Dodaj do ulubionych

Jesteście asertywne u lekarzy?

26.11.08, 19:58
A pewnie jesteście... smile, to zastanawiam się w jaki sposób: miły, acz stanowczy, czy raczej stanowczo nerwowy, czy może jeszcze jakiś inny? smile
Raczej chodzi mi o to, aby więcej skorzystać i "wydusić" skrzętnie skrywaną wiedzę lekarską, zainteresować problemem i pacjentem i nie dać się traktować rutynowo i z góry (pani nie jest lekarzem, niech pani nie wtyka nosa).
Mówię tu o setkach sytuacji w ciąży, z małym dzieckiem, przepisywaniem fury leków itp...
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 26.11.08, 20:11
      Najgorsza ze wszystkich sytuacji (z punktu widzenia mojej asertywnosci), po
      prostu porażka.
      Ostatnio zaczęlam sobie zapisywac pytania, ktore chce zadac, i przed wejsciem
      powzinac stanowcze postanowienie, ze nie wyjde, poki mi wszystkiego nie wytłumaczy.
      Ale cięzko.
      • mama_misi Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 26.11.08, 20:22
        Jestem. Akurat tutaj zawsze mam coś do powiedzenia i mówię co myślę. A i zdarza
        mi się pouczyc lekarza. Jak na razie nikt za drzwi mnie nie wyrzucił wink
    • lolinka2 Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 26.11.08, 20:38
      jestem, okrutnie, z racji profesji własnej.

      Moi (nasi) lekarze są wyjątkowi w każdym calu, na przypadkowe
      egzemplarze trafiałam w szpitalach, tragedia. Kończyło się różnie:
      wyjaśnieniem pani dr, że jej wiedza z całym szacunkiem, to rocznik
      1942 (serio, powoływała się na badania z tego roku sama o tym nie
      wiedząc), a w sumie widzimy się tylko na IP, więc może się o moje
      dziecko specjalnie nie kłopotać, bo jej leczeniem zajmą się w
      oddziale...; wypisaniem mnie z oddziału na własne żądanie; uzyskaniem
      potrzebnych skierowań na badania (zwłaszcza bakteriologiczne);
      pisemną naganą udzieloną pewnej pani dr przez jej przełożonego;
      inwazją SANEPIDu i karą nałożoną na oddział.... różnie bywało smile
      • phantomka Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 26.11.08, 20:44
        Jestem, ale w mily sposob, czyli taki, jakiego sama oczekuje. Zadaje
        mnostwo pytan, nie daje sie zbywac glownie dlatego, ze medycyna
        zawsze mnie interesowala i staram sie na biezaco czytac rozne
        nowinki. Dlatego idac do lekarza okreslonej profesji, staram sie byc
        przygotowana, zeby wlasnie nie dac sie zbyc. Nauczylam sie, ze od
        niektorych lekarzy trzeba ciagnac rozne informacje.
        Zdarza sie, ze nie zgadzam sie na przepisanie danego leku, tlumacze
        swoje przekonania. Pediatra mojej corki jest pelna zrozumienia dla
        moich fobii antybiotykowych i tym podobnych, smiejemy sie z tego,
        ale szanuje moja opinie.
        Wazne, zeby nie wymadrzac sie zbytnio, tylko tak zadawac pytania,
        zeby lekarz nadal czul, ze jest tu po to, zeby nas leczyc, a nie
        odwrotniesmile
        • minerallna Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 26.11.08, 22:03
          Ja mam tak samo. Nie da rady, żeby jakiś lekarz zbył mnie.
          Phantomka ma rację, lekarze to nie rodzice naszych dzieci, i czasem trzeba im przypomnieć, że to lekarstwo akurat w tej sytuacji nie nadaje się.
          Ja mam tak samo jak Phantomka , dobrego i uczulonego na wszelakie dziecięce choroby dzieci lekarza nie trzeba "pouczać".
    • sanna.i Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 26.11.08, 20:55
      Jestem dociekliwa.Nie przemądrzała,ale dociekliwa strasznie."Sto pytań do.."
      • aguskin Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 26.11.08, 21:06
        raczej aż za bardzo,
        pytam, wymagam, podpowiadam, bo skąd może lekarz wiedziec co mi jest,
        widzi mnie lub dziecko kilka minut, a i czesto diagnoze lepsza
        stawiam, choc mówie mu na koncu, przy wyjsciu, zeby nie sugerowac,
        ale czasem zdarza sie oporny i trudno z dukania pod nosem cos
        wydobyc,
        wtedy naciskam, az ulegnie,
    • katia.seitz Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 26.11.08, 21:43
      W zbyt małym stopniu. Przy najbliższej wizycie postanawiam sobie zapisać
      wszelkie pytania na kartce i dopytać o wszystko, bo zwykle tchórzę (albo
      zapominam) i nie zadaje połowy, których bym chciała....
    • deela Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 26.11.08, 21:53
      nie jestem asertywna
      jestem wredna ikaze sie dlugo lekarzowi spowiadac z antybiotyku
      • marzeka1 Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 26.11.08, 21:59
        Staram się, ale nawet nie bardzo mam jak to wypróbować na lekarzu rodzinnym, bo dzieci mi od zawsze bardzo rzadko chorują, a i lekarz nie jest skory do wypisywania furu leków,dlatego wiem,że gdy raz na rok czy 2 dziecku zapisze antybiotyk, to to ma sens i działa.
    • mamabuly Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 26.11.08, 22:09
      Pewnie, że tak wyciagam wszelkie informacje. Natomiast trudno mi
      wchodzić w jakieś skomplikowane wywody albo podważać wiarygodność
      lekarza bo nie jestem specjalistką. Często jeżeli coś budzi moje
      wątpliwości proszę o zapisanie po łacinie nazwy przypadłości i
      dzwonię do mamy lekarza po konsultacje.
      Ale zdecydowanie domagam się zawsze wszystkich inforrmacji które są
      mi potrzebne.
      Ja wogóle tak mam, że jak nie wiem to pytam.
      • zonka77 jestem bo muszę 26.11.08, 22:21
        z racji swojej choroby o której przeciętni lekarze wiedzą mało.
        I w ciąży i teraz z maluchem muszę na każdym kroku tłumaczyć, nie raz kłócić
        się. Standardowo noszę ze sobą wydrukowane informacje - publikacje i adresy www
        gdzie można zasięgnąć info.

        Częściej spotykam się z postawą "nie będzie mnie Pani pouczać" ale zdarzają się
        miłe wyjątki gdzie lekarz mówi wprost że niewiele wie i chętnie się dowie więcej.

        Ostatnio byłam w pozytywnym szoku bo poszłam do pediatry w Limie. Pani dr bardzo
        leciwa, pomyślałam że pewnie będzie mnie przekonywać że źle robię nie karmiąc i
        że będzie dysponować wiedzą na temat boreliozy sprzed 30 lat. A tu totalne
        zaskoczenie - wiedziała naprawdę dużo i ta wiedza była jak na Polskę bardzo
        nowoczesna i rozległa.
        • nangaparbat3 Re: jestem bo muszę 26.11.08, 23:11
          W pierwszej chwili pomyslalam, zes pojechala do Peru.
          • karambol45 Re: jestem bo muszę 27.11.08, 08:34
            ja tez tak pomyslałam
            a gdzie to w Polsce jest ta Lima?
            • e_r_i_n Re: jestem bo muszę 27.11.08, 09:37
              CM Lim smile
              A w temacie - zadaję pytanie, prosze o precyzyjne odpowiedzi 'co
              jest dziecku', na co jest dany lek (jesli go nie znam). I chyba
              robie to tak, ze uzyskuje odpowiedz smile. Zawsze.
            • mamabuly Re: jestem bo muszę 28.11.08, 16:50
              w googlu stoi, że jest w Wraszawie LIM Medical Center Przychodnie CM
              LIM M1 M2 M3 M4 Budynek Hotel Marriott A
    • figrut Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 26.11.08, 22:51
      Tak, bardzo. Pytam się o wszystko. Pytam też o rodzaj, działanie i zasadność
      przepisania danego leku, jakie ma działanie uboczne przy częstym stosowaniu.
      Jeśli słyszę "przepiszemy antybiotyk" często zaczynam się jeżyć i pytam z jaką
      bakterią ma walczyć . Jak słyszę, że gardełko zaczerwienione, czy też "zapalenie
      oskrzeli" proszę o wypisanie antybiotyku na osobnej recepcie i dodaję, że jeśli
      nie będzie poprawy, to wykupię wtedy antybiotyk (dość sporo ich w stanie
      nienaruszonym odniosłam do ośrodka, aby ktoś inny skorzystał).
    • rotera Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 27.11.08, 08:29
      tak,
      zapisuje sobie pytania szczególnie do lekarzy specjalistów
      moja i syna choroba rózne ale długoletnie, można łatwo znaleźć dużo
      info, łatwo zapytać, a jak się obcuje kilka lat to już wiadomo o co
      zapytać i poznać nowicjusza
      albo naciągacza, który chętnie skieruje do swojego kolegi super
      specjalisty....z regóły wiem co w trawie piszczy, ale świeżo dałam
      się naciąć i chodzić żeby sobie pan dr pogadał i czarował to już nie
      na tym etapie choroby, zresztą zadając bardziej szczegółowe pytania
      i wyłapując delikatne aczkolwiek różnice po chwili można się
      zorientować że chodzi po cienkim lodzie, szkoda mi wyrzuconej stówy,
      ale z drugiej strony mam spokojne sumienie że nie przeoczyłam.
      w takim przypadku nie jestem już asertywna, rzucam ciężkie, cięte
      merytoryczne riposty,kończy się to czerwieniem albo yyyy lekarza, ze
      mnie uchodzi powietrze ale jednak nie do końca bo największa złość
      dotyczy mojego zmarnowanego czasu.

      co do pediatry/internisty to jeden i drugi super, dużo wie, a jak
      nie wie to otwarcie mówi, nie skąpi badań i pamięta na co chorujemy,
      leki też pamięta prawie nie zaglądając do karty, zna rodzine i
      sprawdza ewentualną dziedziczność przypadłości,
      mam do nich zaufanie i szacunek
    • moni.ka32 Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 27.11.08, 08:49
      Czesto walcze o antybiotyk,ktory moim zdaniem jest ostatnia deska
      ratunku a nie lekiem pierwszej pomocy u zakatarzonego,przeziebionego
      dziecka.Ostatnio mialam niezbyt mile wspomnienia z chirurgii DSK w
      Lublinie,syn wyladowal z zapaleniem wyrostka,po operacji wiele
      informacji musialam wyciagac na sile w koncu mi ich udzielali ale na
      zasadzie zebym im dala swiety spokoj.
      • lolinka2 Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 27.11.08, 10:02
        w DSK w Lublinie???

        Ja mam po nich jak najlepsze wspomnienia.... z chirurgami się
        widziałam na IP, generalnie sporo poradni obeszłam i naprawdę
        ludeczkowie do rzeczy byli...
        • moni.ka32 Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 27.11.08, 14:15
          Dokladnie chodzilo mi o ordynatora tego odzialu.
    • madameblanka Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 27.11.08, 09:21
      Najczęściej jest tak że to ja stawiam diagnoze i pytam się co on na to.
      Tzn opisuję objawy i co o tym myślę czy z jaką chorobą je wiążę.
      Po czym lekarz czy ja argumentujemy swoje "wywody".

      Oczywiście muszę przyznać że zanim wybiorę sie do lekarza i czegoś nie jestem
      pewna, coś mnie nurtuje czy nie daje spokoju sięgam po literaturę medyczną
      /jeżeli z dzieckiem to rzucam sie na pediatrię i układ oddechowy - bo z tym
      najczęściej jest problem/.

      Muszę dodać że wszystko przebiega w świetnej atmosferze tak że lekarz nie ma
      odczucia, że przyszła "przemądrzała".
    • dag_dag Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 27.11.08, 10:14
      Spróbuj nie być u lekarza w UK... Oczywiście. I to jak asertywna jestem!
      • kiraout Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 27.11.08, 11:14
        Myślę, czy w UK, czy w Polsce - jedna ryba. Obecnie z UK mam bardzo dobre
        odczucia. Przygotowuję się do wizyty, mam informacje, ale asertywna nie jestem,
        po prostu słucham, co ma do powiedzenia, a do powiedzenia ma dużo. Może na
        takich lekarzy tu trafiłam, ale jestem z nich o niebo bardziej zadowolona niż z
        polskich.

        W Polsce zaczęłam byc asertywna dopiero na krótko przed urodzeniem sie mojego
        dziecka, kiedy trafiłam do szpitala i kompletnie nie byłam w stanie się
        dowiedzieć dokładnie co mi jest jakie rokowania, jaki mają plan awaryjny itp.
        W związku z tym napisałam podanie o wgląd do swojej karty i wręczyłam je z łóżka
        szpitalnego ordynatorowi przy obchodzie. Był oburzony! Zbeształ mnie, że nie
        leże sama, że personel nie po to, zeby z nami kawke pić. Powiedziałam, że z
        wglądu nie zrezygnuję. Kartę dał, oddelegował lekarkę do mnie z wyjaśnieniami.
        To był mój pierwszy sukces i popis asertywności. I chociaż wszyscy byli sztywni
        z przerażenia, że coś mi się porąbało w głowie (bo w szpitalu przeciez trza
        leżeć z buzią w ciup), to ja dowiedziałam się wtedy na czym stoję i uspokoiłam
        się co nieco smile
        Tamto chyba zadziałało, a teraz jakoś nie potrzebuję być "czujna" smile Boję się,
        ze stracę lwi pazur! smile
    • protozoa Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 27.11.08, 15:51
      Zawsze rozmawiam z pacjentami, pytam czy zrozumieli. I robi to większość
      kolegów. Pacjenci... cóż są rózni.
      Część pyta o to o czym przed chwila mówiam, a więc nie słucha, część słucha, ale
      i tak wie lepiej....
      Miałam kiedys takiego asertywnego pacjenta, który o mało nie przepłacił życiem
      swojej hm... głupoty. A było to ta:
      Po przyjęciu na chirurgię na planowy zabieg badam go, zbieram wywiad i
      odpowiadam na liczne pytania ( spisane na kartce i chwała mu za to). Pacjent
      pyta czy w szpitalu dostanie WSZYSTKIE leki. Odpowiadam, że tak. Co więcej
      wpisuję zlecone leki do karty gorączkowej. Mierzę ciśnienie, które w szpitalu
      okazało się być nieco większe od ciśnienia mierzonego w domu ( pacjent leczony
      na nadciśnienie i dobrze ustawiony przez internistę). Wpisuję wartość ciśnienia
      do karty gorączkowej.
      Pacjent gdy zamknęły się za mna drzwi rozpoczął studiowanie tego co napisałam.
      Większość leków zgadzała się z tymi, które przyjmował w domu - z wyjątkiem
      jednego - tego na nadciśnienie. Ten sam lek, ale inna nazwa. Pacjent postanowił
      leczyc się sam, a właściwie "uzupełnic brakujący lek" własnym. No i zamiast
      jednej dawki wziął 3. Jedna zlecona przeze mnie, dwie "domowe" ( z czego jedna
      narmalna, a druga, żeby szybciej spadło ciśnienie). Tak zeznawali współpacjenci
      z sali. Facet tak obniżył sobie ciśnienie, że doszło do zapaści. Gdy go
      doprowadzilismy do stanu wyjściowego ( oczywiście spadł z zabiegu następnego
      dnia) rzekł, że on wie jakie bierze leki a tego domowego nie było.
      Ręce opadają.
      • e_r_i_n Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 27.11.08, 17:41
        protozoa napisała:

        > Zawsze rozmawiam z pacjentami, pytam czy zrozumieli. I robi to
        > większość kolegów. Pacjenci... cóż są rózni.

        Lekarze też są różni.
        Moi 'stali' faktycznie mówią sami z siebie. Tacy, których widzę raz w życiu -
        zazwyczaj muszą jednak być ciągnięci za język.
      • gryzelda71 Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 28.11.08, 09:52
        Wiem,ze tak to powinno wyglądać,ale chyba wyobraźnia troszkę poniosła panią
        doktor.Od kiedy to lekarz mierzy ciśnienie pacjentom?
        • protozoa Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 28.11.08, 12:43
          Przy PRZYJĘCIU pacjenta na oddział ZAWSZE sama mierzę ciśnienie. Potem robia to
          już pielegniarki, no chyba, że cos mi sie nie podoba i wtedy przed poproszeniem
          na konsultację internisty sama kontroluje pomiar.
          I, co pewnie też wyda Wam sie dziwne, zdarza mi sie przy przyjęciu poprosic, aby
          w mojej obecności pacjent zmierzył temperaturę. Nie jest to standard, ale jesli
          mam watpliwości, cos mi sie nie podoba to jestem przy pomiarze.
          • gryzelda71 Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 28.11.08, 12:46
            Jesteś wyjątkowa.....
            O stolec zapewne sam też pytasz....
            • protozoa Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 28.11.08, 12:56
              Jeżeli badam brzuch i cos mi sie nie podoba to pytam kiedy ostatni raz było
              wypróznienie nie sugerując się kreskami w karcie gorączkowej wymalowanymi przez
              pielęgniarki. Rutynowo nie pytam.
    • reszka2 Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 27.11.08, 22:31
      No wszyscy święci pańscy...
      Chyba wszytskie asertywne matki z całej Polski zebrały się w jednym wątku...
      Ja zazwyczaj nie słyszę z tamtej strony ŻADNYCH pytań, ŻADNYCH wątpliwości,
      ŻADNEGO duszenia wiedzy lekarskiej ani niczego innego. Zero.
      Pacjenci zazwyczaj wstydzą się powiedzieć, że czegos nie rozumieją. Nie szkodzi,
      że poświęcam odpowiednią ilość czasu na tłumaczenie, rysuję schematy, daję
      zalecenia na piśmie. Do poziomu subkomórkowego, gdzie kiedys gnał mnie pęd
      niesienia kaganka oświaty medycznej już nie schodzę.
      Dlatego nie pomaga tłumaczenie, pisanie. W sporym odsetku przypadków pacjent
      kiwa głową potakując, gdy pytam czy wszytsko jasne, kręci przecząco, gdy pytam,
      czy ma jakiś pytania. Po czym robi po swojemu - zupełnie inaczej niż zalecałam.
      Ale byłabym skłonna uznać za sukces życiowy, jeśli uda mi się kogoś
      wyedukować,że Grpiex nie leczy grypy.

