Dodaj do ulubionych

Dobry syn, fatalny partner

26.10.08, 17:51
Plaga? Od lat setki wątków o mężczyznach, którzy dla własnych matek
są dobrymi, troskliwymi, zainteresowanymi synami natomiast własne
partnerki życiowe regularnie ignorują, lekceważą, nie liczą się z
ich zdaniem. O mamusi pamięta, zadzwoni, przywiezie, zawiezie,
odwiedzi etc. a urodziny żony czy wspólne spędzanie z nią czasu to
opcja z gatunku science fiction. Mamusi słucha, rozumie, przytakuje,
nie zaprotestuje a żoną pomiata, twierdząc w najlepszym wypadku, że
głupia jest.
Skąd ich tylu?
Obserwuj wątek
    • aurinko Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 18:03
      A ja myślę, że za taką sytuację są odpowiedzialne kobiety. Bo jeśli są z
      facetem, któremu pozwalają być dobrym synem (i bardzo dobrze) a jednocześnie
      złym partnerem to znaczy, że na to pozwalają i nie potrafią (nie chcą?)
      egzekwować od nich pomocy w zaspokajaniu potrzeb.
      • triss_merigold6 Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 18:13
        Egzekwować, znaczy jak? Butem i knutem? Bo można - jak wynika z
        postów - prosić, tłumaczyć, poważnie i spokojnie rozmawiać, pisać
        maile, grozić rozwodem, olewać, polegać na sobie a pan od tego
        lepszy i bardziej funkcjonalny się nie staje. Raczej systematycznie
        sprzedaje wersję, że żona się czepia.
        No zawsze można takiego kopnąć, w przypadku toksycznych maminsynków
        to chyba jedyne dobre wyjście, żeby zachować dla siebie resztki
        szacunku.
        • aurinko Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 19:36
          triss_merigold6 napisała:

          > Egzekwować, znaczy jak?

          Rzeczową, konkretną rozmową. Jak nie pomoże to kopnąć takiego w dupę.
          Ale nie, prościej przecież żalić się na forum.
      • wieczna-gosia Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 18:13
        Ja z jednej strony uwazam ze jak dorosly mezczyzna traktuje zone jak kawalek
        mebla to jednak on jest za to odpowiedzialny. W ogole jestem raczej przeciw
        zdejmowaniu odpowiedzialnosci jednostkowej. Co- rozumu nie ma?
        Z drugiej- faktycznie jesli partnerka nie sygnalizuje mu ze to nie jest OK, to
        on sobie pozwala bo niby czemu nie.
        Z trzeciej strony- ja jesli zauwaze ze moj syn traktuje zone per noga, to
        zamierzam go za to opieprzyc. Byc moze nie przy niej bo nie zwyklam ludzi
        ponizac przy swiadkach, ale tak zeby wiedziala smile moze to ja wzmocni psychicznie.
        • kali_pso Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 18:19
          Z trzeciej strony- ja jesli zauwaze ze moj syn traktuje zone per
          noga, to
          zamierzam go za to opieprzyc.


          Ciekawi mnie czy te teściowe tego nie widzą?
          Jeśli widzą i nie reagują, to:

          - są wrednymi babonami, które cieszą się z podrzędnej pozycji innej
          kobiety w rodzinie i z zachowania swojej, nadrzędnej.

          Albo

          - wstydzą się zwrócić uwagę synkowi, bo obawiają się, że to ich
          błedy do tego doprowadziły- ile osób na to stać?
          • deodyma Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 18:33
            w tym wypadku sa wstretnymi babonami, ktore ciesza sie z takiego
            obrotu sprawy. i mysle, ze widza, co sie dzieje, ale specjalnie nie
            reaguja. bo i po co? jakis czas temu czytalam o babce, ktora wyszla
            za takiego maminsynka. facet na stanowisku a ze wszystkiego
            spowiadal sie mamusi. rdzil sie jej we wszystkim i jak sie potem
            okazalo, robil to w tajemncy przed malzonka. gdy zona zagrozila
            ozwodem, tesciowa zacierala rece i powiedziala, ze o niczym innym
            nie marzysmile w koncu sie rozwiedli. ona ulozyla sobie po jakims czsie
            zycie na nowo. wyszla po raz drugi za maz, urodzila dziecko a on?
            nadal mieszka z mamusia, stal sie zgorzknialy... w ym wypadku rozwod
            wyszedl kobiecie tylko i wylacznie na dobe.
          • chicarica Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 18:51
            Często widzą, ale same to jeszcze nakręcają, bo u nas kobiety wychowywane są do
            chorej rywalizacji z innymi kobietami.
          • sir.vimes IMO często widzą i się cieszą, Kalipso 27.10.08, 09:41
            > Ciekawi mnie czy te teściowe tego nie widzą?
            > Jeśli widzą i nie reagują, to:


            Teściowie zresztą też.

            Ale - oczywiście odpowiedzialny jest także sam mąż. W końcu dorosły człowiek nie
            musi reagować tak jak życzą sobie np. rodzice. Może myśleć samodzielnie...

            Z drugiej strony - pamiętam taki wątek, Hrabiny Murzyna chyba , w którym
            dziewczyna została potraktowana z buta przez teściową i teścia a maż wycofał się
            i sprawę zlekceważył chyba i kilka forumek nie wiedziało w czym problem,
            próbowało jej uświadomić , że to z nią jest coś nie tak. Możliwe więc, ze tacy
            synkowie mają poparcie swojego otoczenia - a żona nie ma.
        • triss_merigold6 Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 18:19
          Qrde Gosia, jak czytam posty na życiu rodzinnym to jednak wynika z
          nich, że panie sygnalizują i to dość dobitnie. U mnie w pracy
          rozwodzi się kobieta w moim wieku, mąż maminsynek wręcz modelowy,
          prosiła, tłumaczyła, stawiała się etc. Po kolejnym fochu pana i jego
          n-tej wyprowadzce do mamusi znalazła sobie kochanka i już pana męża
          z powrotem nie chce.
    • rita75 Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 18:04
      Raczej, skad tyle mamuś, ktore juz zawsze chca grac pierwsze
      skrzypce w zyciu syna.
    • marzeka1 Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 18:08
      To pokłosie wychowania przez te kobiety, które "powiły Syna" i teraz całą swoja miłość przelały na "swojego małego mężczyznę", zaniedbując po drodze męża czy partnera.Zauważcie, jak często urodzenie chłopca jest w niektórych środkowiskach postrzegane jako to "lepsze" urodzenie- co jest bzdurą, sam żałauję, że nie mam córki.Mam 2 synów, ale nie chciałabym, aby w swoim dorosłym życiu mnie postawili na pierwszym miejscu, bo to znaczyłoby, że nie dałam im dorosnąć.
    • kali_pso Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 18:08
      > Skąd ich tylu?



      Ano to jest konsekwencja takiego a nie innego wychowania- dzieci nie
      wychowuje się z myślą, że kiedyś będą partnerami innych osób, a nie
      wyłącznie dzieciątkiem mamuni, którą wielbić ponad wszystko nakazuje
      prawo pisane i to przekazywane z pokolenia na pokolenie. Są matki,
      które wyraźnie, przez całe życie dają do zrozumienia synowi- "Nie ma
      na świecie kobiety lepszej/ładniejszej/mądrzejszej/zaradniejszej
      etc. niż JA- na inne musisz uważać"wink
      Bywa i tak, że szacunek do matki i pietyzm, jakim syn ją otacza jest
      pozorny, wynika ze strachu i wdrukowania pewnych zachowań, nie z
      potrzeby serca- a pogarda dla zony i lekcewazenie jej potrzeb jest
      wypadkową niechęci do matki.
      • triss_merigold6 Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 18:16
        "Czcij ojca swego i matkę swoją" - zdaje, że tak to leciało.

        Mamuni pan nie podskoczy, bo ona go rodziła 2 doby, karmiła, dziecko
        tyyyle kosztowało, ona mogła zrobić karierę a się poświęciła, teraz
        jest chora/słaba/samotna etc. Mamunia ma potężną broń w postaci
        poczucia winy, odpowiedzialności, wkodowanej wdzięczności.
        Żona jest często zależna finansowo, organizacyjnie, uwiązana
        dziecięco-domowo, łatwiej ją olać bez konsekwencji niż matkę.
        • marzeka1 Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 18:20
          Dlatego rada dla wielu kobiet: patrz uważnie, czy czasem twój partner czy przyszły mąż nie jest Synem, ukochanym chłopczykiem mamuni, nawet gdy synuś skończył już 30 lat. Jeśli widzi się symbiotyczny związek mamuni i synunia- zwiewa się, bo takiego już raczej się nie zmieni.
          • kali_pso Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 18:24
            Ale wiesz- wiele niewiast łapie się w inną, obiegowo powtarzaną,
            pułapkę- patrzą i widzą bezgraniczne uwielbienie pana dla mamy, no
            to wykoncypowują sobie, że i one takiego nieba na ziemi z nim
            zaznają- a tutaj zonkwinkP
          • triss_merigold6 Czekaj, czekaj 26.10.08, 18:25
            Jak młoda dziewczyna wielokrotnie słyszałam w charakterze dobrych
            rad, żeby patrzeć jak kandydat na chłopaka traktuje swoją matkę (z
            szacunkiem, pomocowo, grzecznie) bo tak będzie też traktował żonę.
            Cóż, niewątpliwie jest to rada mająca zerowe pokrycie w
            rzeczywistości.
            • kali_pso Re: Czekaj, czekaj 26.10.08, 18:28
              He,he..IMO raczej powinno patrzeć się na to, jak przyszły teść
              traktuje przyszłą teściowa i na wzajemwink

              Ale moze to też się nie sprawdza?
            • marzeka1 Re: Czekaj, czekaj 26.10.08, 18:29
              Ale czym innym jest szacunek, grzeczne traktowanie, a czym innym - "mamunia ratuje synka przed złym światem" czy "nikt nie będzie cię tak kochał jak mamunia, nikt tak nie wypierze/nie ugotuje/nie wyprasuje koszuli"- jeśli widzę,że pan ma 2 lewe rączki, mamusia robi wszystko, prawie że oddycha za synka- na pewno będzie źle w związku, bo żadna normalna kobieta na służkę się nie pisze. Dlatego moi chłopcy już całkiem sporo robią w domu, a mnie np. odpadło obieranie ziemmniakówsmile
        • jowita771 Re: Dobry syn, fatalny partner 27.10.08, 07:14
          > "Czcij ojca swego i matkę swoją" - zdaje, że tak to leciało.

          Zaraz, zaraz, leciało też "opuści człowiek ojca i matkę" itd.
        • sir.vimes Ale na logikę 27.10.08, 09:43
          powinno chyba działać też "oto matka mojego Syna" ;P bo to logiczna konsekwencja
          czczenia matki jako rodzicielki co to dwie doby się męczyła.

          > "Czcij ojca swego i matkę swoją" - zdaje, że tak to leciało.
          >
          > Mamuni pan nie podskoczy, bo ona go rodziła 2 doby, karmiła, dziecko
          > tyyyle kosztowało, ona mogła zrobić karierę a się poświęciła, teraz
          > jest chora/słaba/samotna etc. Mamunia ma potężną broń w postaci
          > poczucia winy, odpowiedzialności, wkodowanej wdzięczności.
          > Żona jest często zależna finansowo, organizacyjnie, uwiązana
          > dziecięco-domowo, łatwiej ją olać bez konsekwencji niż matkę.
      • kropkacom Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 18:18
        A mi się zawsze przy okazji takich rozmów przypomina to co mówiła moja babka
        (matka ojca): matkę ma się tylko jedną a żon może być kilka. Okropność jak dla
        mnie.
        • triss_merigold6 Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 18:22
          Nie ona jedna. Jak moja teściowa się skarżyła matce swojego męża to
          usłyszała "jak chłop baby nie bije to jej wątroba gnije", skończyło
          się rozwodem na szczęście dla niej.
    • kali_pso I jeszcze... 26.10.08, 18:34
      ...czy to nie jest też tak, że problem leży cześciowo również w
      relacjach matka-ojciec? Taki synuś zachowuje się często tak, jak nie
      zachowuje się partner matki....
    • chicarica Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 18:49
      Te same klimaty, co ciekawe, są we Włoszech i Hiszpanii. Krajach, gdzie panuje
      kult maryjny. Jezus nie miał żony, miał tylko matkę. W naszej kulturze matka to
      świętość, żona jest głównie po to, żeby urodziła potomstwo - najlepiej też syna.
      Z synem ma stworzyć więź, i w ten sposób schemat przekazywany jest kolejnym
      pokoleniom.
      To się zmienia, ale powoli.
      • chicarica Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 18:53
        No i oczywiście - "czcij ojca swego i matkę swoją" jest w randze przykazania, a
        "i opuści mąż matkę swoją i ojca swego" tylko jako jakiś tam werset, jeden z
        tysięcy.
      • triss_merigold6 Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 19:03
        A matka albo samotna albo w kiepskim małżeństwie i syn staje się
        zastępczym, lepszym partnerem.
        Tamto pokolenie kobiet jest IMO stracone, mnóstwo miało beznadziejne
        życie i przekazują fatale kody kulturowe dalej.
      • a.nancy Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 20:01
        chicarica napisała:

        > Te same klimaty, co ciekawe, są we Włoszech i Hiszpanii.

        nie wiem jak we wloszech, ale w hiszpanii -przynajmniej z mojej obserwcji-
        klimaty sa drastycznie odmienne od opisywanych.
        to znaczy, owszem, synek mamusi nieba przychyli i vice versa, ale jakims cudem
        nie odbija sie to negatywnie na stosunkach z zona. nie ma opisywanej tutaj
        rywalizacji. hiszpanie sa "rodzinni", ale rodzina to pojecie szerokie, tesciowa
        i synowa tez pomiesci, nie mowiac juz o calym stadzie pociotkow i dalszych
        kuzynow. obiadki u mamusi co weekend sa obowiazkowe, ale nikt na to nie narzeka,
        a wrecz przeciwnie.
        pewnie bywaja wyjatki, oczywiscie.
        • chicarica Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 20:05
          Ja miałam okazję obserwować mocno toksyczne klimaty, jeszcze gorzej niż w
          Polsce, ale może po prostu miałam pecha. Polegało to na tym, że nie można było
          podjąć żadnej decyzji bez skonsultowania tego z całym klanem pod przewodnictwem
          mamusi. Pewnie, tak jak w Polsce, zależy to od konkretnego przypadku. Ten który
          widziałam był naprawdę ciężki.
          • a.nancy Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 22:32
            moze mialas pecha, a moze to ja patrze zbyt powierzchownie. moi znajomi w kazdym
            razie nie skarza sie. a silny zwiazek z mama przejawia sie raczej (np.) w tym,
            ze utrzymuje sie poprawne stosunki POMIMO, ze ciezko przezyla BRAK konsultacji
            waznej decyzji (na przyklad, zlozenie wniosku o apostazje przez syna - mamusia w
            klimatach, ktore w polsce nazwalabym radiomaryjnymi).
    • gosika78 Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 18:54
      Nie znam takiego przypadku osobiście szczerze mówiąc.
      Więcej moim zdaniem jest mężczyzn olewających i swoją matkę i swoją kobietę.
      • bi_scotti Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 19:25
        Po pierwsze ja czesto takie narzekania roznych zon biore przez pol -
        sa kobiety, ktore uwielbiaja narzekac i jak facet raz na tydzien
        jedzie matce umyc podloge to traktuja to jako powod do wypisywania
        na roznych forach, ze On o swoj dom nie zadba a matce to nawet
        podlogi myje. I inne takie. Tak ogolnie to rozne opowiesci forumowe
        trzeba brac bardzo ostroznie, bo przeciez wpisy sa krotkie, nie
        oddaja zlozonosci roznych sytuacji i w ogole wyciaganie daleko-
        idacych wnioskow jest w tym kontescie najczesciej obiektywnie
        niemozliwe.
        Po drugie, czesto mam wrazenie, ze wielu kobietom jest latwiej
        napisac cokolwiek na publicznym forum niz normalnie, po ludzku
        pogadac ze swoim mezem, dzieckiem, bratem, matka, tesciowa itd. Bo
        nawet jak Ona pisze, ze z Nim gada to czesto mam wrazenie, ze wcale
        nie gada tylko Mu anonsuje, ze jest niezadowolona i kropka. Jak sie
        cos do kogos ma to warto spedzic troche czasu z tym niby "ukochanym"
        czlowiekiem i poszukac jakiegos kompromisu a nie nakrecac sie
        forumowymi watkami na temat okropnosci mezczyzn w ogole, a mezow w
        szczegolnosci.
        Po trzecie, dobrym sposobem na kontrole bliskosci pomiedzy mama a
        synem jest powiekszenie fizycznego dystansu pomiedzy nimi -
        najczesciej 100 km wystarczy zeby uklady rodzice/dorosle dzieci
        nabraly normalnych proporcji a kazde kolejne 100 km poprawia nawet
        uklady malzonkowie/tesciowie.
        Ale najwazniejsze i po "pierwsze primo" to jest pomieszkanie ze soba
        PRZED slubem czas jakis, przypatrzenie sie sobie POD KAZDYM WZGLEDEM
        (rowniez stosunku do rodzicow) i podjecie decyzji o zwiazaniu na
        cale zycie gdy sie ma pelny pakiet informacji na temat wad i zalet
        ukochanego z pelna swiadomoscia, ze NIE DA SIE GO ZMIENIC, ze wady z
        wiekiem sie poglebiaja i ze albo sie osobnika akcpetuje na wiek-
        wiekow takim jaki jest, albo nalezy sie rozstac, bo to co jest to
        jest i tak juz zawsze bedzie... tylko w coraz slabszym zdrowiu i
        mniej atrakcyjnym fizycznie wydaniu wink
    • fajka7 Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 19:13
      Plaga. Bo tak sie u nas systemowo wychowuje dzieci. Wychowanie i nic
      wiecej.
      Matka nie potrafi sie rozstac z syneczkiem, ktorego kocha
      najbardziej na swiecie i zycie by za niego oddala (patrz forum: kogo
      kochacie bardziej itd.) i w zamian podswiadomie lub swiadomie
      rowniez oczekuje milosci najwiekszej na swiecie i oddania swojego
      doroslego zycia. Bo w przyrodzie musi byc rownowaga smile
      Komus sie oddala, zeby zyc i funkcjonowac ktos musi sie oddac jej-
      ona musi to czuc.
      Z dziecka najlatwiej uczynic ofiare na cale zycie.
      Poswiecenie sie dziecku jest rowniez latwiejsze i znacznie bardziej
      kuszace niz budowanie doroslego zwiazku z partnerem i skupienie sie
      na sprawach doroslych w pierwszej kolejnosci.
      Nie ma nic zlego w tym, ze syn matce pomoze, przywiezie, zawiezie
      itd. pod warunkiem, ze odbywa sie to na zdrowych zasadach.
      A zasady wpajaja rodzice.
      Szacunek do matki budowany na lęku, roszczeniach z jej strony i
      ciąglej presji spelniania oczekiwan, nie jest szacunkiem
      autentycznym, jest tylko tak nazywany, ale kompletnie zle rozumiany.
      Taki synek w rzeczywistosci matki nie szanuje, tylko sie jej boi, a
      czasami wrecz nienawidzi. To dotyczy rowniez innych kobiet, a przede
      wszystkim zony. Tylko zonie moze to okazac, bo od niej nie jest
      psychicznie zalezny, a od matki owszem.
      A matka wykorzystuje sytuacje bedac swiecie przekonana, ze taka
      kolej rzeczy jest oczywista, bo przeciez matka tylko jedna itd.
      Relacje z ojcem synka zazwyczaj tez matka ma srednie, bo poswiecila
      sie synkowi. Tym bardziej synek nie ma wzorca postawy ojca i meza,
      bo jego ojciec sam zostal zepchniety na pozycje nieobecna. Oczywiste
      jest wiec, ze synek to powieli we wlasnym zwiazku.
      I tak w kolko - jest kilka takich dyzurnych schematow i tak sie
      wszystko toczy. To sie da przerwac, wielu osobom sie udaje z
      mniejszym lub wiekszym powodzeniem wyjsc z takiego blednego kola,
      ale wiekszosci jednak nie.
      A rada o przyjrzeniu sie jak syn traktuje matke ma bardzo gleboki
      sens- trzeba tylko wiedziec czego nalezy w tym ukladzie szukac. Musi
      byc szacunek i milosc, a nie zaleznosc i strach. Szacunek do
      rodzicow polega rowniez na tym, ze sie czlowiek sam potrafi zajac
      swoim zyciem osobistym (razem z partnerem) i nie wiesza im pewnych
      spraw na nos jak maly chlopczyk, bo juz malym chlopczykiem nie jest
      (dziewczynek zreszta tez to dotyczy).
      • guderianka Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 19:27
        U nas na odwrót: z różnych względów mój mąż jest dla teściowej-czyli
        własnej matki-zły. Ma zły charakter, źle się zachowuje, ma masę wad,
        nic nie potrafi i tu mogłabym jeszcze masę epitetów negatywnych. Dla
        mnie jest świetnym, kochanym mężem i przyjacielem

        Ex-nadal jest ukochanym synkiem mamusi..
        • verdana Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 20:13
          Plaga, bo jest to forum dla mlodych kobiet.
          Na forach dla starszych mnożą sie posty o tym, ze syn, odkad się
          ożenil nie dzwoni, nie pamieta o imieninach, nie pomoze w
          najcięższej sytuacji, w ogóle zapomniał o matce.
          Prawda jest taka, ze obie strony chccą czesto miec monopol na
          faceta - cokolwiek zrobi dla drugiej strony jest to "za duzo".
          Jak czytam z jednej strony wypowiedzi, ze mlode matki sa zazdrosne o
          babcie, do ktorej idzie ich synek, do ktorego tylko one mają prawo,
          a z drugiej, ze mąż jest maminsynkiem bo trzeba czy nie raz w
          tygodniu odwiedza rodziców - to włas mi sie jeży na glowie.
          • triss_merigold6 Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 20:38
            Jeśli babcia mniej lub bardziej otwarcie dyskredytuje matkę to się
            paniom nie dziwię, że ograniczają kontakt.
            Jesli syn ma ciśnienie na odwiedzanie matki raz w tygodniu a z żoną
            czasu nie spędza, bo pracuje/ma hobby/śpi to tez się żonie nie
            dziwię.
            Wiele z owych starszych pań ma mężów, od nich w pierwszej kolejności
            powinny oczekiwać pomocy, zainteresowania i rozrywki. Od swoich
            partnerów życiowych a nie od synów.
            • phantomka Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 21:09
              Patrzac na sposob wychowanie synow przez niektore moje znajome,
              przestaje sie dziwic takim akcjom. Jak slysze teksty w stylu: to
              chlopiec, potrzebuje wiecej uczucia od dziewczynki, oni sa slabsi
              psychicznie, oni potrzebuja wiecej uwagi niz corki, etc.
              To czy naprawde ciezko sobie wyobrazic, ze pozniej mozna wychowac
              niedojde, frustrata, ktory nie bedzie umial pogodzic sie z tym, ze
              nie jest juz najwazniejszy, tylko po prostu rowny z kobieta? A jak
              wiadomo frustracje wylewa sie na najblizsze nam osoby.
              To oczywiscie tylko jeden z wielu przyczynkow do tego, ze pewni
              mezczyzni zachowuja sie w taki a nie inny sposob.
              Na pewno duza role odgrywa charakter, temperament i wychowanie
              kobiety. Te pewne swoich wartosci, z wyniesionym z domu szacunkiem
              dla drugiego czlowieka, rzadziej beda ladowac sie w zwiazki z
              fatalnymi partnerami.
              Ja np. mam bardzo silny charakter i tez nigdy nie bylam w zwiazku z
              mezczyzna, ktory moglby mnie zdominowac i w jakikolwiek sposob
              zniewolic. To po prostu bylo wyniesione z domu - od pokolen nie bylo
              w naszej rodzinie facetow frustratow. Stad znam zupelnie inny model
              mezczyzny.
            • verdana Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 22:24
              Babcia nie dyskredytuje matki, ale obecne matki uwazaja, że maja byc
              dla dzieci obojga plci jedynym punktem odniesienia, jedynym
              autorytetem i sa zazdrosne nawet o milość dziecka do ojca.
              Przy czym oczekuja, ze bedą kochane najbardziej na swiecie zarowno
              przez dzieci jak i przez męża. Bedą centrum ich swiata.
              Nie są. Trudno się dziwić.
              • ledzeppelin3 Re: Dobry syn, fatalny partner 27.10.08, 21:40
                obecne matki uwazaja, że maja byc
                > dla dzieci obojga plci jedynym punktem odniesienia, jedynym
                > autorytetem i sa zazdrosne nawet o milość dziecka do ojca.
                > Przy czym oczekuja, ze bedą kochane najbardziej na swiecie zarowno
                > przez dzieci jak i przez męża. Bedą centrum ich swiata.
                > Nie są. Trudno się dziwić.

                Wypisz wymaluj portret toksycznej teściowej
        • doros1 Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 21:06
          To ja mam szczęście. Mój mąż to dobry syn i jeszcze lepszy partner smile. Ale on
          ogólnie mądry i dobry człowiek jest.Z autopsji doradzam szukać faceta , który ma
          bardzo dobry kontakt z ojcem, ma siostrę (matka zazwyczaj bardziej
          zaabsorbowana jest sprawami córki). Poza tym tak jak pisały przedmówczynie
          rozmawiać , rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać o tym co boli, wkurza, smuci ,
          sprawia przykrość;mówić: przepraszam , dziękuję i proszę(matki tego zazwyczaj
          nie robią). Dalej:mąż musi być ważniejszy niż własna matka(ja często gadam na
          własna mamę a On ją broni).
          Mam nadzieję,że moi synowie będą zawsze stawać po stronie swoich żon(udane życie
          osobiste=szczęśliwe moje dziecko), jak mi odpali i będę się czepiać.Fakt,że ta
          świadomość( że inna kobieta będzie dla nich ważniejsza niż ja) to gorzka pigułka
          , ale mam jeszcze kilkanaście lat na jej przełknięcie, strawienie i wydalenie smile.
    • kawka74 Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 21:14
      Między innymi stąd, że dla rozwiedzionej lub nie znajdującej satysfakcji w
      małżeństwie kobiety syn staje się partnerem i zostaje nim do usranej śmierci.
      Widzę to na przykładzie jedenastolatka, którego matka traktuje jak zastępczego
      męża, a nie jak syna. Dramat.
      • triss_merigold6 Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 21:21
        Widzę u znajomej samotnej matki, dziesięciolatek traktowany jak
        partner sam stawia się w pozycji partnera, jawnie okazuje zazdrość o
        matkę. Kanał.
        • kawka74 Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 21:26
          Dla matki jest taki chłopak i partnerem, bo matka traktuje go śmiertelnie
          poważnie i pozwala mu wpływać na rzeczy, na które jedenastolatek nie musi i nie
          powinien mieć wpływu, i synusiem mamuni, którego mamunia obskakuje do boląca.
          To chore, ale zdarza się częściej, niż się zdaje.
          • triss_merigold6 Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 21:40
            Ordynarnie napiszę, że taka pani powinna sobie chłopa znaleźć.
            Niezaspokojenie potrzeb fizycznych i emocjonalnych w wieku
            okołomenopauzalnym daje straszne skutki. A im małolat starszy tym
            trudniej zaakceptuje obecność innego mężczyzny.
            Dziecku świetnie zrobiłoby zdjęcie zbyt dorosłej odpowiedzialności i
            przy okazji zejście z pozycji centrum matczynego wszechświata.
            Miałby też cenną szansę dostrzeć matkę nie tylko w roli mamusi ale
            również kobiety w relacji z dorosłym facetem.
        • lena_madzia Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 22:40
          triss_merigold6 napisała:

          > Widzę u znajomej samotnej matki, dziesięciolatek traktowany jak
          > partner sam stawia się w pozycji partnera, jawnie okazuje zazdrość
          o
          > matkę. Kanał.


          jesli chodzi o samotne matki i ich nowych partnerów to zazdrość sie
          ujawia w takim samym stopniu zarówno u chłopców jak i dziewczynek.
        • guderianka Re: Dobry syn, fatalny partner 27.10.08, 07:53
          Odczułam na własnej skórze co się dzieje, gdy matka w separacji
          przelwa wszystkie uczucia na syna a ten zakochuje się. Masakra.
          Rywalizacja o względy. Porażka
    • elza78 Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 22:01
      a mi sie wydaje ze taki pan to psychologa powinien odwiedzic, moim zdaniem tkaie
      traktowanie partnerki to nieudolne proby wziecia zycia we wlasne rece i
      pokazania kto tu rzadzi, bo z mamunia sie nie udaje...
      szkoda ze kobiety tak niszcza zycie wlasnym synom...
      • marcysia51 Re: Dobry syn, fatalny partner 26.10.08, 23:31
        Kurde mam takiego gościa w domu,co prawda mamusia juz nie żyje ale to typowy
        maminsynek,no a żona eh szkoda gadac.
    • sanna.i Re: Dobry syn, fatalny partner 27.10.08, 09:06
      Nie wiem skąd ich tylu,ale to często prawda, czego na własnej skórze
      doświadczyłam.Mnie się wydaje, że jakiś ciężki błąd w wychowaniu musiał być,
      ktoś tego człowieka nie nauczył szacunku do innych ludzi.
    • majmajka Toksyczne mamusie sa winne. 27.10.08, 09:26
      Jesli facet jest maminsynkiem to lepiej omijac go z daleka.
      Znam jedna taka pania, ktora swojego syna traktuje jak partnera wlasciwie. Ojciec i maz tej pani od kiedy syn zrobil prawko jest zupelnie niepotrzebny. Chlopak spedza wekendy z mamusia, wakacje z mamusia... Syn, kiedy go poznalam mial lat 10 i juz wtedy slyszalam, ze jego zdanie jest zdaniem decydujacym i to w sprawach o ktorych 10 letni chlopak nie powinien miec prawa decydowac(np. kupna samochodu i ktora marka lepsza).
      Nigdy, przenigdy nie chcialabym zeby zostal on moim mezem. Ani mezem mojej corki. Przenigdy.
      Tej pladze winne sa mamusie toksyczne.
    • sir.vimes chyba mamy też mają w tym swój udział... 27.10.08, 09:37
      Triss, na forum jeżycjadowym rozważany był przypadek pewnego rozwodnika (ojca
      Aurelii z opium w rosole) - jego matka o dziewczynie z którą się związał nie
      mówiła inaczej niż "ta jego Monika". To wprawdzie literatura ale ja znam takie
      mamy... które podkreślają na wszystkie strony, ze partnerka (lub partner) to
      obcy człowiek, że dorosłe dziecko powinno pamiętać , ze jedyna bliska osoba to
      mamusia.

      • majmajka Re: chyba mamy też mają w tym swój udział... 27.10.08, 09:40
        O wlasnie! Rodzina to matka, ojciec, siostry i bracia. Pozniej dzieci. Zona to obca baba. Tak, bardzo czeste stanowisko szanownych mamus.
      • kawka74 Re: chyba mamy też mają w tym swój udział... 27.10.08, 09:47
        Ale tam to chyba wynikało z czego innego - z tego, że 'ta Monika' była drugą
        żoną czyli żoną gorszego sortu. Mąż powinien trwać przy żonie do śmierci, nie do
        rozwodu.
        A w podkreślaniu, że żona jest daleko w tyle, celują nie tylko matki, ale i
        rodzeństwo. Sama to słyszałam - żon można mieć wiele, ale siostrę ma się jedną.
        Mam wrażenie, że żona przez swą, powiedzmy, wymienność jest na przegranej pozycji.
        • bi_scotti Re: chyba mamy też mają w tym swój udział... 27.10.08, 15:31
          Takie rozumienie rodziny nie jest wylacznie domena wrednych mamus
          trzymajacych przy sobie swoich maminsynkow. Pracuje z ludzmi z
          roznych kultur, wiekszosc z Nich trafia do mnie gdy maja rozne
          problemy rodzinno-zdrowotne itp. Na pytanie "czy jestes w tym nowym
          kraju sam(lub sama) czy z rodzina?", calkiem sporo osob odpowiada -
          "jestem tu bez rodziny, TYLKO z zona (lub mezem)" i nie ma znaczenia
          jak dlugo te osoby sa w zwiazku malzenskim. Dla wiekszosci tych
          ludzi dopiero Ich dzieci beda znow zaliczac sie do "rodziny". Pisze
          to jako ciekawostke, nie jako moj poglad na sprawe smile
          W wielu kulturach zwiazek matki (rodzicow) z synem jest postrzegany
          jako wazniejszy czy silniejszy niz zwiazek tego syna z Jego zona. To
          zona musi sie dostosowac do rodziny, do ktorej weszla. Dlatego
          zreszta Chinczycy czy Hindusi tak bardzo pragna miec wlasnie syna,
          bo dorosly syn tradycyjnie bedzie zajmowal sie starzejacymi
          rodzicami a synowa bedzie mozna traktowac jak sluzaca. To sa,
          oczywiscie, skrajne przypadki - w wiekszosci rodzin te dawne
          zwyczaje sprowadzaja sie dzis do tego, ze starzejacy sie rodzice
          mezczyzny mieszkaja do konca Ich zycia z synem i synowa, ktorzy sie
          Nimi opiekuja. Pecha maja ci, ktorzy maja same corki wink
          W naszej kulturze zas, raczej kobieta bierze na siebie obowiazek
          opieki na starymi, chorymi rodzicami i czesciej sie zdarza, ze matka
          zony mieszka z corka i zieciem niz matka meza mieszkajaca z synem i
          synowa. Warto by moze bylo pogrzebac w psychologicznych analizach na
          temat sily zwiazkow matka-syn i ich implikacji w kulturze i
          tradycji... Warto by tez moze odpytac panow jak czesto widza i mecza
          sie ze zbyt silnymi zwiazkami Ich zon z matkami tych zon. W koncu
          wiekszosc dowcipow o tesciowych opowiadanych jest przez facetow -
          cos w tym pewnie jest wink
    • mathiola Re: Dobry syn, fatalny partner 27.10.08, 15:45
      Szczerze mówiąc nie znam ani jednego takiego egzemplarza. Słowo.
      Znam natomiast wiele rozhisteryzowanych, rozpieszczonych bab, które
      usiłują cały świat, z mężem na czele ustawić sobie pod bucikiem. I
      jeśli cokolwiek, najmniejszy drobiazg nie idzie po ich myśli, jest
      płacz, oburzenie, obraza i foch.
      Oczywiście znam również nieodpowiedzialnych, egoistycznych mężczyzn,
      ale nijak nie pasuje mi to do obrazka, który przedstawiasz,
      Nie znaczy to pewnie, że ich nie ma, raczej Bogu mogę dziękować, że
      takich nie spotkałam na swojej drodze (zastanawiające jedynie jest,
      że kobietki - histeryczki tak i to masowo).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka