Już kolejny rok z rzędu kupiłam wigilijną świecę Caritasu.
Postawiłam ją do witrynki razem z opłatkami, żeby tam doczekała świąt.
Ostatnio musiałam sięgnąć do owej szafki po jakieś szkło i...
No właśnie poczułam smród, coś jakby benzyna albo jakiś rozpuszczalnik.
Cóż się okazało, wspaniała świeca świąteczna po prostu śmierdzi, przy okazji
tym "przepięknym" zapachem przesiąknęły opłatki!!!
Jak mam ową świecę zapalić przy wigilijnej wieczerzy

???
Przecież jeśli zrobiono ją z jakiegoś świństwa, to podczas palenia będziemy
wdychać tego opary!!
Oczywiście nie postawie tego paskudztwa na stole i chyba już nigdy takiej
świecy nie kupię

.
Zastanawiam się czy nie kupić też nowych opłatków
Czy spotkałyście sie z czymś takim??