Dodaj do ulubionych

Warunki dla dziecka

09.02.09, 09:54
Słuchajcie nie rozumiem zupełnie postepowania niektórych ludzi.
Ma jedno dziecko ,jest przewlekle powaznie chora,i decyduje sie na
kolejne -po czym pisze na forum zeby im pomóc.

Zrozumiem przypadki losowe,wypadki i inne nieszcześcia,ale skoro
jestem biedna, nie mam na chleb,jestem chora to po co mi jeszcze
dziecko?Niezeby o dziecko chodziło-tylko takie dziecko cierpi-
cierpi na glod niedostatek, cierpi bo widzi chorobe matki-nie
rozumiem takiego egoizmu rodziców.

Moze mi ktos wyjasnic-sensownie-zebym nie miala takowych dylematów-
po co ludzie sami sobie stwarzaja problemy?

CZy któras z was-nie majac na chleb,nie majac zabezpieczenia
finansowego, nie pracujac, majac juz jedno chore dziecko, samej
jeżdząc na wózku, nie mogac nawet zrobic zakupów,zdecydowała by sie
jeszcze na jedno dziecko?
Obserwuj wątek
    • mearuless Re: Warunki dla dziecka 09.02.09, 10:16
      z tego co pamietam to ty majac wyjatkowo nieciekawa sytuacje zyciowa, tez
      zdecydowalas sie rozmnozyc???

      to oczywiscie nie jest atak na twoja osobe. pragne ci uswiadomic ze ludzie
      patrzacy na to z boku moga sobie zadac identyczne pytanie jak ty wyzejsmile
      • arioso1 Re: Warunki dla dziecka 09.02.09, 11:02
        mearuless napisała:

        > z tego co pamietam to ty majac wyjatkowo nieciekawa sytuacje
        zyciowa, tez
        > zdecydowalas sie rozmnozyc???

        ja rozumiem tylko ze ja akurat wtedy mialam inna sytuacje, potem
        chciałam ratowac to zego nie bylo warto-ale moje dzieci nie
        zmagaly sie z glodem,nie chodzilam do opieki, nie żebralam na
        forum, dwoilam sie i troiłam aby zapewic dzieciom wszystko-fakt
        troche inaczej powinno byc ,mialam 17 lat-nieo inne spojzenie na
        swiat-sama sobie wymawiam swoje wtedy zachowanie.
        Jednakze gdybym byla chora, biedna, bez pomocy to nigdy nie
        zdecydowalabym sie skazywac kolejnego dzieciaka na takie warunki.
    • chipsi Re: Warunki dla dziecka 09.02.09, 10:18
      Przyznam że to zagadnienie mnie równiez fascynuje. Osobiście znam kilka osób, które świadomie decydują sie na dziecko w sytuacjach dla mnie nie zrozumiałych. O ile jeszcze mogę (z wielkim trudem) zrozumieć kobietę która mimo iż planuje rozstać się z mężem "robi" sobie z nim kolejnego dzieciaczka tak nie mogę pojąć dlaczego nastepnie skazuje siebie i dzieci na wegetacje bez srodków do życia (pani pracować nie lubi).
      Znam kilka innych przypadków jakiegos chorego instynktu rodzicielskiego, gdzie ludzie decydują się na dzieci gdy np. akurat stracili pracę, jeszcze nie skończyli szkoły, zaczynają budować dom itd, itp.
      Są oczywiście oprzypadki że ktoś żyje skromnie i świetnie sobie radzi z całą rodzinką. Co jednak kieruje ludźmi którzy, gdyby odczekali chwile, przeczekali aż np. znajdą nową pracę, spokojnie mogli by miec dzieci a teraz na własnie życzenie komplikują sobie życie?
      • filipianka Re: Warunki dla dziecka 09.02.09, 11:07
        Znaleźć nową pracę? To nie jest żaden gwarant.
        Chyba od decyzji o dziecku do czasu jego pojawienia się nie mija tydzień tylko
        jakieś 40. Mają odczekać aż znajdą pracę i już mogą się starać? Nie, muszą w tej
        pracy zagrzać miejsce żeby była stabilniejsza, tak? Potem ciąża i pod koniec
        (przypomnę po 9 miesiącach) bach! strata pracy. A było tak rozważnie...
        • arioso1 Re: Warunki dla dziecka 09.02.09, 11:13
          filipinko-dlatego ja takie przypadki odpuszczam-zdarza sie,jednak
          watpie aby uboga rodzina, matka cierpi na bardzo powazne
          schorzenia,córka tez, pracuje tylko maz- nagle decyduje sie na
          dziecko i co? czy to jest odpowiedzialne?
      • osa551 Re: Warunki dla dziecka 09.02.09, 11:34
        gdzie
        > ludzie decydują się na dzieci gdy np. akurat stracili pracę,

        My z mężem zdecydowaliśmy się na pierwsze dziecko właśnie kiedy on stracił
        pracę. Córka ma w tej chwili 6 lat i dotąd uważam tę decyzję za słuszną. Każdy
        ma zapewnioną pracę na tyle ile ma okresu wypowiedzenia jeśli pracuje na etacie,
        albo tylko do końca zlecenia jeśli pracuje na zlecenie. Mąż po utracie pracy
        założył firmę całkiem nieźle sobie radzi. W każdym razie zarabia więcej niż
        wtedy na etacie.

        >zaczynają budować dom itd,

        A na drugie dziecko zdecydowałam się jak mieliśmy w planach za rok przebudowę
        domu. Miałam 34 lata i nie zamierzałam czekać z dzieckiem aż dom się skończy
        przebudowywać. Nie wiem jaki to ma związek naprawdę. Syn urodził się na 2
        miesiące przed rozpoczęciem przebudowy.

        Sorry, ale dla mnie to nie są argumenty. Jeśli miałabym nie mieć moich dzieci
        tylko ze względu na status materialny - to wolałabym sobie cały ten status
        materialny i pieniądze, które zarabiamy z mężem odpuścić i żyć o wiele
        skromniej, ale z dziećmi.
    • 18_lipcowa1 Re: Warunki dla dziecka 09.02.09, 11:14
      znam taka pare
      zero kasy, mieszkaja u tesciow i jak rodzilo im sie drugie i ludzie
      sie pytali PO CO im to bylo to robili wielkie oczy i mowili
      NO JAK TO??????????PRZECIEZ MUSI BYC DRUGIE!!!!!!!!!!!!!!
      • chipsi Re: Warunki dla dziecka 09.02.09, 11:33
        O tak, znam te parcie na drugie dziecko smile
        Radze sobie swietnie z jednym dzieckiem, mam plany (budowa),mam prace, robie uprawnienia... Drugie dziecko teraz to by była masakra. Mimo to wszyscy w koło zamęczają mnie o drugie dziecko i zarzucają mi egoizm i materializm gdy słyszą że nie chce teraz uncertain
        • q_fla Re: Warunki dla dziecka 09.02.09, 11:50
          Tez znam takich: mieszkanie 28m2, jeden pokój, slepa kuchnia. Ona
          nie pracuje, on zarabia 1200zł. Mają z mopsu liczne dodatki
          mieszkaniowe, znizke na prąd i gaz, mops opłaca także przedszkole.
          Jedno dziecko (4 lata), drugie w drodze. Wszyscy śpią we trójkę na
          wąskiej wersalce, dzieciak nie ma nawet własnego kąta z zabawkami.
          Planują jeszcze trzecie...
          • gabrielle76 Re: Warunki dla dziecka 09.02.09, 11:54
            A ja nie rozumiem po co się wtrącac, podniecac czyimś zyciem?? Nikt mi nie dał
            prawa do osadzania innych więc tego nie robię
            • atra1 Re: Warunki dla dziecka 09.02.09, 12:47
              Wiesz z tym osądzaniem jest tak - o ile są samowystarczalni na tych 28m - to niech robią i 30 dzieci. Ale jeżeli zaczynają żyć w kieszeni państwa na sporą skalę - to troche niefajnie.

              Znam taką parę - on do pracy nie pójdzie, bo zusy i us to złodzieje, robi na czarno, ona coś tam czasem robi, ale własciwie co rozmowa przewija się temat pieniędzy i ich braku i kombinowania skąd jaki jeszcze uzyskać dodatek. MIeszkanie mają, ale bida, ale spróbuj zasugerowac jakieś rozwiązanie rozsądne lub zapytać czy są zadowoleni ze swoich decyzji rodzinno-zarobkowych to Ci oczy wydrapią, że przecież dobrze zrobili. Ale jesli chodzi o dostanie pieniędzy, lub robienie jakiś szacher-macherów żeby uniknąć podatku to problemu nie ma. Ciężko mieć szacunek do takich ludzi.
              • marzeka1 Re: Warunki dla dziecka 09.02.09, 12:55
                "Wiesz z tym osądzaniem jest tak - o ile są samowystarczalni na tych 28m - to
                niech robią i 30 dzieci. Ale jeżeli zaczynają żyć w kieszeni państwa na sporą
                skalę - to troche niefajnie. "- zgadzam się całkowicie.
            • 18_lipcowa1 Re: Warunki dla dziecka 09.02.09, 13:42
              gabrielle76 napisała:

              > A ja nie rozumiem po co się wtrącac, podniecac czyimś zyciem??
              Nikt mi nie dał
              > prawa do osadzania innych więc tego nie robię


              Po to wlasnie jest forum. Zeby oceniac, krytykowac, chwalic,
              komentowac.Nie pasuje? Nie wchodz tu.
          • 18_lipcowa1 Re: Warunki dla dziecka 09.02.09, 13:42
            q_fla napisała:

            > Tez znam takich: mieszkanie 28m2, jeden pokój, slepa kuchnia. Ona
            > nie pracuje, on zarabia 1200zł. Mają z mopsu liczne dodatki
            > mieszkaniowe, znizke na prąd i gaz, mops opłaca także przedszkole.
            > Jedno dziecko (4 lata), drugie w drodze. Wszyscy śpią we trójkę na
            > wąskiej wersalce, dzieciak nie ma nawet własnego kąta z zabawkami.
            > Planują jeszcze trzecie...

            Nie, no to nie wiesz po co?
            Bo za 20-30 lat bedzie super, bedzie widac ze warto sobie bylo
            odmawiac! wink)))
    • mama-maxa a ja nie rozumiem 09.02.09, 13:22
      co to kogo obchodzi. Jeżeli uważasz to za niedorzeczne, nie
      zamierzasz pomagać, to w czym problem? Dla mnie to też jest niejako
      niezrozumiałe, ale wg mnie każdy żyje jak chce i jak może. On/ona
      kiedyś odpowiedzą za swoje decyzje, a czy pozytywnie czy negatywnie
      czas pokaże.
    • marychna31 To chyba oczywiste 09.02.09, 13:34
      Mają niepełnosprawne dziecko, a żyć wiecznie nie będą to chcą aby to
      dziecko miało kogoś bliskiego w przyszłości, kto mu pomoże, kto może
      się nim nawet zaopiekuje, gdy ich zabraknie. To akurat bardzo
      perspektywiczne myślenie.

      a z tym "cieprpieniem głodu" to chyba nieco koloryzujesz bo w takiej
      sytuacji przeciez by się na następne nie zdecydowali.

      Skoro sie jednak zdecydowali to pewnie mają inne przesłanki, o wiele
      ważniejsze, niż te o których piszesz, a których nie znasz.
      • maxxt Re: To chyba oczywiste 09.02.09, 13:43
        "oczywiste","perspektywiczne"???? robienie sobie drugiego dziecka żeby ze startu
        wyznaczyc mu role opiekuna, zywiciela, pielegniarza??? motywacja jaka podalas
        jest dla mnie OBRZYDLIWA. jedna z mozliwych najgorszych.
        • 18_lipcowa1 Re: To chyba oczywiste 09.02.09, 13:45
          nie byloby mi milo gdybym sie dowiedziala ze mama z tata maja mnie
          tylko po to zebym zostala po ich smierci opiekunka niepelnosprawnego
          rodzenstwa

        • marychna31 Zastanawiam się, czego tu można było nie zrozumieć 09.02.09, 13:53
          Zastanawiam się, czego tu mozna było nie rozumieć????
          Jesczze raz cytat z mojego poprzedniego postu:
          "Mają niepełnosprawne dziecko, a żyć wiecznie nie będą to chcą aby
          to
          dziecko miało kogoś bliskiego w przyszłości, kto mu pomoże, kto może
          się nim nawet zaopiekuje, gdy ich zabraknie."

          Gdzie to wyznaczana rola" opiekuna, żywiciela, pielęgniarza"???
          Poprostu rola kogoś bliskiego. Co w tym dziwnego, że liczy się na
          to, że w przyszłości rodzeństwo będzie sobie bliskie?? A kto temu
          niepełnosprawnemu dziecku ma być w przyszłości bliski? Opiekunki w
          jakimś obskurnym i brudnym domu opieki pomocy społecznej?

          Co w tym złego, że mając kolejne dzieci chcesz by w przyszłości były
          dla siebie oparciem, niezależnie od tego czy są zdrowe czy są chore?
          A jak chore to co? Na śmietnik? Bliski może być tylko brat lub
          siostra zdrowy i ładny?

          A jak byś zapalnowała perspektywicznie pryszłość dla swojego
          niepełnosprawnego dziecka? Bardzo jestem ciekawa, w jaki sposób
          starała bys się o zabezpieczenie jego przyszłości?
          • 18_lipcowa1 Re: Zastanawiam się, czego tu można było nie zroz 09.02.09, 14:00

            > Gdzie to wyznaczana rola" opiekuna, żywiciela, pielęgniarza"???
            > Poprostu rola kogoś bliskiego.

            No ale czesto bywa tak ze jest sie jednak opiekunem, pielegniarzem,
            osoba odpowiedzialna. Wszystko zalezy od sytuacji.
            Zeby nie bylo ze nie wiem o czym mowie, dokladnie jestem w takiej
            sytuacji.


            Co w tym dziwnego, że liczy się na
            > to, że w przyszłości rodzeństwo będzie sobie bliskie?? A kto temu
            > niepełnosprawnemu dziecku ma być w przyszłości bliski? Opiekunki w
            > jakimś obskurnym i brudnym domu opieki pomocy społecznej?

            Jasne ze liczy sie na rodzenstwo. Ale przykro by mi bylo gdyby sie
            okazalo ze to powod mojego bycia na tym swiecie.

            >
            > Co w tym złego, że mając kolejne dzieci chcesz by w przyszłości
            były
            > dla siebie oparciem, niezależnie od tego czy są zdrowe czy są
            chore?
            > A jak chore to co? Na śmietnik? Bliski może być tylko brat lub
            > siostra zdrowy i ładny?

            Nie, ale jest to spore zrzucanie odpowiedzialnosci na to dziecko.
            Moze nie kazde po prostu chce. Fajnie jak jest bliskosc, wsparcie
            ale nie kazdy chce byc opiekunem uwiazanym 24 na dobe a TAK BYWA.

            >
            > A jak byś zapalnowała perspektywicznie pryszłość dla swojego
            > niepełnosprawnego dziecka? Bardzo jestem ciekawa, w jaki sposób
            > starała bys się o zabezpieczenie jego przyszłości?

            Starala sie by byl jak nabardziej samodzielny fizycznie, psychicznie
            i materialnie. Wiem ze to roznie bywa, ze fakt ze jest ktos bliski
            daje na pewno komfort, ale to wszystko zalezy od sytuacji.
            Jak wyobrazasz sobie zycie np. mlodszej siostry niepelnosprawnego
            brata, ktory wymaga sporej opieki i kosztow? Takiej 24 na dobe?

          • maxxt Re: Zastanawiam się, czego tu można było nie zroz 09.02.09, 14:13
            rola osoby "bliskiej" dla niepełnosprawnego (fizycznie badź mentalnie) jest
            bardzo specyficzna. wiem to z racji niegdys wykonywanego zawodu oraz stycznosci
            z takimi ludźmi. obciążenia/obowiazki/powinnosci spoczywające na rodzicach,
            zdrowym rodzenstwie i pozostałej (chcacej sie angazowac) rodzinie sa dalece
            innej natury niz zwiazki rodzinne osob pelnosprawnych. w sytuacji "fundowania"
            zdrowemu dziecku rodzenstwa aby "mialo kogos bliskiego gdy zabraknie rodzicow"
            nie wspisujemy w ten układ założenia ze jedno dziecko BEDZIE MUSIAŁO udzielac
            drugiemu wszelakiego wsparcia w wiekszosci dziedzin zycia. gdy zas rodzi sie
            pelnosprawne dziecko tylko po to by te "bliskosc" niepelnosprawnemu zapewnic-
            jest to obarczenie olbrzymim, przymusowym bagazem, z ktorym nie kazdy
            chce/musi/potrafi sobie poradzic.
            nie chodzi o to aby osobe niepelnosprawne, chore wyrzucać na smietniek. chodzi o
            to aby tym pelnosprawnym dac wybor i wolna wole, a nie rodzic ich juz "z
            przeznaczeniem". takie założenie, powtórze- dla mnie OBRZYDLIWE.
            a co bym zrobiła gdybym miała chore dziecko? NA PEWNO nie urodzilabym kolejnego
            z mysla ze bedzie zajmowal sie chorym rodzenstwem gdy mnie zabraknie. bo to
            glownie moj problem jako rodzica a nie mojego drugiego dziecka które ma pelne
            prawo do zycia wg swych wyobrazen i standardow. owszem, dobrowolną, życzliwą i
            wypływająca z wlasnych checi pomoc przyjmowalabym ale w nigdy nie ustawialabym
            zycia rodzenstwa pod chore dziecko. odkladalabym pieniadze na dom opieki w
            ktorym mozna liczyc na godne warunki i staralabym sie tak wychowac pelnosprawne
            potomstwo aby o chorym nie zapominalo ale mialo swoje wlasne zycie bez
            przymusowych obarczen.
            • 18_lipcowa1 Re: Zastanawiam się, czego tu można było nie zroz 09.02.09, 14:18
              zgadzam sie, wlasnie o to mi chodzilo.
      • mama-maxa Re: To chyba oczywiste 09.02.09, 13:48
        to akurat jest najgłupszy pomysł na jaki można wpaść. Kolejne
        dziecko, żeby opiekowało się tym chorym?? A co z jego życiem? A co z
        jego szczęściem? bez sensu. Uważam, że nigdy nie należy wymagać od
        rodzeństwa, aby zaopiekowało się chorą siostrą/chorym bratem, to nie
        jego rola!!!
        • marychna31 kolejna... 09.02.09, 13:55
          Tu nie chodzi o zaopiekowanie się w sensie zabranie do swojego domu
          i zrezygnowanie z własnego życia. Tu chodzi o miłość, ciepło i
          zaintersowanie kogoś bliskiego. Czy naprawde uważacie, że kochać
          można tylko zdrowe rodzeństwo??
          • gabrielle76 Marycha 09.02.09, 13:58
            Miłośc i zainteresowanie nie wystarczy jesli takie rodzenstwo nie pracuje i nie
            ma za co zyć i nie chodzi tu o to że sie nie kocha bo chore.
          • mama-maxa Re: kolejna... 09.02.09, 14:01
            Cytat kto może się nim nawet zaopiekuje, gdy ich zabraknie

            dla mnie oznacza to, że zdrowe rodzęnstwo zaopiekuję sie nim nie
            tylko pod względem duchowym, ale tez materialnym i weźmie go pod
            swoje skrzydła.

            Cytat Tu nie chodzi o zaopiekowanie się w sensie zabranie do
            swojego domu i zrezygnowanie z własnego życia. Tu chodzi o miłość,
            ciepło i zaintersowanie kogoś bliskiego.


            a to co napisałas teraz akurat brzmi rozsądnie, tylko to tez jest
            dla mnie oczywiste i akurat tu nie trzeba specjalnie podkreślać,żeby
            rodzeństwo się kochało, bo kocha się bez względu na to czy chore czy
            zdrowe.

            Tylko powiedz mi, czy zdrowe dziecko ma potem szansę na ułożenia
            sobie życia po swojemu? np. na wyjazd za granicę? nie, bo powinno
            zostac z chorym bratem - to jest dla mnie niezrozumiałe.
          • 18_lipcowa1 Re: kolejna... 09.02.09, 14:01
            marychna31 napisała:

            > Tu nie chodzi o zaopiekowanie się w sensie zabranie do swojego
            domu
            > i zrezygnowanie z własnego życia. Tu chodzi o miłość, ciepło i
            > zaintersowanie kogoś bliskiego. Czy naprawde uważacie, że kochać
            > można tylko zdrowe rodzeństwo??

            Mozna kochac KAZDE rodzenstwo.
            Ale nie napisalas co jesli wlasnie to rodzenstwo wymaga ogromnej
            uwagi i opieki?
        • gabrielle76 Re: To chyba oczywiste 09.02.09, 13:56
          Lipcowa Ty do osadzania i krytykowania to chyba pierwsza jesteś na tym forum tongue_out

          Mnie tez wkurzaja niektóre ludzkie zachowania, ale każdy zyje jak chce i ani ja
          ani nikt inny z tego forum nie ma wpływu na innych ludzi, więc po co się podniecac.

          Co do tego że rodzeństwo powinno sie zaopiekowac chorym rodzeństwem to cos wiem
          na ten temat. Mój mąż ma starszego brata który ma astme i został tak wychowany
          że choć ma 41 lat jest zyciową niezdara, pracuje jak mu sie chce, z kasa robi co
          chce i kiedys tesciowa powiedziałą wprost ze to obowiazek mojego męza zająć sie
          bratem, otóz gó... prawda. Mój mąż ma obowiazek zająć sie własnymi dziećmi a nie
          leniwym i niezdarnym bratem, i powtarzam mężowi że pomóc owszem może, ale nigdy
          nie dojdzie do tego ze bedziemy go utrzymywac. Nie bede odejmowac swoim dzieciom
          zeby jakiegos lenia utrzymywac, w życiu!! I rodzenie dziecka po to zeby
          zapewnic opieke starszemu rodzeństwu to cos chorego i niesprawiedliwego.
    • przeciwcialo Re: Warunki dla dziecka 09.02.09, 14:04
      Tak, zdecydowałabym się na drugie dziecko bo gdybym czekała na
      lepsza prace, większe zarobki, większe mieszkanie i nie wiem co
      jeszcze to menopauza mogłaby mnie zastać.
    • dlania Re: Warunki dla dziecka 09.02.09, 14:22
      Czyli 50% POlaków, 70% Ukraińców, oraz 99% Afrykańczyków i 100% Chińczyków
      powinno sie wykastrować, czy tak?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka