Dodaj do ulubionych

gdzie te prace za kilka tys. zł?

24.10.08, 23:43
Jak czytam niektóre wypowiedzi, to mam wrażenie, że niektórzy na innej
planecie żyją. Jedna uważa że z palcem w tyłku znajdzie pracę, inna się dziwi,
że głupi mąż wziął pracę za 1700, a jeszcze inna że głupi ludzie biorą pracę,
gdzie oficjalnie mają dochody o połowę niższe niż dostają na rękę.
Czy na prawdę są miejsca w kraju, gdzie bez problemu można dostać pracę za
kilka tys. zł?
Jestem z południa Polski, od pewnego czasu szukam pracy i to co widzę mnie
przeraża. W mediach podają o braku pracowników, a tak na prawdę brakuje tylko
kafelkarzy, murarzy itp.
1700zł to dobra pensja. Tu informatykowi proponują 1800brutto. A wymagania
maja takie, że Bill Gates nie zatrudnia takich geniuszy. I znajdują się chętni
pracować za takie pieniądze..
W innej pracy bez oporów mówią, że praca na 3/4 etatu za najniższą pensję, ale
potem okazuje się, że każą pracować ponad 8 godzin dziennie, w sobotę 5.
Ludzie się godzą pracować po kilkanaście godzin dziennie ze świrami za
800zł/m-c byleby mieć jakąkolwiek pracę. A i tak potem, jakiś "normalny" co
zarabia kilka tys. zł, nazwie ich nierobami, szczególnie gdy się okaże, że
zapomogę dostawają.
Obserwuj wątek
    • maga_luisa Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 24.10.08, 23:48
      Żeby znaleźć dobrze płatną pracę, trzeba: 1.Mieć kwalifikacje; 2.Trochę się
      naszukać.
      Nie twierdzę, że spada z nieba.
      Ale nie szanuję osób, które w chwili grupowego naboru do pracy - owszem, marnie
      płatnej - przybiegają do mnie grupowo po zaświadczenia, że są ciężko chorzy i
      pracować nie mogą. Wolą żyć z zasiłku opieki społecznej niż włożyć sporo wysiłku
      i zarobić trochę więcej. "Trochę", a nie "dużo" więcej.
      Nie szanuję postawy "mnie się należy", i tyle.
      • ewelina_1 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 24.10.08, 23:58
        Nie na temat maga_luisa!!!
        Kto powiedział o braku kwalifikacji? Przecież pisałam np. o mega wymaganiach dla
        informatyka. A poza tym, ja nie pisałam o ludziach, którzy wolą żyć z zasiłku,
        ale którzy muszą godzić się na podłe warunki pracy czy płacy. Mało kto może
        sobie pozwolić na bezstresowe kilkumiesięczne szukanie pracy. I uczciwie
        pracuja, a mimo to są ludzie, którzy ich z błotem mieszają.
        • maga_luisa Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 00:06
          Wiem, wiem że tak bywa, i tym bardziej podziwiam takich ludzi.
      • shiva5 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 00:53
        kochana, nie zawsze tak jest, że posiadane bardzo wysokie kwalifikacje oraz chęć
        do pracy oraz tzw. obrotność gwarantują wysokie zarobki.
        a budżetówka??? lekarze, nauczyciele, urzędnicy- owszem można powiedzieć wolny
        wybór- idź pracować do sektora prywatnego, albo załóż własną działalność i git.
        ale, no właśnie ale...
        mój mąż właśnie zdał świetnie LEP i perspektywy finansowe na najbliższe kilka
        lat, aby skończyć specjalizację, to właśnie 1700 zł, śmieszne pieniądze żeby się
        utrzymać (nie stać nas na kredyt, więc zmuszeni jesteśmy wynajmować, co pociąga
        za sobą duże koszta)- i tak- jesteś grubo po trzydziestce, wykonujesz
        odpowiedzialny zawód, a zarabiasz, z całym szacunkiem, mniej niż fryzjerka, co
        gorsza nie masz wpływu na pensje zasadniczą. jak słyszę, że lekarze za dużo
        zarabiają to śmiać mi się chce. owszem, ale tylko niektórzy, co najmniej parę
        lat po zrobieniu specjalizacji (czytaj po 40-stce) i to kosztem życia prywatnego.

        zrozum, że nie każdy ma na tyle uniwerslane wykształcenie oraz miejsce
        zamieszkania w Wawie, żeby zrównywać darmozjadów do ludzi, którzy może i chcą,
        może i maja kwalifikacje, a jednak nie ma pracodawcy, który chętnie zaproponuje
        jakąś sensowna pensję.
        • maga_luisa Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 09:01
          Jestem lekarzem. Był czas, kiedy musiałam wybierać - kupię sok, czy omlet. Wiem
          jak jest. Masz jednak perspektywy, po rezydenturze będzie lepiej.
          Zresztą nie twierdziłam, że praca za dobre pieniądze leży na ulicy. Trzeba się o
          nią postarać, w przypadku lekarza to staranie polega na okresie nauki za marne,
          niestety, pieniądze.
          Tak swoją drogą - znaleźć rezydenta na zastępstwo do POZ na wsi wcale nie jest
          łatwo wink
    • semida Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 00:32
      Ja tam się mogę przyznać.
      Zapieprzam na maxa za 1000-1100zl"na rękę"
      Razem z pemią uznaniową.
      I cieszę się z tego,bo mam za co oplacic studia i przedszkole.I
      jeszcze trochę zostaje.
      Na szczęście ja zarabiam tylko na siebie,mąż na życie.
    • bri Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 01:08
      Szukałam jakiś czas temu recepcjonistki (Warszawa), pensja ok. 2000
      netto. Dałam ogłoszenie i dostałam masę CV. Umówiłam się z sześcioma
      dziewczynami. Na umówione spotkanie przyszła 1 (słownie: jedna).
      Pozostałe nawet nie raczyły odwołać czy przeprosić, że ich nie było.
      W moim regionie bezrobocia nie ma.
      • kropkacom Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 09:13
        Nasi znajomi wrócili w lato do Polski z zamiarem znalezienia pracy (dobrze
        płatnej). Oboje młodzi, dyspozycyjni, wykształceni, z doświadczeniem w
        międzynarodowej korporacji. Nie znaleźli.
        Więc pytam, gdzie jest ten raj gdzie za stanie na portierni dają dwa tysiące i
        nikt tej pracy nie chce?
        • anias29 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 09:18
          > Więc pytam, gdzie jest ten raj gdzie za stanie na portierni dają dwa tysiące i
          > nikt tej pracy nie chce?

          Nie wiem, jak akurat z portierniami, ale w Trójmieście np. ostatnimi czasy
          bardzo łatwo znaleźć pracę za kilka tys., oczywiście pod warunkiem posiadania
          odpowiednich kwalifikacji. Bezrobocie jest w zasadzie na poziomie strukturalnym.
        • deodyma Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 11:08
          no wlasnie... jakos w warminsko -mazurskim nie znam osob, ktore po
          kilka tysiecy miesiecznie za swoja robote biora. malo tego. kiedys
          znalam babke z tytulem mgr.inż, ktora w hipermarkecie na kasie
          siedziala i pracowala na 3/4 etatu...
          • e_r_i_n Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 26.10.08, 10:13
            A ja całkiem sporo.
            • deodyma Re: gdzie? a tym samym wojewodztwie? 26.10.08, 11:14

              • e_r_i_n Re: gdzie? a tym samym wojewodztwie? 26.10.08, 11:19
                Tak, oczywiście, w warm-maz.
                • deodyma Re: gdzie? a tym samym wojewodztwie? 26.10.08, 11:31
                  a co to za firmy sa, gdzie tyle placa??? no i gdzie konkretnie?
                  jakie to miasta? fakt, ze maz kolezanki pracuje od jakichs 10 lat w
                  formie budowlanej i na dzien dzisiejszy bierze ponad 4 tysiace
                  miesiecznie. pytam bp znam osoby po studiach, ktore szukaja i
                  naprawde znalezc dobrej pracy nie moga. np znam babke, ktora przez 2
                  lata siedziala w domu z corka i zaczela szukac pracy. kobieta
                  wyksztalcona, po studiach. niestety, pomimo wyslanych przez siebie
                  CV do firm, odzewu niemal zero. no i po 4 latach miala juz dosyc
                  tego szukania. zaczela szukac pracy po sklepach i w koncu zatrudnili
                  ja w Biedronce... w Biedronce popracowala rok, pozniej podjela prace
                  w biurze kredytowym a obecnie pracuje w banku. nie wiem, ile
                  zarabia. nie pytalam jej o to, ale na pewno wiecej, niz zarabiala w
                  sklepie, ale tez nie daja jej na reke kilku tysiecy, niestety.
                  • e_r_i_n Re: gdzie? a tym samym wojewodztwie? 26.10.08, 11:32
                    W Olsztynie - własna firma, zarobki pięciocyfrowe.
                    Plus Michelin.
                    Plus parę innych miejsc - ale nie będę wymieniać, bo zbyt identyfikowalne.
                    Małe miasto w promieniu 100 km od Olsztyna - urzędy chociażby.
                    • kropkacom Re: gdzie? a tym samym wojewodztwie? 26.10.08, 11:40
                      > Plus Michelin.

                      Mój szwagier pracuje w Michelin w Olsztynie i zarabia około 2 tysięcy bynajmniej
                      nie za sprzątanie firmy smile
                      • e_r_i_n Re: gdzie? a tym samym wojewodztwie? 26.10.08, 11:45
                        No cóż, znam osoby, które tam zarabiają 2kx3 smile
                        • kropkacom Re: gdzie? a tym samym wojewodztwie? 26.10.08, 11:47
                          > No cóż, znam osoby, które tam zarabiają 2kx3 smile

                          Mój szwagier tez je zna. Ale co z tego?
                          • e_r_i_n Re: gdzie? a tym samym wojewodztwie? 26.10.08, 11:53
                            Tylko tyle, ze nawet w tym strasznym w-m są miejsca, gdzie dobrze płacą. Nic
                            więcej smile
                            • kropkacom Re: gdzie? a tym samym wojewodztwie? 26.10.08, 11:59
                              Tylko ile jest stanowisk w danej formie gdzie tak płacą? Więcej jest tych za 2
                              tysiące. Dużo więcej. Jakiś czas temu czytałam na gazeta.pl że powracający
                              emigranci masowo zasypują banki w Polsce swoimi cv. Problem w tym ze aplikują na
                              wyższe stanowiska a bank ma miejsca na kasach gdzie płacą słabo.
                            • kropkacom Re: gdzie? a tym samym wojewodztwie? 26.10.08, 12:10
                              Bo w skrócie chodzi o to czy taka dobrze płatna praca jest dostępna. Bo że są
                              ludzi którzy dużo zarabiają to wiadomo.
                              • e_r_i_n Re: gdzie? a tym samym wojewodztwie? 26.10.08, 12:14
                                No jest dostępna - trzeba mieć tylko (?) odpowiednie kwalifikacje. A te są też
                                dostępne dla wszystkich.
                                • kropkacom Re: gdzie? a tym samym wojewodztwie? 26.10.08, 12:19
                                  Jak w firmie (dużej firmie) jest tylko kilka stanowisk gdzie dobrze płacą to
                                  nawet przy odpowiednich kwalifikacjach z dostępnością jest kiepsko.
                    • deodyma Re: gdzie? a tym samym wojewodztwie? 26.10.08, 11:40
                      a jesli wlasna firma, to mozliwe. jesli chodzi o Michelin, to tez
                      slyszalam, ze tam dobrze placa. ja wlasciwie to rodowita
                      olsztynianka jestem i stad to akurat wiemsmile jakis czas temu jedna z
                      moich kolezanek chciala zatrudnic sie w Michelinie, ale
                      rekrutujacemu nie spodobalo sie, ze babka sie uczy i to bylo glowna
                      przeszkoda. obecnie w Braniewie mieszkam, male miasto i 100 km od
                      Olsztyna. przeprowadzilam sie tutaj prawie dwa lata temu, ale nie
                      znam jeszcze zbyt wielu osob, wiec nie orientuje sie, jak tu z
                      zarobkami w urzedach.
                      • e_r_i_n Re: gdzie? a tym samym wojewodztwie? 26.10.08, 11:45
                        No cóż, wybierając miejsce zamieszkania trzeba ocenić perspektywy pracowo -
                        płacowe. Faktem jest, że nawet w małych miejscowościach w w-m można zarabiać
                        więcej, niż600 zł na fikcyjne pół etatu.
                        • deodyma Re: gdzie? a tym samym wojewodztwie? 26.10.08, 11:57
                          racja. gdyby to jednak ode mnie zalezalo, nadal bysmy mieszkali w
                          Olsztynie. niestety, od 6 lat maz pracuje wlasnie w Braniewie wiec
                          nie bylo innego wyjscia i musialam sie wyprowadzic, niestetysad takie
                          zycie. pamietam tez, jak jedna babka mi opowiadala, jak to z
                          Poznania przeprowadzila sie wlasnie do Braniewa i jakim dla niej
                          szokiem bylo, gdy szukala pracodawcy i dowiedziala sie, ze zarobki
                          jakie jej oferuja, to 600 zl na reke... faktem jest , ze bylo to 7
                          lat temu, ale ona zlapala sie za glowe. powiedziala, ze 600 zl to
                          ona kiedys na kosmetyki miesiecznie wydawala...
                          • deodyma Re: gdzie? a tym samym wojewodztwie? 26.10.08, 11:58
                            mialo byc, ze szukala pracy a pracodawcy oferowali jej 600 zlsmile
        • bri Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 13:44
          Może być tak, że łatwiej jest o pracę dla słabiej wykwalifikowanych
          pracowników niż dla wysokiej klasy specjalistów - szczególnie w
          niektórych branżach.

          Ja naprawdę nie zmyślam, nie było łatwo znaleźć recepcjonistki, pani
          do sprzątania, dozorcy.
        • qunegunda Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 19:40
          zbyt wysokie kwalifikacje to też jest problem.

          brakuje głownie robotników i niższego personelu biurowego, rynek dla
          specjalistów jest bardzo wąski.
        • wjw2 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 20:57
          > Więc pytam, gdzie jest ten raj gdzie za stanie na portierni dają
          dwa tysiące i nikt tej pracy nie chce?

          Cóż mam dosyć świeże informacje z Katowic i Krakowa. Za "stanie na
          portiertni" to nie wiem ile płacą, ale za pracę administracyjno-
          biurową 2 tys netto to standard

      • paris4 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 09:18
        Proponuję te wszystkie forumowe dochody i wysokie stanowiska tak z
        lekkim przymrużeniem okawink to tylko internet i wirtualna
        rzeczywistość...
    • luxure Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 09:41
      Jedna uważa że z palcem w tyłku znajdzie pracę, inna się dziwi,
      > że głupi mąż wziął pracę za 1700,

      Ha! Do mnie rozmawiasz, bo to ja ją wczoraj o to zapytałam.
      Kochana, nie wiem gdzie ta praca za kilka-czy kilkanaście tysięcy bo ja takiej
      nie mam.
      Ale co do tematu....jeśli jej mąż zarabia 1700 a ona nie, to się nie wypomina,
      że opłaty, że 2 dziec, że on tylko 1700 do domu przynosi a 500 z zasiłku to
      jakieś żarty. Zawija się rękawy i idzie do roboty, jak jej za mało i nie ma za
      co żyć.
      A że brakuje do pracy tylko kafelkarzy i murarzy? I innej roboty nie ma?
      No baaaardzo mi przykro, naprawdę. Wiem że najłatwiej skończyć zarządzanie i
      marketing albo jakąś inną administrację czy finanse w Wyższej Szkole Lansu i
      Bansu, być wielce dumnym bo ma się wyższe i dyplom. Następnie ustawić sobie
      zaporową pensję 3000 netto bo za mniej się nie opłaca butów zdzierać a jęczeć że
      roboty ni ma.
      Niestety, nikt nie obiecywał że będzie lekko. A jak któraś wierzyła Tuskowi w
      jego rychłe cuda i drugą Irlandię to pora najwyższa mocno się rozczarować i
      zejść na ziemię.
      • chicarica Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 11:12
        No widzisz, np. my z mężem mamy pracę za kilka tys. Mężowi to wręcz nawet
        niewiele brakuje do 5-cyfrowych zarobków. I nie jesteśmy kafelkarzami. Nie
        jesteśmy też po wyższej szkole lansu i baunsu, tylko oboje po porządnych,
        państwowych uczelniach. Miasto - Trójmiasto.
        • zuzanna56 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 16:43
          My też z Trójmiasta, tak jak chicarica, też po porządnych
          poństwowych uczelniach uczelniach, mamy pracę, nie są to ogromne
          zarobki (ale dobrze, że praca jest), mężowi do 5 cyfrowych trochę
          jednak brakuje (jest urzędnikiem). Ja pracuję w szkole, w liceum,
          mam półtora etatu, korepetycji w tym roku nie udzielam, chociaż
          pewnie kiedyś do nich wrócę, zarabiam ok. 3500, na szkołe to i tak
          nie jest źle, bo mam sporo wolnego. Ale my nie jesteśmy już tacy
          młodzi, powiedzmy ok. czterdziestki i zdążyliśmy już trochę w życiu
          popracować i awansować.
          Kiedyś, gdy nie miałam jeszcze nawet mianowania w szkole, a nawet
          skończonej anglistyki, pracowałam na kursach i udzielałam
          korepetycji, nie były to złe zarobki.
          • chicarica Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 18:46
            Też jestem anglistką, z tym, że nie pracuję w szkole. I potwierdzam, że zarobki
            w okolicach 3-3.5 tys. to nie jest rzecz w Trójmieście nieosiągalna.
      • ll66 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 27.10.08, 16:45
        > marketing albo jakąś inną administrację czy finanse w Wyższej Szkole Lansu i
        > Bansu, być

        kurna co to jest ten Bans ??
    • lolinka2 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 11:13
      Są, tak sądzę smile osobiście stałej za taką kwotę nie mam, bo
      generalnie nie pracuję nigdzie na stałe, a żyję ze zleceń.
      Małżonek szanowny zapyla głównie na nasze ubezpieczenie i na czynsz
      za mieszkanie (zarabia 1500 PLN), ja na całą resztę przyjemności. I
      po latach ubóstwa (małżon bez pracy, ja 1,5 etatu jako stażysta w
      szkole, w trakcie studiów za 800 PLN), latach chudych (małżon bez
      pracy, ja 2500 PLN z działalności gosp.), latach średnich (małżon
      1500 na etacie, ja ok 2500 ze zleceń) mamy lata niezłe (małżon 1500
      na etacie, ja 5-10k, zależnie od miesiąca, ze zleceń)...
      Potrzebowałam do tego jednej rzeczy: zaakceptować fakt, że to nie
      jest etat, pogodzić się ze status quo i szukać innych opcji, nie pt.
      Proszę Mnie Przyjąć do Firmy, tylko Poszukuję Zleceń - i w sumie
      teraz już nie szukam, teraz wybieram....
      • nikki30 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 11:38
        Oczywiście, że jest praca za kilka tysięcy ale to nie zależy tylko od
        kwalifikacji(a te są podstawą)ale też o wieku.Wiadomo, że 20 kilkulatek nie
        będzie zarabiał od razu kilku tysięcy jak podejmuje pierwsza lub drugą
        pracę.Nawet w zawodzie informatykasmileMi osobiście dojście do bardzo dobrej pensji
        zajęło 10 lat ciężkiej pracy często za grosze i ciągłej nauki (5 lat
        studiów,studia podyplomowe i aplikacja).Przypuszczam że osoby które na forum sie
        wypowiadają o sporych zarobkach to osoby grubo po trzydziestce albo młodsze o
        wysokich kwalifikacjach, które wiedzą czego chcą w życiuwink
        • mama_kotula Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 26.10.08, 09:22
          CytatOczywiście, że jest praca za kilka tysięcy ale to nie zależy tylko od
          kwalifikacji(a te są podstawą)ale też o wieku.Wiadomo, że 20 kilkulatek nie
          będzie zarabiał od razu kilku tysięcy jak podejmuje pierwsza lub drugą
          pracę.Nawet w zawodzie informatykasmile


          Akurat w zawodzie informatyka wiek ma najmniejsze znaczenie.
          Można mieć 20 lat, być genialnym programistą i zarabiać luźno 6-8k rękę.
          A można mieć 40 lat, 20 lat doświadczenia i pracować jako "panie Krzysiu, papier
          mi się zaciął w drukarce proszę przyjść" w małej firemce w Pcimiu dolnym za 1,5k.

          W przypadku informatyka - programisty - pracodawca w pierwszej kolejności
          zagląda w portfolio, a nie w datę urodzenia i poziom wykształcenia w CV.
          • nikki30 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 26.10.08, 10:29
            mama_kotula napisała:

            > Akurat w zawodzie informatyka wiek ma najmniejsze znaczenie.
            > Można mieć 20 lat, być genialnym programistą i zarabiać luźno 6-8k rękę.
            Oj wiek ma znaczenie!Wiem co mówię, bo mój dobry znajomy prowadzi znaną na rynku
            firmę informatyczną.Dwudziestolatek może i ma wiedzę ale czysto teoretyczną.Nie
            zawsze będzie miał doświadczenie w pracy na projektach, a to jest niezwykle
            istotne.Najwięcej zarabiają informatycy, którzy mają doświadczenie w pracy z
            klientem.Tutaj stawki dla konsultantów są nawet rzędu 1 tys euro za dzień
            pracy!Średnia pensji dla młodego, zdolnego programisty na rynku to teraz 4-5 tys
            brutto + wszystkie świadczenia(min.opieka medyczna, szkolenia)
            > A można mieć 40 lat, 20 lat doświadczenia i pracować jako "panie Krzysiu, papie
            > r
            > mi się zaciął w drukarce proszę przyjść" w małej firemce w Pcimiu dolnym za 1,5
            > k.
            Takich informatyków jest niestety sporosmile

            > W przypadku informatyka - programisty - pracodawca w pierwszej kolejności
            > zagląda w portfolio, a nie w datę urodzenia i poziom wykształcenia w CV.
            Tak zgadza się.Nie trzeba mieć często dyplomu, nawet rozpoczętych studiów.Jednak
            20 latek nie będzie miał doświadczenia w pracy na projektach, bo klient chce
            doświadczonego gościa i tu nie ma zmiłuj.Wiem jak to wygląda na rynku.Dostanie
            niezłą pensję na początek jak na nasze standardy ale do osiągnięcia pułapu 9 tys
            na rękę musi jeszcze trochę popracować,często zdobyć odpowiednie certyfikaty za
            które firma zapłaci albo nie...

            • truscaveczka Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 26.10.08, 11:40
              nikki30 napisała:

              > mama_kotula napisała:
              >
              > > Akurat w zawodzie informatyka wiek ma najmniejsze znaczenie.
              > > Można mieć 20 lat, być genialnym programistą i zarabiać luźno 6-8k rękę.
              > Oj wiek ma znaczenie!Wiem co mówię, bo mój dobry znajomy prowadzi znaną na rynk
              > u
              > firmę informatyczną.Dwudziestolatek może i ma wiedzę ale czysto teoretyczną.Nie
              > zawsze będzie miał doświadczenie w pracy na projektach, a to jest niezwykle
              > istotne.

              Mój kolega ma 24 lata, programuje od co najmniej 12. Brak doświadczenia to on
              może ma w sprzedaży swojego produktu wink No, ale on zarabia porządnie, nie bawi
              się w obsługę pań, co korektorem po ekranie mażą wink
            • mama_kotula Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 26.10.08, 12:03
              CytatŚrednia pensji dla młodego, zdolnego programisty na rynku to teraz 4-5
              tys brutto + wszystkie świadczenia(min.opieka medyczna, szkolenia)


              Zależy gdzie.
              Zależy od programisty.
              Zależy czym zajmuje się firma.
              Zależy, czy firma jest częścią większej korporacji.
              Zależy CO konkretnie robi dana osoba.

              Cytat.Jednak 20 latek nie będzie miał doświadczenia w pracy na projektach, bo
              klient chce doświadczonego gościa i tu nie ma zmiłuj.


              Niejeden 20-latek brał udział w kilkunastu, kilkudziesieciu projektach, tylko że
              niekomercyjnych - wystarczy zajrzeć na assembla.com. Sama w portfolio mam
              przynajmniej 4 konkretne wieloosobwe przedsięwzięcia stamtąd + udział w
              mniejszych projektach, kilkuosobowych.
              • nikki30 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 27.10.08, 15:55
                mama_kotula napisała:
                >
                > Zależy gdzie.
                Warszawa
                > Zależy od programisty.
                Mówimy przecież o dwudziestolatku na progu kariery z jakimś tam doświadczeniemsmile
                > Zależy czym zajmuje się firma.
                Systemy baz danych,Systemy CRM,finansowo -księgowe itp.
                > Zależy, czy firma jest częścią większej korporacji.
                Nie jest częścią korporacji ale jedna z większych na rynku z kilkoma oddziałami
                w Polsce.

                Mam możliwość obserwacji sytuacji na bieżąco, bo trochę pomagam od strony
                prawnej i biorę czasami udział w negocjacjach z klientami z ramienia tej
                firmy.Doświadczenie w pracy w projekcie to nie to samo co doświadczenie w
                kierowaniu projektem, a klienci często tego wymagają i za to płacą największe
                pieniądzesmile


        • e_r_i_n Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 26.10.08, 10:17
          Jeszcze jest jedna podstawowa kwestia - co to bardzo dobra pensja smile. Dla
          niektórych 5 k netto to jest bardzo dobra pensja, dla innych taka zaczyna się od
          5 cyfr. Netto.
          Ja mam dwadzieścia parę lat i pewnie obiektywnie patrząc zarabiam dobrze, jeśli
          nie bardzo dobrze. A dla mnie nadal to minimum 1/3 drogi do satysfakcjonujących
          zarobków.
    • elza78 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 11:35
      w trojmiescie praca okolo 5 koloa na reke dla wyksztalconej osoby to zaden szal...
      tyle ze tu dla p[rzykladu mieszkania kosztuja znacznie powyzej sredniej dla
      innych miast...
      wiec dla czesci malzenstw spora czesc dochodow pochlania rata kredytu
      hipotecznego uncertain
      • zuzanna56 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 16:53
        elza78 napisała:

        > w trojmiescie praca okolo 5 koloa na reke dla wyksztalconej osoby
        to zaden szal


        Chyba wyślę męża na poszukiwanie pracy, może nie aż tak wiele mu do
        tej sumy brakuje, ale niech szuka...
        Nie wiem Elza w sumie jak to jest, nasz znajomy, wykształcony, z
        doświadczeniem szukał pracy, w końcu przyjął taką za 2 tysiące.
        • elza78 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 18:14
          piec tysiakow to nie jest wysoka stawka wierz mi przy zalozmy 2,5 tysiaca raty
          kredytu plus oplaty, uwazasz ze to jest duzo?
          mnie jakos ta kwota nie podnieca to absolutne minimum jesli mowimy o jednej
          pensji w domu...
          chyba zle mnie zrozumialas z deka wink
          • lola211 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 19:17
            Na 5 000 zl pensji nie moze liczyc kazdy, kto sie wyksztalcil.Jest
            to calkiem rozsadna pensja,zwazywszy ze sa ludzie, ktorzy nie musza
            splacac zadnego kredytu.Jesli pracuja 2 osoby, to juz sie robi
            calkiem komfortowo.
            • elza78 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 19:26
              no jesli pracuja dwie to masz calkowita racje
              mi chodzi od strony popytu w rodzinie na pieniadze - piec kola w trojmiescie nie
              jest duza kwota tak poprostu smile
              sa ludzie co tyle zarabiaja i jets ich coraz wiecej na szczescie smile
              z reszta to zalezy w jakim srodowisku sie ktos obraca, bo dla dobreog
              informatyka piec kola to stawka wyjsciowa poprostu
              na dzien dzisiejszy
              to smao podejrzewam u prawnikow menagerow ksiegowych z doswiadczenem i tak dalej...
              po studiach wiadomo nikt nei zarabia z miejsca kokosow wink
          • zuzanna56 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 26.10.08, 19:51
            elza78 napisała:

            > piec tysiakow to nie jest wysoka stawka wierz mi przy zalozmy 2,5
            tysiaca raty
            > kredytu plus oplaty, uwazasz ze to jest duzo?
            > mnie jakos ta kwota nie podnieca to absolutne minimum jesli mowimy
            o jednej
            > pensji w domu...
            > chyba zle mnie zrozumialas z deka wink


            Elza, może trochę się nie zrozumiałyśmy smile
            Moim zdaniem nie jest wcale tak prosto znaleźć pracę za 5 tysięcy
            netto w Trójmieście, ale znam wiele osób zarabiających 3000-4500.
            To tez nieźle, ale nie uważam takich pensji za duże, da się żyć,
            dobrze że praca jest, ale super zarobki to nie są. 5 tysięcy to już
            lepiej. Tylko że dla mnie 5 tysięcy jest w miarę fajną pensją jeśli
            druga osoba zarabia ze 4 tysiące a kredytów nie ma lub jest bardzo
            mały. Nie mówię że to jakieś super pieniądze, ale da się żyć. Fakt,
            że pensja 5 tysięcy dla rodziny 3-4 osobowej, jeśli odchodzi ze 3
            tysiące na kredyt i opłaty za gaz, prąd itd., to bardzo niewiele.
    • dirgone Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 11:37
      3 lata temu żyłam o chlebie i wodzie, a raczej tym, co kochana mamusia
      litościwie mi podrzuciła do jedzenia. Ze znajomymi ciężko bylo się nawet na piwo
      czasami umówić, bo 6 zł to była kwota, której w portfelu czasami nie mieliśmy.
      Zdarzało się, że w połowie miesiąca nie miałam NIC na koncie.
      Teraz nie znam nikogo, kto zarabia mniej niż 2 tysiące miesięcznie,a coraz
      więcej takich, co taką sumę zarabiają przez tydzień. Znajomych nei zmieniłam. To
      bardzo zmienia optykę. Ja cały czas pamiętam te głodowe czasy, ale niektórzy
      zaczynają to chyba bardzo zapominać.
      Moi znajomi wcale nie mają super posadek. Pracują w szpitalu, w urzędach, w
      policji.
      Informatycy to akurat osobna kategoria. Osobiście znam takiego, który w
      przeciągu półtora roku z pensji 1800 zł przeszedł na 9000 zł (w tej samej
      firmie, obie kwoty netto). Tylko ten to już w ogóle ześwirował (w wieku 21 lat o
      to nietrudno).
      Ale to Warszawa.
    • alexandra74 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 11:39
      też mieszkam w południowo wschodniej Polsce.

      W "bogatszych" regionach kraju wszystko jest droższe. Dlatego tam za
      wynagrodzenie rzedu 2000 zł człowiek nie jest w stanie sie utrzymać.

      Ja do niedawna zarabiałam w państwowym urzędzie 1100 zł netto.
      Trafia mnie szlag, bo wymagania rosły i nic poza tym. Poza tym
      znudziło mnie to co robiłam, atmosfera itp. Zmieniłam prace w lipcu
      br. na samorządówkę. Obecnie zarabiam ok. 1900 zł netto (razem z
      tzw. stażowym), co uważam za wynagrodzenie niezłe jak na nasze
      województwo.
      Podobno w poprzedniej pracy koleżanki dostały podwyżki ale ja juz
      zamknęłam tamte drzwi.

      Na własnym przykładzie uważam, że nie można sie poddawać. Nie
      wierzyłam w poprawę naszego bytu ale uwierzcie - udaje się.
    • lola211 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 11:42
      > Czy na prawdę są miejsca w kraju, gdzie bez problemu można dostać
      pracę za
      > kilka tys. zł?

      Bez problemu, wprost z ulicy- oczywiscie, ze nie.
      Natomiast majac 2-3 lata doswiadczenia na stanowisku za 2 tys zł.,
      smialo mozna znalezc prace za 2-3 razy wiecej.I zmieniac ja, jesli
      przestanie nam pasowac.
    • miacasa pytasz o branże czy rejony kraju? 25.10.08, 12:05
      bo w centrum takie zarobki są dość powszechne ale i koszty życia do najniższych
      nie należą
    • liliankaa77 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 12:38
      Są, są nawet w południowej Polsce. Ja po 7 latach pracy na
      kierowniczym stanowisku zarabiam w banku ok.4200 zł, do tego czasem
      wykładam na uczelni- co znacznie ograniczyłam po przyjściu na świat
      syna- wychodzi ok 40o zł, czyli 4600. Mąż, inżynier- 3500 zł w
      spółce państwowej. Mieszkamy w Tarnowie.
      Takie teraźniejsze zarobki okupiliśmy ciężką pracą. Najpierw
      pracowaliśmy na stażach za 500 zł, poźniej przez 2-3 lata na
      stanowiskach po 1000 zł. W międzyczasie ja robiłam doktorat, a mąż
      podyplomówkę. I żyliśmy praktycznie o chlebie i wodzie- na początku.
      Ale dzięki temu, że zainwestowaliśmy w wykształcenie i zdobyliśmy
      doświadczenie zawodowe na stanowiskach za 1000 zł dziś zarabiamy
      godnie.
      Więc można tyle zarabiać, trzeba tylko ciężko na to pracować i mieć
      masę szczęścia.
      • dirgone Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 13:08
        Czasami nie zależy to tylko od ciężkiej pracy i szczęścia. Są ludzie, którzy w
        obojętnie jakich warunkach ZAWSZE pieniądze zarobią. Taką osobą jest mój luby,
        mój ojciec, mój dziadek. Ja nawet nie wiem do końca, czym mój luby się zajmuje,
        bo oprócz normalnej pracy na etacie ma tyle dodatkowych zajęć, że tego nie
        ogarniam. I ta praca sama do niego przychodzi, ludzie błagają go niemal, żeby
        dla nich pracował.

        I są też tacy, jak ja, którzy z ledwością będą ciągnęli jeden etat na kiepskich
        warunkach. Tacy ludzie sami nie wpadną na pomysł, jak dorobić, tylko będa pytali
        o to na forum. A nawet jak im wpadnie do głowy genialny pomysł, to ten zapał
        wyczerpuje się po kupieniu domeny o odpowiedniej nazwie za 10 zł (ja posiadam aż
        trzy i pewnie ich nie przedłużę). Tu nawet nie chodzi o lenistwo, tylko o
        strach, o małą wiarę we własne siły i o niewiedzę, jak się do takiego interesu
        zabrać.
        U mojego lubego działa to w sposób: pomysł -> działanie -> pieniądze.
        A u mnie : pomysł -> strach -> odrzucenie pomysłu.

        Dlatego ja teraz siedzę w chałupie i pisze na forum, a mój luby pracuje od 6 rano.
        • liliankaa77 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 13:21
          Oczywiście, wrodzone predyspozycje i talenty też się liczą.
          Myślę, że najlepszym pomysłem dla osób, które ledwo sobie radzą w
          Polsce byłaby zmiana miejsca zamieszkania na większe miasto bądź
          całkowicie inny kraj.
        • lola211 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 13:21
          Są ludzie, którzy w
          > obojętnie jakich warunkach ZAWSZE pieniądze zarobią.

          Czyli osoby przedsiebiorcze.
          Moj facet taki jest.Rzutki, operatywny,pomysłowy.Optymistycznie
          nastawiony, ciagle do przodu.
          Troche mu zazdroszcze, bo ja gorzej znosze porazki.Ale walcze z
          tym - z sukcesem.
    • emwu55 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 13:26
      a ja mieszkam w kurorcie w północno-zachodnich rejonach kraju. U nas
      są chyba najwyższe ceny zarówno nieruchomości w kraju i żywności
      cały rok, mimo, że sezon trwa z roku na rok krócej.
      A proponowane pensje to ok 1000-1500 na rękę wliczając w to
      propozycje dla osób z wyższym wyksztalceniem i po dodatkowych
      szkoleniach.
      Koleżanka po 17 latach pracy w Urzędzie Pracy, z wyższym kierunkowym
      wykształceniem zarabia 1400 netto.
      Opiekunka do dziecka bierze ok 8 zl za godzinę.


      • lola211 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 13:32
        > Koleżanka po 17 latach pracy w Urzędzie Pracy, z wyższym
        kierunkowym
        > wykształceniem zarabia 1400 netto.


        Ale kto oczekuje dobrej pensji w budzetówce?
        • ja1ja1 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 13:57
          w Warszawie nie trudno o znalezienie dobrej pracy, wysokiego
          wynagrodzenia (ale tylko jak ma się fach) bez tego nie ma mowy.
          Mąż ma fach i jakoś sobie radzi, ja niestety nie mam fachu,
          przesiedziałam z dzieckiem sporo i nie mam doświadczenia. Prace mam
          byle jaką, chociaz dobrze zarobię.
          Dlatego liczy się doświadczenie, napewno znalazłabym w swojej
          branży, ale jak sie nie ma doświadczenia w tym co się chce to sie
          pracuje w tym co sie nie chce.
    • ania.silenter u mnie w pracy szukano pracowników 25.10.08, 14:34
      za ok. 2500 - 4000 zł netto (budżetówka). Z możliwością awansu. Nikt się nie
      zgłosił. Warszawa.
      • olamortel Re: u mnie w pracy szukano pracowników 25.10.08, 15:13
        jaki urząd i stanowisko?
        • ania.silenter Re: u mnie w pracy szukano pracowników 25.10.08, 15:53
          olamortel napisała:

          > jaki urząd i stanowisko?

          jedno z ministerstw, stanowisko: referendarz-starszy specjalista. Wymagania -
          wyższe prawnicze, 2 języki - angielski CAE, drugi w stopniu dobrym, chętnie
          podyplomówka - europeistyka/integracja europejska, dla starszego specjalisty co
          najmniej kilkuletnie doświadczenie w administracji.
          • lola211 Re: u mnie w pracy szukano pracowników 25.10.08, 19:20
            Mysle, ze osoby spełniajace te warunki znajda prace duzo lepiej
            platna.Sorry, ale 2500 zl dla osoby po prawie z 2 jezykami to tyle
            co nic.
            • ania.silenter Re: u mnie w pracy szukano pracowników 25.10.08, 19:43
              lola211 napisała:

              > Sorry, ale 2500 zl dla osoby po prawie z 2 jezykami to tyle
              > co nic.

              Tak, dużo to to nie jest ale to cena za pracę w godz. 8.00 do 16.00.
              • lola211 Re: u mnie w pracy szukano pracowników 25.10.08, 19:53
                To normalne godziny pracy, nic nadzwyczajnego.

                Ten przyklad pokazuje jedno- jak sie maja wymagania do płacy.Nijak.
                • ania.silenter Re: u mnie w pracy szukano pracowników 25.10.08, 20:01
                  lola211 napisała:

                  > To normalne godziny pracy, nic nadzwyczajnego.
                  >
                  > Ten przyklad pokazuje jedno- jak sie maja wymagania do płacy.Nijak.

                  Ale tak właśnie jest. I masa ludzi u nas pracuje za tą właśnie płacę.
                  • lola211 Re: u mnie w pracy szukano pracowników 25.10.08, 20:04
                    No ale skoro nie znalezli sie chetni na to stanowisko to znaczy, ze
                    jednak ludzie z takimi kwalifikacjami cenia sie wyzej.A ktos kto
                    pracuje za taka kase ma po prostu kwalifikacje nizsze- w przeciwnym
                    przypadku juz by w tym miejscu go nie bylo.
                    • ania.silenter Re: u mnie w pracy szukano pracowników 25.10.08, 20:16
                      lola211 napisała:

                      > No ale skoro nie znalezli sie chetni na to stanowisko to znaczy, ze
                      > jednak ludzie z takimi kwalifikacjami cenia sie wyzej.

                      tak, TERAZ, bo kilka lat temu to podobno jak był casting to wchodzili drzwiami i
                      oknami i coś w tym musiało być bo mój kolega po prawie na UW z doktoratem i
                      angielskim na poziomie CAE zgodził się pracować za 1400 zł no ale to było w
                      szalonych latach 2003-2005wink.

                      A ktos kto
                      > pracuje za taka kase ma po prostu kwalifikacje nizsze- w przeciwnym
                      > przypadku juz by w tym miejscu go nie bylo.

                      Mogę to ująć tak - na niższych stanowiskach jest spoooora rotacjawink. Dużo ludzi
                      wprost po studiach - prawniczych właśnie, w większości po UW i z językami (co
                      dziś chyba jest normą, prawda?). Trochę popracują i odchodzą albo awansują i
                      zostajątongue_out.
          • sir.vimes No to ja sie nie dziwię, że nikt 27.10.08, 10:08
            się nie zgłosił.
    • maja_sara Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 15:36
      Może masz za małe kwalifikacje na pracę za kilka tys. zł? A może
      jak pracodawca czyta Twoje CV z błędami ortograficznymi, to z góry
      wie, że zaproponuje Ci tylko to niższe stanowisko pracy...
      • ginny_wolf Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 16:04
        myślę ,ze tak zupeŁnie bez problemu to pracy za powyżej 5 tys netto nawet w
        Warszawie nie ma.Trzeba jednak mieć trochę siły przebicia i pewne atuty w rekusmile
        Z drugiej strony w przypadku gdy ma sie porządne wykształcenie w dużym
        mieście raczej trudno zarobić poniżej tych 2,5 tys.Ja jestem po prawie
        na UW pracuję w Warszawie zarabiam kilka średnich i raczej pracy za 1,5 nikt by
        mi nie zaproponował a i tak przy wielu osobach z roku zarabiam bardzo
        przeciętnie-i teraz juz wiem trzeba było w politykę iśćsmile
    • nataliam2 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 16:12
      Ja mieszkam na północy Polski, w małej wsi. Praca jest ale to zazwyczaj na pół
      etatu (choć pracuje się od rana do wieczora), jako ekspedientka np. za 600 zł na
      rękę. A to i tak ta doba wersja, bo zazwyczaj to się pracuje za taką stawkę na
      czarno.
      Na pewno w Trójmieście jest lepiej, ale nie u nas.
      Ja dostałam zupełnie inną ofertę (nie w sklepie) jako bibliotekarka. Ale... i tu
      zaczęły się schody. Praca na pół etatu, ale oczywiście od 8 do 16 od pn do pt.
      Za 800 zł na rękę.
      Myślę sobie no ok i ja to bym może z tego skorzystała ale mąż mi odradził.
      Bo... 400 zł odeszło by na opiekunkę, 200 na dojazdy (pobliska wieś) i zostaje
      200 zł. A eksploatacja samochodu itd, itd. Poza tym przyjmując tą ofertę
      straciłabym stypendium z uczelni 250 zł i płatny urlop wychowawczy 400 zł +
      rodzinne 50 zł.
      W sumie mam 700 zł za siedzenie w domu, więc chyba wolę to, tym bardziej, że
      wychowuję syna i ta praca też się liczy a teraz jestem znów w ciąży i pewnie
      będę dalej korzystać z przysługujących mi świadczeń.
      Mam nadzieję, że do września znajdę jakąś pacę za ok 1 tys zł no i oczywiście
      nie jakąś wyzyskującą, czyli z mniejszym etatem w papierach.
      Przez 3 lata pracowałam za 300 zł na pół etatu (4 godz dziennie) i na czarno.
      Były mi bardzo potrzebne pieniądze na studia.
      A jak zaszłam w ciążę i poprosiłam o zarejestrowanie mnie to zostałam zwolniona
      i wiecie nie dam się znów wykorzystać.
      • guderianka Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 18:55
        Koniunktura trochę się zmieniła i dzisiaj wiecej zarobi kafelkarz,
        ślusarz, hydraulik, spawacz- właśnie po kilka tysięcy. W warsztacie
        samochodowym oferowano 4tys netto. W banku 1000-1200 netto tongue_out
        W moim mieście kierowcy tramwaju oferowane jest od wejścia 2-2,2
        netto. W netto na kasie płacą 17000brutto + premia. Bez problemu, z
        ulicy , można znaleźć pracę 1200-1500zł.
        • superslaw Re: luxure-tobie to hormony ciążowe chyba na mózg 25.10.08, 19:02
          padly....
          ja jestem z malego miasta i nie chrzan mi tu że pracy nie szukam bo szukam...bo
          wyobraz sobie że szukam..skończylam finanse i rach na AE..moja kolezanka po
          styudioach prawniczych szukała pracy w sadach,prokuraturach i przegrywala ze
          studenkami pdseudouczelni...wiec jak nie masz pojecia to sie nie
          wypowiadaj...dzisiaj z urzedu pracy nawet na sprzedawce musisz miec skierowanie
          i wykszt bo c i takiej oferty nie dadza i juz..ja biore
          wszystko,sekretaraia,fakturowanie...a i tak nie ma i wiesz conie gadaj mi tu ze
          zasilek to szczyt marzen..z zasilku korzystaja osoby w ciężkiej sytuacji..ja się
          obecnie w takiej znajduje..mam nadzieje ze trafie wreszcie na prace i sytuacje
          zmienie..a ty mnie nie znasz i nie masz prawa oceniac w taki sposob..
          • lola211 Re: luxure-tobie to hormony ciążowe chyba na mózg 25.10.08, 19:56
            moja kolezanka po
            > styudioach prawniczych szukała pracy w sadach,prokuraturach i
            przegrywala ze
            > studenkami pdseudouczelni...

            Pytanie- dlaczego?
            • superslaw Re: lola 25.10.08, 20:15
              koleżanka miała super wiadomosci i staz pracy w sadzie w
              trójmiescie.Na jednej z rozmów dali jej do zrozumienia ze sa pod
              wrazeniem jej umiejetnosci ale..na stanowisko jest juz z góry
              wybrana osoba..nietety te konkursy sa w wiekszosci ustawione..z góry
              wiaomo kto ma wygrac...tam mi tez znajoma z up powiedziała..ze u
              nich tak sie to odbywa
              • lola211 Re: lola 25.10.08, 20:25
                A to ona nie wiedziala, ze w prokuraturze i sadownictwie panuja
                takie zwyczaje?
                • crises Re: lola 26.10.08, 08:36
                  Dokładnie, branża prawnicza to wynaturzenie kompletnie niereprezentatywne dla
                  rynku pracy. Takim np. notariuszem to można zostać raczej wyłącznie wtedy, jak
                  się ma ojca, dziadka i wujka notariusza.

                  W innych zawodach prawniczych jest niewiele lepiej - znam co prawda takich,
                  którym się udało bez tzw. pleców, ale byli o trzy długości lepsi od całej
                  reszty, mieli mentalność piranii i bardzo twardy tyłek.
          • e_r_i_n Re: luxure-tobie to hormony ciążowe chyba na mózg 26.10.08, 10:25
            superslaw napisał:

            > skończylam finanse i rach na AE..

            Sorry, ale NIE WIERZĘ, że osoba po rachunkowości nie może znaleźć JAKIEKOLWIEK
            pracy w zawodzie. Ilość ofert pracy dla osób związanych z księgowością jest
            OGROMNA. W każdym kawałku Polski.
            • superslaw Re erin 26.10.08, 19:04
              otoż myslisz się..ja nie mam licenji ,ani kursu księgowości..bo jako księgowa
              nigdy nie pracowałam...pracowalam jako specjalista d/s sprzedaży,zajmowałam się
              sprzedażą ,sprawami kadrowymi i płatnosciami a nie księgowością.
              • superslaw Re: Re erin 26.10.08, 19:08
                poza tym chetnie poszłabym nma asystentke...ale u nas w wiekszosci chca ksiegowe
                z kilkuletnim stazem wiec nawet marne szanse na przyuczenie...a szkoda
              • e_r_i_n Re: Re erin 26.10.08, 19:14
                A przepraszam, po co Ci kurs księgowości, jeśli skończyłaś rachunkowość??
                A na pomoc księgowego poszukują ludzi bez doświadczenia - z ciekawości
                przejrzałam różne ogłoszenia.
                Napisz, z jakiego miasta jesteś - chętnie sprawdzę te wyśrubowane wymagania wink
                • superslaw Re: Re erin 26.10.08, 19:19
                  jestem z Tarnowa...
                  • superslaw Re: Re erin 26.10.08, 19:22

                    www.up.tarnow.pl/index.html?grp=5&info=104073
                    www.up.tarnow.pl/index.html?grp=5&info=104071
                    oto inne gdzie wymagaja staz i pracy i doswiadczenie
                    • superslaw Re: Re erin 26.10.08, 19:24
                      nawet ogloszenia o tym że przyjme na staz(przyuczenie) nigdy nie spotkalam..
                      • superslaw Re: Re erin i wiesz co 26.10.08, 19:25
                        wszystkie na fakturzystowm, specjalistow od sprzedazy powysylałam..i kurcze boli
                        mnie to ze jakbym miala znajomka gdzies to bym prace miała..wtedy moze ktos
                        dalby mi szanse
                        • superslaw Re: Re erin i wiesz co marze 26.10.08, 19:27
                          o banku..juz nawet moze byc swja działalnosc i tam tez wysyłam
                        • e_r_i_n Re: Re erin i wiesz co 26.10.08, 19:28
                          A szukałaś poza Tarnowem? W okolicznych miastach? Wybacz, ale w spiskową teorię
                          'tylko znajomi znajomych mają pracę' nie wierzę.
                          • superslaw Re: Re erin i wiesz co 26.10.08, 19:33
                            poza Tarnowem tez tam gdzie logistycznie jestem w stanie autobusem dojechac
                            patrze..ale nie daleko poniewaz mam jeszcze dwu i poł latka dla ktorego muysze
                            zorganizowac opieke i 9 latke ktora musze dopilnowac amąż codziennie pracuje do
                            19.00.na tesciowa moge liczyc tylko do stycznie bo potem otwiera knajpke i idzie
                            do pracy
                    • e_r_i_n Re: Re erin 26.10.08, 19:25
                      Do Krakowa masz TYLKO 80 km. Tam spokojnie możesz dojeżdżać.
                      A tam ofert pracy full.
                      Zresztą w Tarnowie też kilka wyskoczyło (tak na szybko z googla).
                    • e_r_i_n Re: Re erin 26.10.08, 19:32
                      Sorry, główną księgową chyba nie planowałaś być?
                      Ja codziennie dostaję zatrzęsienie ofert pracy mniej lub bardziej powiązanych z
                      księgowościa. Dla osób z zerowym doświadczeniem, z niewielkim i specjalistów. W
                      tej branży ZAWSZE się coś dzieje.
                      Studiowałaś na dobrej uczelni (przypuszczam, że AE w Krakowie?). Nie pracowałaś
                      w czasie studiów? Nie zbierałaś doświadczenia?
                      Dziwne to trochę dla mnie - księgowe zawsze znajdą pracę. Czasami nie za kilka
                      tys. Ale jakakolwiek - spokojnie.
                      Chyba, że kończyłaś "rachunkowość i finanse" o specjalności zarządzanie. Wtedy
                      zrozumiem kłopoty.
                      • superslaw Re: Re erin 26.10.08, 19:37
                        własnie finanse i rach o specjalnosci zarzadzanie..studiowałam zaocznie w naszym
                        puncie konsultacyjnym AE.Mam licencjat.Na studiach pracowałam caly czas w tej
                        samej firmie-8 lat..odeszlam bo atosfera psychiczna byla podła,wyzwiska i
                        mobinng..dlatego szukam czegos innego..na gwałt bo przez to siedzenie z dziecmi
                        mam ogromnego doła..chce sie sprawdzic,robic cos..chcialabym zeby mi ktos dal
                        szanse..chcialabym zarobic 1200zł
                        • e_r_i_n Re: Re erin 26.10.08, 19:41
                          No i wszystko jasne. Chyba jako wróżka powinnam dorabiać wink
                          Cóż, szukaj dalej, w takim razie.
                          • superslaw Re: Re erin 26.10.08, 19:43
                            a myslisz ze w takiej sytuacji na staz u ksiegowej lub w biurze rach.nie mam
                            szans???????
                            • e_r_i_n Re: Re erin 26.10.08, 20:23
                              Jakieś szanse pewnie masz - ale nie ukrywajmy, trzeba Cię nauczyć WSZYSTKIEGO od
                              podstaw. A biura rachunkowe poszukują jednak zazwyczaj wyrobników z podstawami
                            • liliankaa77 Re: Re erin 26.10.08, 20:33
                              Jestem z Tarnowa i wiem, że praca jest. Jeśli się chce to się
                              znajdzie.
                              • superslaw Re: Re lilianko 27.10.08, 07:46
                                no więc szukam i mam nadzieje ze znajde
                  • e_r_i_n Re: Re erin 26.10.08, 19:23
                    Tak, już zerknęłam na Twoją sygnaturkę.
        • e_r_i_n Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 26.10.08, 10:23
          guderianka napisała:

          > W netto na kasie płacą 17000brutto + premia.

          Chyba Ci się zera pozajączkowały wink Inaczej - skąd te narzekania na pensje
          kasjerek w marketach? wink
          • guderianka Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 26.10.08, 10:52
            Pozajączkowały wink
            1700zł wink
          • deodyma Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 26.10.08, 11:35
            moze to tez zalezy od tego, gdzie ten market? w warminsko-mazurskim
            najwiecej to sie w Biedronce zarabia z tego, co sie orientuje. na
            dzien dzisiejszy w moim miescie kasjer-sprzedawca w Biedronce
            dostaje 1600 brutto. w innych marketach juz tyle nie placa.
            kolezanka pracowala ostatnio w markecie Stokrotka w Olsztynie, gdzie
            jej zarobki wynosily na umowie 1300 brutto+premia uznaniowa. na reke
            wiec dostawala 930 zl...
            • guderianka Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 26.10.08, 14:35
              Może i od regionu
              W naszych netto była taka posucha,że brali byle kogo. I nic. Brak
              chętnych do pracy. Więc podniesiono oferowane wynagordzenie z
              1300brutto+premia do tych 1700+premia własnie
    • zebra12 Jakoś moi znajomi zarabiają grosze 25.10.08, 18:58
      Jedna koleżanka pracuje w sklepie na noce. Ma 2 dzieci, Wychowuje je sama.
      Zarabia 1100 na rękę... Gdyby nie alimenty, to by nie dała rady.
      Inna ma 3 dzieci, nie pracuje. Utrzymuje ich partner. Moja inna koleżanka to
      położna zarabia około 1500 zł. Sama wychowuje syna. Dojeżdza do pracy 30 km.
      Reszta znajomych to nauczyciele. Zarabiamy do 2000 zł. W zależności od ilości
      godzin, stażu, stopnia awansu i dodatków. Ja mam 1700. 21 godzin, dodatek
      wiejski i mieszkaniowy, wysługa lat. Razem te 1700. Ale spłacam pożyczkę, czyli
      mam 1500, dojazdy do pracy pochłaniają około 250 zł. Ponad 1000 zł to opłaty
      oraz obiady dla dzieci w szkole. Gdyby nie alimenty, też byłoby krucho.
      Nie dziwię się, ze sobie radzicie, gdy w domu dwie osoby zarabiają i na dodatek
      w 90% to mężczyzna zarabia dużo więcej.
      Tymczasem mnie nie wystarcza praca za 2000 tys. Mnie by się przydała taka za 5
      tys smile żeby zarobić swoją i nieobecnego męża pensję... smile
      Jakoś nikt nie odpowiedział tutaj na pytanie, gdzie ją znaleźć.
      Dodam, że chętnie bym pracowała nawet dwa razy tyle w szkole, ale pracy NIE MA!
      • lola211 Re: Jakoś moi znajomi zarabiają grosze 25.10.08, 19:27
        > Jakoś nikt nie odpowiedział tutaj na pytanie, gdzie ją znaleźć.

        Po co sobie robic konkurencje rozglaszajac na prawo i lewo, gdzie
        dobrze placa? Moze jeszcze firme podac?


        To, ze pielegniarki, nauczyciele i sektor budzetowki jest slabo
        oplacany, wiadomo od dawna.Rozumiem, ze osoby, ktore wykonuja ten
        zawód wzieły to pod uwage i sie na to zgodzily.Bo jak inaczej to
        wytlumaczyc?
        • zebra12 A, człowiek się wciąż łudzi :) 25.10.08, 20:13
          No i te wzniosłe młodzieńcze ideały! tongue_out
          "Praca organiczna, praca u podstaw" i te rzeczy...
          Ale gdy człowiek przestał mieć te dwadzieścia parę lat i zaczęło mu być bliżej
          do czterdziestki, a pustkę życia zaczęły zaludniać małe ludziki wtedy ideały
          zeszły na plan dalszy... A na pierwszy wdarł się bolesny fakt walki o byt smile
          Poza tym 1700 dla osoby samotnej to raj, dla głowy i żywciciela rodziny to pusty
          śmiech...
        • kali_pso Re: Jakoś moi znajomi zarabiają grosze 25.10.08, 21:40
          Rozumiem, ze osoby, ktore wykonuja ten
          zawód wzieły to pod uwage i sie na to zgodzily.


          A jeśli wzięły i się zgodziły, to co?
          To znaczy, że w czasie wykonywania tego zawodu nie mogą odczuwać
          frustracji i niezadowolenia z powodu niskich pensji? Oczywiście-
          zawsze mogą zmienić zawód...

          Kiedyś usłyszałam, że nauczycielką zostaje się mając kłopoty z głową
          albo...mająca bogatego męża..cóż, ja na bogatego nie trafiłam, więc
          chyba nie wszystko ze mną w porządkuwink
          • lola211 Re: Jakoś moi znajomi zarabiają grosze 26.10.08, 07:09
            > A jeśli wzięły i się zgodziły, to co?
            > To znaczy, że w czasie wykonywania tego zawodu nie mogą odczuwać
            > frustracji i niezadowolenia z powodu niskich pensji?

            Ponosza konsekwencje wlasnego, nie wymuszonego wyboru, wiec owe
            frustracje maja na wlasne zyczenie.

            Oczywiście-
            > zawsze mogą zmienić zawód...

            Oczywiscie- jak kazdy inny pracownik.
          • bea.bea Re: Jakoś moi znajomi zarabiają grosze 26.10.08, 09:46
            podziwiam i sznuje ludzi którzy choć mają mało chca jeszcze coś z siebie
            wykrzesać, dla innych...
            zawsze można zmienić zawód, to takie proste wyjście...

            ciekawe co by powiedziała jedna z drugą, gdyby przyszło jej płacić 500 za czesne
            w podstawówce, sredniej czy jakiejś tam...

            bo nie byłoby państwowych szkół....

            kazdy ma prawo czuc sie sflustrowany i niezadowolony, nawet rozgoryczony.....
            zwłaszcza gdy pracuje na to by wychowac tych którzy mają potem tworzyc te super
            płatne miejsca pracy...i nowa, pewnie lepszą rzeczywistośc

            chylę czoła przed wszystkimi nauczycielami....

            bo mozna stworzyc jakis projekt marketingowy, mozna sprzedac to czy owo, mozna
            pisac góry pism.....itd itd....
            ale dla mnie to taka sobie praca...niezaleznie jakie przynosi finansowe korzyści...
            praca nauczyciela, choc moze dla niektórych marna...to tworzenie nowego swiata,
            krztałtowanie nowych osobowości....
            to niewymierne dzieło które pozostanie w rzeszach opuszczajacych szkołę
            organizmów....
            • bea.bea Re: Jakoś moi znajomi zarabiają grosze 26.10.08, 09:48
              aaaa..nie jestem nauczycielem...i zarabiam mało...choc mieszkam w trójmieście i
              mam niezle wykształcenie...
              ale mam cos co niestety juz mnie eliminuje...date urodzenia...
        • asia_i_p Re: Jakoś moi znajomi zarabiają grosze 26.10.08, 10:51
          Masz rację, pozostaje jeden problem.
          Skąd w takim razie wziąć dobrych lekarzy i nauczycieli? Jeżeli
          wszyscy co bardziej przedsiębiorczy wiedzą, że gdzie indziej będą
          mieli lepiej.
      • e_r_i_n Re: Jakoś moi znajomi zarabiają grosze 26.10.08, 10:28
        zebra12 napisała:

        > Dodam, że chętnie bym pracowała nawet dwa razy tyle w szkole, ale > pracy NIE MA!

        To niby skąd te płacze, że nie ma kto w szkołach uczyć?
        Mój tata - nauczyciel, gdy jeszcze w zawodzie pracował, zasuwał nawet w 4-5
        szkołach (7 dni w tygodniu). I mógłby więcej, gdyby sobie był w stanie dobę
        rozciągnąć.
        • zebra12 Erin, a kiedy on pracował? 26.10.08, 11:18
          Moja mama też pracowała w szkole i było mnóstwo miejsc pracy. Ja szukam etatu w
          moim mieście od 8 lat i NIE MA! Gdy zanoszę CV do szkół, to mówią, że mają 70 -
          90 takich CV i żebym nawet nie zostawiała, bo i tak wyrzucą! Dlatego pracuję na
          wsi. Na dodatek, zebym miała w ogóle etat musiałam zrobić studia podyplomowe.
          Mimo tego mam tylko 21 godzin! Oczywiscie robię awans i szukam cały czas pracy w
          miescie. Na domiar złego moja szkoła i 8 innych jest do likwidacji. Czyli
          kolejni nauczyciele będą bez pracy! Gdzie te wolne miejsca???? Czemu my nie
          możemy nic znaleźć?
          Zgodzę się, że jest praca, ale dla przedszkolanek. Niestety!
          • e_r_i_n Re: Erin, a kiedy on pracował? 26.10.08, 11:20
            Kiedy? Jakieś dwa lata temu jeszcze. Do czasu, aż nie zmienił zawodu.
            • zebra12 Re: Erin, a kiedy on pracował? 26.10.08, 11:28
              To nie mam pojęcia czego uczył i gdzie. Ja wiem, co mówię, bo uczę od 8 lat i od
              tej pory szukam też pracy w moim mieście. Nie jestem idiotką i gdybym znalazła
              pracę, to bym nie jeździła codziennie 50 km do pracy! Zresztą nie tylko ja tak
              dojeżdżam, ale kilka moich koleżanek ze mną!
              • e_r_i_n Re: Erin, a kiedy on pracował? 26.10.08, 11:33
                Uczył geografii w szkołach ponadgimnazjalnych i policealnych.
                • kali_pso trochę OT.. 26.10.08, 15:04
                  piszesz, że w szkołach "policealnych", czyli w jakims studium, czy
                  szkole dla dorosłych? Sa z tego jakieś sensowne pieniądze? Uczył w
                  weekendy?
                  • e_r_i_n Re: trochę OT.. 26.10.08, 15:17
                    Tak, dokładnie - chyba były to generalnie szkoły dla dorosłych, typu studium czy
                    coś takiego.
                    Pracował tam chyba głównie w weekendy. Z dodatkowych zajęć, z tego, co pamiętam
                    (rozliczam rodzicom pity wink), wyciągał drugie tyle kasy, co na etacie w szkołach
                    dziennych (najpierw gimnazjum, potem liceum).
                    • kali_pso dzięki:)n/t 26.10.08, 15:19

                • wieczna-gosia Re: Erin, a kiedy on pracował? 27.10.08, 10:47
                  ja jestem geolog z uprawnieniami nauczycielskimi- regularnie dostaje oferty
                  pracy w oswiacie, a ostatni raz CV do roznych agencji wrzucilam ze 3 lata temu,
                  do sieci moze 2 lata temu. Geografow nie ma. Co wiecej nie mam wyksztalcenia
                  kierunkowego anglistycznego a mimo to jestem regularnie molestowana przez szkoly
                  jezykowe, a prywatna szkola jak sie wykrecalam mowiac ze ja nie skonczylam
                  anglistyki- zaproponowala mi finansowanie studiow. Semestr anglistyki jak sadze
                  zaczyna sie od 2000- 2500, no nie?

                  Zebra- poza tym napisalas ze jest praca dla przedszkolanek? to czemu nie wziac
                  tego pod uwage?
                  • zuzanna56 Re: Erin, a kiedy on pracował? 27.10.08, 17:57
                    Nie wiem jak z przedszkolankami ale pracy dla anglistów jest w
                    Trójmieście sporo. Jak ktoś chce, spokojnie zarobi i 5000 netto, ale
                    trzeba trochę jednak popracować, są szkoły językowe, lekcje prywatne.
    • osa551 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 22:03
      Nie żyję na innej planecie, skończyłam ponoć bardzo dobrą państwową uczelnię,
      jeszcze na studiach zaczęłam pracować w zagranicznej firmie na początku jako
      sekretarka, bo chciałam zdobyć jakiekolwiek doświadczenie i nie widziałam
      powodu, żeby wybrzydzać. Po studiach zrobiłam dodatkowo uprawnienia
      międzynarodowe w swoim zawodzie ucząc się przez 3 lata wieczorami po kilka
      godzin i zdając kupę egzaminów w obcym języku. Teraz znowu podnoszę
      kwalifikacje. Spędziłam w sumie półtora roku na stażu za granicą - latając w
      kółko samolotem i żyjąc na walizkach z dala od męża. Pracuję łącznie 12 lat.

      Zarobków rzędu kilku tys. zł nie uważam za specjalnie wygórowane. To kwestia
      kwalifikacji. Bezrobocie strukturalne w tym kraju nadal istnieje.
    • bswm W Trójmieście, nt. 25.10.08, 22:18
    • cathy1976 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 22:27
      a to ciekawe!
      bo ja tez z trójmiasta i tez na pensje absolutnie nie narzekamy- ani
      ja ani mój mąż. Obydwa jestesmy po 'porządnych państwowych
      uczelniach' jak to ktoś wyżej napisał.
      i duuuuza czesc moich znajomych również zarabia po kilka tysiecy
      złotych.

      i jak czytam te odpowiedzi, to wychodzi, że 3city to jakies zagłębie
      dobrze zarabiających!
      • kali_pso Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 22:29
        jak czytam te odpowiedzi, to wychodzi, że 3city to jakies zagłębie
        > dobrze zarabiających


        He,he..może tworząc tą drugą Irlandię, Tusk zaczął od swojego
        matecznika?smile
    • nataliam2 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 25.10.08, 22:30
      Ja fakt nie dostałam takiej propozycji pracy ale płytkarze, kafelkarze i ekipy
      remontowe pewnie tyle zarabiają.
      Mój mąż naprawia sprzęt AGD, no wiecie pralki, zmywarki, żelazka, odkurzacze itd
      i zarabia ok 5 tys (dzięki Bogu).
      Praca od godz 10.00 (praktycznie to od 11 bo rano pije kawę) do 16.30. W soboty
      od 9 do 14. Czasem zdarza się że dłużej, przed świętami no nawet o 1 w nocy wraca.
      • nataliam2 Dodam 25.10.08, 22:32
        Mąż po zawodówce jest.
        Ja po studiach, (2 kierunki) pewnie w życiu tyle nie zarobię i nie w takich
        godzinach.
    • fajka7 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 26.10.08, 00:34
      Faktycznie Trojmiasto wychodzi na zaglebie smile
      3/4 etatu czyli 6 godz (rzeczywistych) i 1800 netto moge podac jako
      faktyczny przyklad - wyksztalcenie srednie, praca nieuciazliwa
      biurowa
    • crises Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 26.10.08, 09:38
      Za ok. 3 k brutto? Takiej pracy to jest wszędzie pełno. Tyle to u nas
      recepcjonistka zarabia. Bynajmniej nie w Warszawie.



    • sir.vimes Pieniądze to jedna rzecz 26.10.08, 09:55
      jasne, że nie we wszędzie jest szansa na równie dobre... Ale zgoda na coś
      takiego jak piszesz już zależy od indywidualnego poczucia własnej wartości ...

      > W innej pracy bez oporów mówią, że praca na 3/4 etatu za najniższą pensję, ale
      > potem okazuje się, że każą pracować ponad 8 godzin dziennie, w sobotę 5.
      > Ludzie się godzą pracować po kilkanaście godzin dziennie ze świrami za
      > 800zł/m-c byleby mieć jakąkolwiek pracę.

      Jeżeli umawiasz się na część etatu i na odpowiednio małe wynagrodzenie - nie
      widzę powodu by harować kilkanaście godzin dziennie. Jeżeli ludzie się na to
      zgadzają - niech się nie dziwią , ze nikt nie proponuje lepszych warunków. Bo po
      co? Jeśli można mieć galernika za parę stów to po co proponować inne warunki?

      • bea.bea Re: Pieniądze to jedna rzecz 26.10.08, 10:02
        zgadzam sie w 100%

        umowa o prace mówi za ile i co...i na to sie zgadzasz albo nie...

        jesli pracodawca przekracza granice umowy, a ktos sie na to zgadza i jeszcze
        narzeka...to juz inna bajka...


      • ewelina_1 Re: Pieniądze to jedna rzecz 26.10.08, 23:28
        sir.vimes napisała:

        > Jeżeli umawiasz się na część etatu i na odpowiednio małe wynagrodzenie - nie
        > widzę powodu by harować kilkanaście godzin dziennie. Jeżeli ludzie się na to
        > zgadzają - niech się nie dziwią , ze nikt nie proponuje lepszych warunków. Bo p
        > o
        > co? Jeśli można mieć galernika za parę stów to po co proponować inne warunki?
        nie tak prosto. Jeśli wiesz, że masz na utrzymaniu dzieci, a na Twoje miejsce
        jest kilku chętnych, to zaciskasz zęby.
        • sir.vimes Jeśli wiesz, ze masz dzieci 27.10.08, 10:13
          i ryzykujesz galernictwo po kilkanaście godzin dziennie za kilka stów to coś
          jest mocno nie tak... Może warto poszukać w innym mieście? Może warto się
          przekwalifikować/założyć coś własnego/opiekować się dziećmi sąsiadek ?

          I co to znaczy - kilku chętnych? Kilku chętnych do 15 godzin za 1200 zet czy
          kilku chętnych wyobrażających sobie, ze to prawdziwe 1/2 etatu?
          • ewelina_1 Re: Jeśli wiesz, ze masz dzieci 29.10.08, 01:18
            sir.vimes napisała:

            > i ryzykujesz galernictwo po kilkanaście godzin dziennie za kilka stów to coś
            > jest mocno nie tak...
            no faktycznie, jeśli to JEDYNA oferta pracy w przeciągu kilku miesięcy, to
            lepiej unieść się honorem.

            Może warto poszukać w innym mieście? Może warto się
            > przekwalifikować/założyć coś własnego/opiekować się dziećmi sąsiadek ?
            naprawdę myslisz, że odkryłaś Amerykę? Sądzisz, że jak w jednym mieście jest
            pustynia, to obok w mieście będzie raj? Naprawdę sadzisz, że ludzie nie robią
            nowych kwalifikacji? Ludzie chodzą po domach i chcą płot pomalować, trawę skosić
            by choć parę groszy zarobić. A przynajmniej ja się z takimi ludźmi spotkałam.
            Z własnym biznesem też nie jest łatwo. Ja na przykład gdybym miała własny
            biznes, to nad jednym się ulituję, innej bezinteresownie pomogę, trzeciemu
            sprzedam poniżej kosztów bo ma dziecko chore.

            > I co to znaczy - kilku chętnych? Kilku chętnych do 15 godzin za 1200 zet czy
            > kilku chętnych wyobrażających sobie, ze to prawdziwe 1/2 etatu?
            kilku chętnych za niska pensję.

            Nie twierdzę, że nie ma ludzi, którym trwale nie chce sie robić choćby i 10tys.
            płacili, ale nie o takich tu mowa.
    • miedzymorze Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 26.10.08, 11:31
      No i już wiadomo gdzie. Tam, gdzie brakuje ludzi do pracy z określonymi kwalifikacjami. To, że w gazetach napiszą o rosnących pensjach to nie znaczy od razu i automatycznie pracodawca szukający ekspedientki do sklepu będzie skłonny jej zapłacić 3 razy więcej niż do tej pory. Skoro informatykowi proponują 1800 zł brutto i znajdują ludzi do tej pracy, to znaczy, ze jest ona tyle warta. Jak rzeczony informatyk chce zarabiac więcej to bilet w łapke i w drogę, tam gdzie płacą więcej, bo ludzi z jego specjalnością brakuje.
      Sama liczba oznaczająca wysokość wynagrodzenia jeszcze nie świadczy o tym, czy jest ono 'dobre' czy 'złe'. Liczy sie to, co można za to kupić. Przy niskich kosztach zycia 1700 brutto może być dobrą pensją, przy wysokich te 'kilka tysięcy' może być pensją taką sobie.
      Zależy, ile lokalnie kosztuje mieszkanie, prąd, woda, jedzenie, przedszkole - nie wszędzie ceny są jednakowe.

      Jeśli w danej okolicy nie ma zapotrzebowania na pracę osoby ze znajomością języków i po studiach, bo najbardziej wyrafinowana praca biurowa jest w urzędzie miejskim, za to brakuje murarzy bo, dajmy na to, sporo ludzi w okolicy zarabia za granicą i śle kasę na budowe domu, to murarz zarobi kilka tysięcy a pani w biurze tysiąc z hakiem. Tak to w uproszeniu działa i nie ma się co zżymać.

      Natomiast nieprzestrzeganie godzin pracy i inne takie - to sprawa dla np. PIPu i związków zawodowych.

      pozdr,
      mi
      • burza4 Re: gdzie te prace za kilka tys. zł? 26.10.08, 19:09
        miedzymorze napisała:

        > Skoro informatykowi proponują 1800 zł brutto i znajdują ludzi do
        tej pracy, to znaczy, ze jest ona tyle warta.

        no nie, to znaczy tylko tyle, że są ludzie skłonni pracować za takie
        pieniądze.

        i tu leży część problemu - kilka lat temu w Warszawie zarobki
        siadły - właśnie przez to, że ludzie szukający pracy zaniżali
        oczekiwania. Kandydaci chcieli mniej więcej połowę tego, co firma
        płaciła poprzedniej osobie. Ze 100 osób, które się nisko cenią coś
        się wybierze. Ale gdyby te 100 osób chciało więcej - dostałoby
        więcej.

        zatrzęsienie osób przyjęło strategię "załapać się potem prosić o
        podwyżkę". I zrobił się problem, bo te same osoby, które na
        spotkaniach same mówiły, że chcą 2 tys. kręciły nosem, że dostają
        podwyżkę rzędu 200 zł po okresie próbnym. A ile się spodziewały? że
        podniosą im o 1500 zł?

        firmy na podwyżki patrzą procentowo.

        Moja kumpela w strefie wyjątkowego bezrobocia, gdzie marzeniem wielu
        była pensja rzędu 800 zł, zaśpiewała sobie 6 tys. i tyle dostała.
        Gdyby posłuchała okolicznych doradców, którzy pukali się w głowę, to
        na rozmowie kwalifikacyjnej prosiłaby o 1200 zl brutto - i tyle by
        dostała.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka