Dodaj do ulubionych

ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie..

06.02.09, 09:57
Jako,że przez dobrych kilka lat mądrzy lekarze ładowali we mnie leki
psychotropowe po których bagatela przytyłam 20 kg teraz nadszedł czas na
zrzucenie ciałka..
W momencie kryzysowym(czyli jakieś 1,5 roku temu) ważyłam 85 kg przy wzrości
1,66 co było już otyłością.
W chwili obecnej waże jakieś 69,a planuję schudnąć do 55.
Ale mniejsza z tym..
Chcicałabym się podzielić taką moją refleksją..
Bo zaczęłam odwiedzać różne strony o odchudzaniu i trochę razi mnie termin
''puszysta pani'',''puszysty pan''.
Ja wiem,że to się nazywa poprawność polityczna,ale..
Dla mnie otyłość czy 20 kilogramowa nadwaga nie jest ani seksowna ani tym
bardziej zdrowa..
I nie widzę powodu dla których miałabym szczędzić słów krytyki(mówiąc,że po
prostu ktoś jest GRUBY,A NIE PUSZYSTY)komuś kto sobie konsekwentnie pracuje na
ową''puszystość''.
Argument ,że ja nie wiem jak trudno jest schudnąć w moim przypadku jest co
najmniej absurdalny bo jestem doskonałym przykładem na to,że MOŻNA schudnąć
mając nawet te 20 kg nadwagi..
I śmieszą mnie argumenty,że duże jest piękne..
śmieszy mnie też postawa gazetki ''super linii' czyli taka,że z jednej strony
dają sesję zdjęciową z ''puszysta'' panią,a z drugiej strony 95% zawartości to
rozmaite diety,suplementy wspomagające odchudzanie i inne bzdury.


A jak wy zapatrujecie się na kwestie ludzi ''puszystych''??
wybaczcie za mój pokaleczony język,ale chyba przypadkiem sobie włączyłam
wersję francuską z powodu czego podkreśleniu ulegają wszystkie wyrazy co
powoduje,że nie widzę literówek czy innych błędów.
Chyba czas popracować na swoim edytorem tekstu.
ot,taki off-topic
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 10:08
      > I nie widzę powodu dla których miałabym szczędzić słów krytyki(mówiąc,że po
      > prostu ktoś jest GRUBY,A NIE PUSZYSTY)komuś kto sobie konsekwentnie pracuje na
      > ową''puszystość''.

      I myślisz że co to da? A mówić sobie możesz co ci się tylko spodoba. Na osobę z
      niedowagą powiedz chudzielec, na kogoś z kłopotami psychicznymi wariat, na
      niewidomego ślepy itd.
      • szpilkaaa Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 10:16
        Mylisz pojęcia..
        Bo <<puszysty>> to po prostu poprawność polityczna.
        a mi chodzi TYLKO i WYŁĄCZNIE o osoby,które są otyłe ,skarżą się na ten stan
        jednocześnie nic z tym nie robiąc.
        A jeżeli ktoś sobie otwarcie powie<<no ,jestem gruba/gruba>> to dla mnie jest to
        przyznanie się przed samym sobą,że jednak ma się pewien problem i chce się nad
        tym problemem pracować.
        No chyba,że nadwaga 25 kilogramowa nie psuje komuś samopoczucia i ogólnie
        życia,ale to już inna sprawa.
        • sir.vimes Nie, Kropka nie myli pojęć 06.02.09, 12:27
          "Mylisz pojęcia..
          Bo <<puszysty>> to po prostu poprawność polityczna.
          a mi chodzi TYLKO i WYŁĄCZNIE o osoby,które są otyłe ,skarżą się na ten stan
          jednocześnie nic z tym nie robiąc. "

          IMO używanie poprawnych politycznie słów nie ociąga nikogo od pracy nad sobą.
          Osobę z depresją też można nazwać wariatem - wg Twojej logiki po to by przekonać
          ją do wizyty u lekarza.
    • kawka74 Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 10:14
      Już Ci napisałam na innym forum, ale się powtórzę, a co mi tam smile
      Co Ci to grubiaństwo da i co ono da ludziom otyłym? Zmusi ich do zmiany trybu
      życia i natychmiastowego przejścia na dietę? Wątpię, co najwyżej do zmiany
      zdania o Tobie.
      A jeśli już rezygnujemy z poprawności politycznej, dlaczego nie miałabym
      powiedzieć 'szkielet' o pani, która się namiętnie odchudza do rozmiaru 0?
      Przecież też pracuje na taki wygląd.
      Myślę, że najsensowniej będzie, jeśli zajmiesz się swoimi nadmiarowymi
      kilogramami, a cudze kilogramy zostawisz w spokoju.
      • szpilkaaa Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 10:19
        Widzisz Kawko..
        bardzo chętnie bym zostawiła cudze kilogramy w spokoju,ale..
        niestety dosyć często mam <<szczęście>> słuchać jaki to ktoś jest nieszczęśliwy
        i nie może patrzeć w lustro jednocześnie żrąc chipsy albo pizzę.
        To może powinnam zmienić towarzystwowink?
        A tacy ludzie wymagają ode mnie tego,żebym poklepała ich po plecach i
        powiedziała..no nie..jesteś tylko lekko puszysty,ale na pewno nie otyły..
        • kawka74 Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 10:29
          Ale sama dobrze wiesz, jak sądzę, że cokolwiek nie powiesz, nic się nie zmieni.
          NIC. Człowiek otyły musi chcieć sam, musi mieć wewnętrzną, a nie zewnętrzną
          (pozytywną czy negatywną) motywację.
          Dobrze, że Ty potrafiłaś się zmobilizować, ale inni nie potrafią, dopóki sami
          nie zechcą. Ty im nie pomożesz, wszystko jedno, czy powiesz 'puszysty' czy
          'grubas', poklepiesz po plecach czy powiesz 'nie żryj tyle'.
        • sir.vimes Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 12:28
          > To może powinnam zmienić towarzystwowink?

          Może tak.
        • sanciasancia Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 15:20
          Zmień towarzystwo.
      • 18_lipcowa1 Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 14:29
        a dlaczego wg ciebie jest tylko rozmiar xxl i rozmiar 0?
        Sa inne, normalne rozmiary.
    • igusiak Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 10:20
      no ale co chcesz przekazac swiatu? ze ludzie powinni nazywac ludzi
      otyłych (co jest często spowodowane chorobą, najczęściej jest to
      naprawdę głębszy problem, nie chodzi tylko o choroby fizyczne)
      grubasami?? a nazywaj sobie jak chcesz, ale co, jak Ty ważyłaś te 80-
      iles kg to na pewno byłoby Ci przyjemnie gdyby ktos do Ciebie
      powiedział per "grubasko"...? jakiś kompletny nonsens. najwyraźniej
      to schudnięcie pomieszało Ci nieco w główce, przykro mi, ale widzę w
      Twoim poście coś takiego. myślisz sobie "o, ja schudłam, widzicie,
      wszystkie grubasy, wy jesteście tylko głupimi grubasami a ja chudnę
      i mam was gdzies"
      jeśli ktoś jest zwykłym chamem i prymitywem, to właśnie tak nazywa
      ludzi otyły=grubas, anorektyczka=wychudzona szczapa itd.
      nie rozumiem ludzi takich jak Ty. Czyste buractwo i tyle.

      skoro oceniasz i nazywasz ludzi po tym, jak wyglądają, to życzę
      uśmiechu i szybkiego efektu jo-jo uncertain
      • maleninki Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 10:39
        a może, gdyby ktoś powiedział do Ciebie per tłuściochu też byłoby Ci przyjemnie?
        głupie posty wymyślasz chyba tylko po to, żeby nie pobiec zaraz do lodówki?zmień
        towarzystwo albo je oświeć co do swoich przemyśleń na ich temat.
        nie zamierzam Cię obrażać, chcę Ci tylko dla uświadomić pewną rzecz. też mam
        problem z wagą po ciąży-walczę o powrót do formy ścisłą dietą i wysiłkiem
        fizycznym, mierne to mierne, ale jakieś efekty są. nie lubię gdy ktoś mówi o
        mnie puszysta, ale za grubasa to chyba bym kontakty z nim zerwała. to brak taktu
        i kultury. poczytaj sobie słownik języka polskiego, to słowo ma pejoratywne
        znaczenie. nie lepiej powiedzieć osoba z nadwagą/ osoba otyła??????
        • igusiak Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 11:06
          dokładnie, pochwal sie swoim "grubym" znajomym swoimi
          przemyśleniami. może staniesz sie ich chudym guru :l
        • malgosia.w Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 11:07
          Moim zdaniem, a wiem co mówię, do odchudzania trzeba dojrzeć.
          Nigdy nie byłam chudzielcem, ale po dziecku duzo zostało. Walczę z
          tym i po raz pierwszy wiem, że mi się uda, są też efekty (jak na
          razie 10 kg spadło).

          Gdybym 2 lata temu usłyszała, że jestem grubas co najwyżej z
          rozpaczy bym się nażarła, bo to często w życiu puszystych główna
          przyjemność.
          Jednym sie uda, innym nie. Jedni walczą bo im źle z tuszą, ale są
          też tacy którym dobrze z ich tuszą.

          A 'super linia' akurat moim zdaniem jest ok. To pismo dla osób które
          chcą się odchudzic i robią to (pomojam efekt), stąd diety i nowinki
          w temacie odchudzania, a to że aktualnie noszą rozmiar np. 48 nie
          znaczy że nie moga dobrze woglądać, stąd sesje puszystych
    • deodyma Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 12:09
      jesli o mnie osobiscie chodzi, to juz wole slowo puszysty, niz
      gruby.
      jedna z moich kolezanek jeszcze niedawno przy 163 cm wzrostu, wazyla
      ponad 120 kg. jakis czas temu wziela sie za siebie i juz wazy 20 kg
      mniej. waga wciaz leci jej w dol.
      kupuje odziez w sklepach z odzieza dla pspb PUSZYSTYCH, nie GRUBYCH.
      pomimo swojej wagi, jest atrakcyjna kobieta. ma w sobie cos, co
      przyciaga do niej innych. gdyby nie byla mezatka, niejeden chetnie
      by sie z nia umowil. nie jeden raz mowili mi o tym mezczyzni, ktorym
      sie bardzo podoba.
      jeszcze 11 lat temu wazyla 58 kg. ale ze sobie babka lubi zjesc a
      juz slodyczy w szczegolnosci, to i sie jej porzadnie przytylo.
      moje zdanie jest takie, ze nawet na dzisiejszy dzien jest
      atrakcyjniejsza, niz nasze wspolne, duzo szczuplejsze znajome.
      i niekoniecznie chodzi tu o wage ciala. po prostu kobieta ma w
      sobie " to cos"smile
      • 18_lipcowa1 Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 14:37

        ze nawet na dzisiejszy dzien jest
        > atrakcyjniejsza, niz nasze wspolne, duzo szczuplejsze znajome.
        > i niekoniecznie chodzi tu o wage ciala. po prostu kobieta ma w
        > sobie " to cos"smile


        proszzzzzzzzzzzz, nigdy w to nie uwierze
        faceci lubia ksztaltne babki ale nie przesadzajmy,
        nie wieloryby
        • sanciasancia Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 15:25
          > faceci lubia ksztaltne babki ale nie przesadzajmy,
          > nie wieloryby
          Swego czasu jeden z moich przyjaciół opowiadał o rudej dziewczynie o iście
          rubensowskich kształtach - jaka była zabójczo ponętna. A potem schudła i
          przestała być taka ponętna. Zeby nie było - tenże przyjaciel ma szczupłą żonę.
        • deodyma Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 07.02.09, 11:13
          18_lipcowa1 napisała:

          > proszzzzzzzzzzzz, nigdy w to nie uwierze
          > faceci lubia ksztaltne babki ale nie przesadzajmy,
          > nie wieloryby


          nie chcesz, to nie wierzsmile
          babka ma obfite ksztalty, to fakt, ale dla wielu mezczyzn jest duzo
          bardziej atrakcyjna, niz jej kolezanka z dziecinstwa o blond
          wlosach, ktora wazy jakies 56 kg.
          i zeby nie bylo, ona zdaje nsovbie swietnie z tego sprawe, ze
          jest "gruba" i cierpi na otylosc. jednak jej waga jakos innym nie
          przeszkadza i nie jest z tego powodu dyskryminowana. a juz najmniej
          wlasnie przez mezczyzn.
          a jak juz schudnie do swoich wymarzonych 60 kg, wtedy niejedna babke
          zakasujebig_grin
    • 18_lipcowa1 Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 14:18
      gruby to gruby
      ciezki, niezdarny no i niezdrowe to jest

      bylam gruba,nie bylo to mile ani ladne

      • maniusza Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 14:26
        zgadzam się z lipcową smile Zeby nie było sama teraz walcze z
        kilogramami których jest 20 za duzo..

        zgadzam się ALE mówienie o tym komus wprost "ale jesteś gruba ale ci
        doopa urosła" pomijając że jest zwykłym chamstwem i buractwem, jak
        któraś z przedmówczyń już stwierdziła przynosi efekt odwrotny. każdy
        musi SAM dojrzeć do decyzji o zrzuceniu balastu i SAM tego chcieć.
        Inaczej nic z tego nie wyjdzie.
        wiem z autopsji smile
        • 18_lipcowa1 powtorze sie 06.02.09, 14:27
          tez kiedys wazylam 85, tylko ze ja mam 172 i tez czulam sie wielka i
          mowilam ze - jestem gruba a nie puszysta

          mnie smieszy natomiast rozplywanie sie nad pogodnoscia i swietnym
          poczuciem humoru u grubasow- mysle ze to wynika z tego ze oni musza
          starac sie bardziej o akceptacje dlatego sa pogodni

          poza tym to zwyczajnie niezdrowe- pamietam - jak ciezko bylo mi sie
          ruszac, jak ciezko schylac, bolaly kolana, puchly stopy, podskakujac
          wygladalam smieszne i po prostu brzydko

          i,,,,


          czemu wszedzie gdzie czytam watki bronice otylych zawsze jest- a
          skad wiesz ze to jego wina?
          w wiekoszosci to jest grubych wina, ich lenistwa i obzarstwa, je sie
          wiecej, zoladek sie rozciaga, potrzebuje wiecej a ruszac sie ciezej
          ja tez bralam leki ktore sie przyczynily do tycia, ale glownie w tym
          moja wina, - obiadki, kebaby, pizze itp i wiek, im dalej tym gorzej

          nie lubie grubasow, ich braku silnej woli, tego ze sie obzeraja, ze
          sa leniami, ze smierdza, ze ja place za walizke w samolocie i za
          siebie, podczas gdy oni waza dwa razy wiecej niz ja i moja walizka
          razem ale nie placa za nadbagaz
          • kawka74 Re: powtorze sie 06.02.09, 14:33
            > nie lubie grubasow, ich braku silnej woli, tego ze sie obzeraja, ze
            > sa leniami, ze smierdza, ze ja place za walizke w samolocie i za
            > siebie, podczas gdy oni waza dwa razy wiecej niz ja i moja walizka
            > razem ale nie placa za nadbagaz

            Lipcowa
            weź koło i walnij się w czoło
            może Ci przejdzie entuzjazm neofity
            • zona_mi Re: powtorze sie 09.02.09, 11:25
              W tym przypadku stawiałabym raczej na charakter i stopień
              zaburaczenia jednostki, niż entuzjazm neofity, bo to chyba bardziej
              wpływa na mus komentowania kogoś ze szczerego serduszka i między
              oczy.
          • e_r_i_n Re: powtorze sie 06.02.09, 14:45
            18_lipcowa1 napisała:

            > czemu wszedzie gdzie czytam watki bronice otylych zawsze jest- a
            > skad wiesz ze to jego wina?
            > w wiekoszosci to jest grubych wina, ich lenistwa i obzarstwa, je
            > sie wiecej, zoladek sie rozciaga, potrzebuje wiecej a ruszac sie
            > ciezej ja tez bralam leki ktore sie przyczynily do tycia, ale
            > glownie w tym moja wina, - obiadki, kebaby, pizze itp i wiek, im
            > dalej tym gorzej
            >
            > nie lubie grubasow, ich braku silnej woli, tego ze sie obzeraja,
            > ze sa leniami, ze smierdza, ze ja place za walizke w samolocie i
            > za siebie, podczas gdy oni waza dwa razy wiecej niz ja i moja
            > walizka razem ale nie placa za nadbagaz

            Ciekawa jestem Twojej reakcji, gdyby za 'grubych' czasów ktoś
            wywalił Ci w twarz taki tekst. Wiem, wiem, napiszesz, że przyjęłabys
            to na klate wink

            Przypuszczam, ze nawet robiac dobra mine do zlej gry, wiekszosc osob
            z nadwagą ma problem ze swoim wygladem. Nie potrzeba im 'zyczliwych'
            ocen osob trzecich, naprawde. Ani to motywacji nie zwiekszy, ani na
            psyche dobrze nie robi.
            • 18_lipcowa1 Re: powtorze sie 06.02.09, 14:47

              > Ciekawa jestem Twojej reakcji, gdyby za 'grubych' czasów ktoś
              > wywalił Ci w twarz taki tekst. Wiem, wiem, napiszesz, że
              przyjęłabys
              > to na klate wink


              Bylo mi przykro, ale wiedzialam ze to prawda.
              Nie oczekiwalam falszywych kompelmentow.

              • e_r_i_n Re: powtorze sie 06.02.09, 14:48
                Jak nie mozna powiedziec szczerego komplementu, czasami warto nie
                mowic nic. Wiesz, jak ktos ma odstajace uszy, to mozna w ogole
                tematu wygladu twarzy nie poruszac. Obowiazku komentowania czyjegos
                wygladu nie ma.
                • chloe30 Re: powtorze sie 06.02.09, 15:34
                  e_r_i_n napisała:
                  . Wiesz, jak ktos ma odstajace uszy, to mozna w ogole
                  > tematu wygladu twarzy nie poruszac.

                  Jako posiadczka takowych zgłaszam protest i pragnę zwrócić uwagę na
                  zasadniczą różnicę - na wygląd moich uszu nie mam wpływu a na wagę
                  tak tongue_outPP
                  • e_r_i_n Re: powtorze sie 06.02.09, 15:36
                    Ale to tylko w temacie 'komplement nieprawdziwy' bylo smile
                    No bo niebardzo rozumiem dylemat - jak nie ma czego komplementowac,
                    to sie nic nie mowi, prawda?
                    • chloe30 Re: powtorze sie 06.02.09, 15:51
                      e_r_i_n napisała:

                      > - jak nie ma czego komplementowac,
                      > to sie nic nie mowi, prawda?

                      Wyobrażam sobie sytuację, w której ktos kompelementuje te moje
                      nieszczęsne uszy - mogłabym zejśc ze smiechu.
                      Tak, zdecydowanie lepiej nic nie mówic big_grin
                • 18_lipcowa1 Re: powtorze sie 06.02.09, 18:14
                  Obowiazku komentowania czyjegos
                  > wygladu nie ma.


                  a ja tak wole
                  bo wtedy tez sama nie widzialam
                  dopiero ktos o mnie powiedzial - duza i zaczelam cos z tym robic
              • kawka74 Re: powtorze sie 06.02.09, 14:56
                > Bylo mi przykro, ale wiedzialam ze to prawda.

                I myślisz, że otyli nie wiedzą, że są otyli? Że tylko Ty i Szpilka byłyście
                takie spostrzegawcze i wiedziałyście, że macie nadwagę/jesteście otyłe? No
                proszę Cię...
                • 18_lipcowa1 Re: powtorze sie 06.02.09, 18:14

                  > I myślisz, że otyli nie wiedzą, że są otyli? Że tylko Ty i Szpilka
                  byłyście
                  > takie spostrzegawcze i wiedziałyście, że macie nadwagę/jesteście
                  otyłe? No
                  > proszę Cię...
                  no wlasnie nie
                  ja dostalam kubel zimnej wody na glowe
                  dziekuje za to do dzis
                  • gryzelda71 Re: powtorze sie 06.02.09, 18:17
                    Serio nie widziałaś,ze brzuch się wałkuje jak siadasz?Ze spodnie muszą być z
                    duże?Ze biustonosz szatkuje plecy?
                    • 18_lipcowa1 Re: powtorze sie 06.02.09, 19:00
                      gryzelda71 napisała:

                      > Serio nie widziałaś,ze brzuch się wałkuje jak siadasz?Ze spodnie
                      muszą być z
                      > duże?Ze biustonosz szatkuje plecy?
                      widzialam
                      ale nie sadzilam ze jest AZ tak
                      • gryzelda71 Re: powtorze sie 06.02.09, 19:02
                        W sumie sie nie dziwię.Zawsze miałaś bardzo wysokie mniemanie o sobiesmileTakim
                        najtrudniej zauważyć jakiś feler w sobie
                  • kawka74 Re: powtorze sie 06.02.09, 19:02
                    > ja dostalam kubel zimnej wody na glowe

                    Nie żartuj - nie wiedziałaś, jak wyglądasz? Nie zauważyłaś, że się w ciuchy nie
                    mieścisz i że Ci ciężko?
                    • wieczna-gosia Re: powtorze sie 06.02.09, 19:10
                      ty no kawka ja jestem gruba i srednio mi ciezko smile
                      • kawka74 Re: powtorze sie 06.02.09, 20:07
                        Gosia, ja się odniosłam do tego, co Lipcowa napisała o sobie smile Wierzę, że jej
                        było ciężko, zresztą umówmy się, większości osób otyłych jest ciężko, sama to wiem.
                        Wkurzyłam się o tę bezwzględność neofity, no!
          • net79 Re: powtorze sie 09.02.09, 11:14
            pogodni są ci, którzy się wagą nie schizujątongue_out
          • kaska9943 Re: powtorze sie 12.02.09, 12:02
            tez kiedys wazylam 85, tylko ze ja mam 172 i tez czulam sie wielka i
            mowilam ze - jestem gruba a nie puszysta
            nie lubie grubasow, ich braku silnej woli, tego ze sie obzeraja, ze
            > sa leniami, ze smierdza,piszesz o tym na swom przykladzie,ze jako
            gruba sie nie mylas a teraz juz o higiene dbasz? nie wiem jakim
            trzeba byc zlym czlowiekiem zeby o innych ludziach pisac takie
            rzeczy,pewnie tez o swoich kolezankach,znajomych.Ja juz wole byc
            gruba. nic nie wiesz o problemach ,ciaglej walce z kilogramami i
            strasznych dramatach.
    • mysia-mysia Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 15:02
      to jeszcze nic, w Anglii w różnych szmatławcach kupowanych chyba zresztą przez
      puszystych można przeczytać, że powinno się zaakceptować siebie bo odchudzanie
      prowadzi do anoreksji
      • verdana Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 15:13
        Bo u mlodych dziewczyn czesto prowadzi.
        Sa tez osoby grube, ktore nie moga z różnych przyczyn schudnąć - nie
        obzerając sie, probujac latami.
        Nie mówiac o takim drobiazgu, ze stałe odchudzanie moze
        zaprocentować a wieku srednim. Ja odchudzam się od 12 roku życia,
        aby utrzymac wage na poziomie "nadwaga" nie otylość. Wiecie jaki
        jest efekt - teraz nie moge schudnąć niezaleznie od tego co jem.
        Przestawilam organizm na taka prace, ze w obawie przed glodem
        wykorzystuje wszystko.
        Nawet dietetycy nie sa już w stanie mnie odchdzić. Czyli pewnie za
        pare lat autorka postu będzie na mnie aptrzeć z pogardą, jak ta
        gruba beka się zapasła.
        A wiadomo - tylko szczupłość jest moralna.
        • azile.oli Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 16:16
          Zgadzam się z verdaną całkowicie. Moja córka trenowała judo i
          wymagało to od niej utrzymania stałej wagi, aby startować w
          określonej kategorii. Ma 180 cm wzrostu. Musiała utrzymać wagę do 70
          kg, ktoś pomyśli, że to dużo, otóż większość z tego stanowiła tkanka
          mięśniowa, córka wyglądała po prostu chudo, nikt nie wierzył, że
          startuje w takiej kategorii. Ale mijał miesiąc za miesiącem, młoda
          coraz więcej trenowała i masa mięśniowa też rosła. Doszło do tego,
          że wcześniej przed zawodami potrafiła w ciągu tygodnia zbić 4kg, a
          po roku ciężko było zrzucić kilogram w ciągu 2 tygodni. Piła tylko
          wodę mineralną, nie jadła już nic, oprócz batonów energetycznych,
          wysokobiałkowych, czasem po prostu nie chciała nic jeść, a waga ani
          drgnęła. Bo organizm robił sobie rezerwy. Przemiana materii uległa
          spowolnieniu. W końcu trener zabronił jej zbijania wagi, bo po tym
          procesie wyglądała okropnie :drobna, wychudzona buźka, umięśnione
          ręce i nogi , prawie bez grama tłuszczu.
          Zrezygnowała z tej dyscypliny sportu, bo do anoreksji było jej
          niedaleko. Gdyby przeszła do wyższej kategorii wagowej musiałaby
          walczyć z dzierwczynami, ważącymi niejednokrotnie poweyżej 100 kg.
          A wiecie, co w tym wszystkim najciekawsze? Ta grupa dziewczyn
          najcięższych była zawsze na zawodach najweselsza, nie widziałam, aby
          cierpiały z powodu tuszy, nawet te, które przegrywały zachowywały
          się jakoś inaczej, niż cała reszta lżejszych.
          A wracając do tematu, nie oceniajmy ludzi, bo znam takich, którzy
          mogą się bezkarnie objadać, robią to, mają świetną przemianę materii
          i są szczupli. Gdybym ja jadła połowę tego, co zjada moja
          szczuplutka koleżanka, to nie zmieściłabym się w drzwi.
        • bswm Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 20:03
          verdana napisała:

          > Ja odchudzam się od 12 roku życia,
          > aby utrzymac wage na poziomie "nadwaga" nie otylość. Wiecie jaki
          > jest efekt - teraz nie moge schudnąć niezaleznie od tego co jem.
          > Przestawilam organizm na taka prace, ze w obawie przed glodem
          > wykorzystuje wszystko.

          Przeczytaj książkę Michaela Montignaca "Jeść aby schudnąć" - tam tłumaczy ten
          właśnie mechanizm jedzenia coraz mniejszych ilości i magazynowania mimo to.
          Podaje sposób jak chudnąc zdrowo i nie ograniczając kalorii. To działa, na mnie
          zadziałało, na wiele osób, moja koleżanka schudła ponad 35kg dzięki tej metodzie
          - wyglądała potwornie... naprawdę polecam.
          • doral2 Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 21:39
            najgorsi są byli palacze i wtórne dziewice.

            ale od dzisiaj do tej kategorii dodam - odchudzające się grubasy, które nieco
            schudły i wydaje się im, że pozjadały wszystkie rozumy.
            • igusiak Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 08.02.09, 13:42
              oooo taaak!!!

              > najgorsi są byli palacze i wtórne dziewice.
              >
              > ale od dzisiaj do tej kategorii dodam - odchudzające się grubasy,
              które nieco
              > schudły i wydaje się im, że pozjadały wszystkie rozumy.

              świetnie ujełaś moją życiową rozkminę- po prostu gula mi rośnie jak
              słyszę tych wszystkich "którzy wyszli z bagna" i teraz próbują
              leczyc innych swoimi wywodami aaaaaahhhh uncertain
            • id.kulka Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 09.02.09, 12:54
              doral2 napisała:

              > najgorsi są byli palacze i wtórne dziewice.
              >
              > ale od dzisiaj do tej kategorii dodam - odchudzające się grubasy,
              które nieco
              > schudły i wydaje się im, że pozjadały wszystkie rozumy.

              smilesmilesmile
          • wieczna-gosia Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 23:31
            montignac jako sposob odzywiania jak dla mnie jest super chociaz nie odchudza
            mnie NIC a NIC. I montignac zreszta i badziej restrykcyjna odmania czyli dieta
            zuzla. jesc tak moge cale zycie bez wysilku, schudlam na tym w ciagu 3 miesiecy
            ze dwa kilo, trzymam sie metody montiego dalej bo przemawia do mnie rozumowo i
            dalej nic nie chudne- jakis kilogramek tam sie zdarzy, potem sie zdarzy grilik i
            po griliku mam dwa na plusie.
    • nutka07 Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 16:35
      Hmm moze Ty sama siebie nie akceptujesz z tusza stad taka postawa wobec
      grubszych osob. Obnazanie cudzych slabosci mobilizuje Cie, polepsza Twoja
      samoocene? Bylas taka jak oni ale teraz jestes lepsza bo chudniesz? Czy nie
      popadasz w skrajnosc od otylosci do 'gnebienia grubasow'?
      • aurita Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 18:25
        > Hmm moze Ty sama siebie nie akceptujesz z tusza

        to chyba trafna uwaga

        ale niech sie dziewczyna podbuduje skoro nic innego nie ma czym moglaby zaimponowac
    • wieczna-gosia Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 18:39
      zaczne od konca- trez nie lubie superlinii. I bardzo mi brakuje czasopisma w
      Polsce, ktore stawia na zdrowy tryb zycia a przy okazji mozna schudnac. Jestem
      gruba- a jednoczesnie przez wiekszosc zycia bylam najbardziej wysportowana osoba
      w gronie znajomych. Zawsze mnie to wkurzalo ze ktos tylka sprzed kompa nie
      rusza, ale od 20 lat imiesci sie w 38- 40. Czy grzesze zywieniowo- oczywiscie.
      Ale gdy patrze sie krytycznie na talerze innych ludzi- nie grzesze tak bardzo.

      Najlepsze jest to ze najsurowiej inne grube oceniaja chude neofitki- mnie sie
      udalo, wiec tobie tez sie powinno udac a jesli sie nie udaje to znaczy ze jestes
      gruba leniwa smierdzaca krowa luzno cytujac lipcowa. Najmniej surowo oceniaja
      zas laski, ktore maja chudosc w genach, nic nie robia z tym a chude sa i juz. I
      w zwiazku z tym umieja sobie wyobrazic ze komus nie starcza sily woli by
      schudnac bo im by tez nie starczylo.

      Mi najwyrazniej tez nie starcza. Trudno bede gruba smierdzaca krowa biegajaca
      maratony. Jak przy okazji schudne to swietnie a jak nie to nie smile
      • e_r_i_n Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 18:55
        Gosia, kurna, chyba w końcu muszę Cię poznać face-to-face wink
        Może mnie do CPE przygotujesz? wink
    • mysia-mysia o tych co nie mogą schudnąć 06.02.09, 22:01
      tak mi się skojarzyła znajoma - ma jakieś 25 kg nadwagi
      ileż się nasłuchałam o tym jak to ona nic nie je itd. itp. pocieszałam,
      dowartościwywałam, bo ona przecież taka biedna...
      odwiedziłam ją kiedyś w domu, pokazała mi takie opakowanie 12 słodkich bułek
      (scone - wielkości trochę mniejszego pączka, tylko bardziej napakowane, je się
      je podgrzane w mikrofalówce, posmarowane masłem i dżemem) i pyta "może je sobie
      zjemy"? ja na to, że czemu nie, myślałam że mamy zjeść po jednej
      wyszłam akurat do kibla a jak wróciłam to patrzę a ona wkłada siedem do
      mikrofali, myślę - co ona, zwariowała, przecież nie zjemy po trzy i pół
      pytam: co ty robisz? a ona - to dla ciebie, bo jesteś szczupła to możesz zjeść
      więcej a ja wezmę sobie te, co zostały

      od tej pory zmieniam temat jak mi zaczyna narzekać na to że "nie może schudnąć"
      i nie dlatego, że uważam że każdy ma być szczupły, bo wcale tak nie myślę - jak
      chce to może sobie zjeść nawet 24 scony, ale niech później z godnością przyjmuje
      konsekwencje a nie opowiada jaka to ona biedna
      • bswm Re: o tych co nie mogą schudnąć 06.02.09, 22:06
        Dokładnie, ja mam koleżankę, która ma 108kg - od lat się odchudza, od lat mówi,
        że nic przecież nie je, że ona nie wie dlaczego nie może schudnąć, itp...
        widziałam ją kilka razy w akcji... mi by starczyło jedzenia na 3 dni, ona
        zjadała na jeden posiłek...
        • 18_lipcowa1 Re: o tych co nie mogą schudnąć 06.02.09, 22:10
          tez znam taka pania
          mowi ze na sniadanie zjadla lisc salaty, ale zapomiala o 2 jajach i
          5 parowkach i batoniku Marsie
      • wieczna-gosia Re: o tych co nie mogą schudnąć 06.02.09, 23:29
        no po prostu kocham takie teksty- bo ja to mam jedna znajoma co bule z dzemem
        zjada wiec one te grube to wszystkie takie same a potem narzekaja. A ja mam taka
        jedna znajoma, ktora jest szczupla, ale niestety pojechalam z nia na wakacje i
        zobaczylam ile ja ta szczuplosc kosztuje- to odmawiania sobie wszystkiego, to
        sciubolenie na talerzu te okresy bulimii- no ja jednak podziekuje. I NIE, NIE
        uwazam ze wszystkie szczuple maja tak samo- wrecz przeciwnie uwazam ze wiekszosc
        szczuplych jest szczupla glownie dlatego ze taka sie urodzila i zabawy w "oj
        utylam 5 kilo w ciagu zimy, musze schudnac" wychodza im calkiem bezbolesnie,
        wystarczy ze odstawia chleb i trzy raz pojda na aerobik. Uwazam natomiast ze gdy
        czlowiek ma metabolizm jak czolg to kazdy grzech liczy mu sie podwojnie a dobre
        uczynki i nawyki odplacaja sie wyjatkowo powoli. I to wcale nie jest tak ze jak
        ja schudlam to ty tez mozesz. Ty schudlas no a ja jakos nie moge.
        • mysia-mysia Re: o tych co nie mogą schudnąć 06.02.09, 23:31
          a ja uwielbiam teksty o metaboliźmie wink
          • wieczna-gosia Re: o tych co nie mogą schudnąć 06.02.09, 23:51
            prosze bardzo moge slowa metabolizm nie uzywac. ten sam kilogram przez jedna
            kobiete jest spalany szybciej a przez druga wolniej. Ten sam kilogram moze nie
            wymagac specjalnie silnej woli, a moze jej wymagac sporo.
            • mysia-mysia Re: o tych co nie mogą schudnąć 07.02.09, 11:34
              ależ oczywiście z pewnością są takie różnice
              jednak napisałam o sytuacji, która zdarzyła się w rzeczywistości a nie jest
              wytworem mojej wyobraźni
              moja znajoma najwyraźniej myśli że zjedzenie pięciu buł za jednym posiedzeniem
              to "odmawawianie sobie" - jeżeli ty tak nie robisz ani nie myślisz, to nie
              rozumiem czemu się tak przejmujesz tym, co napisałam
              uważam, że to ile kto je i jak wygląda to sprawa indywidualna każdego człowieka,
              a w tej sytuacji uderzyło mnie jak zobaczyłam co robi i zestawiłam sobie z jej
              wiecznym gadaniem o tym jak to "nic nie je, wszystkiego sobie odmawia a i tak
              wygląda jak wygląda" - poczułam się, sorry ale oszukana
              to tak samo jakby ktoś ciągle powtarzał, że nie ma kasy bo opłaty, życie
              taaaakie drogie i jeszcze może prosił o pożyczkę "bo przecież tobie na wszytko
              wystarcza" a później dowiedziałabym się że codziennie jada kolację w restauracji
              i kupuje najdroższe kosmetyki.
        • vibe-b Re: o tych co nie mogą schudnąć 07.02.09, 23:50
          Uwazam natomiast ze gd
          > y
          > czlowiek ma metabolizm jak czolg to kazdy grzech liczy mu sie
          podwojnie a dobre


          Majac bardzo rozleniwiony metabolizm zaryzykowalabym teze, ze
          organizm szwankuje. Nie ma mocnych, normalny,, zdrowy, zbalansowany
          organizm sam sobie reguluje podaz i popyt. Jesli zas jest jakas
          przyczyna organiczna tego nienormalnie leniwego metabolizmu, to moze
          warto by sie nia zajac?
          INna sprawa, ze jednym z najpopularnieszych bledow popelnianych w
          dobrej wierze przez osoby "nie mogace schudnac" jest unikanie
          tluszczu. Nic bardziej blednego, unikajac tluszczu nie schudnie sie,
          wrecz mozna przytyc (sic!). Stad sie biora potem teksty w stylu "nic
          nie jem a nie chudne a nawet tyje" "a kolezanka sie obzera a jest
          chuda, no tak,ona ma to w genach"
    • mama_zulika Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 22:18
      Nie czytalam wszystkich odpowiedzi... Temat dotyczy mnie osobiscie,
      wiec pozwole sobie odpowiedziec. Mam 173 cm wzrostu, zawsze wazylam
      (mam na mysli dorosle zycie, a nie jakies nastolatkowe mormy, i
      oczywiscie zycie poza ciaza i jej nastepstwami) ok. 63 kg. Jakis
      czas temu (juz dluzszy) mialam powazna kontuzje kolana. Bardzo
      powazna. Leczenie trwalo dlugo. W tym czasie z kobiety aktywnej
      stalam sie molem domowym. Z koniecznosci. Przeroslo mnie to bardzo.
      Utylam 25 kg. Nie ruszalam sie, bo nie moglam. Zero basenu, nart,
      roweru i co tylko sobie ktos wymysli. Ok, moja wina, ze nie
      pomyslalam o zmianie sposobu zywienia. Inaczej je "sportowiec",
      inaczej "kot kanapowy". Wiem, ze jestem teraz grubasem. Nikt jednak
      nie ma prawa mnie oceniac. Dlaczego i jak. Dlatego uwazam, ze ta
      poprawnosc polityczna jest sluszna. Nikt nie wie dlaczego kto...
      Ranienie kogos z powodow, o ktorych zazwyczaj nie ma sie pojecia,
      widzi sie tylko skutki, jest nie w porzadku. To tak moim zdaniem. I
      gratuluje Ci, ze juz tak ladnie schudlas, ale pomays o tych, ktorzy
      jeszcze nie moga. Moze im przykro, co? Tobie nie bylo jak chcialas i
      nie moglas?...
      • wieczna-gosia Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 23:23
        mamo zulika pewnie wchrzaniasz buly siedzac przed kompem no nie?
        • wilma1970 Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 06.02.09, 23:47
          Czy to będzie chodziło o nadwagę, ilość dzieci czy inne wybory, których
          dokonujemy w życiu, zawsze odezwie się chór bab, których osąd świata jest tylko
          czarno-biały i które po prostu nie mogą sobie wyobrazić i dopuścić innych modeli
          poza swoim.
          167/90 kg. I jestem piękna!
          • jj1978 Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 07.02.09, 20:49
            ale tym co tak krzycza chodzi raczej o to ze osoby otyle w wiekszosci same na to
            zapracowaly a pozniej sie oszukuja ze jednak nie. tu nie chodzi o to zeby
            nazywac kogos grubasem bo to chamstwo ale trudno sluchac ze to 'napewno jakas
            straszna choroba bo przeciez ja nic nie jem'. mam jedna otyla kolezanke ktora
            akurat jest bardzo atrakcyjna babka i przy okazji nie kryje sie z tym ze jest
            gruba bo duzo je, i tyle, i za to ja szanuje - dokonala wyboru i dobrze jej z
            tym. cala reszta osob ktore maja problemy z waga wiecznie jeczy ze prawie nic
            nie je ale nie moze schudnac. a tym 'niczym' to paru ludzi mogloby sie najescsmile
        • mama_zulika Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 08.02.09, 22:59
          No bul akurat nie wchrzaniam, nie lubie bul, nigdy nie lubilam.
          Faktem jest, ze jadlam zbyt duzo. Nie musi byc w jadlospisie bul,
          aby bilans kaloryczny wychodzil na plus. Teraz znowu moge sie
          ruszac, wiec waga ma tendencje spadkowa. Przy czym niestety kondycja
          juz nie ta. Wierze, ze wroci do normy.
    • umasumak Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 07.02.09, 21:42
      Miałam moment w swoim życiu, gdy ważyłam 18 kilo za dużo - było to po drugiej
      ciąży. Wiem jak ciężko zrzucić zalegające kilogramy, ale wiem też, że jeszcze
      trudniej utrzymać prawidłową wagę. Niestety, w moim przypadku jest to ciągła
      walka ze słabościami, ciągle muszę sobie czegoś odmawiać, a pech chce, że
      uwielbiam słodycze, wolę karczek od chudej piersi z kurczaka, przepadam za
      plaskami ziemniaczanymi, śmietaną, świeżym pieczywem z masłem. Bywa, że
      poniedziałek po imprezowym weekendzie, ważę dwa kg więcej niż w piątek. Wiem, że
      gdyby nie czujność i szybka reakcja, pewnie w ciągu miesiąca - dwóch
      przybrałabym 10 kg, albo i więcej.

      Natomiast nie wyobrażam sobie, żeby manifestować niechęć wobec ludzi, którym po
      prostu się nie chce aż tak katować. Mam wrażenie, że Ty jesteś po prostu
      wściekła, że nie możesz sobie na to, czy owo pozwolić, a oni nadal jedzą.
      Wyluzuj - będzie Ci łatwiej.
    • ja_w_twoim_wieku_nie_jadlam Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 07.02.09, 23:23
      Widzisz, ty uwazasz grube za wstretne a ja uwazam wychudzone za wstretne i tez
      mnie smiesza txt typu chude jest piekne, bo nie jest. Czlowiek idzie na impreze
      a tam noc zywych trupow, zenada.
      Albo te pieprzenie - anoreksja, wielkie nieszczescie itp. choroba psychiczna jak
      schizofrenia i tak tez powinno sie ja leczyc - zdecydowanie i
      konsekwetnie.Zadnego cackania sie jak z dziecmi. To dorosli ludzie, jak chca
      wyjsc z choroby to musza sami przed soba przyznac - jestesmy nienormalni, nasz
      system wartosci jest nie normalny. A potem potulnie sie zglosic do szpitala
      psychiatrycznego, gdzie im zafunduja dozywianie sonda i paru tygodniowy pobyt w
      lozku z pozapinanymi pasami bezpieczenstwa. 100proc skutecznosc leczenia
      gwarantowana. A nie, jakies zenuajce gadki jakie to one biedne i nieszczesliwe.
      Chore psychicznie i tyle, litowanie sie nad nimi nie zmieni faktu ze do tematu
      nalezy podejsc twardo. Jakby je ktos pare razy na ulicy zwyzywal od trupow to
      moze by doszlo cos do tego malego mozgu. A tak wszyscy sie nad "biednymi"
      anorektyczkami lituja. I dziwia czemu ich coraz wiecej. Przeciez im wlasnie o to
      chodzi - zeby ktos sie nad nimi pouzalal!
    • vibe-b Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 07.02.09, 23:38
      dla mnie priorytetem i wyznacznikiem piekna jest zdrowie,wiec nie
      podoba mi sie i nie akceptuje ani otylosci (niezdrowa) ani
      wychudzenia (niezdrowe).
      a w temacie "nie moge schudnac"
      jestem w stanie uwierzyc ze sporadycznie tak sie moze zdarzyc, w
      wypadku np. brania lekow.
      Ale zdecydowana wiekszosc ludzi otylych sama sobie pracuje na taki
      wyglad, IMO. Wystarczy sie przyjrzec temu co jedza a wniosek jest
      oczywisty. Lenistwo (fast foody) , lakomstwo (slodycze) ale rowniez
      braki elementarnej wiedzy co do zasad odzywiania czy skladnikow
      pozywienia, holdowanie tradycjom sprzyjajacym tyciu...
      mnie osobiscie wlosy deba staja jak sie przykladam nawykom
      zywieniowym niektorych. I jak tu maja nie rosnac wszerz?
      • verdana Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 08.02.09, 16:16
        Niektorych, zdecydowanie nie wszystkich.
        Ja np. nie glodze się, ale nigdy, ale to nigdy nie zapominam, że od
        jedzenia się tyje. Nie pozwalam sobie, nawet z okazji świat na
        jedzenie wiecej niz zwykle. Nie jem slodyczy, a po kazdym posilku,
        skladającym się z czegos więcej niz salatki mam wyrzuty suienia -
        czyli mam je zawsze.
        I wtdy dwoch kolejnych dieteykow mi mowi, ze moj organizm zatrzymuje
        wodę. Mam o 2 kg. za duzo tkanki tluszczowej i 8 - wody. Czyli nie
        chcudne - bo stale branie środków odwadniających zrujnuje mi
        zdrowie. I podobno moja przypadalość jest powszechna dla kobiet w
        średnim wieku. mam do wyboru nadwagę albo zdrowie. Wolę zdrowie.
        • vibe-b Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 08.02.09, 16:47
          verdana napisała:


          I wtdy dwoch kolejnych dieteykow mi mowi, ze moj organizm
          zatrzymuje
          > wodę. Mam o 2 kg. za duzo tkanki tluszczowej i 8 - wody.

          OK, ale
          "otyly" oznacza osobe z nadmiarem tkanki tluszczowej a nie wody.
          Jesli Twoj organizm zatrzymuje nadmierne ilosci wody (swoja droga-
          nie postawiono diagnozy dlaczego?) to jestes po prostu opuchnieta a
          nie otyla; po prostu nie zaliczasz sie do zbioru. Piszesz, ze masz o
          2 kg za duzo tkanki tluszczowej i myslisz o sobie w
          kategoriach "osoba otyla" ??(skoro odpowiedzialas na moj post) ?
          Troche jakby pisala to nastoletnia anorektyczka smile a ty przeciez
          jestes dorosla i bardzo rozsadna kobieta smile
        • vibe-b Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 08.02.09, 17:49
          jeszcze tak w temacie wolnego metabolizmu- akurat mam pod reka
          pozycje w tej dziedzinie i z ciekawosci zajrzalam, otoz powodem zlej
          (zbyt powolnej) przemiany materii moga byc nastepujace czynniki :
          dlugotrwaly stres, wegetarianska dieta, zatrucie metalami ciezkimi,
          terapia hormonalna, osteoporoza, zle trawienie, oraz zakwaszenie
          organizmu . Co do ostatniego- wystarczy zle komponowac diete, by
          nadmiernie zakwasic organizm, nawet jedzac bardzo, bardzo niewiele.
          To by rzucalo dalsze swiatlo dlaczego niektorzy nie chudna, choc sie
          glodza.
          • ginny_wolf Re: pitolicie kolezanki :) 08.02.09, 20:23
            jest takie powiedzenie może niezbyt delikatne ale niestety prawdziwe"w
            Oświęcimiu nie było grubych ludzi" pomimo różnych problemów metabolicznych i
            hormonalnych- i taka jest prawda -nie ma siły .Nie chodzi oczywiście o
            doprowadzenie się do stanu wyniszczenia ale jak się mało je to się chudnie
            -amensmileTeż mam kolezanki ,które sa na permanentnej diecie -oficjalna wersja
            brzmi ja tylko listeczek sałaty,pomidorek i woda-niestety realia są innesmile
            • kawka74 Re: pitolicie kolezanki :) 08.02.09, 20:51
              > jak się mało je to się chudnie

              taaaa
              Gdyby to było takie proste, nie byłoby grubych ludzi.
              Dieta ograniczająca racje żywnościowe (do czego Oświęcim raczej nie przystaje,
              prawda?) nie jest skuteczna, a 'żryj połowę' nie zapewni sylwetki charta.
              • ginny_wolf Re: pitolicie kolezanki :) 08.02.09, 21:11
                dieta 1000 kcal plus ruch -powoduje chudniecie-ale musie to yc wysiłek w rodzaju
                fitness lub spinning min 3x tydz a nie gimnastyka palców na klawiaturzesmile
                • kawka74 Re: pitolicie kolezanki :) 08.02.09, 21:14
                  A co potem, jak się już zgubi te kilogramy?
                  • ginny_wolf Re: pitolicie kolezanki :) 08.02.09, 21:26
                    niestety prawie to samo ewentualnie trochę wiecęj kalorii dziennie ale
                    obserwując czy kg nie przyrastająwinkw zalezności nasilenia tendencji do tycia
                    -ale jest łatwiej -żołądek się kurczy a organizm przyzwyczaja do ruchu -
                    • marminia Re: pitolicie kolezanki :) 08.02.09, 22:06
                      ja podobnie jak Verdana od kiedy pamiętam odchudzałam się bez
                      żadnych efektów. Nie byłam przesadnie gruba (ważyłam wtedy 75 kg
                      przy 173 wzrostu). 5 lat temu schudłam 10 kg, tę wagę utrzymuję do
                      dziś. Moje skuteczne odchudzanie się rozpocząłam od tego,
                      że ...zaczęłam więcej jeść. Już nie opuszaczałam kolacji, drugich
                      śniadań, a na obiad nie zadowalałam się sałatką (bez sosu).
                      Odstawiłam jednak całkowicie słodycze (coś w tym związku z
                      zakwaszaniem organizmu i przemianą materii jest). Natomiast do
                      głowy by mi nie przyszło, by obsesyjnie dręczyć puszystych gadając
                      różne głupoty w stylu "ruszaj się", "mniej jedz" etc. Wydaje mi
                      się, że autorka wątku zupełnie nie akceptowała się przed
                      schudnięciem, boi się, że przytyje i tą obawę przenosi na ocenę
                      innych. Wolę siebie jako szczupłą, ale wiem, że w życiu różnie może
                      być, mogę stać się "większa" z wielu niezależnych ode mnie powodów
                      (wiek, leki, pozostałości po ciąży etc.). W takiej sytuacji lepiej
                      lubić siebie za coś innego niż zgrabną sylwetkę!
                      • vibe-b Re: pitolicie kolezanki :) 08.02.09, 23:50
                        marminia napisała:

                        Moje skuteczne odchudzanie się rozpocząłam od tego,
                        > że ...zaczęłam więcej jeść.


                        Podpisuje sie. Odchudzalam sie przez cale liceum i cale studia i
                        caly cas mialam 20 kilo nadwagi (przy 157 cm wzrostu). Schudlam
                        dopiero jak przestalam sie odchudzac.
                    • kawka74 Re: pitolicie kolezanki :) 09.02.09, 10:08

                      > niestety prawie to samo

                      No właśnie. Do dupy z taką dietą.

                      > -ale jest łatwiej -żołądek się kurczy a organizm przyzwyczaja do ruchu -

                      I do mniejszych porcji jedzenia, zmieniając gospodarkę i magazynując sobie zapasy.
                      Dieta 1000 kcal to przeżytek i prosta droga do tego, żeby przytyć, a nie schudnąć.
                • vibe-b Re: pitolicie kolezanki :) 08.02.09, 23:47
                  ginny_wolf napisała:

                  > dieta 1000 kcal plus ruch -powoduje chudniecie-


                  ...albo omdlenia.
                  Wiem cos na tem temat. W liceum przez kilka lat bylam na
                  takiej "diecie" jak i wiele z moich kolezanek. Nic dobrego nie
                  wyniklo: wieczne oslabienie, slabsze wyniki w nauce, klopoty ze snem
                  a mysli krazace tylko wokol jedzenia. Mnie sie zemdlenia nie
                  przytrafily, ale kolezanko, rowiez. A skutek mizerny, pare kilo w
                  dol a potem fiuuu 20 kilo wzwyz. Mam alergie na takich doradcow jak
                  Ty Ginny Wolf, porady zywcem z "bravo girl"
                  • 18_lipcowa1 Re: pitolicie kolezanki :) 08.02.09, 23:50


                    > ...albo omdlenia.
                    > Wiem cos na tem temat. W liceum przez kilka lat bylam na
                    > takiej "diecie" jak i wiele z moich kolezanek. Nic dobrego nie
                    > wyniklo: wieczne oslabienie, slabsze wyniki w nauce, klopoty ze
                    snem
                    > a mysli krazace tylko wokol jedzenia.


                    tak tylko nie zapomnij ze licealistka to jeszcze dojrzewa czasem i
                    dlatego efekty byly takie a nie inne
                    w kazdej gazecie i na stronie int trabia ze inaczej sie powinno
                    odchudzac dziecko, nastolatka, doroslego i starca.
                    • ginny_wolf Re: pitolicie kolezanki :) 09.02.09, 10:32
                      Alez 1000 12000 KCL to naprawdę sporo do pojedzenia-popatrzcie na
                      przykładowe jadłospisy-je sie 5 x dziennie z tym ,że rzeczy
                      niskokaloryczne-oczywiście jest to dieta dla zdrowych dorosłych
                      kobiet a nie rozwijajacych sie dziewcząt.Ale jak ktos woli sobie
                      wmawiać ,że i tak sie nie schudnie lub schudnie tylko pod warunkiem
                      napychania sie do woli ... to jego sprawasmilei ruch też jest dla
                      takich osób napewno zabójczy-dobry tylko dla czytelniczek Bravo
                      GirlsmileBossze -jak ktos ma tendencje do tycia to musi
                      niskokalorycznie jeść i duzo się ruszać -tak to już jest.Nie polecam
                      natomiast "diet cud"typu kopenhaska czy monodiety bo tak odzywiać
                      się na dłuzszą mete nie można i efekt jo-jo gwarantowany.
                      • deodyma Re: pitolicie kolezanki :) 09.02.09, 10:38
                        1000-1200 kcal to sporo? dzieci miedzy 1-3 rokiem zycia maja
                        zapotrzebowanie 1300 kcal. wiec coz to jest dla doroslego?
                        ja jakbym miala jesc tylko 1000-1200 kcal, to bym padla z glodu,
                        chociaz szczupla jestem.
                        ale sa kobiety, ktore stosuja diete mniejsza, niz 1000 kcal i
                        rozwalaja sobie metabolizm. na jednym z forow nie tak dawno pisala
                        taka, ktora stosowala doete 700 kcal i wcale nie chudla.
                        teraz stosuje diete bedac w ciazy troche ponad 1000 kcal i plakala
                        nie tak dawno, ze tyje.
                        to jest dopiero chore.
                        • ginny_wolf Re: pitolicie kolezanki :) 09.02.09, 10:56
                          A no sporo-oczywiscie jesli nie jest to litr coca coli i dwa
                          batony:_)Jesli jesteś szczupła i masz dobrą przemiane materii to
                          oczywiscie nie musisz a nawet nie powinnaś tak jeść.Ale jesli ktoś
                          jest otyły/ma nadwagę to musi miec bardziej lub mniej ujemny bilans
                          energetyczny ,żeby schudnąć-cudów nie ma.
                          • mysia-mysia Re: pitolicie kolezanki :) 09.02.09, 14:42
                            ja się odchudzałam jedząc 1600 kcal - bilans i tak był ujemny, tylko chudłam
                            powoli ale nie głodowałam
                          • deodyma Re: pitolicie kolezanki :) 09.02.09, 15:32
                            niestety, ale za cola ani batonami nie przepadam.
                            ale maz namietnie ja pije a za slodycze to by zabilsmile
                      • mysia-mysia Re: pitolicie kolezanki :) 09.02.09, 14:44
                        12000 kcal to bardzo dużo, ale 1200 to nie
    • katia.seitz Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 09.02.09, 11:46
      Bardzo przykro się czyta większość wypowiedzi w tym wątku, jeśli się jest osobą
      taką jak ja, która borykała się przez parę lat z tak zwanymi zaburzeniami
      odżywiania. Pewna bliska osoba kiedyś "wylała mi kubeł zimnej wody na głowę", że
      zacytuję lipcową. W efekcie, przechodziłam przez różne fazy: odchudzanie jakże
      tu polecaną dietą 1000 kalorii, efekt jojo (naturalny w przypadku tej diety),
      znów 1000 kcal, wymarzona waga, zanik miesiączki (na dwa lata) - i to przy wadze
      55 kg/166 cm, więc bynajmniej nie patologicznie niskiej. Następnie strach przed
      przytyciem, bulimia, tycie, różne takie. W końcu udało mi się z tego wszystkiego
      wyjść i wrócić do normy psychicznej. Moje BMI znów zaczęło oscylować w górnych
      granicach normy, ale zmieniło się we mnie podejście do dwóch rzeczy: nabyłam
      odporność na cudze opinie odnośnie mojej sylwetki, bo wiem, jak wiele może
      kosztować osiągnięcie ideału. A także wiem, że najważniejsze jest zdrowie - a
      zdrowie niszczy nie tylko nadwaga/otyłość, ale i kretyńskie diety.

      Powiem tak: oczywiście, dobrze jest być osobą z BMI w normie i dobrze jest do
      tego dążyć. Odchudzanie jest jednak poważną sprawą, którą powinno się
      przeprowadzać pod kontrolą dietetyka - albo przynajmniej po rzetelnym zapoznaniu
      się z zasadami zdrowego odchudzania, przeczytaniu fachowej literatury itp.

      To, co napisała verdana o możliwych problemach z metabolizmem po
      niezrównoważonym odchudzaniu jest po prostu prawdą. Mądry dietetyk nie zaleci
      diety 1000 kalorii, bo to jest piękny sposób na to, żeby owszem, efektownie
      stracić kilka kilo w krótkim czasie, a potem je równie łatwo odzyskać jedząc np.
      1500 kcal (czyli wciąż poniżej normy dla dorosłej kobiety, która to norma
      oscyluje w okolicach 200 kcal). Tym, co należy i warto robić, jest całościowa
      zmiana trybu odżywiania plus włączenie regularnej aktywności fizycznej. Przynosi
      efekt, choć trzeba nań trochę poczekać. Ale ten efekt nie będzie jednakowy u
      każdej kobiety - dla jednej pożądana i naturalna waga przy wzroście 170 to 55
      kilo, a dla innej 65. I tyle - nie ma co z tym walczyć.

      Jeszcze jeden wątek jest godny uwagi w całej dyskusji - przy poruszaniu kwestii
      odchudzania pięknie wychodzi na jaw potrzeba dowartościowywania siebie poprzez
      pognębianie innych, a także znalezienia kozła ofiarnego. Grubi nadają się do
      tego doskonale - nie spełniają obecnie panujących norm odnośnie wyglądu
      zewnętrznego, a przy tym zawsze można uznać, że nadwaga jest ich wyłączną winą -
      więc można ich potępiać bez zahamować. Nie przychodzi nikomu do głowy, gdy
      krytykuje w ten sposób nastolatkę z nadwagą, że być może jest to była
      anorektyczka, która ledwo uszła śmierci, a teraz utyła w wyniku przechodzenia
      przez fazę bulimii (częsty przypadek). Nikt się nie zastanawia, jaki efekt mogą
      wywołać w tym przypadku krytyczne uwagi...
      • zona_mi Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 09.02.09, 12:37
        Każdy, kto ma odrobinę oleju w głowie i choćby troszkę wyobraźni,
        wie, że czasami wystarczy po prostu zamknąć wredną gębę i po prostu
        nic nie mówić.
        Jeśli ktoś tego nie potrafi (albo nie chce), to świadczy o nim jak
        najgorzej.
      • jj1978 Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 09.02.09, 15:15
        indywidualne zapotrzebowanie kaloryczne zalezy od wagi, wieku, trybu zycia itd.
        niewiele kobiet w ok 30stki potrzebuje az 2000 kcal dziennie aby utrzymac wage,
        chyba ze prowadza bardzo aktywny tryb zycia wlaczajac w to regularny wysilek
        fizyczny (i nie mowie tu o spacerach).
        1000 kcal to rzeczywiscie za malo, ale zeby schudnac bilans energetyczny musi
        byc ujemny i jesli ma sie problemy z tyciem tak jak ja, zazwyczaj musi byc tez
        ujemny (ale minimalne) zby wage utrzymac i tyle. nie ma sie co oszukiwac, osoby
        ktorym tak trudno schudnac zazwyczaj sie poprostu oszukuja - jedza wiecej niz im
        sie wydaje i ruszaja sie mniej niz twierdza. zeby spalic 300 - 350 kcal trzeba
        biec z predkoscia 10 km na godzine przez 30 minut, to tak dla nabrania perspektywy.
        zatrzymanie wody w organizmie mozna zniwelowac, mi akurat pomogly pugolki ale
        nie zawsze jest to takie prostesad
      • mama_zulika Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 09.02.09, 17:30
        No to ja sie podpisuje. Prawa reka i lewa tez.
    • mniemanologia Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 09.02.09, 16:05
      O rany, ale się spowiedź powszechna zrobiła smile
      Ja jestem z tych, które od lat walczą z nadwagą/otyłością. Od lat
      nie słodzę, nie żrę słodyczy. Swoją drogą - od cukru człowiek jest
      się w stanie odzwyczaić w 2 tygodnie - potwierdzam! Jestem aktywna,
      wakacje zawsze aktywnie, codziennie spacerek (nie mam prawa jazdy,
      więc muszę chodzić smile), czasem basen, latem rowerek.
      I no niestety, ale to jest niesprawiedliwe smile że są szczupłe osoby,
      które jedzą cokolwiek i się nie ruszają, a są takie, które muszą
      pracować nad tym, by ich nadwaga nie zamieniła się w otyłość. I to
      jest obciążające. Dodatkowa rzecz do myślenia i martwienia się.

      Mam nadzieję, że jak w końcu schudnę do normalnej wagi, to nigdy o
      nikim nie powiem, że jest gruby.
      • verdana Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 09.02.09, 16:52
        A mnie po prostu powalają stwierdzenia "jak ktoś ma tendencje do
        tycia, to cale zycie powinien niskokalorycznie i mało jeśc". Zwracam
        uwagę, ze jedzenie jest jednak przyjemnoscia.
        Ciekawe, co by powiedzialy chude, gdyby np, ktos dla zdrowia i urody
        powiedział im "inne moga sypiac z facetami, a wy najwyżej dwa razy
        do oku, co za problem".
        • ginny_wolf Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 09.02.09, 17:40
          verdana napisała:

          > A mnie po prostu powalają stwierdzenia "jak ktoś ma tendencje do
          > tycia, to cale zycie powinien niskokalorycznie i mało jeśc". Zwracam
          > uwagę, ze jedzenie jest jednak przyjemnoscia.
          > Ciekawe, co by powiedzialy chude, gdyby np, ktos dla zdrowia i urody
          > powiedział im "inne moga sypiac z facetami, a wy najwyżej dwa razy
          > do oku, co za problem".
          Verdano -ale to jest tylko i wyłacznie kwestia priorytetów-przymusu nie ma-jeśli
          ktos sie dobrze czuje ze swoimi nadprogramowymi kilogramami lub jednak
          przedkłada przyjemnośc z jedzenia nad ewentualną przyjemność z posiadania
          wymarzonej figury to przecież moze zrobic jak zechce.ja mogłam jeść bez
          ograniczeń ,wystarczały mi
          ćwiczeniaaby być szczupłą ale niestety w okolicach 33-34 lat zauwazyłam ,ze
          jedząc tak jak wczesniej zaczynam tyć.od czterech lat
          bardzo sie pilnuję,bardzo często ograniczam ale wagę trzymam.
          a,ze w zyciu nie ma sprawiedliwości.ja nie am talentu językowego i przyswojenie
          sobie dwóch języków na przyzwoitym poziomie kosztowało mnie wielokrotnie więcej
          czasu i wysiłku niz wielu moich znajomych.było to dla mnie na tyle ważne ,ze sie
          zawzięłam i nie patrzyłam na inych tylko na siebie i swój cel.Odchudzenie się
          nie musi oczywiście stać na czele priorytetów osoby z nadwagą ale uważam ,ze jak
          komuś zależy/za wyjatkiem osób u których nadwaa ma podłoże chorobowe/ to
          schudnie ale nie bez wyrzeczeń.
          • elf1977 Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 09.02.09, 17:48
            Pewnie się schudnie. Jednak to, ze ja rok chudłam 7 kilo i każdy
            kilogram, który zyskam np. w wakacje czy podczas choroby gubię
            miesiąc czy dwa - dobija mnie, bo inni gubią go w tydzień.
            I doprawdy nie żrę, dieta 1200 kalorii, ćwiczenia 3 razy w tygodniu.
            Nie słodzę, nie jem tłusto, nie lubię czipsów, ziemniaków, choć nie
            powiem, raz w tygodniu na jakąś słodkość się skuszę.
            Przytyłam po porodzie, coś mi się rozregulowalo i od tej pory muszę
            naprawdę walczyć, żeby nie przytyć.
            • mysia-mysia Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 09.02.09, 18:24
              co znowu z tymi ziemniakami? one mają tylko 80 kcal w 100 g, miej niż chleb i
              makaron
          • mniemanologia Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 09.02.09, 19:10
            Ginny, ale w okolicach 33-34 lat to się kobietom zdarza. A ja muszę
            uważać podwójnie, a tak w ogóle - od nastego roku życia.
            Nie da się tego porównywać z talentem językowym, bo jak nie znasz
            dwóch języków obcych (ja znam jeden smile), to nikt nie powie, że
            jesteś ograniczona czy głupia, ba, nawet nikt nie musi tego
            wiedzieć, a jakby co, to zawsze możesz powiedzieć "nie mam talentu
            językowego" i nikt Ci nic na to nie powie.
            A jak masz nadwagę/otyłość, to zawsze może znaleźć się ktoś, kto -
            jak to widać w tym wątku - powie Ci, że jesteś:
            gruba/śmierdząca/wzbudzasz obrzydzenie - i to wiesz, w jakim celu?
            Terapeutycznym, żeby Ci zrobić dobrze, żebyś się otrząsnęła, bo to
            ma działać jak kubeł zimnej wody! I co mam powiedzieć? Że "nie mam
            talentu odchudzaniowego"? Nijak tego nie wyjaśnię, bo powiedzą, że
            jestem leniwa albo że zły metabolizm to piep..., bo w Oświęcimiu nie
            było grubych.
            To nieporównywalne z brakiem talentu językowego, dysleksją czy
            zdolnościami humanistycznymi (dla wytłumaczenia braku zrozumienia
            całek). Tutaj słowa Ci nikt złego nie powie, za to ja się nasłucham,
            co swoje.
    • alexandra74 Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 10.02.09, 11:13
      Szpilkaaa, jesteśmy podobnych gabarytówsmile

      Ja mam 167 cm, a obecnie dobiłam do wagi 65 kg i jest to dla mnie
      cholerna trauma. Moim pierwszym założeniem jest zejście do 60,
      później chciałabym osiągnąc stare dobre 55smile

      I podobnie - dla mnie otyłośc nie jest ani piekna, ani seksowna.
      • verdana Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 10.02.09, 18:25
        Ale nadwaga - nie otylość - może sie nie podobać, tylko to bywa tak
        jak z uroda. raczej nie mowi się brzydkim kolezankom, ze są
        odrazające i nie powinny zrobić sobie operację plastyczna, bo nie sa
        ani piekne, ani seksowne. Trudno - nie wszyscy mają idealna urodę -
        i na szczęście facetom podobaja się nie tylko piekne i chude.
        Mój syn zareczył się z dziewczyna dosyć szczupłą, niezbyt ładną, a
        spodobala mu się m.in. dlatego, ze jadła normalnie, a nie grzebała
        widelcem w salatce biadając, ze znowu utyje...
        Slowo daję, to byla jedna z pierwszych rzeczy, ktora mu sie
        spodobała w dziewczynie...
        • ratyzbona Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 10.02.09, 22:35
          Prawda jest taka że dziś poprawność polityczna obowiązuje wobec wszystkich ale
          nie wobec ludzi za grubych. Dlaczego? Zapewne dlatego że to jedna z niewielu
          rzeczy o których przekonano nas że możemy panować. Nie podwyższymy swojego IQ
          nie wytworzymy w sobie nowych niezwykłych talentów nie zmienimy koloru skóry,
          włosów czy oczu ale zawsze możemy schudnąć te 10 kg. To właśnie dlatego bycie
          chudym jest dobre a bycie grubym złe - bo jedno oznacza samokontrolę drugie
          folgowanie sobie. Nie powiem - pewnie część za grubych osób jest winna. Winna
          temu że nie uważa co je tylko po prostu kieruje się w życiu kubkami smakowymi.
          Co do tych chudych - cóż najczęściej ich waga też nie jest żadną zasługą - ot po
          prostu nie tyją. Denerwuje mnie tylko że ze wszystkich mało ważnych cech jakie
          nosi człowiek to właśnie wobec wagi koncentruje się ostatnio olbrzymia część
          naszej kultury i to właśnie na podstawie wagi formułujemy nasze oceny moralne.
          • umasumak Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 12.02.09, 20:35
            ratyzbona napisała:

            Denerwuje mnie tylko że ze wszystkich mało ważnych cech jakie
            > nosi człowiek to właśnie wobec wagi koncentruje się ostatnio olbrzymia część
            > naszej kultury i to właśnie na podstawie wagi formułujemy nasze oceny moralne.


            Żeby to jeszcze były wyłącznie oceny mieszczące się w dobrze rozumianych normach
            społecznych. Ale to często są pogardliwe, niekiedy nawet chamskie uwagi.
            Szykanując w swoim mniemaniu patologię, sami się do niej posuwają.
    • trixoff Re: ludzie otyli,ludzie puszyści i odchudzanie.. 19.02.09, 09:45
      No to ja troche wrzuce swoje 5 groszy.
      Mam jakies 30 kg nadwagi moja zonka notoryczna niedowage.
      Suszyla mi wiecznie glowe ze musze mniej jesc i takie tam.
      Kidy zamieszkalismy razem była kompletnie zaskoczona tym ze w
      rzeczywistosci
      Ona je znacznie wiecej ode mnie.
      Malo tego.Ona nigdy w zyciu w przeciwienstwie do mnie nie uprawiala
      jakiegokolwiek zajecia wymagajacego aktywnosci fizycznej.
      I bądź tu madry.
    • pamelia silna wola... 19.02.09, 10:46
      to naprawdę nie takie łatwe... ja jestem szczupła że tak powiem " z
      genów i natury" i cokolwiek zjem, nigdzie mi się nie odkłada. Nie
      wyobrażam sobie natomiast ścisłej diety i liczenia kalorii. nawet
      jak już ten gruby schudnie to musi się cały czas pilnować aby
      uniknac efektu jo-jo. jakis czas temu wyszło w badaniach, że mam
      podwyzszony cholesterol. Dla mnie to był szok - bo jak to, ja, taka
      szczupła?! Musiałam zrezygnowac z jedzenia niektórych potraw. Dla
      mnie odmawianie sobie jajecznicy 2 razy w tygodniu, jajek w
      majonezie,świeżego chleba z masełkiem - to był naprawdę problem!
      Ciągle myslałam, na co mam ochotę sad Okazalo się jednak, że wynik
      był błędny z winy laboratorium. Po takim rozgrzeszeniu rzuciłam się
      na moje ulubione jedzenie big_grin Ale te kilkanaście dni w czasie
      których starałam się ograniczać, naprawde było męczące. I przy
      okazji przekonałam sie, że "silna wola" to ładnie brzmi jak się o
      tym mówi. Nigdy nie patrzyłam z jakims wyrzutem na osoby z nadwaga,
      jak juz to co najwyżej cieszyłam się, że ja moge "żreć" bezkarnie bo
      nie wszyscy tak mają. A po tym epizodzie powiedziałam mężowi, ze jak
      kiedys przytyję to będzie miał gruba żone bo silnej woli na
      schudnięcie to ja nie będe miała niestety... big_grin
      I zgadzam się, że większosc przypadków nadwagi spowodowana jest
      niewłaściwym odżywianiem, a raczej odżywianiem nieodpowiednim do
      czyjegos metabolizmu ale jest jednak jakis procent osób otyłych z
      powodu choroby - i nigdy nie wiemy czy akurat ta osoba żre
      nadmiernie czy ma np. problem z tarczycą... nazwanie jej grubasem w
      niczym nie pomoze. Jak nadwaga nie powoduje problemów ze zdrowiem,
      stawami itp. to wogóle wg mnie nie powinno to nikogo interesować.
      Jesteśmy różnorodni i tak jest chyba lepiej? Ja też nie lubię
      komentarzy w stylu "jakas ty chuda, nie wyglądasz na dwoje dzieci
      (?), "czy ty wogóle cos jesz?" itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka