Wiekszosc Polek uwaza ze tutejsze przedszkola i zlobki nie
                                spelniaja standardow (higiena, opieka, wyzywienie, podejscie do
                                wychowania), ktore maja polskie przedszkola i zlobki big_grin (o
                                ironio big_grin),
                                5. w niektorych miejscach mozna przebywac z dzieci do okreslonej
                                godziny (kawiarnie, kluby sportowe, fittness, baseny)
                                6. brak bezplatnej sluzby zdrowie dla dzieci, ta bezplatna prowadza
                                pielegniarki srodowiskowe i szkola, za reszte trzeba placic
                                7. brak zwolnien lekarskich na opieke nad chorym dzieckiem, trzeba
                                brac urlop

                                • kropkacom Re: Gratuluje optymizmu Guderianka :) 26.08.08, 21:58
                                  > 1. do autobusu kierowca nie wpusci jesli jest juz w nim 1-2
                                  > rozlozone wozki (w zaleznosci od modelu autobusu), by wejsc trzeba
                                  > zlozyc, jesli nie nie zabiera big_grin.

                                  Widać te dwa wózki mieszczą się tam nie przeszkadzając reszcie pasażerów a
                                  trzeci już by zawadzał. To ma niestety sens.
                                  • hanalui Re: Gratuluje optymizmu Guderianka :) 26.08.08, 22:25
                                    kropkacom napisała:

                                    > Widać te dwa wózki mieszczą się tam nie przeszkadzając reszcie
                                    pasażerów a
                                    > trzeci już by zawadzał. To ma niestety sens.

                                    Ale czy wyobrazasz sobie burde na przystanku w Polsce jesli kierowca
                                    by ci powiedzial ze masz zlozyc wozek, bo inaczej cie nie zabierze?
                                    I nie ma ze boli smile
                                    Zapomnialam dodac ze te 1-2 wozki mieszcza sie w takich specjalnych
                                    autobusach przystosowanych dla niepelnosprawnych, na niektorych
                                    trasach taki autobus kursuje co 3-4 godziny lub rzadziej smile, w
                                    innych modelach tylko z zlozonym wozkiem smile
                                    • guderianka Re: Gratuluje optymizmu Guderianka :) 27.08.08, 08:00
                                      > Ale czy wyobrazasz sobie burde na przystanku w Polsce jesli
                                      kierowca
                                      > by ci powiedzial ze masz zlozyc wozek, bo inaczej cie nie
                                      zabierze?
                                      > I nie ma ze boli smile

                                      Ha. Jechałam raz autobusem w którym zmieśniło się 5 wózków. 2 w
                                      miejscu do tego przeznaczonym a reszta w wąskim przejściu . wink
                                      • hanalui Re: Gratuluje optymizmu Guderianka :) 27.08.08, 18:59
                                        guderianka napisała:
                                        > Ha. Jechałam raz autobusem w którym zmieśniło się 5 wózków. 2 w
                                        > miejscu do tego przeznaczonym a reszta w wąskim przejściu . wink

                                        Och, nie watpie...big_grin. Tylko ze u mnie sa jedne drzwi do wsiadania i
                                        wysiadania (te same), kierowca przy tych drzwiach kontroluje...i nie
                                        pozwoli by cokolwiek tarasowalo przejscie. Jak ma full pasazerow to
                                        sie po prostu nie zastrzymuje, chyba ze na wysiadke. big_grin...
                                        Bezpieczenstwo jest na pierwszym miejscu big_grin
                                        • guderianka Re: Gratuluje optymizmu Guderianka :) 27.08.08, 21:34
                                          >
                                          > Och, nie watpie...big_grin. Tylko ze u mnie sa jedne drzwi do wsiadania
                                          i
                                          > wysiadania (te same), kierowca przy tych drzwiach kontroluje...i
                                          nie
                                          > pozwoli by cokolwiek tarasowalo przejscie. Jak ma full pasazerow
                                          to
                                          > sie po prostu nie zastrzymuje, chyba ze na wysiadke. big_grin...
                                          > Bezpieczenstwo jest na pierwszym miejscu big_grin

                                          A nasi kierowcy mają w doopie. Czekają aż wszyscy się upchną wink
                                          • fogito Re: Gratuluje optymizmu Guderianka :) 27.08.08, 22:24
                                            polscy kierowcy z założenia maja bezpieczeństwo w d..pie niezależnie
                                            od tego czy prowadzą autobus, TIR'a czy samochód osobowy.
                                            Niedawno wyjeżdżając z W-wy zobaczyłam jak matka trzyma na kolanach
                                            z przodu kilkumiesieczne dziecko, które nie było przypięte żadnymi
                                            pasami i podskakiwało na kolanach matki tuz za przednia szybą. Jedno
                                            gwałtowniejsze hamowanie a dziecko poleciałoby w sina dal. Tak mnie
                                            to zszokowało, że nawet sięgnęłam po telefon, zeby zadzwonić na
                                            policję, ale niestety samochód skręcił i nie zdąrzyłam zapamietać
                                            numerów.
                          • hanalui Re: Gratuluje optymizmu Guderianka :) 26.08.08, 21:23
                            fogito napisała:

                            > w stolicy jest masa
                            > przedszkoli i placów zabaw to i tak jest ich za mało i niewiele z
                            > nich spełnia europejskie standardy - biorac choćby pod uwage
                            > bezpieczeństwo dzieci

                            Przepraszam, a mozesz mi podac linka do tych europejskich standardow
                            przedszkoli? Czy sa jakies odgornie okreslone kryteria europejskie
                            jak ma wygladac przedszkole, ile pan, jakie wyzywienie, plac zabaw i
                            nauka, kto placi i ile? Czyzyb jakies prawo uni to regulowalo? smile

                            Czy nie jest aby tak ze kazde panstwo samo sobie okresla jak to ma
                            wygladac i samo okresla standardy?
                      • weronikarb Re: Gratuluje optymizmu Guderianka :) 26.08.08, 11:22
                        guderianka napisała:

                        > > Mieszkam w W-wie od 17 lat i nawet tutaj daleko jest do ideału.
                        >
                        > A co oznacza : nawet tutaj ?
                        > Że jak Warszafka nawala to oznacza to, że i wszystkie inne miasta

                        > do bani?Przedszkole, do któego chodziła moja córka prawie spełnia
                        > twoje kryteria. Dzieci było 27 wprawdzie-ale dwie nauczycielki +
                        > jedna woźna. Plac zabaw super-i dla 3 latków i dla 6latków,
                        jedzenie
                        > wg mnie zdrowe-"domowe". Obiad z dwóch dań, śniadanie w porządku i
                        > podwieczorek, brudu nie widziałam. Szczecin . Zrobić ci fotki
                        placu
                        > zabaw i wyposażenia sal ?
                        >
                        > Wiesz co jest twoim problemem? Nie brak optymizmu. Ale marzenia
                        > rodem z komuny gdzie przedszkola były za darmo, gdzie z racji
                        > urodzenia dziecka należał się darmowy przydział do placówki.
                        Marzysz
                        > by dobrze opłacać opiekunki ale nie myślisz jak to osadzić w całym
                        > systemie. Miejsc dla dzieci ma być dużo i mają one być za darmo,
                        > panie muszą być trzy i świetnie opłacane. Komuna jak się patrzy..


