Dodaj do ulubionych

"Autystyczna" matka

21.05.09, 23:53
Witam serdecznie. Jestem tu nowa - tzn. od bardzo dawna czytam to
forum, ale nigdy dotąd nie wypowiadałam się w żadnym wątku.
Myślałam, że dzięki samej lekturze poruszanych tu problemów znajdę
wskazówki do rozwiązania swojego, ale niestety, albo taki problem
jeszcze nie był poruszany, albo ja go przeoczyłam. Sprawa, o której
za chwilę napiszę jest dla mnie bardzo ważna, tym bardziej, że
dotyczy nie tylko mnie lecz także mojego syna, dlatego bardzo proszę
dać sobie na wstrzymanie i nie wyładowywac na mnie swoich
frustracji. Będę wdzięczna za każdy podsunięty kreatywny
pomysł.
Jak często Wasze dzieci mówią Wam " kocham Cię , mamo"? Mój 12 letni
syn czyni mi takie wyznania non stop - kilka, kilkanaście razy
dziennie. Zaczyna mnie to coraz bardziej irytować, żeby nie
powiedzieć, że doprowadzać do cieżkiej cholery. Z coraz większą
trudnością przychodzi mi powstrzymywanie się przed skwitowaniem tych
słów złośliwym, lekceważącym uśmiechem. Coraz większą trudność
sprawia mi odpowiadanie, że też go kocham. Na litość boską ile razy
dziennie można słyszeć to słowo i ile je wypowiadać. W przypadku
mojego syna dużo, za dużo - jak dla mnie. Ja, niestety, nie należę
do tych słodkich mamusiek( z całym szacunkiem), które lubią być
zagłaskiwane na śmierć i same zagłaskują. Nie wymagam od nikogo
nieustannej adoracji, mówienia mi " kocham cię" 500 razy dziennie
czy konieczności przebywania w moim towarzystwie 24 godziny na dobę.
Wręcz przeciwnie - duszę się od nadmiaru zainteresowania moją osobą.
Lubię być sama, nie przeszkadza mi cisza wokół mnie. Gdyby tak
zachowywał się mój mąż to już dawno załatwiłabym sprawę, ale jak mam
to zrobić z dzieckiem, żeby nie zranić jego uczuć? Czy to jest
normalne, że 12 letni chłopak chce się przytulac do matki i non stop
czyni jej wyznania? Nie wiem. W każdym razie, bez względu na
odpowiedź na dwa powyższe pytania to ja mam problem i muszę go
dobrze rozwiązać. Proszę o pomoc.
Obserwuj wątek
    • mruwa9 off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 00:09
      wink
      (patrzac na nieprzypadkowy pewnie nick)?
      Czy naprawde masz rozpoznanie ze spektrum autyzmu? Jesli tak- czy
      nie masz kontaktu z psychologiem, psychiatra, psychoterapeuta, ktory
      moglby Ci pomoc w rozwiazaniu Twojego problemu?
      • lisbeth_salander Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 00:20
        To nie chodzi o autyzm, jako taki. Być może gdybym urodziła się
        innym rodzicom byłabym jedną wielką przytulanką, ale moi rodzice, a
        zwłaszcza matka nigdy nie powiedziała mi, że mnie kocha, nie
        pamiętam, żeby mnie kiedykolwiek przytuliła, za to wyzwiska były
        prawie na porządku dziennym, a zdarzało się i bicie kiedy mamusi
        puściły nerwy. Byłam dzieckiem bezproblemowym, grzecznym, wzorową
        uczennicą itp. stale zabiegającą o akceptację mamusi i zawsze coś
        było nie tak, nigdy nie przepusiła okazji, żeby się czegoś
        przyczepić. To tyle jeżeli chodzi o warunki w jakich wyrastałam,
        dla zobrazowania co mam na myśli pisząć "autyzm" Całe życie był we
        mnie głod miłości, ciepła itp, a teraz nie potrafię ich nawet
        przyjąć od własnego dziecka?
        • lisbeth_salander Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 00:23
          Przecież na zdrowy rozum każda normalna matka byłaby pewnie
          zadowolona, że syn tak ją kocha, że okazuje jej miłość - słowami.
        • fajka7 Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 00:25
          Dlatego trudno wywazyc czy to dziecko ma problem, czy jednak Ty. Byc
          moze jego zachowanie jest jakims mechanizmem powiazanym z Twoimi
          problemami z bliskoscia, ktore opisujesz, a sa spore.
          Jak dla mnie, to kwestia dla psychologa, a nie na forum.
        • mruwa9 Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 00:26
          przyjac jak przyjac od dziecka,..ale czy jestes w stanie to cieplo i
          milosc dziecku dac?
          Nie jestem psychologiem, ale IMHO Tobie przydalaby sie rzetelna, z
          prawdziwego zdarzenia, psychoterapia, zeby przerobic Twoje
          traumatyczne doswiadczenia z dziecinstwa. Probowalas tej sciezkì?
          • lisbeth_salander Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 00:31
            mruwa9 napisała:

            > przyjac jak przyjac od dziecka,..ale czy jestes w stanie to cieplo
            i
            > milosc dziecku dac?
            Mówiąc 500x dziennie " kocham cię" - nie. Dla mnie słowo " kochać"
            to czasownik, więc realizuje się w działaniu - pomocy przy
            odrabianiu lekcji, przepytaniu przed klasówką, ale też jako "pół
            godziny dla rodziny" czyli czas tylko dla niego, wyjście do kina, na
            spacer, na rower, rozmowy. A przy tym cały czas mam wrażenie, że on
            się czuje niekochany. Co więcej mogę zrobić?
            • fajka7 Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 00:46
              No to blad. Ty sie nim opiekujesz, a nie kochasz. To wszystko moze
              robic kazdy, ale tylko matka kocha miloscia matczyna.
              Czyli potrafi byc blisko, czuc, rozumiec. Nic dziwnego, ze masz
              wrazenie, ze on sie czuje niekochany. W dodatku daje wyrazne sygnaly
              stale zapewniajac Cie o swojej milosci. Prosi Cie o milosc jakby, o
              bliskosc, ktorej dac nie mozesz, bo Cie nikt tego nie nauczyl.
              Idz do psychologa, naprawde warto.
              • lisbeth_salander Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 00:51
                Skoro nie kocham syna miłością matczyną(możesz uściślić co masz na
                mysli?), skoro nie jestem blisko, nie rozumiem go i nie wspieram to
                dlaczego to do mnie przychodzi z wszystkimi problemami? To dlaczego
                to mnie zwierza się ze swoich lęków, niepokojów, problemów z
                kolegami, ze szkołą? Dlaczego to do mnie się przytula oglądając
                film?
                • fajka7 Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 01:00
                  Dlatego przychodzi do Ciebie, bo on Cie kocha bezwzglednie, poniewaz
                  jestes matka. I po prostu Cie potrzebuje jak kazde dziecko
                  potrzebuje mamy i taty.
                  Milosc matczyna, to milosc, ktora matka obdarza wlasne dziecko, a
                  nie np. partnera.
                  Widze, ze zaczynasz kwestionowac i mam wrazenie, ze chcesz sie
                  obronic, bo wolalabys uslyszec, ze masz problem wychowawczy z synem,
                  a nie ze soba.
                  Ale tu nikt Cie do niczego nie bedzie zmuszal.
                  Akurat trafilas na moja opinie, a ja uwazam, ze skoro Twoja mama nie
                  okazywala Ci milosci w sposob bezposredni, skoro nigdy nie
                  powiedziala Ci, ze Cie kocha (co jest dramatem tak naprawde), to
                  najprawdopodobniej masz z tym powazny problem i nie jestes w stanie
                  dac swojemu dziecku tego, co jest mu potrzebne.
                  To moja opinia, nie musisz sie z nia zgadzac. Zapewne wkrotce ktos
                  inny przedstawi swoje zdanie, ktore bedzie bardziej po Twojej mysli.
                  • mruwa9 Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 01:12
                    Ja sie zgadzam z fajka. Moim zdaniem naprawde warto poszukac
                    profesjonalnej pomocy psychologicznej lub psychoterapeutycznej, dla
                    dobra wlasnego i dla dobra dziecka. Dla Waszych obecnych i
                    przyszlych relacji.
                  • lisbeth_salander Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 01:18
                    Odkąd czytam to forum zawsze dziwi mnie łatwość oceniania czyjeść
                    osoby, wydawania sądów bezpodstawnych. Ty przecież nie zadałaś mi
                    ani jednego pytania na temat moich relacji z dzieckiem czy innymi
                    ludźmi. Na podstawie jedynie moich relacji z matką stworzyłaś sobie
                    obraz daleki od rzeczywistości. I z uporem maniaka negujesz sprawy,
                    które nijak nie pasują ci do obrazu psychopatki, który sobie
                    stworzyłaś. Pominęłaś jedną rzecz, podobnie jak osoba odpowiadająca
                    poniżej - chcę dla mojego dziecka jak najlepiej, ostatnią rzecz
                    jakiej chcę to żeby czuło się niekochane i powtórzyło moją historię.
                    Wspieram moje dziecko zawsze wtedy gdy tego potrzebuje, nie
                    krytykuję, nie wyzywam, nie biję, nie ośmieszam, dużo rozmawiam -
                    także na temat moich nieodciągnięć. Nie mam oporów przed
                    powiedzeniem przepraszam, gdy czuje się zraniony czy jest mu przykro
                    z mojego powodu. I WIEM, o czym pisałam w pierwszym poście, ze to JA
                    mam problem.
                    • hanna26 Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 09:07
                      Ależ to oczywiste, że kochasz swojego syna. Czy ja gdzieś napisałam,
                      że go nie kochasz? Mylisz emocje z uczuciami. Kochasz go na pewno,
                      bo gdybyś go nie kochała, nie pisałabyś o swoim problemie na forum.
                      Nie spodziewałam się także po Tobie wybuchów emocji w postaci bicia,
                      krzyków, wyzwisk itd. Opisałaś siebie jako osobę chłodną
                      emocjonalnie, a czowiek bije czy krzyczy przeważnie właśnie pod
                      wpływem emocji. Ty im się raczej nie poddajesz, więć spodziewać się
                      po Tobie wrzasków także nie należy.
                      Napisałam, co moim zdaniem mogłabyś zrobić i jaka moim zdaniem jest
                      przyczyna takiego a nie innego zachowania syna. Jeżeli nie podoba Ci
                      się moja odpowiedź, to ja już nic na to nie poradzę. Żegnam.
                      • lisbeth_salander Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 13:52
                        Jestem typem choleryka i dość łatwo wyprowadzić mnie z równowagi.
                    • nutka07 Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 09:09
                      Nie powielasz poniekad zachowan swoich rodzicow? Zastanow sie. Czasm choc bardzo
                      bysmy chcieli, wyryte schematy powtarzamy wbrew sobie. Nikt nie przeczy temu, ze
                      chcesz dla syna jak najlepiej.
                      Bedziesz potrafila dac mu milosc i czulosc w taki zwykly sposob. Poprostu
                      naturalnie podejsc przytulic, powiedziec kocham cie, dac cieplo? To sie czuje
                      poprostu, ta milosc, akceptacje, zrozumienie. Nie zawsze trzeba mowic, gesty,
                      dotyk w sposob jaki sie to robi 'mowi' sam za siebie. Umiesz to zrobic? Zapewne
                      o to chodzi dziecku. O tym mowa.

                      Czytajac to co napisalas czulam chlod. Poprstu chlod. Jakby pisala to osoba
                      zajmujaca sie dzieckiem na okreslonych zasadach. Np. pedogog szkolny.

                      > Wspieram moje dziecko zawsze wtedy gdy tego potrzebuje, nie
                      > krytykuję, nie wyzywam, nie biję, nie ośmieszam, dużo rozmawiam -
                      > także na temat moich nieodciągnięć.

                      To co napisalas powinno byc norma. Zadne medale ani poklony sie za to nie naleza.

                      > chcę dla mojego dziecka jak najlepiej, ostatnią rzecz
                      > jakiej chcę to żeby czuło się niekochane i powtórzyło moją historię.

                      Jak obecnie wyglada sytuacja? Czy nie jest wlasnie tak jakbys nie chciala? Czy
                      nie powtarzasz tego?

                      Nie trzeba robic dokladnie tego samego co wlasni rodzice. Czyt. bic, obrazac,
                      wysmiewac zeby zafundowac dziecku brak milosci. To bicie czy wysmiewanie bylo
                      poprostu grubsza 'otoczka' braku milosci i zrozumienia.
                    • e_r_i_n Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 09:22
                      Pisząc na forum wystawiasz się na sądy.
                      I na podstawie tego, co piszesz, odnoszę takie samo wrażenie, jak Fajka.
                      Owszem, masz świetne relacje z synem w obszarze 'operacyjnym'. Ale sama widzę po
                      moim dziecku (też już ośmioletnim), jak dużo czułości ono potrzebuje. Skoro
                      miałaś problem z otrzymaniem czułości w dzieciństwie i sama piszesz, że teraz
                      masz problem w jej dawaniu, to zachowanie dziecka jest w 100% zrozumiałe.
                    • malila Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 10:06
                      Nie sądzę, żeby Fajka pominęła fakt, iż chcesz dla swojego dziecka
                      jak najlepiej. To IMO raczej Twoja obawa przed tym, że będziesz
                      podobna do swojej matki, zobaczyła w słowach Fajki obraz
                      psychopatki. Mnie to przez myśl nie przeszło, chociaż zgadzam się z
                      tym, co ona napisała.
                      Nie ulega wątpliwości, że bardzo kochasz swoje dziecko. I zupełnie
                      nie w tym rzecz. Tu chodzi raczej o to, że broniąc się przed ranami,
                      które zadawała Ci Twoja matka, stworzyłaś sobie emocjonalny pancerz
                      ochronny. Ta potrzeba miłości, o której pisałaś, wciąż w Tobie jest,
                      ale się od niej odcięłaś, żeby nie bolało. W momencie kiedy człowiek
                      tworzy rodzinę, jego problemy stają się problemami rodziny. Ten
                      problem, jeśli jest odsuwany, uaktywnia się zazwyczaj przez
                      najsłabszą osobę w układzie, którą najczęściej jest dziecko. Innymi
                      słowy: na realne dziecko przechodzą emocje "dziecka wewnętrznego",
                      które rodzic nosi w sobie.
                      Chyba żadna z nas nie chce Cię zranić i nie uważa za psychopatkę. Ja
                      po prostu widzę kobietę, które potrzebuje, żeby zagoiły jej się
                      rany. Dopóki się nie zagoją, każdy dotyk będzie bolesny i dlatego
                      będziesz go unikać. A tego dotyku właśnie dziecku brakuje.
                      Tak ja to widzę.
                      Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że takie stawianie sprawy przed
                      człowiekiem, który boi się, że może robić krzywdę swojemu dzieku
                      (obawa nie jest faktem i często ma niewiele wspólnego z
                      rzeczywistością), nie jest najlepszym pomysłem i zastanawiam się
                      teraz, czy w ogóle to wysyłaćwink
                      i dlatego ja także uważam: to nie jest sprawa na foru. Te supły
                      pomoże Ci rozplątać dobry psychoterapeuta.
                • nutka07 Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 09:19
                  Bo jestes jego MAMA. I dzieci takie sa (zapewne do czasu, bo jako dorosly
                  zweryfikuje Wasze relacje). Dziwne?
                  Dziecko Cie kocha a Ty je odrzucasz. Odrzucasz jego milosc i sama mu nie dajesz.
                  Nie umiesz dawac i nie umiesz przyjmowac.

                  Wiesz co to jest straszne. Naprawde.
                  • siasiuszek Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 09:27
                    Nie no przesadzacie, nie wam oceniać czy ona kocha swojego syna czy
                    nie, sama chyba wie najlepiej jak jest. Ja żadnego chłodu nie
                    wyczułam i zdaje sobie sprawy, że nie wszyscy lubią nachalne
                    wyznania, ona też jest człowiekiem i ma prawo czuć się nie
                    komfortowo w takiej sytuacji. To, że 12 letnie dziecko mówi, że ja
                    kocha i okazuje jej uczucia nie świadczy o jej chłodzie
                    emocjonalnym, bo ktoś go musiał tego nauczyć.
                    • nutka07 Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 09:41
                      Nie chodzi o tylko o wyznania. Dla autorki wyznacznikiem milosci jest odrabianie
                      lekcji, przepytanie przed klasowka, wyjscie do kina, na rower. Napisala wyzej,
                      ze pomimo tego ma wrazenie, ze syn czuje sie nie kochany. Czyli jest cos na rzeczy.

                      Siasiuszek ja to wszystko moge dla Ciebie zrobic. Moge Cie zabrac do kina, na
                      rower, pogadac z Toba i co Ci w ten sposob okaze? On to wszystko moze zrobic z
                      kolega i z z kolezanka. Czegos tu poprostu brakuje.

                      Autorka sama w tym widzi problem dlatego napisala. Cyt. ''Całe życie był we
                      mnie głod miłości, ciepła itp, a teraz nie potrafię ich nawet
                      przyjąć od własnego dziecka? ''

                      Nie kazdy umie przyjac milosc, nie kazdy umie okazac. Jezeli nie umiesz okazac
                      milosc w sposob conajmniej 'zadowalajacy' bliska osobe to czego sie spodziewasz?
                      • siasiuszek Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 09:48
                        Co jest dla Ciebie wyznacznikiem miłości jak nie troska i spędzanie
                        wspólne czasu????. Wyobraź sobie, że Twoje 12 letnie dziecko mówi Ci
                        500 razy, ze cię kocha, nawet jakbyś nie wiem jak uczuciowa osobą
                        była przez pierwszy tydzień miesiąc jest to urocze, ale na dłuższą
                        metę każdego by szlak jasny trafił. Ten dzieciak się zachowuje jak
                        wampir emocjonalny.
                        • nutka07 Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 10:12
                          Czulas sie kiedykolwiek niekochana? Brakowalo Ci czulosci, milosci?
                          Zainteresowanie nie rowna sie calkowicie milosci.

                          Mslisz, ze Twoje dziecko odczuloby roznice gdyby wolny czas w tygodniu spedzalo
                          ze mna zamiast z Toba? Zrobilabym dla niego to co Ty.
                          Poza tym autorka sama wszystko opisala, jak postrzega siebie i swoje uczucia.
                          Odnosze sie do tego wszystkiego. Nic wiecej nie wiemy.

                          Gdzie jest ojciec w tym wszysstkim. Czy maz autorki jest ojcem dziecka itd.
                          Przyczyny moga byc rozne ale wiem tyle ile napsiala ona sama.
                          • siasiuszek Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 10:19
                            Myślę, że moje dziecko, jaki i każde dziecko zauważyłoby różnice
                            między Tobą a swoją mamą wink
                            • nutka07 Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 10:49
                              Tak tak smile chcialam Ci zobrazowac o co mi chodzi. Chodzi o to, ze pewne rzeczy
                              moga dac nam inni ale bedzie to inaczej smakowac. I moze poprostu ten syn chce
                              poczuc cos wiecej.
                      • siasiuszek Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 09:52
                        A jeszcze jedno, mogę sobie wytłumaczyć takie zachowanie chłodem
                        matki przy małym dziecku, ale nie przy nastolatku.
                • bszalacha Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 11.08.09, 23:29
                  ...bo CHCE,ŻEBYŚ GO KOCHAŁA !
            • hanna26 Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 01:04
              No, najwyraźniej chłopak czuje Twój chłód i bardzo potrzebuje
              Twojego ciepła. Nie powtarzałby tych słów do znudzenia po tysiąc
              razy, gdyby chociaż raz uzyskał taką odpowiedź, jaką oczekuje. Ale
              skoro wciąż powtarza, to znaczy, że tego ciepła zwyczajnie mu nie
              dajesz.
              Jaka jest na to rada? Skoro jesteś chłodnym człowiekiem z natury,
              nie lubisz sie otwierać, to raczej nie należy oczekiwać, że w pewnej
              chwili ten jego głód ciepła będziesz potrafiła zaspokoić. Jedyne, co
              mi przychodzi do głowy to szczera rozmowa. Pogadaj z nim, wytłumacz,
              że taką już masz naturę, że nie bardzo potrafisz miłości okazywać,
              okazujesz ją w działaniu, ale to nie znaczy... itd.
              Nie wiem, może coś przegapiłam, ale jakoś umknął mi ojciec chłopca,
              on też powinien z nim pogadać.
              Prawdę mówiąc smutna konkluzja mi się nasuwa. Czas biegnie szybko,
              nawet się nie obejrzysz, jak za kilka lat syn dorośnie i
              przestaniesz u Ciebie szujać ciepła. Pytanie, czy będzie tego ciepła
              nadal potrzebował i u kogo je znajdzie.
              • hanna26 Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 22.05.09, 01:07
                Oczywiście miało być: przestanie u Ciebie szukać ciepła. Wkradły się
                literówki, przepraszam.
            • bszalacha Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 11.08.09, 23:28
              I masz rację,Kobieto!
              Trzeba ją tylko wyartykułować swojemu synowi.Czego się boisz?Że
              odbierze tojako brak miłości z Twojej strony?Być może,ale to już
              kolejny problem:co odpowiedzieć,gdy ktoś mi wyznaje miłość.Skłamać z
              grzeczności,czy powiedzieć"ale ja nie".
              Najlepiej podziękuj,że Cię kocha,powiedz,że to ważne,gdy ktoś nas
              kocha.
              Bo to ostatnie na pewno nie jest kłamstwem.
        • chirlitka Re: off topic-milosniczka Stiega Larssona? 24.05.09, 19:57
          niestety, ze mną jest podobny problem i tutaj naprawdę konieczna jest terapia
    • siasiuszek Re: "Autystyczna" matka 22.05.09, 08:46
      Nie mam 12 letniego syna, ale czy dzieci w tym wieku naprawdę aż tak
      są uzależnione emocjonalnie od matki i aż tak bardzo pragną jej
      miłości i zainteresowania?? Ja sobie tego nie przypominam ze swojego
      dzieciństwa. Co innego 2-6 latek, ale 12 latek?? Myślałam, że dzieci
      w tym wieku już żyją bardziej swoim, życiem a nie życiem rodziców i
      owszem potrzebują miłości, ale nie aż tak zachłannie. Nawet jak syn
      czuje jej chłód emocjonalny i próbuje się do niej zbliżyć, to jednak
      mówienie 500 razy kocham cię przez 12 syna, nie jest zupełnie
      normalne.
      • myga Re: "Autystyczna" matka 23.05.09, 10:01
        siasiuszek napisała:

        > Nie mam 12 letniego syna, ale czy dzieci w tym wieku naprawdę aż tak
        > są uzależnione emocjonalnie od matki i aż tak bardzo pragną jej
        > miłości i zainteresowania??
        _______
        Pamietam, jak moj synek w tym wieku nie pozwalal sie przytulic ani nawet
        poglaskac po glowie, taki zrobil sie niedotykalski, wstydzil sie czulosci...
        Dopiero teraz, a jest juz studentem, pozwala sie do siebie przytulic. I
        pamietam, bylo mi troche smutno.
    • siasiuszek Re: "Autystyczna" matka 22.05.09, 08:59
      I jeszcze jedna ważna moim zdaniem informacja - czy twój syn zawsze
      tak miał, czy to dopiero od niedawna??
    • bri Re: "Autystyczna" matka 22.05.09, 09:01
      Może mu powiedz ciepło i z uśmiechem: "Wiem, że mnie kochasz, synku.
      Nie musisz tego nawet mówić".
      • aurita Re: "Autystyczna" matka 22.05.09, 09:37
        Podoba mi sie smile

        > Może mu powiedz ciepło i z uśmiechem: "Wiem, że mnie kochasz, synku.
        > Nie musisz tego nawet mówić".


        mozesz nawet dac mu buziaka, a co!!!!
      • nangaparbat3 Bri 22.05.09, 14:10
        Bo zgłupiałam - Ty tak serio czy żartujesz?
        Zabrakło mi komunikatow niewerbalnych.
        • bri Re: Bri 22.05.09, 15:11
          Ale o co konkretnie Ci chodzi, bo ja nie kumam? Twoim zdaniem tak do
          dziecka powiedzieć nie można?
          • nangaparbat3 Re: Bri 22.05.09, 16:37
            Można.
            Ale człowiek - zazwyczaj, za to niezaleznie od wieku - mowi "kocham cię" nie po
            to, by poinformowac o stanie swych uczuc, ale by uslyszec zapewnienie, że jego
            uczucie jest wzajemne.
            Chyba ze to mówi rodzic do dziecka, albo ktos bardzo, bardzo silny, kto bez
            miłosci ukochanej osoby moze sie obejsc. Ale na pewno takim kims nie jest
            dwunastolatek.
            • bri Re: Bri 22.05.09, 17:08
              Może parę razy, kiedy byłam jakimś niezdrowym związku czułam
              potrzebę uciekania się do takich manipulacji, ale nigdy w stosunku
              do swoich rodziców. Nie wydaje mi się też, żeby moja córka
              mówiąc "kocham Cię" potrzebowała zapewnienia wzajemności. Zupełnie
              nie odbieram takiego oczekiwania z jej strony.

              W stosunku do osób dorosłych poczucie, że mogę się obejść bez
              miłości ukochanej osoby, jest moim zdaniem normalne. To raczej
              niezbyt zdrowe być tak uzależnionym od kogoś, żeby nie dało się żyć
              bez jego miłości.

              Swoją drogą irytują mnie bardzo (dorosłe) osoby, które zamiast mówić
              wprost, co im leży na sercu, stosują takie wybiegi.
              • nangaparbat3 Re: Bri 22.05.09, 17:18
                Mnie nie irytują.
                Myślę ze bardzo rzadko tę akurat manipulację stosują świadomie.
                Natomiast niezależnie od potrzeb Twojej córki (czy raczej Twoich wyobrażeń na
                ten temat) zapewnienie o wzajemnosci wydaje sie czyms naturalnym, odruchowym
                niemalże.
                • anorektycznazdzira Re: Bri 22.05.09, 19:10
                  No właśnie, 100% racji. Kiedy synek lub córka (a ta ma akurat 12
                  lat) mówi mi że mnie kocha, albo zabiera sie do całowania, to nei
                  wyobrażam sobie innej reakcji niż odpowiedź, że ja też kocham
                  i "odcałowanie" przymilajacego się dziecka. Przecież to jasne, ze
                  tego ono potrzebuje.
                • bri Re: Bri 22.05.09, 19:47
                  zapewnienie o wzajemnosci wydaje sie czyms naturalnym, odruchowym
                  > niemalże.

                  Ale kto mówi, że tego nie robię? Rozmawiałyśmy o motywacjach mojej
                  córki, o których z pewnością mam lepsze wyobrażenie niż Ty.
    • mirkad Re: "Autystyczna" matka 22.05.09, 10:31
      rozumiem cię
      miałam podobną mamę - wprawdzie nie biła ale szczerze nie pamiętam
      kiedy usłyszałam od niej "kocham cię" czy kiedy mnie
      pochwaliła; "dzięki" temu jestem osobą której na prawdę trudno
      okazywać emocje: pozytywne czy negatywne;
      ale w stosunku do mojej córki staram się nie powielać zachowania
      mojej mamy: też słyszę milion razy na dzień "kocham mamę" i nigdy
      nie zostawiam tego bez reakcji z mojej strony; równie często chwalę;
      są dni że wyznania są częstsze, innego dnia rzadsze - widać zależy
      to od potrzeby Małej;
      może za rzadko odpowiadasz synowi że też go kochasz i jego częste
      wyznania są po prostu domaganiem się odpowiedzi z twojej strony?
    • alinawk Re: "Autystyczna" matka 22.05.09, 10:47
      No to nic ci nie pozostaje jak zacisnąć zęby i mu odpowiadać 15
      razy dziennie że też go kochasz. No bo przecież go kochaszsmile
      Widać na tym etapie życia on tego potrzebuje.
      A może tak sama z siebie zacznij mu mówić nie czekając na jego
      wyznania że go kochasz? Np jak razem oglądacie film to tak sama z
      siebie go przytul i powiedz - och synku, jaki ty jesteś kochany.
    • lisbeth_salander Re: "Autystyczna" matka 22.05.09, 12:29
      Siasiuszek, dziękujęsmile Jako jedyna właściwie odebrałaś sytuację
      mając te same dane co większość pań. I zadałaś dobre pytania zamiast
      tylko oceniaćsmileCałą sytuacja zaczęła się jakieś pół roku temu i ma
      tendencję wzrostową. Wcześniej było normalnie, też były wyznania
      tylko nie 500 razy dziennie, a tak normalnie. Teraz to wygląda tak:
      mamo mogę wyjść na dwór? Kocham cię. Daj dwa zeta" - to oczywiście
      przykład. Syn słowa" kocham cię" używa jak przecinka, z tą tylko
      róznicą, że badawczo mnie przy tym obserwuje. No więc odpowiadam, że
      też go kocham. Problem w tym, że czuję się osaczona, zwłaszcza, że
      szczerze wątpię, żebym go zaniedbywała. Co niektórym forumkom myli
      sie , nazwijmy to , upośledzenie emocjonalne z umysłowym. Brak
      miłości matki, może nie wszystkich, ale mnie wręcz wyczulił na pewne
      rzeczy, nie pozbawił sprawności intelektualnej, zdolności do
      retrospekcji, introspekcji i głębszej refleksji. Co do psychologów
      to w ciągu 14 lat byłam u 6, pierwszy raz poszłam zanim zaszłam w
      ciążę. Jedna wielka strata czasu na bezproduktywne gadanie. Ile razy
      można gadać o jednym i tym samym nie posuwając się o krok do przodu?
      Zastanawiam się - syn wchodzi w wiek dojrzewania, może to wpływ
      hormonów? A co do ojca? No cóż, przynajmniej troje psychologów
      zadało to samo pytanie. Ojciec jest , ale to mnie się syn zwierza,
      łacznie ze skargami na ojca, to ja jestem czymś w rodzaju mediatora,
      to ja zwracam meżowi uwagę na rzeczy, które syna ranią, to ja agodze
      konflikty.
      • verdana Re: "Autystyczna" matka 22.05.09, 13:16
        Prawdę mowiac, ja w Tobie wcale nie wyczuwam cienia chłodu.
        Przypuszczam, ze wiekszość odpowiedzi pochodzi od matek nieco
        mlodszych dzieci, a to zupełnie inna sytuacja. Matka nie musi bez
        przerwy powtarzac dziecku, ze je kocha, wystarczy czasem , że się
        usmiechnie, przytuli, pomoże. Mnie by takie zachowanie nastolatka
        powaznie zaniepokoiło. Widze tu dwie możliwosci - cos się wydarzyło
        takiego, ze stracil poczucie bezpieczenstwa, albo nie jest
        przekonany czy go kochasz (jakas awantura, jedno zdanie, ktorego nie
        pamiętasz, cokolwiek) i teraz chce stałych zapewnień, ze go
        akceptujesz. Albo ktoryś z kolegów cos mu nagadał - twoja matka cie
        nie kocha, jestes adoptowany, cos takiego.
        Albo wykorzystuje słowa "kocham cie" w celach czysto
        instrumentalnych. Żebys dala te dwa złote.
        Tak czy inaczej, jako matka, ktora sama nie znosi ani wyznań,
        ani "lepkosci uczuciowej", ani nadmiernego przytulania się dzieci w
        wieku, kiedy powinny robic się niezależne, zaczęłabym po prostu od
        rozmowy z synem i poinformowania go prostymi, zołnierskimi słowy, ze
        to Cię denerwuje, ze Ty go kochasz i masz nadzieje , ze on ciebie
        też, ale zeby przestal o tym zapewniac 500 razy dziennie, bo słowa
        się dewaluuja. I powtarzała to za kazdym wyznaniem.
        Jeśli nie pomoże - to do psychologa. Dziecko w tym wieku ma zacząć
        oddalać się od mamusi, a nie byc do niej kurczowo przywiazanym.
    • selavi2 Re: "Autystyczna" matka 22.05.09, 13:50
      Z trudem przebrnelam przez komentarze.;-P
      Wiesz, w pierwszej chwili sobie pomyslałam, ze on to robi, bo widzi, ze to
      zdanie-wytrych. Ale odpedziłam ta mysl, bo z takim zachowaniem zetknełam sie u
      3-4 latków raczej, choć teraz sobie przypominam, ze i moj 1o letni siostrzeniec
      tez miał taka faze.

      Skoro sprawy sie maja ta, jak opisujesz, to:
      - powiedz synu stanowczo i spokojnie, ze wkurza CIe używanie "kocham cie" w
      towarzystwie sprawy do załatwienia, bo to nie jest dobre miejsce i czas na
      deklaracje uczuć i nie czujesz, ze to ważne i szczere, a raczej, ze chce Cie "kupić"
      - za kazdym razem, kiedy Młodemu sie to zdarzy, spokojnie popros, zeby Ci to
      powiedział jeszcze raz - bez drazniacego zwrotu.
      I tak w kółko, przez tydzien moze dwa...smile

      To duzy chłopiec i nie zafundujesz mu zadnej traumy, a dla was obojga jest wazna
      umiejetnosc komunikowania i "się" i uczuć. On musi wiedzieć, ze cie takie
      postepowanie drazni, i ta sytuacja wymaga wyraxnego postawienia granic przez
      Ciebie, dla waszego wspolnego dobra.
      Madrze sie tak, bo mam juz licealne dzieci i jestem od 9 lat niania i mam parę
      ksiazek, doswiadczeń i warsztatów dla rodziców i nie tylko, za soba.
      Może ci sie nada to, co napisałam, bo skoro przedszkolaki sie nie
      straumatyzowały takim załatwianiem sprawy, to i Twój syn przezyje, a co
      najwazniejsze - Ty tez.;-PPP
    • iwles Re: "Autystyczna" matka 22.05.09, 14:14


      > Coraz większą trudność
      > sprawia mi odpowiadanie, że też go kocham.



      a czy pamiętasz, kiedy ostatnio zdarzyło sie odwrotnie ? że to Ty
      pierwsza okazałaś bądź to pierwsza mówiąc, bądź pierwsza
      przytulając, że go kochasz ?
      czy jest to zawsze tak, że on mówi, a Ty odpowiadasz ?
      • lisbeth_salander Re: "Autystyczna" matka 22.05.09, 14:58
        Codziennie, jak tylko mam szansę to powiedzieć sama od siebie, bez
        wymuszania odpowiedzi na jego wyznania. Tzn. ja mu odpowiadam "ja
        też Cię kocham, synku", ale tak naprawdę jedyne co wtedy czuję to
        złość. Mówię o sytuacji kiedy to samo "kocham cię" słyszałam 5, 10,
        15 minut wcześniej i też na nie odpowiadałam. Myślę, że przez te
        ciągłe wyznania mojego syna to słowo bardzo straciło dla mnie na
        wartości. Jak pisałam, nigdy go nie nadużywałam, nigdy nie
        zagłaskiwałam nikogo na śmierć, szanuję prywatność innych osób( w
        tym mojego dziecka), nie wchodzę z butami w czyjeś życie, nie
        uszczęśliwiam na siłę, ale wiem, że dzieciństwo rządzi się swoimi
        prawami i naprawdę staram się wychodzić naprzeciw oczekiwaniom i
        potrzebom mojego dziecka.
        • iwles Re: "Autystyczna" matka 22.05.09, 15:08


          Lisbeth,
          a czy Twoj syn wie, jak wyglądały twoje relacje z twoją mama ?
          To znaczy, czy wie, ze w dzieciństwie mama nie okazywała Ci miłości,
          i że tego ci brakowało ?

          Tak myślę, że może on mówi ciągle, bo nie chce być taki jak babcia,
          do której może masz teraz jakiś żal ?
          • lisbeth_salander Re: "Autystyczna" matka 22.05.09, 15:26
            iwles napisała:

            > Tak myślę, że może on mówi ciągle, bo nie chce być taki jak
            babcia,
            > do której może masz teraz jakiś żal ?
            Iwles - myślę, że trafiłaś w dziesiątkę. Wie, jakie miałam relacje z
            mamą, bo podobnie, jak burza4 rozmawiałamz nim na temat moich "cech
            osobniczych", skąd one się wzięły. Powiedziałam mu też, ze jeżeli
            kiedykolwiek bedzie się czuł przeze mnie zanidbywany , nieszczęśliwy
            to ma mi to powiedzieć. I mówi. Moje dziecko nie ma żadnych oporów
            przed "waleniem pięścią między oczy"wink i ja to przyjmuję na klatę,
            analizuję i wyciągam wnioski.
        • daisy Re: "Autystyczna" matka 22.05.09, 15:13
          A spytałaś go kiedyś tak po prostu: "Misiek, a czemu tak często to powtarzasz?"
          Jeśli tak, to co powiedział?
        • metrluba Re: "Autystyczna" matka 23.05.09, 16:56
          lisbeth_salander napisała:

          > Codziennie, jak tylko mam szansę to powiedzieć sama od siebie, bez
          > wymuszania odpowiedzi na jego wyznania. Tzn. ja mu odpowiadam "ja
          > też Cię kocham, synku", ale tak naprawdę jedyne co wtedy czuję to
          > złość.

          Powiedz mu o tym - że go kochasz, ale ciągłe rozmowy na ten temat
          budzą twoją złość. Prawdziwe komuniaty są znacznie bardziej
          wychowawcze niż kłamstwa. Tym bardziej, że wydaje się, ze on ci tego
          nie wyznaje szczerze, tylko zachowuje się kompulsywnie, trudno
          powiedzieć na podstawie lektury watku, po co i dlaczego. Twój
          komunikat powinien stanowić element rozmowy, o jakiej pisałą verdana.
    • burza4 Re: "Autystyczna" matka 22.05.09, 15:07
      mam podobnie, nie znoszę kiziania i mam problem z okazywaniem i
      przyjmowaniem czułości. Wiem, że dziecko tego potrzebuje, starałam
      się rozmawiać na ten temat, m.in. wyjaśniając że jest to moja "cecha
      osobnicza", a nie przejaw tego, ze jej nie kocham. Bo być może ta
      nadmiarowość wynika z faktu, że syn wyczuwa dystans i obawia się
      odrzucenia. Powtarzając wyznania, szuka po prostu wzajemności,
      potwierdzenia że jest dla ciebie ważny. Chłopak ma 12 lat, rozumie
      wiele, spróbuj z nim pogadać po partnersku.
    • nangaparbat3 Malila 22.05.09, 16:34
      napisała wszystko, co najważniejsze.
      Ja dodam tylko, że mówienie jest jedynie objawem czegoś, co tkwi o wiele
      głębiej. Samo spowodowanie, żeby przestał powtarzac "kocham cię", niczego nie
      załatwi.
      Tak jak napisala Verdana - dwunastolatek zazwyczaj opedza sie od rodzicow,
      wyznania miłosci i tulenie sie - jeśli się zdarzają - są świętem.
      naprawdę warto poszukac madrego, doświadczonego psychologa, i nie oczekiwac, ze
      po jednej czy nawet trzech wizytach bedzie wyraźna poprawa. To dziala bardzo pwoli.
    • anorektycznazdzira Re: "Autystyczna" matka 22.05.09, 18:59
      Nie jestem w stanei czytać wszystkiego, więc moze zrobię dubla i
      podobne wagi ktoś już wypisał w poprzednich postach.
      Po pierwsze- tak, to normalne. Im bardziej dziecko przez skórę
      czuje, ze drażni matkę takimi pytaniami, tym bardziej je zadaje, bo
      chce samo siebie przekonać, ze odpiwedź jest szczera. Kiedy narasta
      rozdrażnienie odpowiedzi nie wygladaja na szczere, uwierz, nawet,
      jeśli wydaje Ci się, ze sie starasz.
      Nie masz czasem drugiego, młodszego dziecka? Jeśli tak- wszystko
      jasne. Jeśli nie, to też trzeba brać pod uwage hormony, na które 12-
      latek już nie działa i rodzice mają odruch dawania dziecka "w
      odstawkę". Ma to pewnie uzasadnienie, bo dziecko musi sie
      uniezależnić, również psychicznie. Trzeba zachować rozsądek. To
      nastolatek. Wczesny, ale jednak. Jeśli zranisz jego uczucia, to Ty
      najbardziej masz przerąbane.
      A nie jest tak, ze gdyby miał Cie w nosie, latał po swiecie z
      kolegami albo i dziewczynami i modlił sie, abyś go przy ludziach nei
      pogłaskała po głowie, chciał Ci mówić po imieniu i NIGDY nie
      informował ani nie zachowywał sie, jakby Cie kochał- zatęskniłabyś?
      Moze to tylko kwestia chwilowego przesytu, ale licz sie z tym, ze to
      już ostatnie chwile, gimnazjalista NIE będzie sie tak zachowywał...
      • bi_scotti Re: "Autystyczna" matka 22.05.09, 20:13
        A ja bym 12-latkowi starala sie wytlumaczyc, ze pewne wyznania,
        slowa maja znaczenie dopiero wtedy gdy sie ich nie naduzywa.
        Serdecznie nie znosze miziania i moje dzieci nigdy miziania ode mnie
        nie dostaly. Hasla "kocham cie" pojawiaja sie w domu BARDZO rzadko
        gdy naprawde sa potrzebne, bo jest jakas tam sytuacja wymagajaca
        MOCNYCH slow smile Na codzien milosc swiadczy sie czynami i 12-latek
        powinien juz miec tego swiadomosc.
        Warto z dzieckiem zreszta pogadac na temat znaczenia takich wyznac,
        tego co za soba niosa, jak ono interpretuje "milosc" itd. To sa
        swietne rozmowy i na pewno bardziej zblizaja niz klepanie "kocham
        cie" od switu do nocy.
        • lisbeth_salander Re: "Autystyczna" matka 23.05.09, 00:12
          Jak widac 3/4 wypowiadających się nie jest w stanie tego zrozumieć,
          na czele z fajką7smile
    • fajka7 Re: "Autystyczna" matka 22.05.09, 21:16
      Smutne jest to co piszesz.
      Kilka razy dziennie, kilkanascie czy 500?
      W pierwszym poscie sugerujesz, ze to objaw nieustannej adoracji, a
      potem piszesz o "kocham cie, daj 2 zeta", czyli o zwyklej
      manipulacji.
      Piszesz, ze to okazywanie milosci i powinnas byc z tego zadowolna -
      czyli odbierasz jego zachowanie jako normalne, wrecz zaznaczasz, ze
      masz wrazenie, ze on czuje sie niekochany i pytasz, co wiecej mozesz
      zrobic. Nastepnie zmieniasz calkowicie wersje przerzucajac wage
      problemu gdzies w kierunku dziecka i jego hormonow.
      Nawet przy sredniej sprawnosci intelektualnej i bez glebszej
      refleksji mozna zobaczyc, ze sie placzesz w zeznaniach.
      Ja nie wiem jak jest naprawde. Ty wiesz.

      Ja wiem na pewno, ze milosc jest uczuciem, ktore - z definicji - sie
      czuje i daje poczuc innym. Nie jest zadaniem do wykonania i
      podchodzac zadaniowo do milosci, przekazac jej sie nie da.
      Wtedy czlowiek staje sie rodzicem, ktory "kocha na swoj sposob".

      Nie dziwie sie, ze tak agresywnie zareagowalas na moje posty - w
      koncu nie powiedzialam Ci nic milego. Spodziewalam sie ataku z
      Twojej strony, bo slowa padaja powazne i ranga sprawy jest niemala.
      Nie bede Cie przekonywac, ze do glowy mi nie przyszlo, ze jestes
      psychopatka lub nie kochasz swojego dziecka, bo Ty chcesz tak
      rozumiec moje slowa, zeby moc je zbagatelizowac.
      Oczywiscie podtrzymuje moja opinie, ze masz problemy z bliskoscia z
      powodu relacji z mama - sama zreszta o tym piszesz i nazywasz.
      I moze powtorze, bo przeoczylas - przyjmuje, ze sie nie zgadasz ze
      mna. Jestem w stanie rowniez uszanowac Twoja sugestie, ze brak
      milosci matki nie ma negatywnego wplywu na Twoje macierzynstwo, a
      nawet Ci pomogl, bo wrecz pozytywnie Cie wyczulil. Jasne, ze mysle,
      ze sie oszukujesz, ale to tylko moje zdanie, a nie zadna wytyczna
      dla Ciebie.
      Skoro czytasz forum od dawna, nie powinny dziwic Cie wypowiedzi
      niekoniecznie atrakcyjne dla autora watku. Moje do takich wlasnie
      naleza i tyle.
      • lisbeth_salander Re: "Autystyczna" matka 23.05.09, 00:37
        Droga fajko, nie zamierzam Cie przekonywac do moich racji,
        zwłaszcza, że jak się zdążyłam zorientować z innych Twoich
        wypowiedzi przypominasz nieco pitbula - tak bardzo jesteś
        przywiązana do swoich wizji, że nawet nie dopuszczasz do siebie
        myśli, że możesz się mylićsmileWybierasz z postów to co do nich(wizji)
        pasuje resztę z uporem maniaka pomijasz. Chociaż z drugiej strony
        równie dobrze możesz mieć problemy z czytaniem ze zrozumieniem - to
        się przecież zdarza, ale można nad tym popracować i będzie dobrzesmile
        Zawsze zdumiewa mnie fakt, że ktoś, w tym ja piszę jedno, a forumki,
        wśród nich Ty przypisują moim słowom zupełnie co innego. Strasznie
        się rozpisałaś na temat moich braków emocjonalnych - czyżbyś sama
        miała z tym problem? Gdybyś postarała się o trochę empatii to
        zrozumiałabyś, że podane liczby > Kilka razy dziennie, kilkanascie
        czy 500 są przykładowe i ogólnie mówią, że jest tych wyznań dużo w
        ciągu dnia. Podobnie jak doczytałabyś, że tu nie chodzi o manipulację
        (to był zresztą przykad, co specjalnie dla Ciebie zaznaczyłam) tylko
        o nadużywanie tego słowa w charakterze przecinka, jedni klną co
        chwilę mój syn mówi kocham Cię. Kumasz czy nie bardzo? Gdybyś
        czytała ze zrozumieniem dowiedziałabyś się też, że taka sytuacja
        trwa mniej więcej pół roku , a dodatkowo przeczytałabyś,że moje
        dziecko nie biega samopas pozbawione miłości rodzicielki, bo miłość
        dla mnie to coś więcej niż nieustanne klepanie " kocham cię, kocham
        cię, kocham cię" Ja wiem, że ile forumek tyle definicji miłości i
        dla mnie miłość polega na tym wszystkim o czym pisałam - na trosce,
        wsparciu, rozmowach( na szczęście na tym forum są osoby, które myślą
        podobnie, więc nie próbuj mi wmawiać, że to jest nienormalne),a dla
        innej matki, może Ciebie, sposobem na okazanie miłości jest
        wynajęcie super opiekunki, która zajmie się dzieckiem przez 3/4
        doby. Jak widzisz nie potępiam takich rozwiązań, ale nie pozwolę
        sobie wmówić, że mój sposób wyrażania miłości jest mniej
        wartościowy. A tak na marginesie - dzisiaj(wczoraj zanim rozpoczęłam
        wątek miałam z nim rozmowę, z której nic nie wyniknęło) mój syn
        wreszcie powiedział, że on tak często mówi, że nas kocha(nie
        wiedziałam, że mężowi też czyni wyznania, bo dotąd tego nie było),
        bo chce, żebyśmy mu "odpuścili" szkołę. No śmiało - do braku u mnie
        zdolności do okazywania uczuć wyższych dorób jeszcze wybujałe
        ambicje itp.
        • fajka7 Re: "Autystyczna" matka 23.05.09, 00:53
          Widze, ze zalozenie, ze nic nie kumam bardzo Ci przypasowalo. Niech
          tak bedzie - masz prawo napisac co Ci slina... Ale zupelnie
          niepotrzebnie sie irytujesz, przeciez moje zdanie nie ma zadnego
          znaczenia dla Twojego faktycznego zycia - jest jakims tam wpisem na
          forum.

          • lisbeth_salander Re: "Autystyczna" matka 23.05.09, 00:59
            Dokładnie tak - nie ma żadnego znaczeniasmile Pozdrawiam Cię
            serdecznie i dziękuję za udział w dyskusjismile
            • mamaemmy Re: "Autystyczna" matka 23.05.09, 08:49
              Może ja tez powinnam psychologa odwiedzic?
              Bo moja ma czasem takie dni,ze "kocham cie"powtarza co 15 minut ,podchodzi mi
              mnie całuje w ręke.Na poczatku mnie to rozczula a potem naprawde mam dosc smile))I
              mówię:Boże,dziecko ja tez cie kocham,ale daj juz spokój!smile
            • mama-tyma Re: "Autystyczna" matka 23.05.09, 09:01
              Jak czytam odpowiedzi autorki na wpisy nie po jej myśli (patrz
              fajka), to zaczyna mi się wyłaniać obraz matki, przy której nie daj
              bóg mieć inne zdanie niż ona sad Nie wiem jaka naprawdę jest u
              autorki relacja matka-syn, ale szczerze polecam psychologa.
              • siasiuszek Re: "Autystyczna" matka 23.05.09, 09:16
                Taa psycholog dobry na wszystko, każdy by się wkurzył gdyby ktoś
                zupełnie bezpodstawnie w imię my jesteśmy wspaniałe kochające, a ty
                na pewno do doopy skoro tak ci syn ciągle mówił, zarzucał, że jesteś
                zimna i nie kochasz własnego dziecka. A każde twoje tłumaczenie było
                łapane za najmniejsze nawet słówko i przeinaczane na twoja
                niekorzyść. Ech za to lubię czytać emame ;-DDDD
              • kagrami Re: "Autystyczna" matka 23.05.09, 09:19
                Psycholog nie zaszkodzi....... (raczej)..
                • siasiuszek Re: "Autystyczna" matka 23.05.09, 09:35
                  Ta straszny problem z byle pierdnięciem trzeba lecieć do
                  psychologa ;-DDD To życie, a w życiu trzeba rozwiązywać samemu
                  problemy również emocjonalne, nikt za nas żyć nie będzie. Nawet jak
                  to problem powiedzmy oziębłości emocjonalnej , to przynajmniej jedna
                  czwarta z nas miało rodziców, którzy nie potrafili okazywać uczuć,
                  to normalne tacy są ludzie jedni wylewni, a inni nie. Ale nawet jak
                  komuś kocham nie przejdzie przez usta, nie potrafi się przytulać to
                  i tak wiemy, że nas kochają.
              • anorektycznazdzira Re: "Autystyczna" matka 23.05.09, 19:32
                Niekonsekwencję w interpretowani opisywanych zjawisk oraz nerwy to i
                ja widzę.
                Jak się chce usłyszeć tylko to, co sie chce, to trzeba umiejętnie
                zredagować pierwszy post.
                tongue_out
    • kagrami Re: "Autystyczna" matka 23.05.09, 09:09
      Porozmawiaj z nim, że takich słów nie trzeba ciągle powtarzać, że liczą się
      czyny, czyli to że cię słucha, rozmawia z tobą o ważnych sprawach itd.
      Gdyby mój 9-latek mówił do mnie 10 razy dziennie "Kocham Cię", chyba
      zabroniłabym mu oglądania telewizji wink
      W każdym razie też irytowałoby mnie to strasznie.

      Wg mnie nie ma problemu - tylko z nim porozmawiaj, że już wiesz i nie musi tego
      wciąż powtarzać.

      • guderianka Re: "Autystyczna" matka 23.05.09, 09:45
        Wszystko ma swój początek-jakiś tam. Przecież syn nie zaczął
        powtarzać wyznać miłości od wczoraj ale musiał zaistnieć moment, w
        którym zaczęło się to dziać. Pamiętasz pierwsze razy?Pamiętasz jak
        reagowałaś ?
        Dzieci nawet te duże mają potrzebę czułości. I są typy, które czując
        emocjonalny chłód jeszcze bardziej lgną w poszukiwaniu ciepła i sa
        takie, które zmaykają się w swej skorupie i nie podejmują dalszych
        prób. Wydaje mi się, że syn jest typem pierwszym. Uparcie, do
        znudzenia powtarza jak bardzo cię kocha, bo za każdym razem (jak
        mnienam )trafia na betonowy mur. Jego wyznania odbijają się i
        wracają do niego, przez co jeszcz bardziej panicznie wręcz pragnie
        by odnalazły swe źródło a nie trafiały w pustkę.
        Moja mama była chłodna i zdystansowana. Może tak jak ty okazywała
        miłość poprzez działanie? Ale dla mnie nie było to ważne-ja chcialam
        spontanicznego przytulenia, pogłaskania, słów pochwały, chciałam by
        nie sztywniała gdy się do niej przytulam , by nie odwracała głowy
        gdy próbuję ją pocałować. Do dziś myśląc o czasie przeszłym czuję
        pustkę w tym obszarze. Mama była fantastyczną mamą małej dziewczynki
        ale nawalała w okresie gdy miałam 10-18lat.
        • lisbeth_salander Re: "Autystyczna" matka 24.05.09, 08:50
          Guderianko, postanowiłam zakończyć ten wątek po "dyskusji" z fajką7,
          ale lubię czytać Twoje posty, więc odpowiem. Zacznę od opisania
          naszych relacji od samego początku. Kiedy moje dziecko było małe
          czyli mniej więcej (bo nie jestem w stanie podać dokładnych dat)
          lata1-4, zajmowałam się nim i poświęcałam mu tyle czasu, ile zwykle
          poświęca się małemu dziecku, trzy lala byłam na urlopie
          wychowawczym, bo tak chciałam i w moim mniemaniu byłam cała dla
          niego. W wieku 4 latach syn poszedł na parę godzin do przedszkola i
          wtedy zaczęło się pojawiać coś w rodzaju ramówki dnia i z małymi
          modyfikacjami trwa do dzisiaj. Wyglądało to tak - odprowadzałam syna
          do przedszkola, przytulałam, mówiłam, że go kocham i życzyłam dobrej
          zabawy. Po przyjsciu z przedszkola, najczęściej po obiedzie
          było "pół godziny dla rodziny"(nazwa ściagnięta z "Opowiastek
          familijnych"). Oczywiście to pół godziny jest terminem umownym,
          chodziło o to, żeby było nie mniej niż pół godziny, ale kiedy syn
          był mały najczęściej było tego czasu przeznaczanego na sam na sam
          dużo więcej. Robiliśmy w tym czasie różne rzeczy(czytanie, rozmowy,
          zabawa klockami Lego, gry planszowe, masażyki itp), przeważnie
          wychodziłam naprzeciw oczekiwaniom mojego syna, z czasem starałąm
          się połaczyć to co on z lubi z tym co mnie sprawia przyjemność. I
          ostatnia rzecz - czas przed snem(tutaj głównie czytanie, rozmowy,
          przytulanie). W ciągu 8 lat było kilka dni, kiedy jakiś punkt nam
          wypadał, ale taka ramówka trwa do dzisiaj. Oczywiście, pomiędzy tymi
          punktami jest całe zycie mojego syna czyli szkoła, koledzy itp.
          Nigdy nie opuściłam żadnej imprezy ważnej dla niego, zadnej szkolnej
          uroczystości czy zawodów, inicjuję wyjścia na rower, rolki, do
          kinaitp. Nie robię problemów z gorszych ocen, ciesze się z sukcesów.
          Właśnie dlatego Guderianko, że ja tego nie miałam. Zaprzyjaźnione
          nastolatki twierdzą, że chciałyby mnieć taką mamę jak ja, z różnych
          powodów, a jest to wiek, kiedy jest się bardzo krytycznym. I dlatego
          nie rozumiem zachowania syna, bo nie wydaje mi się, żebym poświecała
          mu za mało uwagi czy uczucia. Naprawdę nie wiem na jakiej podstawie
          wyciagnęłyście swoje wnioski i zrobiły ze mnie potwora i to mnie tak
          wnerwia. To chyba wszystko co chciałam napisać. Nie zamierzam więcej
          czytać postów w tym wątku, więc proszę panie wszystkowiedzące o nie
          silenie się na złośliwości, bo pozostaną bez echa.
          • guderianka Re: "Autystyczna" matka 24.05.09, 09:41
            Wiesz co mnie uderzyło w Twojej wypowiedzi- że nie ma tu nic o
            Tobie. Gdzie i kiedy jest czas dla Ciebie? Czy Ty w tym wszystkim
            jesteś szczęśliwa?
            Poza tym-są różni ludzie. I każdy w czym innym się spełnia. Ja
            jestem świetną matką dla malucha-takiego szkraba do 4 roku życia. A
            potem zaczynam nawalać-wiem to. Wiem że niezbyt dobrze się sprawdzam-
            mimo iż kolezanki starszej córki uwielbiają mnie, chwalą, mówią że
            chciałyby mieć taka mamę. Bywają u nas często i lubią to, ostatnio
            robiłyśmy ciasto (córka duża, córka mała i dwie koleżanki)
            Co nie zmienia faktu że 709 latki masakrycznie mnie wkurzają. Wiem,
            że nie jestem dla mojej córy idealna, że chciałaby bym była
            inna .Pracuję nad sobą, staram się i może znów wejdę w rolę
            fantastycznej matki gdy będzie nastolatką?
            Może z tobą jest tak samo? Może za bardzo skupiasz się na dziecku,
            spalasz się przez to a efekt wewnętrzny jest inny? Może faktycznie
            warto coś przepracowac i udać się po pomoc do specjalisty?
            Pozdrawiam mocno
    • siasiuszek Re: "Autystyczna" matka 23.05.09, 09:42
      Droga autorko wątku, jeżeli poczujesz w sobie jeszcze kiedyś na tyle
      masochizmu by zwrócić się ze swoim problem na forum emama. To
      następnym razem napisz tak: jestem złą nieczuła matką, robię krzywdę
      dziecku, mam straszną przeszłość, przez co mój syn ma nieopisaną
      traumę na przyszłe życie i na pewno nigdy się z tego nie pozbiera.
      Zaręczam ci, że dyskusja potoczyłaby się zupełnie inaczej ;-DDD
      • lisbeth_salander Re: "Autystyczna" matka 24.05.09, 08:58
        Siasiuszku nie zamierzam więcej szukać pomocy na tym forum. Pisząc
        swój post, zdawałam sobie sprawę jak może być, ale newry i tak mnie
        poniosły, bo nie znoszę jak się mnie łapie za słówka i tonem
        wyroczni wmawia rzeczy, których nie ma. I tyle. Dziękuję Tobie i tym
        kilku innym mamom za zrozumienie, co tylko utwierdza mnie w
        przekonaniu, że nie jestem nienormalna i zimna jak głaz, jak tu mi
        co niektóre panie zasugerowały. I nie chodzi o to, ze napisałyście
        to co chciałam usłyszeć, tylko o to, ze oceniłyście sytuację
        właściwie. Myślę, ze dlatego, ze nie zastosowałyście przeniesienia
        swoich problemów na mnie, tylko odczytałyscie moje słowa dosłownie,
        tak jak je napisałam, bez szukania dziury w całym. Nie zamierzam
        skorzystać z poradni psychologicznej, niemniej nie zostawię tego
        problemu dopóki sytuacja nie ulegnie zmianie na lepsze dla mojego
        syna. Pozdrawiam.
    • gku25 Re: "Autystyczna" matka 23.05.09, 10:26
      Też by mnie to wkurzało-bo co za dużo to niezdrowo.
      • kietka Re: "Autystyczna" matka 23.05.09, 11:11

        to proste, ty przyjełas postawe swojej mamy, a Twoj syn Twoja sprzed
        lat (ułozony, dobry, kochajacy) on zabiega o Twoje uczucia i
        wzgledy, nawet nie wiesz jak mozna przemycic nasze traumy do zycia
        codziennego i oddziaływac nimi na otoczenie...
        odpowiadasz synowi zaciskajac zeby, bo wiesz, ze reakcja Twojej mamy
        była zła na Twoje zabiegi...zycze siły, jestes dobra, wartosciowa
        osoba, skrzywdzona, ale wierze, ze masz siłe, ze pokonasz
        swoje "demony"
        psychoterapia, to dobry pomysł smile
    • ea-szarri Re: "Autystyczna" matka 24.05.09, 15:06
      Nie będę Cię ani pouczać, ani besztać - mimo wszystko zbyt mało mam
      danych, by to robić.
      Mogę jedynie napisać o sobie - bo w jednym jesteś bardzo podobna do
      mojej mamy. Ona też uważała, że "kochać" to czasownik, który należy
      realizować czynem, nie słowami. Nie znosiła nadmiernego tulenia się
      i nazbyt częstego mówienia "kocham cię". I im byłam starsza, tym
      było gorzej, bo przecież już "za duża" byłam. Problem w tym, że im
      byłam starsza tym bardziej zarówno wiedziałam, że mama mnie kocha,
      ale również coraz bardziej czułam się winna, bo nie czułam się przez
      nią kochana, dlatego też starałam się zdobyć jakiś "dowód" miłości z
      jej strony. Między innymi natrętnie mówiąc "kocham cię", albo
      wiecznie się dopytując "kochasz mnie?" Mój wiek nie miał tu
      wielkiego znaczenia.
      Z drugiej strony nie byłam grzecznym dzieckiem i sprawiałam jej
      mnóstwo kłopotów. Zawodziłam na całej linii. I zawsze, kiedy znowu
      coś mi nie wyszło, latałam za moją mamą powtarzając, że ją kocham,
      jakbym chciała ją o moim uczuciu przekonać (bo czynami okazywanie
      tej miłości zupełnie mi nie wychodziło, a przecież "kochać" to
      czasownik...).
      Podsumowując - u mnie takie natrętne powtrzanie "kocham cię"
      nasilało się w sytuacji, kiedy czułam się w jakiś sposób zagrożona;
      lub kiedy się bałam, że mogę utracić miłość mojej mamy.
      I jeszcze jedno - bardzo długo ja sama nie rozumiałam, co jest
      przyczyną takiego mojego zachowania i nie umiałam tego wytłumaczyć.
      Nie potrafiłam również nad tym zapanować, chociaż w pewnym wieku
      mialam świadomość, że więcej z tego dla mnie szkody niż pożytku.

      Przepraszam, jeżeli napisałam chaotycznie i niejasno i nie wiem, czy
      w czymś Ci pmogłam.

      powoodzenia życzę
      pozdrawiam
      e
      • lisbeth_salander Re: "Autystyczna" matka 24.05.09, 15:42
        Ea-szarri, bardzo dziekuję za Twój post i za to, że podzieliłaś się
        ze mną swoimi doświadczeniami i przemyśleniami. Cała sytuacja
        wygląda dokładnie tak jak ją opisałaś, więc spróbuję przez jakiś
        czas pójść tym tropem. Jeżeli mogłabyś mi kilka rzeczy uściślić to
        byłabym bardzo wdzięczna, a mianowicie:
        > byłam starsza tym bardziej zarówno wiedziałam, że mama mnie kocha,
        > ale również coraz bardziej czułam się winna, bo nie czułam się
        przez
        > nią kochana - tzn. wiedziałaś, no bo każda matka kocha swoje
        dziecko i mama tak mówiła, ale tego nie czułaś, a nie czułaś, bo
        mama nie okazywała Ci tej miłości tak jak Ty chciałaś?
        Dziekuję złaszcza za to:
        > Podsumowując - u mnie takie natrętne powtrzanie "kocham cię"
        > nasilało się w sytuacji, kiedy czułam się w jakiś sposób
        zagrożona;
        > lub kiedy się bałam, że mogę utracić miłość mojej mamy.
        > I jeszcze jedno - bardzo długo ja sama nie rozumiałam, co jest
        > przyczyną takiego mojego zachowania i nie umiałam tego
        wytłumaczyć.
        > Nie potrafiłam również nad tym zapanować, chociaż w pewnym wieku
        > mialam świadomość, że więcej z tego dla mnie szkody niż pożytku.
        Warto było narazić się na zmieszanie z błotem, żeby na koniec
        przeczytać ten post. Pozdrawiam serdecznie.
        • lila1974 Przesadzasz 24.05.09, 16:08
          pisząc, ze zmieszano Cię z błotem.
          Przeczytałam z uwagą cały wątek i w sumie jest mi dość przykro
          widząc, że zdanie osób, które piszą nie po Twojej myśli tak bardzo
          Cię drazni.

          Nie widzę, jak dotąd, ani jednego wpisu, który mógłby sugerować, że
          autor wypowiedzi miał zamiar Cię obrazić. Za to widzę szerego wpisó
          osób, które przejeły się tym, co napisałas i próbują dociec
          przyczyny i sedna sprawy.

          Może przeczytaj ten wątek jeszcze raz ale bez uprzedzenia i pomyśl,
          czy aby przypadkiem nie ma czegoś na rzeczy w postach osób, które
          dotychczas tak cię zirytowały, bo na prawdę nie piszą głupot. Może
          mylą się co do odbioru ale ich rady i wpisy wcale nie są od czapy.
        • ea-szarri Re: "Autystyczna" matka 24.05.09, 23:28
          Wiedziałam, bo po pierwsze primo - z wiekiem coraz więcej ogarnisłsm
          rozumem i widzialam, że moja mam poświęca mi swoją energię, czas i
          uwagę (czasami w moim mniemaniu przesadnie); po drugie primo
          wiedziałam, bo mnie w tej materii inni dorośli informowali. Ale z
          drugiej strony nie czułam się kochana i dość szybko uznałam, że coś
          ze mną jest grubo nie w porządku, bo będąc tak bardzo kochaną (bez
          cienia ironii to piszę) czułam się niekochana.
          Nie chcę tutaj za bardzo skupiać się na sobie, bo ani ja nie byłam
          dokładnie taka jak twój syn, ani Ty nie jesteś idantyczna jak moja
          mama.
          Chodzi mi raczej o to, że miłość do dziecka nie może obyć się bez
          gestów, bez czułości, bez słów wreszcie, bo może nie być dla dziecka
          czytelna.
          A tak naprawdę to przyczyn takiego właśnie zachowania twojego syna
          może być mnóstwo. Ja mam córkę dużo młodszą, bo 6-letnią i kiedy rok
          temu dopadła mnie depresja (nie mylić z dołem), to mimo iż starałam
          się wobec niej być taka jak zawsze, to jednak ona zareagowała
          zwiększoną "przylepnością".
          Może być też tak, że twoje dziecko ma większą od Ciebie potrzebę
          werbalizowania miłości - i znowu pytanie: kto do kogo powinien się
          dostosować?
          i pewnie jeszcze inne, o ktorych ja nie mam nawet pojęcia. Ale bez
          znajomości przyczyn takiego zachowania, trudno jest cokolwiek
          doradzać. Może poza konsultacją z psychologiem/pedagogiem, ale tu
          trzeba pamiętać, że z jednej strony w tym fachu też można trafić na
          idiotę, a z drugiej strony o wiele łatwiej jest nam uznać za dobrego
          fachowca kogoś, kto się z nami zgadza (a przynajmniej ja tak mam).

          Powodzenia życzę.
          • lisbeth_salander Re: "Autystyczna" matka 24.05.09, 23:48
            Dziekuję Ci. Jeżeli chodzi o psychologów, ja nie wiem czy byli
            mądrzy czy głupi czy się ze mną zgadzali czy nie. Mnie nie
            odpowiadał sposób prowadzenia terapii - ja chciałam problem
            przepracować a nie przegadać. Samo gadanie jest dla mnie
            bezproduktywne, zwłaszcza, jeżeli ma się wrażenie, że gada się do
            ściany, która po godzinie odzywa się po to, żeby uzgodnić termin
            kolejnej wizyty. Nie tego oczekiwałam po terapii, owszem
            spodziewałam sie rozciągnięcia w czasie, tego, ze ten proces musi
            trwać, ale też nastawiłam się na ciężką pracę nad zmianą swoich
            wzorców, paradygmatów itp. Niestety, nigdy nic takiego nie
            nastapiło. Pozdrawiam
    • take_that Re: "Autystyczna" matka 24.05.09, 16:56
      a ja nie sądzę, że 12 letni syn czulący się do matki jest czymś
      nadzwyczajnym i wymagającym interwencji psychologa dla niego
      lub dla niej. Mój ma prawie 12 lat i też na mnie wisi, domaga
      się czułości, powtarza że mnie kocha. Nasiliło się to, gdy
      urodził się młodszy syn (ma 1,5 miesiąca). Może w Waszym życiu też
      się coś wydarzyło?
      Ja też jestem osobą zamkniętą w sobie raczej i muszę się pilnować, żeby pamiętać
      o przytulaniu i mówieniu, że kocham. A to nie ma związku z moją mamą, bo ona
      jest z tych zagłaskujących na śmierć. Ja tak mam i już, i staram się też
      akceptować to co robi mój syn, choć
      czasem też jest mi ciężko, jak jest przyklejony do mnie jak glonojadwink. Myślę,
      że powodem są z jednej strony zmiany, jakie
      zaszły w naszym życiu, a z drugiej strony zaczęło się dojrzewanie.
      Widać nie u wszystkich chłopców dojrzewanie zaczyna się objawiać
      zainteresowaniem dziewczynami i uciekaniem z domu...
      Jeszcze jedno pytanie (nie chcę znać odpowiedzi, tylko dla Ciebie) - czy
      pamiętasz jak czułaś się w ciąży? I czy ją akceptowałaś od początku?
    • umasumak Zdumiewający wątek - jak słowo daję 24.05.09, 17:59
      Chyba po raz pierwszy przeczytałam na ematce tyle mądrych i wyważonych opinii w
      jednym wątku i to nie zależnie od tego, jakie stanowisko zajmowały osoby je
      wypowiadające.
      Zmieszano Cię z błotem? Fajka Cię atakowała? To Ty reagowałaś agresywnie na
      każdą wypowiedź nie zgodną z Twoją wizją.

      Na początku swojego postu startowego poprosiłaś o opinie i je dostałaś. Fajka
      napisała naprawdę mnóstwo mądrych rzeczy, doceń to, że zechciała poświęcić Twoim
      problemom czas, a nie wyzywaj się na niej, bo Twoim zdaniem nie trafiła z
      opinią. Przykro się czyta takie rzeczy...
    • fajka7 Re: "Autystyczna" matka 24.05.09, 18:59
      Tak odnosnie mieszania z blotem Lisbeth, to chcialabym zwrocic Twoja
      uwage, ze to ja od Ciebie uslyszalam, ze nic nie kumam, nie umiem
      czytac ze zrozumieniem, brak mi empatii, mam wrazliwosc troglodyty i
      inne takie z tego watku oraz watku Pade, w ktorym mnie dorwalas
      ochoczo, poniewaz uzylam slowa 'psychoterapia'.
      Dobra wiadomosc jest taka, ze zdaje sie nie masz problemu z
      okazywaniem wszystkich uczuc, bo przykladowo ze zloscia idzie Ci
      koncertowo i bez zahamowan smile
      A tak na powaznie, to przykro mi, ze Cie rozjuszylam, no ale takie
      prawo forum - nigdy nie ma sie pewnosci, co sie zobaczy w odpowiedzi
      na swoj post. Rzeczywiscie, musze przyznac, ze rada z wybraniem sie
      do psychologa nie byla trafiona, ale nie moglam wiedziec, ze bylas
      juz u 6 i traktujesz ich prace jako "bezproduktywne gadanie"
      i "strate czasu". W takiej sytuacji psycholog nie pomoze,
      zdecydowanie.
      W kazdym razie fajnie, ze dotarly do Ciebie slowa ea-szarri - bardzo
      ladnie opisuje zywy przyklad w jak trudnej sytuacji jest dziecko,
      ktore musi sie domyslac, ze jest kochane, a nigdy nie ma tego
      calkowitej pewnosci, bo rodzic nie umie z jakichs powodow tej
      milosci przekazac wprost.
      Moze jednak ten trudny debiut na forum przyniesie Ci jakies korzysci.
      • berecik7 Re: "Autystyczna" matka 24.05.09, 19:35
        Najpierw przypuszczenie - przeczytaj sobie książkę "Mały tyran". Jest tam
        kawałek o dzieciach zadających wciąż te same pytania czy w jakiś inny sposób
        zmuszający rodziców do reakcji. "Kocham cię" * 500 właśnie mi pasuje, bo jeśli
        syn tak się gorąco deklaruje, to ty czujesz się zobowiązana się odwzajemnić
        podobną deklaracją. Użyłaś w którymś poście słowa "osaczona" i chyba jest to
        właściwe uczucie. Niektóre dzieci są b. zaborcze, próbują zagarnąć rodziców
        całych dla siebie (lub ich kontrolować), a to jest jeden ze sposobów. Z grafiku
        dnia, jaki przedstawiłaś wynika, że syn jest w absolutnym centrum, sama jeszcze
        zachęcasz go do tego, by ci mówił , kiedy czuje się zaniedbany (sugerując, że
        może do tego dojść). Nic dziwnego, że jest do ciebie przyssany jak pijawka...

        Tyle porad - mnie ta książka pomogła, bo moje dziecko dość intensywnie wpisuje
        się w profil "tyrana"wink

        Poza tym - dość irytujące jest twoje zachowanie w czasie tej dyskusji. Każda z
        nas pisze, co jej się wydaje, nikt cię nie osądza. Ty zaś jesteś obrażona, że
        nie wszystkie "trafiłyśmy", tak jakby był to jakiś konkurs. Co chwila ogłaszasz,
        że kończysz dyskusje, po czym jednak coś dopisujesz. Trochę jak mała, obrażona
        dziewczynka.

        • thaures Re: "Autystyczna" matka 24.05.09, 20:15
          Mój 10-letni syn " wisi" na mnie od urodzenia, powtarza, nie ciągle, że kocha itd.
          Starszy syn ma 15 lat, w dzieciństwie nielubiący się przytulać, całować i
          okazywać uczuć- od jakiś 2-3 lat zmienił się diametralnie- potrafi powiedzieć,że
          kocha, dzwonić co chwila i wieczorem po 10 razy mówić dobranoc. I czekać na
          odpowiedź. Pierwsze kilka razy zawsze odpowiadam, ale następne powodują u mnie
          wrzenie. Może się to wydawać czymś nieistotnym dla osoby z boku, ale
          podejrzewam,że u mnie "no to pa" jest tak samo upierdliwe jak u Ciebie" kocham
          cię".
          Ja z synem rozmawiałam na ten temat-mówiłam, że wystarczy raz powiedzieć, potem
          to robi się denerwujące- pomagało na parę dni.
    • lisbeth_salander Dziękuję za udział w dyskusji 24.05.09, 22:02
      w pierwszej kolejności e-mamom, które doświadczają podobnych
      sytuacji ze swoimi nastoletnimi dziećmi - dzięki Wam wiem, że ani ja
      nie jestem oziębła emocjonalnie, ani z moim dzieckiem nic złego się
      nie dzieje, niemniej będę trzymać rękę na pulsiesmile
      W następnej kolejności dziękuję e-mamom, które nie miały takich
      doświadczeń, ale potrafiły się wczuć w sytuację i zobaczyć we mnie
      człowieka z jego wadami i ułomnościami i to zrozumieć zamiast
      oceniać. Dziękuję, że nie uznałyście się za wszystkowiedzące i
      mające monopol na rację, że chcąc udzielić dobrej rady
      poświęciłyście swój czas na forum na zadawanie konkretnych pytań.
      Pozostałym paniom dziękuję za udział w dyskusji i przepraszam,
      jeżeli w zdenerwowaniu za Waszymi postami nie potrafiłam dostrzec
      dobrych intencji i chęci pomocy(jak pisała Lila). Mój błąd.
      Wreszcie Fajka7, której już podziękowałam za udział w dyskusji, a
      tutaj ustosunkuję się do jej ostatniego postu, który napisała chyba
      tylko w myśl powiedzenia Twoje na dachu moje na kominie. Jestem
      zmęczona dyskusją z Tobą i udowadnianiem, że nie jestem wielbłądem,
      niemniej nie zamierzam zostawić Twojego postu bez odpowiedzi, bo
      nadal uważam, że nie byłaś wobec mnie w porządku a Twój ostatni post
      miał być li tylko próbą wybielenia się przed tymi, które o dziwo
      mnie zrozumiały - i to nie tylko mój problem, ale i wzburzenie
      Twoimi oceniającymi mnie wypowiedziami. Napisałaś:
      „Tak odnosnie mieszania z blotem Lisbeth, to chcialabym zwrocic
      Twoja
      uwage, ze to ja od Ciebie uslyszalam, ze nic nie kumam, nie umiem
      czytac ze zrozumieniem, brak mi empatii, mam wrazliwosc troglodyty i
      inne takie z tego watku oraz watku Pade, w ktorym mnie dorwalas
      ochoczo, poniewaz uzylam slowa 'psychoterapia'.
      Dobra wiadomosc jest taka, ze zdaje sie nie masz problemu z
      okazywaniem wszystkich uczuc, bo przykladowo ze zloscia idzie Ci
      koncertowo i bez zahamowan” - to prawda i bardzo sie tego wstydzę ,
      tylko umknął Ci jeden fakt, zrobiłam to wszystko dopiero po poście,
      w którym zarzuciłaś mi kłamstwo, czepiając się każdego słowa:
      Smutne jest to co piszesz.
      Kilka razy dziennie, kilkanascie czy 500?
      W pierwszym poscie sugerujesz, ze to objaw nieustannej adoracji, a
      potem piszesz o "kocham cie, daj 2 zeta", czyli o zwyklej
      manipulacji.
      Piszesz, ze to okazywanie milosci i powinnas byc z tego zadowolna -
      czyli odbierasz jego zachowanie jako normalne, wrecz zaznaczasz, ze
      masz wrazenie, ze on czuje sie niekochany i pytasz, co wiecej mozesz
      zrobic. Nastepnie zmieniasz calkowicie wersje przerzucajac wage
      problemu gdzies w kierunku dziecka i jego hormonow.
      Nawet przy sredniej sprawnosci intelektualnej i bez glebszej
      refleksji mozna zobaczyc, ze sie placzesz w zeznaniach.
      Ja nie wiem jak jest naprawde. Ty wiesz.” - dokładnie ja wiem, a Ty
      mnie nie znasz, nie znasz mojego syna , nic o nas nie wiesz, ale nie
      zadałaś ani jednego pytania, żeby wyjaśnić wątpliwości. Uznałaś, że
      wiesz lepiej. I właśnie cytowany post kontynuowałaś do samego końca
      w tym tonie.
      A tak na powaznie, to przykro mi, ze Cie rozjuszylam, no ale takie
      prawo forum - nigdy nie ma sie pewnosci, co sie zobaczy w odpowiedzi
      na swoj post. Rzeczywiscie, musze przyznac, ze rada z wybraniem sie
      do psychologa nie byla trafiona, ale nie moglam wiedziec, ze bylas
      juz u 6 i traktujesz ich prace jako "bezproduktywne gadanie"
      i "strate czasu". W takiej sytuacji psycholog nie pomoze,
      zdecydowanie. Widzisz Fajko znowu przeczytałaś to co chciałaś, bo ja
      napisałam i to przed Twoim postem, w którym zarzucałaś mi
      kłamstwo „Co do psychologów
      to w ciągu 14 lat byłam u 6, pierwszy raz poszłam zanim zaszłam w
      ciążę. Jedna wielka strata czasu na bezproduktywne gadanie. Ile razy
      można gadać o jednym i tym samym nie posuwając się o krok do
      przodu?” Wydaje mi się, że średnio inteligentna forumka jest w
      stanie zrozumieć że ten wpis dotyczył moich terapii, a nie był
      ogólną oceną pracy psychologów.
      „Moze jednak ten trudny debiut na forum przyniesie Ci jakies
      korzysi” - Z pewnością. Dyskusja z Tobą utwierdziła mnie w
      przekonaniu, że nie warto odpuszczać dochodzenia swoich racji w
      sytuacji kiedy ktoś usiłuje zrobić ze mnie idiotkę polubownym
      postem. Pozdrawiam.
      • fajka7 Re: Dziękuję za udział w dyskusji 24.05.09, 22:14
        Dobrze, juz dobrze...
      • umasumak Re: Dziękuję za udział w dyskusji 24.05.09, 22:32
        Fajka nie zarzuciła Ci kłamstwa, tylko niekonsekwencje - to różnica. Zresztą już
        wcześniej, przed tym postem rzucałaś się na każdego, kto interpretował opisaną
        przez Ciebie sytuacje nie po Twojej myśli.

        Te wszystkowiedzące, jak je określasz, między innymi Fajka, poświęciły Ci
        również czas, podobnie jak te, które trafnie według Ciebie oceniły problem.
        Wszystkie chciały Ci pomóc, tak jak o to prosiłaś. Na Twoim miejscu postarałabym
        się przetrawić nawet te wypowiedzi, które Ci nie pasowały, chociażby dlatego, że
        da Ci to szerszy pogląd. Pozdrawiam
        • lisbeth_salander Re: Dziękuję za udział w dyskusji 24.05.09, 22:51
          Tym razem nie napiszę nic o czytaniu ze zrozumieniem.
          umasumak napisała:
          > Te wszystkowiedzące, jak je określasz, między innymi Fajka,
          poświęciły Ci
          > również czas, podobnie jak te, które trafnie według Ciebie oceniły
          problem.
          > Wszystkie chciały Ci pomóc, tak jak o to prosiłaś.

          Pozostałym paniom dziękuję za udział w dyskusji i przepraszam,
          jeżeli w zdenerwowaniu za Waszymi postami nie potrafiłam dostrzec
          dobrych intencji i chęci pomocy(jak pisała Lila). Mój błąd.
          Wreszcie Fajka7, której już podziękowałam za udział w dyskusji, a
          tutaj ustosunkuję się do jej ostatniego postu,
          umasumak napisała:

          > Fajka nie zarzuciła Ci kłamstwa, tylko niekonsekwencje - to różnica

          Nastepnie zmieniasz calkowicie wersje przerzucajac wage
          problemu gdzies w kierunku dziecka i jego hormonow.
          Nawet przy sredniej sprawnosci intelektualnej i bez glebszej
          refleksji mozna zobaczyc, ze sie placzesz w zeznaniach. - no cóż,
          dla mnie to jednak jest zarzucanie kłamstwa, ale masz prawo mieć
          swoje zdanie. Ja zostanę przy swoim. Pozdrawiam
          • umasumak Re: Dziękuję za udział w dyskusji 25.05.09, 09:58
            I Ty piszesz, że dyskusja z kimś jest męcząca...
            • lisbeth_salander Re: Dziękuję za udział w dyskusji 25.05.09, 16:33
              umasumak napisała:

              > I Ty piszesz, że dyskusja z kimś jest męcząca...
              Bo po Twoim poście z zarzutami nie dałam uszu po sobie i nie
              posypałam głowy popiołem? Nie licz na to, za często czytałam na tym
              forum wątki, w których forumki były zrównywane z ziemią i spuszczały
              głowy dla świętego spokoju. Ja nie zamierzam, bo nie lubię jak jakaś
              umasumak robi ze mnie idiotkę w celu podlizania się innej forumce.
              Dla mnie liczą się fakty, a fakty są takie, że w poprzednim poście
              chciałaś sobie na mnie poużywać, ale się nie udało. Więc albo
              przedstaw mi konkretne zarzuty, albo się odczep(podziękowanie ci za
              udział w dyskusji jak widac nie wystarczyło)._
    • figrut Re: "Autystyczna" matka 24.05.09, 23:51
      Po pierwszych wpisach i po tym jak napisałaś, że foremki zbyt pochopnie Cię
      oceniają nie wiedząc tak naprawdę jaka jesteś, postanowiłam poczekać na więcej
      Twoich wpisów aby się wypowiedzieć.
      Z tego co napisałaś jedno utknęło mi w pamięci - relacje z Twoją mamą. Czy Twój
      syn wie jakie były te relacje i czy wie, jak się wtedy czułaś ? Jeśli wie i jest
      wrażliwy, to myślę, że teraz próbuje dać Tobie to, czego brakowało Ci jak byłaś
      dzieckiem tym bardziej, że dla niego jesteś dobrą matką i teraz chce, abyś Ty
      poczuła to co on sam ma okazję czuć. Takie CZĘSTE słowa nie dziwią mnie w ustach
      mojego pięciolatka ani w ustach mojego siedmiolatka (choć ten jest już bardziej
      powściągliwy), jednak 12 latek to chłopak który ma już swoich kumpli, jest
      bardziej wstydliwy w tak jasnym wyrażaniu uczuć i takie kocham cię mówione tak
      często nie jest raczej normą. Mój pięciolatek jest takim przytulakiem i bez
      przerwy mówi, że mnie kocha. Z jednej strony jest to bardzo miłe, w drugiej
      strony bywa denerwujące, jeśli co chwilkę trzeba się schylać aby mógł mnie
      przytulić, lub odpowiadać, że też go bardzo kocham, bo czeka na moją odpowiedź.
    • justen1204 Re: "Autystyczna" matka 26.05.09, 13:27
      dlaczego decydowałaś się na dziecko?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka