Dodaj do ulubionych

Śmierć kliniczna...

12.09.08, 19:42
Przeżyłyście?Lub ktoś bliski?
Moja teściowa tak.W trakcie miała wizję.Trochę sfiksowała i stała
się baaaardzo wierząca.
Obserwuj wątek
    • doloreska99 Re: Śmierć kliniczna... 12.09.08, 20:11
      w mojej poprzedniej pracy w służbie zdrowia, przychodzil do mnie
      taki starszy pan do rejestracji.
      Raz mi opowiedział jak zasłabł i jego żona wezwała pogotowie. Jak go
      wzieli do karetki a on był w półśnie to slyszał, że chcieli
      wstrzyjnąc mu pawulon i on się w wtedy obudził. Podczas tego półsnu
      miał wizje, ze idzie drogą i słyszy dzwięk harf i trąbek anielskich.
      Ktoś go wołał choc i nie odwracaj sie, bo jak się odwrócisz to nie
      spotkamy sie.
      Jak mi to opowiadał, to za każdym razem płakał -starszy pan woskowy
      w wieku wtedy 82 lat.
      • doloreska99 Re: Śmierć kliniczna... 12.09.08, 20:13

        > Jak mi to opowiadał, to za każdym razem płakał -starszy pan
        woskowy
        Oczywiście, że WOJSKOWY wink
        • morgen_stern Re: Śmierć kliniczna... 12.09.08, 22:04
          doloreska99 napisała:

          >
          > > Jak mi to opowiadał, to za każdym razem płakał -starszy pan
          > woskowy
          > Oczywiście, że WOJSKOWY wink


          Hahahah no normalnie się zaryczałam w głos z woskowego dziadka big_grinD
      • mamaemmy Re: Śmierć kliniczna... 12.09.08, 20:16
        Mój dziadziu przezył smierc klniczną.
        Leżal juz na korytarzu w szpitalu pod BIAŁYM PRZESCIERADŁEM!
        Sniło mu sie ze idzie pięĸna dolina a tam w oddali brama,a za nia piękny ogród.I
        on chciał tak strasznie ta bramę przejsc a tu głos mówi STÓJ!WRACAJ.A on
        dalej-hodu do tego ogrodu..a w głowie głos smirkTÓJ!WRACAJ..i tak jeszcze raz-az
        zaczął się "budzic"i gramolic spod tego przescieradła...jakas pielegniarka
        zaczęła krzyczecsmile

        aa-dziadziu był niewierzacy.
    • luxure Re: Śmierć kliniczna... 12.09.08, 20:29
      Różne rzeczy widziałam, o różnych też słyszałam od swoich pacjentów. Osobiście
      nie przeżyłam. Sama nie wiem co myśleć, bo rzecz z punktu widzenia medycyny ma
      się nijak do tego co nakazuje wiara.
      • ibulka Re: Śmierć kliniczna... 12.09.08, 21:36
        nie przeżyłam, nie chciałabym przeżyć, i nie chciałabym żeby ktoś z moich
        bliskich przeżył śmierć kliniczną.

        słyszałam za to bardzo dużo relacji osób po takim doświadczeniu, czasami włos
        się na głowie jeży.
        • babcia47 Re: Śmierć kliniczna... 12.09.08, 21:54
          hmm...mózg jeszcze żyje..i podobno broni się jak może..tworzy rodzaj
          wizji, który "odwraca uwagę" od tego co nieprzyjemnego dzieje się z
          ciałem..w sumie to optymistyczne i moze dzięki temu smierć
          faktycznie nie jest taka straszna..ale to tylko teoria
          • mamaemmy Re: Śmierć kliniczna... 12.09.08, 22:01
            wiem,wiem czytałam naukowe badania na ten temat...dziwne tylko,ze wiele osób
            widzi podobne obrazy i ten głos smile)
            • morgen_stern Re: Śmierć kliniczna... 12.09.08, 22:05
              mamaemmy napisała:

              > wiem,wiem czytałam naukowe badania na ten temat...dziwne tylko,ze wiele osób
              > widzi podobne obrazy i ten głos smile)


              Bo u wszystkich ten system działa podobnie?.. wink
            • majmajka Re: Śmierć kliniczna... 12.09.08, 22:06
              Wlasnie. Wiekszosc widzi podobnie.
              Dziewczynka mi opowiadala, ze slyszala lekarzy jak przeklinaja i krzycza. Widziala jak biegaja jak szaleni wszyscy wkolo. Miala moze 9 lat, moze 10. Byla operowana i na stole miala zatrzymanie. Reanimowali ja. Aha, mowila, ze widziala to wszystko z gory, z sufitu...???
              ???
              • mathiola Re: Śmierć kliniczna... 12.09.08, 22:13
                czytałam artykuł... o tym jak obalili naukowo teorię wizji w stanie
                śmierci klinicznej.... zostawiali pacjentom w stanie takiej właśnie
                śmierci informację pisaną na wielkiej kartce, gdzieś przy łóżku...
                ci którzy twierdzili, że widzeli wszystko z wysokości, jakby z lotu
                ptaka, widzieli lekarzy, siebie samego... o kartce z informacją nic
                nie wiedzieli po przebudzeniu, nie widzieli jej. Więc jednak wytwór
                wyobraźni... czy jak by to nazwać.... Wolałabym wierzyć... no ale mi
                nie pozwalają taki artykułami uncertain
            • mirac7 Re: Śmierć kliniczna... 12.09.08, 22:07
              bo kazdy jest zbudowany tak samo i jak potwierdzaja w badaniach,mozg
              wytwarza w momencie smierci substancje podobna do zwiazkow
              narkotycznych...
              • mamaemmy Re: Śmierć kliniczna... 12.09.08, 22:25
                MOzliwosci mózgu są zbadany gdzies tak na 30% uwierz mi,pozostałe 70 % to
                tajemnica..

                Jak ktos nie wierzy ze istnieje inny wymiar-i wierzy tylko w to co widzi to
                sorry,ale zachowuje się jak koń z klapkami na oczach.
                • babcia47 Re: Śmierć kliniczna... 12.09.08, 22:29
                  cóż. jedno nie wyklucza drugiego..skąd wiemy do czego jest zdolny
                  nasz mózg w sytuacjach ekrtremalnych..co sie miesci w tych
                  pozostałych 70%-tach???
                • morgen_stern Re: Śmierć kliniczna... 12.09.08, 22:36
                  mamaemmy napisała:

                  > MOzliwosci mózgu są zbadany gdzies tak na 30% uwierz mi,pozostałe 70 % to
                  > tajemnica..
                  >
                  > Jak ktos nie wierzy ze istnieje inny wymiar-i wierzy tylko w to co widzi to
                  > sorry,ale zachowuje się jak koń z klapkami na oczach.


                  Jeżeli ktoś wciąż uparcie powtarza te farmazony o niewykorzystywanym procencie
                  mózgu (raz jest to 70%, raz 80%, a innym razem nawet 90%), choć ta bzdurna
                  teoria została juz dawno obalona, to zachowuje się nawet nie jak koń, ale cały
                  tabun koni z klapkami na oczach tongue_out
                  • morgen_stern Re: Śmierć kliniczna... 12.09.08, 22:40
                    I tu do poczytania:

                    www.ewolucja.org/d5/d52-7.html
    • figrut Re: Śmierć kliniczna... 13.09.08, 00:51
      Mój Ojciec choć był nieprzytomny po zatruciu tlenkiem węgla, opowiadał wszystko
      w szczegółach jak go wieźli karetką, która pielęgniarka, który lekarz i
      pielęgniarz wieźli go na łóżku. Opowiadał, że przestraszył się tego, jak lekarz
      krzyczał, że serce stanęło, że go stracili. Znał wiele szczegółów dotyczących
      tego, jak wyglądała sala na którą go pierwotnie przywieźli. Jak ktoś otwarcie
      mówi, że przeżył śmierć kliniczną, Ojciec zaprzecza i milknie. Powiedział, że
      nie tyle słyszał, co czuł, że ktoś mu przekazuje słowa "jeszcze musisz coś
      zrobić. Musisz wrócić". Lekarze mojej Mamie powie...i, że jeśli Ojciec
      przeżyje, to w najlepszym przypadku o ile wybudzi się z śpiączki, będzie miał
      poważnie uszkodzony mózg. Nie dawali mu więcej, niż 1% szansy na przeżycie. W
      ciągu dwóch tygodni Ojciec wrócił do całkowitej sprawności z przed zatrucia. On
      wiedział, że wyzdrowieje w szybkim czasie.
    • biedro_neczka Re: Śmierć kliniczna... 13.09.08, 15:03
      nie przeżyłam czegoś podobnego, ale bardzo lubię takie historie
      czytać!
    • deodyma Re: moja babcia w latach osiemdziesiatych. 13.09.08, 15:50

      • roksanaa22 Re: moja babcia w latach osiemdziesiatych. 14.09.08, 10:54
        U mojej teściowej był tak,że w trakcie kiedy była
        nieprzytomna "śniło jej się",że spada tunelem oddalając się od
        światła a wokół pełno zwęglonych ciał(że niby piekło chybasmile).Ktoś
        ją złapał za ramię i powiedział,że to nie jej droga bo ma oczy
        niebieskie-królewskie.Od przebudzenia jest gorliwą katoliczkąsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka