zielona.ona
15.01.09, 17:31
Link do artykułu w GW:
wyborcza.pl/1,75480,6147561,Jedna_buleczka_oblozona.html
O tym co jedza emeryci jak sobie radza z kupowaniem 9bardzo drogiego jedzenia
) przy skromnych emeryturach.
Własnie przezyłam szok czytajac tekst zaraz na poczatku artykułu
Strauszka, której po oplaceniu rachunków zostaje 400 zł z emerytury i ma syna
który (cytat)". Co miesiąc jeżdżą do Tesco. Ile oni sobie nakupują! Nieraz
po 400 zł wydają.",
pisze:
Syn kupuje mi co miesiąc kilo cukru, worek kartofli, trzy kostki masła,
worek marchewki, włoszczyznę, kaszę i ryż, po kartoniku. Płacę mu 20
zł.
Nie wiem , bo moze to ja jestem nienormalna... ale .. czy wy tez kupujac matce
emerytce drobne zakupy wzielibyscie od niej te 20 zł...???
Mnie to zszokowało, normalnie reka by mi uschła jakbym po te 20 zł reke
wyciagneła. Za głupi 1 kg cukru, kasze i masło?!
(a ja jednorazowo nie wydaje czterech stów w tesco bo az tak dobrze nie zarabiam).
A moze tak sie powinno? (sic!)Boco z tego ze to matka, co z tego ze uboga -
kasa na drzewie nie rosnie...