Poroniłam :(

15.01.09, 15:40
Jestem dwa dni po zabiegu łyżeczkowania.Nawet nie wiedziałam że byłam w ciąży a jak sie okazuje byl to juz 3-4 tydzień.Miesiączkę ostatnią miałam 24 grudnia okazuje sie wdlg.lekarza że to co wystąpiło wcale nie było miesiączką a krwawieniem poronnym tylko skąd mogłam to wiedzieć jesli to przyszlo dokładnie w dzień spodziewanej miesiączki.Po zakonczeniu miesiączki po 7 dniach dostalam znowu krwawienia ale myslałam ze to znowu jakiees zaburzenia hormonalne na za tydzień miałam umówiona wziytę u dobrego gina chciałam doczekać tej wizyty i chodzilam ztym krwawieniem 7 dni ,niestety 7 dnai doszedl ból podbrzusza, piersi i stan podgoraczkowy.Pojechałam do szpitala byla to ndz.wiec zrobili mi tylko badanai ogolne a w pon.w poludnie usg wykazało już tylko sporo resztek po popronieniu i koniecznie do wyłyżeczkowaniasad.
Tak mi przykro tak mi źle i szkoda bo staraliśmy się z mężem o drugie dziecko.Na szczesie jest w domu moja córeczka ktora ma juz 2 latka i ona jest dla mnie takim ukojeniem i może trochę pocieszeniem.

A może któraś z was to przeszła.chciałam się zapytac o cos poniewasż ztych
nerwów, szoku itd nie zapytalam dokladnie lekarza.Zabieg miałam dwa dni temu tak
jak pisalam przez te 2 dni była ze mna babcia która troche mi pomagala w pracach
domowych i przy dwulatce.Ale dziś pojechała i zostalam sama z nia ,mąż wraca po
17 pracuje od 6 rano.Na dodatek mala dostala ajkiegos zaplenia sromu ,leczymy ją
już dluższego czasu cały czas smarujemy różnymi maściami przepisanymi miala
robione badania i dalej ja boli w zwiazku z tym marudzi płacze itd,czesto chce
na rece albo sie poprzytualac musze za nia wszedziechodzic zeby cos sobie gdzies
nie zrobila pozatym nudzi jej sie a ja chyba jeszcze nie powinnam dxwigac 15kg
dziecka skakac z nim itd.Zastanawiam sie czy takie zmeczenie fizyczne i wysiłek
nie wplynie źle? czy mężu przyslugiwalo by choc ze dwa dni zwolnienia do pomocy mi?
    • 2122joan Re: Poroniłam :( 15.01.09, 16:28
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11916 Moze tu Ci ktos
      pomoze.Bardzo mi przykro sad
      • mamongabrysi Re: Poroniłam :( 15.01.09, 17:22
        Współczuję bardzo bo w zeszłym roku miałam poronienie w 9 tygodniu. Miałam
        łyżeczkowanie. Ze szpitala na drugi dzień wróciłam na piechotę (nie był to
        problem) bo mąż nie mógł kolejnego dnia wziąć wolnego - brał wcześniej.
        Fizycznie czułam się dobrze - krwawienie takie jak w czasie miesiączki było.
        Trochę odpoczywałam w domu, powoli starałam się wrócić do normalnych czynności -
        fizycznie nie było trudno. Gorzej psychicznie. Raczej nie dźwigaj. Generalnie
        jeśli zabieg był wykonany prawidłowo wszystko wróci do normy. Miałam miesiączkę
        w maju a zabieg był w lutym. Pozdrawiam
        Aha - nie trać nadziei na dziecko - poroniłam w zeszłym roku a teraz jestem w
        ciąży i mam nadzieję ze będzie dobrze. Może teraz tak ci się nie wydaje ale
        wszystko będzie dobrze
        Pozdrawiam i trzymaj się
    • zebra12 Też poroniłam 15.01.09, 16:33
      Ale ja obie ciąże straciłam w 11 tygodniu. Dobrze wiedziałam, że byłam w ciąży.
      Widziałam dziecko na USG. Ręce, nóżki, serce. Potem serce przestało bić. Nie
      zaczęłam krwawić. Nic. Tylko wiedziałam, że ono nie żyje. Następnego dnia
      stawiłam się na zabieg. Wyszłam ze szpitala na drugi dzień. Też miałam w domu
      dwulatkę i też byłam sama. Wszystko robiłam normalnie, a krwawienie po drugim
      poronieniu było minimalne i krótkotrwałe. Po pierwszym, gdy łożysko z zarodkiem
      zostało wydalone - sama je poroniłam, bo tak mi lekarza kazał - po łyżeczkowaniu
      krwawiłam około miesiąca.
      Ale za każdym razem byłam od razu sprawna. Przecież to nie poród. Normalnie
      nosiłam dziecko, chodziłam na zakupy, na spacery itp.
    • rita75 Re: Poroniłam :( 15.01.09, 16:40
      Nie powinnas się przejmowac takim poronieniem...pewnie cos z
      zarodkiem bylo nie tak.
      • 2122joan Re: Poroniłam :( 15.01.09, 16:42
        rita75 napisała:

        > Nie powinnas się przejmowac takim poronieniem...pewnie cos z
        > zarodkiem bylo nie tak.

        Jak mozna cos tak zimnego napisac sad
        • asiaiwona_1 [...] 15.01.09, 16:46
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • rita75 Re: Poroniłam :( 15.01.09, 16:47
            > Najwidocznie rita nie wie co to znaczy stracić dziecko...

            kurcze...jakie dziecko- na tym etapie troche galaretki...
            • asiaiwona_1 Re: Poroniłam :( 15.01.09, 16:52
              rita75 napisała:
              kurcze...jakie dziecko- na tym etapie troche galaretki...

              No to chyba ty masz galaretkę zamiast mózgu. Dla mnie ciąża to ciąża
              i na każdym jej etapie tak samo opłakiwałabym jej utratę.
              • dlania Re: Poroniłam :( 15.01.09, 16:54
                Asiaiwona, ale ludzie maja rózne poglądy... W tej kwestii szczególnie. Rozumiem,
                że nie jestes zwolenniczka aborcji?


                https://www.gify.org/bazagif/krowy/bovi021.gif
                "Gdyby nie Internet nie wiedziałbym, że na świecie jest tylu idiotów" [S. Lem]
                (sygnaturka ukradziona od Wilmy.Flinstone)
                • asiaiwona_1 [...] 15.01.09, 16:56
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • rita75 Re: Poroniłam :( 15.01.09, 16:56
                > No to chyba ty masz galaretkę zamiast mózgu. Dla mnie ciąża to
                ciąża
                > i na każdym jej etapie tak samo opłakiwałabym jej utratę.
                >

                kotuś, dla ciebie zygota moze byc królową angielska, ale to nie
                znaczy, ze mozesz mnie obrazac...
                eot
                • asiaiwona_1 [...] 15.01.09, 16:58
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • rita75 Re: Poroniłam :( 15.01.09, 17:07
                    Ciebie nie można
                    > obrażać, ale Ty możesz nazywając czyjąś ciążę zwykłą galaretką?

                    ehh, widac, na lekcjach biologii spalas
            • id.kulka Re: Poroniłam :( 15.01.09, 17:10
              rita75 napisała:

              > > Najwidocznie rita nie wie co to znaczy stracić dziecko...
              >
              > kurcze...jakie dziecko- na tym etapie troche galaretki...

              Takie posty w takim wątku to chyba pomyłka i to potężna.
          • sir.vimes Re: Poroniłam :( 15.01.09, 16:53
            Rany, jakie stracić dziecko? Kilkutygodniową ciążę o której na dodatek nie miało
            się pojęcia porównywać do utraty DZIECKA - to jest dopiero zimne.
            • asiaiwona_1 Re: Poroniłam :( 15.01.09, 16:55
              Ja wiem co to znaczy stracić dziecko, bo sama to przeżyłam. Autorka
              była w ciąży i to było jej dziecko i dla niej utrata nawet tak
              wczesnej ciąży może być taką samą tragedią jak mja utrata dla mnie.
        • rita75 Re: Poroniłam :( 15.01.09, 16:47
          > Jak mozna cos tak zimnego napisac sad

          co w tym bylo zimnego, bo nie czaje?
          • kropkacom Re: Poroniłam :( 15.01.09, 16:57
            Może dla ciebie to trochę galaretki (dla mnie na tym etapie raczej tez) ale dla
            kogoś to może być coś więcej więc darowałabym sobie komentarz.
          • 2122joan [...] 15.01.09, 17:01
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • bweiher Re: Poroniłam :( 15.01.09, 16:51
        rita75 napisała:

        > Nie powinnas się przejmowac takim poronieniem...pewnie cos z
        > zarodkiem bylo nie tak.

        No wiesz,jak mozesz tak pisać."Nie powinnaś się przejmować".Przecież straciła
        dziecko,jak ma się nie przejmować??

        Doskonale cię rozumiem.Też poroniłam.Ale moje było pierwsze,wyczekane.Wiedziałam
        że jestem w ciązy.Cieszyliśmy sie strasznie.W 12 tyg zaczął mnie boleć
        brzuch.Pojechałam do lekarza prywatnie,a ten mnie nawet nie zbadał tylko
        powiedział ze to normalne przy pierwszej ciąży.Następnego dnia poszłam do
        Ośrodka zdrowia-do gina państwowego.Zrobił mi usg i powiedział że zarodek jest
        martwy.Kazał jechać do szpitala na zabieg.Jezu,pamiętam to do dziś.Jak szykowali
        salę,jak brzęczały narzędzia gdy personel układał je na tych tackach....Jak się
        obudziłam było po wszystkim.Ja we krwi,mąż w łzach.
        Fizycznie szybko doszłam do siebie ale psychicznie....troche to trwało.
        Teraz mam 3 dzieci.Synka 5-latka i bliźniaki 11 miesięcy.
        Maż mówi że jedno z bliźniąt to jest to które straciliśmy na początku.Wróciło do
        nas smile
        • rita75 Re: Poroniłam :( 15.01.09, 17:03
          Przecież straciła
          > dziecko,jak ma się nie przejmować??

          ale czym sie przejmowac? To czysta fizjologia. Wadliwe zarodki
          orgaznizm usuwa.Jezeli macie miesiaczke, to tez placzecie, ze
          tracicie niezaplodnione jajeczka?
          • bweiher Re: Poroniłam :( 15.01.09, 17:07
            rita75 napisała:

            Jezeli macie miesiaczke, to tez placzecie, ze
            > tracicie niezaplodnione jajeczka?

            Jest różnica między niezapłodnionym a zapłodnionym. Weź lepiej przestań
            komentować,bo tylko drażnisz ludzi.Kobieta szuka pocieszenia a ty z takimi
            tekstami wyskakujesz.
          • dlania Re: Poroniłam :( 15.01.09, 17:07
            Rita, wyobraż sobie, że niektóre kobiety płacza nie tylko z powodu utraty
            zarodka, ale nawet z powodu jego niepowstania. Autorka watku pisała, że sie
            starają o dziecko.
            • rita75 Re: Poroniłam :( 15.01.09, 17:12
              Dlaniu, wyobrazam sobie- ale w kazdym przypadku, nawet tym
              najbardziej bolesnym, trzeba znalezc jakis pozytyw. A pozytywem
              jest poronienei na poczatku ciazy, w odroznieniu od dalszego rozwoju
              zdegenerowanego zarodka...takie szczescie w nieszczesciu. Ja
              poronilam w 7 tygodniu. Nie plakalam- plod i tak by nie miala szans
              na rozwoj.
              • dlania Re: Poroniłam :( 15.01.09, 17:16
                Bo masz bardziej racjonalne niż emocjonalne podejście do takich wydarzeń - ach,
                ci zimni naukowcywink
              • id.kulka [...] 15.01.09, 17:22
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • dlania Re: Poroniłam :( 15.01.09, 16:47
      Aniu, to pewnie mało pocieszające, ale poronienia w tym okresie są bardzo
      częste, szacuje się, że 1 na 6 ciązy tak sie kończy - większośc kobiet nawet o
      tym nie wie, ty wiesz, bo miałas powikłania.
      Na pewno obecnośc męża byłaby dla Ciebie pomocą - i psychiczna, i fizyczną.
      Niech poprosi lekarza o opiekę.
      • loloszantrape Re: Poroniłam :( 15.01.09, 16:51
        zabieg łyżeczkowania jest okropny...współczuję...
    • rudakoza Re: Poroniłam :( 15.01.09, 16:53
      trzymaj sie kochana!
    • sir.vimes Nie wiem czy 15.01.09, 16:55
      przysługuje u opieka ale IMO lepiej by mąż był w domu przez kilka dni. Nie
      dźwigałabym córki na Twoim miejscu.
      • bweiher Re: Nie wiem czy 15.01.09, 17:03
        Może wziąć 2 dni na ządanie albo zagadać z Twoim lekarzem żeby wypisał opieke na
        ciebie.W ostateczności urlop.
        • id.kulka Re: Nie wiem czy 15.01.09, 17:20
          Staraj się nie przemęczać i nie dźwigać za bardzo, przynajmniej w
          pierwszym okresie.
          Ja się wzięłam za szybko za ćwiczenia i o mały figiel zrobiłabym
          sobie krzywdę uncertain
          Po miesiacu-6 tyg idź na kontrole do lekarza, powinno być też
          zrobione usg. Do tego czasu lekarze zalecają wstrzymać się z seksem.
          Trzymaj się ciepło, głupimi komentarzami się nie przejmuj. Będzie
          dobrze, zobaczysz, potrzebujesz trochę czasu po prostu.
          Pozdrawiam.
          • 2122joan Re: Nie wiem czy 15.01.09, 17:23
            Ja w dalszym ciagu polecam ci forum Poronienie tam napewno nie
            uslyszysz glupich komentarzy.Powodzenia.
            • id.kulka Re: Nie wiem czy 15.01.09, 17:26
              Również polecam tatmto forum, znacznie tam spokojniej.
              A w ramach pocieszenia... (jeśli to możliwe, ale ja takich historii
              bardzo swego czasu szukałam) ... 15 listopada 2006 poroniłam, po
              kilku miesiacach zaszłam w ciążę, a 15 listopada 2008 mój syn
              skończył pół roku. Trzymaj się.
    • karolina.madej Re: Poroniłam :( 15.01.09, 17:23
      Droga Aniu-nie wiem co przeżywasz, bo nigdy tego (świadomie) nie
      doświadczyłam, ale bardzo Ci współczuję. Trzymaj się i nie przejmuj
      żadnymi "galaretkowatymi" teoriami. Czujesz, że straciłaś dziecko i
      masz prawo do żałoby po nim. Przejdź przez nią, jeśli tego
      potrzebujesz.
      I piszę to pomimo swojego nastawienia "pro choice". Punkt widzenia
      zalezy od punktu siedzenia, dlaczego negujecie czyjeś uczucia? Ania
      ma prawo być smutna!

      W kwestii technicznej: piszesz, ze staracie się o drugie dziecko.
      Wybierz się do lekarza ponownie, żeby ustalić na ile czasu musicie
      przerwać te starania (to chyba będzie nieuniknione, bo organizm musi
      odpocząć po tym hormonalnym wstrząsie, ale specjalistą nie jestem),
      i wyda Ci jakieś zalecenie dot. postepowania ze sobą.
      Jeśli masz możliwość, to ściągnij partnera na kilka dni do domu.
      Wesprze Cię psychicznie i fizycznie.
      Jesłi natomiast nadal będziesz zdołowana, to może warto porozmawiać
      z psychologiem, żeby uporządować nieco emocje.
    • myelegans Re: Poroniłam :( 15.01.09, 18:10
      Przykro mi bardzo. Przytulam.

      Sluchaj swojego ciala, jak nie musisz to nie podnos, ale zabieg w na
      tym etapie ciazy to mniejsze obciazenie niz np. porod. sama bylam 5
      razy w ciazy, mam jedno dziecko, ja ronie naturalnie, zawsze
      czekalam na naturalne poronienie, dawano mi wybor. Wylyzeczkowac
      dalam sie raz i o raz za duzo. Nigdy jakos specjalnie nie uwazalam,
      do pracy wracalam od razu, wieczorami tylko zalegalam wczesniej do
      lozka i w miare szybko dochodzilam do siebie fizycznie. Psychika to
      inna historia.
      Przytulam raz jeszcze
    • amoreska Re: Poroniłam :( 15.01.09, 18:20
      Rozumiem Cię, Aniu. Sama przez to przeszłam i pamiętam do nadal, choć minęło już 8 lat...Ale po burzy przychodzi słońce i tęcza. Moja tęcza po burzy ma już 6 i pół roku smile
    • ib_k Jeżeli chodzi o twoje pytanie 15.01.09, 18:28
      mąż może (powinnien) wziąć opiekę od lekarza na dziecko ponieważ ty jako osoba stale opiekująca się dzieckiem nie możesz tego teraz robić lub opiekę na ciebie (max 14 dni), płatne 80%, na dziecko od pediatry/rodzinnego, na ciebie od rodzinnego/twojego gina. Jeżeli pracujesz powinnaś mieć zwolnienie chorobowe z kodem B (ciążowe)płatne 100%.
      Pozdrawiam i nie martw się
Inne wątki na temat:
Pełna wersja