Dodaj do ulubionych

Jestem wściekła.

10.04.09, 13:51
Ale tak wściekła, że nawet się o to nie podejrzewałam. Do granic absurdu.
Byłabym w stanie rozerwać na strzępy niektórych, byłych już dla mnie, członków
mojej rodziny. Po krótce...
Moja mama ma 3 braci i chorą mamę (moją babcię). Babcia leży, nie rusza się
prawie, trzeba się nią opiekować bezustannie. Umowa była, że każde z dzieci
babci robi to na zmianę. Niedawno babcia trafiła do szpitala, wychodzi jutro.
Moi rodzice budują dom i do tego czasu mieszkają w 1 pokoju z kuchnią i
łazienką. Jeden z braci mamy mieszka w Niemczech, dwaj pozostali mają swoje
domy. Żaden nie chce zaopiekować się babcią w Święta, pozostaje moja mama,
choć do tej pory to ona to robiła. W jednym pokoju, trudnych warunkach, bo ze
specjalnym łóżkiem i wózkiem inwalidzkim. Jeden ma gości "ze Szwecji", drugi
idzie na wesele, trzeci ma w d...pie bo mieszka daleko.
Mają jeszcze czelność kłócić się z moją mamą, że ona tylko biadoli...
Szlag mnie trafia, bo jeden z tych skur...nów popadł kiedyś w długi i
przepisał je na babcię, żeby mu domu nie zabrali. Babci oczywiście 200 zł z
emerytury zabiera komornik.
Co więcej pieprzą mojej babci texty typu: kto się Tobą tak zaopiekuje jak nie
córka.
Nie uważam, że mama nie powinna się swoją mamą opiekować, ale do kur..y nędzy
poziom tupetu tych ludzi jest dla mnie surrealistyczny. Poziom chamstwa i
samolubstwa.
Od miesiąca mam córeczkę i nie mogłam liczyć na pomoc mojej mamy w tych
trudnych, pierwszych po porodzie, chwilach, bo babci nie mogła zostawić
przecież. Jestem samolubna?
Teraz dowiaduję się, że na Święta też nie będziemy razem, bo co...w jednym
pokoju? Odwiedzę ich, owszem, ale to już nie to samo.
Boli mnie to wszystko tak bardzo, że aż nawet nie umiem tego wyrazić. Nie ma
takich słów, ani czynów które przyniosą mi teraz uspokojenie. Nienawiść to
jedyne co czuję. I wiecie co? Trochę żal do mojej mamy. Bo nie jest asertywna.
Bo nie potrafi się tym chu..om przeciwstawić. Bo wybrała babcię zamiast nas
(mnie i mojego rodzeństwa).
Jest jakiś lek na obniżenie poziomu agresji i wściekłości?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Jestem wściekła. 10.04.09, 14:00
      Uznac, że nie jest i nie będzie asertywna. I wychować córkę na
      asertywną kobietę.
    • dlania Re: Jestem wściekła. 10.04.09, 14:00
      Głupio. Ale dobrą masz matke.
      Ja tam jestem zdania, że wszystko do ludzi wraca, to co robia, i dobrego, i złego.
    • kotbehemot6 Re: Jestem wściekła. 10.04.09, 14:01
      cAŁA WASZA RODZINA- MOZE ORÓCZ MAMY- MA JEDEN PODSTAWOWY PROBLEM- MYŚlI TYLKO O
      OSBIE-ŁĄCZNIE Z toBA. mYlŚISZ,ZE tWOJEJ MAMIE JEST LEKKO ??? cHYBA tOBIE JEST
      LŻEJ SAMEJ-ZAPEWNE Z MĘŻEM- ZAJĄć SIE MAŁYM DZIECKIEM, NOŻ tWOJEJ MAMIE babcią
      w małym mieszkaniu i z dodatkowymi problemi-czyli egoistycznymi bracmi. Sorry za
      Capsa.
      • madeleine.b Re: Jestem wściekła. 10.04.09, 14:29
        Zgadzam się z jednym. Mamy problem. Ale nie taki jak zdiagnozowałaś. A
        mianowicie taki, że mama wychowała nas na ciepłe kluchy, co się o swoje nie
        potrafią upomnieć. Ja nie jestem samolubna. Ja się tego dopiero uczę, bo zawsze
        mnie mama uczyła, żeby nie szukać konfliktu i być uczynnym, nawet własnym
        kosztem. Dopiero teraz życie mnie uczy, że to goowno daje. Jestem samolubna? Bo
        co... bo chcę z moja rodziną być w Święta, a nie mogę? Bo liczyłam po cichu, że
        mama poda pomocną dłoń po porodzie? Nie wyręczy, ale wesprze choć słowem. To tak
        wiele? Czy trzeba się całe życie dawać kopać w doopę?
        • kotbehemot6 Re: Jestem wściekła. 10.04.09, 14:37
          Dla mnie opiekowanie sie chorym, niedołęznym rodzicem nie mieści sie w
          kategoriach uczynności. jest czyms naturalnym Dla twoich wujków nie, ale dla
          twojej mamy tak. I uszanuj to. Wybór miedzy córką po porodzie -w pełni władz
          fizycznych i umysłowych i mającej własna rodziną, a zniedołężniałą matka jest
          tylko jeden. W tym wypadku Twoja chęc spędzania świat z mamusia jest
          egoistyczna- bo dalej chcesz byc córusią mamusi- sorry ale nie zawsze Ty i Twoje
          Chęci sa najwazniejsze. A jak tak bardzoz alezy Ci na światecznej atmosferez to
          zorganizuj świeta i dla mamy i dla swojej chorej babci-to tez rodzina. A
          spytałaś się czego chce Twoja mama????? A babcia???
        • amanda-pl Re: Jestem wściekła. 12.04.09, 23:32
          <<Nie wyręczy, ale wesprze choć słowem. >>

          Nie przesadzaj,jest wiele dziewczyn ktore urodziły i mieszkaja set kilometrow od
          rodziców badz sa sierotami od lat i nie narzekaja bo nie maja na kogo i swietnie
          daja sobie radę.
          • maroco1977 Re: Jestem wściekła. 13.04.09, 13:36
            Ja tak mam, ze moja mama mieszka daleko ode mnie,jestem z natury osoba
            samowystarczalna, wiec mi to nie przeszkadza. Choc czasami tez chce uslyszec
            dobre slowo i wtedy dzwonie do domubig_grin teraz czesciej, bo mam miesieczniaka w
            domu i lubie sobie pogadac z mamusia o nimbig_grin dawac sobie rade ez pomocy mozna,
            ale dobrego slowa nigdy za malo.
    • kali_pso Re: Jestem wściekła. 10.04.09, 14:20


      > Co więcej pieprzą mojej babci texty typu: kto się Tobą tak
      zaopiekuje jak nie
      > córka.


      Ciekawy pogląd..fajnie się wpisuje w sąsiedni wątek, o rzekomo
      nieszkodliwych stereotypach dotyczących dziewczynek i chłopców- ktos
      jednak cierpi, prawda?winkP

      Współczuję Twojej mamie- chce dobrze i pewnie przykro jej, że
      została sama z problemami, ale nie potrafi/nie chce potrząsnąć
      egoistycznym towarzystwem. Jesteś dorosła, poradzisz sobie chyba,
      nie? To przykre, ale rozumiem Twoją matką- ona tak naprawdę nie
      miała żadnego wyboru.
      • fajka7 kalipso off topic 10.04.09, 19:26
        "fajnie się wpisuje w sąsiedni wątek, o rzekomo
        > nieszkodliwych stereotypach dotyczących dziewczynek i chłopców"



        Popelniasz ewidentne naduzycie smile
        • kali_pso Re: kalipso off topic 11.04.09, 20:47


          Tiaa?
          To chyba nie ja pisałam o tym, jak to ludzie rzekomo z życzliwości,
          kierując się, rzekomo, nieszkodliwymi stereotypami głoszą prawdy
          dotyczące dobrodziejstwa posiadania przez rodziców "parki" dzieci,
          nie? Te sterotypy właśnie dotyczą, między innymi rzecz jasna, tego
          podziału na płec_służebną i płec_która_może_wiele_miec_ w_ doopie-
          sadzisz, po lekturze tego watku, że są takie nieszkodliwe? Byc może
          wpędziły nawet tę kobietę w poczucie winy...a najprawdopodobniej ci
          panowie wykorzystują je do samorozgrzeszeniawinkp

          Sorry Fajka, przy całej mojej do Ciebie sympatii, ale nie uważam, że
          popełniam nadużycie łacząc ten wątek z Twoją wypowiedzią.
          • lila1974 Re: kalipso off topic 11.04.09, 23:51
            Tak, sporo racji jest w tym, co piszesz - to, o czym ja napisałam w tym
            sąsiednim wątku rzeczywiście jest stereotypem i dobrze, że coraz powszechniej
            sobie to nasze pokolenie uświadamia.

            Niemniej, sam stereotyp a uczucie, ktore szarpią ludźmi, to już insza inszośc.
          • fajka7 Re: kalipso off topic 13.04.09, 12:45
            Precz z sympatia, gdy w gre wchodzi polemika wink

            Kalipso popelniasz naduzycie powtarzam - laczysz mnie ze
            swiatopogladem, ktorego nie wyznaje i od ktorego sie odzegnuje,
            rowniez na forum, od lat.
            Przeniose zatem sens z tamtego watku:
            twierdzenie, ze posiadanie dwojga dzieci obojga plci jest zwykle
            lepsze niz posiadanie dwojga dzieci tej samej plci nie musi byc
            zwiazane z prawda (choc wiele rodzicow rzeczywiscie woli miec i syna
            i corke) jest stosunkowo niegroznym stereotypem na tle innych, ktore
            funkcjonuja i dotycza plci.

            Niegroznym stereotypem -> jednym stereotypem, pojedynczym, wybranym,
            wsrod calej masy znacznie bardziej krzywdzacych ludzkosc, jak te o
            ktore rozszerzasz swoja wypowiedz czyli roli kobiety i mezczyzny w
            spoleczenstwie i rodzinie w ogole.
            I teraz - jak czytam o takich sytuacjach, ze sie corka opiekuje
            niedoleznymi rodzicami i codziennie do nich jezdzi zaniedbujac
            wlasna rodzine, a jej brat mamisynek na przyklad nadal z nimi
            mieszka i jeszce kase z renty podbiera oraz uwaza, ze wszystko jest
            git, bo ta orka to wlasnie tej corki zadanie, to mi sie cisnienie
            podnosi. I wtedy ja fajka uzywam slow: nienawidze, furia i szlag.

            Natomiast jesli mam syna i ktos mi mowi, ze pewnie teraz chcialabym
            corke, to mi sie takie emocje nie uruchamiaja. Bo jednak to nie ten
            kaliber, a poza tym taki komentarz wcale nie musi odnosic sie do
            dyskryminacji kobiet. Najzwyczajniej w swiecie moze oznaczac, ze
            ktos zupelnie po ludzku zaklada, ze majac syna, chcialabym zobaczyc
            jak to jest z dziewczynka, bo tez jest fajnie, zupelnie inaczej i
            moj swiat jako rodzica stanie sie pelniejszy, gdy go zobacze oczami
            malej dziewczynki.
            Ba - ja sama tak uwazam. Ze po prostu szeroko pojeta roznorodnosc
            zycie wzbogaca i horyzonty poszerza.
            Uogolnienie, ktore zastosowalas interpretujac moja wypowiedz jest
            niesprawiedliwe. Ja sie po prostu skupilam na szczegole i na tym, ze
            samego wyodrebnionego szczegolu wymowa moze byc rozna, wiec
            niekoniecznie trzeba sie nim bulwersowac.
            A Ty pojechalas wlasnie stereotypem, a nawet cala ich gama miazdzac
            wszystko po drodze, bo zawialo dyskryminacja, ktora ja rowniez
            zwalczam jak potrafie.
            • fajka7 Re: kalipso off topic 13.04.09, 12:57
              Jeszcze jedno - tez z tamtego watku. Dziewczyna pisze, ze jakis
              czlowiek widzac ja z dwoma dziewczynkami i malym chlopczykiem
              powiedzial, ze dopiero za trzecim razem sie udalo.
              I to jest wstyd i hanba. Parka przy tym to landrynki.
              W tym wszystkim chodzi mi tez o stopniowanie emocji, ktorego ludziom
              brak masowo wedlug mnie.
              Poziom agresji jaki sie uruchamia forumowiczkom przy opisywaniu
              czest blahych problemow nieustannie mnie zadziwia. Czyli wiesz -
              tesciowa zaklada wnukowi nie te czapke, a w oczach laska ma mord.
    • karra-mia Re: Jestem wściekła. 10.04.09, 14:25
      A ja nie bardzo rozumiem? Jesteś zła, że twoja mama zajmie się swoją
      mamą czy że nie będziesz mogła u niej spędzić świąt? To w jednym
      pokoju nie można się opiekować starszą chorą kobietą, która do
      jasnej cholery nie jest jakimś popychadłem, żeby ja podrzucać
      gdzieś. Podejście braci twojej mamy pozostawiam ich sumieniu, a
      twoja mama okazała się wspaniałą córką, szkoda że tego nie próbujesz
      zrozumieć, bo co jak twoja mama kiedys zachoruje <tfu tfu>
      • karra-mia Re: Jestem wściekła. 10.04.09, 14:26
        CytatTo w jednym pokoju nie można się opiekować starszą chorą
        kobietą, która do jasnej cholery nie jest jakimś popychadłem, żeby
        ja podrzucać gdzieś.


        a można organizować święta z rodziną córki?

        zapomniała dopisać
        • madeleine.b Re: Jestem wściekła. 10.04.09, 14:32
          Karra-mia no właśnie nie rozumiesz i to jest problem. W sumie nie chce mi się
          Tobie tłumaczyć o co mi chodzi.
          • toniesamowite Re: Jestem wściekła. 10.04.09, 14:35
            nie wiadomo jaka byla babcia wobec swoich dzieci-moze olewala synow
            i teraz maja ja gdzies?
            • madeleine.b Re: Jestem wściekła. 10.04.09, 14:38
              Wręcz przeciwnie.
              • toniesamowite Re: Jestem wściekła. 10.04.09, 14:50
                wrecz przeciwnie? tylko skad mozesz to wiedziec? z relacji mamy?
                babci? bo chyba nie mialas mozliwosci obserwowania uch kiedy byli
                dziecmiwink)
                ja tam bym sie nie wtracala w takie relacje rodzinne,albo bylabym
                wielce ostrozna w ocenie
                • joanna35 Re: Jestem wściekła. 11.04.09, 10:35
                  Toniesamowite na jakim Ty świecie żyjesz? Nie wiem jak w innych
                  krajach, ale w naszym synów stawia się na piedestale, a z córek robi
                  służące dla braci( a na pewno tak było kilkadziesiąt lat temu). W
                  powyższym przykładzie panowie nic od siebie nie dadzą bo nikt tego
                  od nich nigdy nie wymagał, od roboty i poświęcania się była mama
                  autorki wątku. Znam to z autopsji, ale też z obserwacji relacji w
                  rodzinach znajomych.Moja matka zmarła cztery lata temu, został brat
                  i ojciec, którzy na co dzień jako tako sobie radzą, ale wystarczy,
                  że ja przyjeżdżam dopada ich amnezja, wszak przyjechała darmowa
                  służąca, która "oleje" własne dzieci i zajmie się gotowaniem i
                  sprzątaniem, a przy okazji wysłucha gadki jak to oni mamusi nie
                  doceniali, ona tak ciężko pracowała, a oni jej nie pomagali. A
                  wiesz co jest w tym wszystkim "najlepsze"? Nawet gdyby matka wstała
                  z grobu to do pomocy poczuwaliby się przez chwilę, a potem wszystko
                  wróciłoby na utarte tory i ona nadal by harowała, a oni co najwyżej
                  komentowali. Niestety, to jest tylko i wyłącznie wina kobiet -
                  najpierw darmozjada hoduje mamusia, a później żonka kontynuuje
                  dzieło.
                  • rodriga Re: Jestem wściekła. 13.04.09, 13:19
                    W większości przypadków, o których słyszałam rodzicami opiekują się
                    kobiety - albo córki albo synowe. Mężczyźni z pokolenia rodziców
                    rzadko poczuwają się do opieki i to ewidentnie wina wychowania,
                    m.in. rodziału ról pomiedzy rodzeństwem. W poprzednim wątku
                    o "parce" padło nawet zdanie, że córka zostaje przy rodzicach, a syn
                    idzie w świat.

                    Nie zgodzę się jednak, że to tylko i wyłacznie wina kobiet. Co to
                    oznacza, że "mamusia hoduje darmozjada, a żonka kontunuuje dzieło"?
                    Gdzie w tym układzie są ojcowie? Jeśli siedzą w warsztacie i dłubią
                    w swoim hobby, to są jak najbardziej współodpowiedzialni za
                    sytuację.
                    Zrzucając całą odpowiedzialność za wychowanie na kobiety (nie)
                    świadomie powielasz szkodliwy stereotyp.
                    • joanna35 Re: Jestem wściekła. 13.04.09, 13:34
                      Owszem, są współodpowiedzialni, ale zapominasz, że nie wzięli się z
                      powietrza, nie spadli z obłoków tylko mieli wzorce takie jakie mieli
                      czyli mamusia tyra w domu i dogląda dzieci, tatuś pracuje zawodowo,
                      a po pracy je obiad i wali się jak kłoda na tapczan, śpi, albo
                      ćwiczy kciuk tudzież rozwija mięsień piwny. Do tego, żeby czuć się
                      współodpowiedzialnym potrzebna jest świadomość. Opowiem Ci przykład
                      z własnego podwórka - tydzień temu byłam w domu rodzinnym, jest
                      rano, siedzę zamknieta w pokoju z młodszym synem i słyszę
                      dobiegające z przedpokoju słowa mojego brata skierowane do mojego
                      starszego syna "zrobić ci śniadanie, bo matce się wstać nie chce".
                      Wstałam i odpowiedziałam, że moje dzieci mają jeszcze ojca.
                      Najlepsze w tym wszystki jest to, że dla mojego męża nie byłoby
                      żadnego problemu z tym śniadaniem, bo owszem, miał wzorce bardzo
                      podobne do mojego brata, ale 13 lat mojej ciężkiej parcy na ugorzewink
                      od jakiegoś czasu w wielu sprawach przynosi efekty, a poza tym mój
                      mąż, na moje szczęscie, jest reformowalny. W perzeciwieństwie do
                      mojego brata, którego na głębszą refleksję w temacie podziału ról
                      jako starego kawalera najwyraźniej nie stać. Co w niczym mu nie
                      przeszkadza pouczać mnie jak mam wychowywać swoje dzieci(widzi je
                      dwa razy w roku), jak mam gotować itp.
                      Nie kochana, nie powielam stereotypu. Mój mąż nie potrafi umyć tak
                      dokładnie naczyń tudzież posprzątać WC łacznie z umyciem kibelka,
                      jak robi to mój 10 letni syn. A robi to bo chce, a ja nie mówie"idź
                      się pobaw syneczku, mamusia posprząta", tylko zachwycam się
                      rezultatem jego pracy i wychwalam pod niebiosa. I, nie ukrywam, poza
                      nauczeniem go samoobsługi mam też na względzie kobietę, z którą
                      kiedyś zwiąże się mój syn.
                      • rodriga Re: Jestem wściekła. 13.04.09, 14:05
                        Ok, zmiana ról wychodzi od kobiet, bo to one na dotychczasowym
                        podziale traciły, a teraz się ruszyły. Facetom się długo opłacało
                        zachować status quo.
                        Nie pojmuję jednak zrzucania winy na kobiety. Bierność i
                        nieświadomość mężczyzn nie zwalnia ich od odpowiedzialności. Obie
                        strony mają swoje za uszami wink
                • nangaparbat3 Re: Jestem wściekła. 14.04.09, 09:17
                  Jak by matka tych synow kiedys nie traktowala, nie maja prawa wypinac sie na
                  nią i wyreczac siostrą.
    • malila Re: Jestem wściekła. 10.04.09, 16:09
      Madeleine, rozumiem Twoją furię. Rzecz w tym, że nie jesteś w stanie
      nic z tym zrobić. Znaczy się z wujami (aż się prosi, żeby zmienić
      jedną literę). Bo co Twoja mama może zrobić? Podrzucić babcię pod
      drzwi któregoś z braci, zadzwonić i uciec?
      To świństwo, co robią ci bracia, wiem, że Twoje poczucie
      sprawiedliwości bardzo cierpi i chciałoby strzelić w te głupie ryła,
      ale jedyne, co można w tej sytuacji, to odwrócić się od nich,
      wygarnąć i skupić na radzeniu sobie z tym, co jest. Wyobraź sobie,
      że Twoja mama nie ma braci i teraz pomyśl, co dalej.
    • volta2 Re: Jestem wściekła. 10.04.09, 16:15
      ja wszystko rozumiem, poza jednym
      nie jesteś lepsza od tych wujków - babcię traktujesz jako
      przeszkodę, zawalicośtam.
      jakiż to problem przewieźć babcię do waszego domu i spędzić w
      rodzinnej atmosferze święta.
      dlaczego każesz mamie wybierać między matką a córką?
      • madeleine.b Re: Jestem wściekła. 10.04.09, 16:29
        Bo mieszkam z teściami?
        • nangaparbat3 Re: Jestem wściekła. 14.04.09, 09:21
          madeleine.b napisała:

          > Bo mieszkam z teściami?

          To tesciowa powinna zaprosic na swieta Babcie i Twoich Rodzicow. To znaczy na
          sniadanie wielkanocne z przyleglosciami, na przyklad. A Ty byś tesciowej pomogla
          w przygotowaniach, na tyle na ile sie da przy noworodku.
          Oczywiscie rozumiem, ze tesciowa nie do konca sie wybiera i to moze byc zupelnie
          glupi pomysl.
          • e_r_i_n Re: Jestem wściekła. 14.04.09, 14:17
            nangaparbat3 napisała:

            > To tesciowa powinna zaprosic na swieta Babcie i Twoich Rodzicow.

            Co to znaczy 'powinna'? I w ogóle skad pomysl o zapraszaniu na
            swieta obcych ludzi?
            • nangaparbat3 Re: Jestem wściekła. 14.04.09, 14:36
              Dla mnie absurdem jest pomysl, ze rodzice i babcia synowej (wiec dziadkowie i
              prababcia mojej wnuczki/wnuka) to obce osoby.
              Przyznam się, ze mnie zamurowalo.
              • e_r_i_n Re: Jestem wściekła. 14.04.09, 15:13
                Moze Cie murowac - biorac pod uwage, ze DLA MNIE (co nie znaczy -
                dla mojego syna) rodzina mojego meza to wlasnie RODZINA MOJEGO MEZA,
                tym bardziej dla moich rodzicow takimi osobami wlasnie sa. Maja ze
                soba do czynienia w sytuacjach zwiazanych z moim dzieckiem. Wysylaja
                kurtuazyjne kartki na swieta. I na tym sie ich 'blikosc' konczy.
      • joanna35 Re: Jestem wściekła. 11.04.09, 11:40
        Zrób tak, wujkowie już wtedy do końca życia babci palcem nie kiwną i
        nie będą poczuwać się do niczego. Chociaż nie, na pewno poczują się
        do podziału ewentualnego spadku.
        • madeleine.b Re: Jestem wściekła. 11.04.09, 11:47
          Nie poczują się, bo o żadnym spadku mowy nie ma. Mieszkanie babci zostało już
          dawno przepisane na jednego z nich, ale to za zgodą całego rodzeństwa, nie będę
          wnikać w szczegóły. Zostanie natomiast dług jednego z tych skur...li, o którym
          pisałam, że przeszedł na babcię, a który, kiedy babci braknie, przejdzie pewnie
          na dzieci, czyli między innymi także na moją mamę. To kolejny absurd, o którym
          już nawet myśleć mi się nie chce.
          • madami Re: Jestem wściekła. 11.04.09, 23:36
            Twoja mama oraz Ty macie prawo zrzec się spadku po babci a także jej długów.
    • przeciwcialo Re: Jestem wściekła. 10.04.09, 16:50
      Tak, złożenie pozwu o opieke nad matka.
    • lola211 Re: Jestem wściekła. 10.04.09, 21:01
      W pełni rozumiem twoj zal i zlosc.W takich sytuacjach wlasnie
      wychodzi , jak "fantastycznie" jest miec rodzine i rodzenstwo.Z
      reguły obowiazek opieki spada na jedno dziecko, a reszta ma w d.pie.
    • gku25 Re: Jestem wściekła. 11.04.09, 08:24
      Masz rację, lepiej żeby oddała swoja matkę do zakładu, bo młoda kobieta w pełni
      sił ma problem z zajęciem się swoim małym dzieckiem. Straszna z ciebie egoistka,
      niczym się nie różnisz od wujków. Tylko twojej mamy szkodasad
      • na_pustyni Re: Jestem wściekła. 11.04.09, 08:38
        Uuu, pojechała koleżanka po bandzie! Żal.

        Ja Cię rozumiem i widzę tu egoizm, ale zdrowy.
        Próbowałaś z wujkami porozmawiać - tak spokojnie?
        • madeleine.b Re: Jestem wściekła. 11.04.09, 10:14
          Ja nie próbowałam, bo robili to już wszyscy wkoło, łącznie z moim rodzeństwem. A
          tym wszystkim wyżej mądrym łatwo krytykować i robić ze mnie potwora. Czy ja
          gdzieś napisałam, że nie kocham babci i uważam, że można ją rzucić do domu
          starców jak worek kartofli?
          Nie! Napisałam tylko, że moja mama mogłaby mieć tez trochę oddechu i odpoczynku,
          bo taka opieka jest wyczerpująca, a dźwiganie babci też ma wpływ na zdrowie
          mojej mamy. Chodziło mi tylko o to, żeby może teraz któreś z innych dzieci babci
          się nią zaopiekowało jakiś czas. To naprawdę tak trudno zrozumieć? I nie, nie
          chodzi o to, że ja sobie z dzieckiem nie radzę i moja mama miała obowiązek mi
          pomagać. Ale do cholery ma się taką nikłą nadzieję, że po porodzie, kiedy
          odechciewa się żyć (ja tak miałam) można oczekiwać pomocnej dłoni. I tu mam żal
          do tych sku...nów, którzy kiedyś byli moimi wujkami, że olewają swoją matkę, tym
          samym zrzucając obowiązek opieki tylko na moją mamę. Jak jest się samej z takim
          małym dzieckiem, niedoświadczoną, niewyspaną i obolałą, to łatwo o depresję.
          Teraz wielce umoralnione panie mnie oceniają, ale gdybym napisała, że mam
          depresję poporodową to każda rzuciłaby textem pt. "może poproś kogoś bliskiego,
          np. mamę o pomoc a sama znajdź chociaż pół godziny dla siebie i odpocznij".
          Czytelniej nie umiem tego wytłumaczyć co poniektórym, dla których myślenie
          wykraczające poza granice czarny - biały jest niewyobrażalnym wysiłkiem.
          • luzbel26 Re: Jestem wściekła. 11.04.09, 10:30
            Jasne,tylko o odpoczynek mamy ci chodzi.A ewentualna pomoc tobie po
            porodzie to taka alternatywna forma odpoczynku,tak?Twoja mama
            zrobiła z siebie,wskutek wychowania czy innych czynników,posługaczkę
            i ty też patrzysz na nią tylko przez ten pryzmat.Masz męża i teściów
            obok,ale pomocy oczekujesz tylko od etatowej rodzinnej służącej.
            • madeleine.b Re: Jestem wściekła. 11.04.09, 11:24
              Kobieto, to jest właśnie to czarno-białe myślenie. O moim mężu, jego byciu lub
              niebyciu nic nie wiesz, więc się nie wypowiadaj. Nie wiem jak Ty, ale dla mnie
              bliższa jest mama niż teściowa. Może Tobie słowo "pomoc" od razu kojarzy się z
              pracą fizyczną i wyręczaniem. Bo ja oczekując pomocy oczekiwałabym raczej dobrej
              rady osoby, która mnie wychowała i tym samym, chciałabym, aby moja córka została
              podobnie wychowana. Obecność, wsparcie słowem czy samym byciem ze mną to jest to
              czego się pragnie najbardziej. Bo nie wiem jak Ty, ale przy dziecku nie musiałam
              nie wiadomo jak tyrać i jeszcze zaprzęgać do tego moją mamę, teściową i innych
              wkoło. Ale wsparcie kochającej mamy, która przeszła trudy porodu dałoby mi wiele.
              Już trochę jaśniej?
              • luzbel26 Re: Jestem wściekła. 11.04.09, 11:49
                O,a wcześniej napisałaś że mama wychowała Cię na sierotę życiową.I
                nagle tego samego chcesz dla córki?Zaprzeczasz sama sobie.I
                potwierdzasz to co przypuszczałam:że osobę swoja mamy widzisz tylko
                związaną z obowiązkami i pomocą,fizyczną,psychiczną,dowolną.Tak
                najprawdopodobniej została wychowana (jedyna siostra,kilku
                braci,standard) i taki obraz Ty też masz zakodowany.Siłaczki zawsze
                pomocnej,zawsze na posterunku.I teraz jesteś wściekła,bo nagle Twoje
                potrzeby nie są zaspokajane,bo nagle mama nie przybiega na zawołanie
                jak to było zawsze.
              • joanna35 Re: Jestem wściekła. 11.04.09, 11:54
                Madeleine nie tłumacz się. Masz prawo czuć się tak jak się czujesz,
                ale nie dokładaj mamie. Myślę, że ona też nie jest zachwycona rolą
                jaka jej przypadła w udziale, bo opieka nad starszą schorowaną osobą
                dwadzieścia cztery godziny na dobę to bardzo trudna sprawa, nawet
                bez świadomości, że nie jest się jedynym dzieckiem babci. Pomyśl,
                jakie ona będzie miała te święta - będzie kucharką, kelnerką,
                sprzątaczką, opiekunką i "chłopcem do bicia" - w zależności od tego
                jaki babcia ma charakter. Masz malutkie dziecko więc trudno mówić o
                realnej , fizycznej pomocy, ale wspieraj ją, zadzwoń, zapytaj jak
                ONA się czuje, jak sobie z tym wszystkim radzi. Myślę, że musi się
                czuć strasznie samotna - "dookoła dużo ludzi, o człowieka coraz
                trudniej". Trzymaj się ciepło.
              • maroco1977 Re: Jestem wściekła. 12.04.09, 02:04
                moge ci oddac moja mame, ktora pcha sie do nas drzwiami i oknami, niestety ja
                nie chce nikogo do pomocy, swietnie sobie z mezem radze,a sluchanie ''dobrych''
                rad, ktore najczesciej sa sprzeczne z moim podejsciem do zycia mnie irytuje.
                zrob swieta u siebie i tyle.
          • nangaparbat3 a Twoje rodzeństwo? 14.04.09, 09:24
            jest WAs co najmniej troje - czy brat lub siostra nie mogli Cie wspierac - albo
            pomóc matce, żeby miala trochę czasu dla Ciebie?
            Czy aby nie jest tak, ze Twoje pokolenie powiela schemat?
        • joanna35 Re: Jestem wściekła. 11.04.09, 11:42
          Łatwo się jedzie po bandzie i ocenia innych jak się samemu święta
          spędza u mamusi tudzież teściowej.
    • mynia0 Re: Jestem wściekła. 11.04.09, 11:16
      a ja Cię autorko wątku doskonale rozumiem. mam identyczną sytuację w
      rodzinie. moi rodzice opiekują się babcią, mamą mojego taty. mój
      tata ma 3 siostry, które mają swoja matkę w nosie, daleko w nosie.
      do tego stopnia, że nawet w święta nie zaprosza, ani nie przyjdą.
      cała opieka jest na głowie jedynego syna. mój tata od lat nie był na
      urlopie, nie może sie nigdzie ruszyć z domu, na świętach czy
      imieninach siedzi kilkanaście minut, a potem zwija sie do babci. mój
      tata nie ma własnego zycia, żyje zyciem babci.

      i owszem, uważam to za świety obowiązek dziecka - opiekowac się
      rodzicem. dla wszystkich które tak tu trąbią o egoizmie - nie
      potrzebujemy bezpośredniej pomocy taty. ale boli to, że moja babcia
      urodziła 4 dzieci, a opiekuje się nią tylko jedno z nich, kosztem
      własnego życia.a szanowne siostrunie mają jeszcze do ojca pretensje,
      że robi to albo tamto źle, że babcia słabnie, że on nic z tym nie
      robi. kobieta ma 99 lat i wiecznie żyła nie będzie. lekarze na jej
      dolegliwości już nie mogą nic poradzić.

      żal mi ojca bardzo, ma tez już swoje lata i swoje choroby, a zasuwa
      do babci kilka razy dziennie, nosi węgiel, rąbie drzewo, żeby było
      czym palić w piecu... i nikogo wiecej los babci nie obchodzi.

      i tak to już jest, syty głodnego nie zrozumie, dobrze jest
      teoretyzowac na forum, a co innego miec taka sytuację w
      rzeczywistości.
      • luzbel26 Re: Jestem wściekła. 12.04.09, 08:14
        Niesprawiedliwy podział obowiązków w rodzinie,postawa wujów i
        postawienie matki autorki w sytuacji,w której nie mogła
        powiedzieć "nie" to jedna sprawa i nikt nie oskarżył Madeline o
        przesadę w tej kwestii.Ale jej oburzenie dotyczy innej kwestii:że
        wskutek obowiązków związanych z opieką nad babcią jej matka nie jest
        w stanie pomóc jej i to jest paskudna postawa.
    • be_em Re: Jestem wściekła. 11.04.09, 12:09
      współczuję... wujowie do bani - szkoda słów, ja sobie nie wyobrażam olać własnych rodziców... ale to chyba my kobiety mamy w sobie taką społeczną odpowiedzialność, umartwianie się, latanie z pomocąsmile jak mój tata wylądował w szpitalu to mój brat owszem przejął się, ale to ja dreptałam pod drzwiami w tę i z powrotemsmile najbardziej to żal mi Twojej Babci, pięknej się doczekała starości, szacunku synów...żal mi też Twojej Mamy, pewnie jest zmęczona, ale podejrzewam, że inaczej by nie mogła funkcjonować, i nie zostawiła by babci samej sobie... cóż.. świata nie zmienisz, ucz swoją córkę szacunku, lojalności, miłości... ludzie mają tak mało wyobraźni, ze nie zdają sobie sprawy, że kiedyś będą starzysmile Wpadnij do Mamy na święta, będzie jej miło... może niech wyjdzie z wnuczką na spacer a Ty posiedzisz przy Babci...? Dobro powracasmile Trzymaj się!
    • mysia125 Re: Jestem wściekła. 11.04.09, 13:11
      A ja Cie Madeleine rozumiem. Kobieta po porodzie, a ty jestes jeszcze w pologu,
      potrzebuje opieki bliskiej osoby - nie tylko takiej fizycznej, ale przedze
      wszystkim duchowej. Zwlaszcza, ze wlasna mama to mama. Szczegolnie, jesli to
      byla twoja pierwsza ciaza. To fakt niezaprzeczalny i tyle. Masz prawo sie czuc
      inaczej niz zawsze i widziec rzeczy trudniejszymi, niz sa.

      Rozumiem, ze szkoda Ci mamy. Ale niestety to jej decyzja i jej zycie - nic nie
      pomozesz niestety na ich uklady rodzinne. Szkoda tylko, ze jest taka zmeczona,
      ze nie ma dla Ciebie czasu - pierwsze chwile z wnuczka nie wroca.

      Nie piszesz nic o tesciach. Mysle, ze na spokojnie powinnas porozmawiac z mezem
      i jego rodzicami - i zorganizowac sniadanie, na ktore mozna zaprosic Twoich
      rodzicow i babcie (jesli jej stan na to pozwala) Mysle, ze oni zrozumieja, czym
      jest starosc i choroba, przeciez sami maja juz doroslego syna. Plusow jest masa:
      -babcia bedzie szczesliwa, bedac wsrod rodziny
      -mama bedzie szczesliwa, mogac byc z wami w tym dniu
      -ty bedziesz szczesliwa, bo mama bedzie blisko
      -a mala - nie wiedzac o tym - bedzie blisko mamy, babci i prababci. Niejedna z
      nas dalaby wiele za choc jedno takie spotkanie w zyciu.

      Minusow tez jest pare, ale mysle, ze bazujac na dobrej woli wszytskich stron i
      zalozeniu, ze "nie denerwujmy sie", powinno byc ok.

      Jak bedzie, tak bedzie - najwazniejsze - nie denerwuj sie dziewczyno, bo nic nie
      wskorasz. A mala wyczuje Twoje napiecie i bedziesz miec jazdy w rodzaju
      kolka-nie kolka.


      --
      Kasia & Felix (23/01/2005) & Bruno (10/01/2009)
      www.kasiamarcin.com
    • marghe_72 Re: Jestem wściekła. 11.04.09, 23:37
      tak czytam i czytam.. i wychodzi mi na to, że Ty jesteś taką sama
      egoistką jak Twoi wujkowie (którzy nota bene mają plany na święta -
      wesele, gości..)

      Pomyś jak cięzko jest Twojej mamie.. To Ty jej powinnaś pomóc, nie
      Ona Tobie.
      • lila1974 a ja tak czytam i czytam 11.04.09, 23:59
        i wychodzi mi, że Ty i kilka dziewczyn powyżej macie jadowite jęzory ...
        wstrętne jest to co wypisujecie.

        Dziewczyna może nienajfortunniej rzecz ujęła, ale sens jest prosty - ma Wam
        wszystko wyłożyć jak na tacy, żebyście się nie mialy do czego przyczepić?
    • brazowe_jej_oczy Re: Jestem wściekła. 12.04.09, 01:26
      Absolutnie nie uważam, żeby twoja postawa była egoistyczna. Wręcz
      przeciwnie. Po prostu tęsknisz za mamą. I to jest zupełnie
      naturalne. Na pewno z mamą łączy Cię jakaś szczególna więź, domyślam
      się, że tak jest, moja mama też jest z tych dobrodusznych... Nie
      każda ma szczęście mieć taką mamę, dlatego niektóre panie wyżej
      zupełnie Cię nie rozumiejąwink A Ty w końcu tak wiele nie wymagasz,
      chciałabyś chociaż święta spędzić z mamą, bo na codzień jej Ci
      brakuje. Masz nawet mały żal do mamy i to jest dla mnie zrozumiałe.
      A bracia twojej mamy - cóż, poniżej wszelkiej krytyki. Raz w roku
      mógłby który dupsko ruszyć i zająć się własną matką. Twoja mama na
      pewno by bardziej wypoczęła, będąc z Wami, z Tobą, niż zajmując się
      milionowy dzień z rzędu chorą babcią. Mam nadzieję, że mimo wszystko
      uda Ci się spotakać z mamą. I że tych parę chwil będzie naprawdę
      cennych. Tego Ci życzę... i wesołych!smile
      • maroco1977 Re: Jestem wściekła. 12.04.09, 02:10
        a ja sie jeszcze zastanawiam co twoja babcia zrobila zle wychowujac dzieci, ze
        oprocz twojej mamy zadne nie chce sie nia opiekowac. Moze bylo tak, ze jako
        jedyna dziewczynke faworyzowala ja bardziej niz synow, albo cos jeszcze innego.
        Jesli mam byc szczera gdyby moja matka spychala mnie na bok cale dziecinstwo i
        stawiala na piedestale moje rodzenstwo to tez bym sie nia nie chciala opiekowac.
        Jak Kuba Bogu, tak Bog Kubie.
        Zawsze sa dwie strony medalu.
        • jagoja Re: Jestem wściekła. 12.04.09, 12:00
          Jak się nie ma pojęcia o czym się mówi, to lepiej zmilczeć ... Maroco i inne "genialne" dziewczęta... to co piszecie, to sranie w banie !!! Nie macie pojęcia, co czuje autorka wątku. Ja ją doskonale rozumiem. Moja Mama ma trzy siostry, ona jest najmłodsza. I tylko ona poczuwała się do opieki nad swoimi rodzicami. Pozostałe miały to w d... Jak widzicie "wdupiemanie" nie jest domeną synów. Ponieważ i babcia i dziadek byli niedołężni i na koniec (który trwał całe lata) byli karmieni, przewijani w pampersach itp. opieka nad nimi spowodowała, że moja Mama nie miała W OGÓLE swojego życia. Nie mogła wyjść do sklepu, do znajomych, imprezy/wakacje znała ze wspomnień. Jeśli już wychodziła robiła to z wielkimi wyrzutami sumienia, bo po powrocie dziadek leżał np. na podłodze, babcia w każdej chwili mogła śmiertelnie się zakrztusić itp. itd. Reszta sióstr w tym czasie prowadziła sobie swoje życie. Droga autorko wątku ja nienawidzę już całe lata, tylko moja nienawiść skupiła się również na babci. Ona nie żyje już 10 lat a ja wciąż nienawidzę. Moja Mama swoją dobrocią spaczyła moje spojrzenie na opiekę nad rodzicami. Uważam, że taka opieka nie może odbywać się kosztem swojego życia. Każdy z nas zakłada rodzinę, ma dzieci i to oni są w tym momencie najważniejsi !!! Po śmierci babci i dziadka, odbyłam z Mamą rozmowę, w której wykrzyczałam jej, że kochała swoich rodziców bardziej niż swoje dzieci. To właśnie próbuje przekazać wam autorka wątku, a wy przyczepiacie się do jej egoizmu. Postawa mojej mamy, ma swoje dobre strony, ja jestem mega asertywna i bardzo egoistyczna. Nie wstydzę się tego, to moje życie i nie będę mieć drugiego !!! Przeżyję go tak, żeby mnie (moim dzieciom, mężowi) było wygodnie.
          • maroco1977 Re: Jestem wściekła. 12.04.09, 14:41
            a umiesz czytac ze zrozumieniem? to nie jest twoja sytuacja tylko jej, znasz jej
            babcie, moze byla jak opisalam, skad wiesz? tez bym sie nia nie zajmowala gdyby
            mnie wczesniej odrzucala. Nikt nie wie tak na prawde czemu inni z rodzenstwa sie
            matka nie opiekuja. prawde zna tylko babcia i byc moze jej mama, ale i nie za
            koniecznie,bo jesli byla faworyzowanym dzieckiem to nie zauwazala z pewnoscia
            zalu braci. Czy ja napisalam, ze jest egoistka?nie, choc postawy rozczeniowej
            nie lubie, najlepiej liczyc w zyciu tylko na siebie, a nie na mamusie, tausia,
            siostrzyczke, braciszka.Ja tak robie i nie mam zadnych dylematow.
            • jagoja Re: Jestem wściekła. 12.04.09, 18:36
              Droga Maroco, faktycznie nie znam jej sytuacji. Znam za to sytuację
              mojej Mamy. Wszystkie siostry mojej mamy miały pomoc w odchowaniu
              swoich dzieci od babci i dziadka, prócz dodatkowo fizyczną pomoc w
              budowach domów. Natomiast moja Mama jako późne dziecko (babcia miała
              39 lat, dziadek 41) jak się urodziła nie miała nic, nie miała nawet
              ich uwagi. Co więcej, gdy się ożeniła nie dostała od swoich rodziców
              nawet łyżki. I co? Jak się ma Twoja teoria do praktyki ???
              • maroco1977 Re: Jestem wściekła. 13.04.09, 13:25
                To co ja napisalam jest tylko gdybaniem i to w tej konkretnej sprawie, a nie w
                twojej. Nie moge sie wypowiadac o Twojej mamie choc bardzo jej wspolczuje i ci
                tez, bo oczywiscie wszystko odbylo sie kosztem twoim.W tej sytuacji jaka opisuje
                autorka tez nikt praktycznie sie nie moze wypowiedziec, bo tak na prawde nikt
                nie wie dlaczego tak jest jak ona opisuje. jestem daleka od jej oceniania. I w
                pewnym stopniu rozumiem jej zawod. Egoizm to to nie jest na pewno. Nie mi
                rozstrzygac, szkoda tylko i dziewczyny i jej mamy. odnosnie babci nie napisze
                nic, bo mozliwe, ze moja teoria by sie w jej przypadku sprawdzila. pozdrawiam
            • kol.3 Re: Jestem wściekła. 12.04.09, 22:24
              Inne dzieci (synowie) się matką nie opiekują, bo zostały wychowane
              na egoistów przez tę właśnie matkę.
          • mama-123 Re: Jestem wściekła. 12.04.09, 14:57
            Zatem pamietaj Jagoja, ze tez bedziesz kiedys stara, moze niedolezna
            i wtedy wlasnie bedzie Ci zalezalo na opiece. Wlasnie wtedy co
            zrobisz? POwiesz swoim dzieciom, zeby sie interesowaly swoimi
            dziecmi, a nie toba?
            ikt z nas nie zna dokladnie calej sprawy. Kazdy ocenia z wlasnej
            perspektywy. Mnie razi raczej jakis taki niesprawiedliwy podzial
            tych obowiazkow. Razi tez to, ze autorka ma problem z tym, ale
            raczej o wlasnej mamie nie mysli (moze sie myle, takie tylko mam
            odczucia).
            • jagoja Re: Jestem wściekła. 12.04.09, 18:41
              DOKŁADNIE TAK POWIEM !!! Powiem, żeby zajmowały się swoimi dziećmi.
              Nie chcę, żeby przeze mnie traciły najlepsze lata swego życia !!!
              Nigdy na to nie pozwolę !!!
              • ewa-krystyna Re: Jestem wściekła. 14.04.09, 08:46
                mam dokladnie takie samo zdanie.... jesli rodzice sa juz tak niedolezni,ze
                potrzebuja 24/7 opieki to chyba lepiej im w jakims domu opieki nad ludzmi
                starszymi niz u dzieci,ktore badz co badz maja juz wlasne rodziny i inne
                obowiazki... przeciez oddanie rodzicow do domu starcow nie oznacza o ich
                porzuceniu... nikt tam nie zabrania chyba odwiedzin? sama nie wyobrazam sobie
                zwalenia sie jako stara niedolezna wymagajaca calodobowej opieki do domu mojego
                dziecka,ktore jest w pelni zycia ,ma wlasna rodzine,prace,dzieci... sama w
                odpowiednim wieku przeniose sie do domu starcow smile jedyne czego bede oczekiwac
                to wlasnie odwiedzin smile wspolnie spedzania popoludnia niedzielnego czy swiat -
                wtedy nie bede czula sie "obowiazkiem" i mysle,ze ten czas bedzie mily rowniez
                dla moich dzieci i ich rodzin .... poza tym w domu starcow bede miala ludzi
                wokol mnie w tym samym wieku i z tymi samymi zainteresowaniami i "chorobami"
                bede bardziej zrozumiana przez inna staruszke,ktora rozumie o czym mowie niz
                przez np. nastoletniego wnuka/ wnuczke....
        • na_pustyni Re: Jestem wściekła. 12.04.09, 22:34
          Sama czytaj ze zrozumieniem. Dziewczyna wyraźnie napisała, że matka nie
          faworyzowała córki. Uwielbiam takie przemądrzałe bejbis.
          • maroco1977 Re: Jestem wściekła. 13.04.09, 13:28
            na_pustyni napisała:

            > Sama czytaj ze zrozumieniem. Dziewczyna wyraźnie napisała, że matka nie
            > faworyzowała córki. Uwielbiam takie przemądrzałe bejbis.

            radze ci samej czytac ze zrozumieniem, szczegolnie posty ponizej wypowiedzi
            autorki. Skad ona moze wiedziec, jak bylo, skoro w tym momencie sila rzeczy nie
            bylo jej na swiecie. no chyba, ze mama splodzila ja w wieku 12lat i wychowywala
            sie w tym domu razem z nia i bracmi. Ja mam pojecie jaka byla babcia dla mojej
            mamy, bo jest jedynaczka, ale gdyby miala rodzenstwo to ostrozna bylabym z
            wypowiedziami na ten temat.
        • nangaparbat3 marocco 14.04.09, 09:38
          Te Twoje fantazje od czapy.
          Moja tesciowa miala dwoch braci, to oni byli faworyzowani, ich zony byly
          traktowane zdecydowanie lepiej niz siostra. I cala opieka nad rodzicami spadala
          zawsze na nia, wszystkie rodzinne obowiazki.
          Na wielkanoc jechala kilkaset kilometrow, robila porzadki, do czwartej rano
          gotowala i piekła pod okiem babci, ktora nie zezwalala na żadną samodzielnośc. W
          niedziele zaczynalo sie czekanie na rodzine syna, mial do przejechania 100 km,
          zawsze sie spoxnial, zawsze parę godzin. Przyjezdżal z wystrojona, skadinad
          uroczą, zoną, która przywozila jedno wyszukane i niemajace nic wspolnego z
          wielkanoca danie - i do rytualów rodzinnych nalezalo zachwycanie sie tym jednym
          daniem. tesciowa od matki nigdy nie usłyszala dobrego słowa, w kazdym razie
          publicznie.
          a kiedy ta matka chorowala, tesciowa przeszla na emeryturę, choc ani nie
          musiala, ani nie chciala, trzeba bylo sie matką opiekowac.

          Juz zeby odsumowac - to wcale nie jest tak, ze w rodzinie najlepiej traktowane
          dzieci najbardziej opiekuja sie zniedolężnialymi czy chorymi rodzicami. Bywa na
          odwrót, i nierzadko.
          • maroco1977 Re: marocco 14.04.09, 15:04
            no tak bo jak u ciebie tak bylo, to tak musi byc wszedzie, a ja opisuje
            przyklad, ktory byl u znajomych.
    • babcia_kasi Re: Jestem wściekła. 12.04.09, 20:48
      madeleine, masz po stokroć rację!
      Opiekuję się swoją 90-letnią mama....szkoda mówić!
      Zainteresuj się projektem "wsparcie rodzin i opiekunów długotrwale zajmujących się..."
      Na 2 tygodnie można zapewnić (za darmo) pobyt w placówce opiekuńczej osobie wymagającej stałej opieki.
      W moim mieście zajmuje się tym Centrum Pomocy Rodzinie.
      Przypuszczam, że projekt jest ogólnopolski.
      Życzę, by Twoje dziecko przesypiało całe noce i pięknie się do Ciebie usmiechało, reszta niech się ułoży po Twojej myśli.
      pozdrów mamę!


      • kurka.domowa Re: Jestem wściekła. 12.04.09, 23:06
        Sranie w banię to dokładnie to, jak można podsumować gros wypowiedzi na tym
        wątku. Już dawno zauważyłam, że jest taki specjalny gatunek e-mam, które nie
        znają pojęcia "potrzeb emocjonalnych", bliscy służą im do zrobienia rodzinnej
        fotografii i prędzej rzucą się z mostu, niż przyznają, że potrzebna im pomoc. A
        ich ulubione słowo to "roszczeniowość" (aż dziw, bo chyba w tym wątku się
        jeszcze nie pojawiło, jestem w szoku). Znam zresztą taką jedną
        "samowystarczalną" w realu, dziś już jedzie na psychotropach.

        Ale do rzeczy: moja matka ma dwie siostry. Tylko ona czuła się w obowiązku
        "dochować" babcię, żadna z sióstr przez ostatnie 10 lat życia babci nie
        zaprosiła jej nawet na święta. Babcia była wyjątkowo trudnym człowiekiem (z
        perspektywy lat wiem, że cierpiała na zaburzenia paranoiczne), awantury były na
        porządku dziennym. A ja przez 18 lat dzieliłam z nią pokój! Do dziś leczę różne
        zaburzenia, stany lękowe. I wiem jedno - nie można narażać dzieci z miłości do
        rodziców. To dzieci powinny być dla nas najważniejsze. Wie to już teraz i moja
        mama. Z miłości lub z poczucia obowiązku wobec rodziców można zmarnować życie
        swoim dzieciom.

        • maroco1977 Re: Jestem wściekła. 13.04.09, 13:31
          sraniem w banie jest ocenianie tej sytuacji z prostego powodu, ze matka autorki
          jest miedzy mlotem a kowadlem, bo wiaze ja wiez zarowno miedzy matka jak i
          corka. idac twoim tokiem myslenia to babcia powinna popelnic samobojstwo, by nie
          marnowac zycia swojemu dziecku.
        • golfstrom Re: Jestem wściekła. 13.04.09, 13:34

          Każdy z nas stara się podejmować pewne zobowiązania i wypełniać je
          jak najlepiej umie. "Jak najlepiej umie" nie oznacza, że umie
          najlepiej, czasem oznacza, że umie fatalnie.

          Nie mieszkałam ze swoja babcią w pokoju, ale musiałm ten pokój z nią
          dzielić, kiedy nas odwiedzała. Też była paranoiczką, w dodatku
          intuicyjnie stosowała szantaż emocjonalny i tez wprowadzała zamęt w
          rodzinie. Moja mama, kiedy przyjeżdżała babacia, intuicyjnie
          wprowadzała podział na my (ona + babcia) i oni (mój tata, brat i ja).
          Czyli w ogóle nie umiała radzić sobie ze swoim zadaniem.

          Będąc dzieckiem szczerze babci nienawidziłam. Co nie przeszkadza mi
          rozumieć przywiązania mojej mamy do mojej babci i zastanawiac się,
          czy w przyszłości mój mąż i ja (oraz nasze dzieci) nie będziemy
          musieli nieco przeorganizowac swojego życia, jeśli trzeba się bezie
          zająć którymś z moich rodziców (lub teściową).

          Sztuką jest zrobić to tak, aby dziecko, widząc poczucie obowiązku i
          ucząc się go, nie czuło się kompletnie zepchnięte na dalszy plan i
          ignorowane.

          I tego właśnie nie potrafi matka madelaine. I - sądząc z emocji
          madelaine - nigdy nie potrafiła.
          • maroco1977 Re: Jestem wściekła. 13.04.09, 13:38
            zgadzam sie w 99% ten 1% zostawiam na to, ze jej mama moze to umiec, ale jest
            tak bardzo zmeczona cala sytuacja, ze nie ma juz sily na nic i byc moze to ja
            tez doprowadza do rozpaczy.
            • golfstrom Re: Jestem wściekła. 13.04.09, 13:58
              A ja na 99% jestem pewna, że nie umie, bo dziewczyna reaguje tak,
              jakby była chronicznie pozbawiona uwagi i zainteresowania matki.
              Gdyby nie była to miałaby dla matki więcej zrozumienia albo
              zareagowałaby mniej intensywnie.

              1% zostawiam, bo nie jestem nieomylna wink
              • jagoja Re: Jestem wściekła. 13.04.09, 21:05
                To też nie zawsze jest prawda. Moja Mama jest i była doskonałą
                Matką. Kocha/kochała nas ogromnie i nie dało się tego nie czuć. Po
                śmierci Babci powiedziała jednak, że w jej odczuciu była nie dość
                dobrą córką i nie dość dobrą matką, bo babcia wciąż miała pretensje
                (dokładnie tak jak pisano powyżej, ona również była mistrzynią
                szantażu emocjonalnego) a my - dzieci mieliśmy niedobór jej uwagi.
                Ktoś pisał powyżej, że naszym/moim zdaniem babcia powinna popełnić
                samobójstwo. Nie, nie powinna... Ale mogłaby np. mieszkać w swoim
                mieszkaniu, tam mieć opiekę profesjonalną + opiekę dzieci (ale nie
                całodobową/lub prawe całodobową) a jeśli jej na to nie stać (nie ma
                własnego mieszkania) to powinna byc oddana do domu opieki. Takie
                jest moje zdanie ! Opiekując się kimś - w tym przypadku matką, nie
                można niszczyć życia innym - w tym przypadku własnym dzieciom. Moim
                zdaniem matka w pierwszej kolejności powinna być lojalna wobec
                własnych dzieci !!!
                • golfstrom Re: Jestem wściekła. 13.04.09, 23:38
                  A mnie się wydaje, że kiedy dzieci staja się dorosłe i zakładaja
                  własne rodziny, to rodzice mają jednak prawo do własnego życia i
                  własnych decyzji.
                  Więc - o ile całkiem zrozumiałe byłyby rozgoryczenie czy żal - to
                  wściekłość i nienawiść w tym przypadku to lekka przesada.

                  No i absolutnie nie zgadzam się - mimo moich doświadczeń - z tym, co
                  napisałas powyżej, czyli z deklaracją kompletnego usunięcia się z
                  życia dzieci, aby nie marnowały swoich najlepszych lat życia.
                  Wydaje mi się, że to jest wylewanie dziecka z kąpielą i przegięcie w
                  drugą stronę.
            • maroco1977 Re: Jestem wściekła. 13.04.09, 14:08
              Ok to ja schodze na 98%, a 1% zostawiam na to co wczesniej napislam, a ten drugi
              1% na to, ze tez nieomylna nie jestembig_grin
              • golfstrom Re: Jestem wściekła. 13.04.09, 14:10
                Jak już wysłałam, to pomyślałam, że zabrzmiało to jak przytyk big_grin

                Nie miało zabrzmieć smile
    • anorektycznazdzira Re: Jestem wściekła. 14.04.09, 00:55
      Leku nie ma, zdrowo reagujesz, myślałabym a może i napisała to samo
      co Ty.

      Jeśli chcesz coś do przemyśleń, żeby się dało wziąć głebszy wdech,
      to pomyśl: może w głowie Twojej mamy, gdzieś na dnie, kołacze się
      myśl, że skoro babcia, jej mama, tak choruje, że szpital, ze lata
      lecą- kto wie, które swięta będą ostatnie. Kto wie, ile jeszcze
      będzie lat, które będą mogły spędzić razem. I może to nie tylko
      nieasertywność czy efekt egzekwujacego chamstwa jej braci, Moze
      ustępuje, bo nie chce kiedyś żałować, że mogła spędzić z kochaną
      mamą kilka chwil więcej i nie spędziła. Oni sa durni, to nie mają
      takich dylematów, a Twoja mama- pewnie mimo, ze zmęczona i ze
      swoimi problemami, ma.
    • kiecha3 Re: Jestem wściekła. 14.04.09, 08:20
      Wiesz, co? Samolubna jesteś....
      Z całym szacunkiem... skoro (jak deklarujesz niżej) potrzebujesz od matki tylko podparcia psychicznego.. czemu do niej najzwyczajniej nie zadzwonisz...? Nie pogadasz.. Ale nie... to by było zbyt proste... ty musisz mieć matkę na wyłączność.. tylko czekasz aż przyjedzie i zrobi coś za ciebie..
      Czy chociaż przez chwilę pomyślałaś o tym, by pojechać do niej i JEJ pomóc.. zamiast sama oczekiwać pomocy?? Teraz możesz jechać dać matce wózek z niemowlęciem, a sama posiedzieć z babcią.. to prawda, że nigdy nie wiadomo jak dużo czasu nam zostało... może warto..??

      Co do wujostwa.. Skoro nie próbowałaś sama z tym nic zrobić, nie masz co narzekać.. a zasłanianie się tym, że już wszyscy próbowali to wybielanie siebie.. jak na razie (z tego co piszesz) nie zrobiłaś nic, absolutnie nic, by matce pomóc..
      Ale tupet masz chyba po wujach skoro oczekiwać potrafisz w zamian nie dając nic..

      Może zacznij myśleć o innych, nie tylko o sobie... ALbo chociaż zrób coś by twoje było na wierzchu.. Może warto byś poszukała jakiegoś ośrodka paliatywnego/geriatrycznego blisko swojej mamy.. Wtedy babcia miałaby dobrą opiekę, mam więcej czasu i siły, a ty mogłabyś wykorzystywać matkę do swoich celów..
      Czasem trzeba pomyśleć, a nawet coś zrobić.. A nie siedzieć z założonymi rączkami i biadolić..
      A więc do dzieła albo usteczka w dziób....
      • madeleine.b Re: Jestem wściekła. 14.04.09, 10:16
        No to ja tak na koniec, bo już mi się nie chce pisać, bo wątek i tak rozrósł się
        przekraczając moje najśmielsze oczekiwania i chyba tez dlatego, że wiem, że to i
        tak nic nie zmieni. Otóż:

        - Wątek 'jestem samolubna' - ano jestem i kropka. To nie jest tak, że Święta w
        mojej rodzinie przygotowuje moja mama. Robimy, a raczej robiliśmy to wszyscy
        razem. Zarzucając mi, że mam pretensje, bo chciałam przyjechać na gotowe -
        bzdura. Chodziło mi właśnie o to, by móc być z bliskimi tak jak to dotąd bywało.
        Niestety wykluczone było też zaproszenie moich rodziców, bo babcia wymaga stałej
        opieki i nie podnosi nawet głowy sama, nie mówiąc o wstawaniu. Stąd moje
        samolubne pragnienie, aby akurat w te święta ktoś inny przejął trud opieki na
        siebie, bo ja mam samolubne pragnienie powielenia schematu bycia z moją rodziną
        w Święta. Fakt, że synowie babci stawiają dobro swoich rodzin ponad opiekę nad
        matką (przypominam - goście ze Szwecji...) jest również przejawem mego egoizmu.
        Pojawi się zarzut, że babcia też rodzina. Owszem i kocham ją bardzo i gdyby
        tylko warunki na to pozwalały, nie pisnęłabym słowa. No ale cóż...kolejne święta
        nasza rodzina może spędzić rozbita. Stąd mój żal do mamy. Nie o to, że ja
        księżniczka nie umiem sobie Świąt zorganizować. Ale o to, że każdy z jej braci
        potrafił dobro swojej obecnej rodziny postawić nad dobrem matki i szorstko dał
        jej to znać. A moja mama nie umie się im przeciwstawić. I podobnie z pomaganiem
        po moim porodzie. O to mam żal do tych skur...w, że mogąc i mając obowiązek
        wobec matki nie chcą się nią zająć, bo zawsze jest argument "ja pracuję", "u
        mnie nie ma kto się opiekować, bo jestem w pracy"...
        Czyli ich praca jest ważna, natomiast to, że mojej mamie urodziła się wnuczka i
        może chciałaby z nami poprzebywać, a nie może, jest mało istotne.

        - wątek 'bo ja mieszkam 1.000 km od mamy i nie narzekam' - to mnie zawsze
        rozwala. To Ty mieszkasz tak daleko i pewnie Ty taką drogę życia wybrałaś, więc
        nie narzekaj. Ja mieszkam relatywnie blisko rodziców i chciałabym móc utrzymywać
        z nimi kontakty, a nie jest mi to dane w takiej, jak zawsze formie, bo ktoś inny
        ma w d... własną mamę i ktoś inny każe mi się podporządkować pod własne plany.

        - wątek 'bo nic nie zrobiłaś' - a przepraszam co miałam zrobić? Porozmawiać?
        Spróbować wyjaśnić? Poprosić? hehehe wolne żarty.
        Właśnie stąd moja wściekłość, bo z tymi ludźmi nie da się normalnie rozmawiać.
        Pisałam już, że rozmawiała z nimi moja siostra, rozmawiał też brat. Oboje
        usłyszeli "nie Twoja sprawa" a pretensje o "wtrącanie w nie swoje sprawy" [sic!]
        i tak spadały na mamę. Nie mówię o tacie, który już nie rozmawia, a się wykłóca,
        a i tak słyszy, że oboje z mamą biadolą. O to mi właśnie chodzi, że argumenty
        nie docierają do tych ludzi, a wręcz przeciwnie. Oni w tej sytuacji potrafią
        zrobić z siebie ofiary. No, ale każdy ma swoją rację przecież.
        Wiem...może powinnam zadziałać inaczej. Zorganizować przewózkę babci, zawieźć
        pod dom jednego z synów, zadzwnonić do drzwi i uciec! Szkoda słów...

        wątek - 'jesteś taka sama, bo mamie nie pomagasz' - bez komentarza. Niech mi
        ktoś znajdzie potwierdzenie na to w tym, co napisałam, bo nie podejrzewam, żeby
        ktoś mnie znał, wiedział jak żyję, co robię i na tej podstawie rzucał te
        oskarżenia. A już szczytem jest, abym ja będąc z małym dzieckiem miała teraz
        wypełniać tych chu...ów obowiązek opiekowania się babcią, choć kiedy próbuję o
        tym dyskutować słyszę "nie wtrącaj się w nie swoje sprawy". A więc...opiekuj
        się, ale nie gadaj, bo to nie Twoja sprawa.
        Sorry, ale wybieram męża i córkę.

        wątek 'babcia pewnie faworyzowała córkę' - ech... żyję w tej rodzinie 30 lat, od
        jakiś 15 jestem w stanie rozumnie obserwować i wyrabiać sobie opinię. Na tej
        podstawie stwierdzam, że tak nie jest i nie było. Oczywiście kwestia wychowania,
        gdy mnie na świecie nie było, znana jest mi tylko z opowiadań mamy, a więc, w
        opinii wielu pań z forum, jednostronna, a tym samym mało wiarygodna, dlatego ją
        pomijam.
        Z moich obserwacji (choćby proporcji obecności babci w moim i mojego rodzeństwa
        życiu w porównaniu z kuzynostwem) wynika, że każdy z wujów ma się za co
        odwdzięczyć mamie. Pomijam kwestie finansowe, bo te również podciąga się pod
        kategorię "każdy ciągnie w swoją stronę". Z resztą nie pamiętam kiedy babcia
        (jeszcze będąc w pełni sprawną) spędziła z nami Święta pomimo iż była zapraszana.

        wątek 'czy rodzeństwo nie może Ci pomóc lub jesteś młoda, silna, nie narzekaj
        poradzisz sobie?' - powtarzam jeszcze raz. Nie jestem łamagą z dwiema lewymi
        rękami. Już pisałam czego było mi potrzeba. Teraz...rzeczywiście. Nie potrzebuję
        już ani słowa otuchy, ani nawet tej pomocy fizycznej, bo jest o niebo łatwiej,
        kiedy oswoiliśmy się z dzieckiem, ono z nami. A więc można było prawda? No...to
        po co ja tak marudzę... Zadry w sercu nikt nie widzi i nie rozumie. No ale to
        kwestia moich emocji, widać niedojrzała emocjonalnie jestem, nie mówiąc o tym,
        że niezaradna życiowo.
        A poza tym siostra i brat pomagają mi, nie tylko teraz, a ja im.
        Jednak z mamą łączą inne relacje, niż np. z siostrą.
        A jeszcze a propos nieścisłości w moich wypowiedziach o wychowaniu.
        Owszem...uważam, że mama nie wpoiła nam wielu zasad, między innymi tego, że
        warto walczyć o siebie. Nauczyła nas też wiele dobrego i to chciałabym
        przekazać mojej córce.


        I na koniec. Więcej nie będę się wynaturzać. Wrodzona skłonność do dyskusji
        wymusiła na mnie odpowiedź na te zarzuty i to też uczyniłam, ale więcej nie
        zamierzam. Jeśli komuś się chce, niech czyta to co napisałam i pisze co mu się
        podoba. Ja się z dyskusji wyłączam. A jak w rezultacie spędziłam święta?
        Powiedzmy, że cieszę się, że już się skończyły. I tyle...

    • nangaparbat3 Re: Jestem wściekła. 14.04.09, 09:54
      Wszystkie dzieci maja obowiazek opiekowac sie starymi rodzicami, w praktyce
      często ten obowiazek spada na jedno, z roznych przyczyn.
      jeśli babcia wymaga podnoszenia, opieki tak naprawdę pielęgniarskiej, dobrze by
      było (i przyzwoicie) by szanowni wujkowie zrzucali sie na pielegniarke. Jest ich
      trzech, wiec chyba nie bedzie to dla nich finansowa ruina. A Twoja mama bedzie
      miala pomoc, bedzie mogla wyjsc z domu, odpocząc, pobyc z Tobą i Twoim dzieckiem.
      • epistilbit Re: Jestem wściekła. 14.04.09, 11:50
        Wreszcie głos rozsądku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka