Dodaj do ulubionych

A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę?

01.07.09, 11:21
Ja mam tak na mięsnym stoisku w Carrefourze. Dłuuuuga lada, jedna
sprzedawczyni, ktoś stoi przy szynkach i czeka, a ktoś inny, kto
przyszedł później, uważa, że jest pierwszy przy kiełbasach. i w
ogóle wędruje się ze sprzedawczynią po kilka metrów pokazując, co
się chce.

Kiedy się ktoś ewidentnie wepchnie, rozcapierzam sobie palce przed
twarzą i mówię "Jestem niewidzialna!", a jeśli jest ze mną syn,
pytam go, czy mnie widzi.
Nie działa, ale reszta kolejki ubawiona.
Obserwuj wątek
    • mustardseed Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 11:25
      Rzadko mi się zdarza, a jak już, to mówię, że już jest kolejka,
      która kończy się tam (i ewentualnie pokazuję gdzie sie kończy. W
      jakieś zagrywki-domyslanki się nie zabawiam, bo po co.
    • kawka74 Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 11:31
      To zależy.
      Stoimy z mężem przy kasie, sami, podchodzi pan, para od pani, która zabawiała dziecko w wózku, dziecko chichra się radośne, pani zadowolona, siedzi na ławeczce, pan nadęty - wciska się przed nas bez słowa (wcześniej słyszałam, jak pan klarował żonie, że mają dziecko i pierwszeństwo z tego tytułu, pani twierdziła, że jedną osobę chyba mogą przeczekać, ale pan był uparty). Mówię do męża - przepuść pana, bo pan jest chyba w ciąży albo co. Pan mi na to, że on jest uprzywilejowany, bo ma dziecko. Dziecko z matką bawi się dwa metry dalej, w kolejce nadal tylko my. Przepuściłam, skoro nie może przeczekać mnie i mojego koszyka z dwiema czy trzema rzeczami, bo mnie w sumie chyba bardziej rozśmieszył, niż wkurzył (przypuszczam, że ktoś kiedyś musiał mu w tej dziedzinie nadepnąć na odcisk, więc pan postanowił być asertywny na zapas).
      • kawka74 Wyrwało mi część tekstu 01.07.09, 11:35
        Poza tym przypadkiem bardzo rzadko zdarza się, żeby ktoś się pchał, a jeśli już, mówię - przepraszam, ja też czekam. Działa - być może dlatego, że wpychacze mieli zamiar twardo udawać, że nie widzą żadnej kolejki, a tu zonk.
        • chloe30 Re: Wyrwało mi część tekstu 01.07.09, 11:41
          A ja się ostatnio bardzo niechcący wepchałam smile
          Wpadam do ginekologa, tylko po recepty - wtedy idzie sie do
          pielęgniarki, a nie czeka jak kiedyś az wszystkie świeżo zaciążone
          zrobia sobie 40minutowe USG.
          No więc wpadam, poczekalnia pełna, ale ja tylko do rejestracji, lece
          tam też kolejka, oraz stojący na uboczu chłoptaś. Uznałam że
          chłoptaś jest z którąs ciężarną, bo stał w pewnej odległości od
          ostatniej osoby w kolejce. Stanęłam sobie, trzy osoby przede mna
          weszły, następnie ja i dopiero wtedy (NAPRAWDĘ) zauważyłam że
          chłpoak przesuwał sie za mną. Moja mina - bezcenna!
          Przeprosiłam go bardzo, ale w duchu skwitowałam - trzeba było kurde
          dziób otworzyć!

          Totalnie na marginesie: trzy osoby przede mną to były ciężarne i
          KAŻDA brała L4. Normalnie problemowe teraz te ciąże.
          • kawka74 Re: Wyrwało mi część tekstu 01.07.09, 11:44
            W sumie zrozumiałe to Twoje wepchnięcie o tyle, że chłoptasie rzadko okupują gabinety ginekologiczne. wink Też bym nie wpadła na to, że czeka, o ile sam by mi tego nie zakomunikował.
            • chloe30 Re: Wyrwało mi część tekstu 01.07.09, 11:46
              kawka74 napisała:

              > W sumie zrozumiałe to Twoje wepchnięcie o tyle, że chłoptasie
              rzadko okupują ga
              > binety ginekologiczne. wink

              no tym tropem szłam, a tu zonk.
              Ale wyglądało to mega chamsko z mojej strony (chociaz byłam tego
              nieświadoma) i potem resztę dnia dziwiłam się że on się słowem nie
              odezwał!
              • kawka74 Re: Wyrwało mi część tekstu 01.07.09, 11:48
                Bardzo prawdopodobne, że wizyta u ginekologa była dla niego na tyle traumatyczna, że wpychanie się było przy tym lajcikiem. smile
                • kocianna Re: Wyrwało mi część tekstu 01.07.09, 12:12
                  Ja czekałam ostatnio do pediatry w prywatnym centrum medycznym, z różnych
                  powodów zrobiła się godzinna obsuwa, przyszła kobita z 9-latkiem (pozostali
                  pacjenci mieli 2-4 lata), stwierdziła, że ona ma na 12, a że 12 właśnie wybiła,
                  to jej nie obchodzi fakt, że przed nią czekają ludzie zapisani na 10.45. I wlazła.
                  Nikt chyba nie miał ochoty na awanturę, zbyt byliśmy umęczeni dzieciakami w tej
                  kolejce (dzieci zdrowe, do szczepienia, brykające).

                  Z drugiej strony, baba wyglądała i zachowywała się jak czołg...
                  • mamamonika Re: Wyrwało mi część tekstu 01.07.09, 12:56
                    Z drugiej strony ta kobieta mogła nie mieć całego dnia na stanie w
                    kolejce - może wyskoczła z pracy. Wtedy wejście o umówionej godzinie
                    jest bardzo ważne. To nie jest jej wina, ze w centrum medycznym mają
                    bałagan albo niedoszacowują czas wizyty.
                    Mnie też szczerze mówiąc trafia szlag jak jestem umówiona na godzinę
                    a na miejscu okazuje sie, że czeka kilka osób z godzin
                    wcześniejszych. Niestety prywatni medycy usiłują w ten sposób
                    rozszerzyć pojęcie godziny - przyjmują np że wizyta u specjalisty
                    trwa 10 minut a de facto potrafi 40. I stąd później zatory i nerwy.
                    Kilka razy zdarzyło mi sie zrobić awanturę - recepcjonistkom, i to
                    konkretną.
                    • kawka74 Re: Wyrwało mi część tekstu 01.07.09, 15:22
                      To nie jest jej wina, ze w centrum medycznym mają
                      > bałagan albo niedoszacowują czas wizyty.

                      Myślę, że tym bardziej nie jest to wina czekających. Ich czas jest tak samo
                      cenny, jak każdego innego kolejkowicza, też mają swoje zobowiązania i limity.
                    • anmala Re: Wyrwało mi część tekstu 01.07.09, 20:45
                      Wiesz kiedyś byłam świadkiem reanimacji niemowlaka w tzw prywatnym centrum
                      medycznym, gdzie wszystko na godzinę. Spóźnienie było ponad godzinę i jakoś
                      kurcze ludzie przychodzący na tzw godzinę potrafili się zachować.
                      • mamamonika Re: Wyrwało mi część tekstu 01.07.09, 21:00
                        Raczej nie zdarza się to codziennie. A wpisywanie dwa razy tylu
                        pacjentów niż lekarz jest w stanie efektywnie przyjąć i kompletne
                        ignorowanie umówionych godzin - jak najbardziej.
                        Mam jako pacjent prawo wymagać pewnej sprawności organizacyjnej.
                        Zwłaszcza, że za te usługi płacę i nie można się tłumaczyc państwową
                        siermiężnością.
                        Jeśli nie będę zwracała uwagi na takie zachowania i czekała cicho i
                        grzecznie, upewnię często pazernych właścicieli, że wszystko OK i
                        wcale nie przeginają pały.
      • azile.oli Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 11:39
        Zależy od mojego humoru, czasu, nastroju itd. Ale generalnie w
        marketach to się nie zdarza. Zdarzyło mi się w warzywniaku, mięsnym
        i aptece, na zasadzie koleżanka stoi, a druga właśnie weszła i
        wciska się przed tę pierwszą. W mięsnym raz po prostu pani
        zatarasowałam przejście (wąskie było), obyło się bez awantury, tamta
        poszła na koniec kolejki. W aptece dałam spokój, choć kobieta
        przyniosła z p[rzychodni plik recept, ale starsza była.
    • orissa Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 11:38
      Mówię, że kolejka każdego obowiązuje, a jak pan/pani ma ochotę się wpychać to
      niech spróbuje za mną, może następna osoba na to pozwoli.
    • frisky2 Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 11:40
      Jakos nie zdarza mi się, żeby ktos się wpychal. Może jest za mało sklepów, skoro
      są kolejki?
      • jomamma Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 12:24
        A zdarzyło mi się ostatnio. Będąc już w 9 mies. ciąży stoję przykładnie w
        sklepowych kolejkach, szczególnie jak nie dybię na artykuły pierwszej potrzeby,
        tylko np. na wyprzedażowe rzeczy smile
        Stanęłam na końcu kolejki w odzieżowym, za mną państwo tacy ok. 50-tki. Państwo
        chyba przyzwyczajeni, zę stoi się w kolejce 10 cm za kimś (czuję ich oddech na
        szyi), ja nie, i dlatego stanęłam nieco z boku kolejki. Pan się rozochocił i
        stanął tuż za osobą, za którą ja stałam i tak sobie staliśmy na równej wysokości
        i w równym tempie przesuwaliśmy się do kasy smile Jak przyszło do płacenia, to pan
        pierwszy siup zakupy na ladę big_grin Zdziwiona, mówię, ze ja byłam pierwsza, a on na
        to, ze nie! No nie wiem w ogóle co to było?! To wymuszenie musi mieć jakąś nazwę
        big_grin Ale sprytne, nie? Oczywiście wyśmiałam pana (pani w tym czasie nie odezwała
        się słowem) i zapłaciłam pierwsza, ale szczerze mówiąc od czasu dzieciństwa,
        kiedy to stałam po wędlinę w sklepie i wcisnęły się przede mną trzy baby, mnie
        wypychając z kolejki, to nie miałam takiej sytuacji smile
        • chloe30 I właściwie to jest temat na kolejny wątek 01.07.09, 12:29
          jomamma napisała:
          Państwo
          > chyba przyzwyczajeni, zę stoi się w kolejce 10 cm za kimś (czuję
          ich oddech na
          > szyi),

          ale co robicie w takiej sytuacji??
          Ja tego NIENAWIDZĘ jak ktos tak blisko stoi, pół biedy jak jestem z
          mężem, on wie i od razu staje za mną, ale jak go nie ma to moje
          cisnienie rośnie wraz z chęcią powiedzenia upierdliwcowi - prosze
          sie ode mnie odsunąć!
          Zrobiłybyście tak?
          • babcia47 Re: I właściwie to jest temat na kolejny wątek 01.07.09, 12:54
            tez tego nie znoszę.i zawsze zwracam uwage takiej osobie, że to, że
            będzie na mnie "wisiał/a", potrącał/a chuchał/a nie sprawi, ze
            szybciej kolejka będzie sie posuwać..nie przejmuje się ewentualnymi
            komentarzami, bo te oczywiscie bywaja rózne..od "przepraszam" po
            okresle4nia "wydelikacona"..często zdarza sie tez że ktoś kto stoi w
            kolejce razem z druga osoba, towarzyszacą, wierci się w czasie
            rozmowy z nią/nim nie zauwazając, ze potraca mnie co chwilę łokciem
            lub torbą (sporą) zwisającą z ramienia, szura torbą po nogach...tez
            się nie "piórkam" tylko zwracam uwagę
          • zona_mi Re: I właściwie to jest temat na kolejny wątek 01.07.09, 19:16
            > Zrobiłybyście tak?

            Tak.
            Nie znoszę jak m ktoś dynda nad karkiem, ociera się o plecy i
            chucha. A nie daj Boże jeszcze śmierdzi.
            Zdarzyło się, że zapytałam - chce się pan/i o mnie oprzeć? Trchę mi
            ciężko...
        • girasole01 Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 13:10
          Pajac podwojny - po pierwsze, ze sie wpycha, po drugie, ze sie
          wpycha przed kobiete w zaawansowanej ciazy. Jakby mi sie nie
          spieszylo, ciezarowke zawsze przepuszcze. No ale pan sie pewnie
          spieszyl na film w telewizji...
    • driadea Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 12:35
      Przez długie lata udawałam, że nic się nie stało, ale teraz, nauczona
      doświadczeniemwink, stałam się bardziej asertywna i uczę się walczyć o siebie.
      Dlatego zwracam uwagę głośno i wyraźnie, bez owijania w bawełnę, żeby nie było
      niedomówień, ale też bez chamstwa i agresji. Nieczęsto się wpychają, w każdym
      razie przede mnie, ale jak się zdarzy, to Bój mi świadkiem, nie popuszczę...
    • umasumak Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 12:43
      Wymuszanie pierwszeństwa w kolejce obserwuje najczęściej w banku, gdy ogonkuje,
      żeby wpłacić kasę z utargu na konto. Jest to jedyny powód dla którego osobiście
      odwiedzam bank, ponieważ resztę operacji dokonuje online, bądź kartą.
      Stoję sobie więc grzecznie w kolejce, która przepisowo oddalona jest od okienka
      o około 2-3 metry, a tu zawsze znajdzie się ktoś, kto uzna, że ci oczekujący w
      oddaleniu na wolne miejsce przy kasie, to chyba tylko gapie tongue_out. Na protesty ze
      strony kolejki, wyrażają zdziwienie: "a to tutaj jest kolejka"? Czasem jeszcze
      dorzucą:"ale ja tylko: wpłacić pieniądze/wypłacić pieniądze/zapłacić rachunek".

      Reaguje w zależności od stopnia natarczywości delikwenta.
      • iwoniaw "ale ja tylko..." mnie osłabia doszczętnie 01.07.09, 14:48
        > dorzucą:"ale ja tylko: wpłacić pieniądze/wypłacić pieniądze/zapłacić rachunek".

        Taa... Inni w banku zapewne na usg wątroby czekają wink
        Nie tak dawno w kolejce do lekarza specjalisty (przyjęcie wyłącznie ze
        skierowaniem od lekarza rodzinnego, duża część kolejki na pierwszy rzut oka nie
        przybyła tam o włąsnych siłach) pewna pani stwierdziła na wstępie, że ona
        powinna wejść bez kolejki, gdyż - uwaga uwaga - ona nie jest zdrowa.
        Uświadomiłam ją uprzejmie acz stanowczo, że inni też nie przybyli tam dla
        rozrywki bo mają zbyt dobrą kondycję fizyczną.
        W supermarkecie też mi się zdarzyła pani, która koniecznie chciała zapłacić
        przede mną (ja stałam już od paru minut w kolejce do kasy z gigantycznymi
        zakupami, przedszkolakiem w wózku sklepowym i niemowlęciem w chuście), bo "ona
        ma tylko mały koszyk" (który jakoś nie kwalifikował jej do kasy do 10 artykułów,
        hehe). Gdybym była sama, a pani uzyła słowa "proszę", to bym ją może i
        przepuściła, ale tak to powiedziałam tylko, że chyba żartuje. Brzydko się
        wyraziła na mój temat wink i mamrotała pod nosem dopóki nie odeszłam od kasy z
        zakupami.
    • mamamonika Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 13:03
      Rzadko mam do czynienia z takimi sytuacjami. Najczęściej konflikty
      wystepują właśnie na stoiskach z serami, mięsem i wędlinami, gdzie
      ludzie mają wątpliwości z której strony powinni się ustawiać w
      ogonek tongue_out
    • myelegans Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 15:16
      A moze by tak napisac do Carrefoura czy zadzwonic do naczalstwa i
      zasugerowac numerki. Zadna high-tech. Zrolowana tasma z numerkami,
      kazdy bierze swoj sprzeddawca wyczytuje i juz.

      NIe znosze kolejek, moj maz bije rekordy, jest tak uczulony, ze
      zakupy robi tylko ze skanerem w lapie, tak ze nie musi stac nawet w
      kolejce do kasy, w gorszym przypadku idzie do samoobslugowej kasy, a
      na miesnym daje zamowienie komputerowe, dostaje numerek i idzie
      tylko po odbior jak go wyczytaja.
    • rita75 Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 15:18
      Zwracam uwagę, mówiąc, że kolejka obowiązuje.
    • kicia031 Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 16:17
      1. zwracam uwage uprzejmie (moze ktos nie zauwazyl)
      2. zwracam uwage konkretnie (moze ktos nie rozumie jak do niego
      uprzejmie)
      3. rozdzieram ryja
    • koza_w_rajtuzach Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 16:20
      najgorsze jest to, że przeważnie nie reaguję na to
    • nangaparbat3 Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 16:22
      Jak byłam mloda, to zdzielilam taka jedną. na odlew.
      teraz mowie po prostu: przepraszam bardzo, ale tu jest kolejka.
      Albo cos w tym stylu - w kazdym razie staram się grzecznie i jednoczesnie na
      maxa wprost. Dziala.
      • sir.vimes opowiedz:)))) 01.07.09, 21:22
        > Jak byłam mloda, to zdzielilam taka jedną. na odlew.
    • takatoszymura Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 16:28
      Mówię, że byłam wcześniej.
      Ale ostatnio facet w sklepie mnie "rozwalił": stoję w dość długiej kolejce w
      supermarkecie, z ciężkim, wypełnionym koszykiem, próbując jednocześnie opanować
      2 i 4-latka, którzy zaczynają rozrabiać, i podchodzi do mnie gość z 2 piwami i
      pyta się czy go przepuszczę w kolejce? Oj, zrobiłam się wtedy niesympatyczna!
    • 18_lipcowa1 zwracam uwage- zawsze! 01.07.09, 16:58
    • lisbeth25 Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 17:01
      Nie zdarzyło mi się.
    • na_pustyni Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 17:21
      Po prostu mówię, że ja też stoję w kolejce smile Nie zdarzyło się, żeby ktoś
      chamsko na to zareagował.

      Są sytuacje odwrotne, które nagminnie zdarzają mi się na poczcie. Dużo wysyłam i
      stoję zawsze przy okienku paczkowym. Do okienek-kas kłębi się zawsze tłum. I
      bardzo często zdarza się, że do okienka podchodzi bez kolejki ("wpycha się")
      jakaś schorowana osoba (ostatnio była to na oko 80-letnia babcia o kulach).
      Zgadnijcie jak zachowują się wtedy ludzie z kolejki?
    • panirogalik Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 18:05
      zależy od tego jak bardzo chamskie to było wepchanie się. Jeśli ktoś próbuje na
      gapę- zwracam grzecznie i z usmiechem uwagę, ze tam jest koniec kolejki i
      zazwyczaj słyszę: "oj przepraszam". Jeśli po chamsku, po prostu chce bez kolejki
      załatwić sprawę i nie ma przywilejów a do mnie okiem nie mrugnie na przeprosiny
      (tak też się zdarzało), nie ma zmiłuj. Mam taki odruch, no człowiek musi bo się
      udusi. Poza tym, jakoś wstydziłabym się przed sobą tak się wrobić w dodatkowe
      czekanie. Uprzywilejowanych nie ruszam, nie muszą mnie też przepraszać,
      uśmiechać się, zadośćuczynić moją krzywdę, cudować, należy się to się należy,
      moja strata.
    • anmoko Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 01.07.09, 23:42
      Z wyszczerzonymi w usmiechu zebami mowie, jak jestsmile Zwykle
      skutkujesmile
    • kazaszka Re: A co robicie, jak się ktoś wpycha w kolejkę? 02.07.09, 09:14
      Miałam ostatnio taką sytuację.
      Real, kolejka w kasie obok. Podchodzi młode małżeństwo z bobasem w wózku. 3
      osoby przed nimi. Bobas na oko 5-6 miesięcy, siedzi grzecznie, rozgląda się. Po
      minucie mama w eter: "Boże, jak długo!" Postała chwilę i chyba jej się
      przypomniało, że ma jakieś przywileje i jak nagle nie wyskoczy: "Ja tu mam
      dziecko, mam pierwszeństwo, przepuśćcie mnie! Dziecko już ma dość, zaraz będzie
      płakać!" (dziecko nadal siedzi i się rozgląda). I pufa dookoła, jacy to ludzie
      nieuprzejmi i nie raczą jej zaproponować, że ją puszczą. Mąż zażenowany, powoli
      przepycha się za żoną z wózkiem i przepraszającym wzrokiem. Pani podchodzi w
      końcu do kasy z wielkim koszykiem, a kasjerka: "Niestety to jest kasa do
      dziesięciu artykułów" smile))) Mało nie padłam ze śmiechu. Pani się oczywiście
      oburzyła, że kasjerka przesadza, że ona ma pierwszeństwo. Kasjerka była
      nieugięta. Widziałam po minach kolejkowiczów, ze w duchu wszyscy bili jej
      brawosmile I pani z panem przepychają się z powrotem z wózkiem i koszykiem i stają
      w mojej kolejce. Myślałam, że znów będzie burza, al nie. Tym razem jej mąż
      postawił na swoim i stanął na końcu kolejki. Nie omieszkałam jej grzecznie
      powiedzieć, ze skoro ona może mieć swoje przywileje, to ludzie z 10 artykułami w
      koszyku też. Ale mi ciśnienie podniosła!
      smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka