Wczoraj spotkałam sąsiadkę,której już dość dawno nie widziała(jakieś
3-4 miesiące) no i idzie z dzieckiem na ręce.Podchodzę gadu,gadu i
się pytam co to za dzidzia na to ona,że to jej.
Przypominam sobie ostatnią rozmowę z nią dokładnie 4 miesiące
wcześniej,też na tyle mniej więcej wygląda mały,no może na 4
miechy.Mówię nic pani nie mówiła,że pani w ciąży,a ona na to,że nie
wiedziała.Szok!Opowiedziała mi historię.
Starała się o dziecko z mężem dość długo bo jakieś 6-7 lat.Wyszły w
badaniach,że jest niepłodna,ale lekarze mówili,że dzisiaj takie
czasy,że jakoś tabletkami "ją wyleczą",no to brała te tabletki
bardzo,bardzo silne nic.Mąż zginął w wypadku i po kilku latach
poznała innego pana .. tabletki nadal brała bo musiała być ciągłość
..No i tak sobie żyli i wszystko było ok,pewnego dnia zaczął ją boleć
brzuch,pojechała na pogotowie ze swoim Panem po wstępnych badaniach
okazało się,że rodzi.Miesiączki nie miała już kilka lat,podobno to
skutek uboczny tabletek,brzuch miała malutki(tzw. piłka) i nie czuła
ruchów .. sąsiadka z dzieckiem po 3 dniach do domu wyszli,malutki
zdrowy jak byk,a lekarze do dziś się dziwią,że jest z nim ok mimo
takich silnych leków.powiedzieli,że jak tak dalej pójdzie to praca na
jego temat powstanie


sąsiadka wpadła w depresję poporodową,ale teraz już dochodzi do
siebie chociaż wspomina wszystko z błyskiem w oku
ostatnio w tv były 2 kobiety,które też były w takiej sytuacji i
szczerze powiem,że tak sobie myślałam,że to chyba niemożliwe,a tu w
moim środowisku spotyka mnie taka sytuacja.
W szoku jestem normalnie.