Dodaj do ulubionych

Bliskosc a dobry seks

08.11.08, 12:42
" Brytyjscy uczeni twierdzą wręcz, że pary, które są ze sobą zbyt
blisko, często mają nieudane życie seksualne. Badania pokazują, że w
związkach, które dają sobie trochę swobody, jest znacznie więcej
miejsca na namiętność!"

No i co o tym myslicie?

Mnie to przekonuje- jesli ludzie sa ze soba w bardzo scisłym
zwiazku, to w pewnym momencie wchodzi sie w etap "kazirodczy".Jest
milosc, troska, przywiazanie, ale pozadanie wygasa.

Aby ja podtrzymac, dobrze jest czuc jakas doze niepewnosci w
zwiazku, kazde powinno tez stanowic w jakiejs czesci tajemnice dla
partnera, by moc go zaskoczyc, wzbudzac namietnosc.
Partner powinien miec obszar pozamaleznski, pozazwiazkowy - wowczas
jest ciekawszy, interesujacy.
Taki domowy mis po latach staje sie calkowicie aseksualny IMO.
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 13:36
      Zgadzam sie z tym jak najbardziej.
    • sebaga Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 13:46
      dużo różnych rzeczy wymieszałaś. Zgadzam się, ze każdy powinien mieć obszar
      pozazwiązkowy. Miło wracać do męza od swoich spraw.Ale co masz na myśli pisząc o
      dozie niepewnośći? Bo w moim związku tego nie ma, nigdy nie było i nie czuję że
      mi czegoś brakuje. Wręcz przeciwnie mój facet z biegiem lat (10 razem) jest dla
      mnie coraz bardziej pociągający seksualnie.
      • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 13:50
        Ale co masz na myśli pisząc
        > o
        > dozie niepewnośći?

        Uczucie, ze parter nie jest nam dany dozywotnio i trzeba o jego
        zainteresowanie powalczyc.To nadaje zyciu smaczek, inaczej robi sie
        nudno i przewidywalnie.
        • sebaga Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 14:05
          e no to chyba jest oczywiste, ze nikt nam nie jest dany dożywotnio.. I o swój
          ogródek trzeba dbać, a jak się nie dba to i buchająca na lewo i prawo namiętność
          nie pomoże.. I mąż nie musi być dla mnie tajemnicą, zebym rozumiała potrzebę
          dbania o związek. Znamy się z mężem na wylot praktycznie i to poczucie bliskośći
          wzmaga moje pożadanie względem jego apetycznej osoby.
          • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 15:35
            Znamy się z mężem na wylot praktycznie i to poczucie bliskość
            > i
            > wzmaga moje pożadanie względem jego apetycznej osoby

            Widac nie zaliczasz sie do tej grupy, u ktorej takie relacje studza
            milosne zapedy.
            Wlasnie to znanie sie na wylot jest niebezpieczne.
    • deela Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 14:03
      mozliwe
      nie wiem bo nie toleruje zbyt "bliskich" zwiazkow
      czulabym sie jak w wiezieniu
      • kropkacom Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 14:05
        Możliwe. U nas to jednak nie znajduje pokrycia smile
      • sebaga Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 14:06
        ale co to znaczy zbyt bliski związek?
        • kropkacom Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 14:10
          > ale co to znaczy zbyt bliski związek?

          he he smile Pewnie że lubisz spędzać wieczory z mężem (i na odwrót)a nie gnać na
          imprezę smile
          • sebaga Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 14:12
            a jak lubię raz jedno raz drugie? wink
            • kropkacom Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 14:13
              Ja tylko żartowałam.
        • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 15:33
          Jest taki typ zwiazku, gdzie ludzie istnieja glownie
          jako "my".Wszedzie razem.Zero swojego wlasnego odrebnego
          swiata.Wspolni znajomi, wspolne rozrywki.Tak odbieram"zbyt bliski
          zwiazek".
          • sebaga Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 15:39
            hmm, dla mnie to juz nie jest zbyt bliski zwiazek, a choroba psychiczna. Ale
            przyznam, ze mi się rozpadło kilka znajomości przez partnerów, którzy zawsze
            musieli być obok. Nawet jasne postawienie sprawy: "zróbmy babski wieczór, TYLKO
            my" kończyło się tym, ze w połowie spotkania niespodziwanie pojawiał się facet
            mojej kumpeli a ona robiła przepraszającą minę. Szkoda, fajna była sad
            • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 15:46
              Zapewniam cie, ze to nie sa chorzy ludzie.Tylko taki rodzaj zwiazku
              wlasnie uwazaja za idealny.I o taka symbioze pewnie chodzi w
              temacie braku namietnosci.

              ----------------------------------------------

              www.zobacz-uslysz-powiedz.pl/wychowanie_bez_przemocy.html
        • deela Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 15:51
          tzn ze zona wszedzie obowiazkowo ciagnie sie z mezem a maz obowiazkowo wszedzie
          z zona, na kawe na impreze na zakupy na spotkanie z kumplami
          • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 16:11
            Dorzucmy do tego calkowita szczerosc i informowanie partnera o
            wszystkim.Zero tajemnicy.
            • deela Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 16:45
              lola widze ze proste sprawy sprawiaja ci trudnosc :o szczerosc nie ma nic do tego
              • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 16:49
                W moim pojeciu- ma.
                • deela Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 22:43
                  w moim nie
    • triss_merigold6 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 15:13
      Co kto lubi. Mnie głęboko brzydzi np. pseudobliskość polegająca
      wspólnym korzystaniu z toalety czy prezentowanie wszystkich zabiegów
      higienicznych/pielęgnacyjnych.
      Jeśli chodzi o wspólne spędzanie czasu to krótka piłka. Mam ciekawą
      pracę, którą lubię, stałych znajomych i jakieś życie towarzyskie ale
      facet musi ze mną spędzać czas. Zwłaszcza w weekend. Zwłaszcza
      wieczorem. Opcje typu "on raz w tygodniu z kolegami" już
      przerabiałam i nie akceptuję.
      Po klubach, pubach, knajpach i dyskotekach łaziłam dobre 10 lat i
      już mi się nie chce w ten sposób organizowac sobie życia
      towarzyskiego.
      • kropkacom Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:37
        > Opcje typu "on raz w tygodniu z kolegami" już
        > przerabiałam i nie akceptuję.

        Rozumiem że jeżeli pan raz w tygodniu ma wychodne obowiązkowe to pani też. A nie
        on z kolegami a ona w domku dzieci pilnuje.
        • triss_merigold6 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 19:44
          Przerabiałam dawno temu w układzie bezdzietnym i wychodziłam sama
          ale mi nie pasowało, zwłaszcza, że pan miał ciśnienie na częste
          spędzanie czasu z kolegami.
          W ogóle teraz nie mam potrzeby ani chęci łażenia samej wieczorami,
          do kina czy teatru to tak ale nie sama. Prowadzę mocno osiadły tryb
          życia (poza pracą) i generalnie mi odpowiada.
          W życiu bym się nie związała z facetem z pasją czy innym ciężkim
          hobby, bo pasje są czasochłonne i energochłonne.
          Ale podkreślam, że to subiektywne. W pracy mam do wyrzygania
          kontaktów z ludźmi, wcześniej towarzysko się udzielałam maksymalnie
          i już mi się nie chce.
    • vibe-b Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 15:33
      Ciekawa jestem ile par potrafi nalezycie zbalansowac te ilosc
      swobody.
      Duza ilosc swobody to IMO sliski grunt. po latach moze sie okazac,
      ze tych dwojga juz nic nie laczy. Jesli wiecej czasu partner spedza
      na hobby czy ze znajomymi, to co to za zwiazek? No chyba ze
      traktujemy partnera przedmiotowo a zwiazek jako pakt finansowy na
      przyklad.
      Aseksulanosc kojarzy mi sie przede wszytkim z rozleniwieniem
      umyslowym i fizycznym raczej, niz z nadmierna bliskoscia. Zreszta
      jaka nadmierna bliskosc, o czym mowa? Jesli oboje pracujemy tak
      duzo, ze czasami tygodniami mijamy sie w drzwiach, albo mamy dla
      siebie pol godziny wieczorem, to przepraszam, mowa o nadmiernej
      bliskosci jest jakims nieporozumieniem. W tym kontekscie moge sobie
      wyobrazic nadmierna bliskosc jesli oboje partnerzy sa na bezrobotnym
      i obydowje calymi dniami przesiaduja w domu. Mamy tu takich?
      • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 15:40
        Ja znam takie malzenstwa, gdzie oboje pracuja.Maja dla siebie sporo
        czasu- popoludnia, weekendy.Jedno wie o drugim wszystko. Wszedzie
        razem.Gdy jedno nie chce gdzies pojechac, drugie rezygnuje, mimo ze
        by chcialo.W imie dbania o zwiazek.
        • vibe-b Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 15:59
          lola211 napisała:

          > Ja znam takie malzenstwa, gdzie oboje pracuja.Maja dla siebie
          sporo
          > czasu- popoludnia, weekendy.Jedno wie o drugim wszystko. Wszedzie
          > razem.Gdy jedno nie chce gdzies pojechac, drugie rezygnuje, mimo
          ze
          > by chcialo.W imie dbania o zwiazek.


          No i? Uwazasz ze takie postepowanie szkodzi ich zwiazkowi? Nie
          zaryzykowalabym takiego twierdzenia.
          Wrecz przeciwnie, narastajacym problemem obecnych malzenstw/zwiazkow
          jest iz partnerzy oddalaja sie od siebie, wioda raczej dwa
          rownolegle zycia niz wspolne. Zapytaj pierwzego lepszego psychologa.
          "nie potrafimy juz ze soba rozmawiac".
          A to co "uczeni" odkrywaja w badaniach to wiesz...niedawno
          przeczytalam w gazecie doniesienie o cudownych badaniach
          uczonych ,minaowicie "odkryli" nowy, dosc wiarygodny sposob na
          oznaczanie prawdopodobienstwa iz dana osoba dozyje takiego a takiego
          wieku. Prawdopodobienstwo mozna okreslic, zdaniem uczonych,
          dokonujac analizy skladu paznokcia. A czego konkretnie szukaja
          uczeni w tym paznokciu? Otoz okazuje sie ze analiza skladu paznokcia
          sluzy do odpowiedzi czy delikwent jest palaczem czy tez nie, i na
          tej podstawie oznacza sie prawdopodobienstwo dozycia takiego a
          takiego wieku big_grinDDD no lezymy i kwiczymy prosze panstwa. to nie
          prosciej jest zapytac delikwenta czy pali i ile? po co meczyc
          paznokcie?
          Ot i takich mamy uczonych big_grinDD
          • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 16:08
            > No i? Uwazasz ze takie postepowanie szkodzi ich zwiazkowi?

            Nawiazujac do postu zalozycielskiego- uwazam, ze to fatalnie wplywa
            na sfere intymna- gasi namietnosc.
            O tym jest ten watek.
            • vibe-b Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 16:13
              lola211 napisała:

              > > No i? Uwazasz ze takie postepowanie szkodzi ich zwiazkowi?
              >
              > Nawiazujac do postu zalozycielskiego- uwazam, ze to fatalnie
              wplywa
              > na sfere intymna- gasi namietnosc.



              NIe rozumiem. Zwierzali cie sie co robia w sypialni, ze wydajesz
              takie sady na ich temat?
              • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 16:27
                Co do moich znajomych- owszem,wiem, ze maja z tym problemy.

                I abstrahujac juz od znanych mi przypadkow- sadze, ze teza
                przytoczona przeze mnie na poczatku ma racje bytu.

                Zbytnia bliskosc gasi namietnosc.
                • kropkacom Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 17:21
                  > I abstrahujac juz od znanych mi przypadkow- sadze, ze teza
                  > przytoczona przeze mnie na poczatku ma racje bytu.

                  Wiesz, jak to jest z teoriami? Że jest ich wiele (często sprzeczne) i zawsze są
                  od nich wyjątki. Także trochę otwartości Lola na inne teorie smile)
                  • kropkacom Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 17:25
                    I zgadzam się z tym co już ktoś pisał tutaj dzisiaj, w małżeństwach czy
                    związkach jest teraz raczej przegięcie w druga stronę: robimy maksymalnie dużo
                    osobno. Po pewnym czasie takich ludzi łączy już tylko wspólny kredyt albo
                    dzieci. Na końcu wspólny wieczór staje się katorgą. I to jest moja obserwacja.
                    • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 17:30
                      Tyle, ze od dawna sie takie zwiazki krytykuje, w przeciwienstwie do
                      zwiazkow bardzo bliskich, ktore uchodza za idealne.Pytanie- czy
                      slusznie?


                      ----------------------------------------------

                      www.zobacz-uslysz-powiedz.pl/wychowanie_bez_przemocy.html
                      • kropkacom Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 17:42
                        > Tyle, ze od dawna sie takie zwiazki krytykuje

                        I jedne, i drugie są krytykowane. Najlepszy jest złoty środek (jak zawsze). A
                        gdzie on jest to już indywidualna sprawa.
                        • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:03
                          > I jedne, i drugie są krytykowane.

                          Tak?
                          Z tego co obserwuje, to takie zwiazki sa tylko i wylacznie
                          wychwalane i stawiane za wzor- ze tak sie kochaja, jak te 2
                          golabki.A on to nigdzie bez niej sie nie rusza, taki porzadny.Ona -
                          wzorowa zona.Tacy rodzinni, tacy zakochani.I to od lat.
                          • kropkacom Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:10
                            Skoro u nich się to sprawdza i nie ginie im po drodze nic (nawet namiętność) to
                            chyba ok? A w ogóle w tym wątku chyba też obie opcje mają swoich zwolenników i
                            oponentów.
                            • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:19
                              >i nie ginie im po drodze nic (nawet namiętność)

                              Jesli tak jest to swietnie. A jesli nie- to znaczy ,ze blisko nie
                              znaczy idealnie.
                              • kropkacom Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:38
                                Dokładnie.
                    • vibe-b Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:07
                      kropkacom napisała:

                      > I zgadzam się z tym co już ktoś pisał tutaj dzisiaj, w
                      małżeństwach czy
                      > związkach jest teraz raczej przegięcie w druga stronę: robimy
                      maksymalnie dużo
                      > osobno. Po pewnym czasie takich ludzi łączy już tylko wspólny
                      kredyt albo
                      > dzieci.


                      Zwykle dzieci wlasnie. Stad tyle par sie rozstaje kiedy dzieci sie z
                      domu wyniosa , no bo jak tu zyc z obcym czlowiekiem.
                  • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 17:28
                    >Także trochę otwartości Lola na inne teorie smile)

                    A dostrzegasz gdzies u mnie klapki na oczach i pewnosc, ze ta akurat
                    teorie uwazam ze jedyna i sluszna? Chetnie poznam inne.
    • anika772 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 16:11
      Ta teoria zgadza się z tym co pisze Esther Perel w
      książce "Inteligencja erotyczna. Seks, kłamstwa i domowe pielesze"
      Zaskakujące wnioski są w tej książce, daje do myslenia. Polecam,
      naprawdę ciekawa lektura.
      • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:14
        "W Inteligencji erotycznej Perel twierdzi, że winna jest nasza
        skłonność do równouprawnienia i budowania zażyłości. Całkowita
        szczerość zabija żądzę, a pożądanie nie kieruje się tymi samymi
        zasadami, co demokratyczne społeczeństwo. Przeciwnie, w pożądaniu
        chodzi o odwieczną walkę o władzę! Aby bardziej podniecający,
        frywolny czy romantyczny seks był możliwy, trzeba więc uprzątnąć
        wszystkie demokratyczne idee z naszych sypialni."

        Ciekawe, chetnie przeczytam, dzieki za tytułsmile.
    • syriana Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 16:30
      nie przekonuje mnie takie stawianie sprawy
      tzn. jeśli bliskość jest wymuszana przez jedną stronę, to pewnie druga z czasem
      zaczyna to odbierać jako ciężar, osłabienie atrakcyjności nie tylko na polu
      seksualnym, no i wszystkie konsekwencje z tym związane się pojawiają

      i wtedy ta teoria ma sens

      ale co wtedy, gdy obojgu partnerom odpowiada taki model maksi bliskości?
      nie podobają mi się żadne modele ustalające zasady zdrowego związku
      związek wtedy jest zdrowy, gdy oboje partnerzy ustalają jego zasady, akceptują
      je, jest im z nimi dobrze i się ich trzymają

      dla Ciebie domowy Miś jest aseksualny, dla innej może być spełnieniem
      erotycznych fantazji
      i nic brytyjskim naukowcom do tego
      • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 16:37
        > ale co wtedy, gdy obojgu partnerom odpowiada taki model maksi
        bliskości?

        Jak napisano- takie pary maja CZESTO problem z udanym seksem.Nie
        ZAWSZE.
        Nie chodzi o ciezar i wymuszenie, ale o naturalna kolej rzeczy, gdy
        zwiazek, na poczatku bardzo udany(odpowiadajacy jednej i drugie
        stronie) pod kazdym wzgledem, z biegiem czasu zaczyna miec problem w
        sferze intymnej.Zwazywszy na fakt, ze ludziom najczesciej sie
        wydaje, iz idealny zwiazek to taki, w ktorym ta bliskosc powinna byc
        jak najwieksza, ta teza burzy nieco to wyobrazenie.
        • syriana Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 16:55
          no cóż, skoro tak twierdzą naukowcy i Lola podpiera to przykładami znajomych, to
          z pewnością tak właśnie jest

          ja osobiście przychylam się do opinii, że seks - a szerzej życie emocjonalne
          każdej pary - to mocno indywidualna sprawa, na której jakość, formę i
          częstotliwość ma wpływ tak wiele czynników i zmiennych, że budowanie
          jakichkolwiek teorii przy użyciu wyznaczników: często/niekiedy/nie zawsze/w iluś
          tam procentach, jest śmiechu warte i z nauką ma tyle wspólnego, że nadaje się do
          naukowego kąciku w Cosmo
          • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 17:01
            > no cóż, skoro tak twierdzą naukowcy i Lola podpiera to przykładami
            znajomych, t
            > o
            > z pewnością tak właśnie jest

            Jak zwykle na e-mamie kazdy temat musi konczyc sie wycieczkami
            osobistymi i atakowaniem zalozycielki watku.
            Zapodalam temat pod dyskusje, wyrazilam swoje zdanie i tego oczekuje
            od innych- WYRAZENIA swojego zdania i argumentacji.Nie oczekuje, ze
            wszyscy popra moje stanowisku, tylko ze sie wypowiedza na tak lub
            nie.
            • syriana Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 17:16
              no właśnie Ty mam wrażenie nie oczekujesz nigdy dyskusji nad zapodanym tematem,
              nie jesteś otwarta w najmniejszym stopniu na zmianę tezy

              każdą wypowiedz odmienną do Twojej od razu kontrujesz podpierając się
              przykładami z otoczenia, co umówmy się, mało wiarygodne naukowo jest (a wątek
              wszak o nauce)

              no i tyle by było mojego zdania w temacie wątku i nie tylko
              atakowana chyba na wyrost się czujesz, ale jak lubisz, to proszę bardzo
              • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 17:25
                no właśnie Ty mam wrażenie nie oczekujesz nigdy dyskusji nad
                zapodanym tematem,
                > nie jesteś otwarta w najmniejszym stopniu na zmianę tezy

                Zatem blednie odczytujesz moje intencje.
                I wcale nie chodzi mi o to, by teze zmienic, tylko by przedstawic
                argumenty za i przeciw i podyskutowac.Poznac tez zdanie innych.
                Nie chodzi mi wcale o przekonywanie innych, ze sie myla.

                > każdą wypowiedz odmienną do Twojej od razu kontrujesz podpierając
                się
                > przykładami z otoczenia,
                Skoro te przyklady przecza zalozeniu, no to jak tu sie zgadzac?

                > atakowana chyba na wyrost się czujesz,

                Moze i na wyrost, ale w ogole nie rozumiem, po co ruszasz mnie
                osobiscie, zamiast skupic sie na temacie watku.Nie duskutujemy o
                moich problemach lozkowych tylko ogolnie o tezie wysnutej przez
                naukowcow.Ale to pewnie za trudne na tym forum, tu sie trzeba
                koniecznie doczepic do autorasmile.
              • vibe-b Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:04
                syriana napisała:

                > no właśnie Ty mam wrażenie nie oczekujesz nigdy dyskusji nad
                zapodanym tematem,
                > nie jesteś otwarta w najmniejszym stopniu na zmianę tezy
                >
                > każdą wypowiedz odmienną do Twojej od razu kontrujesz podpierając
                się
                > przykładami z otoczenia, co umówmy się, mało wiarygodne naukowo
                jest (a wątek
                > wszak o nauce)
                >
                > no i tyle by było mojego zdania w temacie wątku i nie tylko
                > atakowana chyba na wyrost się czujesz, ale jak lubisz, to proszę
                bardzo

                o to to ! big_grin
                Z Lola nie ma dyskusji, LOla zapodaje temat, apriori okopujac sie po
                jednej stronie i kazde zdanie odmienne - do rozstrzelania big_grin no i
                zawsze musi miec ostatnie slowo, nawet jakby mialo byc bez sensu big_grin
                • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:17
                  Widac taka moja natura.

                  Dostałyscie watek do dyskusji, pole do opisu i co? Klops.Jakos nie
                  widze tu zadnych rzeczowych kontrargumentow.
                  • kropkacom Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:18
                    A jakie argumenty by cię zadowoliły smile ?
                    • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:24
                      Moje zadowolenie nie ma tu nic do rzeczy.W ogole temat nie powinien
                      byc rozpatrywany tak scisle z osoba zakladajaca watek- to nie jest
                      watek osobisty.

                      Jesli sie ktos z ta teza nie zgadza, to rozumiem uwaza,iz wrecz
                      przeciwnie- im jestesmy ze soba blizej, tym lepszy jest seks lub tez
                      nie ma tu zadnego zwiazku.


                      ----------------------------------------------

                      www.zobacz-uslysz-powiedz.pl/wychowanie_bez_przemocy.html
                  • vibe-b Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:20
                    lola211 napisała:
                    .
                    >
                    > Dostałyscie watek do dyskusji, pole do opisu i co? Klops.Jakos nie
                    > widze tu zadnych rzeczowych kontrargumentow.


                    Najwyrazniej forum nie traktuje cie powaznie big_grin Lolu
                    • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:27
                      A ja mysle, ze po prostu to za ciezki tematsmile.To nie to samo co psy
                      bez kaganca i zla tesciowa.Nie ten ciezar gatunkowy.No ale trzeba
                      probowac.
                      • vibe-b Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:34
                        lola211 napisała:

                        > A ja mysle, ze po prostu to za ciezki tematsmile.To nie to samo co
                        psy
                        > bez kaganca i zla tesciowa.Nie ten ciezar gatunkowy.No ale trzeba
                        > probowac.


                        Psy bez kaganca sa IMO czyms istotniejszym niz kwestia, co wymyslili
                        z nudow brytyjscy uczeni.
                  • sebaga Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:23
                    Lola, ale tu nie ma czego kontargumentować. Ja Ci powiem, ze u mnie jest
                    bliskość (i nie mam tu na myśli łażenia wszędzie razem), szczerość, wiemy o
                    sobie prawie wszystko a z seksem nadal jest ok. Ty mi powiesz, ze wg Ciebie brak
                    tajemnicy etc. zabija namiętność. Nie ma o czym dyskutować, ludzie są różni i
                    różne mają priorytety.
                    • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:32
                      Napisz jeszcze, ile lat jestescie ze soba?

                      Przyjmuje do wiadomosci, ze masz zdanie odmiennesmile.
                      • sebaga Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:37
                        10
                        • kropkacom Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:48
                          To ja dodam że razem jesteśmy 14 lat w tym 7 małżeństwa. I seks jest coraz lepszy.
                          • lola211 Re: Bliskosc a dobry seks 09.11.08, 09:16
                            Jesli jeszcze napiszecie, ze zyjecie w bardzo bliskim zwiazku, to
                            bedzie w takim razie przykladem na to, ze ta teza sie nie sprawdza u
                            was.

                            No chyba, ze nie zyjecie w "bardzo bliskim zwiazku"- wtedy sie
                            potwierdzi.




                            0
                            • sebaga Re: Bliskosc a dobry seks 10.11.08, 15:04
                              nas zdecydowanie nie da sie podciągnąć pod tę tezę.
    • lucerka Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 17:29
      Tez tak uwazam. Zbytnia bliskosc wplywa negatywnie na pozycie. Ale
      moge to odniesc tylko do mojego doswiadczenia. Jak jest u innych? Nie
      mam pojecia.
    • kali_pso Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:36
      Wiesz, u mnie jest tak- seks to jedna z nielicznych sfer życia,
      która nie kuleje a nasz związek trudno nazwać ścisłym. Gdybym jednak
      miała wybierać, wolałabym domowego misia...moze dzisiaj nie
      zastanawiałabym się nad dalszym, wspólnym życiem?wink
      Chociaż może piszę tak dlatego, że nie znam negatywów wynikających z
      życia z domowym misiem?winkNie wiem....

      Według mnie najgorsze jest popadanie w skrajności- między całkowitym
      zaanektowaniem małżonków przez siebie i spazmowaniem przed każdym
      wyjsciem męża z kolegami lub fochami wyniakającymi z tego, że zona
      lubi wieczory spędzać równiez z koleżankami a podejściem "wszystko
      mi jedno, co on/ona robi"- jest cała gama normalnych, zdrowych
      zachowań opartych na wzajemnym poszanowaniu prawa do prywatności i
      nie wymagania dzielenia wszystkim w myśl rzekomo niefrasobliwych
      pytań typu: "Kochanie, o czym myślisz?"smile
    • morgen_stern Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 18:57
      Cóż, generalnie się zgadzam z tą teorią. I mam z tym problem, bo preferuję
      bardzo silne emocjonalnie związki, dużą bliskość i to mnie prowadzi później na
      manowce. Już raz z nich próbowałam wrócić, bez rezultatu.

      A ten cytat o ciągłej walce w seksie doskonały, chyba poszukam tej książki wink
      Właśnie o to chodzi, walka o władzę, dominacja i ten ciągły dreszcz niepewności,
      yeaaah big_grin
      • mamaemmy Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 22:50
        zgadzam się w całej rozciagłoścismile
        Zbyt duża bliskosc nie jest za dobra tongue_out
    • fajka7 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 23:54
      A ja jestem za, a nawet przeciw.
      Uwazam, ze maksymalna bliskosc sprzyja zwiazkowi, tylko, ze ja przez
      maksymalna bliskosc nie rozumiem pelnej symbiozy, ktora rzeczywiscie
      moze byc zabojcza dla zwiazku. Wlasciwie wiec nie zgadzam sie z
      uzytym tutaj slowem bliskosc.
      To co ja rozumiem przez bliskosc to jest przeogromna przyjazn, ktora
      zaklada duza doze wolnosci jednostek, ze tak powiem, no i milosc. W
      przypadku zwiazku dwojga ludzi do przyjazni dokladam jeszcze zycie
      seksualne, ale juz bez zbytniej wolnosci wink
      No i mi sie tu wszystko sprowadza do pojecia wolnosci wlasnie.
      Wg mnie udany zwiazek potrzebuje bliskosci i wolnosci, ktore sie nie
      wykluczaja wcale, natomiast symbioza, uzaleznienie, brak wolnosci
      moga sie skonczyc dla zwiazku zle.

      Tylko, ze z drugiej strony jest masa ludzi, ktorzy potrafia budowac
      wylacznie zwiazki oparte na uzaleznianiu sie partnerow wzajemnie od
      siebie i wtedy, jesli obu stronom to pasuje, to tez git.
      W dodatku nie wszyscy ludzie potrzebuja ogromnej namietnosci w swoim
      zyciu seksualnym, nie kazdy czlowiek te sfere potrzebuje miec mocno
      rozbudowana, zeby byc zadowolonym z zycia, wiec kto moze niby ocenic
      czy ich pozbawione wielkiej namietnosci zycie seksualne jest
      faktycznie nieudane?
    • nutka07 Re: Bliskosc a dobry seks 08.11.08, 23:56
      Czy przyjazn z partnerem to juz ten etap bliskosci, ktory negatywnie
      wplywa na dobry seks? Co sadzicie?
    • driadea Re: Bliskosc a dobry seks 09.11.08, 10:33
      Wszystko zależy od tego, co rozumiemy przez bliskość.
      Jeśli odarcie się wzajemne z wszelkich tajemnic, to się zgadzam, ale jeśli
      wzajemną wiarę w siebie i przyjaźń - niekoniecznie, a nawet wręcz przeciwnie smile
    • rita75 Re: Bliskosc a dobry seks 09.11.08, 13:47
      Coś w tym jest...ale raczej sprowadzilabym do tego, ze po wielu
      latach partner powszednieje. Jest tak, jak w piosence kultu:

      "...Już od tylu lat patrzę w Twoje oczy
      Ty wiesz, że mnie niczym nie zaskoczysz
      Nie ma powodu do zazdrości
      Czasem chciałbym nie mieć litości..."

      Dawanie sobie swobody jest jednym z zabiegów, by tak sie nie stało.
      Sa jednak i inne sposoby, by namietnosc nie wygasla...
    • szyszunia11 Re: Bliskosc a dobry seks 10.11.08, 14:41
      czytałam niedawno na ten temat artykuł we Wprost.
      wcześniej zresztą sama się nad tym zastanawiałam. Dla mnie to temat bardzo delikatny, wiele zależy od własciwego, precyzyjnego doboru słów i od tego, co kto przez dane słowo rozumie. Ja bliskość rozumiem podobnie do Fajki, jako przyjaźń, zrozumienie, zaufanie, troskę, czułość... i to w moim związku jak najbardziej powinno być. Absolutnie nie oznacza to nerwicowej potrzeby mówienia sobie absolutnie wszystkiego, co powiedziałabym np. najbliższej przyjaciółce, nie oznacza też narzucania się, rozliczania ze sposobu spędzania czasu (przynajmniej nie mam takiej potrzeby). Ale zgadzam się, że aby odczuć pożądanie konieczne jest istnienie świata tej drugiej osoby, jej odrębności. nie wystarczy czuły opiekun by rozpalić zmysły, choć moim zdaniem w wielu sytuacjach czuły opiekun jak najbardziej się sprawdzasmile ale właśnie sęk w tym, by raz był opiekunem a raz amantemsmile
      jestem też zdeklarowana rpzeciwniczką "urozmaicania związku" i "budowania napięcia w związku" przez sztuczne gierki typu "zobacz na co mnie stać". Zaufanie to podstawa, ale własne zainteresowania, własne osoiągnięcia, własne pomysły, grono znajomych... to jest zdrowe i pozwal;a spojrzeć na tą najbliższą osobe jakby z zewnątrz, co moim zdaniem sprzyja poążdaniu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka