Dodaj do ulubionych

koleżanka męża.

01.12.08, 10:53
mój chłop ma koleżankę która działa na mnie jak czerwona płachta na wściekłego
byka.Dokładnie wygląda to tak- oni razem pracują mają zespół muzyczny takie
tam grania na weselach itp. wkurza mnie to że co ona mu powie to dla niego
jest święte ona nawet wtrąca się w nasze małżeństwo bo jak mają przerwy to
usłyszałam że rozmawiają o różnych tematach o ona pani psycholog udziela porad
mojemu staremu.wyćmi się chce wczoraj usłyszałam że mój mąż żle wyszedł na
weselu jak robiono im zdjęcia bo wygląda na zmęczonego i zacna pani
zaproponowała żebym zabrała syna z sypialni i przeniosła się z nim do innego
pokoju bo pewnie mój pan mąż się nie wysypia przez płaczącego małego.druga
sytuacja wraca stary z pracy i zaczynają się telefony kiedyś naliczyłam 8 w
ciągu 2 godz aż w końcu rozpętałam awanturę. Kobiety proszę was o sensowną
opinie i pomoc ja już mam tego dość czuje że mogę narobić bałaganu bo ja nie
wytrzymam a rozmawiałam już z nią i co usłyszałam że ja tego nie rozumiem i
czemu ja się czepiam oni razem pracują i muszą być zgrani.Błagam o zrozumienie
ja starego nie mam w domu od kwietnia do listopada w żadną sobotę często też i
niedzielę wiem są z tego niezłe pieniądze ale chciałabym mieć męża na tygodniu
dla siebie i dzieci.A straszne jest że to co ona mu powie to on leci i robi a
ja nie mogę doprosić się umalowania sufitu w łazience. Pomocy ja nie wiem co
mam już robić.
Obserwuj wątek
      • mic-hag Re: koleżanka męża. 02.12.08, 10:38
        Drogie panie rozmawiam z mężem na ten temat.Skutek jest trwa nawet parę dni tzn
        do soboty.Próbowałam i spokojnie rozmawiać i awantury też były-poprawa trwa
        kilka dni.Wczorajszy wieczór powrót z pracy kolacja wspólna rozmowa czyli jak
        dziś było i co godz 20 telefon od koleżanki Mówie do męża że jak zaraz walnę
        telefonem to będzie go zbierał w częściach.Nie odebrał komórki to już dzwoniła
        na stacjonarny.Odebrałam i co ledwo co podniosłam słuchawkę pretensje że mój
        stary nie odbiera komórki więc mówię że jest w ubikacji a potem nie będzie nas w
        domu a ona z krzykiem że ma do niej zadzwonić .Powiedziałam że nie ma
        możliwości. Za chwilę dzwoni komórka odebrał mąż rozmowa trwała ze 20 min i co
        skończyło się awanturą bo pan zasiadł do pracy zleconej i już nie było czasu a
        ni dla mnie a już o dzieciach nie wspomnę .I co mi z rozmów awantur jak to nic
        nie daje poco mam mówić co czuje jak i tak każdy ma to w du....
      • mic-hag Re: koleżanka męża. 02.12.08, 18:30
        Ona jest naprawdę psychologiem .Ma męża który jest do przynieś wynieś pozamiataj
        .a ona to jest najpiękniejsza najlepiej śpiewa i tak do końca jest naj naj naj
        .ONA jest tak zapatrzona w siebie że głowa mała. rozmowy ze starym już
        przerabiałam i cały tydzień super bajka a sobotę doopa wraca rano w niedzieli
        zaczyna się .Telefon jak jeszcze będzie dzwonić po 20 razy wieczorem to go
        rozwalę o ścianę a zdolna jestem bo niestety baaaardzo nerwowa i tyle.
        powiedzcie co i jak mogę zrobić chcę to zrobić w białych rękawiczkach bo już mam
        dość jak ona mi się do chłopa rwie i w mojej rodzinie miesza .Zbieram mądre
        porady drogie emamy bo na kogo mogę liczyć jak nie na Was.
    • madameblanka Re: koleżanka męża. 01.12.08, 11:13
      po pierwsze: dlaczego twój mąż uważa ją za autorytet?
      Po drugie: czy ona ma jakiegoś chłopa, bo może dawno jej ktoś nie dmuchał?
      Po trzecie: jak by mi powiedziała że mam sie wynieść z dzieckiem do innego
      pokoju spać to bym ostrzegła że jeszcze jeden taki komentarz to jej ryj obbije.
    • mic-hag Re: koleżanka męża. 01.12.08, 11:17
      każda rozmowa z mężem na jej temat to awantura taka że nie odzywamy się przez
      kilka dni.Na koniec dowiaduję się że to ja przeginam bo to on ciężko pracuje a
      ja się czepiam ale mnie najbardziej wkurza to że jak ona go zdenerwuje to on się
      zaczyna otwierać i opowiada co ona z nimi wyprawia tzn co by nie chcieli zmienić
      czy zrobić zawsze jest tak jak ona chce. Ta pani to jedynaczka i dla niej nie
      liczy się nikt i nic poza jej osobą i zawsze robi to co ona
      zadecyduje.Rozmawiałam z nią i co ja do niej mówię ona przytakuje a za kilka dni
      zaczyna się od nowa.To tak jak mówić do słupa.
      • madameblanka Re: koleżanka męża. 01.12.08, 11:29
        Uzmysłów mu że koleżanka ma za duży wpływ na niego. Mozesz użyć stwierdzenia
        "manipuluje tobą" - chyba nikt tego nie lubi. Może pomyśli trochę nad tym.
        Dobrze by było gdyby ktoś jeszcze to stwierdził/zauważył. Bo tak to on pewnie
        myśli że to są tylko twoje urojenia.

        Wiem że łatwo jest mówić ale jeżeli uważasz że ona /swoimi wywodami/ jest
        zagrożeniem dla waszego związku - to nie masz nic do stracenia - albo zostaw
        męża z jego panią psycholog, albo "wstrząśnij" koleżanką.
        • mic-hag Re: koleżanka męża. 01.12.08, 12:08
          Dzieki że potraktowałaś mu problem poważnie .Ja cały tydzień rozmawiam z mężem a
          jak jedzie na impreze to wszystko idzie się walić .Ta pani ma męża którego
          traktuje jak sługę czasem jak na to patrzę to mnie trafia ale ostatnio doszłyśmy
          do wniosku ze znajomą której mąż też z nimi pracuje że ona traktuje każdego
          faceta jak swoją własność tak że to nie moje urojenia. Wiesz boje się o woje
          małżeństwo ale czasem stukam się w głowę że mój mąż to zwykły szarak i nie
          dorasta tej pani do pięt.Boże co ja mam zrobić mogę zabronić mu pracy z nimi ale
          mamy dwoje dzieci kredyt i bez tej kasy będzie ciężko.nawet bardzo bardzo
          • hellious Re: koleżanka męża. 01.12.08, 13:20
            A te chlopy wszystkie slepe i zapatrzone? Z tekstem o spaniu przegiela i chyba tego bym nie wytrzymala i obila Panią troche. Wiem, ze to niedojzale, ale czasem jedyne skuteczne wyjscietongue_out
      • croyance Re: koleżanka męża. 01.12.08, 13:43
        Wspolczuje sytuacji i, jak inne forumowiczki, polecam rozmowy z
        mezem.
        Jedno tylko, argument, ze dziewczyna jest jedynaczka nie ma tu nic
        do rzeczy. To tak, jakbys napisala "a w ogole jest ruda i falszywa'.
    • syriana Re: koleżanka męża. 01.12.08, 13:41
      z koleżanką bym w żadnym wypadku w dyskusje się nie wdawała

