Dodaj do ulubionych

W pogoni za idealną mamą

25.05.09, 14:35
moj maz zanim jeszcze mielismy dzieci powtarzal , ze DZIECI DZIELA SIE NA
SZCZESLIWE I NA CZYSTE. Dlatego tez, co z tego ze 5 min pobawia sie w kaluzy
robiac blotkowa ciape,jesli w domu sa ubranka w ktore mozna sie przebrac, a
buziak jest uchachany od ucha do ucha. Albo ze na stole w kuchni zrobimy
jeziorko ktore i tak za 30 mni razem poscieramysmile
Obserwuj wątek
    • kurs_latania Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 15:31
      Często bywa tak, że dziecko jest kolejnym szczeniaczkiem albo
      koteczkiem, laleczką, którą mamusia przebiera dziesięć razy
      dziennie, stroi na różowo, dobiera ubranka jak małej modelce,
      stylizuje na starą-malutką albo takiego misia puszystego - czapeczka
      w króliczka, ubranko jak na bal przebierańców, nawet włoski ukręcone
      lokówką choć to dopiero dwulatek, do tego obowiązkowo najmodniejszy
      wózek i akcesoria, lans w parku, na placu zabaw, galerii handlowej,
      wzajemne licytacje, która mama wydała więcej w tym miesiącu na
      ciuszki, co jest modne, a co "passe", gdzie trzeba bywać itd. A
      potem taka laleczka czy miś wyrastają i mama traci zainteresowanie,
      bo dzidzia przestała być słodkim kurczaczkiem, kaczuszką,
      słoneczkiem, trend przechodzi na młodsze rodzeństwo albo mamusia z
      powrotem skłania się w stronę hodowli rasowego pieska lub innego
      hobby. Rozwydrzone, agresywne i/lub aroganckie latorośle to na ogół
      efekt takiego podejścia do macierzyństwa. Warto pamiętać, że dziecko
      to mały człowiek, autonomiczny, ale jeszcze nieukształtowany, który
      potrzebuje troski, nadzoru, autorytetu i dobrego przykładu, a nie
      jest jedynie dodatkiem do rodziców, gadżetem, który nudzi się i jest
      jak stary pies, którego nie wypada uśpić, bo jednak jest w rodzinie
      tyle lat, ale z drugiej strony trochę jednak przeszkadza.
      • bri Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 15:39
        Często? Gdzie mieszkasz, bo ja się w życiu z takim "dzieckiem-
        gadżetem" i matką gadżeciarą nie spotkałam? W ogóle wydaje mi się,
        że jest to dziennikarski wymysł.
        • kurs_latania Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 15:53
          Zapraszam do Warszawy na jedno z licznych tu osiedli zamieszkiwanych
          przez tzw. post-korpoklony (czyli korpoklony familine - żona: często
          też korpoklon lub korpoklon w stanie spoczynku, mąż - obowiązkowo
          korpoklon lub "biznesmen na swoim" + przychówek). Wbrew temu, co
          piszesz, nie jest to wymysł mediów, ale kreacja narzucana przez nie.
          Patrz: sesje "vipów" z dziećmi w kolorowych gazetkach plus artykuły
          w tychże o konieczności bycia "cool" i "trendy" w każdej fazie
          życia, wciągając w to niemowlaki. Jest jeszcze jedna kategoria
          piewców trendów - smerfetki i ich dresy-ABS'y plus miniaturowe kopie
          tychże, ale też na zasadzie "be cool". Oni są "jakby" stale pod
          presją, nie daj Boże okazać "słabość" na polu modowo-gadżeciarskim,
          a dziecko to modny dodatek. A propos: nie spokałaś się z
          określeniem "moda na macierzyństwo"? Już samo to określenie
          pokazuje, że w przyrodzie zostały zachwiane jakieś zdrowe proporcje.
          Gdzie rozsądek względnie naturalna potrzeba rozmnażania? Czy każda
          czynność musi być trendy? Nie rosną nam osobowości tylko konsumenci
          kolejnych medialno-reklamowych bzdur, na wolnym wypasie, jak hodowla
          kurczaków na hiperfermach dla hipermarketów.
          • tonieja77 Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 16:11
            zgadzam się,tylko do tych wszystkich sesji i trednów dodaj jeszcze
            zawody"kto wróci szybciej do pracy po porodzie!"4dni,5
            dni,tydzień...a jeśli chcesz zostac w domu z dzieckiem...kobieto nie
            masz ambicji! no własnie mam...zająć sie najlpiej jak umiem
            dzieckiem...takie moje głupie zdanie.i do tego całego"modnego
            macierzyństwa"dodam,ze odnosze wrazenie,ze niektórzy chyba myśla
            tak...dom,samochod,dobra praca aha i co jeszcze?! no tak
            dziecko.jako kolejna rzecz która "wypada"miec...to już wolę chyba te
            kobiety które decyduja się nie miec dzieci,bo nie czuja takiej
            potrzeby....chyba lepiej tak niż dziecko jako kolejny "gadżet"ktory
            potem przechodzi z rąk niani do rąk babaci potem do przedszkola itd-
            bo mama przeciez musi robić karierę i zajmować się wszystkim a nie
            dzieckiem.mam nadzieje,że zrozumiecie o co mi chodzi-choc trochę
            chaotycznie napisałam..
            • elf1977 Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 18:11
              Wiwat uogólnienia!!!A może te złe mamusie (pracujące) są w pracy
              szczęśliwe, ale mają też samodzielne szczęśliwe dzieci? A może
              niektiore dzieci lubią chodzić do przedszkola?
              Moja córcie siedzi 3 tydzień w domu (po chorobie) i nie może
              doczekać się powrotu do przedszkola.
              Natomiast ja po rocznym urlopie wychowawczym mialam serdecznie dość
              i dużo szczęśliwsza jestem pracując.
              • tonieja77 Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 21:13
                do elf1977
                wiwat zrozumienie postu!nie napisałam,że mamy pracujące to złe mamy
                to po 1,po drugie napisałam,ze chodzi mi o te dla których dziecko to
                tylko nastepna rzeczą która wypada miec-bo taka moda(nie wiem po co
                sie cytuje...)i jak każda moda minie-a dziecko to nie ciuch...w
                sumie to przeczytaj jeszcze raz,może zrozmuiesz.a swoją drogą czego
                miałaś serdecznie dość?
          • bri Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 16:26
            Tak się składa, że pasuję do Twojego opisu, nawet mieszkam w
            Warszawie na zamkniętym osiedlu. I doprawdy rozbawiłeś mnie do łez.
            Sama kupuję nowe ubrania tylko dlatego, że muszę (bo stare się
            niszczą), właśnie siedzę przy biureczku w letniej sukience sprzed 2
            lat i kurtce dżinsowej kupionej chyba jeszcze przed urodzeniem córki
            czyli ponad 4 lata temu. Moja córka też miewa wspaniałe kreacje -
            kupione przez jej babcię za 10 zł na bazarze, lub przeze mnie w
            Tesco. Szczytem inwestycji w modę wiosenną była para spodenek
            kupiona w H&M. Z dzieckiem już tak jest, wiesz, że rośnie i ubranka
            trzeba regularnie wymieniać, z moda to nic wspólnego nie ma. Całe
            szczęście, że teraz nie trzeba kupować brzydkich ubranek, bo dość
            tanio można kupić ładne.

            Zakładam jednak, że chodziło Ci znacznie lepiej sytuowanych ode mnie
            ludzi. Znam też takich i cholera może więcej kupują w H&M i zdarza
            im się coś kupić dla dziecka w Zarze, na specjalną okazję, ale w
            żadnym wypadku nie traktują swoich dzieci jako modowych dodatków.

            Jeśli chodzi o konsumentów kolejnych medialno-reklamowych bzdur to
            Ty wydajesz się najlepszym tego przykładem. Łykasz wszystko co Ci
            serwują kolorowe gazetki, nie obejrzawszy się nawet dookoła.



            • troll_bagienny Re: Hodowla dzieci - laleczek 26.05.09, 13:53
              No przecież napisał, że obserwuje to na żywo, a nie że czytał w
              gazecie.
          • aluc Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 16:31
            świetnie zindentyfikowane zjawisko, ino dotyczy górnego 1% korpoklonów

            btw, nie sądziłam, że ubieranie dzieci w Zarze jest przejawem
            trendowatości i robienia z dzieci gadżetów, ale to inna sprawa wink
            • oll-ona Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 18:39
              > btw, nie sądziłam, że ubieranie dzieci w Zarze jest przejawem
              > trendowatości i robienia z dzieci gadżetów, ale to inna sprawa wink

              ja tez nie sądziłam, tym bardziej że moje dziecko ma tyle samo ubranek z ZARY co
              z bazaru czy TESCO i w każdym z nich równo "tapla się w błocie"; wchodzę do
              sklepu, dziecko z czegoś wyrosło/potrzebuje, podoba się, pasuje, stać mnie,
              kupuje.. nie zwracam uwagi na to czy jest to targ, czy sklep z "wyższej półki"

              wróciłam do pracy po 14 dniach od porodu, taka praca, takie zycie nawet nie
              wiedziałam że panuje taka moda, bo oznacza to ze jestem trendy wink

              mieszkając w Warszawie na zamkniętym osiedlu także nie widziałam specjalnie
              klanowsko - szpanerskich podejść..

              spotkałam się raz z opowieści kolezanki w pracy gdzie jakaś matka od pierwszego
              dnia urodzin zmiala zaplanowany kady dzięn malucha - wlączając w to zajęcia
              umuzykalniajace, naukę jezykow obcych przedszkola, szkoly i studia..

              najwazniejsze żeby matka była szczesciwa, bo wtedy i dziecko jest.. robienie
              wszystkiego pod presją wg wyliczanek w "mądrych książkach" nie zapewni szcześcia
              dziecku
              • tonieja77 Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 20:04
                a co to za praca? tak z czystej ciekawości....
          • ezri Re: Hodowla dzieci - laleczek 26.05.09, 13:41
            To ja chyba mieszkam w jakiejś innej Warszawie, bo jak żyję nie
            słyszałam żeby ktoś spłodził sobie potomka kierując się modą.
          • madelaine200 Re: Hodowla dzieci - laleczek 03.08.10, 17:00
            'smerfetki i ich dresy-ABS'y plus miniaturowe kopie
            tychże' - mamo (smile), byłam z takimi teraz na wakacjach. Co za
            masakra! One - chamskie i wulgarne, aczkolwiek bez cellulitu. Oni -
            bysie karkowate z wielkimi dziarami na wypakowanych ramionach (o
            dziwo - kulturalniejsi). Po pierwszej scysji (wepchanie sie w
            kolejke, co okazalo sie pozniej standardem), czyms mi od nich
            tracilo... czyzby... Warszawka? Taaaaaak
            To bylo straszne, ale wygladalo jak w opisie.
            PS. Bez urazy dla Warszawiakow - lubie Warszawe, ale jest taka czesc
            mieszkancow, ktora (jak z mojego doswiadczenia wynika), w kazdym
            zakatku swiata mozna rozpoznac po kulturze i zachowaniu.
        • aqwertz Re: Hodowla dzieci - laleczek 04.08.10, 10:54
          Tytuł zachęcający, ale dalsza część to lewackie wypociny zakompleksionej
          feministki, która nie radzi sobie z macierzyństwem.

          Niektórzy nigdy nie zrozumieją co to znaczy poświęcenie, bo całe życie byli
          uczeni, że liczy się tylko "ja", "ja", "ja".

          Qrwa! Jak można wpieprzać się w czyjeś życie i mówić mu że za bardzo poświęca
          się swoim bliskim?
          Według autorki Matka Polka jest be, a nietrzeźwa zołza co rodzi pijane dziecko
          na chodniku jest cool.

      • lubie.garfielda Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 16:41
        Zanim wyśmiejesz kolejną małą księżniczkę czy puszystego misia idź
        do sklepu i rzuć okiem jak wyglądają proponowane ubranka. Matki
        ubierają tak dzieci bo... właśnie to jest dostępne. Trzeba się
        naprawdę nalatać żeby nie ubrać córki jak żywej lalki barbi.
        • tonieja77 Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 17:10
          ja jakoś nie mam specialnych kłopotów ze znalezieniem normalnych
          ubrań dla mojej córki...hmmm...ciucholandy,tesco-polecam,ceny
          normalne i ubranka też.
          • lubie.garfielda Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 18:22
            może ja zaglądam do innego tesco ale właśnie tam dużo ciuchów jest
            potwornie cukierkowa. A jeśli patrzysz się na dzieciaki przez
            pierwsze dwa lata życia to nic dziwnego że mają non stop nowe ciuchy
            bo przecież wtedy mocno rosną!
            • tonieja77 Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 19:14
              możliwe,że w różnych sklepach mają różne ciuchy( h&m tak robi),dla
              mnie zielone bojówki z tylko delikatną różową podszewką albo
              koszulka khaki w drobne rożowe kwiatki to nie"przesłodzone ciuszki
              dla barbie"....ale nie to ładne co ładne a to co sie komu podobasmile
              • lubie.garfielda Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 22:42
                sama widzisz, że zaczynamy wchodzić na temat gustów.

                A o gustach ciężko się dyskutuje
      • maroco1977 Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 17:23
        Szczeniaczka nie mialam, koteczka tez nie, laleczkami sie nie bawilam.A mojego
        synka przebieram i 10 razy dziennie jesli sie ubrudzi, albo bedzie zimniej,
        cieplej na dworzu,w mieszkaniu.Mam wygodny wozek dla mego syna, bo taki mi sie
        podobal nie wiem czy jest najmodniejszy, ludzie wybrzydzaja, ze dla takiego
        dziecka moglam tanszy kupic.Bywam chetnie wszedzie gdzie sa mlode mamy i kupuje
        ciuszki S.Olivera, nowe syn dostaje co dwa tyg. bo szybko wyrasta.Nie mowie do
        niego kurczaczku, kaczuszko tylko po imieniu, ktorego nie da sie zdrobnic.
        nie widze, by moj syn byl gadzetem, on jest moim synkiem i robie wszystko, by
        dostawal wszystko co najlepsze.Dobre wyksztalcenie itd. Smiesza mnie ludzie,
        ktorzy mnie nie znaja, patrza z boku i wlasnie takie durne opinie wydaja, czesto
        z zazdrosci, bo Luca ma to czy tamto, a te dzieci nie.W nosie to mam, ale nie
        pozwole sie oceniac jako gadzeciary.Tym bardziej, ze nigdy modn gadzety mnie nie
        krecily.Mam swoj styl i swoje zainteresowania.Durny artykul.
        • tonieja77 Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 17:52
          s.olivier? wnioskuje,ze nie mieszkasz w polsce....?co 2 tygodnie
          wyrasta z ciuchów?!to mam pomysł-kupuj trochę za duże,nie bedziesz
          musiała tak często zmieniać garderoby.
          • maroco1977 Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 17:57
            kupuje za duze, ale on rosnie szybko, w ciagu dwoch miesiecy przytyl 3kg i urosl 9cm
            • tonieja77 Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 18:27
              jesuuuu...to nieźle!a ile mały ma? a ja myślałam,że moja córcia
              szybko rośniesmile
              • maroco1977 Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 18:32
                11tygodni w tej chwili a wyglada jak polroczniaktongue_out po tatusiutongue_out ale jak mowi
                moja pielegniarka tatus nie jest gruby tylko krzepkismiledziecko tezsmile powiedz mi
                ja przy takim dziecku nie wymieniac od razu ciuszkow? nie da sie po
                prostu...skorzystali znajomi, ciuchy odaje hurtowotongue_out
                • tonieja77 Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 18:39
                  to te moje kochane 14kg(1.5 roku)to małe"piwo"winkto dbają o
                  kręgosłup! bo mnie już wysiada....
                  • maroco1977 Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 18:42
                    mnie tez, on ma juz ponad 7kilo i w nsidelku to ja go uniesc moge pare metrow,
                    kregoslup mi siadauncertain no coz krzepki jest, maly buddatongue_out
                    • modespia Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 18:51
                      Jak dla mnie ten artykuł jest beznadziejny...
        • marychna31 Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 18:34
          > ludzie wybrzydzaja, ze dla takiego
          > dziecka moglam tanszy kupic
          tzn. dla jakiego?
          • maroco1977 Re: Hodowla dzieci - laleczek 25.05.09, 18:40
            dla niemowlaka, przeciez jemu wszystko jedno czym jezdzi, moze i jemu wszystko
            jedno, ale mi musi byc wygodnie, dlaczego mam pachac niewygodny wozek, albo taki
            jaki mi sie nie podoba?
        • troll_bagienny Luca to jego imię czy twoje? 26.05.09, 13:52
          Bo nie rozumiem? To ty w Polsce mieszkasz czy z zagranicy nadajesz?
    • mme_marsupilami Re: W pogoni za idealną mamą 25.05.09, 19:32
      Dobrze piszesz, ze dzieci dziela sie na czyste i szczesliwe - ja z matek wyrodnych i nie robie prania koszulki upackanej jedzeniem co 10 minut. Fajnie, ze mozna teraz kupic ladne ubranka dla dzieci, za mojego dziecinstwa zdobycie butow bylo nie lada sztuka, wiec skoro sa dostepne ... to czemu nie! Nie zagladam nikomu w portfel, kazdy kupuje takie na jakie go stac. Jedynym naszym "gadzetem" jest wozek, bo szczerze przyznam kupilam go bardziej z mysla o sobie - uprzedzam, nie chodzilo o design tylko o wage i funkcjonalnosc. Jesli ktos nazwie mnie przez to lansiarska mamuska, to ma problem zwany zazdroscia.

      16.02.2008
    • amorvertical Kobity, sorry, ale gadacie głupoty 25.05.09, 21:30
      Artykuł nie był o ciuszkach ani w co ubrać dziecko. Ale widać, że Wam
      tylko jedno w głowie.
      • itg Re: Kobity, sorry, ale gadacie głupoty 25.05.09, 23:01
        A ja się zgadzam z kurs_latania i tonieja77,też zaobserwowałam takie zjawisko w
        swoim otoczeniu, że dzieci potrafią być tylko takim dodatkowym gażetem, który w
        którymś momencie chyba częściej przeszkadza w życiu niż cieszy. Zastanówcie się
        nad tym uczciwie, nie czepiając się pojedynczych argumentów przymierzając je do
        siebie. Myślę, że autorom postów nie chodziło o to, że kupuje się dziecku
        markowe ciuszki czy że chodzi do przedszkola, tylko, że u niektórych całe
        macierzyństwo zdaje się tylko do tego sprowadzać, a wtedy nie jest dobrze. Moje
        dziecie też chodzi do przedszkola, i nie chodziło tu tylko o mój powrót do
        pracy, uważałam, że jemu akurat jest to potrzebne (brakowało mu kontaktów z
        rówieśnikami, u mnie nie było łatwo ich zorganizować). Moje koleżanki z pracy
        też mają dzieci w przedszkolu, ba, do pracy wróciły zaraz po macierzyńskim, ale
        po pracy najczęściej spędzają czas z dziećmi, razem robią zakupy, przygotują
        jakiś obiadek, razem zjedzą i idą z dziećmi na plac zabaw, spacer, czy bawią się
        w domu. Weekendy obowiązkowo cała rodzina razem, razem zakupy, porządki i
        zabawa. Tylko sporadycznie korzystają z opieki nad dziećmi, z okazji wielkich
        wyjść parę razy w roku i czasem zostawiają dzieci z mężami, żeby wyjść do
        fryzjera, koleżanki. Ale zazwyczaj dzieci zabierają ze sobą wszędzie. Ale
        niestety znam parę osób, które dzieci zostawiły dziadkom. I choć pracują w tym
        samym mieście - to mieszkają osobno, a do dzieci wpadną w weekend. Często
        zamienią dwa słowa i siądą z dziadkami lub przy komputzerze, bo mają swoje
        dorosłe sprawy. Sporadycznie wezmą do swoich dzieciatych znajomych i pochwalą
        się ile to wydają na te markowe ciuszki i zabawki. A czemu? Bo niczym innym
        pochwalić się nie mogą...A te wszystkie gadżety nie zastąpią rodziców. Mój syn
        częściej prosi o zabawę niż o zabawkę. A jakiej zabawki by nie miał, to jak nie
        ma towarzystwa do zabawy, to go nie cieszy...pozdrawiam szczęśliwe Mamusie
    • golfstrom Temat bardzo ważny 25.05.09, 22:29
      Ale dlaczego informacja o rolkowaniu jest bardziej uzasadniona od
      informacji o macierzyństwie?

      Jesli właśnie dołączyłam do koła miłośników scypka zakopiańskiego,
      to co kogo interesuje, jaki sport uprawiam? No chyba że rolkowanie
      jest ważnym elementem mojego życia, bardzo mnie frapuje i w ogóle
      strasznie jestem na to zajawiona. Ale jakoś nie potrafię sobie
      wyobrazić, że na rolki (które skądinąd bardzo lubię) jstem bardziej
      zajawiona, niżna swoje dziecko. Więc dlaczego o dziecku - ważnym
      elemencie mojego zycia - mam nie mówić? Skoro jestem matką, jest to
      część składowa mojej tożsamości, to czemu mam się kastrować?

      • owcememe Re: Temat bardzo ważny 26.05.09, 13:47
        no tak, ale artykul - a w zasadzie felieton - jest między innymi o tym ze nie jest się jedynie mamą. A jeśli jakaś mama czuje się kastrowana tylko dlatego, że czasem ktoś chciałby z nią porozmawiać na inny temat niż jej własne dziecko, to będzie miala dość ograniczone grono słuchaczy.
        • golfstrom Re: Temat bardzo ważny 26.05.09, 14:31
          Artykul jest o tym, zeby sie nie zamykac w tej jednej funkcji i nei
          pozwolic byc zamykana. Wiec jesli dla mnie dziecko jest rownie
          waznym elementem zycia jak rolki, to dlaczego nei moge powiedziec o
          obydwu? Dlaczego o rolkach jest OK, a o dziecku juz sie wchodzi na
          sliski grunt? Czy to nei jest zamykanie sie w tozsamosci rolkowca?

          Chodzi mi jedynie o to, ze jesli ktos ma ochote sie przedstawic jako
          Jola, lat 30, mama dwoch synkow, w wolnej chwili jezdzaca na
          rolkach, to nei powinna byc za to strofowana. Jesli osoby, ktorym
          sie przedstawia, przestaja sluchac po 'dwoch synkow' to problem maja
          te osoby, a nie ta kobieta.
          • jamesonwhiskey Re: Temat bardzo ważny 26.05.09, 15:48
            Jesli osoby, ktorym
            > sie przedstawia, przestaja sluchac po 'dwoch synkow' to problem maja
            > te osoby, a nie ta kobieta.

            wiesz jesli juz tak bardzo masz ochote sie tak przesdstawiac
            to miejsca jak magiel, fryzjer czy inne spotkania z "psiapsiolkami"
            sa powiedzmy do tego odpowiednie

            jesli sie tak przedstawiasz w sferze zawodowej czyli jakies spotkania no
            cokolwiek to wtedy mnie jako rozmowcy wpadlo by mi do glowy o co ci kurde chodzi
            • golfstrom Re: Temat bardzo ważny 26.05.09, 17:17
              Oczywiscie magiel i fryzjer to sa wlasnie te miejsca, gdzie
              prowadzone sa np. imprezy integracyjne, gdzie spotykaja sie
              wymienieni wyzej milosnicy Grety Garbo i w ogole miejsca wlasciwe
              spotkaniom matek. Poza maglem, fryzjerem i smiesznymi spotkaniami z
              psiapsiolami matka byc nie wypada.

              Nie chodzilo mi epatowanie swoim macierzynstwem - nie przedstawiam
              sie gdzie popadnie jako matka. Zadalam tylko pytanie, czemu moge
              mowic o hobby, a nie moge mowic o swojej rodzinie. Co wiecej,
              artykul mowi o spotkaniach integracyjnych, ktore nei sa spotkaniami
              stricte formalnymi, ktore maja za zadanie przyblizenie osobowosci,
              nawiazanie bardziej prywatnych stosunkow, a nie zaprezentowanie
              dorobku zawodowego.

              Jedyne wytlumaczenia jakie uzyskalam, to ze komus sie to moze nie
              spodobac. Coz, niespodobac sie mozna kazdemu za cokolwiek, wiec
              takie rady mnie nie przekonuja.
          • ledzeppelin3 Re: Temat bardzo ważny 26.05.09, 21:57
            Wiec jesli dla mnie dziecko jest rownie
            > waznym elementem zycia jak rolki, to dlaczego nei moge powiedziec
            o
            > obydwu? Dlaczego o rolkach jest OK, a o dziecku juz sie wchodzi na
            > sliski grunt? Czy to nei jest zamykanie sie w tozsamosci rolkowca?



            Cholernie ważna uwaga.
            IMO dlatego, że w Polsce panuje ogólna dziwna schizofrenia. Z jednej
            strony idealizuje się własnych rodziców, otacza się ich czxcią już
            za sam fakt bycia rodzicem. Z drugiej strony matka = osoba
            ograniczona do zupek i kupek. A więc, jeśli kobieta napomknie, że
            jest matką, słuchającym zapala się czerwopna lampka "oho, to z tą
            się już nie pogada". Z drugiej strony- "Rodzice" pisze się wielką
            literą. Winne jest myslenie stereotypami, brak chęci do wysilenia
            szarych komórek i zrobienia pożytku ze zdobyczy cywilizacyjnej, jaką
            jest kora mózgowa.
            Choćby na forum emama. Był taki suodki wąteczek pt. "Czy dla was
            emamy urodzenie dziecka było sukcesem?"
            90% odpowiedzi emam brzmiało "Oczywiście że nie".
            • golfstrom Re: Temat bardzo ważny 27.05.09, 00:37
              Dla mnie to taka krzywa gęba politycznej poprawności, próba
              stworzenia kanonu zachowania. Tyle że w tym przypadku opiera się nie
              na zasadzie wolności, a na zdławieniu cech indywidualnych (stąd moje
              skojarzenie z kastrowaniem).

              Ogólnie to idea budowania sobie odskoczni od macierzyństwa jest jak
              najbardziej słuszna. Uważam wręcz, że na szkołach rodzenia powinni
              przypominać, że katowanie innych tysiącem zdjęć 'naszgo maluszka'
              jest grzechem śmiertelnym, ale przecież nie można przesadzać w drugą
              stronę.
            • e.i.t.h.e.l Re: Temat bardzo ważny 16.06.10, 16:38
              To ja mogę powiedzieć z własnego doświadczenie, że koleżanki, z którymi miałam wspólne tematy, a które urodziły, przestały mieć ze mną wspólne tematy. Mnie niewiele interesują ubranka, jedzenie, rozwijanie się ich dzieci, pierwsze słowa, ząbki itd. Jeśli czegoś dziewczyny potrzebują - jasne pomogę. Ale czym innym jest wysłuchiwanie tych opowieści. I te kobiety zamykają się powoli w gronie innych mam, bo mają z nimi wiele wspólnych tematów. I chyba też o tym mówi ten artykuł, o tym, że kiedyś na pytanie "Co tam u Ciebie?" koleżanka odpowiadała coś w rodzaju "a wiesz byłam na koncercie/widziałam taki film/cokolwiek", a teraz zaczyna od "a moja Basia właśnie wczoraj pierwszy raz zjadła sama zupkę". Pewnie jak będę mamą, to będzie mnie to interesować, szkoda tylko, że niektóre kobiety zamykają się w roli matki i przez dłuższy czas, jest to jedyna rola pełniona przez nie.
          • teyoo porada dla golfstrom 04.08.10, 09:06
            golfstrom napisała:

            > Chodzi mi jedynie o to, ze jesli ktos ma ochote sie przedstawic jako
            > Jola, lat 30, mama dwoch synkow, w wolnej chwili jezdzaca na
            > rolkach, to nei powinna byc za to strofowana.


            Masz stuprocentową rację. Po co się ograniczać i kastrować, trzeba iść na całość. Skoro do swojego wizerunku (oprócz zainteresowań) zaliczasz także więzy rodzinne, to zasuń rozmówcy taką frazę:
            "Cześć, jestem Jola, mam 30 lat, jestem mamą dwóch synków - Dżordża i Alanka, bratanicą wujka Stefana, kuzynką Jadzi z Krakowa, ciocią Jacka i Grażynki, wnuczką Wergiliusza i Hermenegildy.. aha, i lubię jeździć na rolkach".
            Opad szczęki u rozmówcy gwarantowany. A co, niech ma, niecnota! Co cię będzie kastrował z rodziny - przecież to część ciebie big_grin
      • teyoo Re: Temat bardzo ważny 04.08.10, 08:59
        golfstrom napisała:

        > Ale dlaczego informacja o rolkowaniu jest bardziej uzasadniona od
        > informacji o macierzyństwie?
        >
        > Jesli właśnie dołączyłam do koła miłośników scypka zakopiańskiego,
        > to co kogo interesuje, jaki sport uprawiam?


        No a co kogo interesuje, czy się rozmnożyłaś? Jarzysz już?
        Dla ciebie może to ważne, dla innych - niekoniecznie.
    • melefretete W pogoni za idealną mamą 25.05.09, 23:02
      A ja myslę żę artykuł był zupełnie o czym innym niż ciuszki czy dzielenie dzieci
      na szczesliwe i brudne. Jeden z pierwszych postów o babraniu sie w brudach znów
      pokazał mi jak "nieidealną" jestem matką bo ja nie lubie jak dzieci cos
      rozlewają i brudzą choc nie jestem pedantką i tez nie przebieram dzieci jak sa
      brudne. Nie patrze wciaz na wszystko co robie pod kątem rozwoju moich dieci.
      Ostatnio jedna znajoma "idealna mama" poradzila mi urlop...z dziecmi, bo ona tak
      wypoczeła z dwójką dzieci że ho ho a ja byłam miesiąc temu pierwszy raz z
      dziecmi i wiem że przez najbliższe kilka lat nie powtórze tego na tak długo i
      tak daleko . I przez to czuje sie mamą "nieidealną" . Przez to i przez całe to
      lobbowanie młodych zadowolonych z zycia i rozwoju maluchów matek.
      Pozdrawiam wszystkie Ideały i te mniej wyrobione "braki"
      • itg Re: W pogoni za idealną mamą 25.05.09, 23:11
        Słusznie, artykuł był o czym innym a powyższe posty wyprowadziły temat w innym kierunku. Najważniejsza sprawa to chyba to, że różne drogi mogą prowadzić do tego samego celu. Dzieci są różne, my jesteśmy różne i trzeba znaleźć swoją drogę a nie katować siebie czy dzieci w imię poradników. I pamiętać, że dzieci są tak ważne jak my lub odwrotnie, że nasze sprawy są równie ważne jak naszych dzieci. A na świecie nie ma ideałów - na szczęście.
        • melefretete Re: W pogoni za idealną mamą 25.05.09, 23:26
          Jeszcze przypomniałam sobie jak jedna ze znanych mi Idealnych Żon i Matek
          stwierdziła że nie jestem dobrą matką bo kocham męża bardzej niz dzieci.A moim
          zdaniem to mąz i ja stanowimy jednośc, jedno ciało jak chciał Bóg. Dzieci odejdą
          i odnajdą swoje drogi. Moim zadaniem jest im zapewnić start , wychowac i nauczyć
          miłości....Ale kiedy odejdą zostanę tylko ja i mój mąż. Ale wtedy kiedy ta
          znajoma tak mnie okresliła to zrobiło mi sie przykro...bo jakim prawem ona mnie
          tak ocenia...Pomimo 30letniej róznicy wieku nie uważam żeby miala praw tak
          mówić... to tak a propos tego że każda z nas jest inna.
          • maroco1977 Re: W pogoni za idealną mamą 25.05.09, 23:55
            no troche dziwna jestes, ja nie kocham M bardziej niz syna tylko inaczej, inna
            milosc jst do dziecka inna do mego M, nie da sie jej porownywac.Obie sa
            jednakowo wielkie.
          • e.i.t.h.e.l Re: W pogoni za idealną mamą 16.06.10, 16:45
            Nie jesteś dziwna, jesteś jak najbardziej mądrą kobietą i świadomą. Argumentacja, którą przytoczyłaś też jest prawidłowa. Ostatnio słyszałam historię, jak ksiądz na naukach przedmałżeńskich zadał pannie pytanie w rodzaju, kogo będzie bardziej kochała męża czy dzieci. Ta odpowiedziała, że dzieci i ksiądz się strasznie oburzył, stwierdził, że nie jest gotowa na małżeństwo smile Zresztą to samo twierdzą moje znajome biegłe sądowe i terapeutki rodzinne. Owszem, są to różne rodzaje miłości, ale to mąż ma być tym, z którym jest się mocniej związaną.
    • sir.vimes dziwne przyjaciółki w takim razie 26.05.09, 00:11
      "Przyjaciółki przestały dzwonić w sprawie swoich najnowszych podbojów,
      ewentualnie nieśmiało pytają, jak tam maleństwo i czy go czasem swoim
      telefonem nie obudziły"

      no bez przesady. Nieśmiało pytająsmile)
    • lubie_gazete_comeback Re: W pogoni za idealną mamą 26.05.09, 10:56
      smile
    • lubie_gazete_comeback Re: W pogoni za idealną mamą 26.05.09, 10:58
      eloradanan napisała:

      > moj maz zanim jeszcze mielismy dzieci powtarzal , ze DZIECI DZIELA SIE NA
      > SZCZESLIWE I NA CZYSTE. Dlatego tez, co z tego ze 5 min pobawia sie w kaluzy
      > robiac blotkowa ciape,jesli w domu sa ubranka w ktore mozna sie przebrac, a
      > buziak jest uchachany od ucha do ucha. Albo ze na stole w kuchni zrobimy
      > jeziorko ktore i tak za 30 mni razem poscieramysmile

      Ja mam czyste i szczęśliwe dziecko a nie podblokową ubłoconą fleję tongue_out
    • teeds W pogoni za idealną mamą 26.05.09, 11:18
      Ludzie!!! litości!!! dziecko gadzet??!! kolejny pan redaktor napisał jakieś bzdury które dotyczą jakiegos marginesu, a Wy sie tu rozpisujecie chocby to nie wiem jaki zajwisko to było. Mam znajomych, ktorzy sa roznie sytuowani i nikt nie wymysla takich rzeczy. Pozdro dla normalnych!!!
    • disno Autorka chyba nie jest mamą bo ... 26.05.09, 11:29
      inaczej by takich bzdur nie pisała. Artykuł jest śmieszny, jestem
      mamą i ani jedna z napisanych tam rzeczy nie jest prawdą. Szukanie
      dziury w całym. Strata czasu.
      • e.i.t.h.e.l Re: Autorka chyba nie jest mamą bo ... 16.06.10, 16:47
        A jakieś argumenty, czy tylko, że Ty tego u siebie nie widzisz?
    • geehee dużo racji 26.05.09, 12:12
      jest w tym artykule, dzisiaj wymagania wobec rodziców są tak bezlitosne, że
      faktycznie wiele osób nie chce zostawać rodzicami, bo nie chce być stale
      uwiązanym do dziecka, stale gotowym do spełniania jego oczekiwań, stale mieć
      dobrego humoru, żeby dziecko miało pogodnego rodzica, bo czasem miewa chandry
      ... Jak czyta się prasę albo ogląda TV, to wszyscy eksperci od wychowywania
      dzieci zakładają 24 - godzinną dyspozycyjność rodzica i jego stałe wyczulenie
      na najmniejsze nawet oznaki potrzeb dziecka - musisz zawsze mieć czas na
      zabawy z dzieckiem i to "twórcze", czyli malowanie, lepienie, robienie teatru,
      broń boże posadzić dziecko przed tv, bo się spaczy, broń boże kreskówka, bo
      tam przemoc, najlepiej stale czytać wartościowe książki i wozić dziecko na
      zajęcia sportowe albo artystyczne ...
      Niedawno opublikowano sondaż na temat tego jak ludzie wypoczywają na urlopach
      i prawie 60 % badanych powiedziało, że na urlopie z dziećmi męczy się bardziej
      niż w pracy, bo wykańcza ich stały obowiązek zapewniania dzieciom atrakcji i
      rozrywek zamiast robienia tego, na co oni mieli by ochotę! A jest to efekt
      kultury, w której dziecko stawia się na piedestale i jego dobro traktuje jako
      absolutną wyrocznie, oczywiście kosztem dobra jego rodziców czy otoczenia,
      kiedyś urodzenie dziecka czy kolejnych dzieci to była zwykła sprawa i nikt nie
      stawał z tego powodu na rzęsach, dziś całe życie wywraca się ludziom do góry
      nogami i już nie wraca do normy póki dziecko się nie usamodzielni. I jak tu
      chcieć mieć dzieci?
      • tangerka Re: dużo racji 26.05.09, 13:06
        zgadzam się z tobą, jak się ogląda jakieś programy poradnikowe typu "dla mam",
        to ma się wrażenie, że: 1. trzeba być milionerem i tylko wtedy można mieć
        dziecko, bo inaczej po prostu nie sprosta się finansowo żeby kupić to wszystko
        co dziecku potrzebne, aby zapewnić mu zdrowie i prawidłowy rozwój,
        2. trzeba poświęcić całe swoje życie zawodowe i całą resztę dla szczęścia
        dziecka i przez całą dobę myśleć tylko o nim, bo inaczej nie jest się dość
        dobrym rodzicem,
        3. obowiązkiem rodziców jest zapewnienie prywatnego przedszkola i szkoły,
        superciuchów, supergadżetów, super imprezy i wypasionych prezentów już od
        chrzcin począwszy, przez komunię, bierzmowanie i wesele, mnóstwa zajęć
        dodatkowych i sportu aby dziecko nie odstawało poziomem od rówieśników czyli
        patrz pkt. 1,
        4. właściwie należy zapomnieć o wszystkim innym, np. o seksie (widok
        kopulujacych rodziców zaburzy dziecko na całe życie!), o wakacjach wedle
        wlasnych pomysłow bo przecież jest to czas dla dzieci, o jakichś wydatkach na
        siebie bo przecież nie starczy na angielki i dżudo dla syna, o czasie wolnym
        albo we dwoje (chyba że okupi się to jakąś superatrakcją dla dziecka albo
        wynajmie nianię), itp. itd ...
      • teeds Re: dużo racji 26.05.09, 13:21
        Kazdy chce miec dzieci a zyc jak singiel. Co to wogle za gadka. Pozdro dla zwalonych rodzicow.
    • smerfetka8801 Re: W pogoni za idealną mamą 26.05.09, 13:19
      moim zdaniem szczególnie ważny jest w tym wszystkim ostatni akapit-dobra
      mama-"oczywista oczywistość", dobry tata? "bonus"
      moje dziecko ma dobrego tatę-ja nie traktuję tego jako bonus ale wszyscy nad
      mężem się wręcz rozpływają smile bo kiedy ja jestem na studiach on sam radzi sobie
      z dzieckiem.
      dla mnie oczywiste dla innych zaskakujące..nikogo nie dziwi za to kiedy z
      dzieckiem "radzi" sobie sama matka...
      • teeds Re: W pogoni za idealną mamą 26.05.09, 13:30
        Bo ojciec ktory potrafi, chce i zajmuje sie dzieckiem to nie jest normalnosc. W Polsce istnieje jeszcze głeboko zakorzeniony podział ról dla Matki i Ojca. Ja jestm z tego nowego pokolenia ktore bierze udział w wychowywaniu najmłodszego pokolenia smile. A w przyszłości mam nadzieje bede mogł powiedziec: "Dziś sam jestem dziadkiem i cóż ......"
        • smerfetka8801 Re: W pogoni za idealną mamą 26.05.09, 13:35
          ale to nowe pokolenie niestety nie wygrzebało się jeszcze z tego stereotypu-mam
          21 lat mąż 23 nasi znajomi to przedział wiekowy 20-30 i tych właśnie ludzi wciąż
          dziwi ojciec kochający troskliwy taki który przewija kąpie czyta rozmawia choć
          dziecko ma kilka miesięcy czy kilka dni...a na dodatek jeszcze nawet do 20
          zaczeka z obiadem na żonę i sam go zrobi...
          a to nie powinno dziwić bo tak jak ja troszczę się o niego i dziecko tak i on
          troszczy się o nas...
          jak tak pomyśleć to popaprane te wzorce kulturowe...
          • teeds Re: W pogoni za idealną mamą 26.05.09, 14:00
            Widać punkt widzenia zalezy od punktu otoczenia. W moim gronie znajomych odpowiedzialnosc za swoje dzieci jest ogromna. Zarowno ojcowie jak i mamy dziela rowno obowiazki.
            • smerfetka8801 Re: W pogoni za idealną mamą 26.05.09, 14:10
              sama nie wiem są to osoby w różnych momentach życia-młode i szalone,młodzi z
              dziećmi, małżeństwa około 30 oczekujące dziecka...a wszędzie faceci to
              jakby...wieczne dzieci.30 lat i jedzie na obiad do mamy jak żona na studiach bo
              sam nie ugotuje...to jak się dzieckiem zajmie...prywatnie fajny facet ale męża
              bym takiego nie chciała
              i tak stereotyp matki Polki i ojca z doskoku przetrwa w kolejnym pokoleniu.
              • teeds Re: W pogoni za idealną mamą 26.05.09, 14:29
                A ktorz z drugiej strony lepiej dogada sie z dzieckiem jak nie inne dziecko (czyt. w tym kontekscie tata)? A powaznie mowiac wiekszosc nas 30-letnich dzieciakow jednak troche powaznieje. A sterotypy trzeba zmieniac bedzie troche bolu ale warto
      • jus1981 Re: W pogoni za idealną mamą 26.05.09, 16:55
        I tu trafilas w sedno tarczy, jak powiedzial kiedys jeden pan w jednym filmie.
        Moze pochodzimy z tego samego regionu: u mnie jest identycznie. Sama nie mam
        jeszcze rodziny, ale nie wyobrazam sobie zrezygnowac calkiem ze swoich potrzeb i
        hobby. A tego oczekuje nasze polskie spoleczenstwo: zes*aj sie, a nie daj sie.
        Na szczescie (pod tym wzgledem) nie mieszkam juz w Polsce...
        • alinaw1 Re: W pogoni za idealną mamą 04.08.10, 06:31
          To jest przykład najnowszych trendów (również lansowanych przez
          media): nie wyrzekaj się niczego, nie poświęcaj, żyj jak dotychczas,
          z niczego nie rezygnuj, nie ograniczaj się. Czasem zmiany i to
          ogromnenie muszą być destrukcyjne. Zrezygniowałam z pracy, bo jestem
          jedną z tych nielicznych, które twierdzą, że NIE DA się pogodzić
          macierzyństwa z karierą, zrezygnowałam z hobby ale odkryłam nowe
          wartośći, nowe smaki życia. Kiedyś wyruszałam na 6-miesięczne
          wyprawy, np. wspinałam się po wulkanach, teraz wspinam się po
          górkach z moimi dziećmi. Dostrzegam w tym jescze większą radość.
          Mont Everest czasem jest za ścianą...
    • listek_a Re: W pogoni za idealną mamą 26.05.09, 14:11
      Moja najukochansza mama nigdy mi nie powiedziala, ze sie dla nas
      napracuje a my zadnej wdziecznosci nie mamy.
      I za to ja kocham. Bardzo.
      Wspaniala mama, ktora urodzila czworke dzieci i zapewnila bezpieczny
      dom pelen milosci.
    • daga_j Re: W pogoni za idealną mamą 26.05.09, 14:33
      Co do artykułu to zgadzam się z nim. Trudno być najlepszą Mamą, gdy się czyta
      forum wink Zawsze ktoś Cię przebije, że już o 11 rano ma ugotowany obiad dla
      dorosłych i oddzielny z ekologiczny warzyw dla dziecka, więc właśnie wychodzi na
      3 godzinny spacerek, po którym pociecha zje talerz zupy i pójdzie spać na
      kolejne 3 godziny. A mama w tym czasie wyprasuje stertę ubranek.
      Ja nie jestem taka idealna, i czasem mam do siebie wyrzuty z tego tytułu, ale
      gdybym nie czytała forum czy gazetek dzieciowych to nie wiedziałabym tego,
      pewnie wtedy miałabym o sobie lepszą opinię obserwując dzieci z otoczenia -
      często samopas biegające po dworzu, rozkrzyczane czy z zaniedbanymi zębami.
      Ale z drugiej strony podbudowuję się gdy mogę na forum komuś udzielić rady,
      lubię tu bywać, czytać i pisać. Nawet jeśli przez moje zasiedzenie na forum
      obiad będzie o godzinę później.. i tak dzieci zjedzą tyle co kot napłakał,
      wybredne takie to wink
      Ale wiem, że jestem dobrą mamą, bo kocham je bardzo, bo nie zaniedbuję moich
      dzieci, bo myślę i nich dużo, bo tak tak - POŚWIĘCAM się im czasem (ale czasem
      odmawiam)...
      • teeds Re: W pogoni za idealną mamą 26.05.09, 14:45
        Odmawienia dzieciom wg najnowszych trendow jest krnabrnoscia trzeciego stopnia i grozi za to 5 okrazen adaptera!!
        • ledzeppelin3 Re: W pogoni za idealną mamą 26.05.09, 21:40
          Dobry artykuł.
          I hipokryzja Wybiórczej w całej krasie: z jednej strony przekaz "nie
          musisz być idealna", z drugiej- artykuliki przekonujące, że jeśli po
          porodzie nie zrobisz plastyki pochwy, jesteś skończoną dla mężczyzn
          i świata rozklapichą. No i maj fejworit- artykulik o zywieniu dzieci
          pt. "Minimum, które KAŻDA MATKA powinna robić dla swojego dziecka,
          to piec mu chleb i hodować własnoręcznie pomidora i marchewkę"- oto
          link
          www.edziecko.pl/jedzenie/1,79379,5676077,Czego_unikac_w_diecie_dziecka.html
          • noida Re: W pogoni za idealną mamą 16.06.10, 16:32
            Świetny tekst o tym, jak bardzo zmieniło się podejście do macierzyństwa i o tym, że dzisiaj realizujemy "Projekt Dziecko", który może skończyć się jedynie absolutnym sukcesem, albo kompletną katastrofą, znajdziecie tutaj:
            www.ekologiasztuka.pl/think.tank.feministyczny/readarticle.php?article_id=363
            Mnie z jednej strony przeraził, z drugiej - uodpornił na szantaż emocjonalny stosowany w gazetach z poradami dla rodziców. Zresztą doskonale wiem, kto te teksty do tych gazet pisze. Nie są to przeważnie ani specjaliści od żywienia, ani psychologowie, a panie po dziennikarstwie (w najlepszym wypadku), które się naczytały tego, co pisze konkurencja i nawzajem od siebie przepisują... Z całym szacunkiem dla tych pań zresztą, na tym polega ich praca. Szkoda tylko, że ma ona tak wielki wpływ na życie innych...
    • suazi1 Eee tam, ja mam w d... wszelkie ideały!!! 16.06.10, 22:06

    • welcometopoland Ideał to koniecznie dwójka albo trójka ! 03.08.10, 18:09
      Jedno dziecko jest passe.
      To obciach. Nie radzi sobie, zła matka, be.
      Jedynak ma przechlapane życie.

      Więc za wszelką cenę trzeba mieć WIĘCEJ dzieci ! Nawet jeśli to pierwsze trafi
      na złą drogę.
      Tylko skąd brać CZAS na WIĘCEJ gdy babcie daleko, żona kariera a opiekunki są
      "be" (bo mogą uwieźć męża) ?!?!

      Tata.
      • alinaw1 Re: Ideał to koniecznie dwójka albo trójka ! 04.08.10, 06:10
        Chyba jednak nie. Większość moich znajomych ma jedynaków, bo właśnie
        mąż/ żona- kariera, babci brak, trzeba odkładać kasę, zapewnić dobry
        start jedynakowi i temu podobne ble ble ble. Chore. Rodzina osadzona
        na takich wartościach staje się komórką - owszem ale inwestycyjną.
    • teyoo W pogoni za idealną mamą 04.08.10, 08:48
      Media, reklamy i otoczenie bezustannie sugerują młodym mamom, że istnieje ideał, do którego koniecznie powinny dążyć.
      Tak.. bo Gazeta.pl nie należy do mediów.. uwielbiam te sformułowania w stylu "złe media coś tam naopowiadały", wypowiadane przez prezentera tv, pisane w prasie itp. To kto jest w tych złych mediach? No, my nie..
      • sikorka68 Re: W pogoni za idealną mamą 04.08.10, 08:59
        Słuszna uwaga. Tylko gdzie "wpisać" te słowa, tak aby dużo ludzi przeczytało.
        Tylko media.
    • annvangier Re: W pogoni za idealną mamą 04.08.10, 11:59
      kurcze czy autorka wątku ma jakies kompleksy....
      jak ktos przedstawia sie jako mama - to co to sie chowa w sterotypie, cofa w
      rozwoju do kuchni?....
      czy tak samo ptraktuje faceta ktory powie z dumą jestem tata....
      serio autorka tak definiuje role matki jako funkcje biologiczno-domowe to ma
      powazny problem i moze nie za szczesliwe wzorce wywiedzione z domu....
      bycie rodzicem czyli w przypadku kubiet Mama kojarzy mi sie z miłoscią, kazdy
      kto ma dziecko wie o co chodzi o milosc bezgraniczną
      o całą odpowiedzialność,
      czy to takie dziwne że jak sie świezo co w kimś zakocha w relacji facet-kobieta
      to sie non stop o obiekcie westchnien mówi - moje kolezanki o swoich facetach
      mówią..., ze sie woli z nim spedzic romantyczny weekend niż isc na głosną impreze...
      nie ale kiedy nie chce sie isc na popijawe bo sie woli pojechac nad wode z
      dzieciakiem to jest sie jakims dziwolągiem, ciemięzonym i uwstecznionym
      czy kobiety zwlaszcza autorki niektorych mądrych artykulików, nie potrafia
      skumac ze na roznym etapie zycie lubi sie co innego, czyta sie inna literaturę
      ze jedni lubia fantasy a inni nie ?
      ze jedni lubia isc na dicho a inni na rockotekę - serio nie znam mamuś
      zamamuskowanych totalnie, sama poki ktos niedzietny ze znajomych mnie nie zapyta
      jak mała, sie z tym nie wychylam

      jak dla mnie bycie kochającym rodzicem - to trudna rola i powod do dumy
      a co do relacji zawodowych zauwazylam ze osoby kltore maja rodizny i obowiazki
      sa nie raz lepiej przyjmowani na rozmowach kwalifikacyjnych niż niektore "single"



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka