buzka25
19.09.08, 18:04
musielismy dzis z mezem na godzinke wyskoczyc na miasto,wiec poprosiłam mame
zeby zostala z synkiem (2 latka),przyjeżdżamy do domu,a ona z małym na polu, a
tam-deszcz, szaruka, zimno, była to godzina 17, powiedziała ze tyle co wyszla,
ale maz sie tak wkurzył ze tylko wszedl do domu i sie nie oddzywał, ja nic nie
powiedzialam, bo i tak by było ze jestem podporzadkowana mezowi, ze to niby on
mi kazał isc, nie lubia mojego meza w domu, a on moich rodzicow, nie czarujmy
sie sa toksyczni, ale to juz inny temat. tymbardziej ze syn juz troche pozniej
kaszlał,dobrze ze M tego nie słyszal,bo by wtedy sie porobiło....