Dodaj do ulubionych

Tracę siły

11.02.09, 13:34
Dziecko mnie "ziębi". Widzę, że tak nie powinno być. Że nie muszę
szaleć z radości ale przynajmniej powinnam być dla niej "ciepła".

Proszę męża o wsparcie, żeby mi pomógł to przezwyciężyć... o to by
nie powtarzał na okrągło że dziecko to ósmy cud świata bo mnie to
irytuje i na nowo się nakręcam.

I znowu się przekonałam, że mój mąż jest z tych co uważają, że
najlepszy kardiochirurg jest po przeszczepie serca a ortopeda po
złamaniu nogi: "nie mogę ci pomóc, bo wtedy sam zacznę nie znosić
dziecka".

Ja go nie proszę żeby przejął moje poglądy tylko żeby nie mówił, że
to nie prawda, że mam takie a nie inne odczucia... Zastanawiam się
czy on w ten sposób bardziej olewa ją czy mnie.
Obserwuj wątek
    • hellious Re: Tracę siły 11.02.09, 13:44
      Jesu, dziewczyno, ty idz wkoncu do specjalisty, a nie na forum w kolko o tym samym pierdaczysz.
      • atowlasnieja Re: Tracę siły 11.02.09, 13:49
        Oczekuje od chopa że w końcu uwierzy i mi pomorze. Jeśli on uwarza
        że nie warto inwestować zainteresowanie we mnie to po co ja mam w
        małą.
        • hellious Re: Tracę siły 11.02.09, 13:52
          I ty myslisz, ze to tak hop siup i chlop ci sie oswieci nagle? Szukaj pomocy dla siebie gdzie sie da i nie patrz na popapranca bo sie wykonczysz dziewczyno. Liczyc to tylko na siebie mozesz, a nie na to ze chlop sie zmieni.
          • croyance Re: Tracę siły 11.02.09, 14:11
            Hellious, ale nie ma co mitologizowac specjalistow - terapeuta nie
            czarodziej, na niektorych terapie dzialaja, na innych nie. Nawet
            jesli znajdziesz swietnego psychologa etc., to jednemu pomoze,
            innemu nie: to nie sa jakies cuda, naprawde. Niektorzy po latach
            terapii maja te same problemy wciaz w kolko. Niektore rzeczy sa tez
            nieodwracalne.
            • hellious Re: Croyance 11.02.09, 14:15
              Ale skoro sie u zadnego specjalisty nie bylo, to nie mozna wiedziec ze nie pomoze, prawda? Sa osoby ktorym terapia pomaga, moze autorka sie do nich zalicza, a nie wie o tym, bo nie byla.
              • croyance Re: Croyance 11.02.09, 16:10
                No powinna, pewnie ze powinna sprobowac smile Ale mam wrazenie, ze na
                forum 'idz do psychologa' = problem rozwiazany, a przeciez wcale tak
                nie jest.
                • hellious Re: Croyance 11.02.09, 16:16
                  Ja akurat nie mysle w ten sposob. Bardziej chodzilo mi o to, zeby szukac pomocy gdzie sie da. A tam najpierw.
    • kasiamaja26 Re: Tracę siły 11.02.09, 13:45
      jednego nie moge zrozumiecpo co zdectdowałaś się na dziecko, bo to
      przeciez juz kolejny post o takiej terści w twoim wykonaniu.
      • hellious Re: Tracę siły 11.02.09, 13:46
        Kasiamaja, bo to maz chcial, maz zaplodnil i maz mial wychowywac ale tego nie robi. Ona nie chciala, ale ma i nienawidzi. Psycholog czy inny psychiatra tu powinien miec co robic. I z autorka i z jej mezem co jej wmawia ze jest inaczej niz jest
    • to_wlasnie_cala_ja Re: Tracę siły 11.02.09, 13:49
      współczuję temu dziecku
      • hellious Re: Tracę siły 11.02.09, 13:54
        Ja tez wspolczuje. Dziecku i matce, bo sie beznadziejnie wkopala w cos co ja ewidentnie przerasta. Brak wsparcia robi swoje, niechec do dziecka rosnie...
      • sloooneczko Re: Tracę siły 11.02.09, 13:54
        dokładnie
    • kasiamaja26 Re: Tracę siły 11.02.09, 13:56
      ja chyba dzisiaj ogólnie cięzko myslę bo ni huhu nie mogę też pojąc
      twojego toku myslneia, nawet twój nick notabene wskazuje kto jest w
      centrum twojego zainteresowania - jestes to ty sama, czy czasami
      przychodzi ci do głowy żeby pomysleć o swoim dziecku, jak ono się
      czuje w całej tej sytuacji??tylko ja ja ja, sama jestem mamą małej
      dziewczynki i jak cie czytam to mi się nóż w kieszeni otwiera, to
      nie TY jestes najbardziej poszkodowana w całej tej sytuacji ale
      TWOJE dziecko, przez głupią i nieprzemyślaną decyzję jaką podjęłaś
      wraz z męzęm o poczęciu
      • hellious Re: Tracę siły 11.02.09, 14:00
        To fakt, ze dziecko cierpi najbardziej, ale skoro juz jest to przydaloby sie zrobic jakis krok po pomoc, wlasnie ze wzgledu na malego czlowieka. A nie siedziec z tylkiem i sie uzalac jak mi zle i jaki zly ten maz. Maz swoja droga jakis przyglupi chyba jest, ze zostawil autorke z tym wszystkim i jeszcze jej wmawia ze jest ok...
      • matysiaczek.0 Re: Tracę siły 11.02.09, 14:01
        ty kobieto nie masz moralnego prawa pisywać na forum emama. Nie zasługujesz na miano matki, poczytałam inne Twoje wypociny i utrzymałam się w tym przekonaniu.
        Mam nadzieję, że twój mąż jest inny niż ty, że jest w stanie zająć się córką, życzę ci, żeby się w końcu od ciebie wyprowadził, zabierając dziecko.


        Chociaż nie - gazeta może to pewnie i ty też pisz...
        • hellious Re: Tracę siły 11.02.09, 14:05
          Matysiaczek, ale skoro czytalas inne wypociny autorki, pewnie przeczytalas w nich, ze chlop wlasnie NIE ZAJMUJE SIE DZIECKIEM, a tego autorka wlasnie najbardziej by chciala.
          • matysiaczek.0 Re: Tracę siły 11.02.09, 14:09
            AŻ tak nie wczytywałam się...po kilku postach zawrzało we mnie i odrzuciło od kompa...to nie zyczę jej niczego, żal dziecka....
          • jestem.mama Re: Tracę siły 11.02.09, 14:18
            Biedne, biedne dziecko. nie ma chyba nic gorszego dla dziecka niż brak miłości
            właśnie. Dziewczyno, możesz robić co chcesz i poglądy mieć na macierzyństwo
            jakie tylko zapragniesz, ale skoro zdecydowałaś się na ciąże, to ponosisz
            odpowiedzialność za małego człowieka, którego wydałaś na świat.
            Współczuję ogromnie twojemu dziecku, które niczym sobie nie zasłużyło na chłód i
            oziębłość, którym je raczysz dzień po dniu.

            Potrzebujecie pomocy specjalisty: Ty i twój mąż. Koniecznie. Zróbcie to dla
            dziecka, bo każdy dzień działa na niekorzyść, wypacza małą psychikę, zostawia
            mikroślady, których w dorosłym zyciu usunąć nie będzie można.
            Zrób dla dziecka chociaż tyle: lecz się. Bo z każdym miesiącem i tygodniem
            będzie gorzej.
        • atowlasnieja Re: Tracę siły 11.02.09, 14:13
          Wiesz, można by to uznać za próbę zabójstwa bo mimo, że staram się
          włączyć szanownego tatę w opiekę nad dzieckiem (zachwalam go pod
          niebiosy jak tylko nakarmi małą, przewinie, pobawi...) gdy zostawiam
          ich razem to mam pewność na 99% że mała będzie nieprzewinięta,
          głodna, niepołożona spać...
          • zebra51 Re: Tracę siły 11.02.09, 14:21
            Proponuję po nr IP odnaleźć skąd piszesz i zawiadomić odpowiednie
            służby. Odebrać dziecko, a panią i pana skierować na leczenie.
            • atowlasnieja Re: Tracę siły 11.02.09, 14:25
              obiecanki cacanki
              • matysiaczek.0 Re: Tracę siły 11.02.09, 14:27
                Ty chcesz tego? no tak, w majestacie prawa zabraliby dziecko, uwolniliby od "problemu". czego własciwie oczekujesz od nas, że co ci podpowiemy? jak pomożemy? mam sraczkę i żygam jak kotka, nie myślę jasno teraz, oświeć mnie...
              • hellious Re: Tracę siły 11.02.09, 14:28
                a tak wlasciwie, autorko, mozesz odpowiedziec mi na jedno pytanie ( ktore z reszta podsunal mi post zebry)? Co byc czula, co bys zrobila gdyby takie sluzby faktycznie wam dziecko zabraly? Cieszyla bys sie, poczula ulge?
                • zebra51 Re: Tracę siły 11.02.09, 14:33
                  oj, napewno nie. znalazłaby kolejny "problem", dzieki któremu
                  mogłaby tarzać się we wlasnym nieszczęściu.
                  Ja, mnie, moje, ja, właśnie ja...

                  Do autorki: zgłoś sie do mops-u. powiedz, że jesteście niewydolni
                  wychowawczo i oczekujesz konkretnych ruchów ze strony urzędu. Jeśli
                  brak Ci jaj, napisz na priva, ja zadzwonię.
                  • atowlasnieja Re: Tracę siły 11.02.09, 14:48
                    wyobraź sobie, że dla egoistki prośba o pomoc nawet do męża to i tak
                    zbyt wiele jak na jeden raz.

                    A tak właściwie, czy ja prosiłam o pomoc dla mnie czy dla małej?
                    • hellious Re: Tracę siły 11.02.09, 15:03
                      To ty nie zdajesz sobie sprawy z tego, ze pomoc malej mozesz tylko pomagajac sobie? CNo jest jeszcze opcja zostawienia malej i ojca samym sobie, ale chyba nie o to ci chodzi?
                      • atowlasnieja Re: Tracę siły 11.02.09, 16:10
                        Wiem, że pomoc dziecku zaczyna się od pomocy dla MNIE (oj jaka ja
                        egoistka jestem! tylko o sobie myślę!)

                        Ale mój mąż uważa że ja mam jedynie fanaberie
                        • hellious Re: Tracę siły 11.02.09, 16:12
                          Kobieto, nie ogladaj sie na chlopa, bo on albo slepy albo udaje ze nie widzi. Nie chce ci pomoc, niech spada na drzewo,ale ty siebie ratuj. Lepiej raczej nie bedzie , jesli nie znajdziesz pomocy, gorzej zapewne tak.
    • marva Re: Tracę siły 11.02.09, 14:49
      A czy Ty wogóle chciałaś tego dziecka? Mam nadzieję, że poradzisz
      sobie z problemem dopóki dziecko nie zacznie wszystkiego dobrze
      rozumieć i nie zorientuje się, że Cię "ziębi" jak to napisałaś.
      Życzę Ci tego. W przeciwnym wypadku naprawdę będzie mi żal Twojego
      dzieciaka.
    • deela Re: Tracę siły 11.02.09, 14:53
      sorka ale ja cie nie kumam
      ja z poczatkowej obojetnosci wobec dziecka "wyroslam" na szalencza do niego milosc
    • mathiola Re: Tracę siły 11.02.09, 15:37
      ja nie jestem w temacie (i nie chce mi się wgłębiać) ale po pobieżnym
      przejrzeniu wątku wydaje mi się, że to nie jest sprawa, z którą autorka mogłaby
      poradzić sobie sama. Ja tu widzę tylko jakąś psychoterapię.
    • marychna31 Re: Tracę siły 11.02.09, 15:52
      To bardzo dobrze, że masz świadomość swoich błędów i wiesz, że się
      źle dzieje. Wiele osób na Twoim miejscu pewnie pred samym soba i
      całym światem udawałoby, że jest jak najbardziej ok, np. pod
      płaszczykiem wychowania, które "ma nie zepsuć".

      Obawiam się jednak, że tu na forum nikt Ci nie udzieli porad, które
      rozwiążą wszystkie Twoje problemy z mężem i samą soba (a co za tym
      idzie i dzieckiem). To jest poprostu niemożliwe.


      To co się z Toba dzieje to prawdopodobnie wynik problemów z
      hormonami. Mówiąc kolokwialnie jest coś nie tak z chemią w Twoim
      organizmie - tu potrzebny jest specjalista.

      Zrobiłaś jeden krok -nazwałas po imieniu problem, przyznałaś się do
      niego. Zrób teraz drugi -poszukaj fachowej pomocy. Oczywiście, że
      mąż powinien Cię wspierać i aktywnie uczestniczyć w życiu dziecka
      ale skoro tego nie robi zostaw na razie ten problem (na potem) i
      zajmij się istotniejszym -swoimi relacjami z dzieckiem.

      Zrób to jak najszybciej - szkoda czasu- Twojego i Twojego dziecka.
      Przed Wami wiele do nadrobienia i wiele wspaniałych doświadczeń. Daj
      sobie i dziecku szansę choć mam świadomość, że to może być bardzo
      trudny krok.

      Pisz nam na forum jak sobie radzisz. Ja będę trzymać kciuki.
      Obiecujęsmile
    • deodyma Re: ale nudzisz kobieto... 11.02.09, 17:55
      i wciaz od jakiegos czasu nadajesz o tym samym.
      ze Ci dziecko obojetne, ze maz Cie irytuje tym, jak to usiluje
      przekonac Cie do dziecka...
      i tak co jakis czas z tym samym tematem wyskakujesz.
      jak dlugo jeszcze masz zamiar jeczec? do usranej smierci?
      nie wiem, po co takie baby w ogole na dzieci sie decyduja.
    • marzeka1 Re: Nudzisz 11.02.09, 17:58
      No dobra, własny dzieciak ani cię ziębi, ani grzeje, wywieś transparent, tylko
      nie zanudzaj już. Rozwiedź się z mężem, zostaw dzieciaka i prowadź życie
      bezdzietnej. Dlaczego tego nie zrobisz????
    • lubie_gazete Re: Tracę siły 11.02.09, 18:14
      Laski,które piszą o MOPSIe: od kiedy to dziecko można zabrać osobie,która nie
      kocha dziecka,ale dziecko mimo wszystko jest zadbane (umyte,przebrane,nie
      bite,zaszczepione itp.),nie ma w rodzinie nałogów ani dramatycznego braku pieniędzy?
      Proszę,donoście do mops-u tylko na jakiej podstawie? Żałosne.
      Macie dużo współczucia dla jej dziecka i w ogóle dla dzieci w wieku
      0-10 lat,ale gdzie współczucie dla osoby dorosłej? Jej współczucie
      i pomoc już się nie należy ? Jest gorszym gatunkiem człowieka,bo nie jest dzieckiem?
      • marzeka1 Re: Tracę siły 11.02.09, 18:38
        A kto kazał jej dać się zapłodnić? w dobie antykoncepcji? Nie musiała ani
        zachodzić w ciążę,ani urodzić. A teraz co jakiś czas nudne wątki zakłada, jak to
        cierpi jako matka.
      • marty_chce_do_dzungli Re: Tracę siły 11.02.09, 18:46
        Laski,które piszą o MOPSIe: od kiedy to dziecko można zabrać osobie,która nie
        > kocha dziecka,ale dziecko mimo wszystko jest zadbane (umyte,przebrane,nie
        > bite,zaszczepione itp.),nie ma w rodzinie nałogów ani dramatycznego braku pieni
        > ędzy?
        > Proszę,donoście do mops-u tylko na jakiej podstawie?

        owszem można. podejdzie to pod ja wiem :znęcanie psychiczne, brak opieki, chłód
        emocjonalny? a autorka pisze, że dziecko bywa głodne i nieprzewinięte.

        > 0-10 lat,ale gdzie współczucie dla osoby dorosłej?
        widzisz, autorka świadomie zaszła w ciążę
        świadomie urodziła
        świadomie nie zrzekła się po porodzie praw do dziecka
        a dziecko?
        z postów wnoszę, że jest jeszcze małe
        uczy się świata
        uczy się wyrażać emocje
        jest całkowicie zależne od opiekunów
        i od małego dostaje przekaz "nikt mnie nie chce"
        rozumiem, że temu dziecku mam zacząć współczuć jak osiągnie magiczne 11 lat?
        zresztą, koniec dyskusji z trollem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka