Poczytałam właśnei w dodatku Faktu (naprawdę kupiłam tylko dla telewizyjnej

) o alternatywnych formach zatrudnienia - telepracy itp. Już nie raz tu
narzekałam na dojazdy do pracy i "przestoje" - czasami przez 1 tydzień lub 2
nie ma prawie nic do roboty. Do dzieci zatrudniam opiekunkę. Teraz jestem na
zwolnieniu na dziecko,ale łączę się z pracą, odbieram maile itp. Wiem, że
mogłabym tak pracować - lubię tak pracować, jestem zorganizowana itp. Wiem
jednak, że w mojej firmie prezes niechętnie patrzy na te nowinki. Jak się
dowiedział, że niektóre dziewczyny wynegocjowały sobie 1 dzień w tygodniu
pracy w domu to nie był zachwycony. Moje stanowisko nie wymaga kontaktu z
prezesem, jest właściwie niezależnie od innych, tzn inne osoby zlecają mi coś
do wykonania, ja im mówię na kiedy to zrobię i przekazuje im finalną analizę /
raport. Zbieram się, żeby jednak spróbować wynegocjować jakąś alternatywną
formę zatruenienia, ale się boję. MAcie jakieś doświadzczenia z tym związane?
A te z Was które są szefowymi - jak byście na to patrzyły?