      No proszę, a tu taka ilość asertywnych (ciekawe, co autorka rozumie pod tym
      pojęciem), dociekliwym mam... Aż się wierzyć nie chce.
      • figrut Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 28.11.08, 00:43
        Reszka, myślę, że nie masz czego żałować, bo czasami taki asertywny pacjent (czy
        opiekun pacjenta) potrafi niezłego wstydu lekarzowi narobić tongue_out
        W mojej przychodni mam dostęp do czterech lekarzy, gdzie mogę się leczyć wraz z
        rodziną bez względu na to, do którego jestem w tym dziwacznym formularzu
        zapisana. Kiedy mój młodszy dostał plamicy Schoenleina-Henocha, jeden z tych
        lekarzy stwierdził, że to świerzb i zapisał wtedy niespełna 3 letniemu dziecku
        Jacutin (czy jak tam się zwie to mleczko - trucizna), którym zalecił wysmarować
        zmienione chorobowo miejsca, co oznaczało wysmarowanie całych nóg wraz z
        pośladkami (swoją drogą, dość dziwne umiejscowienie tego pseudo świerzbu....).
        Przyznam, że pierwszego dnia byłam tak skołowana po nie przespanej całej nocce,
        że opisałam tylko "lekarzowi" objawy i przyjęłam receptę. Jednak już dnia
        następnego, weszłam do niego i zrobiłam awanturę przy otwartych drzwiach, co z
        niego za lekarz, skoro siniaczki i plamki na nogach i pośladkach uznał za
        świerzb i do tego kazał tak małe dziecko, wysmarować taką trucizną na tak
        wielkiej powierzchni ciała.
        Nie zrobiłam awantury lekarce, która owe zmiany uznała za uczulenie, gdyż
        choroba bardzo rzadka i lekarz też człowiek, że może z mety nie wiedzieć co to
        takiego, a ona aby nie zaszkodzić przepisała tylko wapno i zyrtec. Do trzeciego
        lekarza weszłam już niemal jak nosorożec, nabuzowana złością na zapas, gdyby nie
        zechciał wysłuchać uważnie, co to według mnie za choroba. Lekarz uniknął ataku,
        gdyż przyznał się do tego, że z czymś takim się nie spotkał. Wysłał syna na
        badania moczu kiedy tego zażądałam i nie uznał moich podejrzeń za mądrzenie się.
        Prawda jest taka, że lekarze strasznie nie lubią, kiedy ktoś sam podpowiada,
        co to może być za choroba, bo nie będzie im byle laik się wymądrzał. Większość
        osób wychowana jest też tak, że mają specjalną bieliznę do lekarza, a skoro tam
        trzeba iść ubranym niemal świątecznie, to znaczy, że idzie się do kogoś bardzo
        ważnego, przed kim trzeba czuć respekt i dla tego też boją się powiedzieć cokolwiek.
        • protozoa Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 28.11.08, 12:54
          Oj pacjent wymądrzając się tez potrafi sobie narobić wstydu, tylko, ze nie do
          końca zdaje sobie z tego sprawę. Przykład pierwszy z brzegu. Pytam w którym
          miejscu boli ( pacjent uskarza sie na bóle głowy, a on, że boli go kośc sitowa.
          Kto zna anatomie ten widzi absurd.
          Badam brzuch i widzę bliznę. Pytam czy to po usunięciu wyrostka robaczkowego.
          Pacjent zaprzecza, wiec pytam co to była za operacja. W odpowiedzi słysze, że
          usunięto mu ślepą kiszkę. Przed operacją oznaczam grupę krwi. Wynik O Rh(+),
          chory krzyczy, że ma Rh(-). Sprawa poważna,zaczynam prowadzić dochodzenie i w
          pliku badań pacjenta znajduję oznaczaną przed laty grupe krwi. Jest O Rh(+). Na
          obchodzie pacjent upiera się, ze miał Rh(-) i widocznie mu sie zmieniło. Na
          dowód swojej racji wyciąga mi..... wynik WR sprzed 30 lat, który faktycznie jest
          ujemny.
          • figrut Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 28.11.08, 15:58
            Protoza, a nie uważasz, że między wymądrzaniem pacjenta, a diagnozą lekarza
            (widziałaś kiedyś świerzb na nogach i pośladkach, bez żadnych śladów na dłoniach
            ? ) i zapisaniem trucizny małemu pacjentowi na cytuję "miejsca chorobowo
            zmienione" czyli CAŁE nogi i pośladki jest ogromna różnica ? Chyba, że nie masz
            pojęcia, jak działa Jacutin...
    • mathiola Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 27.11.08, 22:41
      Dobieram sobie lekarzy, z którymi możliwy jest tak zwany DIALOG. Bo
      nie ze wszystkimi niestety jest możliwy. Więc ja sobie lekarzy
      dobieram pod tym kątem (oczywiście plus wiedza i profesjonalizm ale
      to chyba poza dyskusją). Do tego sama posiadam jakąś tam (może
      minimalną, a może średnią) wiedzę na temat zdrowia i metod leczenia.
      I dzięki temu wchodząc do gabinetu lekarskiego po pierwsze wiem, po
      co przyszłam, po drugie mogę to powiedzieć lekarzowi i oczekiwać
      konstruktywnych uwag, po trzecie - jeśli moja intuicja podpowiada mi
      coś tam coś tam (big_grin) to nie wyjdę z tego gabinetu, póki nie obgadam
      z lekarzem problemu i nie przeciągnę go w końcu na swoją stronę,
      uzyskując takie a nie inne skierowanie, takie a nie inne leki i tak
      dalej.
      Czy to jest asertywność? Raczej świadomość i umiejętność podjęcia
      dyskusji.
    • ania.silenter nie jestem bo nic nie muszę wyduszać 27.11.08, 22:50
      mój osobisty lekarz zawsze wie, kiedy mi pomóc, zasypuje mnie tysiącem rad
      szczególnie, gdy chodzi o moje córeczki a jej wnuczkitongue_out. Mowa oczywiście o mojej
      mamiewink. Niestety mieszka bardzo daleko od nas więc "wypróbowałam" polecaną
      pediatrę z naszego miasteczka i jestem bardzo zadowolonasmile.
      • mathiola Aniu 28.11.08, 11:02
        To doktor O.? smile
        • ania.silenter Mathiola 28.11.08, 20:23
          mathiola napisała:

          > To doktor O.? smile

          Tak to pani doktor O smile.
    • bri Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 28.11.08, 10:56
      Jestem. Ale zwykle lekarz jest znacznie bardziej asertywny wink
    • mim288 Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 28.11.08, 13:03
      Chodzę wyłącznie do takich, z którymi nie muszę byc asertywna (bo
      oni są mili, komunikatywni i kompetentni). Mamy jednego pediatrę,
      ciąże prowadziłam tez ujednego lekarza i on mi za kadym razem robił
      cc i opiekował sie mna w szpitalu. Korzystamy z usług jednej pani
      dr stomatolog - pedodonty (dzieci i my), a więcej lekarzy nie
      potrzebujemy.
      Raz "korzystaliśmy" (czy raczej usiłowalismy to zrobić) z usług
      lekarzy w szpitalu na Niekłańskiej (i to był dramat w ciapki -
      asertywnośc na nić gdy druga storna jest chodzącą
      beznadziejnością), a poza tym wyłącznie w czasie wyjazdów
      wakacyjnych za granicą (i tu też nie trzeba było byc asertywnym, bo
      lekarze sami wszstko tłumaczyli, pytali się itd).
    • aluc Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 28.11.08, 15:27
      jestem morderczo asertywna
      • guderianka Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 28.11.08, 15:32
        Asertywna że hej wink
    • boziaj Re: Jesteście asertywne u lekarzy? 28.11.08, 20:18
      moja mama była baaardzo asertywna
      udało jej sie skłonic moja pediatrę, aby skazała mnie na
      przyjmowanie penicyliny z debecylina i.m. co 10 dni przez rok,
      ponieważ często chorowałam, a nieco wczesniej taka kuracja pomogła
      mojej siostrze (z innych powodów) wink
      tak tak, wiem, ze teraz asertywne mamy maja inne poglady na
      antybiotyki... zapewne teraz w modzie jest uzyskac (bądz przeciwnie,
      nie uzyskac) czegos innego
      oczywiscie przez ten rok chorowałam duzo mniej...
      podsumowujac mi sie zadna krzywda nie stała, lekarka miała święy
      spokój, a mama była usatysfakcjonowana
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka