Dodaj do ulubionych

Kto nie ma babć do pomocy?

21.01.09, 08:18
Ja jestem w ciąży z drugim i jestem na urlopie wychowawczym na moja 3-latkę i
niestety nie mam babć do pomocy - moi rodzice nie żyją a teściowie pracują
jeszcze całoetatowo bo jeszcze dużo przed emeryturą. Dlatego wizja mojego
powrotu do pracy odłożona została na czas nieokreślony. Na nianię nas nie stać
( niania+paliwo do pracy =prawie moja pensja więc się nie opłaca).Czy ktoś
jeszcze jest w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • l.e.a Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 08:23
      Z pierworodnym sami sobie dawalismy radę, teraz też będziemy
      zmuszeni. Obie babcie za granicą smile Chyba,że przekonamy tesciową aby
      nie wyjeżdżała ?
    • tylna.szyba Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 08:55
      Mieszkam sama z synem, jestem w drugiej ciazy i nie mam tu ani babc,
      ani cioc. Wszystko sie da.
      • anick5791 Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 09:27
        Też nie liczę na niczyją pomoc.
        • felice74 Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 10:15
          Mieszkamy na obczyznie,zupelnie sami,moj syn jest duzy-10 lat,wiec
          jakos to bedzie.
          • marsupilami25 Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 19:56
            My tez na obczyznie bez pomocy babc, mamy nianie.
      • marcowa_mama Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 09:30
        To moja pierwsza ciąża. Najbardziej chyba boję się momentu jak
        wchodzimy ze szpitala do domu i mała zaczyna płakać, a my z mężem
        stoimy bezradni smile Nasz plan jest taki - mąż po porodzie
        bierze "zwolnienie lekarskie na opiekę nad żoną" na 2 tygodnie
        (podobno można się o takie ubiegać od lekarza, który jest przy
        porodzie), a jeżeli to nie wypali, to na 2-tygodniowy urlop. Potem
        zostaję z maleństwem sama.
        Głowa do góry! Damy radę!!!
        • adula2 Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 09:35
          za miesiąc urodzę 3 córkę i jak zwykle będę musiała sama sobie dać radę, bo mąż
          w pracy, jedna babcia też, a druga schorowana,
          m weźmie urlop na początku- tydzień,potem będą ferie,więc przynajmniej rano nie
          będę musiała się zrywać o 7 by dziewczynki do szkoły wyszykować,a potem myślę,
          że już z górki
        • arienne07 Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 09:57
          >>To moja pierwsza ciąża. Najbardziej chyba boję się momentu jak
          wchodzimy ze szpitala do domu i mała zaczyna płakać, a my z mężem
          stoimy bezradni<<<

          Jestem pewna,że będziesz wiedziała co robić, a babcie w takich
          momentach jedynie działają na nerwysmile

          >>Nasz plan jest taki - mąż po porodzie
          bierze "zwolnienie lekarskie na opiekę nad żoną" na 2 tygodnie
          (podobno można się o takie ubiegać od lekarza, który jest przy
          porodzie>>>

          Jasne że można- mąż idzie do lekarza i prosi o opiekę nad żoną, a
          przy tym wcale nie musiał być przy porodziesmile. Osobiście nie
          słyszałam, żeby lekarz jakiemuś mężowi odmówił.

          Ja też za dwa miesiące spodziewam się drugiego dziecka( pierwsze ma
          3 lata). Babcie są, ale tak jakby ich nie byłosmile)Do tego praktycznie
          od dnia porodu praca w domu(kończy się miesiąc rozliczeniowy), a po
          urlopie macierzyńskim już firma chce mnie na miejscu. Też się
          zastanawiam co to będzie, ale postanowiłam nie martwić się na zapas.
          Dam radę bo nie mam innego wyjścia. Oby tylko obyło się bez żadnych
          komplikacji- jedynie tego nię boję.
        • tolula Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 23:24
          ja po cesarce wyszłam ze szpitala w trzeciej dobie mąż w kolejny dzień wrócił do
          pracy, a my zostaliśmy sami. ja przez dwa tyg w ogóle nie mogłam podnieść się z
          łóżka. dziecko w płacz ja w płacz ale co "co nas nie zabije to nas wzmocni".
    • lubie_gazete Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 09:38
      Babcia = Bezpłatna Niańka uncertain
      Brawa dla tych Pań co chcą sobie radzić same-pełen szacun!
      Nawet jeśli teściowe nie za granicą i na emeryturze to powinny jeśli chcą
      pomagać tylko w nagłych wypadkach np.pójście do lekarza.
      Częściej niż 2 x w tygodniu i po dłużej niż 2 godziny-opłata jak za normalną niańkę.
    • szampanna Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 09:39
      Dacie radę. My teraz czekamy na trzecie (i już mamy luz w tej
      kwestii), ale przed pierwszym też mieliśmy takie obawy. Co prawda
      teściowa niedaleko, ale żadna z nas nie chciała tego pomagania przy
      dziecku i dawaliśmy sobie sami radę od pierwszych dni. A urlop
      macierzyński czy wychowawczy to świetna sprawa, biorę na każde
      dziecko i mam czas na wszystko big_grin Co do pieniędzy, nie wiem jak jest
      teraz, ale kiedyś można było na wychowawczym dorobić np. na umowę-
      zlecenie czy o dzieło (o ile skleroza mi czegoś nie poplątała wink)
    • anna-maria3 Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 09:59
      Ja jestem w podobnej, chociaż z zupełnie innych powodów.
      Pierwsze dziecko ma 2,5 roku, drugie w drodze. Jestem z dzieckiem w domu i
      jednocześnie pracuję prowadząc działalność. Mąż w większości czasu poza domem -
      delegacje, wyjazdy służbowe... Osobiście uważam, że to rodzice, a nie babcie, są
      od wychowywania dzieci, więc na pobyt w domu zdecydowalam się świadomie. Mam też
      świadomość, że w domu będę przez kolejne minimum 3 lata do czasu, aż młodsze
      dziecko pójdzie do przedszkola (starsze pójdzie od września). Jedna babcia jest
      na miejscu, druga - gdyby zaszła potrzeba - pewnie moglaby przyjechać i pomóc,
      ale uważam, że babcie już swoje dzieci odchowały, a teraz mają swoje życie i nie
      oczekuję od nich, że zajmą się moim dzieckiem/dziećmi. Owszem, miło jest, jak
      babcia weźmie synka na spacer, czy czasem na weekend do siebie, ale to tyle.
      Zdaję sobie też sprawę, że często pozostawienie dzieci z babcią jest jedynym
      rozwiązaniem, bo zarabiać trzeba, a niania jest dość droga. Na szczęście nie
      musiałam takiej decyzji podejmować, ale podejrzewam, że skończyłoby się jednak
      na niani. Babcia - dla przyjemności od czasu do czasu.
    • wronka30 Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 10:13
      No a przedszkole, zlobek? Ja mieszkam zagranica, nie mamy zadnej
      rodziny (oprocz kilku ciotek meza i jej dzieci ale nikt nam nie
      pomaga). Mala jest od ponad roku w zlobku. Ja jestesm w 9 miesiacu
      ciazy, od nastepnego tyg. na macierzysnki. Po 16 tyg. wracam do
      pracy a druga corka musi rowniez isc do zlobka. Niestety, nie ma
      zmiluj sie.
      Ale nie narzekam, do tego pracuje na pol etatu wiec dzieci rowniez
      beda mialy matke pol tyg w domu. Acha, i prace mam fajna wink
      • wakacyjna_iguana Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 10:19
        No cóż moja filozofia jest taka, że żłobek to akurat nie pomoc tylko
        ostateczność, a nie po to mam dzieci, żeby je oddawać do żłobka, poza tym to
        dodatkowy koszt na miesiąc. Próbowaliśmy już z młodszą córką i był to
        mega-niewypał. Nigdy więcej żłobka!!!!
        • seytan_a_22 Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 10:41
          Tez nie mam nikogo do pomocy, mama mojego patnera nie zyje, moja mama mieszka
          1200km dalej i pracuje.Na miejscu nie ma zadnej rodziny oprocz brata mojego meza
          i jego ojca, a oni raczej sa niezdatni do opieki nad maluszkiem tym bardziej, ze
          pracuja. Moj facet tez 24na dobe pod telefonem, wiec z dzieckiem bede zostawac
          sama, albo jesli zdecyduje sie na powrot do pracy z niania, choc wizja obcej
          kobiety ogladajacej pierwsze kroki mego synka zamiast mnie jakos mnie nie
          satysfakcjonuje, wiec raczej zdam sie na siebie, a niania bedzie od wielkiej
          okazji. Oddawaniu dzieci do zlobka jestem calkowicie przeciwna, uwazam to wrecz
          za barbarzynstwo, male dziecko nie powinno byc wciaz pod opieka obcych ludzi,
          ktore zajmuja sie wiecej niz jednym podopiecznym na razuncertain traci na tym tylko
          ono. Uwazam, ze jesli kogos stac na dziecko to stac go rowniez na to, by
          poswiecic mu te 3lata zycia zanim pojdzie do przedszkola. Oczywiscie nie pisze o
          mamach, ktore z powodow losowych nagle musialy oddac dziecko do zlobka, ale
          kobiet, ktore z pelna swiadomoscia decyduja sie na potomstwo, wiedzac, ze
          oddadza je pod opieke innych nie jestem w stanie pojac. Mozecie sie obrazac,
          albo mnie krytykowac, ale uwazam, ze w Polsce dalej panuje przekonanie, ze
          dziecko to dar bozy i jak juz jest to i jakos to bedzie z jego wychowaniem. Moze
          to okrutne co napisze, ale jesli kogos nie stac na dziecko to niech go nie ma, a
          nie decyduje sie na dziecko wiedzac, ze musi szybko wracac do pracy, by
          przetrwac i miec na chleb dla siebie i dla rodziny. Po to jest swiadome
          planowanie rodziny, antykoncepcja, a w ostatecznosci aborcja.
        • deela Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 11:09

          > No cóż moja filozofia jest taka, że żłobek to akurat nie pomoc tylko
          > ostateczność, a nie po to mam dzieci, żeby je oddawać do żłobka, poza tym to
          > dodatkowy koszt na miesiąc.
          jestes po prostu smieszna
          • uullaa Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 15:26
            A ty deela jesteś po prostu wredna. I pewnie żłobek doskonale się
            łączy z twoim "etosem pracy".
          • joanna.marta Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 15:37
            A czemu śmieszna? ja myślę tak samo i wcale nie uważam się za
            śmieszną.
            Chyba Ameryki nie odkrywam twierdząc, że czym mniejsze dziecko tym
            większej uwagi potrzebuje. A nikt mi nie powie, że obca pani (nawet
            najlepsza) jest lepsza lub tak samo dobra jak rodzice.
            Ja bym dziecka do żłobka nie oddała; chyba że sytuacja finansowa by
            mnie do tego zmusiła. Nie wyobrażam sobie, by moje dziecko było pod
            opieką obcych osób przez całe dnie tylko dlatego, że ja chcę iść do
            pracy (a nie muszę). Te opiekunki to zawsze są obce, choćby były
            najlepsze. No i dziecko przeważnie w żłobku przebywa długie godziny
            a wraca do domu późnym popołudniem, a wtedy to tylko kolacja i
            spanie. I kiedy ja bym się dzieckiem nacieszyła? W nocy, kiedy śmimy?
            Pisze to z doświadczenia, bo mam troje małych dzieci i żadnego nie
            chciałabym oddać do żłobka.
            • hamerykanka Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 21:43
              A moje spedza sporo czasu w zlobku. I widze jak jej to wychodzi na
              dobre. Uwielbia przebywac miedzy innymi dziecmi, duzo sie od nich
              uczy, lubi swoje opiekunki (jedna na czworke dzieci). I widze tez
              jak mala sie nudzi z nami w czasie weekendow-chocbysmy caly czas
              spedzali z nia na podlodze, to nie jest to. W poniedzialek rano jak
              ja zanosze do zlobka jak zobaczy inne dzieci od razu ma usmiech od
              ucha do ucha i rwie sie z rak do nich.
              Nie wiem jak wygladaja polskie zlobki ale nasz bardzo sobie chwale:
              codziennie dostaje kartke ile wypila mleka w jakich godzinach, ile
              zjadla sloiczkow i jakie, w jakich godzinach spala, kiedy zmieniano
              jej pieluchy i czy miala kupke/siku/sucho...notatki do rodzicow..
              Moi tesciowie mieszkaja na drugim koncu Stanow, rodzice w Polsce.
              Bez zlobka nie potrafilabym zyc! smile
              • joanna.marta Re: Kto nie ma babć do pomocy? 22.01.09, 10:47
                A mnie byłoby jednak troszkę smutno, gdybym widziała, że moje
                dziecko (takie malutkie, bo później to już jst inna sprawa) woli
                bardziej spędzać czas z opiekunką w żłobku niż z własnymi rodzicami.
                Ja się cieszę, jak moje dzicko chce się DO MNIE przytulić w czasie
                drzemki, jak się cieszy na widok taty wracającego z pracy (czyt.
                teraz tata jest w domu to będziemy się razem bawić). A jaka radość
                jest, kiedy razem coś robimy na dworze. Ja sobie nie wyobrażam, żeby
                dzieci się z nami nudziły. One po prostu tylko czekaja na wspólne
                zabawy. Wtedy wrzaskom i śmiechom nie ma końca.
                Poza tym ja (podkreślam JA) byłabym zwyczajnie zazdrosna o ten czas,
                kiedy dziecko jest z obcymi ludźmi. Mam na myśli nie sporadyczne
                przypadki czy godzina, dwie dziennie ale o regularnym żłobku od rana
                do popołudnia.
                W końcu moje dzieci nigdy drugi raz małe nie będą smile
                Ale to jest moje zdanie
          • deela Re: Kto nie ma babć do pomocy? 22.01.09, 00:22
            jesli wybor jest miedzy zarciem trawy a zlobkiem wybor jest oczywisty
            dla mnie nawet wybor miedzy zarciem mielonki a zlobkiem jest oczywisty
            i oczywiscie wszystkie matki ktore oddaja do zlobka a nie musialyby zrec trawy
            sa zle
            prawda?
    • szachula30 Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 10:34
      Też jestem sama, a rodzina tylko przysparza kłopotów. Jak nie ma wyjścia, to
      wszystko się da. No bo nie ma wyjścia...
      • embeel Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 11:10
        My tez nie mamy babć do pomocy - na co dzień. Jedna mieszka w Polsce a druga
        wprawdzie na miejscu, ale ok.800 km od nas. Oczywiście odwiedzają i będą
        odwiedzać raz na jakiś czas ale ogólnie jesteśmy zdani sami na siebie. Po
        porodzie mąż wziął urlop tacierzyński (w sumie 14 dni), ale teraz już jestem z
        kozą sama i na razie tak zostanie, bo terminy do żłóbków dłuuuugaśne no a do
        tego wszystkiego się przeprowadzamy, więc wpis na listę oczekujących trzeba
        zacząć od nowa w nowym miejscu. Musi się dać - nie mamy wyjścia, na razie
        zamiast szukać pracy w nowym miejscu będę dalej z młodą w domu.


        Marsylia na horyzoncie
        https://www.suwaczek.pl/cache/869ee0c4a1.png
    • deela Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 11:09
      ja
      dziecko chodzi do zlobka
      drugie tez pojdzie do zlobka
    • vion Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 11:13
      witam,
      tez mam 3,5 rocznego synka i wielki brzuch z coreczka w srodkusmiletermin na koniec
      marca.rok temu przeprowadzilismy sie i teraz mieszkamy 200km od moich
      rodzicow,ktorzy z checia by pomagali(choc pracuja)ale za daleko ,a tesciowa juz
      po urodzeniu synka powiedziala ze ona juz swoje sie w zyciu nawychowywala i nie
      bedzie nam pomagac.ok.jej sprawa.nigdy nie wziela nawet malego na spacer.wiec
      tez jetem sama.a co do pracy to nawet 1 dnia nieprzepracowalam-synek urodzil sie
      na 4 roku studiow a potem przenosilismy sie z miejsca na miejsce za praca
      meza.wiec ja nawet nie szukalam dla siebie.wiec jestem juz 3 lata w domu i teraz
      znowu troche pobede.bo kazdy wie ze jak zaczne szukac pracy i jak cos znajde to
      kokosow zarabiac nie bede
      tym bardziej ze nie pracowalam wczesniej.ale narazie o tym nie mysle a jak juz
      to staram sie nie w czarnych barwach.jakos to bedzie.
      • anikleo86 Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 11:25
        My czekamy na pierwsze dziecko, ale na babcie nie mamy co liczyc bo
        i babcie i dziadki pracuja dosc dlugo. Mąż bedzie w pracy, a ja sama
        z Dzidziusiem. Bedzie dobrze smile
    • kamelia04.08.2007 Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 12:09
      jestesmy sami z dzieckiem i sobie bardzo dobrze radzimy, i cieszymy
      sie, ze mozliwości wtracania sie zostały ograniczone do minimum.
      Darmowych pomocników z rodziny nie ma i bardzo dobrze, bo nie po to
      wyprowadzałam się z domu, by mi sie tutaj z powrotem sprowadzili i
      strofowali jak za dawnych lat.

      Dziecko, jak bedzie w odpowiednim wieku, to pójdzie do żłobka, a
      potem do przedszkola. Nie urodzialam jej po to, by sobie wsadzic pod
      spódnicę.
      • bweiher Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 12:19
        Jestem mamą 3 dzieci.5 latka i 11 miesięcznych bliźniaków.Od początku jestem
        sama,w ciąży musiałam leżec,bo była zagrożona.Radzę sobie mimo że mąż jest do 18
        w pracy(zanim wróci do domu jest przed 19.00).Mamy i babcie i dziadków ale
        strasznie daleko.Raz na jakiś czas starszak zostaje u moich rodziców na jakiś
        tydzień i wtedy ja mogę choćby w połowie zregenerować siły.
        I też się cieszę że nikt mi nie siedzi na głowie,nie mówi co mam robic albo co
        powinnam.Jak chcę to jadę na weekend do rodziców lub teściów i to mi wystarcza w
        zupełności.Dziadkowie cieszą sie wnukami a ja jak wracam do domu to odczuwam
        ulgę.Że jadę do siebie.
        • malila Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 19:29
          bweiher napisała:
          > Jestem mamą 3 dzieci.5 latka i 11 miesięcznych bliźniaków.Od
          początku jestem
          > sama,w ciąży musiałam leżec,bo była zagrożona.

          Jak sobie poradziłaś? Pytam, bo w trzeciej ciaży musiałam lezeć, a
          mój młodszy syn miał wtedy 6 lat. Wynajęłam opiekunkę, żeby małego
          odprowadzała z przedszkola, poszła z nim na spacer i coś ugotowała.
          Z trzylatkiem jest jeszcze trudniej. Jak to zrobiłaś?smile
          • bweiher malila 21.01.09, 22:04
            Jak byłam w ciąży to syn miał 4 lata i nie chodził do przedszkola,a więc
            odpadało prowadzenie DO i z powrotem.Na spacer niestety albo nie wychodził wcale
            albo czekał aż mąż wieczorem się z nim przejdzie.Dobrze że mamy dość spory
            balkon,co młody mógł sie na nim bawić big_grin no jakoś trzeba sobie było poradzić,ale
            powiem ci że dzięki temu strasznie wydoroślał.Bo mama musiała leżeć,żeby nie
            zgubić brzucha a Młody sam wszystko robił.Rano się ubrał,zjadł śniadanie
            przygotowane przez tatę,mi podawał co potrzebowałam,wieczorem do łazienki się
            umyć...wszystko sam. A nawet smarowac chleb masłem sie nauczył smile
            • malila Re: malila 22.01.09, 11:16
              Czyli nie ma tego złegosmile
              I tak Cię podziwiam.
              A balkon rzeczywiście, dużo daje, my jeszcze wtedy nie mieliśmy...
    • katklos Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 13:45
      my nie mamy babć do pomocy, obie mieszkają w odległości 350 km od nas. Z
      pierwszym dzieckiem poradziliśmy sobie bez problemów, ma juz 5 lat, wiec sądzimy
      ze z drugim też damy radęwink
    • yoggi87 Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 13:59
      Moja mama i tesciowa mieszkaja 1500 km od nas... Ale przez pierwszy rok zycia
      corki jak mieszkalismy w Polsce tez pomocy nie mialam jako takiej, bo nie
      prosilam, nie potrzebowalam, bo do czego?
      No a juz branie pod uwagi babci jako darmowej opiekunki na caly etat to troszke
      egoistyczne. Babcie tez maja swoje zycie...
      Pewnie, fajnie byloby moja 2 latke czasem zostawic u babci na kilka godzin, ale
      nie narzekam, sami sobie radzimy i jest to dla mnie naturalne.
    • ahhna Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 15:19
      Ja też muszę liczyć na siebie smile. Jedna babcia pracuje, choć mogłaby
      być na emeryturze już (61 lat). Namawiam ją, żeby pracowała jak
      najdłużej, dopóki da radę. Druga babcia daleko. Ale nawet gdyby obie
      były gotowe do pomocy, nie miałabym serca angażować ich w opiekę.
      Mają prawo do własnego życia i świętego spokoju. A ja mam 20 tyg.
      macierzyńskiego plus jakies 2 miesiące urlopu zaoszczędzonego z
      ubiegłych lat. Potem wrócę do pracy, może na pół etatu, a dziecko do
      żłobka, ponoć lepszy niż niańka smile.
      Damy radę.
      • anick5791 Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 15:30
        Widzę, że Wy się rozpisujecie, to ja też jeszcze wyjaśnię, czemu nie chcę
        niczyjej pomocy.
        Po pierwsze pracuję w domu i jestem pewna, że zdołam pogodzić prace z opieką nad
        dzieckiem.
        Mąż też weźmie urlop albo zwolnienie, może nawet z miesiąc, dopóki nie oswoimy
        się z nową sytuacją i nie urządzimy (po porodzie przeprowadzka).
        A pomocy ani mamy ani teściowej bym nie zniosła. Mieszkają blisko, ale na
        dłuższą metę obie działają mi na nerwy i obie mają poglądy, z którymi się nie
        zgadzam i nic chcę, żeby oddziaływały na moje dziecko.
        Żłobek - odpada, zgadzam się z jedną z przedmówczyń: wg mnie też to
        ostateczność. I to nie ma noc wspólnego z chowaniem dzieciaka pod spódnicę,
        tylko z fazami rozwoju - do 3 lat małe nie jest gotowe do rozstania z matką na
        kilka godzin dziennie. Oczywiście jak mus, to mus i też nie ma co rozpaczać.
        A jak będziemy chcieli z mężem gdzieś się sami wyrwać, to wynajmiemy opiekunkę,
        ale to od czasu do czasu.
        • joanna.marta Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 15:53
          Też tak uważam. Dziecko malutkie chce być z mamą i tatą najbardziej
          na świecie. I jeśli mama zostaje w domu, to tylko z korzyścią dla
          dziecka. A o chowaniu pod spódnicą nie ma mowy, kiedy dzieciaczek ma
          rok czy dwa lata.
          Ja mam troje dzieci i żadne nie było w żłobku. I wcale nie chowam
          dzieci pod spódnicą, bo gdy najstarsza córka skończyła 3 lata, to
          poszła do przedszkola. Ale z zastrzeżeniem, że jak będzie to dla
          niej trudne przeżycie, że będzie płakać, to jeszcze rok poczekamy z
          tym przedszkolem. No ale płacze, jak nie może iść, np. z powodun
          choroby. A dzień bez przedszkola to dzień stracony smile.
          Z pozostałymi dziećmy będzie tak samo.
          I chociaż mamentami bywa ciężko, bo jednak trójka małych dzieci może
          dać w kość, to nigdy nie chciałam oddać żadnego do żłobka. A babć
          też nie mamy blisko. Jak jest sytuacja awaryjna, to moja mama
          przyjedzie do dzieci i tylko w takich sytuacjach dopuszczam pomoc.
          Po pierwsze wychowywać maja rodzice a nie babcie, bo potem dzieci
          rozpieszczone są wink
          po drugie - babcie miały swoje dzieci i teraz należy im się
          odpoczynek. ja wychodzę z założenia, że jak już poproszę mame o
          pomoc, to wiem, ze przyjedzie do dzieci z radością. Gdyby miała sie
          nimi opiekować częście, to mogłaby odczuwać zmęczenie, znużenia. A
          ja chcę żeby cieszyła się z widoku wnuczek a nie kojarzyła ich z
          obowiązkiem opieki.
          Także nie ma co się martwić. Czy jest jedno, dwoje czy troje dzieci -
          damy radę smile
          • id.kulka Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 19:31
            Ja w zasadzie nie mam. Teściowa tylko czasem przychodzi, ale tylko
            do starszaka, młodszym bałaby się/nie umiała zająć.
            Żłobek zawsze uważałam za ostatecznosć, do której na szczęście (póki
            co) nie musiałam się posunąć. Moje pierwsze wspomnienia z
            dzieciństwa są właśnie żłobkowe i bardzo przykre, między innymi
            dlatego chciałabym, by moje dzieci miały lepszewink
            A bez pomocy... czasem jest cieżko. Szczególnie w nagłych wypadkach.
            Pamiętam, jak w noc przed przyjęciem do szpitala na planowe cc
            dostałam ataku jakieś paskudnej jelitówki, przy której dostałam
            całkiem regularnych skurczy. Patrzyłam na zegarek, liczyłam skurcze
            i wciaż sie zastanawiałam, czy budzić młodego, by małż mógł mnie
            zawieźć do szpitala, czy jeszcze czekać.
            Do kina chodzimy tylko, jak przyjedzie w odwiedziny moja mama
            (mieszka 200 km od nas) smile
    • magdakaam Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 19:22
      ja też nie mam babć do pomocy. mam czterolatkę i 3-miesięczniaka.
      jak córka miała 2 miesiące przeprowadziliśmy się na drugi koniec Polski, teraz z
      miesięcznym synkiem znów przeprowadzka do innego miasta. mąż pracuje, ja z
      dziećmi, obce miasto, nie mamy nikogo.
      jak znajdę pracę i nianię+ przedszkole to pewnie zostanie mi na waciki.
    • mearuless ja:) 21.01.09, 19:31

    • kra123snal Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 19:42
      Jestem na wychowawczym. Rodzina kilkaset km ode mnie. Jak chcę iść
      do lekarza, to umawiam się na godziny po pracy męża, albo w sytuacji
      podbramkowej idę z koleżanką (jeżeli ma czas i chęć). Niania została
      wykluczona z tych samych powodów co u Ciebie (poza tym bałabym się,
      że spanikuje, bo córka często zakrztuszała się), żłobek ze względu
      na stan zdrowotny córki i zdecydowany protest lekarza smile
      Drugiego dziecka na razie nie planujemy. Córka do przedszkola a ja
      do pracy smile
      • mama-tyma Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 19:52
        Ja nie korzystam. Na czas obecny niebardzo wiem do czego te babcie
        byłyby mi potrzebne, ja jestem na wychowawczym.
    • gagunia Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 20:11
      Ja tak miałam. Moja mama pracuje, teściowa też. Kiedy wróciłam do pracy musiałam
      wynająć opiekunkę, później było przedszkole. Pracowałam za darmo, bo dojazdy i
      opiekunka pochłaniały moją pensję. Ale nie wytrzymałabym dłużej w domu, cieszyła
      mnie ta praca. Po 3 miesiącach zaczęłam zarabiać, bo zmieniły mi się warunki
      finansowe. Wszyscy mi odradzali pracę, a jednak wyszło na moje.

    • m_o_k_o Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 20:16
      ja nie mam i nigdy nie miałam, dziadkowie i babcie sa osobami
      pracującymi na pełnych etatach. Do pracy poszłam, jak młody miał
      nieco ponad 3 lata - on poszedł do przedszkola.
      • aetas Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 20:56
        ja nie mam, dlatego wzięliśmy nianię, emerytkę, która bierze połowę
        warszawskiej stawki, do pracy jeżdżę środkami masowego rażenia
      • elske Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 21:00
        Corke urodzilam w Polsce.Dziadkowie mieszkali na tej samej ulicy,ale jakos nigdy
        nie wpadlam na pomysl, zeby pomagali mi w opiece nad dzieckiem.Kiedy byla
        potrzeba,maz bral wolne w pracy i zostawal z cora w domu,a ja zalatwialam swoje
        sprawy.
        Syna urodzilam za granica,ciaza byla zaplanowana.Maz przywiozl mnie ze szpitala
        i nastepnego dnia poszedl do pracy,ja zostala w domu z dwojgiem dzieci.I tu szok
        dla niektorych w rodzinie:przeciez moja mama powinna przynajmniej przez pierwszy
        miesiac byc przy mnie i mi pomagac. Ale po co ,w czym?
        Cora jak na trzylatke byla bardzo samodzielnym dzieckiem,a syn tylko spal i
        jadl.Mlody juz ma 8 mies,nawet nie wiem kiedy to zlecialo.
    • donkaczka Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 21:17
      waszej niecheci do zlobka nie podzielam, bo to najwyrazniej od dziecka zalezy
      moja corka poszla na probe 2 razy w tygodniu na 4 godziny i uwielbia, lapie
      jezyk (a przyda sie przed przedszkolem troche zalapac), zabawy uwielbia, plakala
      raz, chyba 3 dnia i to tez do momentu jak wyszlam tylko
      potem bawila sie i szalala, panie mowia, ze do kazdej zabawy jest pierwsza,
      wszystkiego musi sprobowac

      ja lada moment bede miala trojke, ponizej 3 lat wink tez nie mam nikogo i zaluje,
      ale nie ze wzgledu na pomoc, tylko ze babcia to instytucja i fajne wspomnienia z
      dziecinstwa smile
      druga corke tez wysle do zlobka jak skonczy dwa lata, chyba ze dostanie miejsce
      w przedszkolu z siostra, jest jedno fajne dla dzieci od 1,5 roku, ale o miejsca
      trudno
      • pyzunia2007 ja 21.01.09, 21:25
        nie mam do pomocy dziadków bo i moi rodzice i teściowie
        pracują,siedzę w domu z młodym(18 m)niani nie wynajmę bo po pierwsze
        nie mam ochoty aby przez pierwsze lata dzieciństwa młody był z obcą
        osobą,po drugie nie opłaca mi się to,do żłobka nie oddam z tych
        samych powodów dla tórych nie wynajmę opiekunki,do pracy idę jak
        młody skończy 3 lata i pujdzie do przedszkola
        • pyzunia2007 Re: ja 21.01.09, 21:27
          oczywiście "pójdę" miało być
      • majan2 Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 22:14
        Nasze babcie pracują bardzo dużo i w związku z tym lubią/chcą odpoczywać potem
        odpowiednio czyli bez maluchów. Raz w tygodniu przychodzi moja mama na 2-3
        godziny, druga babcia nie interesuje sie, nie ma czasu, chęci cokolwiek,
        dziadkowie to samo, tylko jeszcze bardziej.
    • madame_edith Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 22:12
      Nigdy nie korzystałam z pomocy babć i dziadków z racji odległości i bardzo sobie
      chwalę. Tym sposobem dziadkowie uwielbiają wnuka i mogą go sobie bezkarnie
      rozpieszczać, a ja jestem niezależna. I żłobek także polecam, bo w
      przeciwieństwie do pań krytycznych akurat mam doświadczenie we współpracy z tą
      instytucją i była bez zarzutu. Syn także wspomina z uśmiechem. A jak ktoś jest w
      komfortowej sytuacji i może sobie pozwolić na siedzenie w chacie wiele lat to
      gratulacje, ale chamstwem pierwszej wody jest traktowanie z buta ludzi w
      sytuacji gorszej. Ale powywyższać się przecież trzeba, przynajmniej w necie, jak
      na co dzień nie ma okazji.
    • ez-aw Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 22:46
      Ja nie mam. Moja mama chora na serce - nie da rady, teściowie 500 km. Chciałam
      wrócić do pracy, nawet oddałam dziecko do żłobka. Po 6 dniach wylądowaliśmy w
      szpitalu, dokończenie leczenia w domu - łącznie 6 tygodni. Zrezygnowałam ze
      żłobka. Jestem w domu i szukam pracy w której zarobię tyle, że będzie mnie stać
      na nianię. Na razie cieszę się czasem spędzonym z dzieckiem smile
    • golfstrom Re: Kto nie ma babć do pomocy? 21.01.09, 23:01
      Po pół roku opieki nad młodym zaczęłam chodzic do pracy raz na
      tydzień - wtedy, kiedy mój mąż miał dzień wolny.

      Wróciłam do pracy na pół etatu z początkiem stycznia, kiedy mały
      skończył 11 miesięcy. Ponieważ mąz pracuje na zmiany, musielismy
      znaleźć kogoś, kto zgodzi się na tryb zmianowy. Znalazłam bardzo
      fajna kobietę, która ma trójke własnych dzieci, jest zarejestrowaną
      opiekunką. Mirek chodzi do niej 3 razy w tygodniu - jeden tydzien na
      7 godzin, drugi na 5.

      • golfstrom coś mi ucięło :/ Take 2 21.01.09, 23:35
        Po pół roku opieki nad młodym zaczęłam chodzic do pracy raz na
        tydzień - wtedy, kiedy mój mąż miał dzień wolny.

        Wróciłam do pracy na pół etatu z początkiem stycznia, kiedy mały
        skończył 11 miesięcy. Ponieważ mąz pracuje na zmiany, musielismy
        znaleźć kogoś, kto zgodzi się na tryb zmianowy. Znalazłam bardzo
        fajna kobietę, która ma trójke własnych dzieci, jest zarejestrowaną
        opiekunką. Mirek chodzi do niej 3 razy w tygodniu - jeden tydzien na
        7 godzin, drugi na 5.

        Dziecko oczywiście nie lubi momentu rozstania ze mną, ale zawsze
        wita mnie uśmiechem. Chłopcy opiekunki sa grzeczni, spokojni i
        przepadają za Mirkiem. Poza tym w ten sposób mały naturalnie zaczyna
        się uczyc angielskiego - my w domu mówimy wyłącznie po polsku.

        Teraz jest u nas moja mama na 3 tygodnie z doroczna wizytą. Nie
        miałabym serca ściągac jej tu na stałe, rozłączać z ojcem, wyrywać z
        własnego życia. Poza tym jestem za stara na mieszkanie z rodzicami.
        I na mieszkanie z teściową też jestem za stara. Tym bardziej, że -
        tak jak juz ktos napisał - one naprawdę mają prawo do własnego życia.

        Obydwie babcie sa mile widziane, kiedy chcą nas odwiedzić, "pomóc"
        przy wnuczku. Robić sobie z nich pomocy domowej nie zamierzamy.

        Co do aspektu finansowego - płacę opiekunce 1/3 tego, co zarabiam.
        Zyskuję (oprócz 2/3, które mi zostaje w kieszeni):
        - socjalizację dziecka
        - naukę angielskiego
        - szansę na własny rozwój zawodowy
        - ubezpieczenie i składke emerytalną
        - zdrowie psychiczne, ponieważ zajmując się jedynie domem i
        dzieckiem cyklicznie dostawałam schizy.
    • deodyma Re: ja nie mam:) 21.01.09, 23:33

      • corneliss Re: ja nie mam:) 21.01.09, 23:57
        ja nie mam (mieszkam zagranica)
        • 2122joan Re: ja nie mam:) 22.01.09, 02:04
          Nie mam i nigdy nie mialam ,jakos rade mozna sobie dac bez pomocy .
          Gdy ktos z mojej rodziny lub Meza nas odwiedza na krotko czy na
          dluzej raczej nie oczekuje pomocy wzgledem dzieci czy
          domu.Ewentualnie kanapke i herbatke sami moga sobie zrobic wink
    • gacusia1 Ja nie mam i jest mi z tym super!!! 22.01.09, 04:26
      Nie mam nikogo,zadnej rodziny do pomocy. Przy pierwszym dziecku
      pomagala mama i to byl blad mojego zycia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka