Dodaj do ulubionych

która ma męża myśliwego?

23.11.08, 21:12
bo ja poprzez nowe hobby męża czuję się zepchnięta na dalszy plan.
Wczoraj polowanie, bo św. Huberta było...Dzisiaj polowanie,
przeciągnęło się...Jutro polowanie po pracy, a ja potrzebuję, żeby
po południu był w domu, to od razu zaczął zgrzytac zębami...Za
tydzień w niedzielę został zaproszony na zające...Chodzę po domu go
szukam, a on siedzi z lornetką i ziora przez okno (na wsi mieszkamy
niedaleko lasu). Zamiast w niedzielę zabrac żonę i córkę na spacer,
albo tylko córkę, albo oddac córkę do dziadków i zabrac żonę do
kina, albo zając się rano córką, żeby żona się w końcu wyspała,
zrobic żonie śniadanie...Nie mogę na to liczyc, absolutnie niesad((
Obserwuj wątek
    • papiki Re: która ma męża myśliwego? 23.11.08, 21:15
      aha, i mąż zna mój stosunek do całej tej sytuacji i jakoś nie stara
      się wynagrodzic mi tych straconych niedzielsad
    • graue_zone Re: która ma męża myśliwego? 23.11.08, 21:28
      Jakby tu grzecznie i elegancko.... Generalnie rozwijanie swojego hobby kosztem
      rodziny nie jest w porządku. A co do myśliwych - mam wybitnie złe zdanie o
      zabijaniu dla przyjemności. Rozumiem odstrzał sanitarny, chore zwierzęta czy ich
      nadmiar, ale tak po prostu? Dla mnie to barbarzyństwo.
    • moofka Re: która ma męża myśliwego? 23.11.08, 21:45
      ja bym starego skutecznie zniechecala, ale sama bym mysliwa chetnie zostala
      maz kuzynki jest, aaale fajne imprezy mają - w srodku lasu dziki pieką przy piwku smile
      ale kobiet nie biora crying
      • miacasa Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 00:09
        a po co mają drwa do lasu nosić, przecież w lesie sporo rączych dziewoi przy
        trasach można spotkać wink
    • bri Re: która ma męża myśliwego? 23.11.08, 21:53
      Może Ty też znajdź sobie jakieś hobby, które wymaga wychodzenia z
      domu. Jeden łykend Twój, jeden jego.
    • ewcia1980 Re: która ma męża myśliwego? 23.11.08, 22:01
      no ja akurat nie ale tesiowa ma wink
      mój tesciu jest mysliwym wiec wiem jak to wyglada. w "sezonie"
      praktycznie nie ma go w domu bo biega po lesie i w dzien i w nocy.

      co do hobby - to ja uwazam, ze dobrze jest je miec. i nie miałabym
      nic przeciwko gdyby moj mąż chciał chodzic na polowania (no ale
      akurat tesciowi nie udało sie go wciagnac w to).
      tyle, ze hobby nie powinno "zabierac" całego wolnego czasu.

      ale moze wystarczy porozmawiac z mezem i ustalic pewne sprawy??
      tak bez emocji, wymówek i pretensji.

      a skoro to, jak sama napisałaś, nowe hobby męża to moze ta ogromna
      fascynacja niedługo minie. wiec moze daj mu troche czasu.
      • papiki Re: która ma męża myśliwego? 23.11.08, 22:59
        ewcia1980 napisała:

        > co do hobby - to ja uwazam, ze dobrze jest je miec.
        > tyle, ze hobby nie powinno "zabierac" całego wolnego czasu.

        I oto właśnie chodzi.


        > nowe hobby męża to moze ta ogromna
        > fascynacja niedługo minie.

        Nie liczę na to, bo widzę po myśliwych o dłuuuuugim stażu, że to nie
        mija.
    • angazetka Re: która ma męża myśliwego? 23.11.08, 22:41
      Nie chciałabym mieć męża myśliwego, nie ze względu na czas, jakie
      to "hobby" pochłania, tylko że zabijanie to dla mnie kiepskie hobby.
      Ale generalnie to należy z mężem pogadać, żeby ograniczył czas na
      hobby, a znalazł - dla rodziny. Jak nie zadziała po dobroci, to klin
      klinem.
      • papiki Re: która ma męża myśliwego? 23.11.08, 23:07
        angazetka napisała:

        > zabijanie to dla mnie kiepskie hobby.

        Dla mnie również, ja w tym nie widzę żadnej przyjemności. Ale
        rozumiem ideę myślistwa, bo polowac to poluje się od hohoho! I to
        nie jest zabijanie, żeby zabic i cześc. Są z tym związane pewne
        zwyczaje, jak dziękowanie Bogu, jak składanie pewnego rodzaju czci
        upolowanej zwierzynie i takie tam inne. Ale wolę to niż żeby miał
        się włóczyc z koleżkami po knajpach.
        • morgen_stern Re: która ma męża myśliwego? 23.11.08, 23:13
          [quote]I to
          > nie jest zabijanie, żeby zabic i cześc. Są z tym związane pewne
          > zwyczaje, jak dziękowanie Bogu, jak składanie pewnego rodzaju czci
          > upolowanej zwierzynie i takie tam inne.[quote]

          Kiepska argumentacja. Taa, świetna cześć oddawana zwierzynie, która nie ma
          obecnie najmniejszych szans w starciu ze sprzętem, jakim dysponują myśliwi.
          Nawet odstrzał sanitarny jest mocno naciągany. Sorry, ale dla mnie to zwykli
          mordercy i wspierająca się wzajemnie klika moczymord, bo chleje się na
          polowaniach na potęgę. Nie wiem, jak może komuś sprawiać przyjemność strzelanie
          do bezbronnego zwierzaka, a te hołdy i dziękowanie Bogu - sorry, ale to śmiechu
          warte.
          W którymś z ostatnich numerów Polityki jest wywiad z długoletnim myśliwym, który
          się "nawrócił", jeśli mogę to tak nazwać. Opowiada tam całą prawdę o myślistwie.
          Prawie się poryczałam po lekturze tego tekstu, wstrząsające.
          • morgen_stern Re: która ma męża myśliwego? 23.11.08, 23:16
            I proszę, oto tekst. Polecam lekturę.

            www.polityka.pl/egzekucja-przy-ksiezycu/Lead33,933,271381,18/
          • graue_zone Re: która ma męża myśliwego? 23.11.08, 23:19
            Byłaś odważniejsza nią ja... Napisałam oględniej, ale popieram Cię w 100%!
          • papiki Re: która ma męża myśliwego? 23.11.08, 23:20
            mąż jest początkujący i póki co to dla niego tak wygląda i tak mi o
            tym opowiada. Jak przynosi do dom te swoje trofea, ja tego nie
            oglądam i dla mnie to też nie ma się czym chwalic.
            A wędkarstwo to też polowanie, a już inny wymiar ma.
            • morgen_stern Re: która ma męża myśliwego? 23.11.08, 23:23
              Wędkarzy też nie rozumiem, skoro o tym mowa. KAŻDE zabijanie zwierząt dla
              rozrywki jest dla mnie niepojęte.
              A już dzikich, których mamy w Polsce coraz mniej..
            • papiki Re: która ma męża myśliwego? 23.11.08, 23:25
              ja broni nie lubię, a nawet się boję. Ale niech se mąż ma swoje
              chobby, tylko nie kosztem rodziny. O to biega.
              • morgen_stern Re: która ma męża myśliwego? 23.11.08, 23:29
                Wiem, wiem, o co ci chodzi.. Tylko smutno mi się tak jakoś zrobiło, że może
                komuś zwisać, że najbliższa osoba dla rozrywki biega po lasach za wystraszonymi
                zwierzakami i strzela im w łeb.
          • nenia1 Re: która ma męża myśliwego? 23.11.08, 23:30
            Dokładnie tak.

            Nikt kto rzeczywiście fascynuje się zwierzętami, nie będzie do nich strzelał.

            Wiesz co, ja sama z moim facetem chodzę z lornetką, przesiadujemy
            w czatowniach, godzinami siedzimy w krzakach po kolana w błocie, żeby zrobic zdjęcie żurawia białego czy czapli siwej.
            Zawsze bardzo ostrożnie, by ptaków i innych zwierząt nie przestraszyc, nie przepłoszyc np. z gniazda.

            Zwierzęta można obserwowac, podglądac ich życie, je same
            w warunkach naturalnych i odczuwac wielką ekscytacje.
            To wielka radośc patrzec jakie są piękne, jak róznorodne.

            Twój facet po prostu czuje się maczo bo zastrzeli spieprzającego
            po polach zająca.
            Jak taki maczo to niech zawiesi strzelbę na kołku, pojedzie na Alaskę i zmierzy się z grizzly.

            • morgen_stern Re: która ma męża myśliwego? 23.11.08, 23:38
              Nenia, ja chcę z wami! Żuraw biały.. popuściłabym w majtki smile
          • ewcia1980 Re: która ma męża myśliwego? 23.11.08, 23:59
            morgen_stern napisała:
            > wspierająca się wzajemnie klika moczymord, bo chleje się na
            > polowaniach na potęgę.

            a skad o tym wiesz???
            byłas kiedys na polowaniu czy tylko "cos tak od kogos tam
            usłyszalas" ??????


            > W którymś z ostatnich numerów Polityki jest wywiad z długoletnim
            myśliwym, który się "nawrócił", jeśli mogę to tak nazwać.

            fascynujacy artykuł - wiekszych glupot chyba NIGDY nie czytałam.
            ale po taki artykule faktycznie ma sie kiepskie pojecei nt
            mysliwstwa.
            a jezeli ten mysliwy pisze jednak z doswiadczenia to powiem jedno -
            nie był z niego ŻADEN mysliwy!!!
            • turzyca Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 00:12
              ewcia1980 napisała:

              > a jezeli ten mysliwy pisze jednak z doswiadczenia to powiem jedno -
              > nie był z niego ŻADEN mysliwy!!!

              A wiesz, ze takich mysliwych, co to "zaden z niego mysliwy", moze byc w Polsce
              calkiem sporo? To ze w Twoim kole cos tam nie wystepuje, nie oznacza, ze nie
              moze wystepowac w wielu innych kolach. Facet moze byc przedstawicielem calkiem
              sporej grupy - to nie pierwsza opowiesc z tego cyklu, z jaka sie spotkalam.
              Jesli Ci nie w smak, ze tacy tez poluja, to jedyna metoda jest ich edukacja.
              Albo pozbawienie praw. Ale zaprzeczanie, ze tacy ludzie nie poluja, nie sa
              mysliwymi, jest tylko wyparciem prawdy ze swiadomosci.
              • ewcia1980 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 08:08
                turzyca napisała:
                > A wiesz, ze takich mysliwych, co to "zaden z niego mysliwy", moze
                byc w Polsce calkiem sporo?

                To moze rozróżnijmy pojęcia.
                ok??
                taki myśliwy to nie MYSLIWY tylko najzwyklejszy w świecie KŁUSOWNIK.

                i wyzej zalinkowany artykuł (rzeczywiscie fascynujace i wiarygodne
                źródło informacji na dany temat)jest własnie o KŁUSWONICTWIE a nie o
                MYSLIWSTWIE!!!!!!!!

                > to nie pierwsza opowiesc z tego cyklu, z jaka sie spotkalam.

                własnie to jest to o czy pisze - ktos, cos, komus tam powiedział!!!!

                > Ale zaprzeczanie, ze tacy ludzie nie poluja, nie sa
                > mysliwymi, jest tylko wyparciem prawdy ze swiadomosci.

                ale ja NIGDZIE nie napisałam, ze tacy ludzie nie poluja!!!!
                napisałam tylko, ze tacy ludzie nie powinni nazywac sie mysliwymi a
                taki wywaid nie powienien byc zródłem wiedzy nt obowiazujacych praw
                łowieckich i tego jak faktycznie wyglada polowanie.
                • turzyca Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 23:44
                  > To moze rozróżnijmy pojęcia.
                  > ok??

                  OK. Tak wiec mysliwy to czlowiek odpowiedniej organizacji, klusownik to czlowiek
                  nie bedacy czlonkiem tej organizacji. Pasuje taka definicja?

                  > > to nie pierwsza opowiesc z tego cyklu, z jaka sie spotkalam.
                  >
                  > własnie to jest to o czy pisze - ktos, cos, komus tam powiedział!!!!

                  Uwzgledniajac fakt, ze nie jem miesa, to raczej trudno, zebym latala na
                  polowanie, zeby sprawdzic, czy kolega-mysliwy opowiada o polowaniach cala
                  prawde, czy gdzies koloryzuje. Szczegolnie jak sie oburza na nieprawidlowosci w
                  sasiednim kole lowieckim. Mam przepraszam latac na wszystkie polowania w
                  okolicach Warszawy, zeby moc samodzielnie zweryfikowac kazda opowiesc?

                  > ale ja NIGDZIE nie napisałam, ze tacy ludzie nie poluja!!!!
                  > napisałam tylko, ze tacy ludzie nie powinni nazywac sie mysliwymi a
                  > taki wywaid nie powienien byc zródłem wiedzy nt obowiazujacych praw
                  > łowieckich i tego jak faktycznie wyglada polowanie.

                  Taki wywiad nie jest dla mnie zrodlem wiedzy nt obowiazujacych praw tylko na
                  temat ich stosowania. To tak jak z meczami - jak przeczytam, ze ktos kupowal
                  mecz, to nie oznacza, ze przepisy cos takiego przewiduja, ale ze takie sytuacje,
                  niezaleznie od przepisow, maja miejsce.
                  • ewcia1980 Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 08:49
                    turzyca napisała:
                    > OK. Tak wiec mysliwy to czlowiek odpowiedniej organizacji,
                    klusownik to czlowiek
                    > nie bedacy czlonkiem tej organizacji. Pasuje taka definicja?

                    Tobie napewno pasuje ale taka definicja jest BŁEDNA.
                    I jezeli taka definicja Ci wystarcza (jak niektórym błedne
                    wyobrazenia) to nie musisz czytac dalszej czesci mojego postu.

                    Kłusownik jak najbardziej moze byc osoba nalezaco do danej
                    organizacji. ( A kłusownictwo to nie tylko zastawianie na zwierze
                    półapek.)
                    Jest to natomiast osoba, która poluje na dzika zwierzyne z
                    naruszeniem obowiazujacych praw łowieckich tj np:

                    - polowanie bez przestrzegania wielkości ochronnych
                    (ilosc sztuk przeznaczonych na odstrzał w danym sezonie przez dane
                    koło łowieckie to czasem dosłownie kilka sztuk (2-3) i wiecej
                    zastrzelic NIE MOZNA!!!! - mysliwy nie moze!
                    wiec głupota jest to co ktos napisał, ze mysliwym szybko skonczyłoby
                    sie hobby bo wytlukliby cała zwierzyne i nie mieliby na co
                    polowac!!!!)

                    - polowanie bez przestrzegania okresów ochronnych
                    (a czas kiedy mozna polowac na dany gatunek czasem jest naprawde
                    krótki)

                    - polowanie bez opłacenia prawa odstrzału zwierzyny
                    (a za upolowana zwierzyne tez trzeba zapłacic jesli chcesz zostawic
                    mieso. mysliwy nie ma prawa zostawic soebie tego co upolował jesli
                    za to nie zaplaci bo jest to po prostu kradziez)

                    - polowanie na zwierzęta nie będące zwierzyną łowną

                    - użycie broni innej, niż dozwolona prawem łowieckim
                    (mysliwi naprawde nie uzywaja karabinów maszynowych, ze ta amunicja
                    lata po lesie na prawo i lewo. mysliwy zanim pociagnie za spust to 2
                    razy pomysli (nieprzecze, ze wypadki sie zdarzaja a bron czasem jest
                    w rekach nieodpowiednich ludzi)

                    - użycie sideł, potrzasków, wnyków i innych niedozwolonych narzędzi

                    - puszczanie psa luzem (bez kagańca i smyczy) w terenie otwartym
                    (łąka, las)

                    - a nawet kłusownictwem jest działalność hobbystyczną typu zbieranie
                    jaj ptasich lub wypychanie zwierząt, zwłaszcza chronionych.
                    (mysliwy tez nie moze zastrzelic najokazalszego np jelenia z pieknym
                    porozem. jesli iles jeleni jest przeznaczonych na odstrzał to
                    powinno sie strzelac tylko do słabych i z połamanym porozem)




                    > Taki wywiad nie jest dla mnie zrodlem wiedzy nt obowiazujacych
                    praw tylko na temat ich stosowania.

                    no to chyba jeszcze lepiej, nie???
                    bo o zasadach mozna poczytac w ksiazce a najlepiej przekonac sie na
                    własne oczy jak wyglada rzeczywistość.


                    > Uwzgledniajac fakt, ze nie jem miesa, to raczej trudno, zebym
                    latala na polowanie, zeby sprawdzic, czy kolega-mysliwy opowiada o
                    polowaniach cala prawde, czy gdzies koloryzuje

                    Ale ja naprawde nie zmuszam nikogo zeby ... "latał" na polowanie.
                    Chodzi mi tylko o to zeby nie powtarzac włąsnie czegos zasłyszanego
                    i upierac sie, ze jest to prawda gdy jednak samemy sie nie ma
                    rozeznania w temacie.

                    No i jeszcze jedno - mieska nie jesz - ok.
                    A chlebus jesz?? - jesli jesz to jesz dlatego, ze własnie mysliwi
                    nie dopuścili do tego zeby np dziki zniszczyły rolnikom uprawy
                    pszenicy czy kukurudzy
                    marcheweczke jesz?? - czytaj jak wyzej tyle, ze zniszczenie upraw
                    byłoby zasługa dzikich zajecy!!
                    Rozmawiałas kiedys z jakims rolnikiem na ten temat????
                    Zapewne cos tak od kogos słyszałąś.

                    (uprzedzajac kolejny atak, bo juz nie chce mi sie udzielac w tym
                    watku - mam meza rolnika który własnie uprawia zboza - w tym
                    pszenice i kukurydze i widziałam jakie szkody na polu moga wyrzadzic
                    zwierzeta!)


                    I podsumowaujac - nikogo nie namawiam do zostania mysliwym, uwazam,
                    ze jest to hobby dla naprawde małej grupy osob a procedura jak
                    zostac mysliwym powinna byc bardzo zaostrzona tak samo jak
                    pilnowanie aby w kole łwoeckim nie działy sie wykroczenia i nie było
                    kłusownictwa.
                    Ale nie zgadzam sie z opiniami, ze mysliwi to badna nachlanych
                    facetów, którzy pedza za biedynm zajaczkiem aby go zmasakrowac i
                    strzelaja na prawo i lewo.
                    A po ... "zamordowaniu" biednego zwierzecia upajaja sie widokiem
                    jego krwi
                    no litosci!!!

                    (widziałam zabitego i oprawianego dzika i akurat widok był mniej
                    krwawy niz widok zabijanej swini - no normalnie chyba jestem jakims
                    psycholem bo widziałam swiniobicie i zabitego dzika. i jeszcze
                    jadłąm mieso z tych zwiarzat. no szok normalnie!)
            • morgen_stern Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 09:50
              Cytat> fascynujacy artykuł - wiekszych glupot chyba NIGDY nie
              czytałam.
              > ale po taki artykule faktycznie ma sie kiepskie pojecei nt
              > mysliwstwa.
              > a jezeli ten mysliwy pisze jednak z doswiadczenia to powiem jedno -

              > nie był z niego ŻADEN mysliwy!!!



              Oj, musiało was to mocno bodnąć, skoro się tak zapowietrzyłaś ;P
              • ewcia1980 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 10:07
                morgen_stern napisała:
                > Oj, musiało was to mocno bodnąć, skoro się tak zapowietrzyłaś ;P

                WAS, czyli kogo????
                Bo ja MYSLIWYM nie jestem tyle, ze mam pojecie nt mysliwstaw.
                A i dziczyzne wcinam, ze az miło wiec przeciwnikiem łowiectwa (ale
                nie kłusownictwa!!!!) nie jestem.

                Ale nie lubie jak ktos pisze(linkuje) BZUDRY i chce do nich
                przekonac wszystkich dookoła.
                • morgen_stern Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 10:12
                  No to skoro taka ekspertka, to opowiedz nam o tym cudownym hobby, może nas
                  przekonasz tongue_out
                  Bo na razie poza rzucaniem tekstami, jak to małe pojęcie mam o myślistwie nie
                  napisałaś nic konkretnego. No i nadużywasz wykrzykników, więc musiałaś się
                  strasznie zbulwersować tongue_out
                  • ewcia1980 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 10:22
                    morgen_stern napisała:
                    > No to skoro taka ekspertka, to opowiedz nam o tym cudownym hobby,
                    może nas przekonasz tongue_out

                    A w którym miejscu podałam sie za taka ekspertke????
                    Z racji tego, że mam w najblizszej rodzinie mysliwego wiec jakies
                    pojecie nt łowiectwa mam.
                    i specjalnie nie chodzi mi o zachecanie kogos do takiego rodzaju
                    hobby.
                    wrecz przeciwnie - uwazam, ze jest to hobby dla NIELICZNYCH!!


                    > Bo na razie poza rzucaniem tekstami, jak to małe pojęcie mam o
                    myślistwie nie napisałaś nic konkretnego.

                    Bo nie sadze aby kogos, kto ma nabite do głowy jakim to mysliwstwo
                    jest barbarzynstwem JAKIEKOLWIEK argumenty przekonały.

                    Ale jesli jednak jestes zainteresowana to proponuje w ramach
                    wycieczki pojechac do jakiegos koła łowieckiego - porozmawiac i
                    spedzic dzien z PRAWDZIWYM mysliwym.
                • rita75 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 16:54
                  tyle, ze mam pojecie nt mysliwstaw.
                  > A i dziczyzne wcinam, ze az miło wiec przeciwnikiem łowiectwa (ale
                  > nie kłusownictwa!!!!) nie jestem.

                  bo jesz dziczyzne? czy moze dlatego, bo sama mordujesz?
                  • ewcia1980 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 19:17
                    rita75 napisała:
                    > bo jesz dziczyzne?

                    tak - właśnie dlatego!!!!

                    > czy moze dlatego, bo sama mordujesz?

                    no dzików nie morduje - to akurat robi mój tesciu.
                    ale jem zamordowane dziki smile)))))))))))))
                    chyba jak wiekszosc ludzi - bo nie słuszałam zeby ktos jadł
                    niezamorodwanego kurczaka czy swinie!!

                    ja natomiast ... morduje komary, osy i muchy!!!!


                    smile ales sobie ulzyła z tym "mordowaniem"
                    • rita75 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 19:20
                      >
                      > ja natomiast ... morduje komary, osy i muchy!!!!
                      >
                      >
                      > smile ales sobie ulzyła z tym "mordowaniem"

                      twoj najwiekszy problem, to brak swiadomosci...(to taki eufemizm
                      glupoty)
                      • ewcia1980 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 19:24
                        rita75 napisała:
                        > twoj najwiekszy problem, to brak swiadomosci...(to taki eufemizm
                        > glupoty)

                        no to dobrze, ze chociaz ty jestes taka ... świadoma!!
                        szczególnie w zakresie łowiectwa.
                        • rita75 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 19:34
                          > no to dobrze, ze chociaz ty jestes taka ... świadoma!!
                          > szczególnie w zakresie łowiectwa.

                          a ty wiesz, ile zjesz
                          • ewcia1980 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 19:55
                            rita75 napisała:
                            > a ty wiesz, ile zjesz

                            no tak - tej dziczyzny!!!!

                            pożegnam cie jednak w twojej piaskownicy.
                            • rita75 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 20:03
                              > pożegnam cie jednak w twojej piaskownicy.

                              nie zrozumialas...wytlumacze- twoja wiedza na temat lowiectwa nie
                              wybiega poza zakres twojego talerza.
                              • ewcia1980 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 20:07
                                rita75 napisała:
                                > nie zrozumialas...wytlumacze- twoja wiedza na temat lowiectwa nie
                                > wybiega poza zakres twojego talerza.

                                skoro pisze to taki AUTORYTET to NAPEWNO tak właśnie jest!!!
                                • rita75 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 20:13
                                  > skoro pisze to taki AUTORYTET to NAPEWNO tak właśnie jest!!!

                                  sama to napisalas
                                  tak na marginesie
                                  za duzo wykrzyknikow...
        • angazetka Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 00:53
          > Dla mnie również, ja w tym nie widzę żadnej przyjemności. Ale
          > rozumiem ideę myślistwa, bo polowac to poluje się od hohoho! I to
          > nie jest zabijanie, żeby zabic i cześc.

          Moim zdaniem jest. Cześć oddawana własnoręcznie zabitemu stworzeniu
          mnie nie wzrusza, a od oddawania czci Bogu są kościoły. Że tradycja?
          Barbarzyńskich tradycji nie uznaję.

          > Ale wolę to niż żeby miał się włóczyc z koleżkami po knajpach.

          A nie, ja wolałabym włóczenie sie po knajpach (o ile z umiarem).
          • bri Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 08:13
            A mięsko jadasz? Albo jajeczka od kurek, które całe życie z klatki
            nie wychodzą?
            • morgen_stern Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 09:03
              Nie, jadam jajka z chowu wolnowybiegowego lub
              ekologicznego. "Mięsko" jadam, bo na razie nie mam wpływu, w jakich
              warunkach są hodowane i zabijane zwierzęta do uboju.
              A w ogóle co to za argument? Nie jestem wegetarianką, więc nie mogę
              wyrażać swojego zdania na temat myślistwa? Co ma piernik do wiatraka?
              A ty ewcia, się tak nie ekscytuj, choćbyście nie wiem, jakie "zasady
              łowieckie" stosowali i jakie piękne rzeczy o przyrodzie mówili, to
              wszystko są bzdury na kiju, bo i tak wszystko sprowadza się do
              odstrzału. Nawet to dokarmianie zwierząt to pic na wodę, bo po co
              dokarmiacie?? Żeby mieć co odstrzelić, kiedy przyjdzie sezon.. Dla
              mnie to żałosna banda i tyle.
              • ewcia1980 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 10:03
                morgen_stern napisała:
                > A ty ewcia, się tak nie ekscytuj, choćbyście nie wiem,
                jakie "zasady łowieckie" stosowali i jakie piękne rzeczy o
                przyrodzie mówili, to wszystko są bzdury na kiju, bo i tak wszystko
                sprowadza się do odstrzału.


                smile smile
                zapewne wiesz o tym z taki wiarygodnych źródeł nt łowiectwa jak
                zalinkowany przec ciebie artykuł (wywiad)
                no to gratuluje wiedzy!!!
                • morgen_stern Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 10:07
                  Wiedza o żałosnych faciach biegających po lesie ze strzelbą całkowicie mi
                  wystarczy do mojego zdania na temat myślistwa tongue_out
                  • ewcia1980 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 10:14
                    morgen_stern napisała:
                    > Wiedza o żałosnych faciach biegających po lesie ze strzelbą
                    całkowicie mi wystarczy do mojego zdania na temat myślistwa

                    no to spoko - skoro nie rozrózniasz róznicy miedzy mysliwstwem a
                    kłusownictwem wiec dalsza dyskusja byłaby rozmowa jak ze ślepym o
                    kolorach.
                    • morgen_stern Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 10:21
                      Ależ rozróżniam - przy kłusownikach zwierzęta na ogół bardziej się męczą i
                      dłużej umierają, a myśliwi dodatkowo dodają sobie otoczkę chwały pięknego hobby
                      z tradycjami oraz wielbicieli przyrody. Hipokryzja do kwadratu.
                      • ewcia1980 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 10:27
                        morgen_stern napisała:
                        > Ależ rozróżniam - przy kłusownikach zwierzęta na ogół bardziej się
                        męczą i dłużej umierają,

                        smile
                        tak - bo kłusownictwo ty tylko i wyłacznie uzywanie sideł,
                        potrzasków i wnyków!!!!!
                        tak sie domyslałam, ze jest to twoja definicja kłusownictwa.

                        -
                      • nenia1 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 10:38
                        Opowieść kłusownika:

                        „Pojechałem do lasu strzelać dzikie świnie, gdy się parzyły. Zastrzeliłem knura i prosiaka. Wieprz miał duże kły. Trafiłem go w płuca i upadł na miejscu. Prosiaka strzeliłem w ryj i idąc za nim po jego śladzie, pomimo, że nie było śniegu, odnalazłem go, bo bryzgał krwią. Żeby mięso nie zaśmiardło oprawiłem obie świnie na miejscu"

                        Opowieść myśliwego:

                        „Polowałem na dziki w czasie huczki. Ubiłem odyńca, który miał kapitalne szable i wycinka. Odyniec dostał strzał na komorę i legł w ogniu. Wycinka trafiłem fatalnie w gwizd. Idąc po jego tropie, mimo czarnej stopy, doszedłem i dostrzeliłem go, gdyż broczył obficie farbą. Nie chcąc, by się dziczyzna zepsuła, wypatroszyłem obie sztuki na miejscu”
                  • rita75 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 17:00
                    > Wiedza o żałosnych faciach biegających po lesie ze strzelbą
                    całkowicie mi
                    > wystarczy do mojego zdania na temat myślistwa tongue_out

                    widzialam taka ekipę, gdy stala nad odstrzelonym, rudym psem-
                    widocznie w ferworze zabijania nie zauwazyli, ze nie strzelaja do
                    sarny
                    Clowiek- ktory zabija dla zabawy, sorki z powodu hobby, to dno, w
                    niczym sie nie rozni od wyrostka, ktory dla zabawy nadmuchuje zabe
            • angazetka Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 11:21
              Mięska i jajeczek to nie. Jajka od kur, które mogą życ normalnie, od
              kiedy są numerki, nie jest problemem świadome kupowanie. Mięso
              jadam, w niewielkich ilościach. BTW panowie z rzeźni nie zabijają
              zwierząt dla własnej przyjemności i nie twierdzą, że mają taki
              piękny, uświęcony tradycją zawód.
    • karambol45 do przeciwniczek myslistwa 24.11.08, 09:23
      z myslistwem i zabijaniem to nie do końca jest tak jak piszecie że
      to barbarzyństwo, oprócz tego że ma bardzo długą tradycję jest to
      sposób na regulację populacji zwierząt dzikich w przyrodzie ,
      przedstawie kilka faktów:
      - odstrzał lisów , gdyby ich nie było lisy chodziłyby po naszych
      osiedlach tak dużo by ich było , oprócz tego każdey odstrzelony lis
      jest badany monitoringowo na wściekliznę;
      - mysliwi w okresie zimowym dokarmiaja zwierzęta i robia to z
      wlasnych czlonkowskich składek,
      - każdy mysliwy idąć na polowanie na przyznaną ilość odstrzałów i na
      jaką zwierzynę;
      - sa okresy ochronne / na wiosnę/ gdy sa młode, nie można strzelać
      do loch itd.
      wiem cos otym z racji zawodu i rodziciela mysliwego
      więc spójrzmy na to trochę inaczej

      a co do autorki mój tato chciał zwerbować mojego męża w to myślistwo
      ale on w ogóle nie ma takich zainteresowań już prędzej ja bym się
      nadała
      aha i jak czasami tato opowiada że idzie na polowanie jak jest
      pełnia / to ma jakieś tam znaczenie/ i widzi łanię z małymi i mimo
      że ma przyznany odstrzał to nawet nie chwyta za broń bo to taki
      piekny widok, ja tylko sie jemu dziwię że chce mu się tak łazić po
      tych polach .... w nocy...
      • morgen_stern Re: do przeciwniczek myslistwa 24.11.08, 09:30
        Cytat - mysliwi w okresie zimowym dokarmiaja zwierzęta i robia to
        z
        > wlasnych czlonkowskich składek,


        Czyli dokarmiają zwierzynę, żeby mieć co potem odstrzelić. Zaiste,
        wzruszyłam się, dobrzy ludzie.

        Cytat> - odstrzał lisów , gdyby ich nie było lisy chodziłyby po
        naszych
        > osiedlach tak dużo by ich było , oprócz tego każdey odstrzelony
        lis
        > jest badany monitoringowo na wściekliznę;


        Nie kupuję tego. Wiezrę w samoregulację przyrody. Poza tym, czy
        naprawdę potrzeba tego całego cyrku, żeby odstrzelić lisy chore na
        wściekliznę? Bez jaj.

        Cytat> z myslistwem i zabijaniem to nie do końca jest tak jak
        piszecie że
        > to barbarzyństwo, oprócz tego że ma bardzo długą tradycję


        Wieszanie też ma w Polsce bardzo długą tradycję, całe wieki wieszano
        i obcinano ręce za kradzież i chlanie na umór też ma długą
        tradycję.. Naprawdę niekoniecznie tradycja musi być taka uświęcana,
        czasem warto dać sobie z tym spokój. Polowali królowie, ok, ale
        królów już nie ma, nieprzebrenaych puszcz pełnych zwierzyny łownej
        też już nie ma i naprawdę można w obecnych czasach przeżyć bez
        dziczyzny.
        • karambol45 Re: do przeciwniczek myslistwa 24.11.08, 09:35
          Nie kupuję tego. Wiezrę w samoregulację przyrody. Poza tym, czy
          naprawdę potrzeba tego całego cyrku, żeby odstrzelić lisy chore na
          wściekliznę? Bez jaj.

          to zaiste nie wiele wiesz o przyrodzie i jej funkcjonowaniu
          • morgen_stern Re: do przeciwniczek myslistwa 24.11.08, 09:39
            Być może. Ale nadal uważam, że do regulacji przyrody niepotrzebny
            jest ten cały myśliwski cyrk. Nie gadaj, że taki mamy nadmiar
            jeleni, danielów (danieli?), dzików, niedźwiedzi etc. A to, że
            zwierzęta nachodzą siedziby ludzkie i czasem nawet atakują ludzi to
            nie z powodu, że jest ich za dużo, ale ludzie wciąż zabierają im
            tereny oraz bawią się w dokarmianie.
            Może nie jestem specjalistką, nie będę się upierać, ale nie dam
            sobie wmówić, że myśliwi to znawcy i obrońcy dzikiej przyrody, bo to
            śmiechu warte.
            • karambol45 Re: do przeciwniczek myslistwa 24.11.08, 09:44
              moim zamiarek nie jest przekonywanie nikogo do takich zainteresowań
              chciałam tylko przedtsawić drugą stronę medalu
              i co do tych lisów to faktycznie jest to jedyna metoda na domiar
              tego zwiększona populacja lisów powoduje mniejszą liczbę zajęcy,
              bażantów, kuropatw- czyli zwierzyny drobnej, dlatego ten odstrzał
              jest jednak konieczny

              a odnosnie zabijania zwierząt, znęcania się nad nimi to siedzę po
              uszy w tym i myslistwo przy tym to jest pikuś
              • morgen_stern Re: do przeciwniczek myslistwa 24.11.08, 09:46
                Cytat a odnosnie zabijania zwierząt, znęcania się nad nimi to
                siedzę po
                > uszy w tym i myslistwo przy tym to jest pikuś


                ???
      • katia.seitz Re: do przeciwniczek myslistwa 24.11.08, 11:42
        Co do lisów, to zdaje się, że rozsypywane są po lasach szczepionki przeciw
        wściekliźnie.

        A poza tym, nie napotkałam tutaj na ani jeden argument przeciwko samoregulacji
        przyrody. W parkach narodowych i rezerwatach ścisłych jakoś przyroda sobie daje
        radę, dziwnym trafem - nie potrzeba niczego odstrzeliwać.

        Tak poza tym, uważam, że spór o myślistwo wynika z pewnej różnicy wrażliwości.
        Jak czytam coś takiego:
        Cytat jak czasami tato opowiada że idzie na polowanie jak jest
        > pełnia / to ma jakieś tam znaczenie/ i widzi łanię z małymi i mimo
        > że ma przyznany odstrzał to nawet nie chwyta za broń bo to taki
        > piekny widok


        to jestem osobiście wstrząśnięta - co to znaczy, że NAWET nie chwyta za broń, bo
        to taki piękny widok? Takie ładne, śliczne, zwierzątko, że NAWET go nie mam
        ochoty zabić? A może innym razem, gdyby nie ta pełnia księżyca i nastrój, to
        jednak byłoby mniej ładne i ciach - strzelę sobie do samicy z młodymi? Jak w
        ogóle reakcją na widok łani z młodymi może być jakaś myśl o strzelaniu? Ja tego
        nigdy nie zrozumiem.

        Dla mnie jakiekolwiek hobbystyczne zabijanie jest czymś przerażającym i niepojętym.

        I żadne argumenty, że myśliwstwo to coś innego niż kłusownictwo, bo jest
        humanitarne (tralala, jasne, ale zostawmy to), bo tradycja, bo obrzędy itp. mnie
        nie przekonują. Pierwotne plemiona zbieracko-łowieckie zabijały tyle, ile
        musiały, żeby przeżyć - i przepraszały przyrodę za każde zabite zwierze, były
        różne obrzędy przebłagania duszy zwierzęcia itp. Dostrzegano dramat tkwiący w
        zabijaniu. A w naszym, cywilizowanym społeczeństwie, niektórzy robią to dla
        rozrywki - nie mieści mi się to w głowie.

        I jeszcze jedno. Mój ojciec, facet po sześćdziesiątce, bynajmniej nie typ
        subtelnego wrażliwca (w wielu aspektach typowy polski patriarchalny macho wink ,
        jako jedno z najstraszliwszych przeżyć w życiu wspomina to, jak zabrano go w
        jego młodości na polowanie. Paniczna ucieczka zająca, jego kwik, krew, dobijanie
        - wryło mu się to w pamięć głęboko. Czekam tylko na argumenty zwolenników
        myślistwa, że to wszystko nieprawda, i że myśliwi to w sumie wcale nie zabijają...
        • karambol45 Re: do przeciwniczek myslistwa 25.11.08, 09:21
          to nie jecie mam nadzieję też wędlin, galaretek, i niczego innego co
          pochodzi od zwierząt
          jestesmy stworzeniami mięsożernymi i koniec
          • morgen_stern Re: do przeciwniczek myslistwa 25.11.08, 09:28
            Cytat> to nie jecie mam nadzieję też wędlin, galaretek, i niczego innego co
            > pochodzi od zwierząt
            > jestesmy stworzeniami mięsożernymi i koniec


            Następna, która nie rozumie różnicy między zwierzętami hodowlanymi a dzikimi
            oraz między ubojnią a zabijaniem dla rozrywki.
    • lola211 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 09:23
      Gdyby probowal takie barbarzynskie hobby realizowac, nie mielibysmy
      juz o czym ze soba rozmawiac.I wcale nie chodzi o czas, jaki by
      poswiecał, kosztem rodziny.
    • kawka74 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 09:50
      Gdyby mój mąż próbował parać się równie odrażającym zajęciem, wpakowałabym mu
      kilo śrutu w dupsko na otrzeźwienie albo w ogóle nie byłby moim mężem.
      Hobby zajmujące większość czasu wolnego jest trudne do przyjęcia (pod warunkiem,
      że tylko jedna strona ma takowe), ale TAKIE hobby w ogóle nie wchodzi w grę.
      • maurra za jakie grzechy 24.11.08, 10:17
        dzięki Bogu mam w domu normalnego gościa a nie jaskiniowca, któremu sprawia
        przyjemność zadawanie bólu i zabijanie
        mam za to wśród znajomych myśliwego, u którego przed domem co jakiś czas jakieś
        skrwawione truchło zwleczone z lasu leży. Ohyda
      • lucerka Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 11:15
        Alez maz Papiki jest poczatkujacym mysliwym. Wciagnelo go to.
        Rozumiem, ze gdyby mysliwstwo nagle wciagnelo Twojego meza to co bys
        zrobila.....zabronila? Rozwiodla sie?
        • kawka74 Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 12:39
          Mój mąż nie ma skłonności do zabijania dla zabawy, także jestem dość
          spokojna.
          A gdyby jednak mu odbiło i chciał sobie dodać tego i owego, zapewne
          wydałabym stanowczy zakaz.
    • seniorita_24 Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 10:15
      Mój TŻ mógłby udać sie na "polowanie" wyłącznie z aparatem lub ze mną z
      "klatką-łapka". Nie wyobrażam sobie, że mój mąż mógłby odkryć w sobie potrzebę
      mordowania zwierząt, ani zabijania kogokolwiek poza wirtualną rzeczywistością gier.
      Mogę zgodzić sie z tym, że zbyt absorbujące hobby partnera zwłaszcza kiedy
      codziennie pracuje sie po kilkanaście godzin i chciałoby sie spędzić czas z
      drugą osoba jest irytujące. Wszytko trzeba wypośrodkować.
    • na_potrzebe_chwili Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 12:12
      Jeden idzie polować, inny ma mecze, gry komputerowe, aparat fotograficzny,
      doktorat, kochankę, obojętne. Schemat jest zawsze ten sam - facet to,
      generalnie, egoista. Facet to, generalnie, poligamista. Facet to, generalnie, na
      pewno nie domator. Facet to, generalnie, zrobi wszystko, byle tylko nie siedzieć
      na dupie. Facet to, generalnie, świnia...

      A tak poważnie - pasja fajna rzecz, o ile nie odbija się na innych sferach
      życia. Negatywnie, rzecz jasna...
    • naatka tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 15:46
      że jednej lesbijce ( na forum ematki pisującej, choć niedzieciatej ) to
      odpowiada- to zrozumiałe, bo jej właśnie kobiece cechy się podobają i ją
      pociągają, ale reszta normalnych kobiet chcących stworzyć sobie faceta na swój
      obraz i podobieństwo- mocno mnie dziwi. No kurcze, chyba faceci muszą się trochę
      różnić od nas i mogą mieć zainteresowania, które dla nas-kobiet są
      nieodpowiednie ( no np to zabijanie zwierząt na polowaniach). Osobiście, żadnego
      zwierzęcia ( no oprócz owadów) nie zabiłabym, ale nie znaczy to, że nie może
      tego robić mój mąż! Lewackie argumenty pożal się Boże " obrońców zwierząt"
      zupełnie mnie nie przekonują! No i okropne jest to feminizowanie facetów!
      • morgen_stern Re: tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 15:47
        Umarłam i nie żyję big_grin big_grin big_grin big_grin
      • katia.seitz Re: tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 15:59
        O, w mordę big_grin

        No, jeśli wyznacznikiem męskości ma być zabijanie, to ja bym chyba wolała nie
        mieć z mężczyznami nic do czynienia.

        Na szczęści wszyscy moi bliscy mężczyźni, zarówno "lewacki" mąż, jak i
        "patriarchalny", tradycjonalistycznie nastawiony ojciec, o którym wspominałam,
        są zdecydowanymi przeciwnikami polowań.

        Wiesz, oprócz jednej "niedzieciatej lesbijki", wypowiadało się tu wiele kobiet,
        na przykład ja, angazetka, lola211, kawka74, seniorita_24 i parę innych. Twoja
        wypowiedź, sięgająca po argumenty personalne, jest dość nieuprzejma, delikatnie
        mówiąc.
        • morgen_stern Re: tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 16:01
          A w ogóle to pierwszy raz ktoś określił mnie jako lesbijkę.. czuję się
          zaszczycona, dziękuję ci! smile Niechcący mnie wyoutowałaś tongue_out
          • katia.seitz Re: tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 16:09
            Myślisz, że zrobiła to niechcący? wink
            • morgen_stern Re: tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 16:11
              "Niechcący", bo nie wiedziała przecież, że ja się tak (jeszcze) nie określam wink
        • kropkacom Re: tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 16:04
          Facet z takimi czasochłonnymi zainteresowaniami to zawsze jakieś tam utrapienie smile

          A hobby jak każde inne hobby. Wiele pań pewnie w restauracji dziczyznę by zjadło
          ze smakiem nawet jeśli się do tego nie przyzna.
          • morgen_stern Re: tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 16:06
            Skoro lepiej ode mnie wiesz, co bym zjadła.. I wybacz, ale ja jednak widzę
            różnicę między zbieraniem znaczków, szybownictwem i strzelaniem do zwierząt. Ty
            nie widzisz, no cóż, obniżony próg wrażliwości, pewnie wrodzony, więc nie twoja
            wina tongue_out
            • kropkacom Re: tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 16:34
              Nie jestem fanką myślistwa. Ale nie rozumiem czemu nagle taki atak na ten rodzaj
              hobby. Myśliwi nie strzelają do ludzi, do zwierząt też tylko przeznaczonych na
              odstrzał, mają swój kodeks (nakazujący min. dokarmianie zwierzyny leśnej,
              dotrzymywanie okresów ochronnych). Kiedyś tylko w ten sposób zdobywano
              pożywienie. A jak tak kochasz zwierzątka i boli Cię że giną to nie jedz świnki
              albo kurki. Bo jakoś farmy gdzie zwierzęta są trzymane, tuczone i zabijane nie
              są bajką.
              • morgen_stern Re: tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 16:50
                CytatMyśliwi nie strzelają do ludzi

                O dzięki za tę łaskę!

                Cytatmają swój kodeks (nakazujący min. dokarmianie zwierzyny leśnej,
                > dotrzymywanie okresów ochronnych)


                Nie rozumiesz, po co jest to dokarmianie i okresy ochronne? Bo jakby tłukli te
                zwierzęta bez opamiętania, to by im się szybko "hobby" skończyło.

                CytatKiedyś tylko w ten sposób zdobywano
                > pożywienie


                A teraz nie jest już to konieczne.

                CytatA jak tak kochasz zwierzątka i boli Cię że giną to nie jedz świnki
                > albo kurki. Bo jakoś farmy gdzie zwierzęta są trzymane, tuczone i zabijane nie
                > są bajką.


                Koronny argument obrońców myśliwych, a taki bez sensu wink Nie widzisz różnicy
                między zwierzętami hodowlanymi a dzikimi oraz między zabijaniem dla przyjemności
                (bo przecież do tego to się w gruncie rzeczy sprowadza) a pracą w ubojni?
                współczuję krótkowzroczności.
                • amoreska OT 24.11.08, 16:55
                  Podpowiedz, jak zrobić takie czytelne cytaty, proszęęęę....
                  • morgen_stern Re: OT 24.11.08, 17:05
                    wstawiasz tekst między quote w kwadratowych nawiasach na początku i quote w
                    kwadratowych na końcu z tym, że na końcu musi być ukośnik przed - (/quote) -
                    zamiast okrągłych wstaw kwadratowe.
                    • amoreska Re: OT 24.11.08, 17:10
                      Dzięki!
                    • morgen_stern Re: OT 24.11.08, 17:11
                      Tzn ten tekst, który chcesz zacytować! Chyba jakoś mało czytelnie wytłumaczyłam wink

                      np. - (quote) cytowany tekst (/quote) - zamiast okrągłych nawiasów kwadratowe.
                      Mam nadzieję, że coś zrozumiałaś wink
                      • amoreska Re: OT 24.11.08, 17:25
                        Działa. Jeszcze raz dzięki.
                • kropkacom Re: tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 17:04
                  > O dzięki za tę łaskę!

                  Nie ma za co smile

                  > Nie rozumiesz, po co jest to dokarmianie i okresy ochronne? Bo jakby tłukli te
                  > zwierzęta bez opamiętania, to by im się szybko "hobby" skończyło.

                  Oj morgen, to faktycznie barbarzyństwo. Najlepiej jakby wszyscy mieli hobby
                  filatelistyczne. Prawdziwy myśliwy szanuje przyrodę i ją docenia. Populacja
                  zwierząt dzikich podlega regulacji. No niestety.

                  > Koronny argument obrońców myśliwych, a taki bez sensu wink Nie widzisz różnicy
                  > między zwierzętami hodowlanymi a dzikimi oraz między zabijaniem dla przyjemnośc

                  Jelonek i tak ma fajne życie w porównaniu z taka świnką. Wolałabym być jeleniem
                  niż tuczną świnią. Wolałabym być zabita po długim życiu na wolności niż utuczona
                  i zarżnięta. I na tym kończę "wywody" bo nie zamierzam być adwokatem diabła smile
                  • morgen_stern Re: tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 17:08
                    CytatPrawdziwy myśliwy szanuje przyrodę i ją docenia. Populacja
                    > zwierząt dzikich podlega regulacji. No niestety.


                    Hm, już któraś tu wyżej napisała - dlaczego nie podlega w ścisłych rezerwatach?
                    Tam jakoś sobie bez myśliwych radzą, pacz pani.. A poza tym skąd ta pewność, że
                    podlega regulacji, są na ten temat jakieś poważne badania naukowe, że to takie
                    niezbędnie konieczne, czy to tylko się tak klepie od lat, bo tak myśliwi kiedyś
                    powiedzieli?
                    • kropkacom Re: tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 17:15
                      meles.republika.pl/prawo%20lowieckie.htm
                      meles.republika.pl/statut.htm
                      • morgen_stern Re: tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 17:22
                        Nie otwierają mi się linki, a poza tym, no mają statut, i co? Mogą mieć nawet
                        księgę pamięci zabitych zwierząt, a i tak kończy się to tym, że je zabijają dla
                        uciechy.
                        Jakiś konkretny przepis czy punkt chciałaś zacytować?
                        • kropkacom Re: tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 17:30
                          PRAWO ŁOWIECKIE

                          USTAWA z dnia 13 października 1995

                          Rozdział 1- Przepisy ogólne

                          Art.1. Łowiectwo, jako element ochrony środowiska przyrodniczego w rozumieniu
                          ustawy oznacza ochronę zwierząt łownych (zwierzyny) i gospodarowanie ich
                          zasobami w zgodzie z zasadami ekologii oraz zasadami racjonalnej gospodarki
                          rolnej, leśnej i rybackiej.

                          Art.2. Zwierzęta łowne w stanie wolnym , jako dobro ogólnonarodowe, stanowią
                          własność Skarbu Państwa.

                          Art.3. Celem łowiectwa jest:

                          1. ochrona, zachowanie różnorodności i gospodarowanie populacjami zwierząt
                          łownych,
                          2. ochrona i kształtowanie ś
                          3. rodowiska przyrodniczego na rzecz poprawy warunków bytowania zwierzyny,
                          uzyskiwanie możliwie wysokiej kondycji osobniczej i jakości trofeów oraz
                          właściwej liczebności populacji poszczególnych gatunków zwierzyny przy
                          zachowaniu równowagi środowiska przyrodn
                          4. iczego, spełnianie potrzeb społecznych w zakresie uprawiania myślistwa,
                          kultywowania tradycji oraz krzewienia etyki i kultury łowieckiej.

                          I tak dalej. Ja bym raczej zaczęła grzmieć na kłusownictwo raczej. Chociaż zaraz
                          mi powiesz że że oni robią to dla zarobku i są rozgrzeszeni.
                          • kropkacom Re: tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 17:31
                            Przepraszam za literówki i niepotrzebne powtórzenia smile
                          • morgen_stern Re: tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 19:14
                            O rany, to tylko ładne słówka wink a do czego to się tak naprawdę sprowadza, to
                            już nie będę setny raz powtarzać.
                  • katia.seitz Re: tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 17:17
                    Cytat Jelonek i tak ma fajne życie w porównaniu z taka świnką. Wolałabym być
                    jeleniem
                    niż tuczną świnią. Wolałabym być zabita po długim życiu na wolności niż utuczona
                    i zarżnięta.


                    Co do tego, zgoda. Ale na szczęścia Unia Europejska wprowadza coraz więcej
                    przepisów, które mają na celu poprawę losu zwierząt hodowlanych. I tak na
                    przykład: jeszcze parę lat temu nikt nie widział problemu w tym, że drób hoduje
                    się w systemie klatkowym, kury łamią tam nogi, robią jedne na drugie, nie
                    widziały przez całe swoje życie słońca itp. itd. Teraz jest tak, że kupując
                    jajka masz do wyboru produkt bądź z chowu klatkowego (oczywiście najtańszy),
                    albo droższe jajka z chowu ściółkowego, wolnowybiegowego lub ekologicznego. I są
                    ludzie, którzy świadomie wybierają te droższe, żeby nie przyczyniać się do
                    cierpienia zwierząt.

                    Podobnie ma się sprawa z krowami mlecznymi, tutaj też regulacje UE poprawiły
                    sytuację. Krowy mają w oborach dużo miejsca, nie są trzymane na łańcuchach,
                    spacerują swobodnie itp.

                    A może kiedyś dojdziemy i do tego (ta myśl się nie spodoba zapewne większości z
                    was, bo większość ludzi się boi tego co "sztuczne" i "nienaturalne"), że
                    będziemy mieli mięso i produkty zwierzęce bez zabijania. Rozwiną się takie
                    metody hodowli, że będą hodowane same piersi z kurczaka lub schaby - kto wie,
                    skoro już teraz z komórek macierzystych można wyhodować dany narząd. Może, za
                    kilkaset lat smile

                    Słowem, tendencja w cywilizacji europejskiej jest taka, że staramy się
                    zminimalizować cierpienie zwierząt. Idea polowania zaś tej tendencji zaprzecza,
                    bo dopuszcza zabijanie w celach nie użytkowych, a czysto rekreacyjnych.
                    • amoreska Re: tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 17:23
                      Cytat Idea polowania zaś tej tendencji zaprzecza,
                      > bo dopuszcza zabijanie w celach nie użytkowych, a czysto rekreacyjnych.


                      I to chyba jest clou programu...
                    • kropkacom Re: tak, najlepiej zrobić z faceta babę 24.11.08, 17:25
                      > Słowem, tendencja w cywilizacji europejskiej jest taka, że staramy się
                      > zminimalizować cierpienie zwierząt.

                      I dobrze.

                      > Idea polowania zaś tej tendencji zaprzecza,
                      > bo dopuszcza zabijanie w celach nie użytkowych, a czysto rekreacyjnych.

                      Jak już pisałam nie zamierzam tego bronic za wszelką cenę. Nie jestem
                      krwiożercza smile
      • seniorita_24 odkrywam w sobie "ukryty pociąg" 24.11.08, 16:36
        Droga Naatko, dzięki Tobie in twoim lesbijskim dywagacją zaczynam odkrywać swoją
        "prawdziwą naturę". Ponieważ mój TŻ (płci męskiej, ale może też jeszcze czegoś w
        sobie nie odkrył) nie ma ukrytego sadysty w sobie postaram sie dokładnie
        przeanalizować go pod kątem tego braku.
        Mam jeszcze pytanie, rozwijająv ten tok myslenia proszę mnie o upewnienie, że
        wegetarianie tez są gejami? Wszystko zaczyna układać sie w spójną całość!
        • katia.seitz Re: odkrywam w sobie "ukryty pociąg" 24.11.08, 17:08
          Powinnyśmy chyba założyć jakieś kółko lesbijek czy coś...
          • seniorita_24 Re: odkrywam w sobie "ukryty pociąg" 25.11.08, 10:35
            a jak myślisz na jakim forum jesteś ;P
    • morgen_stern Re: która ma męża myśliwego? 24.11.08, 16:41
      Ostrożnie, żony myśliwych! Potem się tak może skończyć tongue_out

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5982970,Mysliwy_postrzelony_przez_wlasnego_psa__teriera.html
      Mądry piesek, mądry tongue_out
      • to.ja.kas Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 10:21
        Uśmiałam się do łez przy tym artykule i zwierzeniach
        byłego "mysliwego".
        Niestety. I niestety także uważam, że nazywanie kłusowników
        mysliwymi deprecjonuje myślistwo.
        Wędkarze sa źli?
        A wiecie dlaczego jeszcze są rybki które możecie sobie takie
        pyszniutkie zjesc na mazurach?
        Bo PZW zarybia jeziora. Ze niby PZW zarybia bo wedkarze
        je "odrybiają". No i tu zonk...znowu bzdura. Rybek nie ma, bo
        gspodarstwa rybackie sieciują wszystko jak leci (nie ma znaczenia
        wielkosc i okres ochronny) byście drogie panie mogły jeść świeże
        sanadacze i szczupaki w okresie gdy nie powinno być ich w
        smażalniach. To PZW i wędkarze są najbardziej zainteresowani
        zarybianiem i walczą o to by nasze jeziora nie były pustyniami.
        Nie wierzycie?
        Poczytajcie fora wędkarskie. Przejrzyjcie portale wędkarskie, a
        potem piszcie bzdury drogie panie które zachwycacie sie smakiem
        dorsza na helu (de facto o to by zwiekszyc limity połowów dorsza
        walcza rybacy a nie wedkarze ) którego być moze juz niedługo w
        Bałtyku nie bedzie...nie przez panów z wedkami siedzacymi gdzies na
        klifie, ale przez dziesiątki kutrów z sieciami i przez smazalnie na
        brzegu i tłumy chetnych na swiezego dorsza ("droga pani a czy on aby
        dziesiejszy?").

        Tak samo jest z myślistwem.
        U mnie na wsi pod samiusieńka Warszawa dziki mozna spotkac niemalze
        na trawnikach pod domem, a na tarchominie miejskie trawniki bywaja
        zryte przez dziki. Ostatnio mało nie miałam wypadku bo stadko dzików
        przeleciało mi przed maska na przedmiesciach Płocka.
        To nie dokarmianie dzików powoduje niepotrzebny ich przyrost, ale
        nasze smiecenie. Taj jak nadpopulacjha niedzwiedzi w Tatrach
        słowackich. Smietniki przy hotelach w Tatrach Nizkich spowodowały,
        że wieczorem strach wyjsc za hotel na papierosach bo niedzwiedzie
        zerują.....a drogie panie na wczasy jezdza? Smieci rodzina
        produkuje? A ile z Was segreguje smieci i mieszkajac na wsi ma
        smietniki zabezpieczone przed tym by dziki i lisy nie robiły sobie
        w nich stołówki?

        Jak chodzę do kościoła katolickiego i sie modle w nim to raczej nie
        dziwne, ze nazwie mnie ktoś katoliczka.
        Jak ide do Toro i bawie sie z jajas mało znana mi laska i sie z nia
        obsciskuje, to nie denerwuje sie jak ktos powie o mnie "lesba"
        Jak ide z wózkiem i wrzeszczy w nich dziecie to naprawde nie
        zaskakuje mnie jak ktos wezmie mnie za matke.
        Jak ktos wyzywa homoseksualistów od pedałów i pedofili to dla mnie
        to homofob.
        A jak ktos pisze o swoich romansach z kobietami, o tym, ze szuka
        kobiety do "związku" a potem oburza sie na słowo "lesbijka" to dla
        mnie hipokryta.
        Nikt Ciebie Morgen nie "wydał"...bo Ty sama (i słusznie) piszesz o
        swoich preferencjach. A nazwanie kogoś kto sypia z
        kobietami "lesbijka" jeszcze chyba nie jest objawem homofobii...ba
        ja nazwałabym to zdrowym podejsciem...wymówic/napisac słowo
        lesbijka, sam fakt, ze przeszlo to przez gardło i za tym nie szły
        obrazliwe epitety lub "a fuuuuj" świadczy o otwartym umyśle i
        zdrowym stosunku do inności seksualnych.
        • to.ja.kas Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 10:26
          Co do jedzenia mięsa...
          tak jak w kregach mysliwych trafia sie kłusownik, tak niestety
          wspaniałe przepisy które moze kiedys wejdą w zycie nie powoduja, ze
          swinki, krówki, koniki , kury i inne zwierzątka trzymane sa i
          zabijane w sposób humanitarny.
          Niech popatrza sobie panie na transporty zwierzat rzeznych do
          ubojni, niech panie sobie wejda na strony vivy, na strrony
          organizacji walczacych z okrucieństwem jakie panują w hodowlach
          zwierzat przeznaczonych na rzez, na jaja, na mleko (tak, tak taka
          krówka ma pasze podstawiona pod pysk, wode tez, ruchu tyle ile moze
          sie odwrócic/albo i nie...nikt nie lata za krówkami po polach by je
          doic. takie gospodarstwa to ułamek procenta i fikcja telewizyjna
          drogie panie bo inaczej mleka byście nie kupiły).

          Tez kupuje jajka które nie mają 3, tez niestety jem mięso mimo, ze
          wolałabym nie jeść....ale kurcze lubię mięso.
          I naprawde ta swinia której włożono w uszy pret i ogłuszono pradem,
          potem jeszcze czesto zywa włozono do wrzatku zginęła dla mojego
          apetytu w gorszych okolicznościach niz zajac którego ustrzelił
          myśliwy.

          Smacznego.
          • to.ja.kas Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 10:35
            www.viva.org.pl/index.php?id=116#5
            Smacznego raz jeszcze
            • morgen_stern Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 10:40
              Pudło. Tak się składa, że działam w organizacjach działających na rzecz ochrony
              przyrody, co jakiś czas daję tez składki na organizacje takie, jak viva i inne
              też. Doskonale zdaję sobie sprawę z problemów związanych ze zwierzętami
              ubojnymi. Tylko że właśnie - są organizacje, które walczą o lepsze warunki, w
              jakich hodowane są te zwierzęta i naprawdę wiele rzeczy się zmienia.
              Natomiast w kwestii myślistwa nie zmienia się NIC i nadal są to święte krowy
              "kochające przyrodę".
              A zresztą - skoro ciebie ubawił ten wywiad "do łez", jak to określiłaś, to nie
              mam pytań. Lubię ironię, ale zimnego, pustego cynizmu nie trawię. A ty właśnie
              taka jesteś, zresztą nie tylko w wypowiedziach w tym wątku. Mam nadzieję, że
              będę takich ludzi spotykać jak najmniej w swoim życiu, brr.
          • katia.seitz Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 10:46
            na mleko (tak, tak taka
            > krówka ma pasze podstawiona pod pysk, wode tez, ruchu tyle ile moze
            > sie odwrócic/albo i nie...nikt nie lata za krówkami po polach by je
            > doic. takie gospodarstwa to ułamek procenta i fikcja telewizyjna
            > drogie panie bo inaczej mleka byście nie kupiły).

            O czym ty piszesz? Byłaś kiedyś w gospodarstwie produkującym mleko, działającym
            wg norm unijnych? Tak się składa, że kiedyś wizytowałam gospodarstwa tego
            rodzaju, działające na Mazurach. Byłam i w tych nieprzystosowanych do norm UE
            (nie mają prawa sprzedawać mleka do mleczarni), i w tych przystosowanych. W tych
            przystosowanych (a więc w tych, z których kupujemy mleko), krowy: 1. Nie są
            trzymane na łańcuchach, 2. Mają dużo wolnego miejsca i możliwości ruchu, 3. Są
            bardzo zadbane, zdrowe, panują rygorystyczne normy sanitarne itp.

            O jajach było tu pisane kilkukrotnie, więc może sobie poczytaj, to się
            zorientujesz w temacie. Kury produkujące jajka typu 1 mają lepsze życie, niż
            kury produkujące jajko nr 3 - i tu można bez większego wysiłku zadziałać na
            rzecz dobra zwierząt.

            A co do mięsa, to warto się interesować tym, co dzieje się w polskim i unijnym
            prawodawstwie oraz popierać takie przepisy, które doprowadzą do poprawy warunków
            życia zwierząt. W Polsce udało się zakazać tuczu kaczek i gęsi na wątroby, może
            się udać i więcej. Można wspierać akcje Vivy, kupować - w miarę możliwości -
            żywność ekologiczną, można interesować się tym, jaki stosunek do kwestii praw
            zwierząt mają wybierani przez nas politycy - coś można zrobić.
            • to.ja.kas Katia 25.11.08, 11:05
              Tak sie składa, ze nie zjem jaja z 3 chocby miało mnie skrecic z
              potrzeby zjedzenia jajecznicy.
              Tak sie składa, ze mój ojciec o zgrozo pracuje w zakładach miesnych,
              tak sie składa, ze moja 17 letnia córka jest członkiem czy jak tam
              zwał Vivy, tak sie składa, że mój wujek ma ferme kur.

              Nie mów mi proszę o tym, że jest swietnie a bedzie jeszcze lepiej
              jesli idzie o hodowle zwierzat i ich rzez bo jeszcze duzo istnien i
              cierpien braci mniejszych upłynie nim coś sie zmieni w tym zakresie
              (odsyłam na strony vivy).

              I jeszcze coś...pochodzę z Mazur. Takich gospodarstw widziałam pare
              w zyciu, chyba dwa lub trzy były takie, ze po wyjsciu nie chciało mi
              sie płakac.

              Niestety...lubie mięso. Lubie mleko. Lubie ryby.
              I jestem wędkarka, tak zwanym "no killowcem". I zżymam sie na to, ze
              w naszych jeziorach nie ma ryb.
              • katia.seitz Re: Katia 25.11.08, 11:14
                Absolutnie nie twierdzę, że jest świetnie. A to, że jeszcze wiele wody upłynie,
                zanim cierpienie zostanie wyeliminowane - to rzecz pewna.

                Ale jest faktem, że wymogi unijne w zakresie mleczarstwa wyznaczają właściwy
                kierunek. To, że nie jest świetnie, to głównie kwestia oporu rolników (których
                albo nie stać na modernizację, albo im się nie chce). Cieszy mnie fakt, że
                obecnie gość, który trzyma krowę w ciemnej, brudnej oborze uwiązaną w ciasnocie
                na łańcuchu, nie sprzeda mleka do mleczarni, a co najwyżej będzie musiał je
                upchnąć po sąsiadach. Zrozum - kilkanaście lat temu warunki życia krów w oborach
                były wszystkim obojętne, teraz nie są.

                Prawda jest taka, że gdyby społeczeństwu bardziej zależało na prawach zwierząt,
                to politycy musieliby to wziąć pod uwagę w swoich programach i w ustanawianych
                przepisach. A póki nam to zwisa (albo mówimy "i tak się nie uda, i tak będzie
                źle itp."), to będzie rządzić lobby hodowców.
                • to.ja.kas Re: Katia 25.11.08, 11:22
                  Sensownie piszesz i właściwie nie mam sie do czego "przyczepić" bo
                  mysle bardzo podobnie.
                  Uwazam, ze jest lepiej niz było kiedys. Niestety ciagle jest zle.
                  I niestety to, ze jest zle nie powoduje, ze przestałam jesc
                  mieso...nie jem jajek z 3 bo mam wybór (ale zastanawiam sie co bym
                  zrobiła jakbym nie miała? I obawiam sie, ze mojej szlachetnosci
                  starczyłoby na miesiąc), nie jem pasztetów z gesich watróbek, nie
                  kupuje karpii z zatechłych i przepełnionych wanien (ale sama sobie
                  karpia złowię).
                  Od miesa jestem uzależniona. Niestety.

                  I tak jak ku lepszemu (mimo, ze bardzo opornie i bardzo powoli)
                  idzie w hodowli zwierząt, tak mam nadzieje idzie w innych
                  dziedzinach zycia. W tym w myslistwie i wedkarstwie (kto kiedys
                  słyszał o ruchu "no kill"?).

                  Zgadzam sie jednak z kims kto tu napisał, ze lepiej zginac od kuli
                  niz byc kura urodzona i spedzajaca zycie wklatce lub swinia na
                  uwiezi.

                  Staram sie nie demonizowac myslistwa - tylko tyle.
        • morgen_stern Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 10:31
          Cytat> A jak ktos pisze o swoich romansach z kobietami, o tym, ze szuka
          > kobiety do "związku" a potem oburza sie na słowo "lesbijka" to dla
          > mnie hipokryta.
          > Nikt Ciebie Morgen nie "wydał"...bo Ty sama (i słusznie) piszesz o
          > swoich preferencjach.


          No teraz to się dopiero uśmiałam! Czy ty kobieto umiesz czytać?? Czy ja się
          gdzieś oburzyłam? Wręcz przeciwnie, zrobiło mi się MIŁO, tak, miło, bo ja do tej
          pory się tak nie określałam, uważam się (jeszcze) za osobę biseksualną. Chyba że
          dla ciebie każda kobieta, która była kiedykolwiek w związku z lesbijką
          automatycznie staję się lesbijką, no to nie mam pytań tongue_out

          I nie czuję się "wydana" smile może nieco zbyt wcześnie wyoutowana, ale widzę, że
          ty tego w ogóle nie rozumiesz smile i gdzie moje oburzenie zobaczyłaś, to dalibóg
          nie wiem, bo mnie to bardziej ubawiło, niż oburzyło wink
          Oj, tak strasznie chciałaś mi dosr..., a tak ci nie wyszło, oj, jaka szkoda - "a
          taki ładny był, amerykański" tongue_out tongue_out
          -
          https://images50.fotosik.pl/19/f04343bd2fbbb6a7.gif
          • to.ja.kas Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 10:39
            Morgen... jest tak jak piszesz.
            To był zyczliwy uśmiech i prawdziwa wdziecznosc.
            One wylewały sie z Twojego postu i postu innych pan...sama
            zyczliwosc do autorki nieszczesnej "lesbijki".

            Nie każda kobieta która przespala sie z inna kobieta jest lesbijka.
            Kazda kobieta która ma szereg takich odswiadczeń albo była w takim
            zwiazku albo była i planuje taki zwiazek...taka kobiete moge nazwac
            lesbijką, ewentualnie osoba biseksualna.
            Mój kumpel gej miał zone i ma dwoje dzieci, ale zyje z facetem od
            lat pieciu i mowi, ze jest gejem, nie zaprzecza temu...chwała bogu
            bo jakby zaprzeczył to bym chyba umarła ze smiechu.
            • morgen_stern Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 10:47
              Cytat> One wylewały sie z Twojego postu i postu innych pan...sama
              > zyczliwosc do autorki nieszczesnej "lesbijki".


              Owszem, nabijałam się i to zdrowo, bo palnęła z tym lesbijstwem w dyskusji
              dotyczącej czegoś zupełnie innego, prawdopodobnie brak rzeczowych argumentów..
              ty tez widzę wyjeżdżasz z nieszczęsną lesbijką, czyżby argumenty zasłabły, albo
              ogólny balk klasy i umiejętności merytorycznej dyskusji?
              I jesli tak cię fascynuje kwestia mojej orientacji to może przejdź na priv, bo
              zaśmiecasz wątek i no cóż.. ośmieszasz się też troszkę.. smile
              • to.ja.kas Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 10:59
                Wiesz pewnie o lesbijstwie wiem tyle co Ty, a napewno wiecej niz o
                myslistwie. Ale ani na privie ani tu nie chce mi sie z Toba
                rozmawiac na ten temat.
                I wierz mi, ze nie fascynuje mnie temat ani Twojej ani własnej
                orientacji...ba nie fascynuje mnie również temat orientacji Kropki
                com, czy Babci.
                Fascynuje mnie nietolerancyjne zachowanie u osób które wołaja w
                innych watkach o tolerancji.

                Bez odzewu
                • morgen_stern Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 11:05
                  Pozwól, że czy będzie odzew, czy nie, to ja zadecyduję, ty możesz ewentualnie
                  nie odpisywać.
                  Skoro nie interesuje cię kwestia mojej orientacji, to nie przywołuj tej kwestii
                  w dyskusji dotyczącej czegoś zupełnie innego - proste jak drut, ale chyba nie
                  dla ciebie.
                  I nie wyjeżdżaj mi tu z tolerancją w kwestii myślistwa. Oni się tacy nie rodzą
                  tongue_out i nie jest to kwestia alternatywnego stylu życia. Moim zdaniem zabijają te
                  zwierzęta niepotrzebne i tylko dla własnej przyjemności. Gdzie tu kwestia
                  tolerancji?
                  I nie będę się tu z tobą licytować, która wie więcej o lesbijstwie, bo mi to
                  trąci podstawówką, ale ostatni raz powtarzam - od oceniania mnie w tej kwestii
                  łaskawie się ODCHRZAŃ, bo tyle wiesz o mnie, ile sama zechcę napisać. O jezu,
                  ale okropna baba z ciebie, antypatia od pierwszego postu tongue_out
                  • to.ja.kas Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 11:15
                    Ze mnie okropna baba a z Ciebie zwyczajna głupia kobieta z
                    przerostem formy nad trescia.
                    Nie czułam do Ciebie antypatii od pierwszego postu, nie czułam tez
                    sympatii. Tam gdzie pisałaś z sensem nawet sie pod tym podpisałam.
                    Ale jak nabijasz sie z dziewczyny tylko dlatego, że zapytała innych
                    kobit na tym forum : "dlaczego uwazaja, ze mezczyzni powinni miec
                    takie samo hobby jak kobiety i ze rozumie Ciebie a nie rozumie
                    innych babek" nie uzyła przy tym zadnego (!!!) obrazliwego słowa (w
                    tym Ty przodujesz) to zastanawiam sie jak sie to ma do Twoich postów
                    o tolerancji?
                    To zwykły blef i poza.

                    Tez sie odchrzań.
                    Jestem pewna , ze sie nie spotkamy bo ja starannie wybieram sobie
                    towarzystwo w jakim bywam i kryterium nie jest orientacja seksualna.
                    • morgen_stern Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 11:16
                      big_grin
                      nie zawiodłam się na tobie tongue_out
                      • to.ja.kas Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 11:23
                        Ja na Tobie też nie....niestety.
                        I wybacz ale bede konczyc ta niemerytoryczna rozmowę z Toba w tym
                        watku.
                        • morgen_stern Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 11:25
                          Już miałaś skończyć jakiś czas temu, ale chyba ci sprawia to jakąś perwersyjną
                          przyjemność, bo wciąż mi odpisujesz tongue_out
        • katia.seitz Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 10:34
          1. Czy ktoś tu pisał o homofobii?

          2. Używanie argumentów ad personam w merytorycznej dyskusji źle świadczy o
          argumentującym i jest nieeleganckie. Jeśli dyskutujemy o stosunku do myślistwa,
          to sięganie do kwestii czyichś preferencji seksualnych jest po prostu
          nieuprzejme, coby nie rzec - chamskie. Wyobraź sobie, że dyskutujesz na przykład
          o tym, że lubisz nosić długi płaszcz, a nie krótki, a ktoś stwierdza: no tak,
          jesteś mężatką, matką dwojga dzieci, dlatego masz takie a nie inne preferencje,
          więc nie ma o czym dyskutować. Bez sensu, nie?

          3. Co do kwestii odstrzału stosowanego wtedy, gdy zwierzęta zagrażają ludziom
          (ostatnio kazus wilków w Bieszczadach), jestem skłonna się zgodzić, że czasem
          jest to postępowanie konieczne. Zgadzam się też, że przyczyną wzrostu populacji
          pewnych gatunków zwierząt jest ich dożywianie się na śmietnikach. Ale przecież
          odstrzał stosowany w takich przypadkach nie wyczerpuje ono całości działań
          myśliwych. Nie wszystkie gatunki zwierząt, będące obiektem polowań, występują w
          przyrodzie w nadmiarze.

          4. Wytłumacz mi proszę, co z koronnym argumentem myśliwych, świadczącym jakoby o
          tym, że oni kochają przyrodę - mianowicie, z kwestią dokarmiania zwierząt zimą.
          Bo przecież dokarmianie jest faktem - w każdym razie myśliwi się tym szczycą.
          Dokarmiając, wszak zwiększamy populacje - także tych zwierząt, które w
          przeciwieństwie do dzików czy lisów nie ryją po śmietnikach, jak sarny, jelenie
          itp. A potem w sezonie odstrzeliwujemy "nadmiar". Czyż nie?
          • to.ja.kas Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 10:56
            1. Zgadzam sie, ze wytaczanie argumentu o lesbijce w watku o dzikach
            jest niemerytoryczne (chociaz autorka nieszczesnej "lesbijki" podała
            zwiazek przyczynowy dlaczego tego argumentu uzyła) tak samo jak
            podawanie argumentu o katolach i mocherach w watkach o kradziezach,
            biciu dzieci, wychowaniu, gwiazdce itd, itp. Zgadzam sie w
            100% ...ale niestety jestesmy ludzmi i wyłazi z nas czasem maluczki
            i zamiast mówic o przedwczesnym zaczynaniu zycia płciowego przez
            nasze dzieci, zaczynamy zrzymac sie na kościół smile

            O tym czy mysliwi kochaja przyrode czy tez nie, nie moge dyskutowac
            i podawac argumentów na taki fakt, bo po pierwsze znam 2 mysliwych,
            zaden nie jest moim bliskim znajomym. Jednego którego znam troche
            lepiej, moge uznac za milosnika przyrody i wcale nie jest tak, ze
            do lasu idzie tylko uzbrojony w strzelbe...pare razy był ze mna na
            spacerze po okolicznych lasach i kilka razy na grzybach. Mój kiedys
            strzelał, ale stwierdził, ze to nie dla niego i przestał. Jego wola
            i prawo.

            Nie mam wiedzy na temat koniecznosci dokarmiania. Z tego co kiedys
            słyszałam, trzeba niestety wziac pod uwage fakt, ze zmniejsza sie
            powierzchnia pół, lasów i łak i jakby nie dokarmiać to w naszych
            lasach poza duzymi parkami narodowymi nie byłoby pół sarny.
            Dokarmianie powoduje, ze czasem są w ilosci odpowiedniej, a czasem
            niestety populacja sie rozrasta i trzeba ją odstrzelic.
            Czasem jest tak, ze gdzies przez 100 lat był ugór, az nagle sadzi
            sie tam kapuste. Dla zajecy jest to raj...dla producenta kapusty
            niekoniecznie.

            To zbyt skomplikowany temat by wiedze o nim czerpac z jednego
            artykułu chocby był on i z "polityki" a nie "super expressu" .
            Naprawde zbyt mało wiem, by krytykowac tu myslistwo w czambuł lub
            bronic go do własnej krwi swojej.
            Na tyle ile wiem i na ile spotkałam sie z myslistwem ten artykuł w
            Polityce to czysta demagogia jakiej w mediach pełno ...niestety.
            • nenia1 Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 11:55
              Niestety ale panowie mysliwi to żadni miłośnicy przyrody, a te teksty dokarmianiu i regulowaniu populacji zamydlaja to co jest sensem myslistwa – czyli zabijanie zwierząt.

              Tu chodzi o zabicie, o skok adrenaliny, cała reszta to otoczka mająca stwarzać pozory dbania o przyrodę.

              Mogę powiedzieć, że fotografia przyrodnicza, jaka zajmuje się razem z moim facetem, jest w jakimś sensie podobna do myślistwa. Mysliwy jak my, musi zwierzynę wytrapić, zaczajać się w kryjówkach, często korzystamy z tym samych ambon, potrzebna jest cierpliwość, i bardzo duża wiedza, znajomość zachowań i zwyczajów zwierząt, rozpoznawanie ich odgłosów itd.

              Tym bardziej nie rozumiem jak człowiek, który z założenia powinien duzo czytać, interesować się zwierzętami, obserwować je potrafi strzelić im potem w łep.
              Ba, nie zawsze to strzelcy wyborowi, zdarza się, że zranione zwierzę ucieka i kona w cierpieniach przez kolejne godziny.

              Jak można zabić coś co się kocha? Szybciej chyba zrozumie niechęć do zwierząt jakieś panci z miasta, której kontakt z przyrodą redukuje się do walki z gołębiem o czysty parapet.

              Ale tu, przy myśliwych, nie mam wytłumaczenia.
              Musi być jakaś blokada uczuć, inaczej nie da się tego pogodzić, ci ludzie z pewnością nie kochają przyrody, nie mają szacunku do życia, empatii.

              Nie liczy się zwierzę, liczy się trofeum, skóra, poroże, kły, celny strzał, pewna ręka.
              Nie zapominajmy, że myśliwi to często ludzie z koneksjami i pieniędzmi.
              W Polsce ograniczają ich przepisy, ile też można się cieszyć ze strzelania do lisów i zajęcy.
              To tak samo jakbym ja cieszyła się ciągle ze zdjęć wróbli czy srok. To wciąga, uzależnia.

              Chce się czegoś więcej, czegoś co jest rzadkie, wyjątkowe. Nie da się porównać obserwacji wróbla do orła
              bielika.
              Podobnie jak zabicie zająca do tygrysa syberyjskiego, rosomaka czy nosorożca białego.
              Wystarczy trochę kasy i wyjazd do kraju, gdzie nie dba się o zwierzęta, albo przymyka na to oko.

              Nie czarujmy się, polowania przyczyniają się do ginięcia wielu gatunków.
              Przykłady z samej Polski – z czasów odleglejszych tur, w bardziej nam współczesnych drop.

              Niestety do kolejnych fatalnych cech myśliwych należą „pomyłki”. Każdy słyszał, jak myśliwym zdarza się postrzelić własne psy czy nawet towarzyszących im ludzi.
              Tym łatwiej „pomylić się” (o kto stwierdzi jak było naprawdę) przy strzelaniu do zwierząt.
              Jeszcze przed wojną w Polsce mieszkało sporo żbików, w obecnej chwili to kolejny gatunek zagrozony wyginięciem, częściowo z powodu „pomyłek” bo jest dość podobny do domowego kota, a jego nieszczęście jest również to, że poluje często na ta samą zwierzynę co myśliwi, więc stanowi konkurencję.

              Ostatecznym celem myślistwa jest – zabić, cała reszta jest pokłosiem tej chęci.
              Jestem pewna, że gdyby nie regulacje prawne, protesty organizacji ekologicznych, pewna otoczka elitarności i kapelusz z piórkiem
              myśliwy w niczym nie różniłby się od kłusownika.

              Fakt obecnie różnią się, fakt dokarmiają, fakt zajmuja się nawet introdukcją głuszcza, do którego niemal całkowitego wyginięcia również się wcześniej przyczynili.

              Ale na litość boską, Baba Jaga też dokarmiała Jasia i Małgosię, ale chyba nikt nie sądzi, ze była najlepszym przyjacielem dzieci.

              Kłusownik zabija często brutalniej, stosuje wnyki, sidła, głównie dla kasy i mięsa , a myśliwy zabija dla swojej przyjemności
              i trofeum. Ot i cała różnica.

              • morgen_stern Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 12:04
                Dziękuję ci, nenia, za ten wpis smile
              • to.ja.kas Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 12:04
                Nie zgadzam się z Toba, bo uwazam, że Twoja psychoanaliza każdego
                mysliwego jest błędna.
                Tak jak pisałam, kocham wędkarstwo i kocham przyrodę i jedno
                drugiego nie wyklucza.

                Z kilkoma rzeczami muszę się jednak z Tobą zgodzić - napewno kiedyś
                myślistwo przyczyniło się do wytrzebienia niektórych gatunków
                zwierząt.

                Tak jak powoli zmienia sie sytuacja zwierząt w hodowlach tak zmienia
                sie idea myslistwa.

                I słusznie.

                Ale jak pisałam, nie mogę bronic do ostatniej kropli krwi myslistwa
                bo nie jestem mysliwym i moje związki z myslistwem sa dość odległe,
                jednak chyba bliższe niż wielu innych osób.
                I ciągle uważam, że lepiej byc postrzelonym dzikiem niż lochą w
                ubojni (odsyłam do linku jaki zamieściłam wyżej).
                A jednak mimo wszystko wiekszosc z nas swininę jada smile

                Gratuluję ciekawego hobby smile
                • nenia1 Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 12:46
                  to.ja.kas napisała:

                  > Nie zgadzam się z Toba, bo uwazam, że Twoja psychoanaliza każdego
                  > mysliwego jest błędna.
                  > Tak jak pisałam, kocham wędkarstwo i kocham przyrodę i jedno
                  > drugiego nie wyklucza.


                  Cóż, to dość oczywiste że nie da się przyłozyć jednej formy do wszystkich.

                  Z kochaniem przyrody to pewien rodzaj świadomości.
                  Są ludzie, którzy biją dzieci z miłosci, bo tak ich wychochowano, nie widzą w tym nic złego.
                  Ba, sądzę, że niektórzy wierzą, ze jak bić nie będą to się dziecię zbiesi.
                  Podobnie jak kiedyś wychwalono cnotę wolności, nie widząc jednoczesnie nic złego w trzymaniu niewolników.

                  Jeśli wychowano człowieka i utrzymuje sie go w tym, że zabijanie zwierząt to nic złego, pod warunkiem przestrzegania pewnych przepisów, płacenia składek na związek łowiecki i wołania darz bór, jeśli dorobi się całą otoczką, łącznie z kultywowaniem uświęconej tradycji, to faktycznie moge uwierzyć, że mysliwy o sobie moze myśleć, że jest miłośnikiem przyrody.
                  Tym bardziej, że wszyscy lubimy o sobie dobrze myśleć, co nie znaczy, że tak jest.

                  Ale jesli faktycznie kochasz, to życzysz wszystkiego najlepszego.

                  Radość daje ci przebywania, patrzenie, obserwacja, nie zabijanie
                  czy kaleczenie.

                  Starasz się zrozumiec i poznać, widzisz, że to my ludzie, zmienimy świat zwierząt, to my nazywamy je szkodnikami, to my wkurzamy sie, że wchodzą do naszych siedlisk, podczas gdy to my weszliśmy do ich,
                  zmuszamy do życia w tragicznych warunkach, niszcząc i szkodząc. Coraz częściej nieodwracalnie.

                  A ryby mają przekichane, bo nie krzyczą.

                  • to.ja.kas Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 12:55
                    Ryby tez maja trochę inny system nerwowy niż my ludzie smile

                    Wiem, że zajelismy siedliska zwierzat i to jest problem wyginiecia
                    wielu gatunków. Nie tylko mysliwi sa Ci zli...ale my wszyscy.
                    Tak jak pisałam nizej, tam gdzie stoi mój dom kilkadziesiat lat temu
                    był las. teraz mieszka tam kilka tysiecy ludzi. dzieci chodza do
                    żłobków i przedszkoli. Co proponujesz?
                    I przyznasz ze winy za powstanie mojego osiedla nie ponosza
                    mysliwi smile

                    Nie zgadzam sie z Toba bo mysle, ze upraszczasz i szukasz "jedynego
                    winnego" w sytuacji która jest duzo bardziej skomplikowana niż tylko
                    zero jedynkowe: mysliwy + strzelba = zagłada dzika
                    • nenia1 Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 13:12
                      Hej, nie zgadzasz się ze mną głównie z powodu stwierdzenia, którego wcalę nie głoszę.

                      Oczywiście, że myśliwi nie są jedynym powodem ginięcia gatunków - to złożoność czynników związanych z naszą ekspansją.
                      Trudno jednak bronić stanowiska, że nie przyczyniają się do tego wcale.

                      Nie zgadzam się na nazywnie ich miłosnikami przyrody, jak również nie wyobrażam sobie, żeby mój partner miał tak krwawe hobby.
                      Nie wierzę, że kochają zwierzęta.

                      Lubię nazywać rzeczy po imieniu, a nie owijać w watę czy podejmować próby idealizowania, jak np. cytowane w tym wątku fragmenty statutu łowieckiego.
                      PZPN tez ma fajny statut, i co z tegowink
                      • to.ja.kas o rybim bólu słow kilka. 25.11.08, 13:19
                        www.lakefishing.com.pl/r_bol/index.php
                        Masz prawo do swobodnego wyboru partnera i słowo daję, że nie
                        zamierzam krytykowac Twoich kryteriów smile
                        To nie moje kryteria, ale je szanuję smile

                        Moze Cie nie zrozumiałam, ale pisałaś o tym jak mysliwi najpierw
                        gatunek wybijają niemalże do ostatniej sztuki (głuszce) a potem
                        działaja na rzecz odrodzenia populacji tylko po to by znowu miec do
                        czego strzelać.
                        Nie sądzę by powodem znikniecia głuszca byli mysliwi (Ty napisałaś
                        tylko o nich) i nie wierze w ich złe intencje przy pracach na rzecz
                        odradzania populacji głuszca.
                        Ale mogłam Cie zle zrozumieć, nie przecze.
                        ja jednak mam inna opinie na ten temat.
                        • nenia1 Re: o rybim bólu słow kilka. 25.11.08, 13:42
                          Zazwyczaj pisze w kontekście wątku jaki się pojawia.

                          Gdyby był to wątek o przyczynach wymierania gatunków
                          zwierzęcych, to wymieniałabym wszystkie jakie znam.

                          Tu jednak była mowa o myślistwie.
                          A jedną z przyczyn wyginięcia wielu gatunków są właśnie
                          polowania.
                          Dodatkowo nie zgadzam się z próbami ulizania strzelania
                          do zwierząt.

                          Również to, czy facet jest czy nie jest myśliwym nie jest jedynym
                          moim kryterium wyboru.
                          Jest jednym z wielu, nie przeczę, że ważnym. Ale nie jednym.
                          • nenia1 Re: o rybim bólu słow kilka. 25.11.08, 13:48
                            > Jest jednym z wielu, nie przeczę, że ważnym. Ale nie jednym.

                            Wyszło trochę nie teges, bo się śpieszęwink

                            Precyzuję:
                            Miało być "nie jedynym" a nie jak napisałam wcześniej "nie jednym".

                            I oczywiście nie chodziło o faceta, który nie jest jedynywink
                            • to.ja.kas Re: o rybim bólu słow kilka. 25.11.08, 14:23
                              Pojęłam smile))

                              Najważniejsze to znaleźć partnera który spełnia nasze kryteria.
                              Pozdrawiam smile
              • maurra Re: która ma męża myśliwego? 25.11.08, 12:28
                piękny post nenia
    • karambol45 wedle prawa 25.11.08, 11:43
      z przepisów wynika
      Łowiectwo, jako element ochrony środowiska przyrodniczego, w
      rozumieniu ustawy oznacza ochronę zwierząt łownych (zwierzyny) i
      gospodarowanie ich zasobami w zgodzie z zasadami ekologii oraz
      zasadami racjonalnej gospodarki rolnej, leśnej i rybackiej.

      Celem łowiectwa jest:
      - ochrona, zachowanie różnorodności i gospodarowanie populacjami
      zwierząt łownych
      - ochrona i kształtowanie środowiska przyrodniczego na rzecz poprawy
      warunków bytowania zwierzyny
      - uzyskanie możliwie wysokiej kondycji osobniczej i jakości trofeów
      oraz właściwej liczebności populacji poszczególnych gatunków
      zwierzyny przy zachowaniu równowagi srodowiska przyrodniczego
      - spełnianie potrzeb społecznych w zakresie usprawniania myślistwa,
      kultywowanie tradycji oraz krzewienia etyki i kultury łowieckiej

      ustawa prawo łowieckie ost. zm. Dz.U. z 2008 Nr 201 poz. 1237
      • morgen_stern Re: wedle prawa 25.11.08, 11:45
        Już to było wyżej cytowane.
        Słowa, słowa..
        • karambol45 Re: wedle prawa 25.11.08, 11:49
          to przepraszam , przyznaje nie czytałam wszystkich wątków
          • to.ja.kas Tanczący z dzikami :) 25.11.08, 12:36
            www.zw.com.pl/artykul/226831,261649_Dzik_wcale_nie_taki_dziki_na_Bialolece.html
            Dokarmianie dzików (nie przez mysliwych) na Białołece smile

            "15 dzików wtargnęło do ogródka mieszkanki Białołęki. - Jest ich u
            nas już tyle, że po wnuczkę do szkoły chodzę z kijem w ręku - mówi
            Bożena Niemojewska mieszkająca przy ul. Poetów..."
            www.tarcho.pl/index.phpoption=com_content&task=view&id=545&Itemid=68

            Jak widać mysliwi nie odstrzelali wszystkiego co do sztuki...i
            dlatego niektórzy maja problem smile

            A tak na powaznie, to zbyt duża dzików pewnie predzej czy pozniej
            bedzie musiała zostać odstrzelana. Chyba, ze nie macie nic przecowko
            takiemu sąsiedztwu...i nie mówimy tu o Puszczy Białowieskiej a o
            warszawskim tarchominie
            • to.ja.kas Lisy na boisku szkolnym 25.11.08, 12:40
              warszawa.naszemiasto.pl/wydarzenia/914096.html
              • morgen_stern Re: Lisy na boisku szkolnym 25.11.08, 12:45
                O szkodliwości dokarmiania dzikich zwierząt (w tym ptaków) pisałam tu kilka
                razy. Widzę tu zresztą brak związku z tematem głównym.
              • to.ja.kas Niedzwiedz w ogródku 25.11.08, 12:50
                W ostatnich dniach pojawiły się sygnały, że jeden z niedźwiedzi
                krąży wieczorami w rejonie zakopiańskiej ulicy Bogdańskiego. To
                dzielnica na peryferiach, granicząca z tzw. Księżym Lasem. Stąd i
                podejście pod zabudowania mieszkańców dla zwierząt jest wyjątkowo
                łatwe. Jak donoszą mieszkańcy, pojawiający się tam niedźwiedź zjada
                jabłka i grzebie w odpadkach. Przyrodnicy apelują, aby na posesjach
                nie zostawiać żadnego jedzenia. To właśnie ono najbardziej
                interesuje niedźwiedzie.
                www.nowiny.z-ne.pl/s,doc,pol,nowiny,1530,0,32981,1,1530.html

                Drogie mamy , gwarantuję Wam, że i dzik i lis i niedzwiedz są
                grozniejsze niz psy biegajace luzem.

                Oczywiscie, ze nienalzey strzelac do nich jak leci ale jak pokazuje
                te kilka linków gdyby mysliwi strzelali bez opamietania do
                wszystkiego co se rusza nie byłoby takiech problemów o jakich
                donoszą zacytowane przeze mnie media.
                Za wyginięcie pewnych gatunków nie odpowiadaja tylko mysliwi ale
                takze my.

                Tu gdzie mam dom w tej chwili kilkadziesiat lat temu szumiały lasy
                legionowskie. Jest nas coraz wiecej.

                Co do żbików...po pierwsze te koty krzyzuja sie z naszymi kotami
                domowymi i żbika trudno uświadczyc. POza tym wycina się lasy,
                niszczy się ekosystemy w których wystepują.
                Ale głowna przyczyna wyginiecia żbików sa nasze kotki.

                A kolezance na Mysliwieckiej usiadła na drzewie ...SOWA smile przed
                chwilą smile
                • to.ja.kas i o głuszcu co go mysliwi wybili słow kilka 25.11.08, 13:14
                  ZA BRUDNO, ZA SUCHO, ZA GĘSTO

                  "Na przełomie XIX i XX wieku na terenie Beskidu Śląskiego było około
                  300 sztuk głuszców. W okresie międzywojennym nasze nadleśnictwo
                  miało największą populację głuszca w Polsce" - wspomina Zenon
                  Rzońca. Jednak, jak zauważa, taki stan trwał tylko do połowy XX
                  wieku.

                  Odtąd następował gwałtowny spadek liczby głuszców, spowodowany m.in.
                  niszczeniem lasów przez kwaśne deszcze i inne zanieczyszczenia
                  przemysłowe, przekształcaniem środowiska, osuszaniem terenów
                  podmokłych, a także gospodarką leśną, nastawioną na zagospodarowanie
                  każdego skrawka otwartego terenu (tzw. płazowin czy nieużytków)
                  prowadzącą do zwiększonej gęstości lasów.

                  Przeprowadzona w 2002 roku inwentaryzacja pokazała, że na około 25
                  tys. hektarów Beskidu Śląskiego żyje tylko 10 sztuk głuszców.

                  www.biolog.pl/article1020.html
                  cepl.sggw.waw.pl/publikacje/ptaki/gluszec.htm
                  Nie zwalajmy na mysliwych, za to ze nie ma w naszych lasach zwierzat.
                  Wszyscy jestesmy sobie winni.
                  Jak napisał ktos wyzej "kazdy lubi o sobie myslec dobrze" wiec szuka
                  sie winnego...a mysliwy to łatwy cel, bo ma strzelbe i strzela do
                  zwierząt.

                  Nie bronię mysliwych. Uwazam tylko, że opinia, ze gdyby nie mysliwi
                  to w kazdym lesie jelenie rodziłyby sie dziesiatkami jest mitem
                  który tak naprawde szkodzi...bo nie rozumiemy zgubnego wpływu jaki
                  my sami mamy na srodowisko.
                  Nie mozemy nie ingerowac w nasze ekosystemy bo one są już od wielu
                  lat rozchwiane...bo budujemy miasta, drogi, przedszkola, szkoły,
                  wsie, osiedla. Nie ma co liczyc (o czym pisał nawrócony mysliwy), ze
                  przyroda sie sama zregeneruje...nie w podmiejskich lasach...w
                  parkach narodowych i owszem, bo tam jest na to szansa i odpowiedni
                  areał.
                  Dziki, lisy, ptaki drapiezne , niedzwiedzie stały sie kontenerowcami
                  smieciowymi których ilosc trzeba regulowac odstrzałem...albo
                  wysiedlic nas w inne miejsca. Bez regulacji jakim jest odstrzał
                  ilość dzików, lisów, zajęcy (tak, tak) spowoduje katastrofę w i tak
                  przetrzebionych juz lasach, polach i łakach.
                  Inaczej dojdzie do tego, że nie będzie przepiórek w zbozu bo lisy
                  pozra je co do sztuki.

                  Niestety nie da sie wrócic przyrody do stanu pierwotnego....chyba,
                  ze człowiek jako gatunek przestanie istniec, ale o takich
                  skrajnosciach chyba nie ma co rozmawiacsmile

                  I dalej uwazam, że jak mysliwy jest zły to kazdy jedzacy mieso jest
                  duzo wiekszym potworem (w tym ja)...ale to moja opinia i moje
                  zdanie smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka