Dodaj do ulubionych

Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi ...

15.01.09, 17:31
Link do artykułu w GW:
wyborcza.pl/1,75480,6147561,Jedna_buleczka_oblozona.html
O tym co jedza emeryci jak sobie radza z kupowaniem 9bardzo drogiego jedzenia
) przy skromnych emeryturach.

Własnie przezyłam szok czytajac tekst zaraz na poczatku artykułu
Strauszka, której po oplaceniu rachunków zostaje 400 zł z emerytury i ma syna
który (cytat)". Co miesiąc jeżdżą do Tesco. Ile oni sobie nakupują! Nieraz
po 400 zł wydają."
,
pisze:

Syn kupuje mi co miesiąc kilo cukru, worek kartofli, trzy kostki masła,
worek marchewki, włoszczyznę, kaszę i ryż, po kartoniku. Płacę mu 20
zł.


Nie wiem , bo moze to ja jestem nienormalna... ale .. czy wy tez kupujac matce
emerytce drobne zakupy wzielibyscie od niej te 20 zł...???
Mnie to zszokowało, normalnie reka by mi uschła jakbym po te 20 zł reke
wyciagneła. Za głupi 1 kg cukru, kasze i masło?!
(a ja jednorazowo nie wydaje czterech stów w tesco bo az tak dobrze nie zarabiam).
A moze tak sie powinno? (sic!)Boco z tego ze to matka, co z tego ze uboga -
kasa na drzewie nie rosnie...
Obserwuj wątek
    • zielona.ona Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 17:34
      teraz doczytałam ze oni te 400 zł to raz w miesiacu a nie przy kazdej wizycie
      ale ... mimo wszystko...
      • dorianne.gray Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 17:35
        A nie przyszło Ci do głowy, że może matka CHCE płacić synowi te 20
        zł, bo to jej zapewnia poczucie szacunku do siebie samej?
        • wieczna-gosia Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 17:40
          dokladnie.
        • zielona.ona Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 17:42
          O tym nie pomyslalam, przyznaje.
          Ale bardziej odebrałam to ze ona sie czuje w obowiazku zaplacic.

          No ale nawet jesli sama zaproponowała. Wziełybyscie te 20 zł?
          Ja nie, tak bym kombinowała, staneła na głowie zeby ona płacic nie musiala (a i
          godnosc osobista nie została nadszarpnieta)
          • sir.vimes Nie, no jasne, że nie, a w zyciu 15.01.09, 18:28
            kazałabym schować śmieszną kwotę i kupić sobie coś słodkiego. I jeszcze herbaty
            bym odmówiła, nie omieszkając poinformować matki, ze nie mam sumienia jej
            ubogiej opijać.
            Jezu, Zielona, jak sobie wyobrażasz nieobrażenie matki w takiej sytuacji? Syn
            podrzuca zakupy, MATKI zakupy, i normalne jest, że matka chce za swoje zakupy
            zapłacić. Zresztą, 3 masła i sterta warzyw to koszt wyższy niż 20 zł..więc jak
            widać syn z artykułu stara się wspomóc matkę. Natomiast litościwe nie branie
            kasy za zakupy mogłoby być dla matki staruszki niesłychaną przykrością.

            Co innego powiedzieć - to Twój ryż, masło i ziemniaki, masz tu kwitek , a tu w
            prezencie "wstaw inne produkty żywnościowe".
            • liwilla1 Re: Nie, no jasne, że nie, a w zyciu 16.01.09, 16:48
              tez tak odebralam, ze syn pokrywa czesc kosztow tych zakupow, a matka daje
              symboliczne 20 zl.
        • burza4 Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 16.01.09, 10:50
          dorianne.gray napisała:

          > A nie przyszło Ci do głowy, że może matka CHCE płacić synowi te 20
          > zł, bo to jej zapewnia poczucie szacunku do siebie samej?

          mi przyszło, bo moja matka jest taka sama.

          Jednak DA SIĘ NIE BRAĆ, naprawdę, i da się przekonać mamę, że tak ma
          być - kiedyś ona dla mnie, teraz ja dla niej.
    • coronella Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 17:40

      nie możesz myslec w ten sposób, nie znasz zupełnie ani rodziny, ani sytuacji, czytasz tylko tekst i wydajesz osądy.
      przeczytałam i ja,
      i tak: Starsza pani ma 1500 zł emerytury, to sporo! 500 zł wysyła wnuczce, sama pisze, że nie jest jej bardzo zle.
      20 zł za takie zakupy to nie jest duzo, samo masło kosztuje ok 3-4 zł. Te 20 zł to chyba bardziej symbolicznie.
      Nie wiesz, czy syn nie kupuje jej np leków, nie opłaca czegos jeszcze, o tym nie ma ani słowa.

      Może ta pani nie chce czuc sie zupełnie zalezna od innych, może te 20 zł to takie jej dobre samopoczucie, taki jej wewnętrzny komfort.

      Może syn bierze, wiedząc, że to nie jest dla niej jakiś znaczący wydatek.

      Czy ja biorę od mamy? Biorę, zawsze, mama płaci mi za wszystko. To jej decyzja i jej wybór, i wiem, że z jej charakterem i osobowością, czuła by sie zle, gdyby musiała byc od kogos zalezna.

      czy ty jestes nienormalna? moze, w kazdym razie nie powinnas przeprowadzac sądów psychologicznych nad kims, czytając jakis artykuł w jakiejs gazecie.
      • zielona.ona Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 17:45
        No moze faktycznie jest tak jak piszecie.
        mnie to uderzyło w pierwszej chwili i emocjonalnie napisałam ten post.
        Ale - abstrahując od tamtej rodziny (bo nawet nie chodfzi mi o to zeby
        analizowac ich a raczej zapytac o wasze zdanie) - ja bym nie pozwolila mojej
        mamie płacić.

        teraz tez - chociaz moja mama nadal pracuje i wcale zle nie zarabia - jak kupuje
        cos drobnego jadac do niej (tak mniej wiecej raz w tygodniu) - jakas dobra kawe,
        czy inne drobiazgi , czy jak nawet poprosi mnie zebym po "drodze" cos kupiła -
        nigdy nie wziełam pieniedzy. Głupio mi, po prostu.
        • coronella Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 17:51
          ale Paulina, jest róznica pomiedzy kupowaniem przypadkowym jakis drobnych rzeczy, a takim regularnym, ustalonym,
          wiesz, starsi ludzie maja juz rózne, hmmm, żeby nie byc dosadnych- odchyły?? często widzą świat inaczej, traca poczucie rzeczywistości. Moja babcia tez taka była. jak robiłam jej spontaniczne zakupy, było ok, ale jak sama o cos poprosiła, musiała zapłacić, musiała i juz. Nie ważne ile, czasem dawała mi 10zł za coś wartego 100, ale dała, a ja musiałam wziac.

          • zielona.ona Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 17:55
            No dobrze , w takim razie oddycham głeboko i wycofuje sie z mojego szoku smile
          • siasiunia1 Re: coronella 15.01.09, 21:04
            nie nazwałabym tego odchyłami tylko poczuciem godności.
            jak coś kupujesz - to jakbyś dawała prezent a za prezenty się nie oddaje.
            ale jak już prosi zebyś kupiła to honorowo jest dać pieniądze a nie na łaskę byc skazanym.
            • coronella siasiunia1 15.01.09, 21:38

              tak, tak! masz racje!!
              Ja nie wiedziałam jak to napisac, zeby nie zostac zle zrozumiana. Chodziło mi o to, że niektórzy z wiekiem zaczynają inaczej kojarzyc, inaczej odbierać świat, zaczynają życ we własnym świecie, ot starość po prostu. Powoli przestaja myslec racjonalnie, np zeby zostawic sobie te 20 zł na pozniej. A poczucie godności owszem, jest silne, i jesli ktoś ma to wpojone, to bedzie tak postępował, bez względu na konsekwencje.

              Dla mnie ta starsza pani brzmiała własnie tak, tak jakby miała swój swiatek, okreslenia ze syn jedzie do sklepu raz na miesiąc i wydaje kupe pieniedzy, nawet 400 zł. A przeciez to jest bardzo mało! jak na miesieczne zakupy dla rodziny (sadząc po wieku, ma pewnie nastoletnie dzieci)
              To, że daje 20 zł za cos, co pewnie kosztuje ok 50-60
              i inne przykłady...
    • parasol-ka Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 17:52
      20 zl bym za zakupy od mamy nie wziela. Jak mieszkalam w Polsce i
      czasem mnie mama poprosila o takie zakupy w supermarkecie na 50-100
      zl. to bralam, bo wtedy bylo to znaczace dla mojego budzetu.

      Jesli to jest ten syn, ktorego corce babcia wysyla co miesiac 400
      zl, to naprawde nie ma sumienia.
      • zielona.ona Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 17:58
        E, ja mysle ze to chyba inna wnuczka, bo wtedy to jednak wracam do zszokowania sie.

        A tak swoja droga ja zachodze w głowe jak te osoby które maja na zycie te 400 zł
        sa w stanie przezyć? No ok - pewnie kosmetyków i ciuchow nie kupuja lub kupuja
        mało ale raz ze pewnie leków wiecej niz mlode osoby a dwa jakies mydło, proszek
        do prania, płyn do zmywania naczyn musza.
        Ja nie umielabym w ciagu miesiaca wydac na jedzenie tylko - kwoty w granicach
        400 zł . Nawet nie licze ile - ale zdecydowanie wiecej a szampana i kawioru z
        bieługi nie kupuje smile
    • przeciwcialo Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 18:04
      Czasem starsi ludzi musza cos zapałcic bo mają swoją dume i nie chcą
      za darmo.
      • gacusia1 Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 18:18
        Ja tez raczej w ten sposob to odbieram.
    • dirgone Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 18:10
      Mój dziadek ma 97 lat. Emerytury ma ok. 1000 zł (na dwie osoby). Najczęściej
      mama mu kupuje jedzenie i dziadek rozlicza się z nią co do grosza. Za emeryture
      opłaca rachunki, kupuje jedzenie i jeszcze dokłada do opiekunki babci. Ostatnio
      dostał zapomogę, którą prawie w całości mi oddał (na jakieś krzesło do nowego
      mieszkania). Nie było mowy o tym, żebym tego nie przyjęła.
      Jak moja ciotka po licznych kłótniach z dziadkiem wystąpiła po odszkodowanie za
      przymusowe roboty w Niemczech, to dziadek najpierw powiedział, że ze wstydu
      umrze ("bo ja tam TYLKO pracowałem), potem z obrzydzeniem te pieniądze przyjął i
      rozdał wnuczkom. I NIGDY nie narzekał, że ma za mało. I NIGDY by nie pozwolił,
      żeby ktos za niego płacił. Nawet jak jego kotu kupuję czasem jedzenie, to musi
      mieć rachunek, żeby całą kwotę oddać.
      Niektórzy ludzie lubią do końca swoich dni być całkowicie samodzielni.
    • gacusia1 Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 18:14
      No ale dlaczego mialaby nie placic? Te 20zl to i tak symboliczne
      pieniadze za to,co on jej kupi pewnie. Dla mnie nie ma w tym nic
      szokujacego.
      • dlania Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 18:20
        Czytałam artykuł, jakos w ogóle mnie te 20 zyle nie zgorszyły. Przykro mi tylko,
        że tak mało mają rozrywek nasi emeryci , szczególnie w porównaniu do tych z
        "zachodu". I to nie tyle o pieniądze chodzi (chociaz o nie też), ale o brak
        mozliwości i brak takich przyzwyczajeń. na zachodzie staruszki śmigają sobie do
        pubu, a nasza babcia nawet do opery nie pójdzie, bo jak tak, samemu.
        W moim mieście od kilku lat działa Uniwersytet III wieku - regularne uczelnie
        moga jej pozazdrościc naboru, tylu jest chętnych.
    • parasol-ka Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 18:19
      Te babcie chyba lubia byc takimi meczennicami. Jedna oddaje wnuczce
      1/3 emerytury a potem zyje skromniutko przez miesiac. Druga marzy o
      zobaczeniu Wiednia, syn mowi ze nie ma problemu a ona nie chce go
      narazac na koszty.
      • kra123snal Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 18:40
        Może nie masz do czynienia z emerytami...

        Moja mama uważa, że to rodzic powinien pomagać dziecku a nie
        odwrotnie. To nie męczeństwo, to poczucie samodzielności i chęć
        utrzymania tej samodzielności (nawet za niską emeryturę).
    • rita75 Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 18:23
      > Nie wiem , bo moze to ja jestem nienormalna... ale .. czy wy tez
      kupujac matce
      > emerytce drobne zakupy wzielibyscie od niej te 20 zł...???


      Ta sama babcia daje wnuczce miesiecznie 500 zl...
      • kropkacom Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 19:06
        > emerytce drobne zakupy wzielibyscie od niej te 20 zł...???

        Moja babcia zawsze oddaje pieniądze za zakupy robione na jej zamówienie. I nie
        idzie nie wziąć bo nalega. Małej emerytury jednak nie ma.
    • chicarica Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 19:00
      Przeczytaj jeszcze raz dokładnie cały ten artykuł. Moim zdaniem wszystko to jest
      trochę naciągane i pachnie niezłym cierpiętnictwem. Pulpety drogie, ale 500 zł
      na wnuczka to wysyła. No nic, jej sprawa, jej pieniądze. Niektórzy z takiego
      umartwiania się robią filozofię życiową.
      • dlania Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 19:02
        Ale czy one sie umartwiają? Przeciez zadna sie nie skarzy.
        • rita75 Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 21:11
          > Ale czy one sie umartwiają? Przeciez zadna sie nie skarzy.

          ale ogolny wydzwiek artykulu jest taki- jak to nedznie zyja
          • dlania Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 21:49
            Ja tego tak ni odebrałamwink Raczej jako krytykę konsumpcjonizmu - patrzcie jak
            mozna żyć: jajeczko, bułeczka, jabłuszkowink
            Ale jedyne rozrywki to wnuki i seriale, no i spacer na bazarek – to ból;-(
      • gacusia1 Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 19:10
        To pokolenie tak juz ma i my nic nie poradzimy na to. Moi rodzice sa
        troszke mlodsi ale wlasnie zyja tak,jak ci opisani. Priorytet to
        leki,wiadomo a cala reszta mniej wazna,a juz najmniej wazne sa
        rozrywki. Te babcie mowia,ze sobie niczego nie zaluja.One po protu
        nie potrafia INACZEJ zyc. Moja mama ledwo chodzi ale na rynek po
        tansze maslo zasuwa na piechote,gdy do sklepu spozywczego ma
        doslownie 80m.
        MY-Emamy takie nie jestesmy(w wiekszosci),bo nie mialysmy tak
        ciezkich przezyc,jak nasi rodzice,dziadkowie. Oni zyli w czasach
        wojny i powojennych.Nasze doswiadczenia to jedynie stan wojenny...
      • rita75 Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 21:09
        Moim zdaniem wszystko to jes
        > t
        > trochę naciągane i pachnie niezłym cierpiętnictwem. Pulpety
        drogie, ale 500 zł
        > na wnuczka to wysyła.

        Mialam poodbne odczucia
    • figrut Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 15.01.09, 19:51
      Kupując coś na zlecenie mojej mamy, mama się ze mną rozlicza. Gdybym nie wzięła
      od niej zapłaty, już nigdy więcej nie poprosiłaby mnie o zrobienie jej zakupów,
      gdyż nie chce aby ktokolwiek za nią płacił. Gdybym zaczęła się wykręcać, że nie
      chcę tych głupich 10 czy 20 złotych, mama na drugi raz wsiadłaby do autobusu i
      pojechała po zakupy sama. Jeśli kupuję coś od siebie jako okazję, czy zakup
      nadwymiarowy, wtedy daję go mojej mamie bez rozliczania mówiąc, że kupiłam
      dodatkowo, bo tanio było, czy też mam zapas czegoś u siebie. Nie widzę w tym
      nic złego, że kobieta z artykułu płaci za siebie.
    • burza4 Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 16.01.09, 11:00
      wydźwięk wpisów generalnie jest taki: w Polsce najnormalniejsze pod
      słońcem jest pomaganie dzieciom do śmierci własnym kosztem, nikogo
      to nie bulwersuje, nikt się przesadnie nie wzbrania, nikt nie uważa
      za skandaliczne branie od babci pieniędzy za drobne zakupy.

      coż, ja uważam że jest to kwintesencja polskiego wychowania i
      polskich więzi rodzinnych - wszystko jest ukierunkowane w jedną
      stronę - na dzieci i wnuki. Mi by w gardle stanęły pieniądze, które
      bym dostała, wiedząc że moja babcia oszczędza na jedzeniu żeby mi je
      dać. Naprawdę można rodziców i babcie wychować i przekonać do tego,
      że zasługują na to, żeby teraz dać się poopiekować nimi. Tyle, że
      większość nawet nie próbuje maskując to wersją "a bo moja mama/mój
      dziadek to by się obraził".
      • malila Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 16.01.09, 11:08
        burza4 napisała:
        > Mi by w gardle stanęły pieniądze, które
        > bym dostała, wiedząc że moja babcia oszczędza na jedzeniu żeby mi
        je
        > dać. Naprawdę można rodziców i babcie wychować i przekonać do
        tego,
        > że zasługują na to, żeby teraz dać się poopiekować nimi. Tyle, że
        > większość nawet nie próbuje maskując to wersją "a bo moja mama/mój
        > dziadek to by się obraził".

        I wydaje Ci się, że okazujesz swoim rodzicom więcej szacunku
        wychowując ich i forsując swoje zdanie niż ludzie, którzy dają swoim
        rodzicom prawo do samodzielnego myślenia i autonomicznych decyzji?
      • kawka74 Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 16.01.09, 11:11
        nikt nie uważa
        > za skandaliczne branie od babci pieniędzy za drobne zakupy.

        Skandaliczne byłoby wyciąganie pieniędzy od rodziców czy dziadków na siłę, z
        pistoletem w ręku.

        Naprawdę można rodziców i babcie wychować i przekonać do tego,
        > że zasługują na to, żeby teraz dać się poopiekować nimi.

        Wychowywać dorosłych ludzi? Uważasz, że na starość głupieją?
        Opiekę dziadkom czy rodzicom można zapewnić bez nonsensownego wpychania im dwóch
        dych na siłę.
        • zielona.ona Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 16.01.09, 13:30
          Ja to z mamą mam taki "układ" ze robiąc drobne zakupy ni rozliczamy sie.
          Tzn ja raz kupie chleb i kawę jadac do niej bo akurat a mamie sie nie chce
          wyjsc a z kolei mama wpada do mnie z herbata (bo ja ciagle zapominam kupowac i u
          mnie w domu zwykle nie ma)
          Mam wpada na "herbatke" z paczka Liptona kupionego po drodze, wypiaja dwie a
          reszte zostawia. smile
          Chyba w sumie mniej wiecej wychodzimy na "swoje" smile
          Czasami bez okazji mamie cos kupuje na prezet - bo mam jakies takie poczucie ze
          mnie przez te 20 lat utrzymywała (zaczełam pracowac dorywczo i zarabiac na
          swoje skromne potrzeby wlasnie w tym wieku a tak naprawde totalnie to
          usamodzelniłam sie 3 lata pózniej)

          Co do rozliczania sie za takie drobiazgi to chyba faktycznie ludzie starsi sa
          bardziej wrażliwi na tym punkcie , bo moja babcia zawsze wpycha mi pieniadze
          nawet jak wyskocze po chleb i sok dla niej (ja sie oczywiscie wzbraniam i nie
          biore). takie sytuacje sa żadkie bo babcia mieszka daleko i widujemy sie tak 2 x
          na rok.
          Jak ona mi wpycha pieniadze zeby oddac za zakupy to ja "strasze" w zartach ze w
          takim razie ja jej "oddam" za te obiady co dla mnie gotuje (pierogi ruskie i
          gołabki ... mruuusmile)

          Tyle ze potem wracam do domu i okazuje sie ze w walizce ... za poszewka albo w
          ciuchach upchniete w ostatniej chwili (nawet nie wiem jak ona to robi?!) 100 zł
          w kopercie . No ze taki "zaskórniaczek od babci i sobie wnusiu kup cos fajnego"...

          Nie lubie tego bo choc babcia "biedna" nie jest i ma dosyc wysoka emeryture po
          dziadku to jednak ja z pewnoscia zarabiam ze 3 x wiecej i mi głupio.
          No ale co? Jechac z powrotem 400 km i oddawac (ale obraza by była straszna wtedy!)
          No babcia niereformowalna jest smile

          a tak na koniec - tak sobie myśle że ja ... chyba bede "złą" babcią smile Bo jak
          bede miała jakies ograniczone fundusze (a pewnie tak bedzie znając nasz kochany
          system emerytalny który z wiekszosci ludzi którzy ciężko całe zycie pracowali -
          robi nedzarzy) - to raczek kupię sobie nowy płaszczyk lub pójde do opery albo
          uciułam na wakacje dla emerytów w ciepłych krajach a nie bede "wnusi" wysyłac
          500 stów. wink
          Niech idzie do pracy , studenciara smilesmilesmile
          • zielona.ona Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 16.01.09, 13:31
            * rzadkie (sorry za byk ort)
      • angazetka Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 16.01.09, 13:36
        > Naprawdę można rodziców i babcie wychować i przekonać do tego,
        > że zasługują na to, żeby teraz dać się poopiekować nimi.

        Pewnie można, tylko po co? Może lepiej dać im prawo decydowania o
        tym, jak chcą żyć i wydawać własne pieniądze? Dość dorośli są.
      • figrut Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 16.01.09, 14:53
        Burza, ludzie starsi to ludzie dorośli. Jeśli poprosiłabym kogoś z rodziny, aby
        przy okazji jak jedzie kupił mi worek ziemniaków od gospodarza, moim obowiązkiem
        byłoby zapłacić za ten worek. Gdyby kupił go np. mój brat dla którego 20 zł. to
        grosze i nie chciał ode mnie pieniędzy, więcej bym go o tą przysługę nie
        poprosiła. Gdyby kupił prezent dla mnie którego mu nie zleciłam, logiczne jest,
        że choćby ten prezent 500 zł. kosztował, jest on jednak prezentem za który się
        nie płaci.
        Artykuł jest napisany w taki sposób, że większości przychodzi na myśl "oooo,
        jaka ta babinka biedna". Ona sama mówi co zjadła na śniadanie, co na obiad itp.
        Czy Wy śniadania jadacie bardziej wykwintne ? Dla mnie chleb z masłem, jajko i
        jabłko to normalne śniadanie, a biedna się nie czuję. Babcia sama z własnej woli
        wnuczce wysyła 500 zł. co jest dla mnie osobiście śmieszne, że utrzymuje wnuczkę
        co miesiąc. Większość starszego społeczeństwa już tak ma, że wybiera rolę
        sponsora swoich dzieci i wnuków broniąc się przed wydaniem tych pieniędzy dla
        siebie. My jako ludzi starsi będziemy może myśleć inaczej, bo będziemy tą nową
        generacją, która na wycieczkę pojedzie, na basen pójdzie, do kina wyskoczy.
        Większość dzisiejszych babć jednak myślenie o swoich przyjemnościach uważa za
        coś, co "nie wypada".
        Mnie tu się rzuca te 1500 zł. miesięcznie kontra "drogie pulpeciki". Tak z ręką
        na sercu, czy z 1500 zł. na jedną osobę to bieda ??
        • zielona.ona Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 16.01.09, 15:35
          1500 po opłaceniu wszystkich rachunków, czynszów etc - to da sie zyć smile
          Ale jak z 1500 minus opłaty , minus "haracz dla wnusi" wychodzi na życie 500 zł
          ? Dla mnie abstrakcja (choc wiem ze sa ludzie , ba całe rodziny które maja tylko
          tyle)
          • figrut Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 16.01.09, 15:44
            zielona.ona no właśnie, da się żyć i mało to nie jest, a haracz dla wnusi jest
            dobrowolnie przez babcię płacony, więc niech nie robi z siebie męczennicy
            (chyba, że to autor artykułu sprytnie dobierając słowa wypowiedzi babci zrobił z
            niej męczennicę).
        • burza4 Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 16.01.09, 16:30
          ja rozumiem potrzebę samodzielności, ale dlaczego nie podjąć wysiłku
          przekonania starszej osoby, że rozumie się jej chęć pomocy, ale
          niech i ona pozwoli sobie pomóc, bo robi się to z miłości?

          dlaczego to tylko w jedną stronę działa?

          ty mogłabys się teraz obruszyć na brata, bo jako młoda i sprawna
          osoba potraktowałabyś to jako jałmużnę. Osoba starsza niekoniecznie
          focha strzeli, bo jest skazana na taką pomoc, bo choćby nie ma sił,
          żeby parę kilo sobie przynieść.

          Nawiasem mówiąc ja owszem, jadam śniadania bardziej wykwintne, po
          drugie ty takie jadasz bo to twój wybór a nie konieczność. ale to
          nawet nie o to chodzi, raczej o to ze widać że babcia sobie odmawia.

          I uważam że haniebne jest branie od niej pieniędzy w takiej
          sytuacji, nawet jeśli sprawia jej to jakąś tam satysfakcję. Warto
          osłodzić babci ostatnie lata życia, zostało już mało czasu, niech ma
          trochę radości mogąc pozwolić sobie na jogurcik czy ciasteczko.

          zgadzam się z że "większość dzisiejszych babć jednak myślenie o
          swoich przyjemnościach uważa za coś, co "nie wypada". Starsi ludzie
          w ogóle wpadają w skrajności - albo domagają się żeby rodzina
          podporządkowała im życie, albo mają tendencję do przepraszania że
          żyją. I to w lajtowej wersji przebiega tak jak tu, w harcorowej jest
          zabieraniem babci emerytury.

          tylko że jeśli my jako dorosłe dzieci nie walczymy z tym
          przekonaniem że starsi są dla nas, to dajemy przykład również
          własnym pociechom "że im się należy". Jednostronnie, naturalnie.

          Moja córka dostała cichcem kiedyś od prababci 500 zł. I wiesz co, ja
          się fatalnie z tym poczułam, że młoda kupiła sobie za nie bardzo
          drogie dżinsy, bo ja wiem że babcia sobie odmawia i każdą złotówkę
          ogląda. Ponieważ babcia mieszkała na wsi często robiłam jej zakupy.
          I nie brałam nigdy kasy, zawsze udało mi się zwiać zostawiając kasę
          na stole, choc babcia goniła za mną do bramysmile. I też się wyklócała,
          ze chce zapłacić - ale jednocześnie widziałam, jak się
          rozpromieniała wewnętrznie słuchając, że ona się już dla mnie
          wystarczająco poświęcała, teraz moja kolej. Naturalnie na zewnątrz
          szła w zaparte.

          • figrut Re: Przezyłam szok... strauszka płacaca synowi .. 16.01.09, 18:46
            Haniebne byłoby policzenie sobie za za robociznę przy wyremontowaniu babci
            mieszkania. Haniebne byłoby policzenie sobie za zawiezienie babci na zakupy do
            bliskiego miasta (pomijam już lekarza), lub za podszycie babci firanek, skopania
            ogródka, naprawienie kranu. Starsi ludzie nie mają emerytury po to, aby
            przeznaczyć ją tylko na wycieczki, ale po to, aby przeznaczyć ją ogólnie na
            życie w którym powinny mieścić się też rozrywki. Nie czuję się winna rozliczeń z
            moją mamą jeśli robię jej zakupy, nie czuję się też zobowiązana do spłaty
            jakiegokolwiek długu w utrzymaniu za czasów mojego dzieciństwa. Taka jest kolej
            rzeczy - najpierw rodzice na mnie pracowali, teraz ja pracuję na moje dzieci,
            później moje dzieci będą pracować na swoje dzieci. To jest właśnie spłata
            naszego długu za wychowanie i utrzymanie - nie żądać zapłaty od naszych dzieci,
            a one od swoich.
            Kwestia 500 zł. wysyłanych co miesiąc wnuczce to może być właśnie forma rozrywki
            tej babci. Lubi widzieć zadowoloną wnuczkę, lubi, jak wnuczkę stać na więcej.
            Fakt, że mnie osobiście byłoby wstyd co miesiąc odbierać wypłatę od mojej babci,
            kiedy jej samej po opłaceniu wszystkiego zostaje mniej, niż to co mi na rozpustę
            wysyła nie oznacza, że mam prawo dysponować pieniędzmi tej babci z artykułu.
            Jej pieniądze, jej prawo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka