Jaki był najszczęśliwszy dzień w Waszym życiu, taki do którego często wracacie, wspomnienia poprawiają Wam humor...?
Doszłam do wniosku, że u mnie nie był to ani ślub, ani urodzenie dzieci, tylko taki jeden fajny, w czasie wakacji w Grecji kilka lat temu: rejs malutkim statkiem po morzu, wokół wysepki, cudowne słońce, wiatr we włosach, nurkowanie w błękitnej wodzie, opalanie na kamienistej plaży, rozbierana sesja zdjęciowa wykonana przez męża wśród dzikich oliwek.....żadnych trosk, zmartwień, telefonów....sielanka! Co prawda dzień ten zaowocował 9 miesięcy później w postaci naszego synka....