      mąż chyba ma ostry nieżyt mózgu w tej sprawie, więc ciężka artyrelia konieczna
      jest zastosowania - czasowa wyprowadzka np. i ostry szantaż z mało subtelną
      prośbą o znalezienie sobie innej solistki do zespołu
    • osa551 Re: koleżanka męża. 01.12.08, 13:51
      Jeśli dobrze rozumiem, to nie możesz pogodzić się z tym, że obca baba rządzi
      Twoim starym. No cóż, jeśli się nie boisz to postaw sprawę na ostrzu noża, jeśli
      się boisz to będziesz się męczyć dopóki Twój stary nie pójdzie po rozum do
      głowy, a że chłopy w takich sprawach są nierozgarnięte - to każdy wie.

      Ja bym mu w życiu codziennym wykazała absurdalność sytuacji. Np. za każdym razem
      prosiła, żeby się skonsultował z panią telefonicznie czy: mogą być dzisiaj
      ziemniaki na obiad, czy ma być makaron?, czy możecie się bzykać?, czy może
      włączyć telewizor? etc.

      Twoje bezpośrednie ataki na babę mogą wywołać odwrotny skutek od zamierzonego.
      • mamaemmy Re: koleżanka męża. 01.12.08, 13:57
        Nie jestem zazdrosna jak juz pisałam,ale w takiej sytuacji wku...łaby sie
        strasznie tongue_out
        I chyba bym sobie znalazła takiego samego powiernika i przyjaciela-mam duzo
        znajomych facetów,wiec problem zaden.Moze wtedy by sie mąz opamietał,jakby
        zobaczył problem z drugiej strony...
    • mic-hag Re: koleżanka męża. 01.12.08, 15:52
      dawno już odkryłam że mojemu staremu to się w łbie popire... na punkcie zespołu
      i koleżanki po fachu czekam dnia kiedy nie wytrzymam i wystawie walizkę za próg
      z kartką gdzie ma się wynieść.Jedyne co mnie wstrzymuje to pranie brudu przed
      rodziną tzn teście i moi rodzice.
      • edunia73 Re: koleżanka męża. 01.12.08, 15:55
        Z nim i to kategorycznie !!! nawet nie potrafię sobie wyobrazic
        takiej sytuacji u siebie.Nsze sprawy sa naszymi,nasze problemy
        naszymi i nawet rodzina o nich nie wie,a co dopiero w Twoim
        przypadku obca baba....
        • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 01.12.08, 16:06
          edunia73 napisała:

          > Z nim i to kategorycznie !!! nawet nie potrafię sobie wyobrazic
          > takiej sytuacji u siebie.Nsze sprawy sa naszymi,nasze problemy
          > naszymi i nawet rodzina o nich nie wie,a co dopiero w Twoim
          > przypadku obca baba....

          no przeciez jakbym byla na miejscu tej kolezanki meza to bym ja
          serdecznie wysmiala jakby mi wyjechala z propozycja rozmowy
          • mic-hag Re: koleżanka męża. 01.12.08, 16:21
            Dziewczyny ja najbardziej jestem załamana tymi docinkami z jej strony np. ja
            nigdy nie wyglądałam tak po porodzie jak ty teraz , ja ciężko pracuje a ty
            dobrze ci bo jesteś w domu z dziećmi . Z tej osoby bije taki cynizm że ja nawet
            nie chcę z nią rozmawiać . Ostatnio postąpiłam tak samo jak ona - mój mąż
            zaprosił ją z mężem do nas na piwko a ja się wkur...... i nie zrobiłam nic do
            Pana Tadeusza postawiłam suche paluszki i winogron . O jaki mój pan był
            zdziwiony bo myślał że jak siedziałam w kuchni parę godz to stół od jedzenia
            będzie się uginał a tu guzik. Kobiety żeby nie kasa ja bym się nawet sekundy nie
            zastanawiała nad rozwiązaniem problemu. A rozmowy ze starym kończą się
            awanturami i stwierdzeniem że coś sobie wymyślam . Boję się tylko jednego że ona
            tak na miesza że rozwali coś na czym mi zależy najbardziej czyli moją rodzinę a
            na to nie pozwolę -pomóżcie jak walczyć w białych rękawiczkach czyli nie dać się
            sprowokować i poniżyć bo teraz to czuję się jak nikt i płakać mi się chce. Jak
            nie miałabym kredytu dawno by się to skończyło.
            • eilian Re: koleżanka męża. 01.12.08, 19:45
              Ludzie, dlaczego Wy nie umiecie rozmawiać?! Dlaczego zawsze kończy się awanturą?
              Czy nie możesz swojego "starego", jak go nazywasz, posadzić przed sobą, zażądać,
              żeby Cie wysłuchał i na spokojnie wyłuszczyć co Ci leży na wątrobie, nie w stylu
              pretensji, zrzędzenia, fochów, ale po prostu przedstawienia mu swoich uczuć, że
              jest Ci źle w tej sytuacji, że z Twojego punktu widzenia wygląda to tak i tak,
              że czujesz to i to (a emocje dyskusji nie podlegają, są i on musi na nie jakoś
              zareagować) a potem zapytać co on na to, co zamierza z tym zrobić no i jakoś
              dojść do porozumienia (tu, przekonać go, że nie ma racji)
              Dla mnie to proste jak drut...
            • osa551 Re: koleżanka męża. 02.12.08, 09:47
              > Dziewczyny ja najbardziej jestem załamana tymi docinkami z jej strony np. ja
              > nigdy nie wyglądałam tak po porodzie jak ty teraz , ja ciężko pracuje a ty
              > dobrze ci bo jesteś w domu z dziećmi .

              No nie wiem, czy to ja jestem taką suką, bo po mnie czyjeś docinki spływają, ale
              biada tej osobie. Ja bym staremu tak dała popalić, że by się nakrył piętami.

              Po pierwsze jak jej się nie podoba jak wyglądasz po porodzie, nie ma sprawy.
              Bierzesz opiekunkę, zapisujesz się na siłownię do fryzjera itd i zaraz wyglądasz
              lepiej niż koleżanka męża.

              Po co ględzie staremu, że coś Ci się nie podoba? Wszystko ci się podoba a on na
              pewno chętnie zapłaci za to, żeby żona wyglądała jak jego idolka-koleżanka. Jak
              chcesz babę zgnoić to rób to z uśmiechem na ustach i w białych rękawiczkach, a
              nie becz staremu wieczorami bo nic tym nie wskórasz.

              A tekstu: "Nie wiedziałam, że śpiewanie do kotleta na weselach to ciężka praca?"
              - nie łaska koleżance zapodać?

          • piatek_13-go Re: koleżanka męża. 02.12.08, 00:33
            18_lipcowa1 napisała:
            >
            > no przeciez jakbym byla na miejscu tej kolezanki meza to bym ja
            > serdecznie wysmiala jakby mi wyjechala z propozycja rozmowy

            Ciekawe, jakbys rżała ze śmiechu, jakbyś dostała za wysmianie wscieklej zony w
            jałopę? wink
            • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 02.12.08, 14:58

              > Ciekawe, jakbys rżała ze śmiechu, jakbyś dostała za wysmianie
              wscieklej zony w
              > jałopę? wink

              oj bardzo
              bo bym poleciala na policje od razu i oskarzyla o napasc
              poza tym mysle ze malo ktora odwazylaby sie mnie walic w jalope
              • piatek_13-go Re: koleżanka męża. 02.12.08, 16:27
                18_lipcowa1 napisała:

                > oj bardzo
                > bo bym poleciala na policje od razu i oskarzyla o napasc
                >

                kochana, teraz za napasc g..o zrobia tak naprawde. No chyba ze bys musiala
                korzystac z opieki lekarskiej powyzej 7 dni, to moze jakies zawiasysmile

                poza tym taki kabelek jestes? big_grin

                >poza tym mysle ze malo ktora odwazylaby sie mnie walic w jalope

                uwierz, ze taka wsciekla zona w chwili "wscieklosci" moze duzo. Widzialam nieraz
                akcje. Kobity dostaja bialej goraczki i nie ma mocnychsmile


                • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 02.12.08, 20:13

                  > kochana, teraz za napasc g..o zrobia tak naprawde. No chyba ze bys
                  musiala
                  > korzystac z opieki lekarskiej powyzej 7 dni, to moze jakies
                  zawiasysmile


                  Zrobilabym absolutnie wszystko zeby skazac kazda osobe ktora
                  podniesie na mnie reke. Tym bardziej zeschizowana zone.,

                  > poza tym taki kabelek jestes? big_grin

                  Oczywiscie.


                  > uwierz, ze taka wsciekla zona w chwili "wscieklosci" moze duzo.
                  Widzialam niera
                  > z
                  > akcje. Kobity dostaja bialej goraczki i nie ma mocnychsmile


                  Tak? to trzeba sie hamowac, niestety

                  >
                  >
                  • piatek_13-go Re: koleżanka męża. 03.12.08, 11:17
                    18_lipcowa1 napisała:
                    >
                    >
                    > Zrobilabym absolutnie wszystko zeby skazac kazda osobe ktora
                    > podniesie na mnie reke. Tym bardziej zeschizowana zone.,

                    A przepraszam, jestes jakims guru czy sędzią? smile
                    >

                    >
                    > Oczywiscie.

                    To pieknie smile

                    >
                    >
                    > Tak? to trzeba sie hamowac, niestety
                    >
                    Wiesz, takze babska ( tak,te co to nie one przysiegaly wiernosc i to nie ich
                    wina ze misio zdradza) powinny sie hamowac i nie wtryniac swoich narzadow
                    rozrodczych tam, gdzie nie trzeba.
                    Tyle.
                    Pozdrawiam.
                    > >
                    > >
                    • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 15:41

                      > A przepraszam, jestes jakims guru czy sędzią? smile
                      > >
                      >
                      >
                      Czlowiekiem z prawem do nietykalnosci.



                      > Wiesz, takze babska ( tak,te co to nie one przysiegaly wiernosc i
                      to nie ich
                      > wina ze misio zdradza) powinny sie hamowac i nie wtryniac swoich
                      narzadow
                      > rozrodczych tam, gdzie nie trzeba.c



                      zartujesz prawda?
                      nic nie upowaznia zdradzanej pani do rzucania sie z lapami na inne
                  • arcus.caelestis Re: koleżanka męża. 03.12.08, 11:32
                    hehehe - skazać taką zeschizowaną żonę big_grinDD
                    się uśmiałam. w takich przypadkach sądy dają zazwyczaj grzywnę,
                    jesli juz big_grinDD
                    Spotkałam się takim stwierdzeniem:
                    za 200 zł grzywny to ja panience która sie wtrynia chętnie mordę
                    porządnie jeszcze raz obiję - powiedziała właśnie skazana żona
                    big_grinDDD
                    • piatek_13-go Re: koleżanka męża. 03.12.08, 13:13
                      arcus.caelestis napisała:

                      > hehehe - skazać taką zeschizowaną żonę big_grinDD
                      > się uśmiałam. w takich przypadkach sądy dają zazwyczaj grzywnę,
                      > jesli juz big_grinDD
                      > Spotkałam się takim stwierdzeniem:
                      > za 200 zł grzywny to ja panience która sie wtrynia chętnie mordę
                      > porządnie jeszcze raz obiję - powiedziała właśnie skazana żona
                      > big_grinDDD


                      Dobre dobre big_grin
                      to ja bym nawet i 500 dala i lala ile wlezie big_grin haha
                      Szkoda ze na takie rzeczy jak pobicie panienki lekkich obyczajow jest paragraf,
                      a na zdrade i uwodzenie cudzych mezow nie ma.
                      • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 15:43

                        >
                        >
                        > Dobre dobre big_grin
                        > to ja bym nawet i 500 dala i lala ile wlezie big_grin haha
                        > Szkoda ze na takie rzeczy jak pobicie panienki lekkich obyczajow
                        jest paragraf,
                        > a na zdrade i uwodzenie cudzych mezow nie ma.

                        Nie rozsmieszaj mnie.
                        Bicie kogos jest ponizajace to raz.
                        Dwa kare za zdrade powinni ponosic mezowie a nie ich panienki.
                        Niech zgadne, dostalas po rogach od meza skoro sie tak wyrazasz?
                          • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 16:01
                            sanciasancia napisała:

                            > > Dwa kare za zdrade powinni ponosic mezowie a nie ich panienki.
                            > Czyżby? W końcu obie strony są winne.


                            wobec zdradzanej zony winny jest maz- bo to on zobowiazal sie do
                            czegos
                            a nie obca kobieta ktora no hmm w porzadku wobec pani byc nie ma
                            zadnego obowiazku ( nie slyszalam by rypanie sie z cudzym mezem
                            nalezalo do kategorii ciezkich przestepstw )
                            • sanciasancia Re: koleżanka męża. 03.12.08, 16:44
                              > zadnego obowiazku ( nie slyszalam by rypanie sie z cudzym mezem
                              > nalezalo do kategorii ciezkich przestepstw )
                              I ona taka lelija niewinna. Łudź, się łudź Lipcowa, że nie ponosisz
                              odpowiedzialności za swoje czyny.
                              Imho sypianie z cudzym zajętym facetem, bo w końcu nieważne, czy jest żonaty,
                              czy nie, skoro jest zajęty, jest co najmniej wątpliwe moralnie i niewłaściwe. I
                              facet i panienka ponoszą odpowiedzialność, bo w końcu nikt nikogo do niczego nie
                              zmuszał. I nie jest to sprawa ciężkich przestępstw, śrubokręt Ci cieknie, zakręć
                              go albo coś.
                              --
                              A moim ulubionym aforystą jest Linus Thorvalds!
                              • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 16:58


                                > I ona taka lelija niewinna. Łudź, się łudź Lipcowa, że nie ponosisz
                                > odpowiedzialności za swoje czyny.


                                Oczywiscie ze ponosze. Sypialam z zajetym facetem ale jakos nie
                                czuje sie winna.

                                > Imho sypianie z cudzym zajętym facetem, bo w końcu nieważne, czy
                                jest żonaty,
                                > czy nie, skoro jest zajęty, jest co najmniej wątpliwe moralnie i
                                niewłaściwe.

                                Bo ???????


                                I
                                > facet i panienka ponoszą odpowiedzialność, bo w końcu nikt nikogo
                                do niczego ni
                                > e
                                > zmuszał. I nie jest to sprawa ciężkich przestępstw, śrubokręt Ci
                                cieknie, zakrę
                                > ć
                                > go albo coś.
                                > --
                                > A moim ulubionym aforystą jest Linus Thorvalds!
                            • madameblanka Re: koleżanka męża. 03.12.08, 16:50
                              lipcowa 10/10,

                              w pełni sie zgadzam, nie rozumiem kobiet które czepiają sie tej drugiej. Co,
                              moze go miała za rączkę odprowadzić do domu? on zostając z nią /np po pracy/
                              stawia na szale swoje małżeństwo i woli zostać z tą druga, to kto tu jest do
                              cholery winny?
                                • madameblanka Re: koleżanka męża. 03.12.08, 17:04
                                  > mialam i mam pelno prozycji spotkan, randek, seksu od zonatych
                                  > facetow. Nie widze jakos by ktoregokolwiek z nich kusila, ba nie
                                  > proponuje, olewam, odmawiam,,,

                                  idąc tropem sanciasancia, i tak to ty będziesz winna a przynajmniej będzie sie w
                                  tobie doszukiwać winy, bo pewnie jakoś go tam kokietowałaś, a nie w swoim
                                  mężusiu co nie umie utrzymać fiuta w spodniach.
                        • piatek_13-go Re: koleżanka męża. 03.12.08, 16:30
                          18_lipcowa1 napisała:

                          >
                          >
                          > Nie rozsmieszaj mnie.
                          > Bicie kogos jest ponizajace to raz.
                          > Dwa kare za zdrade powinni ponosic mezowie a nie ich panienki.
                          > Niech zgadne, dostalas po rogach od meza skoro sie tak wyrazasz?

                          Błąd smile
                          Nigdy nie dostałam po rogach ( byc moze JESZCZE ale to tylko byc moze). Po
                          prostu jak kazdy czlowiek mam swoje zdanie na temat roznych zachowan jednostek
                          spolecznych. Akurat na temat takich panienek mam takie sobie zdaniesmile
                          • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 16:40

                            > Błąd smile
                            > Nigdy nie dostałam po rogach ( byc moze JESZCZE ale to tylko byc
                            moze). Po
                            > prostu jak kazdy czlowiek mam swoje zdanie na temat roznych
                            zachowan jednostek
                            > spolecznych.


                            Oczywiscie,rozumiem. Niemniej jednak nie mozna popierac przemocy, a
                            to przemoc jest niestety. Nie ma takiego prawa ktore pozwalaloby
                            zazdrosnej zonie bic kochanke meza. Rozumiem, ze sie taka chec ma,
                            ale niestety nie mozna. Po prostu.


                            Akurat na temat takich panienek mam takie sobie zdaniesmile


                            Jakich panienek? Mowisz o prostyutkach, czy o paniach ktore sypiaja
                            z zonatymi/zajetymi mezczyznami?
                            • piatek_13-go Re: koleżanka męża. 03.12.08, 20:47
                              18_lipcowa1 napisała:
                              >
                              >
                              > Akurat na temat takich panienek mam takie sobie zdaniesmile
                              >
                              >
                              > Jakich panienek? Mowisz o prostyutkach, czy o paniach ktore sypiaja
                              > z zonatymi/zajetymi mezczyznami?


                              Wiesz.. jak dla mnie miedzy tymi dwiema grupami jest tylko minimalna roznica.
                              Prostytutki biora kase, kochanki niekoniecznie, ale zdarza sie.
                              • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 20:55

                                > Wiesz.. jak dla mnie miedzy tymi dwiema grupami jest tylko
                                minimalna roznica.
                                > Prostytutki biora kase, kochanki niekoniecznie, ale zdarza sie.

                                Wiesz wszystko zalezy.
                                Ja tez bylam kochanka - kasy za to nie bralam i jestem pewna ze
                                daleko mi do prostytutki. Aha i pana nie zaczepialam i nie
                                uwodzilam. To on zaczal. Ja tylko skorzystalam.
                                Uwazasz ze jestem tak samo winna jak i ten pan?
                                • piatek_13-go Re: koleżanka męża. 03.12.08, 21:33
                                  18_lipcowa1 napisała:


                                  >
                                  > Wiesz wszystko zalezy.
                                  > Ja tez bylam kochanka - kasy za to nie bralam i jestem pewna ze
                                  > daleko mi do prostytutki. Aha i pana nie zaczepialam i nie
                                  > uwodzilam. To on zaczal. Ja tylko skorzystalam.
                                  > Uwazasz ze jestem tak samo winna jak i ten pan?

                                  Oczywiscie ze nie. Co nie znaczy, ze Twojej winy w tym nie ma. Bo bylas
                                  przyczyna zdrady. A ze jako madrzejsza, powinnas kopnac na samym poczatku
                                  szanownego pana w zad i poinformowac jego zone. Takie jest moje zdanie.
                                  To ze to on zaczal a nie Ty, nie zwalnia Cie z odpowiedzialnosci za ich
                                  ewentualny rozwod- rozumiesz?
                                  • piatek_13-go Re: koleżanka męża. 03.12.08, 21:38
                                    piatek_13-go napisała:

                                    > 18_lipcowa1 napisała:
                                    >
                                    >
                                    > Oczywiscie ze nie. Co nie znaczy, ze Twojej winy w tym nie ma. Bo bylas
                                    > przyczyna zdrady. A ze jako madrzejsza, powinnas kopnac na samym poczatku
                                    > szanownego pana w zad i poinformowac jego zone. Takie jest moje zdanie.
                                    > To ze to on zaczal a nie Ty, nie zwalnia Cie z odpowiedzialnosci za ich
                                    > ewentualny rozwod- rozumiesz?


                                    Na dodatek Twoje zachowanie wlasnie wskazuje, jakobys Ty byla malolatka. "
                                    skorzystalam z okazji"- no prosze.
                                    Wiesz, zrozumialabym jakby Cie pan owinal wokol paluszka i zakochalabys sie, bo
                                    to on Cie uwodzil.I to bylaby tylko jego wina. A skoro napisalas, ze
                                    skorzystalas, to tylko to o Tobie swiadczy jako winnej.
                                    • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 21:43

                                      > Na dodatek Twoje zachowanie wlasnie wskazuje, jakobys Ty byla
                                      malolatka. "
                                      > skorzystalam z okazji"- no prosze.
                                      > Wiesz, zrozumialabym jakby Cie pan owinal wokol paluszka i
                                      zakochalabys sie, bo
                                      > to on Cie uwodzil.I to bylaby tylko jego wina. A skoro napisalas,
                                      ze
                                      > skorzystalas, to tylko to o Tobie swiadczy jako winnej.


                                      Tjaaa niech Ci bedzie.
                                      Ja sie winna nie czuje.
                                  • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 21:42

                                    > Oczywiscie ze nie. Co nie znaczy, ze Twojej winy w tym nie ma. Bo
                                    bylas
                                    > przyczyna zdrady.



                                    Nie, nie bylam. Przyczyna zdrady byl nieudany zwiazek pana i pani.


                                    A ze jako madrzejsza, powinnas kopnac na samym poczatku
                                    > szanownego pana w zad i poinformowac jego zone.

                                    Zartujesz? Ja tez bylam w nieudanym zwiazku wiec bylo mi to na reke.



                                    Takie jest moje zdanie.
                                    > To ze to on zaczal a nie Ty, nie zwalnia Cie z odpowiedzialnosci
                                    za ich
                                    > ewentualny rozwod- rozumiesz?

                                    Zwalnia. Nie ja sie z nia ozenilam.
                                    Aha i pan odszedl do mnie na stale. Nie zaluje.
                    • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 15:42
                      arcus.caelestis napisała:

                      > hehehe - skazać taką zeschizowaną żonę big_grinDD
                      > się uśmiałam. w takich przypadkach sądy dają zazwyczaj grzywnę,
                      > jesli juz big_grinDD
                      > Spotkałam się takim stwierdzeniem:
                      > za 200 zł grzywny to ja panience która sie wtrynia chętnie mordę
                      > porządnie jeszcze raz obiję - powiedziała właśnie skazana żona
                      > big_grinDDD




                      potem mozna jeszcze raz i jeszcze raz
                      i z 200 zloty zrobi sie wiecej
                          • 19_sierpniowa Re: koleżanka męża. 03.12.08, 17:49
                            > > A ty co? na przyjemnosci bys oszczedzala? big_grin
                            >
                            > Zadna to przyjemnosc miec rogi, wiesz?
                            >
                            ba, inna sprawa rogi przyprawiac

                            albo przyczyniac sie ze ktos przyprawia rogi zonie.Ale nie, przeciez
                            to nie jest wina kochanki tylko meza.Albo zony nawet.Przestanmy z ta
                            humanitarnoscia.
                            powrocmy do przyjemnosci
                            • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 18:01

                              > ba, inna sprawa rogi przyprawiac

                              No nie jest to mile, ale tak bywa. Coz,zycie...

                              > albo przyczyniac sie ze ktos przyprawia rogi zonie.


                              No tak przyczyniac sie. To tez przestepstwo?


                              Ale nie, przeciez
                              > to nie jest wina kochanki tylko meza.Albo zony nawet.Przestanmy z
                              ta
                              > humanitarnoscia.


                              Oczywiscie ze jest to wina zony albo meza. Niczyja wiecej.

                          • piatek_13-go Re: koleżanka męża. 03.12.08, 20:48
                            18_lipcowa1 napisała:

                            >
                            > >
                            > >
                            > > A ty co? na przyjemnosci bys oszczedzala? big_grin
                            >
                            >
                            > Zadna to przyjemnosc miec rogi, wiesz?

                            Nie wim ale moge sie domyslac.
                            Jednak chodzilo mi o to, ze jak juz ma kobita rogi, to przyjemnoscia dla niej
                            zwykle jest obicie ryja kochance swojego faceta.
                            • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 20:56

                              > Nie wim ale moge sie domyslac.
                              > Jednak chodzilo mi o to, ze jak juz ma kobita rogi, to
                              przyjemnoscia dla niej
                              > zwykle jest obicie ryja kochance swojego faceta.



                              No to niska ta przyjemnosc ze tak powiem. Dresiary i malolaty na
                              dyskotekach sie bija o faceta, wiesz?
                                • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 21:43
                                  piatek_13-go napisała:

                                  > 18_lipcowa1 napisała:
                                  >
                                  > > No to niska ta przyjemnosc ze tak powiem. Dresiary i malolaty na
                                  > > dyskotekach sie bija o faceta, wiesz?
                                  >
                                  >
                                  > Nie tylko kochana, wierz mi.



                                  Wiejskie Maryny i Kachny tez?
              • hellious Re: koleżanka męża. 03.12.08, 18:40
                18_lipcowa1 napisała:

                >
                > > Ciekawe, jakbys rżała ze śmiechu, jakbyś dostała za wysmianie
                > wscieklej zony w
                > > jałopę? wink
                >
                > oj bardzo
                > bo bym poleciala na policje od razu i oskarzyla o napasc
                > poza tym mysle ze malo ktora odwazylaby sie mnie walic w jalope

                Ojoj, straszna Lipcowa nadchodzitongue_out A ciekawa jestem jaka bys miala mine, jak bys na odpowiednia "partnerke" trafilasmile
                • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 18:44

                  > Ojoj, straszna Lipcowa nadchodzitongue_out A ciekawa jestem jaka bys miala
                  mine, jak by
                  > s na odpowiednia "partnerke" trafilasmile


                  odpowiednia znaczy jaka? ja tluc sie nie zamierzam, to ponizajace ,
                  dalabym sie sklepac po czym poszla na policje i do sadu
                  • hellious Re: koleżanka męża. 03.12.08, 19:10
                    Odpowiednia, czyli taka, ktora w dupie by miala to, ze polecisz na psy kablowac, tylko skopala by ci dupe tak, cobys na niej dlugo nie usiadlasmile Zycze ci tego, bo upierdliwe i irytujace sa Twoje wypowiedzi. A tak to bys chociaz przy kompie usiedziec nie moglasmile
                    • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 20:32
                      hellious napisała:

                      > Odpowiednia, czyli taka, ktora w dupie by miala to, ze polecisz na
                      psy kablowac
                      > , tylko skopala by ci dupe tak, cobys na niej dlugo nie usiadlasmile


                      jeszcze sie taka chojraczka nie trafila
                      moze na tyle IQ miala ze wiedziala ze to tylko ja ponizy
                      serio uwazasz ze bicie sie kobiet i przemoc jest taka ok? ze tak
                      latwo mozna to usprawiedliwic?


                      Zycze ci tego
                      > , bo upierdliwe i irytujace sa Twoje wypowiedzi. A tak to bys
                      chociaz przy komp
                      > ie usiedziec nie moglasmile


                      TO NIE CZYTAJ. Q,,,a no nie moge jak czytam taki belkot. WYGAS mnie
                      i bedziesz miala mniej stresow codziennie.
                      • piatek_13-go Re: koleżanka męża. 03.12.08, 20:53
                        18_lipcowa1 napisała:


                        >
                        >
                        > jeszcze sie taka chojraczka nie trafila
                        > moze na tyle IQ miala ze wiedziala ze to tylko ja ponizy
                        >

                        Lipcowa, sorry, ale przestan pieprzyc! zone ponizy?
                        Jedynie ponizona jest pobita osoba.
                        A taka kochanka ponizyla wlasnie zone swojego kochanka, poprzez rypanie sie z
                        mezem tejze wlasnie.
                        wiec nie badz smieszna ok?
                        • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 20:58

                          > Lipcowa, sorry, ale przestan pieprzyc! zone ponizy?
                          > Jedynie ponizona jest pobita osoba.


                          Taaa moze w zawodach sportowych, ale nie w zyciu. W zyciu to poniza
                          sie ta bijaca, jako niepanujaca nad swoimi emocjami. No i narusza
                          prawo. Wysmialabym taka bijaca zone. A jako zdradzona zona
                          wstydzilabym sie trzaskac jakas kobite po mordzie.


                          > A taka kochanka ponizyla wlasnie zone swojego kochanka, poprzez
                          rypanie sie z
                          > mezem tejze wlasnie.



                          A to nie maz ponizyl wlasne zone, zdradzajac ja?

                          > wiec nie badz smieszna ok?
                    • osa551 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 20:46
                      > Odpowiednia, czyli taka, ktora w dupie by miala to, ze polecisz na psy kablowac
                      > , tylko skopala by ci dupe tak, cobys na niej dlugo nie usiadlasmile Zycze ci tego
                      > , bo upierdliwe i irytujace sa Twoje wypowiedzi. A tak to bys chociaz przy komp
                      > ie usiedziec nie moglasmile

                      hellious, wg mnie odpowiednia to znaczy taka, która założy białe rękawiczki i
                      załatwi panienkę tak, że panienka zajmie się naprawianiem swojego życia a nie
                      cudzymi facetami. Pana męża/partnera pomijam, bo to osobna historia.

                      Panienka nawet nie wiedziałaby skąd nadeszło do niej przeznaczenie, po co się
                      ujawniać? Ja w mega wkurzeniu chyba jednak tą drogą bym poszła.
                          • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 21:44
                            osa551 napisała:

                            > > a jaka to droga?
                            >
                            > No wiesz, sama sobie dopowiedz. I miej nadzieję, że nie byłaś
                            kochanką mojego m
                            > ęża.



                            To Ty miej nadzieje.
                            W zaden sposob mnie na przyklad w bialych rekawiczkach nie mialabys
                            szans zniszczyc.
                              • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 21:51

                                > Mało chyba wiesz o życiu.


                                to chyba ty malo wiesz o zyciu skoro tak twierdzisz.
                                no prosze, konkretny przyklad zemsty w bialych rekawiczkach?
                                tylko nie pisz ze mail do szefa i kolegow z pracy bo utone we lzach
                                ze smiechu? Co jeszcze?
                                • hellious Re: koleżanka męża. 03.12.08, 22:00
                                  Lipcowa, ja jestem ciekawa jak bardzo szara z ciebie mysz w realu, skoro musisz rozladowywac frustracje i udowadniac jaka z ciebie twarda babka, na jakims anonimowym forum, na ktorym i tak wiekszosc zapewne cie nie lubi smile
                                  • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 22:16
                                    hellious napisała:

                                    > Lipcowa, ja jestem ciekawa jak bardzo szara z ciebie mysz w realu,
                                    skoro musisz
                                    > rozladowywac frustracje i udowadniac jaka z ciebie twarda babka,



                                    wiedzialam ze do tego dojdzie, zawsze w koncu ktos mi zarzuca
                                    frustracje,,,
                                    nie musze nic udowadaniac, pisze tylko to co mysle

                                    na jakims ano
                                    > nimowym forum, na ktorym i tak wiekszosc zapewne cie nie lubi smile

                                    wlasnie dlatego ze jest anonimowe nie obchodzi mnie kto mnie lubi a
                                    kto nie
                                    • hellious Re: koleżanka męża. 04.12.08, 10:13
                                      18_lipcowa1 napisała:

                                      >
                                      > wiedzialam ze do tego dojdzie, zawsze w koncu ktos mi zarzuca
                                      > frustracje,,,
                                      > nie musze nic udowadaniac, pisze tylko to co mysle

                                      > No wlasnie. skoro piszesz to, co myslisz, znaczy ze jestes strasznie zgorzkniala, sztywna jak slup i sfrustrowanasmile Taki obraz sie maluje z Twoich wypowiedzi, jesli sa szczere.
                                • osa551 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 22:06
                                  Jak już napisałam mało wiesz o życiu i słabą masz wyobraźnię. Mam raczej na myśli:
                                  - natychmiastową i niespodziewaną utratę pracy
                                  - wypowiedzenie wynajmu jeśli wynajmuje mieszkanie
                                  - trafienie do rejestru dłużników - zero możliwości wzięcia jakiegokolwiek kredytu
                                  - wezwanie do prokuratury w związku z podejrzeniem oszustwa
                                  - nalot Policji w związku z podejrzeniem o handel narkotykami
                                  - nalot na mieszkanie w związku z podejrzeniem o prostytucję
                                  - non stop okradanie mieszkania
                                  - zwijka samochodu ze spaleniem

                                  Mam dalej wymieniać? Wachlarz jest duży od nekrologów w gazetach po blokady kart
                                  kredytowych.
                                  • 18_lipcowa1 Re: koleżanka męża. 03.12.08, 22:21


                                    > Jak już napisałam mało wiesz o życiu i słabą masz wyobraźnię. Mam
                                    raczej na myś
                                    > li:
                                    > - natychmiastową i niespodziewaną utratę pracy


                                    a jakbys do tego doprowadzila? znasz absolutnie wszystkich szefow w
                                    Polsce? Uwazasz ze kazdy zwolni pracownika - kompetentnego z powodu
                                    jego zycia prywatnego?

                                    > - wypowiedzenie wynajmu jeśli wynajmuje mieszkanie

                                    Ale jak bys do tego doprowadzila?
                                    Znasz wszystkich wynajmujacych mieszkania?
                                    Poza tym nie problem jest znalezc nowe.

                                    > - trafienie do rejestru dłużników - zero możliwości wzięcia
                                    jakiegokolwiek kred
                                    > ytu


                                    Na to sobie trzeba zasluzyc, nikt nie jest tak bez powodu.

                                    > - wezwanie do prokuratury w związku z podejrzeniem oszustwa

                                    To trzeba udowodnic...

                                    > - nalot Policji w związku z podejrzeniem o handel narkotykami


                                    No i ? Jesli kobieta nic nie ma moze miec w du.. takie nalot.
                                    Ale robi sie ciekawiej, rozbawiasz mnie totalnie!!!

                                    > - nalot na mieszkanie w związku z podejrzeniem o prostytucję

                                    Znowi nalot? I co dalej?
                                    To jest tylko male uprzykrzenie zycia, poza tym teraz sie nie robi
                                    nalotow, tylko wzywa celem wyjasnienia.
                                    Naoogladalas sie za duzo filmow amerykanskich.

                                    > - non stop okradanie mieszkania

                                    No tak, aaa nie pomyslalas ze to wtedy Ty bys mogla miec problemy?

                                    > - zwijka samochodu ze spaleniem


                                    Buahahahaa!! no padlam.
                                    Ty naprawde jestes chora i masz bujna wyobraznie.
                                    Nic tu na mnie nie zadzialalo,ani spalenia auta, ani naloty policji.
                                    Nie pomyslalas o tym ze sa kobiety bardziej niezalezne niz ty,
                                    bogatsze, odwazniejsze i z wiekszymi znajomosciami i tak naprawde
                                    tylko sama siebie wpedzilabys w klopoty?????

                                    > Mam dalej wymieniać? Wachlarz jest duży od nekrologów w gazetach
                                    po blokady kar
                                    > t
                                    > kredytowych.

                                    Wow, przestraszylas mnie!
    • sanciasancia Re: koleżanka męża. 01.12.08, 21:20
      Ja bym w takiej sytuacji spokojnie i dobitnie szanownemu małżonkowi powiedziała,
      że małżeństwo z definicji jest dwuosobowe i że żadnej trzeciej w żadnej postaci
      sobie nie życzę, a w ogólę to się mu dziwię, że sobą daje tak manipulować obcej
      kobiecie. I dziwi mnie, że do jej rad w kwestiach małżeńskich stosuje się
      zupełnie, jak do zaleceń lekarza.
        • pesteczka5 Re: koleżanka męża. 01.12.08, 23:45
          Alez wy jesteście genialne... Ona mu powie i po sprawie. Gdybyż to
          takie proste było. Ona mu mówi, a on tymczasem złości się i własnie
          to żonine gadanie jest problemem w jego życiu, a nie baba
          manipulantka! Im zona więcej gada, jak się czuje i co o tym sądzi,
          tym problem bardziej nabrzmiewa. Żona upierdliwsza się robi z
          awantury na awanturę, on się czuje biedaczek molestowany, ale przez
          zonę, która zazdrośnica jest i tyle. No i temat zaczarowany,
          wystarczy go z kata wyciągnąć i awantura gotowa.
          Na facetów słabo działają psychologiczne metody, niestety. Trzeba by
          jakiejś doświadczeńszej w leciech kobiety zapytać, jak to się robi...
          • sanciasancia Re: koleżanka męża. 02.12.08, 15:32
            Walczenie manipulacją z manipulacją, to imho kiepski pomysł. Chyba, że się chce
            mieć tylko męża, a nie partnera.
            A poza tym, kto tu mówi o awanturach. Trzeba powiedzieć raz i spokojnie, że
            małżeństwo robi sie trzyosobowe i to nie jest komfortowa sytuacja. Cały wywód
            dobrze umotywować.
    • jowita771 Re: koleżanka męża. 02.12.08, 06:43
      Jedna dziewczyna Ci radziła, żeby mężowi uzmysłowić mężowi absurdalność sytuacji
      i ja bym się też skłaniała ku temu rozwiązaniu. Tylko do tego musisz się
      nastawić jakoś psychicznie, żeby Cię emocje nie poniosły. Ja bym zaczęła z
      usmiechem nabijać się z niej i jej rad i to zarówno w rozmowach z mężem, jak i
      bezpośrednio do niej. I nazywałabym koleżankę poradnią małżeńską. A jakby
      wygłosiła jakąś cenną radę przy mnie, to bym zapytała, jakie ma uprawnienia do
      udzielania rad, czy jest z wykształcenia psychologiem, ale tak niby na poważnie.
      Ośmiesz ją w oczach męża.
    • rotera Re: koleżanka męża. 02.12.08, 09:05
      a ja się zastanawiam nad innym rozwiązaniem
      może faktycznie się zastosuj do rad koleżanki, wynieś się do innego
      pokoju i co tam jeszcze...tak z uśmiechem na ustach, grzeczność i
      słodycz do bólu, ciuciu, tylko do tego też się musisz przygotować
      psychicznie i nie pęknąć w połowie, jak z małym dzieciem jak się
      rzuci na chodnik bo nie dostał lizaka twardo idziesz dalej...
      może to rozjaśni mu w głowie- wysypia się, obiadek z uśmiechem itd
      ale jednak brak więzi... czy to skłoniłoby go do wyciągnięcia ręki i
      do rozmowy, czy zobaczyłby co traci?


      inna sprawa, że uważam nie ma dymu bez ognia
      nie dlatego że koleżanka... ale uważam że sypialnia rodziców jest
      dla rodziców, że jak dzieci chcą to przytula się je w ich pokoju w
      ich łóżeczku, że brak wyraźnego oddzielenia maż/żona a
      rodzice/dzieci niezauważalnie, podstępnie psuje związek
      a to co się dzieje teraz to jakby efekty/skutki których nie łączysz
      bo z opisu wynika że nie ma żadnego czasu tylko na TY i mąż,
      w tygodniu pracuje, w sb-nd pracuje, wieczorem usypianie dzieci w
      waszym łóżku, czy pokoju...to kiedy jesteście tylko Ty i on sami?
      jak dzieci śpią... w kuchni..przez pare sekund..on robi sobie
      kanapki przy lodówce, a Ty herbate przy kuchence....

      koleżanka bruzdzi...ale gdyby pomiędzy Wami była silna więź,
      namiętność, czułość i po nim i po Tobie jej słowa spływałyby jak po
      kaczce

      więc może puszczać wszystko mimo uszu...i znaleźć czas tylko dla
      Was, miejsce tylko dla Was, przytulić ot tak, małymi kroczkami
      wracać do czułości takiej sprzed ślubu...a problem koleżanki sam
      zniknie...może kiedyś nieodbierze, albo odbierze i powie 'pogadamy
      jutro teraz nie mam dla ciebie czasu, ide z żoną do wanny'
    • robatchek Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam..? 02.12.08, 15:35
      Pani psycholog, i gra w kapeli potupajki? No, to ona faktycznie, psycholog z tej
      "wyższej" półki... uncertain

      Na Twoim miejscu, po kolejnym telefonie, radzie itd, zrobiłabym takie piekło, że
      by tam fruwał! Niech się kobieta zajmie własnym facetem, jeśli takiego ma. Jak
      nie ma, to też o czymś świadczy. Tym bardziej niech zostawi Twojego. A temu
      Twojemu to zadałabym pytanie, czego tak naprawdę chce, bo pozwala sobą
      manipulować jakiejś obcej babie, która wyraźnie na jego widok ma ślinotok i
      przebiera nogami. Niech ją poprosi o radę, co robić, gdy w małżeństwo wcina się
      ktoś obcy. Poszczuć go psami, czy od razu odstrzelić? tongue_out

      Sorry, ja dziś nerwowa, ale i tak nie popuściłabym w życiu!
    • mateoeasy Re: koleżanka męża. 02.12.08, 19:27
      oj dokladnie to przerabialam.niby nic wielkiego,maz latal na
      skinienie palcem do rozwiedzionej sasiadki a to naprawic kran a to
      co innego.potem to chciala zeby ja z pracy odbieral po
      22drugiej..ale no tego nie zrobil,bo chyba by wylecial z
      domu.piszesz ze boisz sie reakcji rodziny,a ja wlasnie zrobilam
      niezla awanture wlasnie przy rodzince meza i wykrzyczalam wszystko
      co mnie boli.tesciowa to byla w szoku,ze ma tak glupiego syna.ile on
      sie nasluchal to nie wiem,bo po calej awanturze wynioslam sie do
      mamy.przyjechalismy do rodziny na swieta,bo mieszkamy jakies 300 km
      od rodzicow moich i jego.a on wtedy zostal sam w drugi dzien swiat z
      mamusia i rodzenstwem i tam mu niezle dowalili.no przejrzal na oczy
      szybko.po powrocie do domu na prosbe pani samotnej,naprawienia
      czegokolwiek polecil kolege fachowca z gazety i pani sasiadka dala
      nam spokoj.kobieta o ktorej piszesz mysli ze super kariere robi i
      bez niej by sie rozpadli.a ty moze znasz inna ,lepsza wokalistke?a i
      kategorycznie zabron mezowi jakichklwiek zwierzen z nia na temat
      waszego zwiazku.a jak nie poslucha to mowie-raz powiedz przy jego
      najlepszym kumplu jakim jest beznadziejnym kochankiem,efekt
      murowany.bedzie ostra klotnia ,ale zobaczy ,ze pewnych spraw sie nie
      wywleka z domu.a ty mocna babka jestes.dasz rade
    • malila Re: koleżanka męża. 02.12.08, 20:10
      Trochę mnie rozbawiła ta historia, wybacz Mic-hag, ale nie potrafię
      bez humoru myśleć o tej pani psychologwink
      Pesteczka dobrze mówi: gdyby rozmowa miała pomóc, to by już
      pomogła. "Porozmawiajcie", "wytłumacz mu" to ładnie brzmi - gorzej z
      realizacją, gdyż ponieważ jak wiadomo do rozmowy potrzebna jest wola
      co najmniej dwóch osób. Mąż tej woli nie wykazuje, więc można do
      niego mówić z takim samym skutkiem jak w pewnej reklamie o pani,
      która prasowała i mówiła, a pan w tym czasie wskakiwał w czarną
      dziurę.
      Już prędzej chyba dałoby się wytłumaczyć pani psycholog, jeśli
      zdarzy Ci sie odebrać jej kolejny natrętny telefon, że wprawdzie
      rozumiesz jej determinację w ułożeniu zgranego zespołu, ale żal Ci
      jej bardzo, kiedy musisz słuchać tych niesprawiedliwych pomówień
      jakoby pani psycholog pod przykrywką doradztwa psychologicznego
      desperacko dążyła do zaspokojenia swych potrzeb seksualnych. Tak
      bardzo Ci jej żal, że musiałaś, po prostu musiałaś jej o tym
      powiedzieć, choć mąż zagroził, że wszystkiego się wyprze i będzie
      udawać, że ma problemy małżeńskie.
      Można w ramach małej zemsty przygadać pani w ten czy inny sposób.
      Gorzej, ze to nie rozwiązuje problemu, jakim jest podatność męża na
      tego typu manipulację.
      Cieżki orzech, Mic-hag. Tu potrzebne jest raczej jakieś
      nietradycyjne rozwiązanie. Awantury nie sądzę, żeby były skuteczne.
    • oklaska Re: koleżanka męża. 03.12.08, 15:09
      Oj źle to wróży jeśli chłop jest tak ślepo wpatrzony w koleżankę.
      Może spróbuj z nim porozmawiać ale na spokojnie najpierw mu
      naopowiaaj jaki jest wspaniał, jak go kochasz a potem wspomnj,że
      rani cię tą zarzyłości z koleżanką,że czujesz się nieważna a bardzo
      tego potrzebujesz-zagraj trochę może to pomoże.
    • awaria_nicka Re: koleżanka męża. 04.12.08, 01:05
      Zrobilabym z niego glupka. Stosowalabym sie do wszystkich wskazowek tej kobiety,
      pytala o rade w kazdej kwestii, takze stroju, niedzielnego obiadu, wakacji itd.
      Gdyby zadal mi jakies pytanie, przy nim zadzwonilabym do kolezanki i zapytala -
      Krzysiek (Zdzisiek, Tomek itd) planuje Sylwestra w Zakopanem, jak myslisz,
      powinnismy jechac? Albo - czy lepiej bedzie mi w dlugich rudych, czy krotkich
      czarnych wlosach? Pewnie w koncu zorientowalby sie, ze z niego lacha ciagniesz i
      sie nabijasz. I jakby sie wsciekl to bym wtedy mu powiedziala, ze przeciez nie
      ma o co, bo pytasz o zdanie jego najlepszej przyjaciolki. Albo mrugnij okiem i
      powiedz, ze w sumie, to ona tez ci sie podoba, i do trojkacika, to ty bardzo
      chetnie, czemu nie? Nie ma sily, cos by w koncu zalapal, chyba ze masz durnia a
      nie meza, ale wtedy takiego bym nie trzymala, niech idzie w cholere.
    • gacusia1 Re: koleżanka męża. 04.12.08, 03:00
      Jedno jest pewne,jak sie mezus daje w kolo palca okrecic jakiejs
      lewej pani psycholog to cos tu nie halo. Albo on taka lajza i dupa w
      korach,ze wlasnego zdania nie ma albo zwyczajnie to nie tylko
      wspolpraca ale WSPOLZYCIE ich laczy.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka