chrzciny-problem

30.11.08, 15:20
Witam wszystkie mamy!
Dziewczyny, mam ogromny problem. Ale może od początku. Niedługo będą chrzciny
naszego maleństwa, postanowiliśmy, że zrobimy je w lokalu, bo nasze warunki
lokalowe na to nie pozwalają, aby zrobić to w domu i pomieścić 12
osób(kawalerka). Rodzice mojego męża są po rozwodzie i mają już swoje rodziny.
Chcemy zaprosić również babcię mojego męża(matka teścia), ale ona po prostu
nienawidzi mojej teściowej i nie wyobraża sobie sytuacji, że mogłaby usiąść z
nią przy jednym stole. Poza tym prababcia jest taka, że ponieważ mieszka z
dorosłym synem i zamężną córką, my w obowiązku mamy ich też zaprosić, bo
inaczej ona nie przyjedzie. Również mój teść ma jakieś do nas pretensje, że
nie chcemy ciotki i wujka zaprosić. Z mojej strony będą tylko rodzice i
siostra, która będzie chrzestną. Teściowie mieszkają od nas ok.200km, a moi
rodzice 400km. W naszym mieszkaniu możemy przenocować max 3 osoby i silą
rzeczy będą to moi rodzice z siostrą, bo mają dalej. Problem z tym, co mam
zrobić z babcią i ciotkami od strony męża. Najchętniej bym nawet prababci nie
zapraszała i nie byłoby żadnego problemu, ale to byłaby po prostu masakra i
byłabym tą najgorszą(pewnie i tak jestem, bo zabrałam jedynego wnuczka i on
nie może oddawać kasy babci, która ma potężną emeryturę a synek z którym
mieszka oddaje jej całą pensję a i tak narzeka, że nie ma kasy).
Poradźcie co mam robić, bo na razie mam kompletną pustkę w głowie.
    • filipianka Re: chrzciny-problem 30.11.08, 15:24
      już kiedyś podobną historię czytałam (tam było coś o bogatym wujku)

      co zrobić?
      zaproś tych których WY-rodzice uważacie za stosowne

      • madameblanka Re: chrzciny-problem 30.11.08, 15:34
        dokładnie.
        My zaprosiliśmy tylko naszych rodziców i chrzestnych córki. That's all.
        Wiedzieliśmy że co poniektórzy są niezadowoleni, ale nikt nie pisnął słowem,
        moze dlatego że nie tłumaczyliśmy się z tego, nie przepraszaliśmy itd
    • golfstrom Re: chrzciny-problem 30.11.08, 15:37
      > Chcemy zaprosić również babcię mojego męża(matka teścia), ale ona
      po prostu
      > nienawidzi mojej teściowej i nie wyobraża sobie sytuacji, że
      mogłaby usiąść z
      > nią przy jednym stole. Poza tym prababcia jest taka, że ponieważ
      mieszka z
      > dorosłym synem i zamężną córką, my w obowiązku mamy ich też
      zaprosić, bo
      > inaczej ona nie przyjedzie.

      Sama sobie odpowiedziałaś: zaproś babcię, wyraźnie ją przy tym
      informując, że matka Twojego męża, czyli babcia chrzczonego dziecka,
      też tam będzie. Równocześnie nie zapraszaj cioci ani wujka, bo niby
      dlaczego. Aha - no i poproś o odpowiedź w jakimś terminie, na
      wypadek, gdyby babcia się jednak zdecydowała.
    • gacusia1 Re: chrzciny-problem 30.11.08, 15:38
      Prababcie,wujka i ciotke zaprosilabym w innym terminie tlumaczac
      cala sytuacje(znienawidzona tesciowa przy jednym stole,warunki
      noclegowe). Albo nie zapraszalabym wcale.
      • jezykkic Re: chrzciny-problem 30.11.08, 15:44
        Najchętniej nie zapraszałabym ich wcale, ale mój teść też będzie coś sapał i
        wpędzał mnie w wyrzuty sumienia, identycznie było w przypadku naszego wesela.
        • gacusia1 To jakie Ty widzisz rozwiazanie? 30.11.08, 15:45

          • jezykkic Re: To jakie Ty widzisz rozwiazanie? 30.11.08, 15:49
            Zaprosiłabym tylko dziadków i chrzestnych z każdej strony i to wszystko.
            • przeciwcialo Re: To jakie Ty widzisz rozwiazanie? 30.11.08, 16:00
              No i zupełności wystarczy.
    • cora73 Re: chrzciny-problem 30.11.08, 15:39
      Prosta sprawa: zapros prababcie, jak nie przyjdzie to trudno (albo i
      niesmile Nie daj soba manipulowac, to chrzest waszego dziecka i macie
      prawo zaprosic tylko te osoby na ktorych wam zalezy.
      • deela Re: chrzciny-problem 01.12.08, 17:49
        wlasnie
    • azile.oli Re: chrzciny-problem 30.11.08, 15:42
      Zaproś babcię,ale oczywiście nadmień,że Twoja teściowa,a jej synowa
      też będzie zaproszona.Może się zdarzyć,że babcia oświadczy,że ona w
      takim razie nie przyjedzie i problem będziesz miała z głowy.Co do
      ciotki z wujkiem-to rodzina męża,więc niech on decyduje,czy ich
      zapraszać,oraz przemyśli ewentualną kwestię noclegu dla nich.A
      właściwie to powinnaś ,przedyskutować z mężem kwestie noclegu
      wszystkich gości,bo choć na zdrowy rozum Twoja rodzina ma dalej,więc
      niby ma pierszeństwo,bo krewni męża mogą wrócić tego samego dnia,ale
      tak naprawdę rozsądek-rozsadkiem,ale mąż może uważać,że
      dyskryminujesz jegoo rodzinę.Niech więc podejmie decyzję razem z
      Tobą i albo przekaże swojej rodzinie,że,niestety,nie macie ich gdzie
      przenocować,albo organizujecie nocleg dla wszystkich gości
      (hotel).Oczywiście ważne sa tu kwestie finansowe i jak was na to nie
      stać,to musicie osiągnąć kompromis inaczej.Mnie osobiście wkurza
      fakt,że ktoś zaproszony na jakąś uroczystość od razu zakłada,że
      zapraszający zapewni mu nocleg.Ja sama wyjeżdżając na takie imprezy
      zawsze wcześniej rezerwuję sobie hotel,bo nie chcę komuś robić
      kłopotu (zwłaszcza,jak mieszka w kawalerce),a po drugie sama chcę
      się czuć komfortowo i nie zwalać się komuś na głowę.Ale wiem,że taka
      postawa jest w mniejszości,sama będę miała niedługo ślub w bliskiej
      rodzinie męża,i nie wiem,czy mój małżonek nie zaprosi szanownej
      rodzinki na nocleg .Warunki mam,ale to nie moje dziecko wychodzi za
      mąż,chcę się w spokoju i komforcie na wesele przygotować,a rano
      odpocząć,a nie robić rodzince śniadanko.
      • jezykkic Re: chrzciny-problem 30.11.08, 15:48
        mój mąż jest świadomy, że za babcią nie przepadam, bo opowiada o mojej teściowej
        niestworzone historie i chce, żebym tak jak ona jej nienawidziła. A ponieważ z
        teściową i jej nową rodziną mam bardzo dobry kontakt, babcia jest przeciwko mnie.
        • jezykkic co do noclegu? 30.11.08, 15:54
          Mój teść i rodzina męża wykazuje tylko postawę roszczeniową, że im się po prostu
          wszystko należy, mam ich traktować jak królów i być niesamowicie wdzięczna, że
          zaszczycą nas swoją obecnością. To, że oboje pracujemy, nie uprawnia ich do
          tego, by oczekiwać niewiadomo czego. Jestem za tę ich postawę strasznie wkurzona.
      • cora73 Re: chrzciny-problem 30.11.08, 15:56
        Popieram....mnie tez dziwi fakt ze ktos oczekuje zapewnienia mu
        noclegu itp....no ale mnie duzo rzeczy jeszcze dziwismile
        • kiraout Re: chrzciny-problem 30.11.08, 18:09
          Przestałabym tak wszystkich zadowalać, skoro i tak lepiej nie będzie?
          Gości ograniczyłabym do absolutnego minimum i zrezygnowała z tej tradycji
          nocowania, normalnie zapowiadając, ze teraz macie sporo innych wydatków i nie ma
          wyjścia, muszą zrozumieć. Sprawdźcie połaczenia i tak ustawcie imprezę, żeby
          przyjezdni mogli pobyć i pojechac o przyzwoitej porze.
          WEź męża i zróbcie coś na kształt planu tej imprezy z zapisywaniem kto kogo i
          jak uprzedza i jak rozmawia. Wszystko spisane - nic Wam nie umknie smile
          POlecam asertywność - przydaje się i w późniejszych czasach, a od rodziców czas
          się jakoś poodłączać smile Duzi jesteście smile
    • adelska123 podłącze się - poradźcie 30.11.08, 20:45
      u mnie sytuacja jest następująca:
      z mojej strony tylko dziadkowie dziecka - nie mam rodzeństwa,
      z męża strony dziadkowie dziecka,
      oczywiście chrzestny - nasz dobry znajomy,

      i dalej zaczyna sie problem...

      chrzestną ma być bratowa męża - zaprosić razem z bratem męża.

      i teoretycznie tyle osób by wystarczyło, ale mąż ma jeszcze drugiego
      brata i bratową - mieszkają daleko, nie bardzo lubiani...ale jednego
      brata zaprosić, a drugiego nie??
      i siostra męża z jej mężem - mieszkają na miejscu - ci to nawet
      nieproszeni zawsze przyjdą, wystarczy, że się zjawiają np. teściowie
      to oni też sie czują zaproszeni i przychodzą razem...

      chrzciny w lokalu - mamy małe mieszkanie i jesteśmy ograniczeni też
      finansowo...
      • jezykkic Re: podłącze się - poradźcie 01.12.08, 17:44
        Właśnie to jest to, że ludzie nie potrafią zrozumieć, że jak zapraszasz jednych,
        to już niekoniecznie drugich. Większość oczekuję, że będzie sielsko zgodnie z
        zasadą "zastaw się a postaw się". Dla mnie to porażka.
        • bweiher Ja zrobiłam tak... 01.12.08, 17:59
          W związku że urodziły nam się bliźniaki i mieszkanie małe robiliśmy w
          lokalu.Tylko najbliższa rodzina(dziadkowie i chrzestni) a itak wyszło 20
          osób.Nie stać nas było na więcej i ani mąz nie nalegał na swoje rodzeństwo ani
          ja.Mam 5 rodzeństwa,mąż tak samo.Mało mnie interesowało czy się ktoś obrazi czy
          nie(bo to impreza dla dziecka a nie dla ciotek czy wujków) i wysłałam
          zaproszenia.Mojej siostrze z męzem-chrzestni nr 1 + dzieci,siostra z kolegą
          męza-chrzestni nr 2 + dzieci siostry i żona tego kolegi.Dziadkowie z jednej i z
          drugiej strony. Reszta rodziny nie była zaproszona(bo by trzeba moich braci z
          rodzinami wziąć i 5 rodzeństwa mojego męża jeszcze bez pełnych rodzin). Masakra.
          Hmmm...tak czytam tę moją wypowiedz i się zastanawiam czy cokolwiek z tego
          zrozumiałyście smile
          • thaures Re: Ja zrobiłam tak... 01.12.08, 19:23
            Nie znoszę imrez typu chrzciny, komunie gdy sama muszę je
            organizować. Cztery takie imprezy mam za sobą i mam nadzieję że o
            ślubie dzieci dowiem się po fakcie... Najpierw spadnie mi kamień z
            serca, potem ich zabiję.
            Na imprezach mamy tylko dziadków, chrzestnych i brata męża. Tym
            samym nikt nie jest obrażony, że ciotkę x się zaprosiło, a ciotkę y
            już nie. Imprezy zawsze sami organizowaliśmy i opłacaliśmy,więc nie
            mieliśmy żadnych "zobowiązań" w stosunku do rodziny, że kogoś tam
            wypada zaprosić.
            Kiedy chrzciny syna robiliśmy w lokalu- dawno i nie było to tak
            popularne jak dzisiaj, teściowa powiedziała, że do lokalu nie
            przyjdzie. Wtedy grzecznie powiedziałam, że to jej wybór i na
            chrzcinach będzie więc tylko jedna babcia. Oczywiście była i druga.
            Ludzie kulturalni mogą się nie znosić, nie rozmawiać z sobą, ale w
            pewnych sytuacjach potrafią się poprawnie zachować. Ja bym
            zaprosiła, powiedziała kto będzie, żeby można się było oswoić z tą
            myślą. Skłóconych gości usadziłabym jak najdalej od siebie i już. Od
            nich zależy czy przyjmą zaproszenie, ale jak przyjmą to chyba nie
            będą się kłócić przy stole.
            A po imprezie odetchnęłabym,że to już po...
            • thaures Re: Ja zrobiłam tak... 01.12.08, 19:27
              Póki żył pradziadek dzieci też był na każdej imprezie- przywożony na
              nią i zawożony przez nas. Miał dwie córki-jedna to moja teściowa-
              druga córka nie była zapraszana
              • jezykkic sytuacja sama się rozwiązała 01.12.08, 20:31
                U mnie sytuacja się sama rozwiązała, teść dziś oznajmił, że skoro przyjeżdża
                jego była żona i jeśli nie zaprosiliśmy jego matki, siostry z mężem i brata, to
                on nie przyjeżdża na chrzciny.
                Nic nie daję po sobie poznać, ale jestem cholernie zawiedziona, że dorosły facet
                po 20 latach po rozwodzie, nie jest w stanie przyjechać na chrzciny jedynego
                wnuka. Ale widzę, jaki smutny i jak przykro jest mojemu mężowi.sad(
Pełna wersja