                        A gdzie Ty za komuny mialas żłobek/przedszkole dla wszystkich??
                        Moja mama dostala przydzial dopiero jak zagrozila ze pojdzie na
                        wychowawczy - a tak to 0 szans aby dostac sie do tejj placowki.
                        Miasto sporawe, przedszkoli tez sporo - choc za malo
                        • babcia47 Re: Gratuluje optymizmu Guderianka :) 26.08.08, 11:54
                          > A gdzie Ty za komuny mialas żłobek/przedszkole dla wszystkich??
                          > Moja mama dostala przydzial dopiero jak zagrozila ze pojdzie na
                          > wychowawczy - a tak to 0 szans aby dostac sie do tejj placowki.
                          > Miasto sporawe, przedszkoli tez sporo - choc za malo
                          w latach 60-70 tych kazde dziecko miało mozliwośc chodzenia do
                          przedszkola i złobka..lata 80-te to schyłek komunizmu i okres wyzy
                          demograficznego..co prawda przedszkoli nie przybywało ale za to
                          matki dostały mozliwośc skorzystania z płatnego 3-letniego urlopu
                          wychowawczego i większośc z niego korzystała, mozliwe, że w
                          wiekszych miastach dla tych mam, które jednak chciały wrócic do
                          pracy zaczeło brakowac miejsc..w moim mieście w tym czasie
                          przedszkola i złobki likwidowano bo nie było do nich naboru..opłata
                          za te placówki była do tego sponsorowana i nie pokrywała faktycznych
                          kosztów utrzymania placówki i wyzywienia dzieci
                          • fogito Re:babcia47 26.08.08, 17:19
                            Sorki, wystrzelilas kula w plot - ja urodzona w 72' nie mialam
                            mozliwosci chodzenia do przedszkola, bo takowego we wsi nie bylo i
                            zreszta nie ma do tej pory. A wies sporawa i wcale nie jakies
                            zadoopie.
                            • babcia47 Re:babcia47 27.08.08, 13:28
                              fakt, na wsiach zazwyczaj nie było..bo nie było zapotrzebowanie na
                              przedszkola..dzieci były w domu i nikomu nie chciało się ponosić
                              dodatkowych kosztów..no i dzieci, nawet małe, pomagały w miare
                              swoich możliwości w gospodarstwie np. pasły krowy (pomagałam tez w
                              czasie pobytu na wsi), przedszkola były tylko w takich wsiach gdzie
                              były zakłady pracy (wtedy były to przedszkola tego zakładu) lub
                              spora grupa mieszkańców dorabiała sobie w przemysle dojeżdzajac do
                              okolicznych miast..
                              • fogito Re:babcia47 27.08.08, 14:44
                                Zabawne rzeczy wypisujesz jak na osobe, po której spodziewałabym się
                                więcej rozsądku.
                                Zapotrzebowanie na przedszkola jest takie same na wsi jak i w
                                mieście, tylko liczba osób jest mniejsza. Za komuny, to państwu nie
                                chciało sie ponosic dodatkowych kosztów i dlatego rodziny nie miały
                                wyjścia i dzieciaki brane były w pole od maleńkości. Dlatego też na
                                wsi jest najwięcej wypadków, bo trudno pracować w polu i jeszcze
                                zajmować sie kilkulatkiem, który wszędzie wlezie.
                                A co do pomocy rodzicom, to owszem, ale pomogaja starsze dzieci a
                                nie trzyletnie czy pięcioletnie - to już lekka przesada oczekiwać od
                                kilkulatków orki na ugorze surprised
                                Teraz gminy powinny zająć się otwieraniem przedszkoli i nadal tego
                                nie robią, bo zawsze są 'ważniejsze wydatki'. A mnie krew zalewa,
                                jak widze tę reklame z Żakiem - 'Zapisz dziecko do przedszkola i daj
                                mu szansę'... czy jakoś tak. Świetnie, tylko w wiekszości małych
                                miasteczek i wsi nie ma gdzie tych dzieci zapisać. Cóz za obłuda.
                                Mieszkam w W-wie i mam przedszkoli prywatnych do wyboru i do koloru,
                                ale żal mi moich koleżanek z podstawówki, których dzieci siedzą w
                                domach i się obijaja o ściany.
                                Nie ma równych szans w Polsce i jeszcze długo nie będzie dopóki nie
                                zacznie się inwestować w szkolnictwo od tego najniższego poziomu.

                                babcia47 napisała:

                                > fakt, na wsiach zazwyczaj nie było..bo nie było zapotrzebowanie na
                                > przedszkola..dzieci były w domu i nikomu nie chciało się ponosić
                                > dodatkowych kosztów..no i dzieci, nawet małe, pomagały w miare
                                > swoich możliwości w gospodarstwie np. pasły krowy (pomagałam tez w
                                > czasie pobytu na wsi), przedszkola były tylko w takich wsiach
                                gdzie
                                > były zakłady pracy (wtedy były to przedszkola tego zakładu) lub
                                > spora grupa mieszkańców dorabiała sobie w przemysle dojeżdzajac do
                                > okolicznych miast..
                                • babcia47 Re:babcia47 27.08.08, 15:50
                                  > Zapotrzebowanie na przedszkola jest takie same na wsi jak i w
                                  > mieście, tylko liczba osób jest mniejsza
                                  dokładnie o to chodzi!! Jeżeli we wsi jest 100 domów to jak myslisz,
                                  ile w tych domach jest dzieci z danej grupy wiekowej?..bywało, że we
                                  wsi było piecioro dzieci w wieku przedszkolnym wogóle..nie sadzę by
                                  nawet w najbogatszym państwie otwierano przedszkola we wszystkich
                                  wsiach, bo mogłoby sie okazać, ze w przez jakiś czas moga byc wręcz
                                  zamkniete!! Odległości miedzy wsiami często nie pozwalaja tez na
                                  otwarcie przedszkola dla kilku wsi, bo w takiej sytuacji rodzicom
                                  nie opłaca sie tracić czasu na zaprowadzenie i przyprowadzenie
                                  dziecka, bo i bez tego mają dość pracy..W czasie gdy moje dzieci
                                  były małe w moim mieście (ok 40 tys.) było 10 przedszkoli i 2
                                  złobki..tylko 2 bo weszły wtedy urlopy wychowawcze i kobiety masowo
                                  zaczęły z nich korzystac, ze mną włącznie. W tej chwili zostało ich
                                  5, bo przez ostatnie 20 lat przyrost był niski, spore bezrobocie,
                                  mamy siedziały w domu z dziećmi na wychowawczym, bo przynajmniej
                                  dostawały zasiłek albo będąc i tak na bezrobotnym nie miały kasy na
                                  przedszkole mimo niewysokich opłat. Żłobek jest tylko jeden bo na
                                  jeden jest zapotrzebowanie!! Nasz samorząd akurat nie skąpi na
                                  placówki dla dzieci, place zabaw, tereny zielone, ale nawet w tej
                                  sprawie rządzi rachunek ekonomiczny. Zlikwidowano nierentowne
                                  przedszkola ale dofinansowuje się społeczne swietlice dla dzieci,
                                  poczatkowo zorganizowane dla dzieci zaniedbanych, gdzie takie
                                  dziecko mogło zjeść, spedzic czas, odrobic lekcje..mozna tam było
                                  zanieśc porzadne jeszcze rzeczy z których wyrosły moje dzieci..im
                                  sie przydawały..świetlice te są dostepne też dla wszystkich innych
                                  dzieci, które chca sie pobawić, organizuje sie tam zajęcia
                                  plastyczne itp. i wszystko to z "datków" osób prywatnych, firm i
                                  dofinansowania starostwa..
                                  > A co do pomocy rodzicom, to owszem, ale pomogaja starsze dzieci a
                                  > nie trzyletnie czy pięcioletnie - to już lekka przesada oczekiwać
                                  od
                                  > kilkulatków orki na ugorze surprised
                                  nie wiem jak jest teraz, ale nawet ja, dziecko "miastowe", w latach
                                  60-tych pasłam krowy mając 5 lat..do hakania w pole tez
                                  chodziłam..ja co prawda dlatego bo chciałam, dla mnie to była
                                  atrakcja..ale chodziłm np. paść z dziećmi, które tam mieszkały i
                                  było to ich obowiązkiem..pozatym karmienie kur, królików, zbieranie
                                  jajek, chodzenie do sasiedniej wsi po zakupy, pielenie w ogrodzie,
                                  zbieranie plonów: truskawek porzeczek, groszku..przynoszenie chrustu
                                  na rozpałkę i inne zajęcia..na wieś, a raczej na różne wsie
                                  systematycznie jeździłam do '72..potem sporadycznie ale do połowy
                                  lat 70-tych niewiele sie zmieniało. Z bardzo małymi dziećmi
                                  zostawała albo babcia jezeli nie była juz w stanie pracowac na roli
                                  albo na zmianę jedna z matek ze wszystkimi maluchami
                                  • fogito Re:babcia47 27.08.08, 21:14
                                    W najbogatszych państwach dowozi się dzieci do szkół i przedszkoli,
                                    bo np. w Stanach odległości sa tak duże, że nie da się po prostu
                                    inaczej. W Polsce odległości są mniejsze a jednak ciągle za duze, bo
                                    tu raczej chodzi o zmiane myślenia a nie o pieniądze i opłacalnosć.
                                    Ja wychowałam się na wsi, więc wiem jaka jest różnica pomiedzy
                                    pomaganiem babci w wakacje przy drobnych pracach a jaka pomiędzy
                                    codzienną pracą na gospodarstwie. Wiem też, że wielu rodziców z ulga
                                    oddałoby kilkuletnie dzieci do przedszkoli, żeby móc spokojnie zajac
                                    się pracą i mieć pewność, że dziecko jest w dobrych rękach i będzie
                                    miało takie same szanse edukacyjne jak rówieśnicy z miast.
                                    Póki co nie widzę żadnych zmian na lepsze od ponad trzydziestu lat.
                                    Wręcz przeciwnie - jest gorzej, bo istniejący za komuny plac zabaw w
                                    mojej wsi został zdewastowany i zlikwidowany lata świetlne temu.
                                    Więc gdzie w tym wszystkim państwo przyjazne dzieciom... nie ma i
                                    długo nie będzie.
                                    • babcia47 Re:babcia47 28.08.08, 14:15
                                      > tu raczej chodzi o zmiane myślenia a nie o pieniądze i opłacalnosć.
                                      ..a ja myślę, ze jednak chodzi o pieniadze, szczególnie, ze czasem
                                      nie ma nawet porządnych, utwardzonych dróg, po których miały by
                                      jeździć te gimbusy...
                                      > Wręcz przeciwnie - jest gorzej, bo istniejący za komuny plac zabaw
                                      w
                                      > mojej wsi został zdewastowany i zlikwidowany lata świetlne temu.
                                      ..a kto te place zdewastował? przyjezdni? wrogowie demokracji?..czy
                                      mieszkańcy?..byc moze nawet przyczynili sie jeszcze w czasie bujnej
                                      młodości ci rodzice, którzy teraz chetnie by swoje pociechy oddali
                                      do przedszkola? w miastach łatwiej o anonimowośc wandali, bo zawsze
                                      może sie trafić jakiś lump z innej dzielnicy lub po prostu w takiej
                                      masie trudno znaleźć winowajce..ale na wsi?..nic z powietrza sie nie
                                      bierze..sa bogate gminy, gdzie buduje się wszelaką
                                      infrastrukturę..ale w najbogatszej wsi w Polsce, kiedy przez nia
                                      przejeżdżałam, wszystko było zadbane i jak spod igły wyjęte..a
                                      mieszkańcy akurat (sobota) zamiatali drogę i grabili pobocze i
                                      kosili pas zieleni przy drodze..nie tylko że bogaci, ale potrafili
                                      tez zadbac o to co mają
                                      • fogito Re:babcia47 28.08.08, 14:56
                                        dzieci zdewastowały plac zabaw tongue_out
                                        Jak sie o cos nie dba to nie ma siły, ale z czasem nawet metalowe
                                        drabinki ulegają zniszczeniu.
                                        W każdym razie jedyne o co mi chodzi to fakt, że państwo polskie-
                                        uogólniając - ma w d..pie swoich najmłodszych obywateli. Bo są w
                                        budżecie niemałe pieniądze na leczenie alkoholików i narkomanów a
                                        nie ma na dofinansowanie nadbiedniejszych gmin i opiekę nad
                                        wałęsającymi się po wsiach dzieciakami.
                                        A co do zdewastowanych placów zabaw to właśnie wybieram się do parku
                                        praskiego, w którym plac zabaw daleko odbiega od standardów
                                        cywilizowanego kraju. I akurat w tym wypadku gmina nie jest aż tak
                                        biedna- sądząc po liczbie prowadzonych remontów. No ale cóż ma się
                                        inne priorytety.
                                        Reasumujac - śmiać mi się chce jak ktoś mi pisze, że nasz kochany
                                        kraj jest krajem przyjaznym rodzinom z dziećmi. Nie jest i długo nie
                                        będzie niezależnie od tego ile Unia da nam pieniędzy
                                        na 'wyrównywanie szans'.
                                        • babcia47 Re:babcia47 28.08.08, 16:11
                                          żłobki, przedszkola i szkoły są finansowane z środków lokalnych (w
                                          budzecie lokalnym zostaje na cele lokalne określona część podatków
                                          należnych "państwu")..i to lokalni radni sa władni czy przeznaczyc
                                          srodki na przedszkole czy na podniesienie swoich diet, to władze
                                          lokalne decyduja jakie placówki i gdzie będą budowane,
                                          dofinansowywane i w jaki sposób zorganizuje sie dojazd do nich..o
                                          tym jako, mama i dorosły obywatel juz powinnaś wiedzieć..na leczenie
                                          narkomanów przeznacza się środki ze składek na NFZ..czyli z zupełnie
                                          innej kieszeni..Każdy członek lokalnej społecznosci ma prawo
                                          zgłaszać wnioski, zapytania itd. jeżeli mieszkańcy wsi sobie ten
                                          temat odpuszczają i wybieraja ponownie tych samych radnych lub nie
                                          interesuja sie tym co tamci robia, na co przeznaczaja pieniądze..to
                                          mają to co mają!
                                          > dzieci zdewastowały plac zabaw tongue_out
                                          > Jak sie o cos nie dba to nie ma siły, ale z czasem nawet metalowe
                                          > drabinki ulegają zniszczeniu.
                                          metalewe wyposażenie placu zabaw w przedszkolu moich synów istnieje
                                          do dziś(po 20 latach)..ale było regularnie konserwowane..zresztą mój
                                          małż co roku w swoim zakładzie pracy starał sie o farbe do ich
                                          konserwacji i ogrodzenia w ramach sponsoringu, a potem tatusiowie
                                          malowali z woźnym..widac potem w radzie przedszkola tez byli
                                          tatusiowie, którym się "chciało", nawiasem mówiąc po zamknieciu
                                          przedszkola bawiły sie tam dzieci z okolicy a sporadycznie i jakieś
                                          lumpy wlazły, bo teren nie był hermetycznie zamkniety
                                          > Reasumujac - śmiać mi się chce jak ktoś mi pisze, że nasz kochany
                                          > kraj jest krajem przyjaznym rodzinom z dziećmi. Nie jest i długo
                                          nie
                                          > będzie niezależnie od tego ile Unia da nam pieniędzy
                                          > na 'wyrównywanie szans'.
                                          reasumując najlepiej siedzieć, narzekać i sądzic, ze demokracja a w
                                          ramach niej dbanie o jakieś potrzeby społeczne sprowadza sie do
                                          tego, że politycy i zatrudnieni we władzach urzednicy sie domysla i
                                          będzie im sie chciało pochylic nad jakimś problemem..jak czytam o
                                          warunkach panujących w Warszawce to ciesze sie, ze mieszkam na
                                          prowincji, bo tu ludzie nie tacy spolegliwi a władze wykorzystują
                                          srodki unijne zgodnie z potrzebami mieszkańców..ale najpierw sie
                                          chyba dowiedzieli jakie sa te potrzeby..i potem w ulotkach
                                          wyborczych taki jeden z drugim moze napisac, ze doprowadziłem do
                                          urzadzenia czy remontu placu zabaw, do otwarcia przedszkola czy
                                          swietlicy osiedlowej..i dostaja głosy stosownie do tego czym sie
                                          wykazali..
                                          • e_r_i_n Re:babcia47 28.08.08, 17:01
                                            babcia47 napisała:

                                            > żłobki, przedszkola i szkoły są finansowane z środków lokalnych (w
                                            > budzecie lokalnym zostaje na cele lokalne określona część podatków
                                            > należnych "państwu")..

                                            Przedszkola to zadania własne gminy, zgadza się. Natomiast szkoły są
                                            już finansowane z subwencji oświatowej.
                                            A podatki w wielu gminach stanowią akurat niewielkie odsetek
                                            dochodów.
                                            I nie przesadzajmy z tym podnoszeniem diet - akurat one są odgornie
                                            regulowane i wielki nie są.
                                            Trzeba raczej lobbować za odpowiednimy kierunkami inwestycji - w
                                            mojej rodzinnej gminie na lokatach jest kilkanascie milionow, a na
                                            dach w szkole za 200 tys kasy nie ma.
                                            • babcia47 Re:babcia47 28.08.08, 17:18
                                              Natomiast szkoły są
                                              > już finansowane z subwencji oświatowej.
                                              ee..przynajmniej podstawowe są, stąd czasem problemy z zamykaniem
                                              małych wiejskich szkół
                                              > A podatki w wielu gminach stanowią akurat niewielkie odsetek
                                              > dochodów.
                                              zależy od regionu, jego zasobnosci, ilości firm działających na jej
                                              terenie..
                                              > I nie przesadzajmy z tym podnoszeniem diet - akurat one są
                                              odgornie
                                              > regulowane i wielki nie są.
                                              to było celowe przerysowanie..ale wysokość diet a raczej jak sa
                                              płacone tj ryczałtem czy za każde posiedzenie rady, na której radny
                                              był obecny lub nieobecny a usprawiedliwiony, premie, dodatki ustala
                                              rada miasta lub gminy!!
                                              > Trzeba raczej lobbować za odpowiednimy kierunkami inwestycji - w
                                              > mojej rodzinnej gminie na lokatach jest kilkanascie milionow, a na
                                              > dach w szkole za 200 tys kasy nie ma.
                                              i sprawdzac, czy władze wykorzystują mozliwość uzyskania środków
                                              unijnych w ramach wdrażanych projektów..a mówiąc po ludzku, czy jak
                                              unia chce na cos dać środki czy wystepuja o nie i czy realizują
                                              inwestycje..u nas tak naprawiono sporo dróg, chodniki w całym
                                              miescie likwidujac przy okazji wiekszośc barier architektonicznych
                                              (wózkiem teraz jechać to sam miód) zrobiono sciezki rowerowe, ronda,
                                              przejscia bezkolizyjne dla dzieci idących do szkoły pod drogą, place
                                              zabaw dla dzieci, spalarnię smieci i kompostownię (rozdano pojemniki
                                              na odpady ekologiczne za friko, przeprowadzono duzo kursów dla
                                              bezrobotnych, dano wiele dotacji na załozenie firm.. sporo innych
                                              spraw załatwiono ale te dla mnie osobiście były najwazniejsze i
                                              zapamiętałam..nasze władze biorą kase z unii kiedy tylko dają..i
                                              widac ile sie zmienia dzięki temu
                                              • babcia47 Re:babcia47 28.08.08, 17:23
                                                ps. u nas wymiane okien i naprawe dachu w jednej z wiekszych szkół
                                                średnich pokryto częściowo ze srodków unijnych..w ramach projektu
                                                dotyczącego oszczędnosci energii czyli działań proekologicznych..
                                              • e_r_i_n Re:babcia47 28.08.08, 17:51
                                                babcia47 napisała:

                                                > ee..przynajmniej podstawowe są, stąd czasem problemy z zamykaniem
                                                > małych wiejskich szkół

                                                WSZYSTKIE szkoły sa finansowane z subwencji oswiatowej. Ta zalezna
                                                jest od ilosci dzieci - i jesli tych jest malo, to i subwencja
                                                nieduza. Jesli gmina nie ma wlasnych srodkow na 'dolozenie'
                                                brakujacej do utrzymania szkoly kwoty, to szkola jest zamykana.

                                                > to było celowe przerysowanie..ale wysokość diet a raczej jak sa
                                                > płacone tj ryczałtem czy za każde posiedzenie rady, na której
                                                > radny był obecny lub nieobecny a usprawiedliwiony, premie, dodatki
                                                > ustala rada miasta lub gminy!!

                                                Owszem, ale powyzej pewnego pulapu nie podskocza.
                                                I w sumie nie sa to kwoty, ktore powoduja wybor 'nowe przedszkole'
                                                czy 'diety dla radnych'.

                                                > i sprawdzac, czy władze wykorzystują mozliwość uzyskania środków
                                                > unijnych w ramach wdrażanych projektów..

                                                Akurat samorzad miasta w mojej rodzinnej miejscowosci srodki unijne
                                                bierze - tylko buduje jakies pierdoly (ale reprezentacyjne), zamiast
                                                zajac sie priorytetami.
                                                No ale i podzial srodkow unijnych to nie takie hop-siup - samorzady
                                                czesto moga kasy nie dostac, bo srodki na inwestycje tego typu sa
                                                mocno reglamentowane.
                                                • babcia47 Re:babcia47 28.08.08, 18:14
                                                  > Owszem, ale powyzej pewnego pulapu nie podskocza.
                                                  > I w sumie nie sa to kwoty, ktore powoduja wybor 'nowe przedszkole'
                                                  > czy 'diety dla radnych'.
                                                  przecie pisałam że celowo przerysowałam..bo niektóre to zaraz pisza,
                                                  że sobie kabzę napchali..a u nas zdyscyplinowali radnych i jak nie
                                                  ma go na posiedzeniu a zdrowy lub w delegacje nie pojechał "z
                                                  ramienia", to z kasy nici
                                                  > No ale i podzial srodkow unijnych to nie takie hop-siup -
                                                  samorzady
                                                  > czesto moga kasy nie dostac, bo srodki na inwestycje tego typu sa
                                                  > mocno reglamentowane.
                                                  wszystko zależy od mądrego podpasowania się z inwestycją pod
                                                  wdrażany projekt i zrobienie dobrego wniosku..widać u nas sie w
                                                  tym "wyrobili" a gdzie indziej nawet nie wiedzą jak do tego
                                                  zabrać..czesto sie słyszy, ze Polska nie wykorzystuje całosci
                                                  możliwych do uzyskania środków, a nawet że jest to góra 70%..owszem
                                                  władze wojewódzkie rekomendują dany wniosek ale tylko jezeli jest
                                                  wiecej chetnych niz srodków może dojść do odrzucenia jakiegos
                                                  wniosku..a to w swerze podnoszenia jakosci życia w społecznosciach
                                                  lokalnych i równania szans w ramach UE zdarza się rzadko, spora
                                                  część gmin, i to niestety tych biednych, prawie nie wystepuje o
                                                  srodki unijne
                                                  • e_r_i_n Re:babcia47 28.08.08, 18:25
                                                    babcia47 napisała:

                                                    > wszystko zależy od mądrego podpasowania się z inwestycją pod
                                                    > wdrażany projekt i zrobienie dobrego wniosku..

                                                    Nieprawda.
                                                    Po pierwsze - wdrażany jest program, zeby było precyzyjnie, projekt
                                                    to JST składa.
                                                    Po drugie - określa sie pule na inwestycje np. drogowe, na kwote x
                                                    zl w danym wojewodztwie i czesto okresla sie do tego priorytetowe
                                                    inwestycje (typu przebudowana jakiejs drogi szybkiego ruchu) i gmina
                                                    ze swoimi chodnikami szans na kase nie ma.

                                                    > czesto sie słyszy, ze Polska nie wykorzystuje całosci
                                                    > możliwych do uzyskania środków, a nawet że jest to góra
                                                    > 70%..

                                                    To akurat w największym stopniu skutek biurokracji, ktora w Polsce
                                                    przekracza nawet te unijna. Jak porozmawialam z moimi odpowiednikami
                                                    w innych krajach, to sie za glowe lapali na ilosc papierow, ktore
                                                    musze przygotowac, zeby najpierw dofinansowanie dostac, a potem je
                                                    wykorzystac.

                                                    > owszem władze wojewódzkie rekomendują dany wniosek ale tylko
                                                    > jezeli jest wiecej chetnych niz srodków może dojść do odrzucenia
                                                    > jakiegos wniosku..

                                                    Akurat w przypadku projektow dotyczacych drog, termomodernizacji,
                                                    kanalizacji itp 'uzytecznosci publicznej' zawsze jest wiecej
                                                    chetnych, niz kasy.

                                                    > a to w swerze podnoszenia jakosci życia w społecznosciach
                                                    > lokalnych i równania szans w ramach UE zdarza się rzadko

                                                    Polecam zerkniecie na strony, na ktorych oglaszane sa wyniki
                                                    konkursow. Dofinansowanie dostaje czesto maksymalnie 5-10% zlozonych
                                                    projektow. Szczegolnie przy spadajacym kursie euro srodkow brakuje.
                                                  • babcia47 Re:babcia47 28.08.08, 19:20
                                                    fakt, projekt z programem mi sie pomerdał..ale pomijając to jakoś
                                                    naszemu powiatowi i gminie udaje się załapać i otrzymać srodki, choć
                                                    nie sądzę by władze wojewódzkie miały powód by nas szczególnie
                                                    kochac..mysle, ze po prostu nasze władze postawiły na ten sposób
                                                    finansowania inwestycji, zatrudniły fachowców, którzy dobrze
                                                    i "skutecznie" przygotowują wnioski..i mamy..co widac po całym
                                                    stadzie tablic informujących o tym, ze dana inwestycja została
                                                    sfinansowana ze srodków unijnych..sama uczestniczyłam w ciekawych
                                                    kursach zorganizowanych z tych srodków, dostałam dotacje na
                                                    uruchomienie działalnosci i pomogłam kilku osobom ją zdobyć..oraz
                                                    innym zdobyć stypendia(określona kwota miesięcznie) dla studentów z
                                                    tychże środków, stypendia, ale celowe, zwrotne dostawały tez dzieci
                                                    szkolne z regionów wiejskich
    • limonka_3 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 18:12
      W Katowicach nie ma nawet porządnych placów zabaw. Przynajmniej ja o żadnym
      takim nie wiem...
      Do restauracji można pójść. Nie spotkałam się z tym, żeby stanowiło to problem.
      Czasem dziecko dostaje kolorowanki i kredki (restauracja grecka-nie pamiętam
      nazwy), w innej zajmie go rozmową jedna z kelnerek smile)
      ... dziecko to nie piesek... wink

      Do sklepu (Centrum Handlowe) nie można pójść, nie ma gdzie dzieci zostawić
      (powyżej 5 r.ż.) a np. moi chłopcy nie znoszą zakupów.
    • asia.asz Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 18:25
      przekonam sie niedlugo, co prawda maly (teraz 2,5 latek) urodzil sie
      w polsce ale czas spedzalam u rodzicow na wsi, a do miasta i po
      miescie poruszalam sie samochodem.
      co do miejsca gdzie mieszkamy to zawsze zadziwia mnie wlasnie
      stosunkiem ludzi do maluchow, zaczepianie, rozmowa, usmiechy i ludzi
      na ulicy i w restauracji, generalnie wszedzie, ale to tez chyba
      wynika z tego ze portugalia jest bardzo rodzinnym panstwem, dzieci
      aktywnie uczestnicza we wszelkich imprezach, wyjsciach do
      restauracji itp itd
      • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 18:28
        > wynika z tego ze portugalia jest bardzo rodzinnym panstwem, dzieci
        > aktywnie uczestnicza we wszelkich imprezach, wyjsciach do
        > restauracji itp itd

        U nas też się wychodzi z dziećmi na jedzenie czy kofole. Mamy niedaleko
        restaurację gdzie jest menu dla dzieci jakieś zabawki. I to nie jest taki rzadki
        przypadek.
        • asia.asz Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 18:34
          przekonam sie niedlugowink i czy to takie czeste i czy tak
          entuzjastycznie przez otoczenie (obsluge i innych gosci)
          przyjmowanesmile
          oby...
          • mozambique Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:56
            obsłudze mozna to nakazac

            innych gosci niec nei zmusi zeby sie entuzjastycznei usmeichali do
            towjego dziecka
            TY musisz na to zapraocwac , wychowaneiem potomka
            • annamariamuff Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 13:15
              mozambique napisała:

              > obsłudze mozna to nakazac
              >
              > innych gosci niec nei zmusi zeby sie entuzjastycznei usmeichali do
              > towjego dziecka
              > TY musisz na to zapraocwac , wychowaneiem potomka
              >

              Owszem tylko ,ze dzisiejsi dorosli , ktorzy jako dziecko
              byli "dobrze traktowani " przez obcych podobnie sympatycznie
              traktuja dzisiejsze dzieci.
              Kiedys entuzjastycznie sie do nich usmiechano , osmielano ,
              zagadywano, wybaczano drobne podkniecia wyrosli wiec na takich
              samych doroslych sympatycznych, dobrze traktujacych dzieci,
              lubiacych dzieci, serdecznych.
              Nie ma co sie oszukiwac to co wkladamy w nasze dzieci to w
              przyszlosci wyciagamy.
              Pouczajac , dyrygujac wiecznie nasze dzieci na koniec dorobiamy sie
              pokolenia malo sympatycznych rodziciow a na koniec zgorzknialych
              staruszkow.
              Trudno wymagac od doroslych zeby zmienili swoje zachowanie kiedy od
              dziecinstwa wklada im sie pewne wartosci, pewne sposoby zachowan.
              >
              • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 13:47
                > Pouczajac , dyrygujac wiecznie nasze dzieci na koniec dorobiamy
                sie
                > pokolenia malo sympatycznych rodziciow a na koniec zgorzknialych
                > staruszkow.
                > Trudno wymagac od doroslych zeby zmienili swoje zachowanie kiedy
                od
                > dziecinstwa wklada im sie pewne wartosci, pewne sposoby zachowan.
                > >
                co rozumiesz pod pojeciem "pewne wartosci"? tolerowanie takich
                zachowań, które sa sprzeczne z moim interesem? niby dlaczego miałaby
                na to sie godzic? Pouczenia czy temperowania wymagaja tylko takie
                dzieci, które nie zostały nauczone zycia wśród innych ludzi..miłe
                sympatyczne dzieciaki automatycznie wywołuja usmiech na twarzy
                kazdego dorosłego i chęć zagadniecia do niego..przykłady, które
                podałam z własnego doświadczenia raczej należą do tych, kiedy to na
                poczatek należało by sie wziąść za wychowywanie rodziców a nie
                dzieci, bo jezeli nie rozumieja, ze nikt nie ma obowiazku znosic
                żadnych przykrosci ze strony ich dzieci to tylko mozna sobie
                wyobrazic jak sami się zachowuja i jaki mają stosunek do czyjejś
                prywatnosci..zreszta taki przykład podałam, kiedy w towarzystwie
                tłumu ludzi, w zaduchu, w gronie zniecierpliwionych długim
                oczekiwaniem w hałasie ludzi mamusia, żeby córci uprzyjemnic
                oczekiwanie pusciła na pełen regulator z jakiegos odtwarzacza
                muzykę, która moze im się podobała ale np. dla mnie była
                porównywalna z zgrzytem piły spalinowej..szybko została przywołana
                do porzadku przez pozostałych. Kto nie potrafi uszanować innych sam
                tez nie powinien spodziewać sie że ktos go uszanuje
                • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 13:53
                  > Pouczenia czy temperowania wymagaja tylko takie
                  > dzieci, które nie zostały nauczone zycia wśród innych ludzi..miłe
                  > sympatyczne dzieciaki automatycznie wywołuja usmiech na twarzy

                  Mam odruch wymiotny jak czytam o sympatycznych dzieciach. Pewnie wystarczy jak
                  maluch rozbeczy się w towarzystwie i już jego status spada do poziomu bachora a
                  mamy na poziom krowy. Ludziska, ja nie mówię że dzieci nie są kłopotliwe ale
                  chyba na Boga nie bardziej niż dorośli.
                  • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 14:26
                    a ja nie piszę o rozmarudzonym maluchu tylko o takim, który lata
                    potrąca i krzyczy..a mama nie reaguje..rozmawiamy o innych
                    sytuacjach, choc chyba dokładnie starałam się opisac jakie mnie
                    osobiście wkurzają..chyba jednak sa jakies kłopoty z czytaniem i
                    przemożna chęć włozenia komus własne wyobrażenia w usta
                    • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 15:14
                      > a ja nie piszę o rozmarudzonym maluchu tylko o takim, który lata
                      > potrąca i krzyczy..a mama nie reaguje..rozmawiamy o innych
                      > sytuacjach,

                      Nie piłam do Twojej konkretnej sytuacji. Co nie zmienia faktu że dla wielu (i
                      myślę że dla Ciebie też) sympatycznym dzieckiem jest takie dziecko które w danym
                      momencie jest spokojne i ciche.
                      • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 15:23
                        > Nie piłam do Twojej konkretnej sytuacji. Co nie zmienia faktu że
                        dla wielu (i
                        > myślę że dla Ciebie też) sympatycznym dzieckiem jest takie dziecko
                        które w dany
                        > m
                        > momencie jest spokojne i ciche.
                        ee tam, jak mnie zaczepia i zagaduje to tez lubie..sama mam
                        rozrywkę smile jak coś mamie, czy mi opowada albo podśpiewuje, pokazuje
                        zabawki i o nich opowiada ..tez moze byc..nawet jestem skłonna
                        odpowiedziec na tysiąc pytań pt. czemu?
                        • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 15:27
                          A jakby Ci taki na co dzień sympatyczny dzieciak zrobił głośne ryczenie w
                          sklepie (dajmy na to zmęczony po przedszkolu a mama musi chleb kupić)a mama nie
                          dała by rady go szybko uspokoić albo próbowała go zignorować to jakbyś to
                          zrelacjonowała nam?
                          • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 15:36
                            nijak..płaczu a nawet rzucania sie na ziemię nie traktuję w
                            kategoriach "niegrzeczności"..pomogłabym mamie spakowac zakupy lub
                            wymogłabym obsłuzenie jej bez kolejki..za to dziecko, które
                            wykrzykuje bez opamietania jakis powtarzające sie wyrazy w czasie
                            zakupów a mama nie reaguje i nie próbuje go uciszyc, albo rozrzuca
                            towary, grzebie w nich i nie jest nawet upomniane..to juz inna bajka
    • aluc Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 18:33
      a ja optymistycznei powiem - jest coraz bardziej przyjazna, chociaż
      do ideału dużo jeszcze brakuje

      ale też nie mam już dzieci wózkowych, tylko szybko przemieszczające
      się na własnych nogach, więc np. ograniczenia architektoniczne nie
      obchodzą mnie już w ogóle

      mam jednak wrażenie, że dzieci są coraz milej widziane w różnych
      niedzieciowych miejscach

      co do muzeów i innych ę ą miejsc, najbardziej wkurza to, że wszystko
      jest w starym stylu - znaczy za linką, szybką, z panią w kapciach,
      co gani za każde głośniej wypowiedziane słowo - dlatego wolimy muzea
      zagranicą, gdzie są eksponaty do dotykania, głaskania, wąchania i
      chłonięcia wszystkimi zmysłami, a głośny entuzjazm nikogo nie oburza
      • kali_pso Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 18:39
        a ja optymistycznei powiem - jest coraz bardziej przyjazna, chociaż
        do ideału dużo jeszcze brakuje
        mam jednak wrażenie, że dzieci są coraz milej widziane w różnych
        niedzieciowych miejscach


        Też mam takie wrażenie.
        Ale zmienia się to na zasadzie ewolucji a nie rewolucji i tego
        trzeba być świadomym....
        • guderianka Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 18:46
          kali_pso napisała:

          > a ja optymistycznei powiem - jest coraz bardziej przyjazna,
          chociaż
          > do ideału dużo jeszcze brakuje
          > mam jednak wrażenie, że dzieci są coraz milej widziane w różnych
          > niedzieciowych miejscach

          Myślę,że ludzie (Polacy) są z reguły nastawieni przyjaźnie. A że
          nastawienie to zmienia się gdy zobaczą nabzdyczoną jak indor
          mamuśkę, chama tatusia, tudzież dziecko rodem z piekła-to już inna
          bajka..
          • mirmunn Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 18:53
            święte słowa!!!!!!! smile)))))))))
          • asia.asz Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 19:03
            uogolniaszsmile a ponadto reakcja na dziecko czesto jest niezalezna od
            rodzica, wiem bo ostatnio chodze wiecznie zmeczona ze zmeczonym
            wyrazem twarzy (poczatek 5 miesiaca +zywy 2,5 latek+tesciowa w domu)
            i jakos nie zauwazylam zmiany w reakcjach innych odnosnie mojego
            dziecka
          • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 19:08
            malutki sklepik, jedyny wówczas czynny na osiedlu, Wielkanoc, więc
            kolejka zawija się kilkakrotnie, bo kazdy wpada po "paliwo" lub
            słodkiści (o dziwo!)..jakis dzieciak, w połowie kolejki, drze się
            tak, że nie słyszę co mówią do mnie klienci stojący przy ladzie.
            Proszę dziecko by przestało krzyczec na co odzywa
            się "tatuś"(wcześniej sie nie ujawniał i nie reagował na zachowanie
            dziecka), który towarzyszy dziecku, ze jak ja śmiem wydawać jakies
            polecenia dziecku, co ja sobie myslę i jak mi się nie podoba to mam
            zmienić pracę..to, że nie mogłam obsługiwać klientów i przez to on i
            inni klienci stali duużo dłuzej w kolejce jakos mu nie
            zaświtało..wręcz zachęcał młodego by sobie poużywał..
            • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 19:10
              Czy podczas pracy w sklepie tylko dzieci były be?
              • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 19:24
                pisze po raz kolejny, ze zachowanie dziecka i stosunek innych do
                niego zalezy od rodzica!! I o ile nie napisałam zbyt czytelnie to
                oburzyło mnie zachowanie rodzica, bo gdyby dziecko było same to
                prawdopodobnie po zwróceniu uwagi zmieniłoby zachowanie..traktowanie
                dzieci w róznych placówkach i lokach niestety jest spowodowane tym
                jak reaguja na ich zachowanie rodzice..niestetety najczęściej
                spotykam sie z taka reakcja, ze albo to małe dziecko, nic nie
                rozumie i ma prawo sie tak zachowywac (a co z prawami innych do
                spedzenia czasu zgodnie z planami, za które zreszta zapłacili:
                iweczór w knajpce, spektakl lub seans filmowy)..lub: co mi tu ktos
                bedzie dziecko uspokajał..uwazam, ze tylko ja mam prawo reagowac a
                jeżeli mi sie nie chce lub uwazam za stosowne nie reagowac to tak ma
                być!! Przewaznie to rodzice sa winni (czasami inni, którzy zostawili
                takie wrazenie) a nie samo dziecko..ale to u ludzi rodzi takie a nie
                inne reakcje..
              • kali_pso Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 19:36
                A Kropka jak zwykle swojewinkP
                Jak przeczytasz, że dorośli też w sklepie bywają nieznośni to Cię to
                wzmocni? I to niby ma byc powód, aby od dziecka nie wymagać pewnych
                zachowań w takim miejscu, bo i dorosły czasami nie potrafi się w nim
                zachować?
                • kropkacom Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 19:42
                  Ja wymagam. Nie napisałam że należy dać dziecku kamerę do zabawy. napisałam?
                  Kiedy jednak słyszę te straszne historie o dzieciach demolujących sklepy to
                  pytam gdzie jest ta plaga? Niektórzy w tego typu rozmowach zachowują się jakby
                  działo się tak nagminnie. Są rodzice którzy nie kontrolują swojego dziecka
                  należycie ale czy większość z nas jest taka? Straty na towarze to zawsze dzieci?
                  • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 20:00
                    Straty na towarze to zawsze dzieci
                    - niestety najczęściej, podziurawione jogurty..chwile wczesniej
                    byłam przy chłodni i wyjmowałam towary, którym konczył sie
                    termin..weszła mama z dziećmi, wiec wróciłam za ladę..po zrobieniu
                    przez nich zakupów wróciłam do tego zajecia..i co widzę? dziureczki
                    w wieczkach po małych paluszkach..widziałam że mama w którymś
                    momencie zwróciła dzieciom uwagę, był tam jakis "opieprzantus",
                    który bardzo przyspieszył zakupy..ale i tak musiałam zapłacić za 9
                    jogurtów...w cenach od 1,5 do 2,75..innym razem dziecko latało samo
                    po sklepie i totalnie wymieszało wszystko na półce z chińskimi
                    zupkami część uszkadzając..mama chwyciła dziecko i ulotniła się w
                    tempie ekspresowym o mieszaniu w prasie, pieczywie z rzucaniem go na
                    podłoge to już nawet nie ma co pisać..pozatym kiedy byłam wypoczęta,
                    na poczatku zmiany, nie robiło to na mnie wiekszego wrażenia ale po
                    6 godzinach, kiedy ciurkiem przychodziły na zakupy mamusie z
                    hałasujacymi, biegajacymi, wyciągajacymi wszystko z pólek
                    dziećmi..wykłócajacymi sie o zakup czegokolwiek przy ladzie, kiedy
                    za nimi stało kilku innych, zniecierpliwionych klientów, jakby to
                    moja rola miało być zdyscyplinowanie ich i przyspieszenie
                    obsługi..to moja tolerancja i sympatia do takich klientów jak
                    mamusia z dzieckiem bardzo na tym cierpiała..i naprawde to męczyło
                    wręcz fizycznie!!
                • mirmunn Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 19:48
                  myślę, że w naszym kraju brak równowagi w traktowaniu mam i rodzin i
                  reszty świata. I jedno odbywa często się kosztem drugiego, zamiast
                  współistnieć. Na przykład u mnie szefowa jest przyjazna mamom - i
                  byłoby fajnie, gdyby to nie było kosztem pracowników bezdzietnych
                  lub z dziećmi "odchowanymi" - tak jak np. ja i kilka innych osób.
                  Gorszy grafik, konieczność brania nagle zadań za innych " bo ma
                  dziecko i sobie nie radzi" - zamiast zatrudnić np. dodatkowo
                  kogoś "na chwilę" na umowę zlecenie. Jest to irytujące.
                  po prostu powinno być tak, że mamy nie są traktowane jak persona non
                  grata (są też takie firmy), ale i nie stawiane na piedestale Matki
                  Polki. Po prostu - ułatwić im życie, ale nie kosztem innych - także
                  w miejscach publicznych - fajne są np. seanse kinowe dla mam z
                  dzieciaczkami. Co do barier architektonicznych - popieram, w tym
                  jesteśmy daleko od Europysad.
                  ale - będzie lepiej. I jest niż np 5-7 lat temu, kiedy strach było
                  przyznać się do ciąży w pracy
              • fogito Re: 25.08.08, 20:55
                pewnie nie, ale w naszej kochanej Polsce jest wiecej tolerancji dla
                wrzeszczących pijaczków i przepychajacych się 'starszych' pań niż
                dla dzieci surprised
                Tutaj dzieci nie funkcjonują na równych prawach z dorosłymi i
                dlatego imprezujacy w knajpach lub domach dorośli do białego rana
                zwykle nie są uciszani, bo przecież się dobrze bawią.
      • luccio1 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 22:48
        No ale jeśli dziecko zechce dotknąć modelu zamku - i ułamie basztę...?
        • luccio1 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 07:34
          I czy w takim przypadku zgodziłabyś się, żeby Ciebie obciążono
          kosztami naprawy modelu?
          Czy może zgodziłabyś się milcząco z tym, ze pani pilnująca
          ekspozycji zapłaci to za Ciebie?
    • falka32 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 25.08.08, 19:04
      W poprzedniej Polityce był fajny tekst na ten temat
      www.polityka.pl/wejscie-smyka/Text01,933,264443,18/
    • liwilla1 Re: nie 25.08.08, 22:00
      na pewno nie jest przyjaznym, momentami wrecz jest krajem wrogim. spolecznie i
      administracyjnie. o infrastrulturze nawet nie wspomne. w moim urzedzie miasta
      (Sopot) nie ma nawet podjazdow dla wozkow, tylko strome, sliskie schody. jest za
      to winda dla inwalidow, z ktorej korzysta sie moze 3 razy w miesiacu.
    • rudy_wyjec Kropka, widzę, że nieustannie czerpiesz inspirację 25.08.08, 23:08
      do nowych wątków z forum bezdzietnych z wyboru...
      • kropkacom Re: Kropka, widzę, że nieustannie czerpiesz inspi 26.08.08, 07:48
        Nie zaglądam na Wasze forum ale ciepło o Was myślę smile A tak poważnie to nie wiem
        który wątek powstał szybciej. Mój jest na podstawie tekstu z Polityki. Pozdrawiam.
    • wieczna-gosia Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 00:19
      uwazam ze generalnie wzorem zgnilego zachodu wpadamy w pulapke swiata, gdzie
      racje bytu maja mlodzi, wyksztalceni, zdrowi, najchetniej bez zobowiazan. Z tym,
      ze mamy ciut lepiej bo zgnily zachod w cos takiego wpadl a teraz powoli wypada,
      w zwiazku z tym my wpadlismy tak dosc vpowierzchownie smile
      Wloke dzieci wszedzie, natomiast nie oczekuje ze dzieci bez szemraia poddadza
      sie regulom swiata doroslych. Dzieci sa dziecmi. Staram sie organizowac im czas
      y sie nie nudzily, z drugiej strony nie widze ic zlego w tym ze pokazuje
      dzieciom to co mnie kreci nie tylko na zdjeciach. I spotykamy sie gdzies wpol
      drogi. Nie mam przyjemnosci posiadania idealnie czystych i cichych dzieci. W tym
      roku na wiosne bylam w schronisku- dzien byl deszczowy- byla w nim tez grupa
      Niemcow- gosci w wieku mocno ojcowskim. W analogicznej sytuacji w towarzystwie
      Polakow mam uczucie ze musze pilnowac dzieci zeby nie rozrabialy za bardzo.
      Niemcy na moja pierwsza probe przywolania dzieci do porzadku zareagowali mowiac
      "no problem" i zainicjowali wojne na pluszaki. W schroniskach z dzieci w roznym
      wieku, poczawszy od niemowlat mam doswiadczenia raczej pozytywne, ale zawsze
      jest to podszyte wysilkiem z mojej strony oraz oczekiwaniem wysilku ze strony
      mlodych zdrowych i bez zobowiazan. Przy Niemcach tego nie czulam- byc moze tez
      dlatego ze oni mi jasno pokazali ze tego nie oczekuja?
      • a_gurk Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 00:57
        No cóz. Każdy patrzy na Polskę z perspektywy miejsca, w którym
        aktualnie mieszka. Po urodzeniu córki najbardziej narzekałam na
        niefunkcjonalne krawężniki, zwłaszcza na moim "dzieciatym" osiedlu,
        a wózek miałam taki terenowy z dużymi kołami. Następnie denerwowała
        mnie miejska komunikacja (Poznań)- Ikarusy z kilkoma stromymi
        schodami i tylko jedną parą drzwi, przez które mogłam wsiąść z
        wózkiem. Oczywiście tramwaje to w ogóle porażka, nieraz sie
        nadźwigałam zwłaszcza przy wysiadaniu, bo chetnych ani młodszych
        wiekiem nie było w okolicy. Kolejna sprawa to przechodzenie przez
        ulicę na pasach. Zawsze z dusza na ramieniu i nerwowymi ruchami
        obrotowymi głowy. Samochody zatrzymywały się same baardzo rzadko. No
        i pokoiki do przewijania dzieci, których był niedostatek, na
        szczęscie miałam poręczny mini przewijak i korzystałam najcześciej z
        muszli klozetowej, także podczas karmienia piersią. Ja wiem, że
        obraz mam obecnie nieco skrzywiony. Mieszkam w UK i w Polsce bywam
        co trzy miesiące na kilka lub kilkanaście dni. NAjbardziej poraza
        mnie mala przychylność dla rodzin z dziecmi, brak przystosowania
        wielu miejsc publicznych dla małych dzieci (np. biura paszportowe-
        czeka sie nieraz godzinami z małymi dziećmi, aby złozyć wniosek o
        paszport dla nich, a nie spotkałam się z kacikiem zabaw, stołem do
        przewijania czy podjazdem dla wózków). Ogólnie odrzuca brak kultury
        i uprzejmości, ale to taka uwaga ogólna. Natomiast w miejscowości
        moich rodziców jest wiele świetnie wyposażonych placów zabaw z
        mnóstwem przyjaźnie nastawionych dzieci w wieku zblizonym do moich
        pociech. Córa nigdzie się tak nie wybawiła. W UK spotykam na placach
        zabaw raczej nastoletnią mlodziez, ewentualnie 8-9 latków, młodsi to
        b. rzadkie przypadki. Mamusie wolą chyba markety.
        O sklepach w PL się nie wypowiadam, bo podczas pobytu w ojczyżnie
        wolimy maluchy zostawić pod opieką dziadków lub jednego z nas, by
        drugie mogło zrobić zakupy spokojnie. Poza tym naleze do tych matek,
        ktore staraja sie poskramiac temperament dzieci w miejscach
        publicznych, w domu za to szaleja az milo. No i nie chce napotykac
        zbyt wiele nieprzyjaznych spojrzen, co juz mi sie kiedys zdarzylo
        (corka jeszcze niedawno burzliwie przechodzila okres buntu 2-latka).
        Reasumujac- dla mnie Polska oficjalnie chcialaby byc przyjazna
        rodzinom z dziecmi, ale praktyka nie zawsze juz tego dowodzi.
        Podobnie jest z niepełnosprawnymi, starszymi, obcokrajowcami,
        innowiercami etc.
      • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 11:08
        kiedy przeprowadziłam się w początku lat 70-tych na polsko-niemiecka
        granice to pierwsze co mi sie rzuciło w oczy po "tamtej stronie"
        to ..brak dzieci!!..a potem to, że panie ze złobków i przedszkoli
        wywoziły wychowanków na spacer w wózku zrobionym na wzór
        drabiniastego..w wózku 6-8 dzieci i dwie panie do ich
        opieki..spotkanie matki z dzieckiem po niemieckiej stronie to w 9/10
        przypadkach była polska rodzina..w związku z tak niskim przyrostem
        matki w NRD a teraz tez w Niemczech miały i mają nieporównywalne do
        polskich matek przywileje (moja kuzynka tam urodziła dzieci bo mąż
        miał "pochodzenie", miała wiele przywilejów i spora kase na dzieci,
        ale kiedy przyszedł okres szkolny wróciła do Polski!!)..i inne jest
        równiez traktowanie dzieci, jako "dobra" bardzo rzadkiego..bywałam w
        niemieckich knajpach i letnich ogródkach, gdzie jest zwyczaj, ze
        popołudniami całe rodziny ida na piwo, tzn. rodzice,bo małe dzieci
        dostają jakies tam słodkości, choć starsze z ciemnym piwem tez nie
        było wyjątkiem..jednak dzieci były pod stałym nadzorem rodziców i
        jakieś nadmierne ekscesy nie wchodziły w grę, ordung obowiązywał
        mimo wszystko.. PS. teraz po 30 latach po drugiej stronie mamy na
        wpół wymarłe miasto, starzy Niemcy wymierają, młodych mało a i to
        często wyjeżdżają do innych landów..przynajmniej Polacy moga teraz
        to miasto zasiedlać..
        • fogito Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 11:23
          w Polsce tez jest bardzo niski przyrost naturalny w porownaniu z
          innymi krajami europejskimi i jakos sie to nie przeklada na jakosc
          zycia matek z dziecmi
          • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 11:48
            w Polsce był(!!) bardzo niski przyrost przez ostatnie 20 lat co
            niestety spowodowało zamknięcie wielu żłobków i przedszkoli,
            dodatkowo od lat 80-tych wiele kobiet korzystało z urlopów
            wychowawczych i tyle placówek nie było potrzebnych..w tym roku mamy
            wręcz wysyp urodzin zwiazany z wejściem w okres rozrodczy wyzu
            demograficznego z poczatku lat 80-tych i zrobiło się duzo gorzej..w
            niektórych miastach był nawet problem z przyjęciem kobiet na
            porodówkę
    • iwles Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 26.08.08, 12:22


      chyba nie jest tak xle smile
      mi w restauracji zrobiono specjalnie zupę pomidorową dla dziecka
      (mimo że nie było jej w menu, był tylko rosół) smile i to nie "gorący
      kubek" tylko rosół zaprawiony pomidorami (koncentratem pewnie) i
      zaciągnięty śmietaną. I chciało im się zrobić jedną porcję smile



      • urbanflow7 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 27.08.08, 12:16
        ale nie mówmy też że jest dobrze bo ktoś zupe pomidorową zrobił
    • aniutka.mamutka Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 27.08.08, 13:28
      Polska to absolutnie nie jest kraj dla dzieci, pod żadnym względem sad Wystarczy
      popatrzyć na to, co pokazują w telewizji, ile napadów, rozbojów, sprawy takie
      jak z tą nieszczęsną Anią z Gdańska, z tą Agatką z Lublina, która zaszła w
      ciążę, przecież to jakaś dzicz! Pamiętam jak po tej aferze z samobójstwem Ani
      Manuela Gretkowska pisała felieton, że nie wie, jak ma tu wychować córkę,
      zastanawia się nad emigracją... Koszmar, bo ma rację.
      • wojcieszkowa Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 27.08.08, 13:44
        hym, chyba tematem watku nie sa az takie makabry, zreszta tkie rzeczy to sie w
        kazdym kraju moga zdarzyc. pytanie bylo o knajpki restauracje i inne takie i tu
        serio jest dramat. nie ma przewijakow, wszyscy krzywo sie patrza na matki z
        dziecmi, szczegolnie warszawa jest totalnie niepszystosowana do mam z wozeczkami
        sad przykre to, zwłaszcza ze co rzad, to tyle pierniczenia o przyroscie
        naturalnym, becikowe, srowe, a to wszystko psu na bude i pustoslowie. juz nie
        mowiac o tym, ze nie ma gdzie z dzieciakiem wyjsc na spacer zeby nie utonac po
        pas w psich kupach sad
        • mama.klaudynki Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 27.08.08, 14:10
          Wlasnie!!!! a czytalyscie te artykuly w stolecznej?? Od dwoch dni pisza o parku
          zeromskiego przy placu Wilsona. Jest piekny parczek. Idealny placyk zabaw. Ale
          co?? Nie można siadac na trawie, nie może dziecko raczkowac po niej, a
          ochroniarz lazi po placyku i krzyczy na dzieci, ze maja się bawic tak, a nie
          inaczej. Jakas parodia!!!!!
          miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34884,5623642,Absurdalne_zakazy_w_zoliborskim_parku.html
          • aniutka.mamutka Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 27.08.08, 14:44
            To także jest problem. Nie rozumiem uzasadnienia, że nie wolno rozłożyć w parku
            koca i usiąść na trawie, "bo to niszczy zieleń". Trawa nie niszczy się od
            siedzenia na niej, bo jest elastyczna i się podniesie. To trawnik ma być dla
            ludzi, nie ludzie dla trawników. Ale takie same zasady są w Łazienkach - kiedyś
            ośmieliłam się wejść tam na trawnik z dzieckiem i przysiąść na chwilę w zieleni.
            Nie minęło pięć minut, jak podszedł ochroniarz i mnie stamtąd wyprosił, mówiąc,
            że to park i nie można w nim niszczyć zieleni. Poradził, żebym poszła posiedzieć
            na trawie na Pole Mokotowskie (gdzie ludzie stadami wyprowadzają psy albo
            spotykają się grupowo na tresurę), albo poszła na plac zabaw tam, gdzie
            mieszkam. A mieszkam przy dworcu Wileńskim, gdzie naprawdę próżno szukać choćby
            skrawka zieleni!!
            • anielinna Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 27.08.08, 15:22
              DOKŁADNIE. CAŁA WARSZAWA TO BETONOWA DŻUNGLA, NA OSIEDLACH NIE MA PARKÓW, NIE MA
              ZIELENi....... NAWET PLACOW ZABAW BRAKUJE. JAK MNIE TP DENERWUJE....... NIGDZIE
              NA ZACHODZIE NIE MA TAKICH OBYCZAJÓW JAK U NAS. ZATRZYMALISMY SIĘ W GŁĘBOKIM
              PRL-U. A NAWET GORZEJ, BO WTEDY NIKT NIE STRASZYŁ MANDATEM ZA SIEDZENIE NA TRAWNIKU.
              • mamiiinka Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 27.08.08, 15:34
                ech, laski, serio ja już nie wiem jak to będzie, żal.pl po prostu sadsadale ni
                cholery, szukam aktualnie mieszkania pierwsze kryterium wyboru dla mnie, to żeby
                było to w takiej okolicy, żeby było zielono i żebym nie musiała się martwić że
                mnie z trawy przegonią jacyś pseudoobrońcy robaczków-_- nie będą moje dzieci
                wychowywały się w spalinach i nie będzie ich żaden ochroniarz instruował jak
                mają się na huśtawkach bujać.
                • aniutka.mamutka Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 27.08.08, 15:51
                  Wiecie, co mnie najbardziej rozczarowuje w tej kwestii? Że dla każdego
                  Warszawiaka Żoliborz jest synonimem piękne, zielonej dzielnicy, idealnej dla
                  dzieci, takich "zielonych płuc" stolicy. A teraz to wyobrażenie wywraca się po
                  prostu o 180 stopni.
                • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 27.08.08, 15:59
                  ..to dlaczego nie zaangazujecie sie w wybory i nie nadzorujecie tego
                  co robi wasz samorząd? myslicie, ze na zachodzie to władze sobie
                  udogodnienia dla ludzi same wymysliły czy ludzie na nich to wymogli?
                  Mają tam dłuzszy staz jezeli chodzi o demokrację ale jak sądzę "nic
                  samo"..nikomu nie chce sie pójśc na zebranie rady miejskiej i zadac
                  pytania radnym o infrastrukturę i ułatwienia dla matek z dziećmi..a
                  siedząc na ławeczce przy piaskownicy, zamiast narzekac w kółko,
                  mozna sie umówic na taki wypad..dwie, trzy przypilnuja maluchów a
                  reszta niech zadaje "niedyskretne pytania"..z informacja, ze
                  stosownie do odpowiedzi zagłosujecie w nastepnych wyborach razem z
                  całymi rodzinami i znajomymi!! ..albo zarzućcie radę listami i e-
                  mailami..nawet fatygować się za bardzo nie trzeba..
              • e_r_i_n Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 27.08.08, 15:45
                To jednak lekka bzdura - w Warszawie jest sporo jordankow chociazby -
                na Mokotowie w niewielkiej odleglosc kilka. Jakos nigdy nie mialam
                problemu, co z dzieckiem robic.
                I ludzie 'z zachodu' wrecz sie dziwia, ze tyle placow zabaw w
                centrum miasta jest.
        • e_r_i_n Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 27.08.08, 15:43
          wojcieszkowa napisała:

          > wszyscy krzywo sie patrza na matki z dziecmi

          Kurcze, na mnie nikt krzywo nie patrzył. Albo ja sama krzywe, wiec
          krzywe spojrzenia mi się proste wydają wink
          • wojcieszkowa Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 27.08.08, 16:04
            ciesze sie ze nikt na ciebie nie patrzyl krzywo, na mnie niestety patrzono,
            kiedy na przyklad dzieciak mi zaczal palakac w autobusie, kiedy potracilam kogos
            wozkiem, kiedy karmilam piersia publicznie, kiedy chcialam miec prawo zjedzenia
            kolacji z mezem i dzieckiem w restauracji. zawsze klopot, wszedzie bylam niemile
            widziana.
      • guderianka Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 27.08.08, 14:22
        aniutka.mamutka napisała:

        > Polska to absolutnie nie jest kraj dla dzieci, pod żadnym
        względem sad Wystarczy
        > popatrzyć na to, co pokazują w telewizji, ile napadów, rozbojów,
        sprawy takie
        > jak z tą nieszczęsną Anią z Gdańska, z tą Agatką z Lublina, która
        zaszła w
        > ciążę, przecież to jakaś dzicz! Pamiętam jak po tej aferze z
        samobójstwem Ani
        > Manuela Gretkowska pisała felieton, że nie wie, jak ma tu wychować
        córkę,
        > zastanawia się nad emigracją... Koszmar, bo ma rację.

        Ale w Polsce nie było Fritza tongue_out
        • fogito Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 27.08.08, 15:14
          tego jeszcze nie wiemy, bo przecież może być masa Fritzów, których
          nasz kochany wymiar sprawiedliwości jeszcze nie odkrył.
          A poza tym liczba maltretowanych i zabijanych dzieci w Polsce nie
          napawa w rzadnej mierze optymizem.
        • wojcieszkowa Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 27.08.08, 16:02
          stereotyp upada. nie kazdy z zoliborza bedzie chodzil na cytadele, a zreszta tam
          tez jest mnustwo psow.ciekawe dla czego w innych miescach można, a na zoliborzu
          nie? w ostoi wilanow jest zielono, maja byc parki specjalnie dla dzieci i place
          zabaw wlasnie po to, żeby wykorzystywac potencjal okolicy, zeby dzieciaki mogly
          sie wyhasac i korzystac z tego, ze wilanow jest zielony. moja znajoma mieszka na
          bialolece na tarchominie, tam wszedzie sa parki z placami zabaw, deptaki nad
          wisla, bo zarzad dzielnicy chce wykorzystac fakt, ze to zielona dzielnica wawy i
          umilac mieszkancom i ich dzieciom zycie. dlaczego na zoliborzu nie może tak byc sad ?
          • anielinna Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 27.08.08, 16:16
            BO INTERESUJE ICH BARDZIEJ TO ŻEBY WIECEJ BANKOW NASTAWIAC NA PLACU WILSONA.
            • mama.klaudynki Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 27.08.08, 16:25
              Moze to ze gazeta o tym pisze cos pomoze!!! fundacja ma-ma powinna sie w to
              wlaczyc!!!!
            • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 27.08.08, 16:47
              nie wrzeszcz kochanie..wyłącz capslock
              • wredna.i.bez.serca Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 28.08.08, 15:47
                Nie wrzeszcz kochanie... W połaczeniu z Twoim nickiem rzeczywiście to tak
                babcinie zabrzmiało ^^
                • babcia47 Re: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dzie 28.08.08, 16:12
                  wczuwam się w rolę..a pozatym babcią jestem..smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka