Gość: JK
IP: *.quarto.pl
04.12.13, 09:49
Nie chce mi się, ale muszę, bo wydaje mi się, że firma zasłużyła na opis jej działania. Raz źle mnie obsłużyła i kilka razy okłamała. Jak się komuś chce – niechaj czyta dalej.
1. Będąc instruktorem jazdy postanowiłem zmienić sobie dodatkowe lusterka w samochodzie – tak wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Przejrzałem więc różne oferty w Internecie i postanowiłem dokonać zakupu, korzystając ze strony www.admansklep.pl/product.php?X_usun=30&page_usun=2&page_start_usun=0&X=0&type=accessory&page=1&page_static=1&page_start=0
2. Jeśli Czytelnik zdecydował się tam zajrzeć, to łatwo zgadnie, że postanowiłem zakupić dwa lusterka oznaczone kodem L001 i jedno oznaczone numerem L002. Takie mi się właśnie spodobały: zewnętrzne – półokrągłe, pasujące do mojego samochodu i wewnętrzne – w kształcie prostokąta.
3. Pierwszy problem pojawił się, gdy próbowałem dokonać zamówienia, używając tej właśnie strony – nie działało. Zatelefonowałem więc na telefon komórkowy znaleziony pod adresem www.admansklep.pl/kontakt.html
4. Zapytałem, czy mogę zamówić telefonicznie – mogłem – podałem swoje dane, uzgodniłem warunki, a mianowicie ile płacę za lusterka, a ile za usługę Poczty Polskiej, która mi przesyłkę dostarczy. Płatność przy odbierze. Jak widać, wszystko do tej pory idzie normalnie (jest czwartek, 21 listopada, ok. godz. 13:00).
5. Ku mojemu radosnemu zdziwieniu kurier przyniósł mi paczkę dzień później wczesnym popołudniem. Paczka była wielka – mogłaby się tam zmieścić kilka zestawów lusterek – i bardzo szczelnie oklejona taśmą. Nie chciałem zatrzymywać kuriera, bo tej paczki nie dało się tak łatwo otworzyć. Zapłaciłem mu więc i pożegnaliśmy się.
6. Następnie otworzyłem paczkę i odwinąłem dobrze zabezpieczone odpowiednią folią lusterka. I tu moje zdziwienie: to były lusterka, ale nie takie, jakie zamawiałem!!! Lusterka boczne – CROSS i lusterko wewnętrzne – CARPOINT. Lusterka CROSS w niczym nie przypominają tych, które zamawiałem, zaś wewnętrzne ma postać trapezu, a nie prostokąta.
7. Nie czekając długo, zatelefonowałem na numer nadawcy z nalepki adresowej. Pana, który odebrał telefon zapytałem, jakie firma ma lusterka boczne do samochodów do nauki jazdy. Odpowiedział krótko: CROSS. Wyjaśniłem mu więc, że nie zamawiałem tych lusterek, tylko inne i że żadne nie jest takie, jakie zamawiałem – wewnętrzne też. Pan się zdziwił i obiecał przekazać tę informację pani, która przyjęła moje zamówienie.
8. Tak więc zostałem źle obsłużony, a słowa tego pana były pierwszym kłamstwem ze strony tej firmy. Bo jak się okazało w poniedziałek (25.11.2013), pani, nie została o niczym poinformowana: byłem pierwszym, który jej zgłosił nieprawidłowość. Tłumaczę jej, że wysłała mi nie takie lusterka, jakie zamawiałem, a ona niczego nie rozumie. W końcu zapytała mnie, na jakiej stronie je znalazłem. Powiedziałem, na jakiej. A pani na to: „Ta strona już jakby nie istniała”. „Jak by nie istniała – odpowiedziałem – to bym na nią nie wszedł”. Milczenie. Więc jak? „Wyjaśnię to i oddzwonię” – oznajmiła pani. Nie oddzwoniła – drugie kłamstwo. Deklaracji oddzwonienia było kilka – każda bez pokrycia: to ja dzwoniłem, gdy minął deklarowany termin.
9. W ubiegłym tygodniu (może we wtorek, może w środę) po moich telefonach pani zadeklarowała mi: „W poniedziałek wysłaliśmy panu inne lusterka. Gdy kurier je przyniesie, to pan przy nim otworzy i wybierze sobie te, które będą panu odpowiadały, a pozostałe odda kurierowi”. A ja na to: „Wie pani, nie bawię się tu w jakieś śledztwo, ale gdy poprzednim razem miałem otrzymać przesyłkę, to dostałem też od Poczty Polskiej SMS, że ją dostanę. Tym razem żadnego takiego SMSa nie nie dostałęm…”. Milczenie. Ale skoro wysłano, to czekam. W piątek – a więc w tydzień po zgłoszeniu nieprawidłowości – postanowiłem znów zatelefonować do firmy. Telefonowałem wielokrotnie – nikt nie odbierał.
10. Minął weekend – w poniedziałek nie miałem czasu na telefonowanie. Nie otrzymałem też lusterek – ma się rozumieć. Dzwonię więc we wtorek. Tym razem odebrał jakiś pan. Pytam, czy mogę rozmawiać z panią, z którą do tej pory załatwiałem swoje sprawy. Nie ma jej – ma być za godzinę. Zatem mówię temu panu, o co chodzi i przedstawiam historię tematu. Pytam, czy zostały mi wysłane lusterka. Pan przyjął moje dane, po których miał sprawdzić, czy coś do mnie zostało wysłane, i oddzwonić. Oczywiści, że nie oddzwonił. Kolejne kłamstwo? Czyż nie powinienem już wiedzieć, że jeśli o tę firmę chodzi, to standard? Dzwonię więc – po odczekaniu dużo więcej niż godziny – na numer stacjonarny: (067) 215 23 80. Robię to wielokrotnie. Nikt nie odbiera. W końcu dzwonię na telefon komórkowy: 604 843 829. Odebrał inny pan. Zapytałem, dlaczego pani nie odbiera telefonu, a on na to, że właśnie prowadzi rozmowę z drugiego numeru (już nic nie mówiłem, ale na stronie są podane dwa numery: stacjonarny, którego nikt nie odbiera i komórkowy, który ten pan właśnie odebrał; ale przecież może być tam więcej telefonów – nie odnotowanych na stronie internetowej…).
11. Pan stwierdził, że został poinformowany o sprawie i że lusterka, jakie chciałem, zostały mi wysłane w poniedziałek (rozmowa odbywała się we wtorek). Pytam: „Ale w który poniedziałek?”. Pan odpowiada: „W ten”. Czyli w tydzień po pierwszym „wysłaniu”. „Bo tych lusterek nie mieliśmy” – dodał pan. Zapytałem więc: „Skoro nie mieliście, to dlaczego ktoś mi mówi, że wysłaliście? Czy pan zdaje sobie sprawę, w jakim świetle stawia całą firmę, mówiąc takie słowa?”. Pan mówi jeszcze: „Rozumiem, że pan od nas czegoś chce”. Odpowiedziałem: „Tak, poważnego traktowania”. „To na razie może pan używać tych lusterek – zadeklarował pan – a jak przyjdą tamte, to pan je zwróci”. „Nie będę używał lusterek, których nie zamawiałem” – odpowiedziałem. „Może pan je odesłać, to wtedy panu zwrócimy pieniądze” – usłyszałem jeszcze. „A kto pokryje koszt ich transportu w jedną i w drugą stronę?” – pytam. „Zgodnie z regulaminem – słyszę w odpowiedzi – pan”. „A ja myślę, że zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, jeśli firma zawaliła, to powinna ponieść te koszty”.
12. Na tym skończyła się rozmowa. Ustaliliśmy, że czekam i wymienię lusterka, gdy do mnie dotrą, ale coś mi mówi, że nie ma na co czekać. Najwyżej znów się zdziwię. Nota bene żadnego regulaminu na stronie nie widzę – ale to już inna sprawa: mogłem to zauważyć wcześniej. Ale o jakim tu regulaminie mowa, skoro go nie ma. Pan, z którym zamieniłem ostatnie słowa, nazywa się Adam Kamiński. A ja się nazywam Jacek Konarski.
13. Puentując powiem, że nie przeżywam tego zbyt mocno. Ni odsyłam lusterek, ponieważ nie miałbym ich wcale, a na tej operacji straciłby ok. 30 złotych. Poza tym nie znalazłem nigdzie indziej takich lusterek, jakie zamawiałem, więc po co mam odsyłać te, żeby w innym sklepie kupić takie same? Postanowiłem jednak oddać firmie sprawiedliwość pisząc ten post. Uważam sprawę za zamkniętą i nawet jeśli otrzymam deklarowane lusterka, to i tak opisałem to, co było do tej pory. Jeśli nic wkrótce nie dodam, to znaczy, że skończyło się na deklaracjach.