alfa36
13.04.09, 23:03
Piszę zainspirowana wątkiem o miłości. Jak to jest, ze niektórzy ludzie nie potrafią otrząsnąć sie po śmierci meża/ żony a inni bardzo szybko układają sobie życie na nowo? Czy to znaczy, że ci pierwsi kochali więcej? Drudzy mniej? Czy to raczej kwestia charakteru człowieka? Sama jestem drugą żoną swojego męża, ktorego poznałam dokładnie 2 lata po tym, jak zmarła mu jego pierwsza żona. Wiem też, ze już wczesniej (po roku) spotykal się z kimś.Pierwsza żona mojego męża była jego wielka miłością, dlugo ze sobą chodzili, byli 8 lat małżeństwem. Jak to się stało, ze tak szybko szukał kogos na resztę życia (bo szukal, nie spotkalismy się przypadkiem). Mąz twierdzi, że nie chcial być sam. Tylko dlaczego tak szybko chcial byc z kimś (nie chce na ten temat rozmawiać). Charakter? Czy może przez lata małżenstwa uczucie spowszednaiło (to chyba niemożliwe)? Tak mnie naszło, bo znam kobietę, ktora momo upływu lat wciąz nie może otrząsnąć sie po smierci męża (tyle , że małżeństwem bylo 30 lat).