co nauczycielka chciała udowodnić

03.03.09, 18:35
W niedzielę zmarła koleżanka z klasy mojej córki. Od 2 lat chorowała
na nowotwór sad Dzieciaki błyskawicznie przekazały sobie wiadomość,
mimo iż dziewczynka nawet dnia nie była w szkole, bo od początku
choroby, tj. od połowy 6 klasy była uczona indywidualnie. W
poniedziałek ustaliły iż z tak zwanych klasowych pieniędzy (składamy
się co miesiąc po kilka złotych na różne takie nietypowe okazje)
kupią wieniec od klasy i do tego każde z dzieciaków od siebie kupi
białą różyczkę. Po lekcjach dwie dziewczyny, które znały zmarłą
koleżankę jeszcze z podstawówki i podwórka, zamówiły w kwiaciarni
koło domu co trzeba i mama jednej z nich miała odebrać wieniec w
dniu pogrzebu i przywieźć do szkoły. Przez cały poniedziałek
wychowawczyni nie znalazła nawet 5 minut żeby cokolwiek ustalić z
klasą, więc nie ma co się dziwić że dzieciaki wzięły sprawę w swoje
ręce. A dzisiaj na lekcji wychowawczyni kiedy dowiedziała sie, że
one już wszystko załatwiły ... kazała im odwołać zamówienie i
zamówić wieniec w innej kwiaciarni, bo tam gdzie one chciały kupić
kwiaty pani na pewno zrobi brzydki wieniec. Chciały, nie chciały
musiały posłuchać wychowawczyni. Sprzeciwiły się tylko w kwestii
koloru kwiatów na wieńcu. Dziewczyny, nie ogarniam tego. O co tej
kobiecie chodzi? Zamiast być dumna, że 14-15 latki stanęły na
wysokości zadania i wykazały się nie lada klasą i taktem, ona je po
prostu sprowadziła do parteru.
    • dlania Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 18:39
      Idiotka. Ale że uczniowie jej posłuchali? Troche punkowej przekory by sie
      przydało, ale wiem, wiem, opinia, oceny, zachowanie...
      • lidia341 Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 21:12
        Hehe pokazała kto tu rządzi w tej klasie.....a może ta inna kwiaciarnia należała
        do kogoś znajomego nauczycielki
    • lady_sphinx Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 18:40
      Pewnie w podanej przez siebie kwiarciarni pracuje rodzina/znajoma itd.
    • madameblanka Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 18:46
      coś stare te dziewczyny jak 14-15 lat w 6 klasie, ja miałam 12, no ale dobra.

      Może naprawdę nie znalazła czasu, w końcu pogrzeb nie jest na drugi dzień tylko
      po kilku dniach, wiec bez przesady. A dziewczyny moze ten wieniec zamówiły za
      drogi, no i babce głupio było powiedzieć - bo wyszła by że chytrzy zmarłemu, to
      zmieniła kwiaciarnie.

      Zdarzały sie kiedyś takie nieporozumienia??
      • thaures Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 18:54
        Ale skoro chorowała od dwóch lat, a zachorowała w 6. klasie, to się
        zgadza. Ktoś mi kiedyś powiedział, że fakt nie łapie takich rzeczy
        bo maturę zdawałam starą- a teraz już jest czytanie ze zrozumieniem,
        he,he..
        Nauczycielka trąba, któraś matka powinna jej powiedzieć parę słów
      • dobrasasiadka Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 18:56
        a ja mysle ze jest po prostu głupia! i pewnie nieswojo sie czuła ze
        dzieciaki musiały się same za to zabrac i zeby zatuszowac swój brak
        zainteresowania narzucila im swoje zdanie i postawila na swoim!!! a
        swoją droga fajnie ze dzieciaki same się zorganizwoały!powinniście
        byc dumni ze swoich dzieciaków!
      • estelka1 Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 19:04
        smile dziewczynka chorowała 2 lata i od początku choroby tj od połowy 6
        klasy była na idywidualnym. Rocznik 1994 uściślając, aktualnie II
        gimnazjum. Teraz się zgadza, prawda?
        Pogrzeb jest jutro, bo mieszkamy w niedużym mieście i z reguły 2 dni
        robocze starczają na załatwienie wszystkiego. Wczoraj tj. w
        poniedziałek już było wiadomo że pogrzeb w środę. Dyrekcja szkoły
        wczoraj ustaliła i przekazała dzieciakom, że cała klasa może jechać
        na pogrzeb i przynajmniej po 1 delegacie z innych klas. A co do ceny
        wieńca... no cóż, pieniądze są NASZE, tj. rodziców i dzieci, nie
        wychowawczyni, a ta polecona przez nią kwiaciarnia raczej nie należy
        do tanich. A zamawiając w kwiaciarni wybranej przez dziewczyny mówi
        się kwotę i właścicielka robi w tej cenie. A przecież nadzór nad
        kupnem wieńca miała jedna z mam, więc pani z kwiaciarni nie zdarłaby
        z dzieciaków.
        • dlania Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 19:06
          Skoro dzieci nie miały odwagi to może wy, rodzice, na jakims zebraniu zapytacie
          o powody tej decyzji, dotyczącej w końcu wydania waszych pieniędzy.
        • madameblanka Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 19:08
          może obraziła sie na brak kontaktu w sprawie ustaleń dotyczących pogrzebu, no i
          odreagowała.
    • figrut Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 18:55
      W takiej sytuacji, do akcji powinni wkroczyć rodzice i stanąć po stronie dzieci
      które wzięły inicjatywę w swoje ręce.
      • verdana Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 18:57
        Chciała udowodnic, ze dzieciaki same niczego nie potrafią porzadnie
        zalatwic. Bo jak to - bez konsultacji z dorosłym, a się udało?
        Niemożliwe, dzieciaki sa z definicji głupie...
    • triss_merigold6 Że jest głupia. n/t 03.03.09, 18:59
    • 18_lipcowa1 Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 19:04
      jak to nauczycielka....ehhhh
      • dobrasasiadka Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 19:18
        i wszystko jasne skąd tyle jadu u Ciebie, Lipcowa..
        trauma z dzieciństwa!
        • 18_lipcowa1 Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 19:30
          dobrasasiadka napisała:

          > i wszystko jasne skąd tyle jadu u Ciebie, Lipcowa..
          > trauma z dzieciństwa!

          jaka trauma?
          • fantasmagorii Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 23:44
            > dobrasasiadka napisała:
            >
            > > i wszystko jasne skąd tyle jadu u Ciebie, Lipcowa..
            > > trauma z dzieciństwa!
            w takich momentach, lipcowa, podziwiam Cię, że odpowiadasz. Nie znam
            Cię, ale po Twoich wypowiedziach wnioskuję, że masz stałe poglądy i
            silną osobowosć - piknie - sznuję Cię. Nie liżę, bo czasem się nie
            zgadzam, ale Cię polubiłam.
            Co do watku - wg. mnie nauczycielkę przerosła sytuacja, stąd jej
            milczenie, względnie brak zainteresowania. Chciała po czasie dac cos
            od siebie, a ze pola nie miała, po linii najmniejszego oporu chciała
            zrekompensować i zaznaczyć "wychowawsto" to tak wyszło. No głupiutka
            jakaś.
    • lola211 Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 19:25
      Faktycznie, ogromny problem - kwestia wienca w obliczu smierci
      dziecka..Roztrzasaj dalej.
      • babcia47 Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 19:50
        lola czytaj ze zrozumieniem! wieniec jest przedmiotem kontrowersji a
        nie przedmiotem..chodzi o wychowawczynie, która najpierw się tematem
        nie zainteresowała, nie uznała za stosowne pogadać o tym z klasą (a
        powinna, od tego jest), wspólnie z wychowankami uzgodnić, obgadać
        decyzję.. a w ostatecznosci wpie..liła sie w sprawe juz uzgodniona i
        zaznaczoną..chyba żeby zaznaczyc swoją obecność w jakikolwiek
        sposób, by pokazać, ze ONA ma ostatnie słowo..szkoda, że nie miała
        pierwszego
        • babcia47 Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 19:51
          > a nie przedmiotem
          nie podmiotem oczywiście
        • lola211 Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 20:28
          Czytam i nie wierze, ze w takiej sytuacji mozna w ogole watek
          zakladac.
          Do d.py z wiencem, z jakiej by kwiaciarni nie byl i w jakim kolorze.
          • tiuia Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 20:44
            To Ty byłaś tą nauczycielką? ;D
          • figrut Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 20:57
            Lola, tu nie chodzi o to z jakiej kwiaciarni był wieniec. Chodzi o to, że
            dzieciaki w obliczu takiej sytuacji zmobilizowały się i załatwiły ten wieniec
            SAME dla koleżanki. Chodzi o to, że dzieciaki CHCIAŁY zrobić coś dla koleżanki
            od siebie i zrobiły, po czym nauczycielka wlazła z buciorami w coś, co nie
            powinna mimo tego, że wcześniej temat dla niej nie był na tyle ważny, aby się
            nim zająć. Nie chodzi tu o sam wieniec, ile kosztuje i jak będzie wyglądał.
            • babcia47 Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 21:19
              w skrócie wychodzi na to, ze dla "dzieciaków" to była i jest ważna
              sprawa, pewnie silnie przeżyły smierć kolezanki.. na tyle, że
              uznały, ze muszą i powinny ją uczcić..nauczycielka miała to wszystko
              głeboko..dla NIEJ własnie było jedynie ważne skąd ten wieniec i że
              jedynie w ten, płytki sposób zaznaczyła swój udział w tragedii i
              smutku jaki spotkał jej wychowanków, jako kttoś kto ma mieć ostatnie
              zdanie w dprawie, która została załatwiona bez niej, a moze i mimo
              jej oziębłości i braku zaonteresowania ..a gdzie "współczucie" z
              tymi dziećmi?
          • estelka1 Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 21:23
            Masz rację lola, do d... z wieńcem, jego ceną i kolorem ... Ale ja
            dla odmiany nie wierzę, że w takiej sytuacji jaka się zdarzyła,
            wychowawczyni mogła się tak zachować. Dzieciaki chciały pożegnać
            koleżankę tak jak umiały najlepiej, bo dla nich śmierć rówieśnicy
            jest dramatycznym przeżyciem, ale nie, trzeba pokazać kto tu rządzi.
    • mama-maxa Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 20:53
      nienormalna jakaś. Chciała pokazać, że jednak ma coś do powiedzenia,
      szkoda że nie zaczęła tej całej rozmowy. Szkoda, że dzieciaki jednak
      się nie sprzeciwiły, ale jak rozumiem miałoby to ogromny wpływ na
      ich oceny/zachowanie... a może ta druga kwiaciarnia to jakaś
      zaprzyjaźniona z pania nauczycielką?
      • estelka1 Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 21:15
        Tak naprawdę to mało istotne z której kwiaciarni ten wieniec i czy
        kosztował 20 zł mniej czy więcej. Chodzi o fakt, że wrąbała się w
        to, co dzieciaki same ustaliły. Że nie skonsultowały swojej decyzji
        z wychowawczynią? No cóż, dla dzieciaków śmierć koleżanki jest
        strasznym przeżyciem. Są zszokowane i przejęte i tak naprawdę miło
        by było gdyby wychowawca był dla nich wsparciem w takim momencie,
        znalał chwilę żeby pogadać z nimi o śmierci. Jestem naprawdę
        wzruszona postawą całej klasy, zwłaszcza że większość z nich nawet
        nie miała okazji poznać zmarłej koleżanki. Nie wiem, dlaczego
        dzieciaki nie sprzeciwiły się nauczycielce, czy po prostu były tak
        skołowane całą sytuacją, czy zrobiły to z obawy o stopnie. Chyba
        jednak nie wytrzymam i na najbliższym zebraniu spytam, o co jej
        chodziło...
        • lola211 Re: co nauczycielka chciała udowodnić 04.03.09, 11:07
          No cóż, dla dzieciaków śmierć koleżanki jest
          > strasznym przeżyciem. Są zszokowane i przejęte i tak naprawdę miło
          > by było gdyby wychowawca był dla nich wsparciem w takim momencie,
          > znalał chwilę żeby pogadać z nimi o śmierci. Jestem naprawdę
          > wzruszona postawą całej klasy, zwłaszcza że większość z nich nawet
          > nie miała okazji poznać zmarłej koleżanki.

          Az normalnie mi zal tych dzieci, jak czytam.Takie wspaniale, ze łza
          w oku sie kręci.Kolezanki smierc nie pojdzie na marne, rodzice beda
          mogli sie powzruszac dobrocia swoich wlasnych pociech.
          • esofik Re: co nauczycielka chciała udowodnić 04.03.09, 16:30
            twoja ironia jest nie na miejscu.

            Może na prawdę to ty jesteś Tą nauczycielką...
            bez urazy dla pozostałych nauczycieli. Szacun siostro
            • lola211 Re: co nauczycielka chciała udowodnić 04.03.09, 16:59
              esofik napisała:

              > twoja ironia jest nie na miejscu.

              Tak jak i watek o klasie, poszkodowanych dzieciach i wiencu.

              > Może na prawdę to ty jesteś Tą nauczycielką..

              Alez oczywiscie, to ja.Co za bzdura.
    • jowita771 Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 22:17
      Nauczycielka idiotka jak chciała koniecznie decydować, gdzie i jaki wieniec ma
      być, to ze swoich pieniędzy. Uczniowie za swoje pieniądze zamówili wieniec, a
      babsko im się wtryniło. Ja bym poruszyła tę sprawę na zebraniu, żeby dotarło, że
      zachowała się idiotycznie.
      • czar_bajry Re: co nauczycielka chciała udowodnić 03.03.09, 23:17
        koniecznie poruszcie to na zebraniu, pieniądze były ze składek klasowych i
        nauczycielce nic do tego gdzie kwiaty zamawiane.
        • estelka1 Re: co nauczycielka chciała udowodnić 04.03.09, 08:04
          Tak naprawdę nie o pieniądze mi chodzi i nie o kwiaciarnię. Nie mogę
          pojąć jednego, że zamiast podziękować dzieciakom, że tak dojrzale i
          odpowiedzialnie się zachowały, to potraktowała ich jak gó...arzy
          którzy nie wiedzą co robią. Sama z jakiegoś powodu nie
          zainteresowała się sprawą w poniedziałek, więc dzieciaki nie wiedząc
          czy wychowawczyni w ogóle coś z nimi ustalić, wzięły sprawę w swoje
          ręce. No i najważniejsze, one nie zrobiły nic złego, wręcz
          przeciwnie chwała im za taką postawę.
          • azile.oli Re: co nauczycielka chciała udowodnić 04.03.09, 09:40
            Nie rozumiem zupełnie, po co wogóle nauczycielka wtrącała się do
            wieńca od klasy? Jak rozumiem , były to pieniądze zbierane przez
            rodziców, dzieci zamówiły, matka miała odebrać, więc nadzór był.
            Nauczycielka powinna się zainterwesować raczej wieńcem od grona
            pedagogicznego, czy też od szkoły. Wogóle nie powinna się angażować
            w kupno kwiatów od klasy, ponieważ nie ma ona prawa do podejmowania
            takich decyzji. W grudniu był pogrzeb kolegi z klasy mojej córki. Od
            klasy swoją drogą, w to wogóle szkoła nie ingerowała, dyrektor i
            wychowawczyni zajęli się organizacjąś wieńców od szkoły. Oczywiście
            wychowawczyni wiedziała, że będzie wieniec od klasy, ale wogóle w
            to nie ingerowała.
            Nie wiem, co chciała udowodnić ta nauczycielka? Być może chciała się
            wykazać inicjatywą, a było jej wstyd, że dzieci szybsze, niż ona. W
            każdym razie zachowała się po prostu głupio i tyle.
          • bri Re: co nauczycielka chciała udowodnić 04.03.09, 09:46
            Masz rację. Takie zachowanie nauczycielki skutecznie dzieciom wybije
            z głowy wykazywanie inicjatywy w przyszłości.
    • insomnia0 Re: co nauczycielka chciała udowodnić 04.03.09, 10:31
      eee nic nie chciala udowodnic, tylko w ina kwiaciarnia jest jej kolezanki i
      chciała dac jej zarobić wink
    • ankak0 Re: co nauczycielka chciała udowodnić 04.03.09, 12:00
      Udowodniła napewno swoją głupotę. Powinna podziękować uczniom, że
      potrafili właściwie zachowac się w tak trudnej sytuacji, że tak
      sprawnie zorganizowali dowód swojej pamięci i sympatii dla koleżanki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja