Dodaj do ulubionych

Odwiedziny z chorym dzieckim

    • ciociacesia pewnie i tak was nie ominie 07.01.09, 19:15
      ja pewnie bym ugosciła, bo miekka jestem i mam problem z mowieniem 'nie', zalezy
      jeszcze jak malutkie miałabym dziecko w domu
      • ledzeppelin3 Re: pewnie i tak was nie ominie 07.01.09, 19:36
        Jestem odpowiedzialnym człwoiekiem i nie narażam swoich dzieci bez
        potrzeby. Ergo: nie wpuściłabym chorej na rotawirusa osoby do domu,
        czy to brat czy swat.
        • id.kulka Jestem w lekkim szoku... 07.01.09, 19:52
          ...że można sie w ogóle z chorym na jelitówkę dzieckiem pchać do
          kogoś, kto tez ma w domu maluchy, w tym jednego przed operacją.
          Mój starszak jelitówkę przechodził "łagodnie", to znaczy nie rzygał,
          ale gó... miał nawet w skarpetkach, bo pampers nie sprostał
          wyzwaniu. No ale pił dużo, dzięki czemu uniknęliśmy szpitala.
          Ja jelitówek w życiu przeszłam kilka, w tym jedną pod koniec ciąży.
          Prawdopodobnie w jej wyniku zaczęło mi się odklejać łożysko. Zatem
          mam nadzieję, że ta fryzjerka się nie zaraziła, bo to naprawdę mogło
          się niefajnie skończyć ...
          • kiraout Re: Jestem w lekkim szoku... 07.01.09, 20:07
            Dla mnie rzecz nie do pomyślenia jest. Urodziłam w 6 miesiącu, nie z tego
            powodu, ale jak sobie pomyślę, ze to bezdennie głupie babsko narażało kobietę,
            to wiesz.., wypytałabym się o jej telefon i zadzwoniłabym. Mąz tej kobiety
            powinien powiedziec im coś do słuchu. To jacyś zwierzęta , nie ludzie.
    • brazowe_jej_oczy Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 21:29
      Bardzo dobrze zrobiłaś. Ochroniłaś swoje dzieci. Wirusówki są bardzo
      zaraźliwe, sama ostatnio tego doświadczyłamsad W pracy zostawiłam
      swoke ubrania w garderobie, w którym przebywała chora dziewczyna.
      Jak się zorientowałam, że coś z nią nie tak, to zajrzałam dopiero do
      garderoby, kiedy jej już tam nie było. Mnie nic nie było, ale na
      ciuchach przyniosłam do domu mega wirusa. W domu szybko umyłam twarz
      i ręce i biegiem do stęsknionych i płaczących pod dzrzwiami dzieci.
      Przytuliłam, potem dałam pierś młodszej - dzięki temu młodsza się
      uchowała. Starszą rozłożyło tak mocno - jak się okazało ciężkie
      zapalenie oskrzeli, że nieprztomna w łóżku przez 2 doby leżała.
      Niestety, kiedy na 4 dobę starsza wstała, nie mogłam dalej izolować
      dzieci, no bo jak wytłumaczyć 3latce i rocznikowi, że nie mogą się
      razem bawić, tym bardziej, że sama w domu byłam. No i wtedy młodszą
      wzięło, też mocno, ale nie tak. Także z wirusówkami lepiej
      ostrożnie. Więc powtatzam jeszcze raz, bardzo dobrze zrobiłaśsmile.
      PS>Lekarz mi wytłumaczył, że to na ciuchach... Miałabyś pełno
      wirusów w łazience...
      • patrice7 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 21:35
        Nie czytalam odpowiedzi wczesniej.
        Pisze to co mysle.
        Uwazam ,ze postapilas nieladnie.
        Nie chcieli wpasc na kawe i ploty tylko przebrac zarzygane dziecko!
        W koncu na mrozie tego robic nie beda ?
        Co za problem schowac dzieci w jednym pokoju ,a do drugiego zaprosic gosci ,a
        zaraz po ich wyjsciu porzadnie wywietrzyc mieszkanie?
        • iwles Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 22:01


          patrice7 napisała:

          > Nie czytalam odpowiedzi wczesniej.



          oj, to wielka szkoda.
          • patrice7 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 22:04
            No wlasnie szkoda,bo doczytalam ze do przejechania mieli juz tylko 40 km,a to
            zmienia postac rzeczy
        • attiya patrice7 07.01.09, 22:20
          patrice7 napisała:

          > Nie czytalam odpowiedzi wczesniej.
          > Pisze to co mysle.
          > Uwazam ,ze postapilas nieladnie.
          > Nie chcieli wpasc na kawe i ploty tylko przebrac zarzygane dziecko!
          > W koncu na mrozie tego robic nie beda ?
          > Co za problem schowac dzieci w jednym pokoju ,a do drugiego
          zaprosic gosci ,a
          > zaraz po ich wyjsciu porzadnie wywietrzyc mieszkanie?
          patrice - przecież na piechote ni szli - a jużnie jedna osoba pisała
          o ułatwieniach dzisiejszej cywilizacji - motele, stacje benzynowe -
          a skoro była tak chora to szpital. I uważasz, ze skoro dziecko jest
          tak chore, to zbacza sie ileś tam km, żeby mu buźkę wytrzeć z
          wymiocin? To co to za rodzice, ze nie wytarli dziecku buzi
          wczesniej. Ironizuję - ale chyba nie dokładnie przeczytałaś posty
          autorki
    • elza78 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 21:49
      dla mnie to bezczelnosc stawiac ludzi w tak idiotycznej sytuacji
      ja bym nie wymyslila zbey sie do dzieci pakowac z rotawirusem i jeszcze miec
      pretensje z emnei nie chca przyjac...
      • antyka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 22:36
        Moja dwulatka przeszla te chorobe.
        Schudla 1,5 kilograma, po chorobie, dwuletnie, 92 cm dziecko wazylo
        10 kilogramow
        wzrost - powyzej 97 centyla,
        waga - ponizej 3-go!!!

        Tygodniow choroba tak ja wykonczyla. Dziecko odwodnilo sie,
        rzygalo non stop, nie chcialo brac zadnych lekow, po nich jeszcze
        bardziej rzygalo. Skonczylo sie na kroplowce w domu i trzymaniu
        wyjacego dziecka, trzymajacego cie kurczowo za szyje i krzyczacego:
        mama, ja nie chce, mama, nie!

        Mialam lzy w oczach trzymajac na sile moje dziecko, gdy pielegniarka
        goraczkowo poszukiwala zyly, w ktora moglaby sie wkuc.
        Wole byc suka i powiedziec nie i nie patrzec potem na moje dziecko,
        jak z dnia na dzien robi sie coraz slabsze.

        Bardzo dobrze zrobilas.

        Ps. Wszyscy, ktorzy mieli stycznosc z dzieckiem w czasie choroby,
        lacznie ze mna, przeszli grype zoladkowa.
        • hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 22:52
          antyka napisała:
          > Wszyscy, ktorzy mieli stycznosc z dzieckiem w czasie choroby,
          > lacznie ze mna, przeszli grype zoladkowa.

          Maz chorwal 3 razy, raz przed dzieckiem, nastepne 2 jak bylo
          dziecko. Ja nigdy, dziecko rowniez, nikt sie od nikogo na ten czas
          nie izolowal, ba...spalismy nawet w jednym lozku...tzn ja z mezem smile.
          Znajomych dziecko rozchorowalo sie na 2 dzien po naszych
          odwiedzinach, tez myslelismy ze ktores z nas moze zlapac, a nikt nie
          zachorowal, tak wiec na 2 babka wrozyla
          Nie wiem czemu wszyscy traktujecie to jak czarna ospe...nie wszyscy
          na to choruja i lapia od przebywania w jednym pomieszczeniu smile
          • elza78 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 22:56
            jakos srednio mialabym ochote sprawdzac czy moja rodzina zlapie tym razem czy
            nie, to glupota...
            • hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:09
              elza78 napisała:

              > jakos srednio mialabym ochote sprawdzac czy moja rodzina zlapie
              tym razem czy
              > nie, to glupota...

              A ja mysle ze jakas psychoza chorobowa panuje w Polsce. Te
              tasiemcowe watki o tym jacy to ludzie straszni bo z kaszlacym,
              smarkajacym dzieckiem chodza, bo inne dzieci to potencjalne zrodlo
              cholery, kily i mogily i w ogole.
              Ludzie...jak kogos ma spotkac choroba to i tak go spotka. Jak ktos
              ma zlapac chorobsko to zlapie go na klatce schodowej lub idac w
              parku pusta alejka.
              I kara chyba wlasnie spotyka te najbardziej chuchajace i dmuchajace,
              chroniace przed wszystkimi bakteriami i wirusami swiata smile...bo ja
              specjalnie nie uwazam i odpukac moje prawie 2 letnie dziecko
              chodzace juz rok do zlobka chorowalo 2 razy: angina i trzydniowka.
              Pierwsze przeszlo duzo lagodniej niz ja, 2 - srednio rozpoznane bo
              goraczka nie byla jakas wielka i gdyby nie wysypka to bym sie nie
              kapnela big_grin
              • id.kulka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:18
                hanalui napisała:

                >
                > A ja mysle ze jakas psychoza chorobowa panuje w Polsce.

                No już dawno zauważyłaś, że Polska to taki głupi kraj, po co się
                powtarzać? wink
                Jeśli chcesz - bywaj co dzień całą rodziną na oddziale zakaźnym,
                nikt ci nie broni.
                Ja rotawirusa na własne życzenie swoim dzieciom fundować mam średnią
                ochotę...
                • hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:31
                  id.kulka napisała:
                  > No już dawno zauważyłaś, że Polska to taki głupi kraj, po co się
                  > powtarzać? wink

                  Nie...ja czegos takiego nie uwazam, nie wkladaj mi w usta swoich
                  chorych spostrzezen wink...to ludzie tworza kraj i ludzie sa durni, a
                  nie kraj sam w sobie, a to kolosalna roznica big_grin
                  • id.kulka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:35
                    hanalui napisała:

                    > Nie...ja czegos takiego nie uwazam, nie wkladaj mi w usta swoich
                    > chorych spostrzezen wink

                    Hanalui, gdziekolwiek zobaczę twoje posty, tam zaraz się
                    pojawia... "tu gdzie teraz mieszkam to <och i ach>" ... "a w Polsce
                    to <be i fuj, i ciemnota>"


                    ...to ludzie tworza kraj i ludzie sa durni, a
                    > nie kraj sam w sobie, a to kolosalna roznica big_grin

                    Czepiasz się słówek, a raczej skrótów myślowychsmile
                    • hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:57
                      id.kulka napisała:
                      > Hanalui, gdziekolwiek zobaczę twoje posty, tam zaraz się
                      > pojawia... "tu gdzie teraz mieszkam to <och i ach>" ... "a w
                      Polsce
                      > to <be i fuj, i ciemnota>"

                      Wlacz se opcje nieczytania moich postow i ci sie problem rozwiaze smile

                      > ...to ludzie tworza kraj i ludzie sa durni, a
                      > > nie kraj sam w sobie, a to kolosalna roznica big_grin
                      >
                      > Czepiasz się słówek, a raczej skrótów myślowychsmile

                      Bo glupota ludzka coponiektorych mnie powala...i niekoniecznie tylko
                      Polakow mam na mysl, ale poszczegolne jednostki bez wyjatku na
                      narodowosc big_grin
              • elza78 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:24
                nikt nie pisze o wyrzucaniu z domu z katarem, rotawirus to powazniejsza sprawa
                dla maluchow moze skonczyc sie hospitalizacja, to nie jest chuchanie i dmuchanie
                tylko zdrowy rozsadek, nie mam zamiaru wpuszczac pod swoj dach osoby z zarazliwa
                choroba ktora stanowi dla mojego dziecka powazne zagrozenie, rota to nie jest
                katarek, ja rozumiem ze w wiekszosci zlobkow norma jest przyprowadzanie chorych
                dzieci do placowki nawet z goraczka, bo sie zahartuje smile
                strzezonego pan Bog strzeze jak mowi madre przyslowie
                drugie mowi ze za glupote trzeba placic wink
                • hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:35
                  elza78 napisała:

                  > rotawirus to powazniejsza sprawa
                  > dla maluchow moze skonczyc sie hospitalizacja, to nie jest
                  chuchanie i dmuchani
                  > e
                  > tylko zdrowy rozsadek

                  Eeee tam...przelec sie po watkach...dziecko chore i nie wazne na
                  co...to potencjalne zrodlo wszystkiego co najgorsze i trza izolowac
                  a matka ktora smie z takim dzieciem isc gdziekolwiek to
                  nieodpowiedzialna baba.
                  Psychoza...i dobrze ze kara te najbardziej przewrazliwione spotyka,
                  ot zlosliwosc losu smile
                  • id.kulka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:43
                    hanalui napisała:

                    > Eeee tam...przelec sie po watkach...dziecko chore i nie wazne na
                    > co...to potencjalne zrodlo wszystkiego co najgorsze i trza
                    izolowac
                    > a matka ktora smie z takim dzieciem isc gdziekolwiek to
                    > nieodpowiedzialna baba.

                    A po co ciągać gdzies chore dziecko? Dla niego samego to średnia
                    atrakcja? No i przechodzona błaha infekcja może się potem wlec jak
                    nieszczęście.

                    > Psychoza...i dobrze ze kara te najbardziej przewrazliwione
                    spotyka,
                    > ot zlosliwosc losu smile

                    Ciekawy sobie znalazłaś powód do satysfakcji.
                    • hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:01
                      id.kulka napisała:
                      > A po co ciągać gdzies chore dziecko? Dla niego samego to średnia
                      > atrakcja? No i przechodzona błaha infekcja może się potem wlec jak
                      > nieszczęście.


                      Serio surprised? A ja zawsze myslalam ze swieze powietrze i odrobina
                      spaceru nie zabija to po pierwsze. Po drugie widocznie ja i moje
                      dziecko dostajemy szalu kiedy musimy w domu siedziec. Tak mialam w
                      dziecinstwie, tak mam i teraz. Dziec widocznie odziedziczyl to samo
                      w genach, bo z 39 goraczka ma motorek w tylku big_grin
                      • id.kulka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:09
                        hanalui napisała:

                        > id.kulka napisała:
                        > > A po co ciągać gdzies chore dziecko? Dla niego samego to średnia
                        > > atrakcja? No i przechodzona błaha infekcja może się potem wlec
                        jak
                        > > nieszczęście.
                        >
                        >
                        > Serio surprised? A ja zawsze myslalam ze swieze powietrze i odrobina
                        > spaceru nie zabija to po pierwsze.

                        Ale ja na spacerach nie widuję chorych dzieci (fakt, nie przyglądam
                        się jakoś specjalnie wink ). Za to w centrach handlowych, salach
                        zabaw dla dzieci, restauracjach... owszem.
                        Poza tym choroba chorobie nierówna... katarowi spacer dobrze zrobi,
                        o ile pogoda znośna, ale z poważniejszą infekcją sie na wycieczki
                        nie wybieram. A z rotawirusem.. to ja bym to dziecko musiała chyba
                        wynieść na rękach, bo samo by nie poszło raczej...
                      • babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:12
                        no i co z tego? u mnie młodszy tez tak miał..poznawałam, ze chory po
                        tym ze miał rozpalone "chrapki" a przy tym go wręcz roznosiło, nie
                        do pomyslenia było połozyc go do łózka nawet przy powaznej
                        chorobie..za to starszy przy stanie podgoraczkowym przelewał sie
                        przez ręce, chodził jak mara i rzygał dalej jak widział, sam prosił,
                        ze chce dołózka i najlepiej mu robił sen i ciepełko pod kołderką lub
                        kocykiem..ja tez tak miałam w dzieciństwie..każdy człowiek inaczej
                        reaguje na niewydolnośc organizmu i matka najlepiej zna swoje i
                        dziecko i wie co mu przyniesie ulgę i poprawi samopoczucie..a co do
                        tematu wątku to grypa jelitowa to jednak nie katarek i kaszelek..to
                        choroba zakaźna i to bardzo, przenosząca się przez "brudne ręce" jak
                        i kropelkowo, dodatkowo z ciężkim przebiegiem dla wielu osób,
                        wyniszczająca, niebezpieczna dla małych dzieci sama w sobie..a co
                        dopiero z ewentualnymi powikłaniami..
                      • protozoa Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 07:49
                        Dziecko zwykle jest dość żywe nawet przy wysokiej gorączce, więc nie jest to nic
                        dziwnego. A ciągnięcie tu i ówdzie chorego jest głupotą - równiez ze względu na
                        samego zainteresowanego.
                  • elza78 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:51
                    ale hanalui twierdzisz ze to odpowiedzialne zachowanie targac chore dziecko w
                    skupiska ludzkie i rozszerzac epidemie, no chocby grypy?
                    to wcale nie jest trendy i fajne, to glupota, dzieki takim zachowaniom
                    beztroskich rodzicow zachorowan jest wiele wiecej niz mogloby byc gdyby trzymali
                    swoje tylki w domach nie pokazujac swiatu jacy sa cool bo z chorym dzieciakiem
                    wychodza na spacery...
                    dzieki przawdopodobnie tak idiotycznie myslacej mamusi na zakupach z dzieciarnia
                    rotawirusowa w zeszlym roku mialam rzyganie przez cale swieta zafundowane,
                    uwazasz ze to jest fair w stosunku do tych ktorych czestujesz zaraza?
                    takie zachowanie to nieodpowiedzialnosc i buractwo, to co tobie nie szkodzi i
                    twoim dzieciom moze np zaszkodzic staruszce po przeszczepie serca ktora
                    przyjdzie do sklepu po chleb
                    warto czasem myslec nie tylko o beznadziejnych trendach wychowawczych i wlasnym
                    tylku ale o tych ktorych naraza sie na niebezpieczenstwo
                    i tu nie chodzi o wrazliwosc nadwrazliwosc czy inne takie bzdety, chodzi o
                    zwykla empatie a nie burackie myslenie a moje mialy niech teraz inne bachory se
                    pochoruja, wiocha na maksa...
                    • hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:24
                      elza78 napisała:
                      > to wcale nie jest trendy i fajne, to glupota, dzieki takim
                      zachowaniom
                      > beztroskich rodzicow zachorowan jest wiele wiecej niz mogloby byc
                      gdyby trzymal
                      > i
                      > swoje tylki w domach nie pokazujac swiatu jacy sa cool bo z chorym
                      dzieciakiem
                      > wychodza na spacery...

                      No co ty? Choroby sie szerza bo ludzie za duzo zra antybiotykow na
                      kazda pie... i organizmy sie uodporniaja na dzialanie lekow, i to
                      z czym kiedys organizm sobie radzil w trymiga dzis sobie nie moze
                      poradzic skoro na katar funduje sie juz w niemowlectwie 50 srodkow +
                      izolacje+10 cudow wiankow
                      Widzisz ja i swojego dziecka nie trzymam tylka w domu i w ten sposob
                      dostajemy naturalna szczepionke wirusow i bakterii do ktorych
                      organizmy nasze sie przyzwyczajaja, jak spotkaja to wiedza jak z tym
                      walczyc.

                      > dzieki przawdopodobnie tak idiotycznie myslacej mamusi na zakupach
                      z dzieciarni
                      > a
                      > rotawirusowa w zeszlym roku mialam rzyganie przez cale swieta
                      zafundowane,
                      > uwazasz ze to jest fair w stosunku do tych ktorych czestujesz
                      zaraza?

                      Ja tam zarazy nie nosze bo jak mowilam nas sie chorobska nie
                      imaja...co nie znaczy ze moze syfu ktory jest chorobotworczy na nas
                      nie ma smile No i coz..skoro jestescie z dzieciarnia nadwrazliwi to
                      powinniscie omijac skupiska zarazy jakimi sa supermarktey i siedziec
                      w izolacji big_grin dopoki sie nie uodpornicie big_grin

                      > takie zachowanie to nieodpowiedzialnosc i buractwo, to co tobie
                      nie szkodzi i
                      > twoim dzieciom moze np zaszkodzic staruszce po przeszczepie serca
                      ktora
                      > przyjdzie do sklepu po chleb

                      No sorry...w takim ukladzie to w zasadzie nikt nie mialby prawa
                      nigdzie wychodzic bo w sumie wiekszosc syfow niewidzialnie nosimy na
                      sobie i niekoniecznie nam zagrazaja a innym moga big_grin

                      > warto czasem myslec nie tylko o beznadziejnych trendach
                      wychowawczych i wlasnym
                      > tylku ale o tych ktorych naraza sie na niebezpieczenstwo

                      To nie nowe trendy. Dawniej ludzie nie przywiazywali takiej wagi do
                      kataru jak dzis i nie zdychali z jego powodu w lozku tylko zapylali
                      do pracy. To teraz sie mamuncie wydelikacaja wraz ze swym potomstwem
                      przez to ze wlasnei truja sie lekartwami na wszystko na byle
                      pie... i przez to ze sie nie hartuja, izoluja i inne trendy hasla
                      o szkodliwosci swiezego powietrza i odrobiny wiatru na katar big_grin

                      > i tu nie chodzi o wrazliwosc nadwrazliwosc czy inne takie bzdety,
                      chodzi o
                      > zwykla empatie a nie burackie myslenie a moje mialy niech teraz
                      inne bachory se
                      > pochoruja, wiocha na maksa...

                      No tak znowu to modne slowko...empatia...wywoluje u mnie odruch
                      wymiotny. Burackim mysleniem jest to ze caly swiat ma mi dogadzac i
                      schodzic z drogi zeby rzypadkiem ksiezniczka komus nie zarzucila ze
                      nie ma empatii....zyg, zyg i jeszcze raz zyg big_grin
                      • id.kulka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:36


                        > No co ty? Choroby sie szerza bo ludzie za duzo zra antybiotykow na
                        > kazda pie... i organizmy sie uodporniaja na dzialanie lekow, i to
                        > z czym kiedys organizm sobie radzil w trymiga dzis sobie nie moze
                        > poradzic skoro na katar funduje sie juz w niemowlectwie 50 srodkow
                        +
                        > izolacje+10 cudow wiankow

                        ???
                        N katar to się niemowlętom funduje roztwór wody morskiej, maść
                        majerankową, usuwanie glutów i spacery w ładną pogodę...
                        A dużych skupisk ludzkich unikam wtedy głównie z tego powodu, że
                        dziecko przeziębione ma osłabioną odporność, zatem o większego syfa
                        łatwiej.

                        > Widzisz ja i swojego dziecka nie trzymam tylka w domu i w ten
                        sposob
                        > dostajemy naturalna szczepionke wirusow i bakterii do ktorych
                        > organizmy nasze sie przyzwyczajaja, jak spotkaja to wiedza jak z
                        tym
                        > walczyc.

                        Ale tych szczepionek zażywacie, mając katar, zapalenie oskrzeli czy
                        rotawirusa? smile

                        Hanalui, wytłumacz mi, proszę, bo tego dotyczy wątek, jaki jest sens
                        narażać dziecko na kontakt z rotawirusem? Co to da? Szczepionkę? big_grin
                        • hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:45
                          id.kulka napisała:
                          > N katar to się niemowlętom funduje roztwór wody morskiej, maść
                          > majerankową, usuwanie glutów i spacery w ładną pogodę...

                          A ja chusteczke i spacer big_grin

                          > Hanalui, wytłumacz mi, proszę, bo tego dotyczy wątek, jaki jest
                          sens
                          > narażać dziecko na kontakt z rotawirusem? Co to da? Szczepionkę? :-
                          D

                          NIe...wg mnie tu chodzilo o dopraszana przez ciebie empatie big_grin. Ale
                          jak widze najglosniej o nia krzycza te ktore jej zupelnie nie maja big_grin
                          • id.kulka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:53
                            hanalui napisała:


                            > NIe...wg mnie tu chodzilo o dopraszana przez ciebie empatie big_grin.
                            Ale
                            > jak widze najglosniej o nia krzycza te ktore jej zupelnie nie
                            maja big_grin

                            A gdzie ja się dopraszam empatii? Czepiasz się, ale juz sama nie
                            wiesz, czego i kogo smile I w którym z mych postów taka nieempatyczna
                            sucz ze mnie, skoro juz przy temacie jesteśmy? smile
                            Co do opisanej w pierwszym poście sytuacji, na rzęsach bym stanęła,
                            by nie stawiać ludzi w tak kretynicznej sytuacji i wpraszać się z
                            rota do domu, gdzie jest dwójka maluchów, w tym jedno przed
                            operacją. Ale o tym juz pisałam w którymś poście. Dziecko można
                            przebrać w samochodzie, na stacji, przewietrzyć na postoju, po co
                            wlec w odwiedziny do rodzinki?
                      • babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:37
                        To nie nowe trendy. Dawniej ludzie nie przywiazywali takiej wagi do
                        > kataru jak dzis i nie zdychali z jego powodu w lozku tylko
                        zapylali
                        > do pracy.
                        bzdety gadacie koleżanko..kiedyś grypa była choroba
                        śmiertelna..patrz "hiszpanka" w czasie I wojny światowej, która
                        zabiła wiecej ludzi niz działania wojenne po wojnie panowało
                        przekonanie, ze w razie choroby to tylko do łóżka, broń boze chodzić
                        chyba, ze do kibla a o wyjsciu na dwór nie było mowy
                        To teraz sie mamuncie wydelikacaja wraz ze swym potomstwem
                        > przez to ze wlasnei truja sie lekartwami na wszystko na byle
                        > pie... i przez to ze sie nie hartuja, izoluja i inne trendy hasla
                        > o szkodliwosci swiezego powietrza i odrobiny wiatru na katar big_grin
                        mylisz przeziebienie z grypa..a może nie znasz różnicy?
                        > Ja tam zarazy nie nosze bo jak mowilam nas sie chorobska nie
                        > imaja..
                        i życzę, by Tobie i Twoim dzieciom tak zostało..ale nie wszyscy tak
                        mają..np. dziecko z przerosnietym migdałem, z wielu powodów, w tym
                        obnizona odporność, jest bardziej narazone na infekcje i dlatego
                        się ten zabieg wykonuje..a w domu autorki watku takie dziecko
                        było..pomijajac fakt, ze zabieg juz 2 razy przesuwano z powodu
                        innych infekcji to choćby z tego powodu miała prawo odmówić
                        przyjecia w domu kogos kto był chory i to zakaźnie
                        • hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:51
                          babcia47 napisała:

                          > To nie nowe trendy. Dawniej ludzie nie przywiazywali takiej wagi
                          do
                          > > kataru jak dzis i nie zdychali z jego powodu w lozku tylko
                          > zapylali
                          > > do pracy.
                          > bzdety gadacie koleżanko..kiedyś grypa była choroba
                          > śmiertelna..patrz "hiszpanka" w czasie I wojny światowej, która
                          > zabiła wiecej ludzi niz działania wojenne po wojnie panowało
                          > przekonanie, ze w razie choroby to tylko do łóżka, broń boze
                          chodzić
                          > chyba, ze do kibla a o wyjsciu na dwór nie było mowy

                          Ale o ile dobrze pamietam to dostep do antybiotykow oraz higienia i
                          profilaktyka w owczesnych czasach byla mizerna smile.
                          No i nie mowie by z umierajacym dzieckiem czy samemu umierajac
                          gdzies chodzic, tylko by we wszystkim znalezc zloty srodek, a czaem
                          mam wrazenie ze tu zloty srodek jest za bardzo przesuniety w
                          kierunku ukrywanie sie przed wszystkimi i wszystkim i kazde miejsce
                          i czlowiek to zaraza niosaca smierc smile
                          • babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:55
                            Ale o ile dobrze pamietam to dostep do antybiotykow oraz higienia i
                            > profilaktyka w owczesnych czasach byla mizerna smile.
                            antybiotyki na grype nie pomoga bo to choroba wirusowa a nie
                            bakterujna..i roznoszona kropelkowo wiec nmawet sterylne warunki nie
                            chronia..umierali nie tylko biedacy z przedmieść czy wsi zabitych
                            dechami ale nawet notable i krezusi
                          • id.kulka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:56
                            hanalui napisała:

                            > mam wrazenie ze tu zloty srodek jest za bardzo przesuniety w
                            > kierunku ukrywanie sie przed wszystkimi i wszystkim i kazde
                            miejsce
                            > i czlowiek to zaraza niosaca smierc smile

                            Bo ty za dużo masz TU wrażeń i chyba widzisz już to, co chcesz
                            zobaczyć smile
                          • kai_30 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:10
                            hanalui napisała:

                            >
                            > Ale o ile dobrze pamietam to dostep do antybiotykow oraz higienia i
                            > profilaktyka w owczesnych czasach byla mizerna smile.

                            No akurat antybiotyki nie mają tu nic do rzeczy, bo nie działają na wirusy.

                            A w wątku nie chodzi o unikanie "każdego i wszystkich" tylko dziecka z grypą
                            żołądkową, przenoszącą się drogą kropelkową.
                      • protozoa Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 07:53
                        Wypisujesz bzdury. Kiedyś ludzie umierali znacznie wczesniej niz dziś. Proponuje
                        lekturę rocznika statystycznego. Mysle, ze taka publikacja jest tam gdzie mieszkasz.
                        Proponuje także lekture pierwszej z brzegu epidemiologii, wtedy zobaczysz jakie
                        wypisujesz nonsensy.
                      • elza78 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 08:11
                        ja ci napisze prosto, drukowanymi bo widze ze nie trafia big_grin
                        CHRZANISZ GLUPOTY...
                        jakiego kalibru, pewnie sama sie dowiesz kiedy trafi was cos powazniejszego niz
                        katarek w supermarkecie...
                        czego oczywiscie nie zycze, a co przy takim nonszalanckim mysleniu moze sie w
                        ten sposob skonczyc.
                        empatia fajne slowo ksiezniczko
                        a rzyg to jest dla burakow egoistow, ktorzy nie wiedza co ono oznacza, i
                        zyczenia, aby spotykali jedynie sobie podobnych na swej zyciowej drodze tongue_out
                      • kiraout Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 16:33
                        Hanalui, widzę, ze masz misję na tym świecie big_grin
                        • hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 22:02
                          kiraout napisała:

                          > Hanalui, widzę, ze masz misję na tym świecie big_grin

                          Tak...kazdy powinien miec.
                          Nie ma nic gorszego niz bezmyslne zycie bez misji smile
                  • protozoa Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 07:48
                    Mówienie o chorobie "kara" świadczy o głupocie!!!! Jeżeli lubisz przebywać w
                    środowisku ludzi chorych idź do szpitala zakaźnego - tam nasz cały przekrój, a
                    przy odrobinie szczęścia byc może tam gdzie mieszkasz spotkasz także Ebolę!!!
                    Powodzenia.
                    A unikanie(!!!) tak unikanie ludzi chorych jest jednym ze sposobów aby NIE
                    zachorować.
                    Moje dzieci a maja juz prawie 19 lat, unikały ludzi chorych i mało chorowały. W
                    wieku 2 lat żadne nie miało anginy. Co więcej jeden z synów do 19 roku życia jej
                    nie miał, drugi miał raz.
                    • hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 22:08
                      protozoa napisała:
                      > Moje dzieci a maja juz prawie 19 lat, unikały ludzi chorych i mało
                      chorowały. W
                      > wieku 2 lat żadne nie miało anginy. Co więcej jeden z synów do 19
                      roku życia je
                      > j
                      > nie miał, drugi miał raz.

                      TOz to chyba zadne osiagniecie skoro zyjecie w izolacji unikajac
                      ludzi chorych big_grin ze nie chorujecie big_grin
                      Przestan uwazac czy chory czy nie chory i wtedy pogadamy o
                      chorowaniu i osiagnieciach big_grin
                      • protozoa Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 09.01.09, 14:56
                        Rozśmieszył mnie Twój post. Nikt z nas nie żyje w izolacji, tylko nie pcha się
                        do ludzi chorych zakaźnie. Tak nawet prozaiczny katar jest choroba zakaźna, choć
                        nie w potocznym rozumieniu tego słowa.
                        Trudno przez prawie 20 lat życia izolować sie od ludzi !!! Pewien posredni
                        kontakt z chorymi moje dzieci mają zwłaszcza mając rodzicow i dziadków lekarzy.
                        Jestem chirurgiem. Z definicji w szpitalu jest sporo okazji do kontaktu z
                        chorymi, jednak do domu nie wpuściłabym osoby z "grypa żołądkowa". Po prostu
                        prawie w 100% zachorowaliby wszyscy domownicy.
                        Podobnie jak z infekcjami - unikam ludzi przeziębionych wtedy gdy nie muszę się
                        z nimi stykac. A zawodowo nie moja działka.
                      • babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 09.01.09, 15:25
                        > TOz to chyba zadne osiagniecie skoro zyjecie w izolacji unikajac
                        > ludzi chorych big_grin ze nie chorujecie big_grin
                        > Przestan uwazac czy chory czy nie chory i wtedy pogadamy o
                        > chorowaniu i osiagnieciach big_grin
                        hihihihi..chyba niedawno jesteś na tym forum, skoro z takim tekstem
                        wyjechałać do protazoa..
              • vibe-b Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 23:50
                hanalui napisała:

                > Ludzie...jak kogos ma spotkac choroba to i tak go spotka. Jak ktos
                > ma zlapac chorobsko to zlapie go na klatce schodowej lub idac w
                > parku pusta alejka.



                Idz sie lecz na nogi, bo na glowe za pozno. Gdyby takie
                fatalistyczne podejscie mialo racje bytu to wszelka profilaktyke
                (znane slowo?) mozna by o kant du.y potluc.
                • hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:05
                  vibe-b napisała:
                  > Gdyby takie
                  > fatalistyczne podejscie mialo racje bytu to wszelka profilaktyke
                  > (znane slowo?) mozna by o kant du.y potluc.

                  A czy ty nie mylisz przypadkiem slowa "izolacja" z
                  slowem "profilaktyka"?
                  Profilaktyka nie rowna sie izolacja, ale jak widze dla wiekszosci to
                  wlasnie jest rozwiazanie i na tym polega profilaktyka w tutejszym
                  wydaniu big_grin
                  • vibe-b Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:14
                    hanalui napisała:

                    >
                    > A czy ty nie mylisz przypadkiem slowa "izolacja" z
                    > slowem "profilaktyka"?


                    Profilaktyka to rowniez unikanie sytuacji/zachowan mogacych
                    zwiekszac ryzyko zachorowania. Skup sie. Jak rozumiesz np.
                    profilaktyke AIDS? Czy nie np. jako m.in propagowanie prezerwatyw a
                    wiec innymi slowy- unikanie zachowan ryzykownych?
                    W opisanym przypadku profilaktyka polega wlasnie na izolacji (bo na
                    czymze miala by polegac profilatyka zachorowania na grype
                    zoladkowa? ).
                    Zas wedle Twojej blyskotliwej teorii dziecieta autorki postu - jesli
                    nie zachorowaly dzis bo autorka odmowila wpuszcznia do mieszkania
                    osob chorych to na pewno zachpruja jutro bo "jak kto ma zachorowac
                    to i tak zachoruje?
                    LOL

                    >
                  • babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:17
                    Profilaktyka nie rowna sie izolacja, ale jak widze dla wiekszosci
                    to
                    > wlasnie jest rozwiazanie i na tym polega profilaktyka w tutejszym
                    > wydaniu big_grin
                    ..hmm a mi się wydaje, ze izolacja od zjadliwych patogenów lub
                    czynników chorobotwórczych to tez, a może przede wszystkim
                    profilaktyka..nie słyszałam zaleceń: skontaktuj dziecko z chorym
                    zakażnie lub wyjdź na mróz z dzieckiem goraczkujacym i zobacz co z
                    tego wyniknie..
                    • hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:34
                      babcia47 napisała:
                      > nie słyszałam zaleceń: skontaktuj dziecko z chorym
                      > zakażnie lub wyjdź na mróz z dzieckiem goraczkujacym i zobacz co z
                      > tego wyniknie..

                      EEE cos krecisz. Jeszcze w moim dziecinstwie mama specjalnie nas
                      zabrala do kuzynek ktore chorowaly na ospe bysmy sie zarazily i
                      mialy to za soba poki bylysmy male smile

                      Z goraczkujacym dzieckiem tez zalecaja go rozbierac, na chlodne
                      powietrze, robic zimne kapiele, wkladac w zimne, mokre reczniki.
                      Stosowalam pierwsze na moim mlodszym kuzynie wg zalecen ciotki,
                      stosowalam na moim dziecku...brutalne ale dziala...i niesamowicie
                      szybko zbija goraczke big_grin. W moim zlobku tez jak dziecko ma goraczke
                      to pierwsze co robia to do pieluchy rozbieraja dziecko big_grin - pewnie
                      coponiektore zaraz zemdleja smile
                      • id.kulka Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:42
                        hanalui napisała:

                        >
                        > Z goraczkujacym dzieckiem tez zalecaja go rozbierac, na chlodne
                        > powietrze, robic zimne kapiele, wkladac w zimne, mokre reczniki.
                        > Stosowalam pierwsze na moim mlodszym kuzynie wg zalecen ciotki,
                        > stosowalam na moim dziecku...brutalne ale dziala...i niesamowicie
                        > szybko zbija goraczke big_grin. W moim zlobku tez jak dziecko ma
                        goraczke
                        > to pierwsze co robia to do pieluchy rozbieraja dziecko big_grin - pewnie
                        > coponiektore zaraz zemdleja smile

                        Kaganek oświaty niesiesz, doprawdy.. Amerykę odkryłaś.
                        Tylko nie zimne ręczniki, nie zimna kąpiel... wystarczy letnie, u
                        niemowląt 2 stopnie niższa niż temp wody. I lekko ubrać, by organizm
                        poza gorączką nie musiał walczyć z przegrzaniem.
                      • kai_30 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:47
                        hanalui napisała:

                        >
                        > EEE cos krecisz. Jeszcze w moim dziecinstwie mama specjalnie nas
                        > zabrala do kuzynek ktore chorowaly na ospe bysmy sie zarazily i
                        > mialy to za soba poki bylysmy male smile

                        Jak byłyście przed zabiegiem chirurgicznym też? Poza tym, sorry, ale ospa
                        wietrzna przy rotawirusie to mały pikuś - nieprzyjemnie swędzi, ale zagrożeniem
                        życia nie jest praktycznie nigdy, a rota może się źle skończyć. Nie mówiąc już o
                        tym, że przechorowanie ospy daje odporność, a narażanie dziecka na kontakt z
                        rotawirusem nie daje kompletnie nic. No, ale jak naprawdę nie widzisz różnicy,
                        to wypada jedynie współczuć...

                        > Z goraczkujacym dzieckiem tez zalecaja go rozbierac, na chlodne
                        > powietrze, robic zimne kapiele, wkladac w zimne, mokre reczniki.
                        > Stosowalam pierwsze na moim mlodszym kuzynie wg zalecen ciotki,
                        > stosowalam na moim dziecku...brutalne ale dziala...i niesamowicie
                        > szybko zbija goraczke big_grin.

                        A jaki to ma związek z narażaniem dziecka na kontakt z chorobą bardzo zakaźną?
                        Ja moich synów duszących się przy ostrym zapaleniu krtani wystawiałam na mróz,
                        bo takie są zalecenia, ale to nie znaczy, że wpuściłabym do domu osoby z
                        rotawirusem.
                        • hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:54
                          kai_30 napisała:
                          > ale to nie znaczy, że wpuściłabym do domu osoby z
                          > rotawirusem.

                          A co z mezem??? Bo widzisz moj juz 3 razy chorowal. Ja i dziecko ni
                          razu. Czy myslisz ze powinnismy go gdzies "wystawic" na ten czas?
                          A co jak jedno dziecko ci zachoruje a drugie jest jeszcze zdrowe? To
                          to chore w odstawke do dziadkow, czy to zdrowe wyekspediowac gdzies
                          z potencjalna zaraza?
                          • kai_30 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:03
                            Nie, no, jeśli nie widzisz różnicy między _niepotrzebnym_ narażeniem na kontakt
                            z osobą spoza domowników, która z całą pewnością jest nosicielem choroby
                            zakaźnej, a ciągłym kontaktem z domownikiem (w którym to przypadku izolacja
                            _już_ nie ma sensu - rotawirus może być zaraźliwy jeszcze przed wystąpieniem
                            objawów) to faktycznie, szkoda pary.

                            Ale spróbuję wyjaśnić bardzo prostymi słowy, może trafi.

                            Jeśli ktoś z domowników zachorował na bardzo zakaźną chorobę - trudno się mówi,
                            dopust boży, można jedynie minimalizować ryzyko zakażenia (np. nie używać tych
                            samych naczyń, nie kłaść chorego w jednym pokoju z niemowlęciem itp) i liczyć,
                            że może nie wszystkich sieknie. Natomiast jeśli w domu są wszyscy zdrowi, a
                            dziecko czeka zabieg chirurgiczny (i z tego powodu _musi_ być zdrowe) to
                            wpuszczanie osoby z pewnością chorej zakaźnie, z którą kontaktu można uniknąć,
                            jest niepotrzebnym narażaniem na zachorowanie. Niepotrzebnym i możliwym do
                            uniknięcia (w przeciwieństwie do sytuacji z chorym domownikiem).
                          • babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:05
                            A co z mezem??? Bo widzisz moj juz 3 razy chorowal. Ja i dziecko ni
                            > razu.
                            moze to nie była jelitówka tylko zatrucie pokarmowe..tez miewają
                            takie objawy..lub po prostu Ty masz jakis gen, który uodparnia Cie
                            na zachorowanie a dziecie odziedziczyło go po Tobie..w czasie
                            epidemii grypy (wieli i pochłaniających wiele ofiar) tez nie wszyscy
                            chorowali..co nie znaczy, ze chorzy nie byli izolowani..we Wrocławiu
                            w latach 60-tych stworzono wręcz specjane oddzielone miejsce dla
                            chorych i kazdy kto sie zetknął z choroba podlegał
                            kwarantannie..w "68 panowała wśród dzieci choroba Heinego_medina
                            (tak, tak jeszcze można sie było zarazić) dzieci przez okres lata
                            nie mogły wyjeżdżać z miasta (nie pojechałam na kolonie) epidemię
                            opanowano i nie rozprzestrzeniła sie na cały kraj, dzieci z innych
                            regionów nie były narazone na chorobe i kalectwo
                            • hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:16
                              babcia47 napisała:

                              > A co z mezem??? Bo widzisz moj juz 3 razy chorowal. Ja i dziecko
                              ni
                              > > razu.
                              > moze to nie była jelitówka tylko zatrucie pokarmowe..tez miewają
                              > takie objawy..

                              No nie wiem czy siedzenie w kiblu przez kilka dni z rzedu i rzyganie
                              dalej niz mozliwosc widzenia mozna nazwac zatruciem pokarmowym big_grin.
                              Jak tak to musialo byc bardzo ciezkie big_grin
                              Tez tak mysle...chyba mam gen odpornosci smile

                              No i moze w takim ukladzie dziecko odwiedzajace tez moglo miec
                              zwykle zatrucie a autorka zrobila wielkie halo bo dziecko sie
                              zerzygalo...ale na rzygajace dziecko w autobusie to wszystkie jak to
                              trzeba miec empatie...bylo o tym tu nie tak dawno big_grin
                              • kai_30 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:24
                                hanalui napisała:

                                >
                                > No i moze w takim ukladzie dziecko odwiedzajace tez moglo miec
                                > zwykle zatrucie a autorka zrobila wielkie halo bo dziecko sie
                                > zerzygalo...ale na rzygajace dziecko w autobusie to wszystkie jak to
                                > trzeba miec empatie...bylo o tym tu nie tak dawno big_grin

                                A Ty w ogóle przeczytałaś posty autorki? Zaczynając od pierwszego? Napisane tam
                                jak byk, że dziecko miało od soboty grypę jelitową i że była to diagnoza lekarza.

                                Ale jak widać Ty wiesz lepiej, jasne, zatrucie, nie ma z czego robić problemu.
                              • babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:27
                                > No nie wiem czy siedzenie w kiblu przez kilka dni z rzedu i
                                rzyganie
                                > dalej niz mozliwosc widzenia mozna nazwac zatruciem pokarmowym big_grin.
                                > Jak tak to musialo byc bardzo ciezkie big_grin
                                -tez nie wiem, nie jestem lekarzem ale widziałam juz takie
                                przypadki..nawet sama przechodziłam
                                > No i moze w takim ukladzie dziecko odwiedzajace tez moglo miec
                                > zwykle zatrucie a autorka zrobila wielkie halo bo dziecko sie
                                > zerzygalo...
                                ponoc lekarz zdiagnozował co przyznał szfagir dzwoniac do autorki
                                watku..ona tez nie lekarz i miała prawo uwierzyć, ze diagnoza trafna
                                a jej dzieci moga sie zarazić
                                ale na rzygajace dziecko w autobusie to wszystkie jak to
                                > trzeba miec empatie...bylo o tym tu nie tak dawno big_grin
                                tez sie tam wypowiadałam..w kwestii braku wyobraźni i
                                odpowiedzialnosci mamusi..temat jakby podobny, co tam dzieci i
                                pasażerowie..nie dam leku, który działa byle nie zepsuc Wigilii..i
                                nie zabezpieczona w worki, wode i "wycieraczki" wiedząc, ze dzieci w
                                autobusie chorują..tu tak samo..co tam gospodarze i ich dzieci grunt
                                by nam było dobrze i wygodnie..choc mnie by tam było wygodniej we
                                własnym domu, do którego był juz "rzut beretem"
                            • protozoa Re:Małe sprostowanie dat i faktów 08.01.09, 08:13
                              Małe sprostowanie - we Wrocławiu były zachorowania na ospę - tę prewdziwą czarną
                              -( nie grypę), wtedy też były masowe szczepienia.
                              W 1968 roku nie było tez masowych zachorowań na polio ( wtedy były juz
                              powszechne i obowiązkowe szczepienia). Polio zbierało zniwo jakieś 10 lat wcześniej.
                              • babcia47 Re:Małe sprostowanie dat i faktów 08.01.09, 15:46
                                > Małe sprostowanie - we Wrocławiu były zachorowania na ospę - tę
                                prewdziwą czarn
                                > ą
                                > -( nie grypę), wtedy też były masowe szczepienia.
                                fakt mój bład co nie zmiania faktu, ze chorzy zostali odizolowani a
                                nie petali sie po całym mieście
                                > W 1968 roku nie było tez masowych zachorowań na polio ( wtedy były
                                juz
                                > powszechne i obowiązkowe szczepienia). Polio zbierało zniwo jakieś
                                10 lat wcześ
                                > niej.
                                było! z tym, ze rok wcześniej walnęłam się o rok..dzieci z Poznania
                                nie były przyjmowane na kolonie, zalecało się by nie wyjeżdżały
                                nigdzie poza miasto..ja miałam pojechać pierwszy raz, po pierwszej
                                klasie podstawówki, co było dla mnie duzym przezyciem i mocno
                                oczekiwane..stąd to tak dobrze pamiętam..szczepiono tez wszystkie
                                dzieci, które wcześniej nie zostały zaszczepione w tym mnie..to też
                                pamietam..czemu nie byłam zaszczepiona wcześniej nie wiem..jedna z
                                moich koleżanek je w tym czasie przeszła..nosiła aparat ortopedyczny
                                na nodze do mojej wyprowadzki z Poznania
                                • protozoa Re:Małe sprostowanie dat i faktów 09.01.09, 15:02
                                  Ja tak tylko gwoli sprostowania vs ospy.
                                  W 1968 roku byłam w wieku dzieci z tego forum więc nie pamietam. Moja mama była
                                  wtedy świezo upieczonym lekarzem pediatrą. Potwierdza masowość szczepień, ale
                                  zaczęły się one w latach pięćdziesiątych gdy prof Hilary Koprowski ze Stanow
                                  podarował Polsce pierwsze szczepionki ( doustne).
                                  Być może gdzieś lokalnie były wzmożone zachoprowania, być może własnie w
                                  Poznaniu i z tego powodu perturbacje z koloniami.
                                  Polio był postrachem pediatrów i rodziców. Masowe szczepienia spowodowały, ze
                                  dziś ofiary tej choroby mają co najmniej 40- 45 lat.
                                  A tak na marginesie - znając stosunek rodaków do szczepień wkrótce pojawią się
                                  zachorowania.
                          • azile.oli Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 08:29
                            Hanalui, jeśli ktoś w domu już choruje na jelitówkę, to cudów nie
                            zrobisz, aczkolwiek też bym się starała ograniczyć kontakt chorego
                            ze zdrowym. Jeśli jednak wszyscy są zdrowi, a chce przyjść ktoś
                            chory, to potencjalnie może zarazić, a ja mam prawo tego nie chcieć.
                            Po drugie, nie obraź się, bo Twoje dziecko ma dopiero 2 lata i nie
                            zjadłaś wszystkich rozumów. Oczywiście życzę Ci, żeby dalej nie
                            chorowało, ale to zweryfikuje życie. Na razie to niewiele możesz
                            powiedzieć, prócz tego, że dziecko mało choruje. Poza tym, jak
                            jesteś taka empatyczna, to spróbuj zrozumieć matkę, której dziecko
                            jest chorowite. Ona ma prawo nie chcieć kolejnej infekcji. I wcale
                            nie musi być to osoba , która dziecko przegrzewa, czy jakoś
                            specjalnie się nad nim trzęsie. Czasem przychodzi spadek odporności,
                            wynikający z różnych przyczyn, także osobniczych, wrodzonych, na
                            który nie ma się wpływu. Taka matka ma prawo chronić swoje dziecko.
                            I nie przyjmuję argumentu, że jeśli jest chorowite, to niech siedzi
                            w domu. Jeśli jest w danym momencie zdrowe, to ma prawo wszędzie
                            chodzić. Natomiast miejsce chorych dzieci jest w domu, a nie w
                            przedszkolu, żłobku, u znajomych czy rodziny.
                      • babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 00:51
                        > EEE cos krecisz. Jeszcze w moim dziecinstwie mama specjalnie nas
                        > zabrala do kuzynek ktore chorowaly na ospe bysmy sie zarazily i
                        > mialy to za soba poki bylysmy male smile
                        bardzo mądrze..po zachorowaniu na ospe człowiek nabiera odporności
                        na całe zycie i dziecko przechodzi je łagodniej oraz trudniej o
                        powikłania..co wiem, bo małż mi zachorował ok 40-tki..masakra, ja
                        bez sensacji przeszłam w dzieciństwie..to wie każdy..ale pewnie nie
                        biegałaś w czasie tej ospy po okolicy i nie zarażałaś wszystkich
                        dookoła?
                        Z goraczkujacym dzieckiem tez zalecaja go rozbierac, na chlodne
                        > powietrze, robic zimne kapiele, wkladac w zimne, mokre reczniki.
                        > Stosowalam pierwsze na moim mlodszym kuzynie wg zalecen ciotki,
                        > stosowalam na moim dziecku...brutalne ale dziala...
                        nic nowego..ten sposób jest podawany nawet w encyklopedii
                        zdrowia..ale to nie znaczy, ze po takim zabiegu i zbiciu goraczi
                        chory moze sobie wyjść na spacerek..?
                        W moim zlobku tez jak dziecko ma goraczke
                        > to pierwsze co robia to do pieluchy rozbieraja dziecko big_grin - pewnie
                        > coponiektore zaraz zemdleja smile
                        w moim żłobku przed wejsciem na ogólną sale pielegniarka mierzyła
                        wszystkim dzieciom temperaturę..i te z podniesioną nawet nie były
                        przymowane do żłobka tylko odsyłane z rodzicem do lekarza..w razie
                        wystapienia goraczki w czasie pobytu dziecka w złobku dziecko było
                        izolowane od pozosałych i wzywany rodzic by poszedł z dzieckiem do
                        lekarza zamiast zbijać temperaturę..bo po pierwsze jest to objaw
                        choroby na podstawie, którego lekarz wydaje diagnoze, po drugie ma
                        sens tylko gdy goraczka sięga 40 st i jest wyraźnie uciążliwa dla
                        dziecka (to jest obrona organizmu) lub gdy ma byc podany antybiotyk,
                        bo w temperaturze powyzej 38 st jest nieskuteczny
                        • hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:01
                          babcia47 napisała:
                          >..ale pewnie nie
                          > biegałaś w czasie tej ospy po okolicy i nie zarażałaś wszystkich
                          > dookoła?

                          Nie wiem czy biegalam czy nie, nie pamietam...ale mamy z siostra
                          taka fote w parku i obie jestesmy obkropkowane big_grin. Moze to byla
                          koncowka choroby smile

                          > w moim żłobku przed wejsciem na ogólną sale pielegniarka mierzyła
                          > wszystkim dzieciom temperaturę..i te z podniesioną nawet nie były
                          > przymowane do żłobka tylko odsyłane z rodzicem do lekarza..

                          Strasznie to musialo byc koszmarne dla dzieci, taka selekcja
                          kojarzaca mi sie z inym smutnym miejscem...poza tym moj jak widzi
                          termometr to spyla, a tu codziennie taka atrakcja. Z aktaku
                          chisterii by pewnie codziennie mial goraczke big_grin Mam nadzieje ze to w
                          zmierzchlych czasach bylo
                          • hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:02
                            hanalui napisała:

                            > chisterii

                            Histerii oczywiscie big_grin
                          • hanalui Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:04
                            hanalui napisała:
                            > chisterii

                            histerii oczywicie big_grin
                          • babcia47 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 01:11
                            > Nie wiem czy biegalam czy nie, nie pamietam...ale mamy z siostra
                            > taka fote w parku i obie jestesmy obkropkowane big_grin. Moze to byla
                            > koncowka choroby smile
                            na pewno..po określonym czasie przestaje sie być nosicielem i
                            zarażać a wrzody dalej nalezy smarowac..małż tez tak chodził
                            > Strasznie to musialo byc koszmarne dla dzieci, taka selekcja
                            > kojarzaca mi sie z inym smutnym miejscem...poza tym moj jak widzi
                            > termometr to spyla,
                            kwestia skojarzeń i przyzwyczajenia..a młody była zadowolony, ze
                            mama jeszcze chwile jest z nim rozmawia z nim i trzyma go w
                            objęciach (by termometr sie nie wysunał spod paszki, bo tylko takie
                            były w uzyciu)..była okazja do "pomiziania sie" na dowidzenia, młode
                            nie posiadają traumy..nawet nie pamietają
                          • attiya Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 14:11
                            hanalui napisała:

                            >
                            > Strasznie to musialo byc koszmarne dla dzieci, taka selekcja
                            > kojarzaca mi sie z inym smutnym miejscem...poza tym moj jak widzi
                            > termometr to spyla, a tu codziennie taka atrakcja. Z aktaku
                            > chisterii by pewnie codziennie mial goraczke big_grin Mam nadzieje ze to
                            w
                            > zmierzchlych czasach bylo
                            było by bardziej koszmarne dla pozostałych zdrowych dzieci, które
                            mogły się zarazićod tej jednej właśnie osoby.
    • renia_84 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 07.01.09, 22:33
      Też bym się nie zgodziła. Rany Ci ludzie mi przypominają rodzinę
      mojego partnera, Jego rodziców i brata z żoną. Wszyscy tacy cudowni
      tylko my straszni bo potrafimy powiedziec jak nam coś nie pasuje,
      czasem nie zgadzamy sie z nimi-nieomylnymi przecież, mowimy to co
      myslimy a nie udajemy zeby tylko kogos zadowolic.Tak to już jest.
      pozdrawiam
      • zonka77 nie przyjęłabym 07.01.09, 23:33
        i miałabym przekichane. I tak mam chyba trochę bo nie chciałam się spotkać z
        siostrą męża i jej synkiem który właśnie z takiej choroby wyłazi. Moja córka
        młodsza ma 10 tygodni...wizja szpitala w wypadku jej zachorowania jakoś
        przeważyła sympatie rodzinne...Mam wrażenie że teściowa tego nie rozumie.

        Gdybym miała tylko starsze dziecko (córka starsza ma prawie 8 lat) a sytuacja
        byłaby naprawdę ciężka to bym przyjęła chociaż z oporami. Z maleńką bym chyba
        dała radę odmówić.
        • paliwodaj Re: nie przyjęłabym 08.01.09, 06:33
          dobrze zrobilas ze odmowilas! Przeczytalam prawie wszystkie posty i
          mysle ze juz nie masz wyrzutow sumienia ze tak postapilas
          Ja zwykle mam problemy z odmawianiem komukolwiek czegoklowiek, tym
          bardziej podziwiam Twoja postawe.
          To prawda ze wirus jelitowki, zoladkowki czy jak to zwal przenosi
          sie ekpresowym tempem . Kiedys przenioslam to od osoby , ktora juz w
          swoim domu oswiecila mnie ze jest chora, przynioslam na ubraniu, jak
          mysle, ja nie zachorowalam ,ale dzieci tak i to na drugo dzien
    • irmaaa Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 11:56
      Pomogłabym im.
      • mama_micha Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 08.01.09, 19:26
        Też bym odmówiła.
        Sama mam syna przed wycięciem migdała (też dwa razy już odwołane)
        Wiem co w tej sytuacji oznacza najmniejsz infekcja.
        Popieram w 100%
        40 km to pryszcz.
        Samej nie przyszloby mi do głowy ładowac sie z jelitówka komuś do
        domu.
    • jasmin80 Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 09.01.09, 21:24
      Podziwiam cię za odwagę,że umiałaś powiedzieć nie.obrze zrobiłaś,że
      nie naraziłaś siebie, męża a prede wszystkim dzieci na zarażenie tym
      paskudztwem.
    • mathiola Re: Odwiedziny z chorym dzieckim 09.01.09, 22:04
      ja bym przyjęła.... W takich sprawach to brak we mnie asertywności.
      • uffa1 No a dziadek... 10.01.09, 11:18
        Tak jak pisałam bardzo zabolało mnie to co powiedział mój teść, że
        nie widzimy nic oprócz własnego nosa...

        Otóz mój teść w poniedziałek poszedł zanieść klucze do piwnicy do
        swojego syna, ale dał im w drzwiach i zwiał do domu...
        Zachorował w środe i do teraz jest ciężko chory, nie wiadomo czy nie
        skończy się w jego przypadku szpitalem. W czwartek do nas zadzwonił
        i skruszonym głosem mówi do męża 'dobrze, że nie spotkaliście się w
        niedziele, bo byście się na pewno zarazili, a tak w ogóle to nie
        wiedziałem, że tak bardzo można zarazić się od małego dziecka...'
        • vibe-b Re: No a dziadek... 10.01.09, 11:25
          uffa1 napisała:

          > mój teść w poniedziałek poszedł zanieść klucze do piwnicy do
          > swojego syna, ale dał im w drzwiach i zwiał do domu...
          > Zachorował w środe i do teraz jest ciężko chory


          haha cudna puenta calej historii big_grin
        • id.kulka Re: No a dziadek... 10.01.09, 14:30
          uffa1 napisała:


          > Zachorował w środe i do teraz jest ciężko chory, nie wiadomo czy
          nie
          > skończy się w jego przypadku szpitalem. W czwartek do nas
          zadzwonił
          > i skruszonym głosem mówi do męża 'dobrze, że nie spotkaliście się
          w
          > niedziele, bo byście się na pewno zarazili, a tak w ogóle to nie
          > wiedziałem, że tak bardzo można zarazić się od małego dziecka...'

          Ech, szkoda, że musiał się aż tak pochorować, by zweryfikować
          poglądy ...
          W każdym razie zdrowia i udanego zabiegu życzę smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka