szpilkaaa
06.02.09, 09:57
Jako,że przez dobrych kilka lat mądrzy lekarze ładowali we mnie leki
psychotropowe po których bagatela przytyłam 20 kg teraz nadszedł czas na
zrzucenie ciałka..
W momencie kryzysowym(czyli jakieś 1,5 roku temu) ważyłam 85 kg przy wzrości
1,66 co było już otyłością.
W chwili obecnej waże jakieś 69,a planuję schudnąć do 55.
Ale mniejsza z tym..
Chcicałabym się podzielić taką moją refleksją..
Bo zaczęłam odwiedzać różne strony o odchudzaniu i trochę razi mnie termin
''puszysta pani'',''puszysty pan''.
Ja wiem,że to się nazywa poprawność polityczna,ale..
Dla mnie otyłość czy 20 kilogramowa nadwaga nie jest ani seksowna ani tym
bardziej zdrowa..
I nie widzę powodu dla których miałabym szczędzić słów krytyki(mówiąc,że po
prostu ktoś jest GRUBY,A NIE PUSZYSTY)komuś kto sobie konsekwentnie pracuje na
ową''puszystość''.
Argument ,że ja nie wiem jak trudno jest schudnąć w moim przypadku jest co
najmniej absurdalny bo jestem doskonałym przykładem na to,że MOŻNA schudnąć
mając nawet te 20 kg nadwagi..
I śmieszą mnie argumenty,że duże jest piękne..
śmieszy mnie też postawa gazetki ''super linii' czyli taka,że z jednej strony
dają sesję zdjęciową z ''puszysta'' panią,a z drugiej strony 95% zawartości to
rozmaite diety,suplementy wspomagające odchudzanie i inne bzdury.
A jak wy zapatrujecie się na kwestie ludzi ''puszystych''??
wybaczcie za mój pokaleczony język,ale chyba przypadkiem sobie włączyłam
wersję francuską z powodu czego podkreśleniu ulegają wszystkie wyrazy co
powoduje,że nie widzę literówek czy innych błędów.
Chyba czas popracować na swoim edytorem tekstu.
ot,taki off-topic