emigrantka34
20.01.09, 09:51
Zbankrutowalam. Obiecalam sobie, ze tylko raz "rzuce okiem" na
witryny i przeceny i nie wydam wiecej niz rownowartosc miesiecznej
raty za samochod, karte kredytowa do szuflady schowam, a klucz do
szuflady wrzuce do kibla, przy czym oczywiscie porzadnie w kiblu
spuszcze wode.
Nie udalo sie – jak to sie mowi ..uj w bombki strzelil i choinki nie
bedzie.
No bo przez ten pieprzony kryzys wszystko jest przecenione o 50 albo
70 procent.
A poza tym czlowiek przez ostatnie poltora roku byl albo w ciazy,
albo w pologu, albo byl za gruby i do niczego sie nie miescil,
chodzil w rozciagnietych gaciach. Wiec dziwne nie jest, ze mu jezor
opada na biust na widok 50 %. Sila wyzsza – no nie moglam sie
opanowac.
Juz nie bede pisac co kupilam, bo latwiej napisac, czego nie
nabylam.
Chyba przesadzilam – teraz musze chowac wszystko w szafie przed
rodzina.
Tylko, ze jeszcze widzialam kurtke skorzana cudnej urody - wisi
nadal na wieszaku sklepowym i mowi do mnie "chodz – czekam tu na
Ciebie"!
Ktos tez sie splukal?