Dodaj do ulubionych

mąż w pracy - żona w domu..............

27.08.08, 07:01
Witam.
Od kilku lat nie pracuję ponieważ wychowuję dziecko.Będąc na urlopie
wychowawczym zaszłam w ciążę i co najmniej przez pół roku znowu będę
w domu z dzieciakami.Mąż pracuje i utrzymuje rodzinę.Do 5 m-ca ciąży
pracowałam w domu na umowę o dzieło i zarabiałam raz 500 raz 1000zł
były to moze nie duże pieniądze ale zawsze jakieś małe wsparcie
budżetu domowego.Mąż poza pracą nie robi kompletnie nic poza
sporadyczną kąpielą dziecka.W domu mamy zawsze czysto, codziennie
obiad z dwóch dań, dziecko czyste - dopilnowane a jak tatuś wraca z
pracy idę z dzieckiem na plac zabaw, więc w domu przez co najmniej 3
godziny jest cisza i spokój.Wczoraj po raz kolejny usłyszałam jak to
ja jestem beznadziejna żona (zupełnie bez powodu) - itp.
itd...Powiedziałam w końcu, że sobie poradzę a on - a kto by chciał
Cię utrzymywać?Po raz kolejny poczułam się jak stara wycieraczka o
którą można wytrzeć swoje ubłocone buty.Dla męża liczy się tylko
praca , z której są pieniądze a wychowanie dziecka i prowadzenie
domu to nie praca.Czuję się beznadziejnie....
Obserwuj wątek
    • mruwa9 jak sobie poscielesz... 27.08.08, 07:29
      znasz przyslowie?
      Rozpiescilas meza, pozwolilas na takie uklady i teraz ponosisz
      bolesne konsekwencje...Trzeba bylo od poczatku wspolnie dzielic
      opieke nad dzieckiem (dziecmi), angazowac w rozne czynnosci domowe,
      a nie usuwac pylki spod stop a obiad podsuwac pod nos.. i teraz sie
      dziwisz... Nie wiem, na ile reformowalny jest Twoj maz, ale gdybys
      poszla do pracy, pewnei dowartoscuiowalabys sie zarowno w swoich,
      jak i jego oczach. Nie mowiac o poprawie kondycji budzetu domowego.
      Do wypracowania bylyby zasady podzialu opieki nad dziecmi, abys
      mogla pracowac, choc jesli dotychczas pozwalalas, zeby Twoj maz nie
      musial niczego w domu ani przy dzieciach robic, to pewnie niczego
      nie potrafi w tej materii, wiec jego opor bedzie zrozumialy.
      • kropkacom Re: jak sobie poscielesz... 27.08.08, 07:49
        > poszla do pracy, pewnei dowartoscuiowalabys sie zarowno w swoich,
        > jak i jego oczach.

        A może nie. Jak będzie mało zarabiać to może nadal nie zapracuje na jego szacunek.

        Jeśli decyzja o pozostaniu Twoim w domu była wspólna a panu nagle się to
        odwidziało to powinien z Tobą porozmawiać. Teksty typu: "kto by chciał Cię
        utrzymywać?" czy "beznadziejna żona", to nie jest rozmowa tylko obrażanie
        drugiej osoby. Ja bym nie potrafiła żyć obok kogoś takiego i pozwalać tak siebie
        traktować. Chore to Wasze małżeństwo.


        "Możecie mówić o Czechach jak najgorzej - nie ruszy ich to. Najwyżej potwierdzą,
        że macie rację. Ale niech się tylko dowiedzą, że benzyna podrożała - usta im się
        nie będą zamykały od przekleństw".
    • deodyma Re: dlatego tez nie masz innego wyjscia... 27.08.08, 07:48
      i lepiej zrobisz, jak na poczatek poszukasz sobie pracy a maz niech
      przejmie polowe obowiazkow w domu, niech opiekuje sie dzieckiem. na
      Twoim miejscu bym rowniez skonczyla z gotoawniem obiadkow z woch
      dan. wybacz, ale rozpiescilas swojego mezusia, jak dziadowski bicz i
      teraz ponosisz tego przykre konsekwencje. w jakim wieku macie
      dziecko?
      • kropkacom Re: dlatego tez nie masz innego wyjscia... 27.08.08, 07:51
        > dan. wybacz, ale rozpiescilas swojego mezusia, jak dziadowski bicz i
        > teraz ponosisz tego przykre konsekwencje. w jakim wieku macie
        > dziecko?

        Nawet jeśli rozpieściła to nie tłumaczy w żaden sposób zachowania jej męża. Za
        jakiś czas coś innego mu nie będzie pasowało i znowu się wyżyje na żonie.
        • deodyma Re:zgadzam sie z Toba. 27.08.08, 08:23
          nawet jak pojdzie do pracy, to wcale nie musi byc lepiej. zreszta u
          mojej kolezanki jest to samo, tyle tylko, ze nie nie ma ja dzieci.
          jak nie pracowala( bo on nie chcial), wyzywal ja od pasozytow,
          darmozjadow... teraz, gdy pracuje, wcale nie jest lepiej a wrecz
          gorzej. wczoraj maz rozwalil jej talerze, zwalil wszystko ze stolu a
          ja zwyzywal od roznych. na dodatek powiedzial, ze ja zabije. a ja to
          wszystko slyszalam na skype... ona jednak go kocha a mnie juz rece
          opadaja bo od lat jej tluczacze, ze powinna zostawic bydlaka i
          ulozyc sobie na nowo zycie...
          w wypadku autorki watku, do takich sytuacji co prawda nie dochodzi,
          ale zachowanie meza nie jest normalne i jesli bedzie chcial, zawsze
          znajdzie pretekst, zeby sie do niej przyczepic.
      • 20.01.2005m Re: dlatego tez nie masz innego wyjscia... 27.08.08, 08:02
        Jasne , zgadzam się z tym , ze mogę znaleźć pracę ale nie do końca
        chyba zapoznalaś się z tematem mojego posta skoro twierdzisz, że
        mogę znaleźć pracę - za chwilę rodzę drugie dziecko, więc nie widzę
        możliwości powrotu do pracy przez kolejne pół roku.Nie chodzi o to,
        ze rozpuściłam męża bo mam to w dupie - lubię gotować i mieć w domu
        porządek - natomiast problem widzę w tym, ze mąż twierdzi , ze moja
        praca w domu to nic w porównaniu z jego pracą na etacie i to boli
        mnie najbardziej.To dla Was dziwne , ze gotuję obiady i mam w domu
        porządek?Może niektóre z Was lubią odgrzewaną pizzę z mikrofali i
        syf w domu?A może dziwi was to, ze wychowuję swoje dzieci sama i nie
        chcę oddawać je pod opiekę babciom lub opiekunkom.Widzę, że nie
        warto przedstawiac tu swoich problemów, bo nie każdy jest w stanie
        udzielic rady tylko pouczać.
        • kropkacom Re: dlatego tez nie masz innego wyjscia... 27.08.08, 08:06
          Bo tu jest taki trynd że praca uleczy każdy kłopot w małżeństwie.
          • kropkacom Re: dlatego tez nie masz innego wyjscia... 27.08.08, 08:15
            Porozmawiaj z mężem rzeczowo bez emocji. Powiedz że nie zgadzasz się na takie
            traktowanie i takie teksty. Daj do zrozumienia że szanujesz jego pracę ale
            oprócz niej ma też rodzinę i musi się zaangażować.
            • beniusia79 Re:autorko watku 27.08.08, 08:22
              rozpuscilas sobie meza, podejrzewam, ze od narodzin dziecka nie
              wciagals go w zadne obowiazki domowe. moj maz byl ze mna w domu
              przez przeszlo 2 tyg po porodzie-sprzatal, gotowal, pral-wracajac
              do pracy, obawial sie, ze sama nie podolam wszystkim obowazkom.
              dzieki temu, ze od samego poczatku mial czas zobaczyc jak to
              wszystko wyglada, nigdy nie powiedzial mi zlego slowa. czesto po
              powrocie pomagal-teraz nie pomaga juz az tyle bo corka jest w miare
              duza i nie trzeba poswiecac jej tyle uwagi. od niedawna chodze w
              weekendy do szkoly-maz zajmuje sie wtedy dzieckiem, gotuje, robi
              pranie smile
              nie obraz sie, ale mam wrazenie, ze nie dopuszczalas meza do
              niczego, nie wciagnelas go do zadnych prac domowych, a teraz, po
              czasie zbierasz tego owoce. wspolczuje ci. w malzenstwie jedna z
              wazniejszych rzeczy jest wzajemny szacunek, a twoj maz niestety cie
              nie szanuje...
        • royalmail Re: dlatego tez nie masz innego wyjscia... 27.08.08, 08:18
          No wiesz, nie przekonasz go, ile naprawdę pracujesz w domu, dopóki
          sam nie odczuje tego. Faceci są mocni w teorii ("w domu nic nie
          trzeba robić, wszystko się robi samo")w związku z czym pozostawiamy
          takiego delikwenta na kilka dni z pustą lodówką, stertą prania,
          dwójką rozkrzyczanych dzieciorów oraz zakazem zbliżania się
          wszelkich babć i cioć na odległość mniejszą niż 100 m (coby im pomoc
          w głowie nie zaświtała).
          Sama udajesz się do spa hehe czy w inne rejony, a w tym czasie chłop
          w pocie czoła dzwoni po pizzę, firmę sprzątającą, płatną opiekunkę i
          inne luksusy smile. Jak zobaczy, ile osób trzeba do tego, co Ty robisz
          codziennie "za darmo" opłacić, od razu mu się światopogląd
          naprostuje.
          Zrealizuj koniecznie, jak już urodzisz. A na razie się nie nerwuj wink.
        • purpurowa_komnata Re: dlatego tez nie masz innego wyjscia... 27.08.08, 08:22
          Coś mi się zdaje,że on nie doceni innej pracy niż swoja-no niestety.
          Możesz robić wszystko w domu oraz na etacie(po kilku-kilkunastu-
          kilkudziesięciu miesiącach z dziećmi)a i tak to samo być może.
          Jedyne co mogę doradzić to wciąganie wszystkimi możliwymi sposobami
          męża do pomocy w pracach domowych oraz opiece nad dziećmi.A wolny
          czas w ten sposób zdobyty poświęcać na odpoczynek albo na
          dokształcanie się, aby w przyszłości podjąć lepiej płatną pracę np.
          Wszystkiego dobrego.
        • deodyma Re: nie rozumiem wiec, czego oczekujesz? 27.08.08, 08:30
          po jakiego groma piszesz i narzekasz na swojego niedobrego mezusia?
          normalna Ty w ogole jestes? a tak na marginesie, to rowniez
          wychowuje dziecko i do pracy zamierzam wrocic dopiero za jakies 3
          lata, ale mojemu mezowi do glowy by nie przyszlo mowic mi, jaka
          jestem beznadziejna zonasmile dzielimy sie obowiazkami w domu, maz
          pomaga mi przy dziecku pomimo tego, ze pracuje. wiec jak widzisz,
          tak tez mozna. jak Ci sie cos nie podoba, to wiecej nie wylewaj
          swoich zalow. prawda w oczy kole?
          • 20.01.2005m Re: do deodyma 27.08.08, 08:37
            czy jestem normalna? a w czym jestem nie normalna?że staram się
            prowadzić dom i wychowywac dziecko najlepiej jak umiem a od męża
            oczekuję odrobiny szacunku?Sorry ale widzę, że ty też traktujesz
            ludzi z góry i zaliczasz sie do tej samej kategorii co mój mąż.
            • beniusia79 Re: do deodyma 27.08.08, 08:39
              deodyma zle dzis spalas czy co? lepiej ci, po wyzyciu sie na innej
              osobie? po to chyba jest to forom, zeby ie wygadac i wylac swoje
              zale.
              • deodyma Re: nie wyzywam sie na autorce, tylko prawde... 27.08.08, 08:46
                jej pisze. nikt nie zmienia sie z dnia na dzien. maz nigdy jej nie
                pomagal i pomagac nie bedzie a ona nie dosyc, ze ma caly dom lacznie
                z dzieckiem na glowie, to jeszcze wysluchuje, jaka jest beznadziejna
                zona. jak dla mnie to chora sytuacja. teraz jest w ciazy, niedlugo
                urodzi kolejne dziecko, bedzie siedziala w domu, opiekowala sie az
                trojka dzieci( bo maz to trzecie dziecko) i bedzie uzalala sie na
                swoj los. wybacz, ale ja takich ludzi nie rozumiem.
            • deodyma Re:jak sobie poscielesz... 27.08.08, 08:40
              tak sie wyspiszsmile i tyle na ten tematsmile
              • beniusia79 Re:jak sobie poscielesz... 27.08.08, 08:45
                tak, ale mozna bylo innym tonie. kobita rodzi za chwile, problemy z
                chlopek ma a ty jej tu szczekasz...
                • deodyma Re:jak sobie poscielesz... 27.08.08, 08:48
                  prawde jej pisze a jest onha jedna, ze rozpiescila chlopa. mezus ma
                  za dobrze i teraz szuka dziury w calym. watpie, zeby po urodzeniu
                  drugiego dziecka zmienil sie na lepsze.
            • iwles Re: do deodyma 27.08.08, 08:49

              > a w czym jestem nie normalna?że staram się
              > prowadzić dom i wychowywac dziecko najlepiej jak umiem


              najlepiej ? a kiedy dziecko spędza czas z tatusiem ? i w jaki sposób
              go spędza ?
              Kiedy nawiązuje się między nimi więź ???
          • ipola Re: nie rozumiem wiec, czego oczekujesz? 27.08.08, 08:46
            Powiem ci coś. Wydaje mi się, że dopóki nie wrócisz do pracy, są
            marne szanse, że mąż włączy się w obowiązki domowe. Uważa, że skoro
            nie pracujesz (a to wg niego znaczy, że nic nie robisz), to należy
            to wszystko do twoich obowiązków. Nie licz na to, że on doceni
            pracę, o kórej nie ma pojęcia. Zostaw go raz po raz z dziećmi, idź
            sobie do koleżanki na kawę, pochodź po sklepach, idź na spacer,
            odwiedź rodziców, zrób coś co sprawi ci przyjemność. Pozwól mu
            powoli, bardzo powoli wejść w życie domowe. A kiedy wrócisz do
            pracy, podział obowiązków sam się wymusi, inaczej nie dacie rady.
            Inna sprawa,że traktuje cię poniżająco. Powiedz mu wprost, że twoja
            praca w domu też jest ważna, bo samo się nie sprząta, nie gotuje, a
            dzieci same też się nie wychowują i nie życzysz sobie takiego
            traktowania. Na spokojnie.
        • demonii.larua Re: dlatego tez nie masz innego wyjscia... 27.08.08, 08:45
          Kobieto, ale po kiego grzyba pozwalasz by chłop Cię tak traktował ?
          Pracuję w podobny sposób jak Ty, zarabiam dużo mniej niż mój mąż, ale nigdy nie
          przyszłoby mu do głowy żeby mówić do mnie takie rzeczy! Mało tego, wraca do domu
          wieczorem (bo pracuje więcej niż 8 godzin) i się włącza w domowe obowiązki o nic
          go nie muszę prosić, bo zwyczajnie pyta w czym mi pomóc i to robi.
          Miałam kiedyś męża, który twierdził, że praca w domu to nie praca, że kobieta to
          tylko w polu się napracuje (bo na etat też nie w sumie) i inne takie... na
          szczęście jest moim byłym mężem. I co Ci poradzić ?
          Mąż, który nie szanuje żony to nie mąż, tylko dupek zwykły. Możesz zażądać
          szacunku, bez emocji powiedzieć że nie życzysz sobie by Cię traktował jak
          popychadło, jeśli to nie pomoże to będziesz miała odpowiedź, ja bym się długo
          nie zastanawiała...
        • rotera Re: dlatego tez nie masz innego wyjscia... 27.08.08, 09:24
          nie, nie dziwi
          ja też w domu z dwójką,
          tyle, że moja praca jest doceniona, jak mąż ma wrócić ja wychodze z
          dzieciakami na pół h, żeby się miał czas wykąpać i zjeść
          potem on się zajmuje chłopcami, on kładzie ich spać
          tyle że on wraca ok 20-21,
          do pomocy mam panią do sprzatania, ale przy dwójce jest co robić
          codziennie
          tez ostatnio usłyszałam od koleżanki (też z dwójką) że jestem
          popierd..lona (ze 20 razy w przeciągu godz) bo mam zadbany dom,
          ogródek, nie walają się wszędzie zabawki tylko w pokoju zabaw i w
          piskownicy.

          rady Ci nie udziele, bo i jakiej?
          mąż zachowuje się nie fair, a Ty się na to godziesz i tylko po cichu
          narzekasz, no bo przeciez wychodzisz na te 3h
          nie wiem czy rozmowa coś da, czy może stopniowe odzwyczajenie,
          bo po porodzie się dużo zmieni i poprostu fizycznie nie dasz tak
          dalej rady.
          nie wiem jakim prawem Ci ubliża i komletnie niedocenia
          może taki typ człowieka poprostu i źle wybrałaś?
          Ty znasz go dłużej, nie wiesz dlaczego? zawsze tak było?
          to pytania na które sama musisz sobie odpowiedzieć
          żal rozumiem, ale rozwiązania i przyczyny znasz tylko TY.
    • deela Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 08:39
      no to fajnie ze sie w ogole dodaliscie :o
      • beniusia79 Re:do autorki watku 27.08.08, 08:48
        czy maz zawsze taki byl, nawet gdy nie bylo dziecka? moze z innego
        powodu maz tak sie zaczal zachowywac? moze przerasta go sytuacja-
        prawie 2 dzieci, zona z wielkim brzuchem... czy twoj maz ma jakies
        problemy w pracy? a moze zbyt dlugo przebywa na nk?
    • nenia1 Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 08:50
      No tak, bo mąż to jak pies.

      Tylko odpowiednia tresura spowoduje, że będzie
      dobrze ułozony i niekłopotliwy.

      My kobiety, ciągle musimy stac na straży jego
      zachowania dozując właściwą dawkę nagród i kar.

      Jak cham, to tylko dlatego, że same go, biedaczka, rozpusciłysmy.

      Czy jak o was ktos dba, troszczy sie o wasz komfort,
      zapewnia dobry posiłek, odpoczynek po pracy, porządek
      w domu, w drodze wzajemności zaczynacie go poniżać?
      • kropkacom Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 08:52
        > Czy jak o was ktos dba, troszczy sie o wasz komfort,
        > zapewnia dobry posiłek, odpoczynek po pracy, porządek
        > w domu, w drodze wzajemności zaczynacie go poniżać?

        Bardzo trafnie napisane jak dla mnie smile
      • queen_elizabeth Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 28.08.08, 12:03
        nenia1 napisała:

        > No tak, bo mąż to jak pies.
        >
        > Tylko odpowiednia tresura spowoduje, że będzie
        > dobrze ułozony i niekłopotliwy.
        >
        > My kobiety, ciągle musimy stac na straży jego
        > zachowania dozując właściwą dawkę nagród i kar.
        >
        > Jak cham, to tylko dlatego, że same go, biedaczka, rozpusciłysmy.
        >
        > Czy jak o was ktos dba, troszczy sie o wasz komfort,
        > zapewnia dobry posiłek, odpoczynek po pracy, porządek
        > w domu, w drodze wzajemności zaczynacie go poniżać?

        No nareszcie!
        Czytam i czytam i oczom nie wierzę, że uważacie, że to wina tej
        kobiety, że ma męża buca i chama. I jej się za to obrywa. Facet
        cham, ale to żona winna, bo SOBIE nie wychowała. To żona jest
        ta "nienormalna".
        Nenia! Bardzo mądrze napisałaś.
    • mathiola Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 08:52
      Poważnie robisz obiad z dwóch dań??? CODZIENNIE???? Jezus Maria smile
      Mężowi na drugi raz powiedz, że jako siła robocza wnosisz w
      utrzymanie domu taki sam wkład ja on. I że niech stuli pysk, póki mu
      pierzesz jego śmierdzące skarpetki i majty, sprzątasz i podstawiasz
      pod nos obiady z dwóch dań, a przy tym wszystkim opiekujesz się
      jeszcze dzieckiem.
      I w ogóle co to za podział i wypominanie sobie utrzymywania.
      Ustaliliście (lub nie), że zajmujesz się domem i dzieckiem i to jest
      obecnie twoja praca. Mąz cię nie utrzymuje, tylko wspólnie
      prowadzicie gospodarstwo domowe - on dokłada się w formie
      finansowej, ty formie - że się tak głupio wyrażę - pracy ręcznej wink
      • ipola święte słowa, mathiola! 27.08.08, 08:53
        • beniusia79 Re: ... 27.08.08, 08:55
          znajdz w necie cennik nian i cennik pomocy domowej. pokaz mezowi
          ile bierze niania i pani do sprzatania. moze zacznie cie doceniac
          gdy zobaczy ile taka robota kosztuje..
          • deodyma Re: ... 27.08.08, 08:57
            predzej zasmieje sie jej prosto w twarz. ten typ tak ma.
            • iwles do autorki 27.08.08, 09:01


              przytoczyłas nam mały fragment waszej rozmowy.
              Może zacytuj całość. Co ty powiedziałas, co on odpowiedział.
              Dlaczego, po jakich twoich słowach padło z jego strony: kto by cię
              chciał?
              Od czego zaczęła się ta słowna przepychanka ?
            • 20.01.2005m Re:do deodyma 27.08.08, 09:02
              deodyma napisała:

              > predzej zasmieje sie jej prosto w twarz. ten typ tak ma.

              Ty wiesz , ze się zaśmieje, bo jesteś ten sam typ co mój mąż...nic
              dodać nic ująć - nie udzielaj się więcej w tym wątku i nie psuj mi
              krwi.
              • 20.01.2005m Re:iwles 27.08.08, 09:07
                mąż kąpał dziecko przy czym wyszedł z łazienki (zostawiając otwarte
                drzwi) i poszedł na balkon na papierosa - zwróciłam mu uwagę , ze
                jak kąpie dziecko to musi przy nim być i go pilnować na co w
                odpowiedzi usłyszałam , ze nic teraz nie robię to mogę spojrzeć -
                wrócił , rozstawił deskę i zaczął prasować koszulę...no i się
                zaczęło...może matką to ty jesteś dobrą ale żoną
                beznadziejną..powiedziałam , ze sobie poradzę bez niego i mam dosyć
                tych tekstów a on na to : ale kto Cię utrzyma??? Ciągle słyszę te
                teksty...tylko praca i pieniądze...jakby nic więcej w życiu nie było
                ważne.
                • royalmail Re:iwles 27.08.08, 09:11
                  ej no, nakręcacie się nawzajem...
                • iwles Re: 27.08.08, 09:14


                  czyli to, że jesteś beznadziejna dotyczyło tego, że nie
                  wyoprasowałaś koszuli? czy, że "śmiałaś" zwrócić mu uwagę, że robi
                  cos źle ?

                  Wiesz, ja myślę, że to jest zwykłe czepianie się, słowa wyrzucone w
                  złości tylko po to, żeby ciebie zranić, zeby cię bolało. Ale mimo
                  wszystko.... nie powinny paść.

                  Jak opadną emocje, spytaj go: czy ona naprawdę tak myśli, jak mówi ?
                  A jesli odpowie, że tak - spytaj: w takim razie czy nie wstydzi się
                  żyć z taką "beznadziejną babą" ?
                  • kali_pso Klasyka;) 27.08.08, 09:55
                    Jak opadną emocje, spytaj go: czy ona naprawdę tak myśli, jak mówi ?
                    A jesli odpowie, że tak - spytaj: w takim razie czy nie wstydzi się
                    żyć z taką "beznadziejną babą" ?


                    Ano właśnie- bo pozytywy tej sytuacji są dla niego oczywiste i
                    przeważają nad negatywami, jakie mogłyby się stać jego udziałem,
                    gdyby postanowił poszukać mniej beznadziejnej żonywink- cieplutki
                    obiadek pod nos podany, porządek w domu, on i dziecko zaopiekowane.
                    Pan żyje w poczuciu wyjątkowości swojej osoby i szydząc z żony
                    zaspokaja swoja potrzebę karmienia rozbuchanego ego- dlaczego miałby
                    to zmieniać?
                    Te wstrętne komentarze mają za zadanie podważyć wiarę autorki wątku
                    we własne siły, jeszcze bardziej uzależnić ją od niego a jemu dają
                    poczucie zbawcy i chwilowo łagodzą lek wywołany jakąś sytuacja, z
                    którą sobie nie radzi..choćby to było włąśnie wykazanie mu przez
                    żonę, że jest nieodpowiedzialnym ojcemwink


                    Wróżę( autorce): nic się nie zmieni. Jesteś w drugiej ciązy, siłą
                    rzeczy jeszcze długo będziesz uzalezniona od faceta, z chwila
                    pojawienia sie drugiego dziecka on będzie jeszcze bardziej czuł się
                    w obowiązku przypominania Ci, kto w domu za wszystko odpowiada.
                    Będzie niszczył Twoja samoocenę, az po kilku latach będziesz
                    odczuwać strach przed ponownym wejściem w relacje z innymi ludźmi-
                    pewnie będziesz czuła sie tylko tam, gdzie Twoja pewnośc siebie
                    unicestwiono- w domu, przy boku męża.

                    Beznadziejna sytuacja.
              • purpurowa_komnata Re:do deodyma 27.08.08, 09:10
                Znam podobny układ. Żona owego "pana" zrobiła podobnie co poradziła
                Beniusia. Efekt taki,że została wyszydzona i wyśmiana-bo jak
                jest "babą" to ma obowiązek zajmować się domem i dziećmi a on jej
                łaskę robi,ze ją utrzymuje.
                • 20.01.2005m Re:reasumując.... 27.08.08, 09:13
                  jednym słowem powinnam podkulić ogon , nic nie mówić i chyba się
                  wyprowadzić - faktycznie to chyba ja jestem nie normalna skoro tyle
                  osób tak twierdzi.
                  • demonii.larua Re:reasumując.... 27.08.08, 09:15
                    Czytałaś co napisałam?
                    Nie podkulić ogon tylko szacunku zażądać, a jeśli nic to nie da to wtedy
                    zostawić i radzić sobie samej.
                  • purpurowa_komnata Re:reasumując.... 27.08.08, 09:16
                    > jednym słowem powinnam podkulić ogon , nic nie mówić i chyba się
                    Raczej jeśli już to rady były dokładnie w drugą stronę. Dla
                    niektórych mężczyzn/sporej części z nich praca w domu i przy dziecku
                    to nie praca. To oni pracują ciężko utrzymując rodzinę-często
                    zarabiając kiepsko. W tej sytuacji pozostaje pozwolić się przekonać
                    mężowi na własnej skórze:raz, drugi, dziesiąty, setny...,ze praca w
                    domu i przy dziecku to jednak praca. Aż zrozumie.
                  • royalmail Re:reasumując.... 27.08.08, 09:18
                    Jaka tam nienormalna, fajna babka z Ciebie.
                  • mathiola Re:reasumując.... 27.08.08, 09:24
                    Ja tak nie mówię smile
                    Uważam, że z każdym normalnym człowiekiem można dojść do jakiegoś
                    konsensusu. Chyba że nie jest normalny to nic nie zdziałasz smile
                  • fogito Re:reasumując.... 27.08.08, 09:29
                    chyba ty najlepiej wiesz co powinnaś zrobić...
                    Facet ewidentnie cie nie szanuje i nie szanuje twojej ciężkiej
                    pracy. To czy chcesz z nim zostać i wysłuchiwać kolejnych
                    impertynencji będąc w ciąży zależy tylko od Ciebie.
                    Ja pokazałabym takiemu 'meżowi' drzwi i powiedziała, że jak mu żona
                    nie odpowiada to niech idzie szukać innej naiwnej. Na pewno nie
                    znajdzie, bo takie jak ty to wymierający gatunek - sorki, ale kto w
                    dzisiejszych czasach godzi sie być niewolnicą.
                    Facet jest zwykłym chamem ot co.
              • deodyma Re: oczywiscie, ze wiem... 27.08.08, 09:21
                bo takie przyklady znam i daleko nie musze szukacsmile a mnie samej
                rece opadaja, jak czytam na forum takie watki... nie rozumiem, jak
                kobieta moze pozwalac sobie na takie traktowanie. a jak Ci sie
                prawde pisze, reagujesz zloscia...skoro lubisz gotowac i odpowiada
                Ci taki uklad jak obecnie, nie wylewaj swoich zalow na forum bo nikt
                Ci tu nie pomoze. skoro wiesz lepiej i rady innych dzialaja Ci na
                nerwy, zalatwiaj swoje sprawy na swoim podworkusmile
                • royalmail Re: oczywiscie, ze wiem... 27.08.08, 09:25
                  Deodyma, zaraz Ci nastukam, co kobitkę denerwujesz :F
                  A forum jest od wylewania żalów, a co to, można na teściowe narzekać
                  w stu wątkach, a na starego to już nie.
                  • deodyma Re: nie! nie rob tego bo bede plakac:) 27.08.08, 09:35
                    a tak powaznie, to racje masz, ze autorka zgadza sie po cichu na
                    takie traktowanie, tylko ze do niej to jakby nie dociera. na meza
                    moze narzekac, ale jak sie kbiecie w miare sensownie radzi, to czemu
                    sie zlosci? ja wszystko jestem w stanie rozumiem bo moja kolezanka
                    sama przechodzi pieklo w domu i cokolwiek bys do niej nie mowila i
                    nie tlukla do glowy, ona w tym piekle tkwi. u niej tez sie zaczynalo
                    niewinnie wlasnie od takiego gadania, jaka to ona beznadziejna zona
                    jest... dlatego tez rece mi opadaja, jak widze, ze kobieta sie zali,
                    wszystkie tu sobie popisza, pociesza ja, inne skrytykuja, ale do
                    niej i tak nic nie dotrze.
                    • lolinka2 Re: nie! nie rob tego bo bede plakac:) 27.08.08, 10:29
                      ale deodyma ma świętą rację
                      i dosadnie udowadnia pańci od wątku, że ta sama sobie kopie grób.
                      to tak jak z uzależnieniem: jak nie poczujesz w jakim szambie tkwisz
                      i jaką pieczołowitą rzeźbę w Calle tworzysz, nie wyjdziesz z tego,
                      bo nie poczujesz potrzeby zmiany. A pańcia - autorka jest wyjątkowo
                      niezdecydowana w tej materii, bo raz jej źle a innym razem dobrze
                      (ja wiem, że w ciąży możliwości mentalne potrafią sięgać dna, bo to
                      przerabiałam, no ale żeby aż tak...) - i wszystko w tym samym
                      temacie.

                      do autorki wątku: a po jakiego grzyba blokujesz ojcu i dziecku
                      wzajemny kontakt znikając z dzieciakiem na 3 godziny?? Czy nie
                      byłoby fajniej, gdybyś np. znikła sobie 2 razy w tygodniu sama na te
                      3 godziny, a pozostały czas spedzalibyście razem, tj w różnych
                      konfiguracjach: mąż - gary, ty - dziecko, mąż - dziecko, ty - gary,
                      mąż - dziecko, ty - książka, ty - dziecko, mąż - gazeta....
    • limonka_3 Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 09:36
      Powiem krótko: gdyby mój mąż miał TAKĄ partnerkę byłby przeszczęśliwy.

      Rozwinę: u mnie to on wychodzi z dziećmi gdy wraca z pracy, po zwykle
      jednodaniowym obiedzie. I to ja mam chwilę spokoju. Jak chcę - idę z nimi, ale
      nie muszę. Nie lubię sprzątać i zawsze czeka na mnie sterta niewyprasowanych
      ubrań. Tak było tez wtedy gdy nie pracowałam (wtedy niestety uwagi na temat
      mojej niezaradności zdarzały się).
    • febrina Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 09:40
      I po co te Twoje wysiłki, chyba tylko dla samej siebie, skoro mąż
      nie potrafi tego docenić?
      Ja widzę tylko jedno wyjście, jeśli po raz kolejny nie wyjdzie nic z
      rozmowy, (może jednak uda Ci się z nim pogadać i dojść do
      porozumienia, czego Ci życzę) to rozstań się z nim, weź rozwód, może
      separacja?Jeśli masz dokąd pójść z kim zamieszkać to nie wahaj się,
      nie pozwól się poniżać, działaj, dwójka dzieci, trzecie w drodze,
      dostaniesz napewno jakąś pomoc z urzędu, alimenty, jakoś sobie
      poradzisz, a mąż może zrozumie i doceni, chociaż nie liczyłabym na
      to, najprościej liczyć na samą siebie i dać z siebie wszystko, nie
      pozwalać się poniżać i mieć święty spokój.
      Pozdr.
    • alabama8 Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 09:45
      Odpuść sobie ten dwudaniowy obiad, wogóle odpuść podawanie obiadu -
      poinstrułuj że jak chce to może sobie z lodówki kotleta odgrzać i
      dogotować ziemniaki (przecież to żadna praca), a i w międzyczasie
      zająć się dzieckiem bo ty właśnie wychodzisz więc będzie mógł sobie
      poodpoczywać bez zrzędliwej żony.
      A tak na marginesie - pewien mój już prawie były małżonek, kiedy w
      końcu dorobiliśmy się chałupy, twierdził że pralka jest nam
      absolutnie zbędna po przecież i tak wszystkie rzeczy są zawsze
      czyste smile Dziś ja mam pralkę a ten pan chyba musiał się przekonać
      do samodzielnego używnia miski - z resztą nie wiem, powiedziałam mu
      pa pa.
      • 20.01.2005m Re: do deodyma 27.08.08, 09:49
        A co ma do mnie dotrzeć? Ty jako jedyna nie dałaś mi żadnej rady -
        więc co ma do mnie dotrzeć - nie jątrz tylko mnie oświeć - może
        stać Cię na odrobinę wysiłku umysłowego zmiast bez sensu krytykować.
        • deodyma Re: no to Ci napisalam... 27.08.08, 09:57
          rozpiescilas meza, tak? masz caly dom na glowie, gotujesz, pierzesz,
          sprzatasz, gotujesz obiad z dwoch dan... wychowujesz dziecko,
          nastepne w drodze a maz? nie robi w domu kompletnie nic i twreidzi,
          ze jestes beznadziejna zona, tak? na poczatek wiec na Twoim miejscu
          dala bym sobie na spokoj z gotowaniem obiadow z dwoch dan. po prostu
          Twoj maz ma za dobrze i w glowce mu sie poprzewracalo. nie szanuje
          Cie i tyle. jakis czas temu pisalas o swojej tesciowej, jak sie nie
          myle? czy ona przypadkiem nie ma czegos z tym wspolnego? bo cos
          pamietam, ze miala mowic, ze Ty beznadziejna jestes...
          • 20.01.2005m Re: no to Ci napisalam...-do deodyma 27.08.08, 10:07
            tak ..faktycznie ...teściowa uważa się za pępek świata...ona
            najlepiej robi wszystko a wszyscy inni są beznadziejni - synek
            jedynak ma po swoim ojcu wymagania w stosunku do kobiety - trudno go
            wciągnąć w prace domowe - chodzi z psem , wynosi śmieci, robi
            zakupy, czasem zabiera dziecko do dziadków, do muzeum, lu poprostu
            na plac.Chodziło mi o kwestię szacunku do mojej pracy w domu - ty i
            twoja praca to gó.. w stosunku do mojej bo ja przynoszę do domu
            pieniądze.Twoim zdaniem to normalne , ze on tak twierdzi?
            • kali_pso Re: no to Ci napisalam...-do deodyma 27.08.08, 10:10
              A teściowa była matką domową, czy pracowała?
              Jaki był stosunek męża do niej?
              • 20.01.2005m Re: co do teściowej 27.08.08, 10:18
                Teściowa była slużącą dla synusia i mężusia.Mam wrażenie , ze
                powieliłam jej zachowanie.Dociera do mnie, ze powinnam mieć to w
                dupie - robić obiad dla siebie i dziecka - on niech odgrzewa,
                porządek w domu lubię więc sprzątam dla siebie.Powoli włączę go w
                obowiązki bo nie widzę innego wyjścia przy 2 dzieci a jeżeli nie
                będzie chciał to poprostu kopnę go w dupę , wrocę do
                rodziców ,założę sprawę o alimenty i znajdę pracę - jestem
                księgową , więc nie będę miała z tym większych klopotów.
                • kali_pso Re: co do teściowej 27.08.08, 10:23
                  Kochana, raczej Twój mąz powielił zachowanie ojca, który jego matkę
                  sprowadził do roli służącejwinkP


                  Powoli włączę go w
                  > obowiązki bo nie widzę innego wyjścia przy 2 dzieci a jeżeli nie
                  > będzie chciał to poprostu kopnę go w dupę , wrocę do
                  > rodziców ,założę sprawę o alimenty i znajdę pracę - jestem
                  > księgową , więc nie będę miała z tym większych klopotów



                  No, w końcu jakieś pozytywne myśleniesmile
                  Tak trzymaj..czasami radykalne rozwiązanie jest jedynym
                  możliwym..próba zmiany tej sytuacji musi wyjść od Ciebie, bo on
                  raczej sam niczego nie będzie chciał zmienić.
                  • 20.01.2005m Re: co do teściowej kali pso 27.08.08, 10:29
                    Dałyście mi niezłego kopa w dupę i tego mi było trzeba...Kali
                    pso..miałam sprowadzić tu moją mamę na tydzień po porodzie ale nie
                    ruszę w tym względzie palcem..niech sam sobie daje radę z młodszym
                    dzieckiem kiedy ja pojadę rodzić , później też będzie musiał
                    pomagać - a jak nie to do widzenia.Zaczynam sie utwierdzać w
                    przekonaniu , ze dobrze zrobię i nie będzie mi żal ,ze nie mam na
                    buty ecco, super wakacje i wypasione auto.mam wrażenie, ze będę
                    bardziej szczęśliwa bez tego wszystkiego a przede wszystkim bez
                    braku szacunku ze strony męża.
                    • kali_pso Re: co do teściowej kali pso 27.08.08, 10:39
                      Słuchaj on musi zobaczyć w Tobie kobietę, która wie czego chce i nie
                      godzi się na rolę domowego pomietła- ja bym, jeszcze przed prorodem
                      naświetliła mu to, co tutaj zostało napisane- o Twoich uczuciach,
                      jakie wywołuje jego zachowanie i zapytała go, jak dalej wyobraża
                      sobie to Wasze życie. Nie zaczynaj od swoich oczekiwań, niech on się
                      wypowie- wtedy będziesz wiedziała jaka opcję zastosować- czy
                      transformacja obowiązków domowych wystarczy, aby było lepiej( o ile
                      pan w ogóle zauważy taka potrzebę) czy trzeba będzie sięgnąć po inne
                      rozwiązanie...
                      • 20.01.2005m Re: co do teściowej kali pso 27.08.08, 10:46
                        Wczoraj zapowiedziałam, ze wszystko przy sobie sam bedzie robił a o
                        obiadkach podawanych na stół niech zapomni.Mam w lodówce zupę i
                        kotlety, więc po powrocie z pracy sam będzie musiał odgrzać bo ja
                        planuję wyjście z dzieckiem do koleżanki.Nie zmywa po sobie, więc
                        mój plan to taki ,żeby brudne gary po nim wkładac w wielką
                        reklamówkę i wynosić na balkon - jak bedą nie zmyte wyrzucę do
                        śmieci- niech kupuje nowe skoro zarabia.Prania jego też nie będe
                        robić. Czy to dobra opcja na początek?
                        • purpurowa_komnata Re: co do teściowej kali pso 27.08.08, 10:51
                          Jak dla mnie opcja zbyt radykalna-tzn. stopniowo bym wprowadzała te
                          pomysły w czyn. W innym wypadku gotowy pomyśleć,że Ci psychiatra
                          potrzebny, nie dostrzeże,ze to on ma problem. A co do teściowej-to
                          wg mnie sama była popychadłem i wreszcie znalazła sobie inną ofiarę-
                          Ciebie.
                        • kali_pso Re: co do teściowej kali pso 27.08.08, 10:53
                          Zalezy z jakiej perspektywy ta opcja została przedstawionawinkP
                          Jeśli z pozycji Twojego Dziecka- czyli stroisz fochy i nie robisz
                          czegoś bo nie i taki komunikat dostanie Twój mąż, najprawdopodobniej
                          odpowie równiez z pozycji swojego Dziecka- zrobi Ci na przekór( i
                          chyba juz robi, skoro nie zmywa po sobie).

                          On musi dostać czytelny przekaz- JAK wygląda ta cała sytuacja z
                          twojego punktu widzenia( w rzeczowy, spokojny sposób), DLACZEGO
                          postanowiłaś to zmienić i CO wspólnie możecie zrobić, aby było
                          lepiej.
                          • 20.01.2005m Re: co do teściowej kali pso 27.08.08, 11:10
                            obawiam się , ze na ten typ podziała tylko kara w formie mam cię w
                            dupie i dotrzymam słowa , bo ja obiecałam mężowi już dawno że
                            przestanę mu podawać pod nos i robić w domu wszystko sama - w
                            zasadzie robi zakupy, chodzi z psem, kąpie czasem dziecko i wychodzi
                            czasem z małym gdzieś w weekend.Wszystko inne robię ja sama a on
                            faktycznie pracuje ale po pracy (godz16, 16.30) wraca i leży z
                            laptopem na kolanach do wieczora.Wie o tym , ze jest mi przykro
                            kiedy ciągle to on i jego praca , oraz zarobione pieniądze są na
                            pierwszym miejscu a on ciągle mówi , ze ja to nie pracuję i nie mam
                            co porównywać jego ciężkiej pracy do mojej.
                        • mruwa9 IMHO tragiczna opcja.. 27.08.08, 10:53
                          infantylne i niekonsekwentne to Twoje zachowanie. Wysylasz sygnaly,
                          ze sama nie wiesz, czego chcesz, ze jestes nieobliczalna i
                          nieprzewidywalna (z dnia na dzien zamiast obiadkow pod nos- brudne
                          gary na balkon). Poza tym koniecznie chcesz obrac postawe
                          konfrontacyjna, a z niej rzadko wynika cos dobrego i tworczego,
                          tylko bedziecie sie nakrecac w agresji, a wyjdziecie z tego raczej
                          poobijani. Rozumiem, ze teraz jestes nabuzowana i zmeczona, ale
                          zanim zaczniesz zachowywac sie jak przedszkolak (biore zabawki i ide
                          na swoje podworko), siadz, uspokoj sie, policz do dziesieciu.. i
                          pogadaj z facetem na spokojnie, jak tu juz kobiety proponowaly.
                          Problem zmywania moze rozwiazac kupno zmywarki. Pewne czynnosci o
                          niskim priorytecie (u mnie np. prasowanie wink, u ciebie moze 2-
                          daniowy obiad) moga byc odlozone do swietego nigdy. Lepiej z mezem
                          na spokojnie ustalic priorytety, co musi byc wykonane i starac sie
                          spokojnie ustalac, metoda malych kroczkow, jakies kompromisy. O ile
                          w ogole zalezy wam na utrzymaniu zwiazku i oboje chcecie sie troche
                          wysilic, aby go naprawic.
                        • deodyma Re: bardzo dobra:) 27.08.08, 10:54
                          i tak trzeba bylo od razusmile
                        • fogito Re: co do teściowej kali pso 27.08.08, 11:13
                          ja bym poszła do koleżanki bez dziecka, bo przecież dziecko powinno
                          trochę czasu poprzebywać z ojcem. Garów bym na balkon nie wyrzucała -
                          szkoda by mi było. Pranie też pewnie bym robiła - bo w pralce to
                          żaden ból - ale na pewno wdrożyłabym faceta w opieke nad dzieckiem,
                          bo przecież za chwilę będzie drugie i ktos sie będzie musiał nim
                          zająć jak bedziesz rodzić... I od czasu do czasu pozwoliłabym mu
                          odkurzyć, umyć łazienkę i na pewno powinien po sobie zmywać lub
                          wkładać talerze do zmywarki smile
                • royalmail Re: co do teściowej 27.08.08, 10:27
                  No, jakoś lepiej już to brzmi wink.
                  Ależ ta e-mama ma terepeutyczne działanie hłehłe.
            • fogito Re: no to Ci napisalam...-do deodyma 27.08.08, 10:12
              to nie jest normalne i sąd może mu to uswiadomić na sprawie
              rozwodowej, bo twój wkład w budowe i utrzymanie rodziny wynosi
              dokładnie 50% smile))
            • purpurowa_komnata Re: no to Ci napisalam...-do deodyma 27.08.08, 10:15
              Nikt z nas tak nie twierdzi. Deodyma też nie. Trudno zmienić jego
              postawę do Twojej pracy w domu, skoro jak wynika z tego posta- jest
              do tego przyzwyczajony,uważa,że to oczywiste i naturalne,że jest tak
              jak jest-to niby dlaczego ma wiedzieć,ze to praca i wysiłek- skoro
              dla niego to jest jak oddychanie-samo się robi bez wysiłku.
              Wszystkie napisały tylko,ze sam -bez Twojego udziału on Twojej pracy
              nie doceni.
            • kali_pso Re: no to Ci napisalam...-do deodyma 27.08.08, 10:15
              Po za tym- co wymiernego da Ci informacja od forumiczek, że to nie
              jest normalne? To chyba wiedziałaś przed napisaniem tego watku, bo
              zapewne czułaś upokorzenie tymi słowami męża, prawda?

              Pytanie, co z tym zrobisz i jakie masz w ręku asy?
            • deodyma Re: nie jest to normalne... 27.08.08, 10:18
              i wlasnie caly czas Ci o tym pisze. uwazam, ze tesciowa maci wciaz
              Waszym malzenstwie, ale maz tego Tobie nie powie. pamietam, jak
              pisalas, ze tesciowa gada na Ciebie do meza. przypuszczam, ze
              tesciowa kladzie mu do glowy, ze Twoim obowiazkiem jest zajmowac sie
              domem, opiekowac dzieckiem a on ma nie robic nic, bo jest mezczyzna.
              ze ona ma tylko pracowac a po pracy, odpoczywac. wiem, bo moja
              tesciowa powiedziala mi cos takiego przez telefonsmile maz ma zarabiac
              pieniadze i na tym jego rola sie konczy a kobieta ma sprzatac,
              gotowac, prac, sprzatac , opiekowac sie dzieckiem a panu i wladcy
              uslugiwac na kazdym kroku... dlatego tez uwazam, ze Twojemu mezowi w
              glowie sie poprzewracala bo ma za dobrze. no i chyba juz nie raz
              uslyszalas tekst o tym, jaka beznadziejna jestes, prawda? dlatego
              tez musisz uciac sobie z nim pogawedke. jasno i wyraznie powiedziec,
              ze nie zyczysz sobie takiego traktowania. i zapytaj, jak on siebie
              widzi dalej w takim ukladzie? to na poczatek.
            • wieczna-gosia Re: no to Ci napisalam...-do deodyma 27.08.08, 11:59
              nie to nie jest normalne. Ale co po kilku latach mu sie tak zrobilo czy teraz
              tak zaczal uwazac?
              • 20.01.2005m Re: nie pamietam...wieczna-gosia 27.08.08, 12:06
                nie pamiętam czy od zawsze tak uważał, ale zawsze zarabiał więcej i
                czuł się panem sytuacji.Na swoje hobby potrafił wydac 4000 zl
                miesięcznie - mi pieniędzy nie żalował ale też nie nadużywałam tego
                nie pracując.Co raz częściej słyszę , ze trzeba oszczędzać ale na
                papierosy 350 zł miesięcznie i inne zachcianki on ma.Dochodzę do
                nowych wniosków.Dałam traktować się jak gó.. ale mam tego dosyć i
                nie mam na to złotego srodka
        • betty_julcia Witaj 27.08.08, 10:07
          To ze dziewczyny piszą ze rozpuściłaś męża nie jest ani napdaem na
          ciebie ani obrazą. Żadna z nas nie lubi mieć nieugotowanego obiadu i
          syfu w domu, i żadna z nas nie uważa ze to jakies wielkie
          osiągnięcie. Więc nie oburzaj sie tak i nie doszukuj złośliwości w
          tym co dziewczyny piszą. Nie jest dużą umiejątnością byś w domu z
          dziećmi, ugotować, wyprać i posprzątać. Wymaga to niestety
          organizacji i wysiłku ale bez przesady, coś robić trzeba. Duzą
          umiejętnością jest natomiast nie zrobienie z siebie służącej. A ty
          zrobiłaś... I wiele z nas zrobiło. I teraz nie tylko ty zbierasz
          tego żniwo. Cóż, sama nie wiem co zrobić w takim wypadku, po prostu
          zacisnąć zęby i powoli, konsekwentnie coś zmieniać.
          Wiem, ze robisz to bo lubisz, nikt nie każe ustawić ci chłopa do
          garów albo do miotły. Ale ustaw go do dzieci. Ustal porę, kiedy jego
          obowiązkiem codziennym będzie wykąpanie maluszka, zajęcie się
          starszym dzieckiem wtedy kiedy ty młodsze będziesz szykowała do snu,
          wykąpanie, pomoc w ubraniu, poczytanie i ułożenie do snu starszego.
          Podziel obowiązki w weekend, ustal np w sobotę większe sprzątanie, w
          którym mąż będzie też uczestniczył.
        • mruwa9 Re: do deodyma 27.08.08, 10:07
          A ja powtarzam: pijesz piwo, ktore sama nawarzylas. Albo poprzez
          wybranie na partnera takiego sobie faceta (zeby nie powiedziec:
          meskiej, szowinistycznej swini), albo dlatego, ze jako matka-Polka
          chcesz byc doskonala i nioezastapiona, nie dopuszczajac meza do
          wspolodpowiedzialnosci w prowadzeniu domu. male rzeczy: pozwalac mu
          kapac i usypiac niemowle, zmieniac pieluchy, ugotowac cos, nawet,
          jesli nie zrobi tego rownie perfgekcyjnie, jak ty. Ale przynajmniej
          by to zrobil, umial. teraz- ani nie umie, ani nie ma motywacji, bo
          przeciez zawsze wszystko ma gotowe pod nos, a ty sie jeszcze panu i
          wladcy usuwasz sprzed oczu, gdy wraca z pracy..I ciezko bedzie
          zmienic taki stan, bo on musi chciec, a Ty musisz go do tego
          zachecac i pozwolic mu. I uswiadomic na spokojnie, ile wysilku i
          pracy wymaga prowadzenie domu.
          Na dzien dobry- szczera rozmowa, na spokojnie, bez atakow w
          stylu: "A bo ty zawsze.., a bo ty nigdy...".
          Ciezko bedzie, bo takie uklady powinno sie zaczac wypracowywac od
          poczatku wspolnego zwiazku, jeszcze przed pojawieniem sie dzieci.
          • beniusia79 Re: ... 27.08.08, 10:14
            jesli podejscie meza sie nie zmieni, to wspolczje bardzo. opieka
            nad 2 malych dzieci i reszta zostanie na twojej glowie...
        • fogito Re: 27.08.08, 10:08
          nie zmienisz postępowania męża jeśli sama się nie zmienisz.
          Zachowujesz się jak służąca i tak jesteś traktowana. Chociaż
          służącym tez się szacunek należy. No ale może to jest ten typ, co
          nikogo nie szanuje.
          I nie złość się na forumowiczki, tylko na samą siebie, bo 'jak kto
          sobie pościeli tak sie wyspi'.
    • siasiunia1 Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 09:56
      uufff faceci :[
      możesz mu wyliczyć w takim razie ile bierze opiekunka do dziecka oraz gosposia. I że to jest Twoja praca własnie.
      oraz powiedzieć że w takim razie jak taka jesteś beznadziejna to prosze bardzo - robisz mu dzień kangura. On zostaje w domu z dziećmi, robieniem obiadu, sprzątaniem etc a Ty sobie wychodzisz. A jak przyjdziesz do domu ma być posprzątane, obiadek gotowy, dzieci nakarmione i zadowolone a Ty jeszcze porobisz mu parę krytycznych uwag.
      Na mojego to działa wink
      ale i tak się nie mogę doczekać aż do pracy wrócę. Tyle że ja mam wybór bo w ciąży nie jestem.
      aa własnie doczytałam że jesteś w ciąży - to niech jeszcze sobie chłop doczepi do brzuchua worek 5 kilowy z kartoflami.
      pozdrawiam i nie zamartwiaj się. Ja się staram (aczkolwiek z róznym skutkiem) nie zwracać uwagi na dąsy jaśnie pana. Chociaz czasami mam ochotę wziąć wielką patelnię i tak przez łeb...
    • bozenka78 Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 10:16
      A jak widzisz podział obowiązków między wami po macierzyńskim?
      Bo to, że obecnie nie możesz wrócić do pracy, rozumiem jak najbardziej.
      Ale też nie bardzo wyobrażam sobie układ między Wami, kiedy w końcu pójdziesz do
      pracy, jeśli facet nic w domu kompletnie nie robi od kilku lat i z tego co
      piszesz popoludniami tez dzieckiem sie nie zajmuje, to nagle zacznie sam
      sprzątać, albo weźmie dziecko na plac zabaw, żebyś mogła zająć się w spokoju
      przez pare godzin młodszym?

      Dziewczyny pisza, ze go rozpuscilas brakiem wymagań, tym, że sama gotujesz,
      sprzatasz, sama wysiadujesz na placu zabaw.
      A ty piszesz, ze nie ma w tym nic zlego, bo przeciez lubisz gotowac, lubisz miec
      czysto w domu, lubisz zajmowac sie dzieckiem.
      Ze w zamian oczekujesz tylko szacunku.
      Nie dostaniesz szacunku, bo on nie wie, za co cie szanowac, skoro zawsze
      wszystko mial pod nos podsuniete, to nie doceni.
      Szacunek zdobedziesz wtedy, gdy bedziesz niezalezna i bedziesz egzekwowac swoje
      potrzeby (przepraszam, ale chcialabym teraz poczytac ksiazke), a nie wtedy gdy
      ugotujesz jeszcze lepszy trzydaniowy obiad.

      Dlatego póki jesteś w ciązy, zmień to co możesz, bez awantur.
      Po prostu jak przyjdzie z pracy, to powiedz ze sie zle czujesz, idziesz na
      spacer/zakupy/do kolezanki, a on moze isc na plac zabaw albo pobawic sie z
      dzieckiem w domu. I nie wdawaj sie z nim w dyskusje na ten temat, po prostu
      wyjdz. A wieczorem powiedz, ze w koncowce ciazy czujesz sie nienajlepiej (to na
      pewno prawda, kto sie czuje najlepiej w koncowce ciazy?) i ze prosisz go zeby ci
      troche pomogl. Obojetnie co powie, nawet jak wysmieje czy obrazi, nie musisz
      dyskutowac. Klotnia nic nie da. A teksty typu: poradze sobie bez ciebie, tylko
      zaogniaja sytuacje. Tak sie mowi wtedy, gdy faktycznie chce sie odejsc. W innych
      sytuacjach wystarczy: Przykro mi, ze tak myslisz. I wyjscie do drugiego pokoju.
      • fogito Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 10:22
        no właśnie... a swoja droga to jak to jest, ze on z dzieckiem na
        plac zabaw po pracy nie wychodzi tylko robi to żona w ciaży, która
        powinna w tym czasie leżeć i książke czytać dla dobra własnego i
        nienarodzonego dziecka.
        Mój mąż zawsze chętnie z synem wychodzi jeśli zdąży wrócić przed
        zmrokiem i bardzo to lubi, bo wyjście z dzieckiem do parku to relaks
        i budowanie więzi na lata.
        • gabrysia5 A u t o r k o !!!! 27.08.08, 10:42
          Moim zdaniem przestałas być dla męża kobietą atrakcyjną, choc wcale
          to nie oznacza,że taka nie jesteś.Po prostu najpierw byłaś fajna
          dziewczyną, kobieta, później zaszłaś w ciążę i byłas już mniej
          fajna, później zostałas mamą- już nie kobietą i gospodynią domową ,
          a teraz znowu służysz mu jako inkubator - i tak cie mąż postrzega. I
          wybacz , bo ja z reguły stoję "za" kobietami z takimi problemami,
          ale tym razem zgadzam się z deodymą. Przykre to, ale w swoich
          wypowiedziach ma sporo racji.A ty sie złościsz, bo nie tego
          oczekiwałaś od forumowiczek.Chciałas byc pogłaskana,
          i "przytulona".Chcialas usłyszeć jak jesteś "biedna" i jak ci
          wszystkie współczują.Jasne,że ci współczujemy, ale takie głaskanie
          po głowce nic konstruktywnego nie wniesie i zmieni zachowania
          twojego męża.To ty musisz tupnąć nogą i powiedzieć :dość!!! A jesli
          będziesz głaskana po główce to tego nie zrobisz. Uwierz mi , wiem co
          piszę.
          • 20.01.2005m Re: A u t o r k o -do gabrysia5 27.08.08, 10:54
            przeczytaj "co do teściowej" kali pso bo nie chcę się powtarzać -
            moze i stałam się mniej atrakcyjna bo nie pracuję ale zawsze jestem
            zadbana , od rana umalowana , manicure co tydzień, pedicure - nie
            lubię chodzić jak kopciuch.
            • gabrysia5 Re: A u t o r k o - 27.08.08, 11:03
              Ale ja wyraźnie napisałam,że to,że mąż być może cie postrzega za
              osobe mniej atrakcyjna, wcale nie oznacza ,że tak jest. Nie
              podejrzewałam cię,że chodzisz po domu jak kocmołuch skoro tak dbasz
              o dom i domowników. Po prostu przestałaś być dla męża kobietą, a
              stałaś się matką i gospodynią domową i taki mam pogląd.Rozumiem
              dokonale,że chciałabyś być doceniona za to,że ciężko pracujesz,
              chciałabyś by mąż cie pochwalił,że w domu posprzątane i dzieciaki
              szczęśliwe.Każda z nas tak by chciała.Ale życie nie jest niestety z
              reguły takie jak byśmy chciały, a panowie? no cóż, ono są
              specyficzni.Z ręką na sercu wiem co czujesz.
    • rita75 Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 10:55
      "Powiedziałam w końcu, że sobie poradzę a on - a kto by chciał
      Cię utrzymywać?"

      Powiedzial, bo sadzi, ze i tak nie odejdziesz- bo sama sobie nie
      poradzisz i potrafisz zyc tylko podczepiona pod faceta.
      • kropkacom Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 11:10
        > Powiedzial, bo sadzi, ze i tak nie odejdziesz- bo sama sobie nie
        > poradzisz i potrafisz zyc tylko podczepiona pod faceta.

        Aleś Ty mądra. Nikt by się nie domyślił co ma facet w głowie wink)
        • rita75 Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 11:21
          > Aleś Ty mądra. Nikt by się nie domyślił co ma facet w głowie wink)

          A moze tak strzelisz baranka? wink




          A tak powaznie-

          > Powiedzial, bo sadzi, ze i tak nie odejdziesz- bo sama sobie nie
          > > poradzisz i potrafisz zyc tylko podczepiona pod faceta.


          uzmyslowienie sobie tego jest dosc "fundamentalne", on jej nie
          szanuje z tych powodów, z jakich ona wymaga szacunku.
          W takiej sytuacji- poszlabym jednak po macierzynskim do pracy,
          ustanowila nowy podzial obowiazkow, albo sie rozwiodla.
      • mozambique Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 28.08.08, 10:49
        "Powiedzial, bo sadzi, ze i tak nie odejdziesz- bo sama sobie nie
        > poradzisz i potrafisz zyc tylko podczepiona pod faceta. "


        i zdaje sie ma racje
        czy autorka potrafi zyc nie podczepiona pod faceta ?
        bo to wydaje sie dosyc istotne jest
    • gaskama Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 11:06
      Hm, nie czytałam wszystkich postów i nie wiem, co pisały dziewczyny.
      Oczywiście, że nie pochwalam zachowania Twojego męża. Ale problem
      leży chyba w tym, że się wcześniej nie dogadaliście, jak wyobrażacie
      sobie wasze życie z dzieckiem. Tu na forum pojawia się bardzo często
      temat mam pracujących zawodowo i tych, które zdecyowały się zostać w
      domu. Roztrząsane są plusy i minusy jednej i drugiej opcji. Ale
      niezbyt często dziewczyny piszą, czy decyzja o powrocie do pracy lub
      też o zostaniu w domu była wspólna, czy same ją w jakiś sposób
      podjęły/wymusiły na mężu.
      Znam panów, którzy nie wyobrażają sobie, żeby ich żona wróciła
      bezpośrednio po macierzyńskim do pracy. Cieszą się, że wracają do
      domu i mają wszystko to, co Ty dajesz swojemu mężowi. Jeśli kobieta
      jest zadowolona rezalizując się w domu jako matka i żona to ok. Mój
      niemąż uważa natomiast, że kobieta powinna pracować. Ja osobiście
      nigdy nie rozważałam nawet możliwości zostania w domu z dzieckiem. Z
      wielu powodów. Myślę jednak, że gdyby mojemu partnerowi na tym
      zależało, to rozważyłabym taką możliwość.
      A co chcę przez to powiedzieć? Czy w mężem wcześniej ustaliliście,
      co się będzie działo (oczywiście tak mniej więcej) po narodzeniu
      dziecka. Być może dla niego było jasne, żę chce partnerki
      pracującej? Porozmawiaj z nim na ten temat. Może znajdziecie jakies
      wyjście? Może ustalicie, że po narodzeniu kolejnego dziecka, jednak
      wrócisz do pracy, zatrudnicie nianie, albo dzieci pójdą do
      przedszkola i żłobka. Trzeba szukać rozwiązań wspólnie z mężem.
      Pozdrawiam
      • 20.01.2005m Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 11:23
        Tak ustaliliśmy zasady na początku.Ja wychowuję dziecko a potem do
        pracy.Dziecko od września było w przedszkolu - ja wróciłam do pracy
        ale częste choroby dziecka uniemożliwiły dalszą pracę i oboje
        doszliśmy do wniosku, ze zostanę w domu.Dorabiałam niewielkie kwoty
        500-1000zł w domu za co opłacaliśmy dziecku przedszkole.Chciałam
        wrócić do pracy na etacie w zimie ale mąz zaproponował powrót
        wiosną.W zimie zaszłam w ciąże więc wiadomo do pracy na etacie nie
        wrócę.Od maja dziecko nie chodzi do przedszkola , bo po co jak mama
        w domu - tata doszedł do wniosku że 600 zł za przedszkole to za
        dużo - (mąż zarabia całkiem nieźle).Dochodzę do wniosku, ze w
        kwestii finansów mam mało do powiedzenia pomimo tego, ze raczej
        niczego mi nie brak i nie muszę tłumaczyc się z każdej złotówki.
        • rita75 Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 11:28
          Dochodzę do wniosku, ze w
          > kwestii finansów mam mało do powiedzenia pomimo tego, ze raczej
          > niczego mi nie brak i nie muszę tłumaczyc się z każdej złotówki.

          Do dobrych doszlas wnioskow- czesto jest tak, ze kto zarabia, ten
          rzadzi- on decyduje, Ty to wykonujesz- musisz koniecznie to zmienic.
        • gaskama Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 11:38
          No to nie fajnie. Może ty sama czujesz jakieś wewnętrzne wyrzuty
          sumienia, może masz je nawet nieświadomie. Nie wiem, czy wiesz, o co
          mi chodzi. Jest takie głupie stwierdzenie "tam gdzie jest kat, tam
          też jest ofiara". Chodzi mi o to, że może swoim zachowaniem
          utwierdzasz go w tym, że to on ma kasę i on rządzi. Ja też nie umiem
          wydawać pieniędzy mojego niemęża. Zarabiam na siebie od 20 roku
          życia (w tym także w trakcie normalnych dziennych studiów),
          przyzwyczaiłam się do tego, że pieniądze są za ciężką prace a nie
          spadają z nieba. Jak płacę za coś kartą niemęża, to natychmiast go o
          tym informuję. Może też masz taki podświadomy instynkt. Nie
          postawiłaś się mężowi, jak zabrał córkę z przedszkola. A przedszkole
          ma wiele plusów. Może warto by było przekonać go jednak do tego, że
          przedszkole do dobre wyjście, może przynajmniej na pół dnia. Wtedy
          miałabyś kilka godzin dla siebie. Jesteś w ciąży i trochę odpoczynku
          Ci się też należy wink. Porozmawiaj z nim od serca. Kurcze, mój też
          najchętniej nie robiłby nic w domu. Wraca po pracy zmęczony i chce
          odpoczywać, tyle, że ja też wracam po pracy zmęczona, więc nie ma
          wyjścia i musi pomagać. Powodzenia.
    • asia.asz Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 11:18
      nie cztytalam postow wyzej wiec moge sie powtorzyc, przed wszystkim
      wazne jest co i ja ustaliliscie przed zrobieniem dziecka (chyba za
      wpadka niespodziewana - o ile takie istnieja...) i czy wogole
      ustaliliscie, jesli nie to mozliwe ze kazde mialo inna wizje zycia
      po dziecku (on - ze szybko wrocisz do pracy, ty - ze psiedzisz z
      dzieckiem), dobrze by bylo teraz z nim pogadac, ustalic plany na
      przyszlosc, czyli kiedy i jak wracasz do pracy - to raz
      dwa- rozpuscilas meza... praca podczas jego nieobecnosci to ok,
      praca podczas gdy on odpoczywa - nie ok, ciezko bedzie go przestawic
      teraz ale moze sie da...
      trzy - moze niech maz podczas nastepnego urlopu zajmie sie dziecmi,
      ty znajdz sobie prace na ten czas (chocby sprzatanie) przekona sie
      jak wyglada siedzenie z dziecmi w domu, aha i pamietaj zeby wymagac
      tego wszystkiego co sama robilas, lacznie ze spaceramiwink
      • asia.asz Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 11:37
        wlasnie doczytalam ze ty jeszcze w ciazy (o ile teraz tez dobrze
        doczytalamwink
        zostaje wiec:
        -zostawienie meza z dzieckiem samego aby zobaczyl ile jest pracy w
        domu (+ugotowanie obiadu, sprzatniecie itp)
        -ustalcie plan kiedy wracasz do pracy i do tego czasu powinien
        powstrzymac sie od komentarzy (ale to tez nie zadziala bez punktu
        pierwszego)
        agenerlanie to wspolczuje...
    • lee_a Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 11:36
      ja tez nie czytalam wszystkich wątków, ale uważam, że dobrze by było
      jakby mąż został sobie z dzieckiem na kilka dni w domu i zobaczył
      jak to jest. Mój uwielbia być z małą ale jak zostal pierwszy raz to
      był szczerze zdziwiony, że on na nic nie miał czasu, że ledwo zdążył
      się wysikać. Teraz to już standard, wie co i jak i radzi sobie
      świetnie. Zresztą oboje pracujemy i nie ma co narzekać.
      • lee_a Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 11:44
        acha... a jak urodziła się Ania to on robił zakupy i dzwonił pytać
        się czy mam co zjeść na obiad bo jak nie to coś kupi i przywiezie.
        Jak nie miałam czasu zrobić obiadu, nie chciało mi się albo byłam
        tak zmęczona, że spałam w tym samym czasie co dziecko to dzwoniłam
        do niego i mówilam - zjedz cos w pracy, obiadu nie ma. Potem
        zaopatrzyliśmy sie w gotowe dania słoikowe i jak obiadu nie było to
        wrzucal sobie coś do garnka i zjadał.
        Nie uważam, że to, że byłam cały czas w domu z małą jednocześnie
        obligowało mnie do gotowania obiadów i sprzątania kazdego pyłka
        sprzed nosa pana i władcy. A jak wracał wcześniej do domu albo miał
        wolną sobotę to on szedł na spacer z małą a ja odpoczywałam. Dzieci
        są wspólne i obowiązki są wspólne. To chyba oczywiste. Teraz jak
        jestem w ciąży sam prasuje sobie koszule, zajmuje się Anią
        wieczorami, jest z nią cały ranek bo ja wychodze wczesniej i wie że
        opieka nad dzieckiem to nie bułka z masłem...
        Jak dla mnie to powinnas go zdecydowanie wciągnąc w zycie domowe. A
        teraz jest to szczególnie łatwe - powiedz, że boli cię brzuch,
        jestes zmęczona i musisz poleżec. A on niech bierze malucha i zmyka
        na dwór. Ja bym byla bezwgledna. Powodzenia
      • 20.01.2005m Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 11:45
        Jak pojadę rodzić - za 2 tygodnie to zostawię męża z dzieckiem - mój
        plan był taki, żeby sprowadzić moją mamę ale widzę, ze po raz
        kolejny wyręczę męża z obowiązku bycia ojcem.Niech się zajmie przez
        24h/dobę i zobaczy jak to dobrze.Teściowie w zasadzie są bardzo
        blisko i mogli by pomóc ale wypierają sie obowiązkami w pracy -
        prowadzą biuro i mają pracowników.Mogli by się też wysilić
        zwłaszcza , ze nasze dziecko widzą raz na jakiś czas.Niech sobie
        tatuś i dziadkowie jakoś radzą - teraz dopiero zaczynają otwierać mi
        się oczy.
        • lee_a Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 12:06
          hehe... mój mąż jak sie dowiedzial, ze jestem w drugiej ciąży to
          jedno z jego pierwszych pytan brzmialo: a kto zajmie się Anią jak MY
          będziemy rodzić??? Nigdy w życiu by nie został z dzieckiem jak ja
          bym miala sama rodziłc. Myślę, że tu u was jest problem, że on nie
          traktuje was jako partnerstwa, jest On i reszta gdzies obok...
          A nie masz ochoty wyskoczyc na przyklad na weekend do swoich
          rodziców sama i odpocząć? Niech zostanie już teraz z dzieckiem. W
          czasie jak ty będziesz w szpitalu po porodzie to juz troche za
          [pozno na takie oswajanie z sytuacją.
          • 20.01.2005m Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 12:11
            A nie masz ochoty wyskoczyc na przyklad na weekend do swoich
            > rodziców sama i odpocząć? Niech zostanie już teraz z dzieckiem. W
            > czasie jak ty będziesz w szpitalu po porodzie to juz troche za
            > [pozno na takie oswajanie z sytuacją.

            Jak mam wyjechać bez dziecka jak on pracuje - więc kto się zajmie
            dzieckiem? Opiekunka?
            Za dwa tygodnie mam termin porodu , więc jak za późno na oswajanie?
            nie mam innej opcji - radzisz mi sprowadzić mamę , zeby mogła go
            znowu wyręczać?
            • lee_a Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 12:25
              napisalam o weekendzie, chyba ze tez pracuje... a nie ma urlopu?
              Jest takie cos jak dwa dni opieki na dziecko, nie wierze ze juz to
              wykorzystal. Jak mój pierwszy raz zostawał sam na dwa dni i dwie
              noce to byl wlasnie weekend a ja jechalam na zjazd klasowy.
              A co do okresu po porodzie - ja na pewno sprowadze swoją mamę albo
              siostrę, bo mąż będzie mi potrzebny, żeby dowiózł czyste ręczniki,
              jedzenie i zwyczajnie posiedzial ze mną w szpitalu. Dlatego tak
              napisałam, że za późno na oswajanie, bo wtedy będzie tyle innych
              spraw - urzędy, zakupy, szpital, lekarze. Zwyczajnie trudne do
              pogodzenia z opieką nad dzieckiem.
    • sebaga Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 12:15
      a mąż zawsze mial tendencje do bycia prostakiem czy teraz nagle to wyszło? Juz
      pomijam poglądy w stylu "kobieta w domu nic nie robi", chodzi mi o sposób w jaki
      się do Ciebie odnosi. Zero szacunku, obraźliwe epitety. To nie jest zdrowy
      związek.. Jeśli męzowi odwaliło nagle i jest nadzieja, ze ma mózg to
      porozmawiałybym szczerze, powiedziala jak bardzo bolą mnie jego słowa itd. Może
      to wystarczy. Radykalne kroki w stylu, zostawianie go samego z dzieckiem moze się
      na dziecku źle odbić..
      • betty_julcia Wydaje mi się 27.08.08, 12:26
        z tego co piszesz ze po prostu się pokłóciliście i sobie
        nawtykaliście. W złosci coś tam powiedział, z twoich wypowiedzi
        wynika ze też nie jesteś łatwą osobą i coś mu nawtykałaś. Poniosło
        Was i stąd te słowa.
        Rozumiem cię, że masz duzo pretensji. Ale twój mąż jest takim typem,
        który widać lubi rządzić, tym bardziej że czuje ze to ona ma władzę
        bo zarabia kasę. Ty typem który nie lubi gdy się nim rządzi. I ok,
        wiec nie daj sobą rządzic. Lubisz nie lubisz, przestań mu uslugiwać,
        tylko zagoń go też do pomocy w domu i przede wszystkim do opieki nad
        dziećmi-bo to ani jego obowiązek, ani pomoc z jego strony tylko jest
        po prostu ojcem.
        Nie wysługuj sie mamą ani teściami. Niech on poczuje że jest też
        domownikiem, ojcem i mężem. I nie patrz na to czy mu to siem podoba
        czy nie. Poza tym to jest taki typ faceta,którego po prostu trzeba
        ustawić bo jak czuje ze ma za duzo władzy to zaczyna się panoszyć.
        Jak poczyje że nie dajesz sobą pomiatać tylko stawiasz sie to od
        razu potulniejesmile Coś o tym wiem smile Mam podobnego ale w wersji
        lightsmile
        • 20.01.2005m Re: Wydaje mi się 27.08.08, 12:32
          Właśnie tak było i przed chwilą zadzwonił z przeprosinami,
          powiedział,że ma ciężki okres w pracy i wcale tak nie myśli.Zapytał
          przy okazji czy ma zrobić jakieś zakupy.Chyba wygonię go na placyk z
          dzieckiem jak wróci z pracy bo powiedziałam ,ze źle się dziś czuję.
          • lee_a Re: Wydaje mi się 27.08.08, 12:41
            no i super
    • osa551 Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 13:38
      1. poślubiłaś wyjątkowego buraka
      2. odcięłaś się sama od własnego źródła dochodów
      3. zdjęłaś mu z głowy wszystkie domowe kłopoty
      4. naiwnie myślałaś, że to doceni

      Niestety na takich działają tylko radykalne posunięcia, ale to Twoja rodzina i
      sama musisz się zastanowić co dalej.
      • betty_julcia Eeeeee tam od razu burak:) 27.08.08, 15:29
        Poprztykali się, w złosci sobie nagadali. Do tego burza hormonów
        przyczyniła się do zwielokrotnionego zalu.
        Wszystko się ułoży pod warunkiem że autorka jednak troszkę przykróci
        obsługiwanie jegomościasmile Musi nauczyć się nim trochę wyręczać i
        bardziej go angażować. Heh, i krócej trzymaćsmile
        • 20.01.2005m Re: wrocił do domu... 27.08.08, 17:47
          wrócił do domu i od progu , ze ma problemy w pracy - powiedziałam,
          że nic mu nie mogę poradzić bo sama mam problem.Jadłam w tym czasie
          obiad.Myślał, ze się zerwę i odgrzeję a ja nic.Odgrzał sobie obiad i
          zaproponował, że pójdzie z dzieckiem na plac.)Ok ...teraz sobie
          leże , popijam soczek i oglądam tv...muszę z nim spokojnie
          porozmawiać bo chyba do końca nie jest niereformowalny.Dzięki Wam
          spojrzałam na tą sprawę z innej strony.
          Pozdrawiam.
          • fogito Re: wrocił do domu... 27.08.08, 22:33
            Może jego łatwiej zreformować niz ciebie smile)) Jak przestaniesz robić
            za służąca to może się okazać, że to całkiem zaradny facet.
            I nie zapomnij, że jak ty sie sama nie będziesz szanować to nikt
            inny cie szanować nie będzie.
          • mruwa9 Re: wrocił do domu... 27.08.08, 23:05
            A wiesz, jakie ma problemy? Czy w tym momencie koncentrujesz sie
            wylacznie na sobie?
            Mysle, ze spokojna rozmowa, podczas ktorej nie tylko mowicie, co wam
            lezy na watrobie, ale rowniez sluchacie sie nawzajem i probujecie
            sie zrozumiec, bylaby bardzo dobrym wstepem do oczyszczenia
            atmosfery w domu. Powodzenia.
    • kol.3 Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 27.08.08, 23:03
      Najgorszy możliwy układ. Nigdy bym się nie zgodzila nie pracować.
      Tkwisz w beznadziejnym układzie. Wracaj do pracy czym prędzej.
      • fogito Re: mąż w pracy - żona w domu.............. 28.08.08, 08:20
        najlepiej od razu kilka godzin po porodzie tongue_out
        • betty_julcia Fogito no co ty! 28.08.08, 09:46
          Ja myślę ze już teraz powinna zacząć szukać. Z dużym brzuszkiem na
          pewno łatwiej uda jej sie znaleźć pracę dającą godny zarobeksmile O ile
          pracodawca będzie litościwy...
          • fogito Re: Fogito no co ty! 28.08.08, 10:04
            smile))) grunt to pozytywne myślenie smile))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka