lubie.garfielda
08.10.08, 08:45
Przypomniała mi się ostatnio rozmowa z koleżanką liczącą sobie 19-20lat (orientacyjnie pierwszy rok studiów zaocznych).
Miała z.n.a.j.o.m.e.g.o. z roku z którym fajnie jej się gadało, "nadawali na jednej fali", te same książki, te same filmy. Jednym słowem mógł być to miły początek czegoś ciekawego. Kiedyś wpadła do niego po notatki (nie była to jej pierwsza wizyta). Na stole leżały wywołąne zdjęcia. Wśród nich małego chłopca. Zapytała żartobliwie: "A czyje to?" Usłysza bardzo poważną deklaracje, że to jest jego syn i chociaż nie jest już z jego matką zawsze będzie dla niego najważniejszy.
Znajomość się momentalnie ochłodziła.
Wiem, że on nie miał obowiązku informowania każdej znajomej o tym że jest dzieciaty (w sumie jednak ją poinformował bo nie wierzę w przypadkowe pozostawnienie tych zdjęć). Ale zawracać głowę takiej smarkuli? (młode nie obrażajcie się)
W jak młodym wieku byłybyście skłonne wpakować się w związek z facetem z przychówkiem? Nawet takim pozostawionym przy matce?