Dodaj do ulubionych

Psy w bloku!!! - strach na klatce!

21.10.03, 09:09
Moją radość z nowego, dużego mieszkania przyćmiewają P S Y. Na mojej nowej
klatce są 3 duże i 2 małe (nie chcę nikogo obrażać, ale dla mnie głupotą jest
trzymanie wilczura w bloku!!!). Napiszcie mi jak sobie radzicie na Waszych
klatkach schodowych z psami puszczanymi bez smyczy - ja ich się panicznie
boję i moja 5-letnia Julka też. Nie chcę siedzieć w dziurce i nadsłuchiwać
przed każdym wyjściem z domu, a strachu już nie opanuję, ponieważ w
dzieciństwie gonił mnie wściekły pies i lęk pozostał!!! Słyszałam, że są
jakieś gazy na psy może będę ich używać???
Obserwuj wątek
    • adzia_a Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 09:23
      Ja co prawda nie mieszkam w bloku, ale też denerwują mnie psy biegające bez
      uwięzi.

      Mocnym argumentem dla Ciebie jest przepis, że psy nie mogą biegać swobodnie,
      nawet pomimo tego, że "to taki łagodny piesek, na pewno nikogo nie ugryzie". wink

      Nie wiem, szczerze mówiąc, czy jest jakieś inne wyjście, niż upomnienie
      sąsiadów - niestety, tu ryzykujesz utratę dobrych z nimi stosunków, ale to
      chyba łągodniejsze wyjście niż uzywanie gazu wink

      Sąsiedzi po prostu łamią przepisy, możesz się na to powołać. I nie daj się zbić
      z tropu twkstami o łagodnych pieskach...
      • izams Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 21:28
        Witam - nie upomnienie, a już to co najgorsze podniesiony głos
        - zakładam , ze sąsiedzi dobrze wychowani - pójść do sąsiada i powiedzieć , że
        panicznie boicie sie psów i prosicie o trzymanie ich na smyczy na klatce .
        Lepiej zrobić to zawczasu - chodzi mi o to , żeby nie rozmawiać o tym jak się
        spotkacie na klatce oko w oko z biegającym psem , mając u boku wystraszoną
        córcię i sąsiada . Ponieważ sama jestem w takiej sytuacji i to przerabiałam -
        wiem , że konfrontacja i rozmowa na klatce kiedy włąsnie obok biega pies (
        czyli sie stało) nie jest dobra
        - mnie tak na pół roku popsuły się kontakty z 2- ma sąsiadami . Później
        pogadaliśmy , powiedzielismy sobie o co chodzi i...jest super
        gorzej jak niewychowani,
        poz, Iza
        p.s. u nas po prostu nikomu taka sytuacja nie przeszkadzała - ty też jestes
        nowa , więc może oni myslą , że wszystko jest OK
    • odalie Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 09:29
      Hej!

      Jeśli się będziesz tak bardzo bała, to strach przejdzie i na Twoją córeczkę, bo
      ona wyczuje, że mama się panicznie boi i to ją dodatkowo przerazi. Może piszę
      jakieś głupoty (nie mam psa) ale wydaje mi się, że te zwierzęta odbierają
      paniczny lęk człowieka i to im podsuwa głupie i groźne pomysły. Nie wlno
      okazywąc psu, że się go boisz.

      Dziecko powinno być uczone ostrożności w kontaktach z psami, ale bez
      panikowania. Na przykład nie wolno przy psie machać ramionami, czy co gorsza
      patykiem trzymanym w dłoni (dzieci kochają przecież patyki), nie powinno się
      wyonywac gwałtownych ruchów i te de, absolutnie nie wolno głaskać. Tego warto
      nauczyć dziecko, ale na zasadzie spokoju, opanowania, a nie przerażenia.
      Rozumiem, że Tobie trudno, znam dziewczynę pogryzioną dotkliwie przez psy i
      wiem, jak to potem ciężko przezwyciężyć.

      A co do gazu... Oj, sąsiedzi po czymś takim (gdy puszczą CI newry i za szybko
      użyjesz gazu na psie) nie dadzą Wam żyć...

      A może wprost zagadać do psiarzy i wprost wyłożyć o co chodzi?

      Jest jeszcze jeden cudowny sposób, lekko nieetyczny ale skuteczny smile))) -
      skłamać, że dziecko ma silną alergię na psa!!! i prosić w związku z tym o
      tryzmanie psów na smyczy na klatce, aby nie podchodziły i nie ocerały się/nie
      lizały.

      Trzymaj się i nie daj się, ale też troszeczkę wyluzuj.
      • ewail Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 12:06
        Dzięki za rady!!!Super jest ta z alergią!!!Może nie będzie aż tak źle
        (zamieszkamy dopiero za 3-dni), więc się okaże. Tym gazem chciałam popsikać
        swoje buty - żeby w ogóle nie podchodziły!!!
        A swojego lęku już nigdy nie opanuję, ponieważ w dzieciństwie byłam goniona
        przez dzikiego, wściekłego psa w lesie. Julka już poszła w moje ślady i psów
        się boi!!!
        • odalie Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 12:21
          Trzymaj się! I uwierz, że teraz jako dorosła osoba świetnie byś sobie poradziła
          nawet z dużym atakującym psem - a coś takiego, to już naparwdę pech i większość
          psów nie jest groźna. Zajrzyj na stronach Gazety - nie pamiętam adresu - ale są
          porady eksperta dotyczące bezpieczeństwa, jest i długi wątek o psach. Padło tam
          kilka logicznych patentów - jak się obronić w ostateczności (co się naprawe
          bardzo, bardzo rzadko zdarza) - nie uciekać, ale na przykład zarzucić na psa
          kurtkę czy płaszcz...

          A ja Ciebie rozumiem. Dwa lata temu w wakacje, z małą moją wtedy cóerczką,
          zostałam zaatakowana przez luzem biegającego po osiedlu moich rodziców psa. Nie
          rzucił się na nas, ale oszczekiwał w bardzo agresywny sposób, pomimo iz
          spokojnie, powili szłyśmy przez teren jak najbardziej publiczny, nawet nie
          rozmawiałyśmy - a ja zwątpiłam, bo nie miałam ani kurtki, ani moich ciężkich
          butów - tylko sandałki. Odsunęłam małą za siebie i byłam gotowa walczyć - na
          szczęście rozeszło się po - nomem omen - kościach.

          A mnie irytują własciciele psów narzucający się ze swoimi zwierzakami, chociaż
          ja wolę uczyć dziecko ostrożności - choć bez paniki, jak mówiłam, bez przesady -
          ale dystansu i ostrożności w stosunku do obcych psów i kotów.
          • ewail Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 13:21
            Rozumiem Cię doskonale, ponieważ również przeżyłam bliskie spotkanie z psem na
            klatce!!!Byłyśmy akurat pod drzwiami właścicieli zwariowanego jamnika, kiedy
            drzwi się otworzyły i wybiegł przerażliwie szczekając wprost na nas. To cud, że
            uciekając po schodach nie przewróciłyśmy się i nie połamały!!! Kiedy dotarałam
            do pracy (Julia już była w przedszkolu) - płakałam rzewnymi łzami z emocji i
            nerwów. Miałam już różne pomysły (nawet, żeby porozrzucać kiłbase ze
            szpilkami).
            • odalie Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 19:36
              Hej!

              ewail, jak ja uważam, rasa rasą, wrodzony charakter psa charakterem, ale jednak
              największa odpowiedzialność spada na właścicieli - to oni powinni psa ułożyć i
              za zwierzę odpowiadają. Mimo wszystko pomysły kiełbasy z czymś w środku mnie
              mrozi... szkoda by było zwierzaka, nawet jeśli źle ułożony to nie jego wina...
              Oj, musisz być mocno zdesperowana, ja bym tak z premedytacją nie planowała
              skrzywdzenia zwierzaka, co to, to nie - chociaż gdyby jakiś rzeczywiście rzucał
              się z ząbkami do łydek mojej młodej, i byłabym pewna że inaczej sie nie da, oj
              to chyba by nie wyżył.

              Wiem, że się wymądrzam, sama nie jestem zbytnio asertywna, bywam bardzo smile ale
              tylko bywam, no ale radzę jednak porozmawiać z właścicielami. Chociaż niestety
              większośc do psa podchodzi jak do członka rodziny (to zresztą ulubione hasło) i
              baaardzo emocjonalnie traktuje wszelkie "ataki" na psa (tak jak np. zdecydowana
              większość matek podchodzi do krytyki ich dzieci) - uwaga - moje "niestety"
              odnosi się do "baaardzo emocjonalnie" a nie do "jak do członka rodziny" smile

            • agunia38 Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 12:00
              ewail napisała:

              > Rozumiem Cię doskonale, ponieważ również przeżyłam bliskie spotkanie z psem
              na
              > klatce!!!Byłyśmy akurat pod drzwiami właścicieli zwariowanego jamnika, kiedy
              > drzwi się otworzyły i wybiegł przerażliwie szczekając wprost na nas. To cud,
              że
              >
              > uciekając po schodach nie przewróciłyśmy się i nie połamały!!! Kiedy
              dotarałam
              >
              > do pracy (Julia już była w przedszkolu) - płakałam rzewnymi łzami z emocji i
              > nerwów. Miałam już różne pomysły (nawet, żeby porozrzucać kiłbase ze
              > szpilkami).


              masz chyba duży problem psychiczny - serio! to, co wypisujesz jest po prostu
              CHORE. uciekałas z córką przed jamnikiem????? naprawde nóż w kieszeni mi się
              otwiera, jak to czytam, uczysz dziecko strachu przed zwierzętami kompletnie bez
              powodu (jamnik szczekał, co jest zupełnie normalne, bo bronił terenu, i nie
              sądzę, żeby miał ochotę cie gryźć). pogadaj z pyschologiem, byc może to jakiś
              uraz z dzieciństwa.
              o tym truciu psów, no comments...
              • neronka Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 12:06

                Podpisuję się pod Twoją wypowiedzią Agunia.
              • ewail Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 23.10.03, 08:53
                Problemy psychiczne masz ty - skoro nie rozumiesz - to zrób sobie manicure!!!
    • jogaj Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 10:41
      Najlepsze i najprostsze rozwiazanie-porozmawiaj z sasiadami,przeciez oni nie
      wiedza,ze Wy sie tak boicie.Nie krzycz,nie rob awantury tylko normalnie powiedz
      co i jak.
      Ja mam psa i tez puszczam go w klatce,bo ciezko mi go prowadzic na smyczy,jak
      wzosze czy znosze synka w wozku,pies idzie przy mnie i jak ktos sie pojawi na
      klatce przywoluje go do siebie.Teraz moi sasiedzi poznali juz mojego psa i sami
      sie z nim witaja.
      Zycze powodzenia-Jola z Szymonem (24.01.2003)
      • e.beata Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 11:19
        A jż sąsiedzi okażą się odporni i pozbawieni dobrej woli, to zawiadom Straż
        Miejską, Spółdzielnię.


      • odalie Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 12:23
        Jogaj, ale Ty idziesz przy swoim psie i jesteś za nigo odpowiedzialna. A zmora
        są te puszczane luzem, bez kagańca, samopas po osiedlach!
    • nulka2 Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 12:45
      Ja miałam taką sytuację gdy moja teraz 5.5 letnia córeczka była niemowlakiem.
      Mieszkalismy na 4 piętrze w poniemieckim bloku, więc te pietra wysokie, na 2
      piętrze rodzina z ogromnym wilczurem, którego na klatkę wypuszczali bez smyczy,
      bez kagańca, a jak się rozpędził to nawet właściciele nie byli w stanie go
      zatrzymać, złapać. Kilka razy kiedy wnosiłam dziecko na rękach na górę pies
      szaleńczo biegł do nas (akurat wypuszczony został na dwór), skakał, ujadał, coś
      strasznego. We mnie ten strach był olbrzymi, bo jako dziecko byłam napadnięta
      przez wilczura. Po tym występie poszłam do właścicieli i powiedziałam, że tak
      być nie może itd. Ale gdy sytuacja powtórzyła się jeszcze kilka razy po prostu
      zadzwoniłam na Policję, zainterweniowli natychmiast i się uspokoiło - pies
      zaczął być wyprowadzany na smyczy już od drzwi mieszkania.
    • evee1 Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 13:30
      Ale to juz nawet nie chodzi o bezpieczenstwo. Ja bylam dwa razy
      pogryziona przez psa jak bylam dzieckiem i nawet dostawalam
      "serie bolesnych zastrzykow przeciew wsciekliznie", ale psow
      sie nie boje.
      Ja po prostu brzydze sie jak mnie obsliniaja i juz. Nawet
      jak sa to bardzo mile i sympatyczne pieski.
    • neronka Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 17:13
      Wiem że wywołam teraz burzę, ale cóż..........

      Myślę że trochę zbytnio przesadzasz z tym strachem przed psami.
      Jeszcze nie mieszkasz a juz Cię psy sąsiadów denerwują.
      Nie chce mi się wierzyć że wszystkie psy mieszkające w tej klatce są
      wyprowadzane bez smyczy. To raczej niemożliwe.
      Poza tym jeśli nie mieszkasz to skąd to tak dobrze wiesz?
      Czyżbyś podczas krótkich pobytów w nowym mieszkaniu aż tak to obserwowała?
      Trochę chyba szukasz problemu na siłe.
      A może to rzeczywiście są łagodne psy i lubią dzieci?
      Nie możesz tak od razu zakłądać że każdy pies rzuci się na ciebie i Twoje
      dziecko. Dziecko wyczuwa strach matki i też robi sie strachliwe. I potem takie
      dzieci na widok psa nawet na smyczy zaczynają uciekać albo krzyczeć a to na psa
      działa bardzo stresująco, on głupieje bo nie rozumie czemu ktoś na jego widok
      ucieka.
      Pamiętaj że nie ma złych psów, są tylko ludzie którzy nie umieją ich dobrze
      wychować.
      Żaden normalny pies nie rzuci się bez powodu na dziecko, psy lubią małe dzieci.
      A nienormalne psy nie mieszkają raczej w bloku i nie są wyprowadzane luzem.

      Może więc najpierw dobrze poobserwuj które psy chodzą luzem i wtedy na
      spokojnie porozmawiaj z sąsiadami, powiedz że prosisz o wyprowadzanie psów na
      smyczy bo masz małe dziecko i boisz się że je przewrócą. I tyle.
      Mówiąc że boisz sie pogryzienia, wiadomo że każdy właściciel odpowie że jego
      pies nie gryzie.
      A walka z właścicielami psów nie ma sensu, zostaniesz wrogiem na zawsze i
      będzie ci niemiło spotykać potem takie osoby na klatce czy ulicy.

      A dziecka nie strasz psami bo z takich dzieci wyrastają potem takie mamy które
      też boją się psów i straszą nimi swoje dzieci........

      Życzę powodzenia i troszkę bardziej obiektywnego spojrzenia na te psy i ich
      właścicieli.

      ps. Żeby nie było niedomówień, nie mieszkam w bloku i nie spuszczam psa bez
      smyczy na klatce.
      • adasari Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 20:15
        Nie mów,że nie ma złych psów.Są,zdarzają się osobniki agresywne.Nieumiejętnie
        prowadzone przez właściciela są mieszanką wybuchową.Tylko.....jakie to jest
        pocieszenia dla osoby,która się boi lub która będzie ofiarą?
        Ok,winni są właściciele (zakładamy,że pies jako istota nie ludzka nie może być
        winna)tylko, co to zmienia?
        Piszesz,że żaden normalny pies nie rzuci się bez powodu.Marne to pocieszenie,bo
        skąd niby mamy wiedzieć,że ten akurat jest normalny?Ma to gdzieś napisane?
        Gdyby tak było,to nie dowiadywalibyśmy się o przypadkach pogryzień.Chyba,że to
        są przypadki pogryzień przez normalnego psa z jakiegoś powodu.To ja dziękuję
        bardzo.
        Dlatego mamy prawo się bać i uczyć nasze dzieci,że psy mogą ugryźć.
        Bo mogą.
        Dasz gwarancję,że nie? smile)

      • jogaj Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 20:16
        neronka napisała:
        > A może to rzeczywiście są łagodne psy i lubią dzieci?

        Czy kazdy musi lubic psy?
        Nie kazdy pies lubi male dzieci,zalezy to od rasy i wychowania,poza tym jak
        napisalas duzo zalezy od wychowania i sa psy,ktore maja nienormalnych
        wlascicieli i Ci ludzie moga mieszkac w bloku i dlatego,ze sa nienormali
        wypuszczaja psy luzem,nie zwazajac,ze sa np.grozne.
        Nie wszyscy lubia jak im sie narzuca swoja wole i ja uwazam,ze decyzje o
        kontaktach z adnym psem powinien ponosic kazdy osobiscie,a nie wlasciciel
        psa,ktory na pewno jest w nim zakochany.
        Jak pisalam wyzej mam psa,ale nie zakladam,ze kazdy chce go poglaskac czy sie z
        nim przywitac.
        Pozdrawiam-Jola z Szymonem (24.01.2003)
        • odalie Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 08:59
          Jogaj, bardzo Tobie dziękuję za tak rozsądny głos - pochodzący na dodatek od
          właścicielki psa!

          Zgadzam się z Twoją wypowiedzią w 100%.
      • ewail Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 09:09
        Hej!!!
        Neronko!Już wywołałaś u mnie burze!!!Mieszkanie mam od sierpnia i codziennie
        tam bywałam, więc zaobserwowałam, że trzy duże psy (wilczur, wyżeł i mieszaniec)
        są wypuszczane bez smyczy i kagańca - nieuważnie przeczytałaś mój post. Nawet z
        jedną z sąsiadek rozmawiałam - to ona mi odpowiedziała, owszem jest spokojny
        ale do końca zwierzęciu nie można ufać i ja mam być spokojna???Co ty na to???
        • neronka Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 12:14
          ewail napisała:

          > Mieszkanie mam od sierpnia i codziennie
          > tam bywałam, więc zaobserwowałam, że trzy duże psy (wilczur, wyżeł i
          mieszaniec
          > )
          > są wypuszczane bez smyczy i kagańca - nieuważnie przeczytałaś mój post. Nawet
          z
          >
          > jedną z sąsiadek rozmawiałam - to ona mi odpowiedziała, owszem jest spokojny
          > ale do końca zwierzęciu nie można ufać i ja mam być spokojna???Co ty na to???


          Uważnie przeczytałam Twój post i nigdzie tam nie pisałaś że mieszkasz tam od
          sierpnia, ani od kiedy masz mieszkanie.
          Wyraźnie natomiast napisałaś że wprowadzasz się za 3 dni. Więc jednak nie
          mieszkasz tylko bywasz sporadycznie jak sądzę.
          Może i widziałaś 3 biegające psy,a może tylko słyszałaś od jakiejś sąsiadki. ...
          Zdecyduj się bo to róznica.
          Z jednej strony wierzysz jakiejś sąsiadce co do biegających psów, a z drugiej
          strony nie wierzysz właścicielom psów.
          Czyli słyszysz to co chesz słyszeć.
          Nadal uważam że robisz problem, pomimo że jeszcze nie sprawdziłaś czy taki
          problem istnieje.....
          Najpierw zamieszkaj, poobserwuj czy to wszystko prawda, porozmawiaj z
          właścicielami i dopiero rób aferę.
          A córki nie wychowuj w lęku przed psami, szkoda dziecka.
          Ja mam dwoje dzieci i żadne nie zostało pogryzione ani zaatakowane przez psa,
          nigdy.
          Więc coś jest w tym lęku człowieka i w jego strachu przed psem. Psy po prostu
          wyczuwają niechęc do nich i tyle. Znają się na ludziach.
          • ewail Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 23.10.03, 10:04
            Neronko!!!Wyłożę ci jak najprościej jeszcze raz - skoro masz takie problemy ze
            zrozumieniem : mieszkanie kupiłam w sierpniu i bywałam tam codziennie (nawet po
            kilka razy)- remonty, zakupy i przede wszystkim - radość z tego mieszkania,
            więc byliśmy tam CODZIENNIE!!!Rozmawiałam z sąsiadką-właścicielką psa, który
            biegł bez smyczy i kagańca - o tym, że boimy się z dzieckiem i jesteśmy tu
            nowi - po czym to ona mi odpowiedziała, że spokojny, ale psu nie wolno ufać!!!
            Nie wiem skąd u ciebie tyle złośliwości i uszczypliwości!!!Cieszę się, że
            większość zorientowała się o co mi chodzi!!!
          • ewail Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 23.10.03, 10:14
            Afery nie zrobiłam, tylko napisałam post - to jest zasadnicza różnica! Sama
            piszesz, że twoje dzieci nie były pogryzione, a ja nie chcę dopusić, żeby moją
            Julcie kiedykolwiek coś takiego spotkało!!!Mój lęk nie jest wyssany z palca -
            tyklo miałam spotkanie z psem w dzieciństwie(moi rodzice byli świadkami tego
            zdarzenia i musieli kijem i torebką odganiać tego psa w lesie).Niechęć do psów
            mam i do ciebie też!!!
      • ewail Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 09:27
        Jeszcze raz neronko NIE SZUKAM PROBLEMU NA SIŁĘ - to jest dla mnie problem,
        szkoda, że nawet nie postarałaś się mnie zrozumieć. Ale cieszę się, że znalazły
        się osoby, które są po mojej stronie!!!
      • majcia74 Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 10:02
        Przychylam się do wypowiedzi Koleżanki smile
        Zdrowe, asertywne podejście nie pozwoli Ci zrazić do siebie ludzi już na
        początku Twojego tam mieszkania smile
        Więcej dyplomacji i nie od razu gazem bo zrobisz krzywdę nie psu, bo ten
        ucieknie, a sobie i co gorsza dziecku! A psy dopiero wtedy będą na Ciebie
        wyczulone bo skojarzą Cię oprócz dziwnego zachowania /strach - wyczuwalny przez
        zwierzaki/ to jescze ze psikaniem gazem pieprzowym a to jest już ból i dopiero
        mogą być jaja sad

        Pozdrawiam
        Maja
        • majcia74 Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 10:04
          Koleżanki Neronki smile

          Źle się wkleiła wiadomość smile

          Maja
          • neronka Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 11:44

            Dzięki majcia.
            Dobrze że znalazł się ktoś kto zrozumiał o co mi chodziło.
            Nie można od razu atakować , trzeba najpierw porozmawiać......
    • 73nikusia Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 19:30
      czesc smile
      No to masz zmartwienie. Ja nie boje sie psow ale moj maz Wojtek boi sie ich
      bardzo. W dziecinstwie byl pogryziony przez psa. Lek zostal mu do dzis. Kiedy
      po chodniku idzie pies Wojtek przechodzi na druga strone ulicy.
      Ale nie o tym chcialam pisac. Mamy w bloku psa, Dobermana, dokladnie maja go
      nasi sasiedzi z pietra pod nami. Co rano kiedy wychodzimy do pracy (6:00 - 7:00)
      pani z tym pieskiem wraca bedz wychodzi na spacer (zalezy od pory). Doberman
      psisko duze i niebezpieczne, idzie bez kaganca, bez smyczy. Wojtek panicznie
      sie go boi. Zwrocilismy Pani uwage zeby chociaz zakladala mu kaganiec. Nasze
      prosby nie odnisoly natychmiastowego skutku ale po jakims czasie pies
      spacerowal w kagancu a na klatce prowadzony byl na smyczy.

      Popros wlascicieli psow, jak nie sa uparci i madrzy to zrozumieja Twoj strach.
      Wkoncu nie wszyscy musza kochac naszych czworonoznych przyjaciol.

      A co do trzymania psow w bloku, to tez nie rozumiem jak na 40 metrach mozna
      mieszkac z rodzina i psem wiekszym od latlerka.

      Pozdrawiam Nika
      • riddle1 Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 24.10.03, 14:47
        Witam!!!
        Ja odnośnie trzymania psów w bloku.Mieszkamy w kamienicy w centrum miasta na 47
        m2, mamy 5,5 miesięczne dziecko i ....trzy owczarki niemieckie. Wybiegane,
        zadbane, bez najmniejszych oznak znudzenia. Chciałam napisac, Ze w małych
        mieszkaniach męczą się tylko małe psy,bo duze nie traktują mieszkania jak
        wybieg. Przeciez mieszkanie to nie wybieg dla psa, prawda..???!!!!A odnośnie
        dziecka i psa, mam propozycje dla mam dzieci -kupcie psa, albo zabierzcie ze
        schroniska jakiegoś szczeniaka, badz takiego co toleruje dzieci. Dzieciaki
        wychowywane od małego z psami są bardziej pogodne, mają szacunek dla zwierząt i
        przede wszystkim sie ich nie boją. Po co przenosic na dziecko swoje dawne urazy.
        pozdrawiam
        Ps dzieci wychowywane ze zwierzetami mniej choruja i nie sa alergikami
        • odalie Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 24.10.03, 15:05
          > dzieci wychowywane ze zwierzetami mniej choruja i nie sa alergikami

          ...pod warunkiem, że już nie mają alergii na tego zwierzaka.
          • riddle1 Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 24.10.03, 20:54
            Pod warunkiem...ale że nie odziedziczyło skłonności do alergii. Nie koniecznie
            musi to być alergia na zwierzęta, co najczęściej starają się wmówic lekarze (
            oczywiscie niektórzy). Przecież uczula tylko slina i naskórek, więc nie
            koniecznie trzeba od razu kupować psa mocno śliniacego się, badz z chorobami
            naskórka.
    • kassik Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 20:27
      Jestem włascicielką psa dużo większego od wilczura. mieszkam w bloku i pies się
      nie męczy bo ma długie spacery. ale to na marginesie. On NIE MA PRAWA podejść
      do nikogo obcego bo nie każdy kocha psy (i ma do tego święte prawo). Na klatce
      i na terenie osiedla ZAWSZE jest na smyczy. Na klatce mieszka kilka psów.
      Niektóre były puszczane luzem ale szybko to właścicielom przeszło gdy okazało
      się że psy się niecierpią (terytorializm). Jeśli faktycznie psy latają bez
      smyczy to najpierw porozmawiaj z właścicielami (przepisy, strach dziecka) a
      jeśli rozmowy nie pomogą to zwróć się do Straży miejskiej lub do policji.
      Pewnie stosunki z sąsiadami się pogorszą ale spokój Twój i dziecka jest
      ważniejszy. Przepisy są po to żeby ich przestrzegać (zwłaszcza gdy mają sens).
      Ktoś napisał, że niosąc dziecko ma psa luzem i go odwołuje. Ja też noszę małego
      na ręku ale pies zawsze jest na smyczy. Mając dziecko na ręku nie jestem w
      stanie szybko go zapiąć na smyczy gdy przed jego nosem pojawi się nagle wróg a
      gdy jest na smyczy to wystarczy komenda i nie ma mowy o żadnym szarpaniu(pies
      był na szkoleniu).
      • jogaj Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 21:06
        Pisalam,ze jak ide klatka z dzieckeim w wozku to pies idzie bez smyczy,nie na
        osiedlu,zadko spotykam kogos na klatce i zawsze pies idzie przy mnie,jak kogos
        na poczatku zamieszkania spotkalismy lapalam go,ale teraz juz sasiedzi go znaja
        i sami chca zeby on do nich podszedl sie przywitac.
        Pozdrawiam-Jola z Szymonem
    • neronka Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 21:16

      Też uważam że pies powinien byc pod kontrolą właściciela i chodzić na smyczy po
      klatce, czy placu zabaw.
      Ale nie lubię kiedy ktoś tak jak ewail zakłada z góry że wszystkie psy na jej
      przyszłej klatce chodzą luzem. Może najpierw powinna to sprawdzić a potem
      kombinować z gazem czy szpilkami.
      Narazie jeszcze tam nie mieszka i nie rozmawiała z właścicielami.
      Jeśli upewni się że psy chodzą luzem i właściciele okażą się oporni na jej
      zwrócenie im uwagi to wówczas może wzywać straż, policję i używać innych
      argumentów.
      A nie od razu zakładać że sąsiedzi jej nie posłuchają i że psy się rzucą na jej
      dziecko.

      A pomysł z gazem czy szpilkami w kiełbasie to już jakiś horror, tym bardziej w
      takiej nie sprawdzonej do końca sytuacji....
      Skąd wogóle takie chore pomysły?

      Najpierw próbuje się rozmawiać z właścicielami a nie od razu, z założenia szuka
      sposobów na unieszkodliwienie psów.



      • maj03 Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 21:52
        A moj chodzi luzem, nie umie chodzic na smyczy, choc zaczelam go przyzwyczajac
        bo czasem dostaje mapiego rozumu i szczeka, a sa ludzie ktorzy reaguja na to
        drgawkami i blado-purpurowa twarza, rozumiem psa ma bac sie kazdy, ale takiego
        co siega mu do kostki i jest niewiele wiekszy od zajaca. LUDZIE ! . A teraz
        uwaga! Mielismy juz w domu Straz miejska bo ktos nas widocznie nie lubi, nigdy
        wczesniej nie bylo skarg czy rozmowy, po prostu ktoregos dnia przyszli
        mundurowi. Po krotkiej rozmowie, maz zapytal czy chca zobaczyc to starszliwe
        zwierze, wykazali zainteresowanie i hehe maz im wyniosl nasza kluske,
        usmiechneli sie, powiedzieli ze sa ludzie bardziej i mniej normalni i poszli. A
        wiecie dlaczego, bo ktos kazal naszemu miniaturowemu jamnikowi chodzic w
        kagancu i na smyczy, hehe ciekawe gdzie ja kupie taki kaganiec?
        Mam dwoje dzieci, wiec pies dzieci kocha, nie pozwalam mu szwendac sie po placu
        zabaw, bo to nie jest miejsce dla niego, jezeli zaczyna szczekac natychmiast
        jest brany na smycz i uciszany. Wszystkie dzieci na podworku go znaja i
        tarmosza sie z nim na rozne sposoby, a te ktore sie boja pewnie nie podchodza,
        nie zauwazylam takich.
        To tyle.
        • libra.alicja Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 22:04
          Wcale nie jest tak, ze miniaturowy jamnik nie jest niebezpieczny.

          Mój mąż wychodził kiedyś od swoich rodziców i na klatkę schodową wybiegł jamnik
          (właśnie wychodził z panią na spacer bez smyczy) i najzwyczajniej w świecie
          podbiegł do męża i ugryzł go w nogę (dotkliwie!). I co, złośliwość psa?, raczej
          wina właściciela, który go nie dopilnował.

          Dlaczego inni mają ryzykować takimi przeżyciami (a są gorsze, bo ten incydent
          nawet trudno nazwać pogryzieniem).

          Ja na widok psa idącego bez właściciela przechodzę na drugą stronę ulicy i nie
          jest to strach przed tym konkretnym psem, ale strach przed tym, co może się
          wydarzyć podczas bliskiego spotkania z tym miłym czworonogiem.
          • pyzapyza Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 21.10.03, 23:18
            Ja na tekst "mój piesek nie gryzie" odpowiadam "a co, powiedział pani?". Pies
            zawsze może zareagować na nasz zapach inaczej, niż "normalnie", może źle
            zinterpretowac nasze zachowanie, a co dopiero malucha machającego patykiem (jak
            zacznę mu ten patyk odbierać, to już na bank zdenerwuję psa niewiedzącego co
            się dzieje). Zastanawiam się, czy właściciele psów nie mają na tyle wyobraźni,
            żeby nie pomyśleć choć raz, co byłoby, gdyby mój pies skrzywdził małe dziecko.
        • odalie Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 09:05
          > ale takiego
          > co siega mu do kostki i jest niewiele wiekszy od zajaca.

          Taki doskonale poradzi sobie z poszarpaniem rajstop, płaszcza, czy łydek!

          Podarte spodnie czy rajstopy, pogryzione nogi czy zniszczony drogi płaszcz
          (zwłaszzca w sytuacji, gdy np. pędzimy biegiem do pracy i trzeba wyglądać
          nienagannie) to wątpliwa przyjemność.

          Gdy miałam jakieś 15 lat zaatakował mnie mieszaniec pekińczyka i zniszczył
          kurtkę. Że nie poranił mnie samej? To wspaniale, ale naraził na stres i na
          szkody. Kurtka musiała iść do naprawy (to nie były czasy, gdy się szło do
          salonu/sklepu/na bazarek i kupował od ręki nową), ja musiałam do szkoły chodzić
          w zimowej, choć była ciepła jesień - obciach smile jak się patrzy. Nie boję się
          psów, ale nie lubię bagatelizowania problemu.
          I wybacz, ale z moich obserwacji wynika, że to właśnie psy mikrej postury są
          najbardziej hałaśliwe, najczęście rzucają się z ujadaniem na przechodniów.
    • jamnica Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 00:09
      moi rodzice maja dwa male pieski
    • kajus3 Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce!-do Maj03 22.10.03, 08:01
      U mnie na osiedlu krąży pani z pieskiem wielkości zająca - zawsze bez smyczy,
      pies szczeka i agresywnie warczy jak tylko zobaczy kogoś w pobliżu. Na
      zwrócenie uwagi, że powinien być na smyczy pani stwierdziła, że piesek tego nie
      lubi i nie umie (nikt go nie nauczył???). Większość osób, które spotykają ową
      panią z jej pieskiem sztywnieje ze strachu. To, że pies jest mały nie jest
      żadnym argumentem za tym, że może chodzić bez smyczy. Ja i każdy inny
      mieszkaniec osiedla ma prawo spokojnie i bez stresu przejść się po swoim
      podwórku, wyjść lub wejść do mieszkania za które zapłacił ciężkie pieniądze.
      Acha, pani oczywiście za każdym razem "pilnie" odwołuje pieska - inna sprawa,
      że piesek nie zawsze słucha.
      • adzia_a Nie ma złych psów? 22.10.03, 08:41
        Może to i prawda, ale nie ma też dobrych psów.
        Mam kolegę, który robi staż w stowarzyszeniu ratowników i powiedział mi dużo
        ciekawych rzeczy o psach. Przede wszystkim to, że łagodność pieska to mit. Pies
        jest na tyle łagodny, na ile się go ułoży i na ile czuje autorytet własciciela.

        A już zupełnie inną sprawą jest stosunek psa do dziecka. Dziecko nie ma - jak
        dorosły - wyrobionego odruchu cofania się na widok psa szczerzącego kły i
        szczekającego. Co za tym idzie, pies traktuje je jako agresora, w dodatku mniej
        niebezpiecznego (bo mniejszego).

        Do osób puszczających pieski bez uwięzi miałabym kilka słów, ale większość
        uznanych powszechnie za obraźliwe, więc sobie daruję. Nie trafiają do mnie
        argumenty o braku kagańca, o niemożności uwiązania pieska itp. jest na to
        jeden, świetny sposób - nie trzymać psa w bloku. prawda, jakie to proste?

        A osobom wierzącym w łagodny charakter swojego pieska dziwię się i to bardzo.
        Mój brat w dzieciństwie kilka razy został pogryziony przez psa w publicznym
        miejscu. i za kazdym razem właściciel był w szoku, że jego łagodny i grzeczny
        pupil tak się zachował...
      • maj03 Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce!-do Maj03 22.10.03, 18:33
        Ja nie bardzo sobie moge wyobrazic doroslego sztywniejacego na widok jamnika,
        troche wyobrazni, pomysl, ze ten piesek jest kilkanascie razy mniejszy od
        ciebie i masz nad nim niewatpliwa przewage i to ty mozesz mu zrobic ala a nie
        on tobie.
        A dziecko moze sie pieska obawiac i wiedziec , ze bez pytania wlasciciela ,
        pieska nie wolno glaskac, ale paniczny strach i sztywnienie u dzieci, hmmm,
        zwrocilabym na to szczegolna uwage bo to nie jest normalne, a przynajmniej
        dziwne.
        Moj jamnik tez czesto szczeka, ale zaraz, mam mu wyciac struny glosowe?
        To chyba jest naturalne u psow. Pewnie , ze nie szczeka godzinami, ale jak ma
        ochote na dworzu troche poszczekac to prosze bardzo, takim go stworzono.



        • odalie Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce!-do Maj03 22.10.03, 20:17
          > ten piesek jest kilkanascie razy mniejszy od
          > ciebie i masz nad nim niewatpliwa przewage i to ty mozesz mu zrobic ala a nie
          > on tobie.

          Oj, przeczytaj moją opowieść, jak to pekińczyk zniszczył mi kurtkę smile)))

          Nie nosiłam wtedy jeszcze glanów smile))))) i nie zgniotłam biedaka na masę
          (sorriii za czarny humor... a tak poważnie - nie wiedziałam wtedy, jak się
          zabrać za obronę, choć pewnie teraz bym sobie poradziła, no i wziął mnie z
          zaskoczenia).
        • libra.alicja Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce!-do Maj03 22.10.03, 22:21
          maj03 napisała:
          > Ja nie bardzo sobie moge wyobrazic doroslego sztywniejacego na widok jamnika,
          > troche wyobrazni, pomysl, ze ten piesek jest kilkanascie razy mniejszy od
          > ciebie i masz nad nim niewatpliwa przewage i to ty mozesz mu zrobic ala a nie
          > on tobie.

          To przeczytaj mój post trochę wyżej, jak to jamnik ugryzł mojego męża (190 cm
          wzrostu) w nogę. Owszem, jamnik nie miałby szans skoczyć mu do gardła, ale
          ugryzienie w nogę tez było przykre i nie widzę powodu aby się na to narażać.
          • maj03 Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce!-do Maj03 22.10.03, 23:40
            Chyba sie nie do konca zrozumialysmy.
            Miec niemile wspomnienia to nie znaczy sztywniec ze strachu na widok jamnika,
            prawda?
            A dokladnie mi chodzilo o to okreslenie.
            Nie sadze aby maz kolezanki z poprzedniego postu panicznie bal sie tej rasy bo
            kiedys spotkalo go niemile zdarzenie. Moze nie lubic jamnikow ale strach to
            chyba za duze slowosmile
            Moje zdanie jest takie , ze sa jakies granice normalnosci.
            A strach doroslej osoby, a co gorsze uczenie go dziecka dla mnie zakrawa na
            miare problemow emocjonalnych , a od tych schorzen jest psycholog.

            • libra.alicja Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce!-do Maj03 24.10.03, 21:48
              maj03 napisała:
              > Nie sadze aby maz kolezanki z poprzedniego postu panicznie bal sie tej rasy
              bo
              > kiedys spotkalo go niemile zdarzenie. Moze nie lubic jamnikow ale strach to
              > chyba za duze slowosmile

              Masz rację. Mój mąż uwielbia psy i to zdarzenie tego nie zmieniło.

              Mnie chodziło o to, że każdy pies, nawet mały jamnik stanowi zagrożenie i takie
              psy też powinny być w miejscach publicznych na smyczy, a tłumaczenie że piesek
              jest malutki nie zmienia faktu, że może ugryźć (chociaż nie zagryźć) lub
              wyrządzić szkody (np. zniszczyć ubranie jak pisała Odalie).
    • addria Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 08:31
      Bardzo lubię wszelkie zwierzaki, pieski również. Sama wychowywałam się z psem i
      rzeczywiście był on jak członek rodziny. Nie mniej jednak uważam, że w
      kontaktach ze zwiezrętami ZAWSZE należy zachować ostrożność. Nigdy nic nie
      wiadomo, co pies może zrobić, nawet ten najbardziej ułożony i spokojny.

      Mój kolega miał od lat spokojnego psa (wilczura), którego nie jeden raz
      głaskałam. Pewnego dnia jego ojciec wrócił do domu, rozebrał się i nagle, bez
      żadnego powodu, ten pies rzucił się na niego tak, że go przewrócił, pogryzł
      dotkliwie i... poszedł sobie do drugiego pokoju. Kolega wrócił z pracy i
      zawiózł psa do kliniki, gdzie był poddany obserwacji, ale nikt nie widział
      dlaczego tak się stało (wścieklizny nie miał). Jego ojciec oczywiście trafił do
      lekarza i miał zakładane szwy na ręce. Potem oddali gdzieś tego psa, bo się już
      bali z nim przebywać.

      Piesek, z którym ja mieszkałam, był to mały kundelek, śliczny, puszysty i
      spokojny pieszczoch, ale zdarzały mu się od czasu do czasu napady złości i
      straszył nas wyszczerzonymi zębami, powiem szczerze, że nie dałabym słowa, że
      wtedy kogoś by nie dziabnął. Ale do obcych (o ironio) był z reguły przyjaźnie
      nastawiony, za wyjątkiem momentu wychodzenia na dwór, kiedy to "dziamolił" bez
      opamiętania na wszystkich.

      Ostatnio szłam z synkiem ulicą i przyczepił się do nas ogromny pies. Synek miał
      listki w rączce, więc ten pies chyba myślał, że to jedzenie i cały czas patrzył
      się na nas wyczekująco, a nawet czasem podskakiwał, a że był duży, to wtedy
      jego pysk był na wysokości rączek synka. Ja niosłam synka na rękach, bo bałam
      się tego psa i czym prędzej wracałm do domu, a on cały czas biegł za nami, a
      był to spory kawałek. Bałam się postawić synka na ziemi, bo nie wiedziałam jak
      ten pies się zachowa, ostatecznie "odprowadził" nas aż do klatki i Bogu dzięki
      nic się nie stało.

      Uważać jednak na psy będę zawsze i będę również uczyć synka ostrożności w
      kontaktach ze zwierzakami, choć tych kontaktów mu zabraniać nie będę. Chociaż
      psa już w domu nie chcę mieć.

      Ja jako dziecko wogóle nie byłam ostrożna, lgnęłam do każdego zwierzaka,
      znosiłam je do domu, a każdy zapchlony i brudny pies, był dla mnie
      prześliczny wink Najgorsze było to, że kiedy mama nie widziała, ja biegłam do
      tych wszelkich psów czy kotów i je głaskałam, nieważne czy znałam to zwierzę
      czy nie. Chyba Ktoś nade mną wtedy czuwał, bo nigdy mnie żaden pies nie
      pogryzł, na szczęście...

      Pozdrawiam,
    • odalie Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 09:17
      A ja jeszcze o tej "alergii"...

      Akurat w naszym przypadku to jest do pewnego stopnie prawda (do pewnego
      stopnia, bo owszem w testach wyszło, ale z obserwacji nie wynika).

      Jak napisałam jest to wybieg raczej mało etyczny. Hmm, jak się zastanowiłam, to
      widzę, że już przy tak dużym dziecku jak moje (4,5 roku) go stosować nie będę
      (ostatnio jakoś długo nie było okazji) i biję się w pierś smile

      Chodziło mi o sytuacje typu:

      - ja i młoda, np. 3 latka, na spacerze, teren sportowy (tak!) przyszkolny
      (tak!) choć dostępny dla mieszkańców osiedla (blokowisko)

      - mała biega, wywija kijkiem

      - pojawia się pies, duży, bez smyczy, bez kagańca

      - ja spokojnie, pogodnym tonem wołam młodą, tłumaczę, że jest pies, my go nie
      znamy i on nas też smile, zostawimy na chwilę kijek

      - albo - gdy była jeszcze mniejsza - biorę ją na ręce, i nie w jakimś paniczno-
      histerycznym szale smile ale tak spokojnie, na zasadzie: "a teraz pobawimy się w
      wielbłąda" (to ja mam być wielbłądem smile)) ), który przeniesie dzidzię przez
      pustynię pełną straaaaszliwych smile)))) bestii smile)))) " (forma żartu, bajki)

      - właściciel psa podchodzi, pies nadal luzem

      - pani lub pan psa dziwi się: "ależ mój Pimpuś nie gryzie, czemu się pani
      boi..." albo jeszcze co gorsze... święte oburzenie.

      - no to ja - kapitulując - wychodzę z tekstem o alergii...
      • wieczna-gosia Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 10:00
        No wiec- po pierwsze bardzo lubie psy. uwielbiam. Duze wink))
        Duzego psa posiadal moj maz. Duzego nawet jak na owczarka. Pies ten byl
        swietnie wyszkolony co mialam okazje nie raz obserwowac. Dzieci wkladaly mu
        glowe do gardla. Raz w zamierzchles przeszkosli wlazla na niego Ania a on
        wstajac ja zrzucil. Maz go ochrzanil i do konca swego zycia pies nie podniosl
        sie gdy siedzialo na nim dziecko. Piszczal tylko. Wbrew pozorom poza wyjatkami
        gdy chodzilismy do lasu pies bez smyczy nie chodzil. Czasami chodzilismy na
        takie pole obok blokow go spuszczac ale wtedy zawsze byl w kagancu.
        Ale przez te lata poglad na psy mi sie zmienil nieco.
        Nie kupie sobie psa do bloku bo:
        psy brudza a wlasciciele po nich nie sprzataja.
        psy sa glosne.
        psy sie gryza na klatkach

        Ja sie w ogole psow nie boje, chociaz pittbull z wlascicielem krotkogolonym
        obaj luzem i bez kagancow sprawia ze miekna mi nogi.
        Ale niestety prawda jest taka ze psy ras duzych statystycznie atakuja
        rzadziej, bo sa duze i w wielu przypadkach udowadniac swej sily nie musza.
        Mnie pies usilowal pogryzc dwa razy zawsze bylo to male i zajadle. Oczywiscie
        bez kaganca i smyczy bo male. Obiecalam pani ze nastepnym razem kopne. pies
        jest brany na smycz. Poza tym regularnie robie akcje strazy miejskiej i
        zapraszam ich do nas przed blok. Psy prawie juz bez smyczy nie chodza wink)
        polecam kotki. Kotki smierdza wylacznie swojemu wlascicielowi jesli ten nie
        sprzatnie kuwety, gryza swoja rodzine jesli maja akurat taki humor i moga nie
        wychodzic wink)

        Gosia wlascicielka kotka i swini morskiej, niespelniona posiadaczka domu z
        ogrodem i dwoma goldenami lub owczarkami- to maz wink)
    • adzia_a Zaraz, czy my żyjemy w dzungli? 22.10.03, 10:18
      Bo czegoś tu nie kumam.

      Proszę, wytłumczcie mi - dlaczego miałoby mnie obchodzić, ze jakieś zwierzę
      wyczuje mój strach? I dlaczrgo nie miałabym tego strachu okazywać?
      • majcia74 Re: Zaraz, czy my żyjemy w dzungli? 22.10.03, 10:31
        Chodzi tu o to żeby nie robić właśnie dżungli smile
        Dyplomatyczna rozmowa czy jakiś fortel np.z alergią - super!,
        żądanie ujarzmienia czworonogów - jest przecież na to jakiś paragraf! - jasne!,
        w razie niepowodzenia - "parę krótkich" smile) i straż miejska - owszem,
        ale nie od razu gaz bo to jest groźne nie tylko dla psa, ale i dla osoby która
        go używa, zwłaszcza w towarzystkie małego dziecka. Konsekwencje mogą być
        poważniejsze niż tylko chwilowe zadowolenie z odstraszenia przeciwnika, a
        właśnie zagrożenie zdrowia i faktyczna wojna... bo to jest już broń...smile
        Dopiero zaczełaby się dżungla...

        Maja
        • adasari Re: Zaraz, czy my żyjemy w dzungli? 22.10.03, 10:55
          A ja jestem za połączeniem środków.
          Powiedziec właścicielom-to jedno.
          A poza tym jest takie urządzenie,które wydaje dźwięki na poziomie
          niesłyszalności (przez człowieka-człowiek słyszy chyba lekki szum), a pies
          odczuwa to bardzo nieprzyjemmnie i ucieka.
          Może więc zamiast pieprzu....skoro ten taki niebezpieczny....
        • adzia_a Re: Zaraz, czy my żyjemy w dzungli? 22.10.03, 11:31
          Zgadzam się, Majcia, że nalezy zacząć od rozmowy z włascicielem, bo pies tu
          niczemu nie jest winny. Jednak nie o to mi chodzi.

          Chodzi mi o to, że nie mogę pojąć, czemu właściciele piesków bezmyślnie
          spuszczanych ze smyczy starają się przekonać resztą społeczęństwa, że ma
          przejść do defensywy w stosunku do ich ulubieńców i nie okazywać strachu.
          Ciekawe tylko, jak to zrobić?

          W doświadczenia wiem, że wiele osób - w tym i blokowi hodowcy psów - boi się
          krowy. Czy mamy ich wobec tego zmuszać do bliższych kontaktów z tym przemiłym
          zwierzęciem? No ciekawe, jak by im wyszło to nieokazywanie strachu...
          • adasari Re: Zaraz, czy my żyjemy w dzungli? 22.10.03, 12:11
            Nie lubisz być polizana przez krówkę ciepłym ozorkiem? smile))

            A tak na serio,gdyby któreś z naszych dzieci zaczęło na kogoś wskakiwać albo
            łapać za nogawkę,to by było!!
            smile))
          • majcia74 Re: Zaraz, czy my żyjemy w dzungli? 22.10.03, 12:48
            Pisząc o strachu miałam na myśli nieokazywanie go nie dlatego żeby udawać że
            nie istnieje i dostosowywać się do zachowań psa, ale żeby nie sprowokować go
            dodatkowymi bodźcami. To nie dżungla poznawać zwyczaje i przyczyny reakcji
            przeciwnika. Pamiętaj! Najważniejsze jest rozpoznanie wroga! smile) A
            rozszyfrowanie jego zachowań pozwoli uniknąć niektórych sytuacji. Bo po co uczy
            się np. młodego jeźdźca żeby nie bał się konia?... ano nie po to by dostosować
            człowieka do konia i "zniżyć" się do jego poziomu co byłoby dżunglą smile), ale po
            to by człowiek wiedział czego może się po wierzchowcu spodziewać gdy okaże mu
            strach i tego właśnie uniknąć co pozwoli nauczyć się na nim z przyjemnością
            jeździć smile Taka jeździecka dygresyjka smile
            Wracając do tematu; pies wyczuwa zmianę zapachu np. potu przestraszonego
            człowieka, ale my możemy go troszkę zmylić nie dając mu innych powodów do
            agresji czyli nie okazywać go w dodatkowy widoczny sposób.
            Co do reszty to już pisałam... nie popadajmy w skrajności. smile)Nie wszystko jest
            czarne albo białe...

            Pozdrawiam
            Maja
            • adzia_a Re: Zaraz, czy my żyjemy w dzungli? 22.10.03, 13:05
              No nie, to jednak nie to samo.
              Jeździec uczy się jazdy konnej z własnej woli.

              A ja nie mam psa, i co za tym idzie, nie mam zyczenia uczyć się, co tu robić,
              żeby pies nie pomyślał sobie, że jestem agresorem.
              Własnie to, co proponuje tu parę osób uważam za zniżanie się do poziomu
              zwierzęcia, konieczność odgadywania jego myśli i przewidywania reakcji.
              A ja się na tym nie znam i nie moja to rzecz, tylko właściciela.

              Zgodzę się oczywiście, że jeśli wchodzi się na czyjąś posesję i zaatakuje nas
              pies, to sami jesteśmy winni. Albo, jeśli pozwolimy dziecku podchodzić do
              uwiązanego psa. Ale nie zamierzam rozstrzygać dylematów psychologicznych
              pieska, którego beztroski właściciel puszcza bez uwięzi.
      • kajus3 Re: Zaraz, czy my żyjemy w dzungli? 22.10.03, 10:55
        Wyjęłaś mi to z ust wink
      • odalie strach 22.10.03, 12:26
        Adziu, ja nie jestem ekspertem od psiej psychologii smile)) ale moja wiedza o
        psach podpowiada mi, że to zwierzę można s p r o w o k o w a ć okazywanym
        strachem, niezbornymi, panicznymi ruchami, ucieczką.

        Raz, że leży to ponoć w naturze psa, dwa, że ponoć takie zachowanie (reakcje
        agresją na strach) jest wpajane tresurą.

        Mogę się mylić. Jak już powiedziałam, nie jestem specjalistką-kynologiem ani
        nawet kynologiem domorosłym. (Psów nigdy nie hodowałam i raczej nie będę,
        prędzej kota, ale tylko gdy warunki lokalowe pozwolą na model a la np. Wielka
        Brytania, czyli kot wypuszczany do ogródka, w domu tylko karmiony i pieszczony.)

        Pies-przewodnik znajomego na ten przykład tak był układany, aby na ucieczkę
        osoby stającej w drzwiach mieszkania reagować stanowczym zatrzymaniem i
        doprowadzeniem delikwenta do pana. Dla tego psa człowiek, który nagle wycofuje
        się spod drzwi musi mieć coś na sumieniu. Pewnego razu, w akademiku, chłopak z
        natury bojący się psów, na widok szczekające i miotającego się ww. zwierzaka
        zdezerterował i uciekł, a pies - ruszył w pogoń za nim i złapał go za ramię.
        nie ugryzł go, nie poranił, ale jeszcze bardziej wystraszył. A wystarczyło
        tylko spokojnie stanąć w drzwiach (akurat tak trafiło, że właścicielowi nie
        udało się złapać za obrożę, a pies w jego włąsnym pokoju chodził bez kagańca i
        smyczy.)

        Jeśli zaczniesz okazywać atakującemu (czy w ogóle - zbliżającemu się) psu
        strach, to na moje rozeznanie dasz mu wskazówkę: ooo, to jest idealna ofiara,
        no jaka ciapa, sama kuli ogon choć go nie ma... smile

        A poza tym, zamiast skupić się na obronie czy uniknięciu niebezpiecznej
        sytuacji, spanikujesz. Już samo to świadczy, że musimy być twardzi i
        zwarci smile)))

        • adzia_a Re: strach 22.10.03, 12:36
          Oczywiście, że można sprowokować psa zachowaniem.

          Nie w tym rzecz - nad psem ma panować jego właściciel i tylko on. To na nim
          ciąży obowiązek niedopuszczenia do ataku na człowieka, nawet tego, który
          prowokuje.

          Nie można wymagać od ludzi, żeby nie okazywali strachu, bo niby czemu? I w jaki
          sposób mają to zrobić?
          • wieczna-gosia Re: strach 22.10.03, 13:51
            Zgadzam sie z adzia. Naszego psa ludzie raczej sie bali. I nigdy nie zdarzylo
            mi sie przekonywac kogokolwiek ze piesek jest lagodny i nie ugryzie. Ze
            szkolony. pies po prostu byl na smyczy.
            Wiedza jak obronic sie przed psem i jak strachu nie okazywac, zeby nie patrzyc
            psu w oczy i takie tam jest pozyteczna, ale korzystac z niej bym nie chciala.
            Wole do woli okazywac swoj strach wiedzac ze wlasciciel zadba o to by pies mi
            nic nie zrobil.
            • odalie Re: strach 22.10.03, 14:47
              Oki, oki, ja też uważam, że odpowidzialność za psa ponosi wyłącznie właściciel.

              Chciałam jedynie coś doradzić, coś praktycznego w naszej - pewnie i pokręconej -
              rzeczywistości, w której bardzo często nie ma w ogóle mowy o jakimkolwiek
              właścicielu (pies biega luzem) czy jego odpowiedzialności.

              Osobiście uważam, że wiedza jak się przed psem obronić jest przydatna. Ja nie
              mam z psami aż tak wielkiego problemu w miejscu mojego zamieszkania, ale gdy
              odwiedzamy moich rodziców, żyjących w typowym blokowisku z epoki późnego Gierka-
              wczesnego kryzysu, to problem jest i to jaki. Nie czułabym się bezpiecznie
              wychodząc z dzieckiem na specer, licząc wyłącznie na dobrą wolę właścicieli
              psów - zwłaszcza, że jak powiedziałam, tych właścicieli po prostu nie ma, psy
              hasają luzem. Komu mam zwracać uwagę, z kim prowadzić negocjacje? To nie są psy
              z konkretnej klatki schodowej moich rodziców. Czy byłoby w ogóle możliwe
              obejście połowy osiedla i upominanie, rozmowy z właścicielami? Nie, oczywiście.

              To ja wolę liczyć na moje opanowanie, na rozsądek córeczki... no i w
              ostateczności na solidne buty sad
      • ehhermiona Re: Zaraz, czy my żyjemy w dzungli? 22.10.03, 20:26
        Adziu, ja w sprawie tego strachu itd. Otóż dlatego mogłoby nas to obchodzić, bo:
        1. Kiedy się boisz, wydzielasz adrenalinę. Kiedy jesteś "podminowana" i
        agresywna - również. Pies czuje tę Twoją adrenalinę, ale nie rozróżnia, czy ona
        jest wydzielana pod wpływem strachu, czy agresji. Dlatego jest częściej skłonny
        zaatakować czy choćby zacząć warczeć na osobę, która się boi. Aby to opanować,
        można wziąć parę głębokich wdechów i spróbować myśleć o czymś innym - mnie o
        zwykle pomaga (mam psa, lubię psy, ale obcych czasem się boję). I to nie chodzi
        o to, czy Ciebie (albo kogoś innego) to powinno obchodzić, czy nie. To jest
        część natury i podejrzewam, że nie tylko w przypadku psów.
        2. Pies ma (każdy pies) instynkt myśliwski - czyli goni to, co ucieka. Goni
        kota, bo kot przed nim wieje, ale gdy się zatrzyma, najczęściej pies głupieje -
        nie wie, co z tym fantem zrobić. Nie ma nic milszego dla psa ( a już owczarka w
        szczególności) niż wpaść w grupkę biegających dzieci, które na jego widok
        rozbiegną się z piskiem - jakież to wyzwanie, można je gonić i zaganiać na
        różne sposoby.Przywołanie takiego psa jest naprawdę bardzo trudne. Dlatego tak
        ważne jest nauczenie dziecka, a czasem i mamy, że jeśli podchodzi pies -
        jakikolwiek - to największą głupotą byłoby uciekać, podskakiwać czy machać
        rękoma. Na to ostatnie też trzeba zwrócić uwagę - często na szkoleniu pies jest
        uczony obrony przy pomocy pozoranta, który macha na wszystkie strony rękoma,
        żeby pobudzić go do agresji. Stąd może się w nim zakodować odruch skakania na
        ludzi wykonujących gwałtowne ruchy, opędzających się od niego itd.
        3.Nie chodzi mi wcale o to, że każdy człowiek, mający psa lub nie, studiował
        dokładnie tajniki psiej psychiki. Jednak jeśli mamy gdzieś zakodowane "nie
        szarp kota, bo cię podrapie", "nie wkładaj ręki do klatki z chomikiem, bo
        złapie cię za palec", to można się też nauczyć paru reguł dotyczących psów,
        choćby dlatego, że spotykamy się z nimi najczęściej.
        4. Jeśli będziemy wychodzić z założenia, że "nic mnie to nie obchodzi, brzydzę/
        boję się psów, nie życzę sobie, żeby szczekały, biegały, w ogóle istniały, to
        nie dziwmy się potem, że ktoś oświadczy nam, że nie lubi jak płaczą dzieci,
        ryczy na cały regulator radio, ma dość błota wnoszonego przez nasze dzieci na
        schody, kiedy wracają z piaskownicy, albo echa robionego przez stado 6-latków
        na klatce schodowej. I że nie będzie sposobu, żeby się z takimi osobami dogadać.
        5. Skakanie na widok jamnika wybiegającego przez akurat otwierane drzwi uważam
        za histerię. Zamiast uciekać wystarczyłoby pewnie zatrzymać się na chwilę,
        przywitać z sąsiadami, dać się obwąchać psu. Zapewne po paru takich spotkaniach
        pies zachowywałby się spokojniej.
        6. Przepraszam, Adziu, to nie wszystko jako adresowane do Ciebie, ale po
        drodze nasunęło mi się parę rzeczy na myśl wink
        • odalie Re: Zaraz, czy my żyjemy w dzungli? 22.10.03, 20:33
          I znowu się zgadzam!

          smile)))
          • adzia_a Re: Zaraz, czy my żyjemy w dzungli? 23.10.03, 10:16
            Dziewczyny, to oczywiste - podstawy teoretyczne są jasne i wiem, że warto jest
            o tych rzeczach wiedzieć. Ale - po raz trzeci - ja nie o tym wink)))

            Chodziło mi o to, że nie mogę zrozumieć, czemu właściciele psów wymagają od nas
            zgłębiania psychiki swoich podopiecznych, zamiast sami przejmować nad nimi
            kontrolę. Czyli, jednym słowem - dlaczego zwalają odpowiedzialność na nas i na
            nasze dzieci, które nie powinny machać rączkami??????

            Tego nie rozumiem .

            Aha, może troszkę niefortunnie wyszedł mi podział na "my" i "oni" - podczas,
            gdy sama planuję zakup psa, ale dopiero wtedy, kiedy się wyprowadzimy na wieś i
            ogrodzimy naszą działkę.
            • ehhermiona Re: Zaraz, czy my żyjemy w dzungli? 23.10.03, 12:45
              Adziu, to nie do końca tak wink Kontrola kontrolą, ale są pewne zachowania
              instynktowne i np. prawie niemożliwe jest przywołanie psa myśliwskiego ( i
              prawdę mówiąc każdego innego) gdy zacznie gonić zająca, choćbyś nie wiem, jak
              się starała wink Ta nasza "strachowa" adrenalina to też coś, na co właściciel
              psa może nie mieć dużego wpływu, chociaż oczywiście pies też powinien być
              nauczony powściągania swoich emocji.
              Jednak nie o tym chcę napisać. Adziu, nie jest tak, że właściciel psa zwala
              winę na machające rączkami dziecko. Jeśli np. dochodzi do tego, że mój pies
              wbiega między goniące się dzieci i one z wrzaskiem zaczynają uciekać na
              wszystkie strony...a ja proszę głośno i dobitnie, żeby na chwilę chociaż się
              zatrzymały, to i pies się uspokoi i się z nimi przywita, jeśli tego chcą (bo to
              w więksości nie jest pisk strachu, tylko takie "iiiiii!!!!!" kwiczące, żeby
              było śmieszniej i głośniej. No więc ja proszę raz i drugi, a one zatrzymują
              się, a po paru sekundach znów zaczynają skakać, bo jednak okazuje się, że
              fajniej jest, jeśli pies goni, bo coś się dzieje?
              Albo jeśli każdej osobie, która zbliża się do mnie i na widok której pies
              zaczyna radośnie podskakiwać, mówię "proszę nie głaskać psa, jesli skacze", a w
              odpowiedzi słyszę "mnie to nie przeszkadza"? Ale trzy dni później jest święte
              oburzenie, bo pies skoczył komuś na czysty płaszcz. Od razu dodam, że uczę
              mojego psa, aby nie skakał, ale czasem z radości mu się to zdarzy, bo też
              skoczna jest to rasa wink Pies niestety nie odróżnia starego dresu od
              wełnianego, drogocennnego płaszcza.

              A jeszcze coś mi się przypomniało a propos tego, co pisała autorka wątku - że
              po prostu brzydzi się psów i dlatego nie życzy sobie, aby poruszały się w
              jakikolwiek sposób po schodach itd. A jaka będzie jej reakcja, jeśli za parę
              miesięcy któryś z sąsiadów natykając się na nią i jej dziecko oświadczy, że
              nie znosi małych, zaślinionych dzieci i z obrzydzeniem odtrąci małą, obmazaną
              chrupkami łapkę? Miło będzie? Czy będą posty oskarżające sąsiadów o brak serca?
              • magdalenack Re: Zaraz, czy my żyjemy w dzungli? 23.10.03, 14:00
                Ehhermiono, myślę, że Adzi chodzi o to że nie powinno dojść do sytuacji gdy
                pies wbiega między bawiące się dzieci (i nie tylko dzieci). Zadbać o to
                powinien przede wszystkim właściciel psa nie spuszczając go ze smyczy w pobliżu
                placów zabaw i innych miejsc przeznaczonych przede wszystkim dla ludzi.
                Wybacz, ale gdybym widziała sytuację którą opisujesz (twój pies wbiegł między
                dzieci) to na pewno zwróciłabym właścicielowi uwagę, a gdyby to nie wystarczyło
                to interweniowałabym u odpowiednich służb.
                To nie dziecko ma wiedzieć jak się zachować, ale właściciel psa ma nie dopuścić
                do pewnych sytuacji.
                I wielkość czy rasa psa nie ma tu nic do rzeczy. Jamnik mojej koleżanki
                kilkakrotnie dotkliwie pogryzł dorosłą osobę.
                Pozdrawiam i życzę rozwagi.
                • maj03 Re: Zaraz, czy my żyjemy w dzungli? 23.10.03, 15:42
                  Ja w obronie tych nieszczesnych jamnikow !
                  Nie bardzo moge sobie wyobrazic , ze taki maly stwor moze KILKAKROTNIE ugryzc (
                  bo napewno nie pogryzc) dorosla osobe, to co stala jak slup soli i dala sie
                  gryzc ?
                  Rak nie ma , nog ? Przepraszam ,to straszne co pisze ale... Moj pies wazy 6 kg
                  hehe, a ile wazy twoja kolezanka?
                  Z zaskoczenia raz moglby mnie ugryzc , nie widzialam , nie spodziewalam sie, on
                  by byl zapewne bardziej poszkodowany, ale kilkakrotnie pogryzc ,wybacz, ale to
                  mi sie w glowie nie miesci !
                  Mojego jak i wiele innych podworkowych pieskow, dzieci uwielbiaja ( czasem,
                  staram sie wychodzic z psem w czasie gdy na dworzu jest pusto ,bo dzieci
                  potrafia zameczyc takie stworzenie)wymyslaja sobie rozne zabawy z udzialem
                  mojego jamnika i dopoki to nie jest niebezpieczne dla niego , ani nie stwarza
                  problemow opiekunom dzieci nie widze problemu i nie ingeruje.

                • ehhermiona Re: Zaraz, czy my żyjemy w dzungli? 23.10.03, 15:57
                  Magdaleno, akurat tak się składa, że nie zauważyłam, czy Adzia pisała coś o
                  placach zabaw, bo ja na pewno o tym nie pisałam. Jest dla mnie samo przez się
                  zrozumiałe, że nie puszczam psa w takich miejscach. Natomiast opisywane przeze
                  mnie wydarzenia miały miejsce na tzw. polu, czyli łące, kilkaset metrów od
                  najbliższych domów. I ktokolwiek spróbowałby na mnie nasłać wtedy służby
                  porządkowe/ miejskie czy jak zwał, gorzko by tego pożałował. A raczej służby
                  usłyszałyby ode mnie, co o tym myślę.
                  I to nie jest prawda, że dziecko nie musi wiedzieć, jak ma się zachować, bo tak
                  samo może je pogryźć czy przewrócić bezpański pies tylko dlatego, że nie
                  wiedziało, jak się zachować. Przechodzenia przez ulicę też uczysz, prawda? Nie
                  mówisz "A niech się kierowcy martwią". Przed nieznajomymi ludźmi też
                  ostrzegaszi uczysz, co zrobić, gdyby ktoś zaczepiał. To na tej samej zasadzie
                  uważam, że (nie w zastępstwie właścicieli) należy dziecko nauczyć podstawowych
                  reguł zachowania w towarzystwie zwierząt. I tyle.
    • isma Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 10:59
      Brr... Jako dziecko psow sie nie balam, chociaz nie zapomne, jak jako
      kilkulatka tarmosilam sie z psem lawinowym mojego wuja, ratownika GOPR-u i w
      koncu zniecierpliwiony owczarek "polozyl" mnie stanowczo na lopatki i zaczal
      warowac jak przy ofierze wypadku. Zero ruchu...
      Raz bylam pogryziona przez psa - moja wina o tyle, ze uskoczylam przed
      przejezdzajacym samochodem tuz pod jego pysk. Afera z wlascicielami, bo
      zaniedbali wozenia psa na obserwacje (podobno zwymiotowal im w aucie na
      tapicerke, tak!). Obylo sie bez zastrzykow.
      W dalszej rodzinie tragiczny wypadek z wlasnym psem krewnej, ktory nabil sie na
      siatke ogrodzenia i zdejmowany przez nia pokasal ja i zarazil tezcem. Opisu
      reszty oszczedze.
      A od kiedy mam biegajacego maluszka, to w psach irytuje mnie ich paskudzenie an
      wszystkich osiedlowych trawnikach. To znaczy, wlasciwie irytuja mnie
      wlasciciele, ktorzy podobno powinni po nich sprzatac.
      Co do Twojego problemu: porozmawialabym. Moze nawet pomysl z alergia jest
      dobry. Ale w toku tej rozmowy staralabym sie powiedziec dobitnie, ze to nie
      jest kwestia ocenna, czy ktos lubi psy czy nie, czy ona sa malutkie, czy nie,
      czy sa agresywne czy nie. To jest kwestia wyraznej dyspozycji przepisu, ktory
      stanowi o wyprowadzaniu tychze na smyczy i w kagancu. A od egzekwowania
      przepisu sa odpwoednie sluzby: straz miejska czy ewentualnie policja.
      Mnie latem zdarzalo sie kilka razy dziennie wzywac straz miejska do ogrodka
      jordanowskiego, ktorego regulamin wyraznie stanowil o zakazie wprowadzania
      psow, ze juz nie wspomne o luznym ich puszczaniu. Na poczatku szafowali tzw.
      pouczeniami, ale poniewaz bylam upierdliwa, to w koncu zmandatowali pare osob
      raz i drugi i pieski biegaly sobie odtad gdzie indziej.
      Inna rzecz, ze jest to metoda wymagajaca duzego samozaparcia, bo tak to
      niestety glupio jest, ze to ciebie opanowuje "wstyd ofiary", kiedy po raz
      kolejny dzwonisz do dyzurnego strazy...
      • ewail Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 13:35
        Dzięki za tak szeroki odzew!!!Oczywiście miałam zamiar zacząć od grzecznej
        rozmowy (i tak zrobiłam), ale sytuacja się nie zmieniła!!!Raczej (???) jestem
        grzeczna, ale jak jest potrzeba... Walkę zostawiam na sam koniec (mam
        nadzieję,że nie będzie konieczna) - mąż jest policjantem, a kolega komendantem
        Straży Miejskiej! Jak coś się będzie działo to Wam napiszę!!!Muszę sprawdzić to
        urządzenie - to jest to - co rozwiązałoby mój problem!!!A psów na pewno nie
        przestane się bać!!!
        • majcia74 Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 14:14
          No i super smile
          Nie chciałam żebyś przestała się bać, bo to pewnie nie nastąpi, ale żebyś sobie
          jakoś tak bardziej asertywnie poradziła z problemem, ale Ty tu piszesz, że masz
          TAKIE ZNAJOMOŚCI smile))) No to super!! To sprawa załatwiona! Pogadaj grzecznie
          acz stanowczo z debilami co nie dbają o swoje zwierzaki, a jak nie da rady
          załatwić nic tą drogą to uderzaj do "mundurów" smile Ale dla własnego
          bezpieczeństwa naucz się paru sposobów na radzenie sobie z problemem, warto
          zwłaszcza ze względu na dzieciątko smile

          Pozdrawiam
          Maja
        • lidqa Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 14:15
          mam goldenke roczna nie wyprowadzam jej bez smyczy ale jak dojdziemy na laczke
          to spuszczam, pies tez ma swoje prawa i gdzies biegac musi. Z mojego punktu
          widzenia: gdybym ja puszczala luzem a ty bys przyszla i powiedziala ze boisz
          sie psow masz male dziecko itd bez problemy bym wziela na smycz. Ty
          wlascicielom sie po prostu nie chce z psem wychodzic, za leniwi sa. Ale gdybys
          potraktowala ja gazem bylabys wrogiem nr 1. No ale co jesli spotkasz nas na
          laczce kiedy dunia lata luzem? podbiegnie do ciebie na 100% zeby cie powachac.
          szczkac ni bedzie nawe jeli wyczuje twoj strach, ona jest przyjazna, ale tez na
          ciebie nie skoczy. Ty moze sie zatrzymasz ale dziecko moze zaczac machac
          raczkami albo uciekac. Pamietaj nie machaj rekoma przy psie i coreczke oducz bo
          lagodny pies zacznie skakac bo potraktuje to jako zaproszenie do zabawy a nie
          lagodny nie wiadomo co zrobi. ucieczka to tez powod zeby gonic, co moze bardzo
          wystraszyc. NAucz swoja coreczke jak ma sie zachowywac przy psie bo to naprawde
          wazne. Ja mam synka 3 miesieczneg i tez zamierzam go nauczyc bo boje sie ze
          bedzie wierzyl ze kazdy pies jest taki jak moja goldenka a to nieprawda. Jesli
          jestes z katowic albo okolic mozemy sie spotkac, moze jesli nie ty to twoja
          coreczka troszke opanuj strach przed psami, moja sunia sie do tego swietnie
          nadajesmile
          • maj03 Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 16:49
            No wlasnie gdyby ktos do mnie podszedl i powiedzial mi , ze obawia sie o swoje
            zdrowie, czy zycie smile natychmiast, no,moze po krotkiej wymianie zdan, moj pies
            zostalby wziety na smycz. Nic takiego jak dotad nie mialo miejsca.
            Oprocz jednej sytuacji kiedy wyszlam z psem na dwor, pies polecial w swoja
            strone a pani siedzaca z dzieckiem na lawce zaczela, sie trzasc , obejmowac
            dziecko, krzyczac " Nie boj sie , piesek ci nic nie zrobi", szkoda tylko ze
            pieska juz nie bylo widac bo pognal sie bawic z innymi czworonogami.Rozumiem ,
            zeby pies do niej podlecial, zaczal ja wachac czy szczekac, ale moj jamnik
            nawet jej nie zauwazyl. Pani, no coz osoba dorosla, jej juz nic nie pomoze, ale
            uczyc dziecko strachu ,to juz jest dziwny sposob na wpajanie dziecku
            ostroznosci, bo rozumiem , ze o to jej chodzilo.
            Moj pies nikogo nie pogryzl, ale nie twierdze, ze tego nie zrobi. Natomiast juz
            jakas swolocz skopala psa tak porzadnie, ze pies bedzie mial w grudniu
            operacje, totalny debil pokryje koszty calego zabiegu, ale zdrowia psa, mu nie
            zwroci.
            Takze, wedlug mnie to smycz moze takze ustrzec zwierze przed " przerazliwym
            strachem " ( bo taka byla obrona zamachowca smile )niektorych jednostek .
            To jasne, ze kazdy wlasciciel odpowiada , za swoje zwierze, ale kto odpowie za
            czyny i zachowanie wybitnie "azwierzecych" jednostek.
            Z przyjaznym Hau
          • kasia_mm Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 17:15
            kurde.... też kocham psy - mialam 16 lat suczkę wziętą z Palucha i to był mój
            najlepszy przyjaciel
            i rozumiem że dzieci trzeba uczyć żeby tak i tak się przy psach zachowywały
            ale na Boga to więcej trzeba na psy uważać ze strony właściciela, trzymać je na
            smyczy a nie odpowiedzialność zwalać bo np 2 letnie dziecko macha rączkami!!!
            ja nie stawiam zarzutu wobec Ciebie ale ton tej wypowiedzi można tak rozumieć.
            pies, często trzymany kilka-kilkanaście godzin sam w domu, czy nawet
            wyprowadzany 5 razy dziennie zawsze traktuje wyjście jak wyładowanie energii -
            objawia się to u jednych wesołym szczekaniem , "kopaniem" ziemi, bieganiem w
            kółko a u innych agresją niewymuszoną czyli taką na zawołanie - ktoś się źle w
            wyobrażeniu psa zachowa i - atak.
            cała moja wypowiedz ma na celu jedyne stwierdzenie - psa w warunkach miejskich
            (blokowych) TRZEBA wyprowdzać na smyczy, to że pies "musi " się wybiegac to
            sprawa właściciela - powinien o tym myśleć kupując psa - wyżeł 3 godziny
            dziennie spacerów a pekińczyk nawet wcale; jeśli się musi wybiegać to proszę z
            nim jechać do lasu czy na łąkę - ulice chodniki i place zabaw są dla ludzi; i
            to ze brudno ze głośno (mam jamnika w bloku na przeciwko wypuszczanego o 6 rano
            na balkon - dziamie do 9 aż go wpuszczą spowrotem) czy że niebezpiecznie - to
            jest tylko i wyłącznie kwestia ODPOWIEDZIALNOŚCI właściciela - niestety może
            2% kupujących/biorących do domu psa ludzi ma o tym pojęciesad((((((

            pomijam juz kwestię zakupcianych chodników, ulic, skwerków czy piaskownic -
            to już inny temat... (gwoli ścisłości moja rodzina mając w/w psa wzbudzała
            kilkanaście lat temu śmiech bo sprzątaliśmy po psie)
            • lidqa Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 17:32
              kasia_mm napisała:


              > ale na Boga to więcej trzeba na psy uważać ze strony właściciela, trzymać je
              na
              >
              > smyczy a nie odpowiedzialność zwalać bo np 2 letnie dziecko macha rączkami!!!
              >
              nie wiem czy to do mnie ale odpowiemsmile pisalam ze chodze na laczke, nie na plac
              zabaw. tam chodza psiarze z calego osiedla, dzieci sie bawia gdzies indziej,
              ale moga sie tam przeciez jakims cudem zjawic. nie spuscilabym agresywnego psa
              ze smyczy i wogole sie dziwie ze ludzie kupuja takie psy. i nie zwalam
              odpowiedzialnosci na 2 latka jak taki agresywny pies go pogryzi. Niestety sa
              ludzie nieodpowiedzialni i spuszczaja swoje psy. W tamtym roku w bialymstoku
              byl wypadek ze pitbul wgryzl sie w raczke dziewczynki i pozrywal jej sciegna.
              Ja sie pytam co za czub puszcza pitbul wolon pod blokeim. I wlasnie dlatego ze
              sa tacy ludzie uwazam ze dziecko trzeba uczyc jak sie przy psie zachowac. Dla
              tych co nie wiedza jak. Raczki splecione na kark, glowa spuszczona i nie
              patrzec w oczy i sie nie ruszac, a najlepiej jeszcze ukleknac na zolwika
            • odalie Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 20:20
              Kolejna wypowiedź właściciela psa, z którą się całkowicie zgadzam!
    • odalie pies bez smyczy 22.10.03, 20:29
      Chętnie bym poszukała na sieci i dała linka, ale jak znam archiwum tamtego
      serwisu to musiałabym długo grzebać, więc na skróty opowiem (jak będzie trzeba
      to się zawezmę i poszukam, powinnam dać radę dogrzebać się, chyba że przenieśli
      do archiwum zamkniętego albo wykasowali).

      Na pewnym lokalnym forum dziewczyna, mama tuptusia chyba półtora rocznego,
      opowiedziała (w wątku, bardzo gorącym, o psach własnie) jak kiedyś szła sobie
      spokojnie po szerokim chodniku, na spacerze z maluszkime, który dzielnie tuptał
      obok (nie za rączkę), tak ze dwa metry od mamy.

      Nagle z trawnika wbiegł sporych rozmiarów pies, był w kagańcu, ale co z tego -
      przewrócił maluszka, a ten gruchnął z całej siły główką o chodnik.

      Właścicielka odwołała psa, ale nie pofatygowała się w ogóle, aby sprawdzić, czy
      i jakiej pomocy trzeba udzielić małemu dziecku. A skończyło się na wstrząsie
      mózgu i pobycie w szpitalu, tak, tak, z podejrzeniami bardzo niefajnych rzeczy.

      Morał - same sobie dośpiewajmy.
    • 73nikusia Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 22.10.03, 21:14
      Jeszcze raz ja ...
      Wlasnie przeczytalam posty ... duzo ich od czasu kiedy i ja sie na ten temat
      wypowiedzialam.
      Ja bardzo lubie psy. Nie boje sie psow, jak mialam 7 lat dostalam od Taty
      owczarka podhalanskiego. Suczka wabila sie Saba. Miala 17 lat jak zmarla. Byla
      kochana.
      Ale jezeli chodzi o psa to mam pewne zasady.
      1. Po pierwsze, rase psa (ktora charakteryzuja pewne cechy charakteru) powinno
      sie dobierac do natury wlasciciela.
      2. Po drugie, rase psa dobieramy zawsze odpowiednio do warunkow lokalowych
      jakie mozemy psu zapewnic (nie wyobrazalabym sobie mieszkac z moja Saba w bloku
      na ten przyklad).
      3. Po trzecie, Jezeli mieszkamy w duzym skupisku ludzkim (osiedle blokow,
      osiedle domkow) nie mozemy kupic sobie psa tzw agresywnego.
      Jezeli palamy miloscia wielka do pitbulterierow, dobermanow, bulterierow,
      rodwailerow itp najpier musimy zaszyc sie w gluszy, w ktorej do najblizszych
      sasiadow bedziemy miec wiecej niz 3 km.
      4. Zawsze na spacerach psa duzego czy malego wyprowadzamy w kagancu i na
      smyczy. Smyczke zdejmujemy tylko wtedy kiedy jestesmy pewni ze nie ma w okolicy
      dzieci, starszych ludzi i niego komu pies moglby zrobic krzywde.
      A czemu male i duze psy nalezy ubrac w kaganiec i smyczke.
      Daje przyklad. Kiedys jechalysmy z siostra na rowerach i za nami zaczol
      wsciekle ujadac maly kundelek, gonil nas przez dluzsza chwile az wreszcie
      dopadl nogawke mojej siostry i wczepil sie swoimi zebami w jej spodnie. Pies
      byl maly wiec wystarczylo mocno "trzepnac" noga ... pies odlecial na kilka
      metrow. Nic sie nikomu (ani psu ani nodze mojej siostry nie stalo)
      Co do duzego psa, rasy zupelnie nie groznej, bo wlasnie Golden retriwer. Pies z
      tych ras ktore uwarzam za najbardziej przyjazne. A jednak jest to pies dosc
      duzy i swoja masa moze przewrocic dziecko, wystraszyc je i doprowadzic do
      placzu. Taka sytuacje widzialam ostatnio w parku. Z daleka wygladalo to jak
      zabawa, ale nie chcialabym byc nigdy w takiej sytuacji, jako mama biegnaca do
      dziecka placzacego, wylizywanego przez goldena, z dwoch metrow wygladalo to o
      wiele grozniej, szczegolnie dla kogos kto nie zna tej rasy i ocenia psa tylko
      po wygladzie.

      To moje zasady ... pozdrawiam
      Nika
    • majcia74 Re: Psy w bloku!!! - strach na klatce! 23.10.03, 14:07
      smile))))))
      Ale tu się jatka rozpętała!! smile))
      Opowiedziałam wczoraj swojemu niemężowi o temacie wątku i wiecie co wspólnie
      stwierdziliśmy? Tak by wszystkim dogodzić? smile)
      "otóż fobie leczy się u psychologa, a nieodpowiedzialnych należy karać"
      Ot i wszystko smile

      Ze szczególnym pozdrowieniem smile
      Maja
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka