marysia_wroc
07.11.08, 04:49
Mam 29 lat, 2 mce temu urodzilam pierwsze dziecko (i ostatnie).
Zawsze bylam osoba radosna i niezalezna. do 27 roku zycia bylam
sibngielka i stwierdzam, ze to byl najwspanialszy okres w moim
zyciu. Nie, nie chodzi mi o to, ze dzien w dzien imprezy zakarapiane
alkoholem, ale spontaniczne wyjscia, wyjazdy - duzo podrozowalam,
srednio 4-5 razy w roku za granice- odsypianie w weekendy , a
teraz... czuje sie jakby ktos ze mnie wypuscil powietrze. Meza
poznalam 2 lata temu, nie chcialam miec jeszcze dziecka , ale stalo
sie ...i to nie z powodu braku zabezpieczenia...czasem antyknocepcja
zawodzi. Maz jest dla mnie wsparciem, ale dla mnie przerazajace jest
to, ze nie ciesze sie, ze jestem matka. Ciagle mysle, jakby to bylo
super, jakbym znowu byla wolna, moj dzien nie bylby podporzadkowany
i ograniczony do dziecka...wiem, to straszne, nie ejstem dobra
matka. Dla mnie to, ze wszytsko co robie w ciagu dnia jest bieganina
wokol dziecka, jest dolujace. Nie czuje sie w tym dobrze. Wlasnie
skonczylam karmic, weszlam na neta i ogladalam moje zdjecia z
podrozy po swiecie....wrecz sie poplakalam. sama mysl, ze to nie
wroci, ze wszystko teraz jest pod dziecko...mam fantastyczna prace,
na pewno bede wracac po macierzynskim, ale zastanawiam sie czy nie
wczesniej... jestem w domu ciagle smutna, rozdrazniona,
nieszczesliwa. Maz namawia , ze mozemy wynajac nianie wczesniej,
jesli powrot do pracy sprawi, ze odzyje. Dzieki bogu mam takiego
meza jakiego mam, a nie innego, ktory by miowil,ze jestem wyrodna
matka, bo nie chce siedziec w domu... choc wiem, ze wiekszosc tak
bedzie mowic. Trudno. marze o powrocie do pracy, do ludzi. Jak rano
sie budze i wiem, ze clay dzien w domu, ewent dom-spacer-drzemka to
mi slabo. jutro przychodzi babcia , ja ide z kumpela do miasta, choc
miec namiastke tego co mialam wczesniej...