idę ja sobie około 16 z małoletnią do domu, a obok nas biega
swobodnie pies. się nie znam na "markach", ale to coś postury
dobermana było, z tym,że całkie inne umaszczenie. biega sobie tam i
z powrotem. oczywiście bez smyczy i kagańca. myślałam, że się może
komuś zerwał,ale nie. idzie siksa (ca 18 lat), gada przez telefon i
w ogóle nie kontroluje, co robi i gdzie ten szybkobieg jest.
zwróciłam jej uwagę, że pies powinien mieć kaganiec i być na smyczy.
powiedziała, że nie, bo on do ludzi nie podchodzi. no to ja, że on
może być łagodny jak baranek, ale ja o tym nie wiem i przechodzę
tutaj z 1,5 rocznym dzieckiem. ta z mordą, abym się nie wtrącała
itd. no to ja, że zadzwonię po straż miejską. naiwnie pomyślałam, że
może spokornieje (głupia, głupia),a ta proszę, niech pani dzwoni i
się odwali. ups, głupio kogoś straszyć jak nie ma się numeru
telefonu do SM

już sobie wpisałam, niech no ją spotkam jeszcze
raz...żądam krwi (może to płytkie, ale co mi tam - nie znoszę
nieodpowiedzialnych właścicieli psów, zwłaszcza duzych. niech to
będzie nawet labrador)