13.04.09, 21:55
Czy rodzice są tak skonstruowani, ze bronią swoje dziecko za wszelką cenę? Czy to tak jest , niejako odgórnie z racji bycia rodzicem, że tylko temu wlasnemu dziecku się wierzy? Mam koleżankę , ktorej mąz ma problem z alkoholizmem i postrzegana jest ona przez tesciów jako wariatka, ktora z wlasnego męża zrobila alkoholika. Ci ludzie nie przyjmują żadnych argumentów, nie wiedzą co w tym domu dzieje się na codzień, bo mieszkają daleko od nich. Tym bardziej, że ow mąż nie znęca się nad rodzina, ba pracuje nawet niezle zarabiając, natomiast wykancza kobietę psychicznie
9tym, ze nie chce się leczyc, a uzalezniony jest nie tylko od picia ale takze od leków). Teściowa twierdzi, że "brudy powinno prać się we wlasnym domu".
Obserwuj wątek
    • mynia0 Re: Rodzice 13.04.09, 21:59
      tak bywa. niestety...

      trzeba miec na tyle mądrości rodzicielskiej, żeby widzieć w dziecku
      także i to, że unikatem nie jest i popełnia błędy. trzeba mie cna
      tyle miłości, żeby pomóc, a nie zamiatac problemy pod dywan,
      wypierać z siebie to, że moje dziecko jest zdolne do tego czy
      tamtego... często rodzice wstydza się z adzieci i dlatego wybielaja
      je w oczach innych.

      a ja tam lubie nazywać rzeczy po imieniu, i mam nadzieję, że mi tak
      zostanie wink
    • marzeka1 Re: Rodzice 13.04.09, 22:01
      Znaczy teściowa przynajmniej "Moralność pani Dulskiej" z lektur szkolnych
      przeczytałam.
      Tylko, że znajoma jest już chyba dorosła i skoro ma niechcącego się leczyć
      alkoholika w domu, to nie rodziców/teściów powinna obskoczyć, tylko samej
      spróbować przerwać psychiczną przemoc i życie na co dzień z pijakiem. Poza tym,
      ciągle pokutuje mit, że co to za facet, co nie wypije, pracuje, więc na prawo
      się napić- teściowie pewnie z tych tak myślących.
    • karra-mia Re: Rodzice 13.04.09, 22:04
      u mnie jest tak: moja mama wręcz przeciwnie, bardzo łatwo jej
      uwierzyć w moją winę, trudno przekonać do tego, że to jednak nie ja
      moja teściowa znów nawet jak mój szwagier przyszedł naćpany do domu
      próbowała nam wmówić, że on wypił jedno piwo i tak mu odstrzeliłouncertain
    • joanna35 Re: Rodzice 13.04.09, 23:04
      Aktualnie mam w rodzinie sytuację, w której od kilku lat nastolatka,
      obecnie 20latka , robi matce pranie mózgu, a ta to łyka jak młode
      pelikany - jak to ktos obrazowo określiłwink. Dziewczyna kiedy miała
      15 lat poznała fajnego chłopaka 5 lat starszego i w przyszłym roku
      chce wychodzić za niego za mąż. Jest na pierwszym roku dietetyki,
      nie zarabia na siebie i nie pochodzi z domu bogatego, a wręcz
      przeciwnie, jej rodzice długów mają więcej niż włosów na głowie. Z
      dziewczyną nie rozmawiam, bo młoda i głupia więc i tak nie dotrze,
      próbowałam z mamusią, że życie to nie bajka, że trzytygodniowa
      zabawa w dom i rodzinę na wyjeździe nad morzem nijak się ma do
      prawdziwego życia. Pomijając naukę pannica nie ma w domu żadnych
      obowiązków. Chłopak niedawno stracił pracę,wprawdzie dość szybko
      znalazł nową , ale róznie może być w przyszłości ma skończone
      studium farmaceutyczne, pracuje jako kierowca na śmieciarce.I co. I
      w mamusi odzywa się lwica, reaguje tłumioną agresją, a argumenty
      jakie podaje mnie powalają na kolana - że chłopak bedzie miał 26
      więc już nie jest taki młody(ona sama miała 26 lat jak wychodziła za
      mąż), że tak się kochają. Sorry, może to nie za bardzo w temacie,
      ale musiałam się wygadać. Jestem dziewczyną rozczarowana jak
      cholera, ale nie rozumiem jej matki, tego parcia do wydania córki za
      mąż. Rozumiałabym gdybyśmy żyli w XIXwieku.Dziewczyna niby mądra,
      dobrze się zawsze uczyła, przed maturą zdecydowała, że rezygnuje z
      farmacji,bo tam trzeba ostro zakuwać, wybierze studia lajtowe, żeby
      tylko mieć magistra. Jessssuu, gdyby moja córka wypaliłą z takim
      pomysłem to uznałabym, że dałam ciała jako matka na całej linii.
      • alfa36 Re: Rodzice 13.04.09, 23:15
        Mam 3 latnie dziecko a oprócz niego wychowuję wspolnie z mężem jego dziecko (nastolatka). Często zastanawiam się, jak zachowalabym się, gdyby moje male dziecko w przyszlosci zachowywalo się tak jak mężowski nastolatek. I dochodzę do wniosku, że będę bardziej stanowcza. Np. nastolatek wraca wieczorem w wielki piątek do domu, naklada sobie na talerz bigos. Zwracam mu uwagę (mąz już spi), ze jest wielki post (ktorego przestrzegamy w domu) a on na to, ze wybierze mięso z bigosusmilegdyby kiedykolwiek moje dziecko tak zrobilo, wyrwalabym ten nieszczęsny talerz mu z ręki i niewatpliwie zrobilabym dziecku awanturę za nieprzestrzeganie regul panujących w domu. Następnego dnia, na moją opowieść o tym bigosie mąz stwierdzil, ze to nie jego sumienia a jego syna- nastolatka. Ot, nic się nie stalo.
        • joanna35 Re: Rodzice 13.04.09, 23:28
          A mnie się wydaje, że rodzice nie są tylko od glaskania po główce.
          Owszem, przed obcymi, nawet dalszą rodziną, bronię dziecka jak
          lwica, ale kiedy rozmawiam z nim na osobności(a rozmawiamy często na
          życiowe tematy, mimo, że mój syn ma raptem 10 lat)mówię mu co jest
          nie tak czy wręcz źle, bo uważam, że rodzice od tego są.W sytuacji
          opisywanej przeze mnie w poprzednim poście nie mogę zrozumieć, jak
          matka moze nie zadać swojej przemądrzałej córce fundamentalnego
          pytania "z czego będziecie żyli, jeśli twój mąz straci pracy a zanim
          ty podejmiesz ?" Rozszerzyłabym to o pojawienie się dziecka, nie daj
          Bóg chorego. W jaki sposób on że swej pensji utrzyma studiującą żonę
          i ewentualne dziecko, aha i zrobi opłaty za wynajem mieszkania, bo
          chłopak ma dom, ale ona nie chce mieszkać w jednym domu z jego matką
          i będą czegoś szukac. Sorry, ale aż mną trzęsie. Gdybyście
          posłuchały tej matki - wszystkie rozumy pozjadała, ale oczywistych
          spraw nie widzi.
    • opal1977 Re: Rodzice 14.04.09, 12:58
      Wydaje mi się, że nie wszyscy, ale duża część z całą pewnością tak. Myślę, że
      wynika to z tego, że wady swoich dzieci postrzegają jako swoją wychowawczą
      porażkę. I łatwiej zrzucić winę na synową 'wariatkę' niż przyznać, że to z
      synkiem jest coś nie tak. I oni przy okazji też są w porządku.
    • dlania Re: Rodzice 14.04.09, 13:04
      Ech, skąd ja to znam... Moja teściowa nawet twierdzi, że Dulska była prawdziwie
      oddaną rodzinie, kochająca kobietą...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka