Właśnie wróciłam z weekendu na wsi. Dwa dni bez kompa, cisza, spokój, spacery nad jeziorem, spotkania ze znajomymi, grill, wino do kolacji i degustacja domowych nalewek, a do tego przywiozłam dwa kilogramy ohydnych, sztucznie barwionych cukierków z odpustu. Możecie zazdraszczać