gocha71
21.11.03, 13:15
Mam dosyć, nie radzę sobie z tym wszystkim; nie, inaczej: wiele rzeczy robię,
ale kosztuje mnie to zbyt wiele wysiłku i wyrzeczeń. Dom, dwoje dzieci (Boże,
jak dobrze, że nie musiałam wracać do pracy!!!), rehabilitacja
trzynastomiesięcznej córy (na szczęście tylko obniżone napięcie mięśni nóg) i
cały ten codzienny, monotonny kierat... Mam dosyć. A gdzie ja? Buntujący się,
płaczliwy, kłótliwy czterolatek. Wyprawy z dwójką do przedszkola i z
przedszkola. Mało obecny mąż, bo pracuje. Moi rodzice daleko, a teściowie
szkoda mówić, zajęci przede wszystkim swoimi sprawami i często z pretensjami,
że tak rzadko do nich przychodzimy. I coś, co ostatnio męczy mnie
najbardziej: córa ma prawie trzynaście miesięcy i nic nie chce jeść oprócz
piersi; nic nie wchodzi w rachubę: o smoczku nie ma mowy, o kaszkach
podawanych łyżeczką również, mleko modyfikowane po prostu jej nie pasuje;
żadne zupki, deserki, obiadki...Karmię pannicę co dwie godziny; o moim
dłuższym wyjściu nie ma mowy, każdy dłuższy spacer z nią kończy się wyciem z
głodu. Nie mam pojęciaco robić, z synem nie miałam takich problemów: jadł
dania słoiczkowe, zakceptował butelkę i mleko modyfikowane. A ja już sobie
nie radzę.