Jakoś nie mogę się (i kasy) zebrać na spiralkę i przejściowo używamy prezerwatyw. Jest OK, nawet powiem więcej – dla mnie wygodnie, bo nie ja muszę do łazienki tylko on

Ale mam pewne ale. Otóż mój mąż nie potrafi tego dyskretnie załatwić, tzn. nie chodzi mi o to żeby moment zakładania pozostał przeze mnie niezauważony, ale jednak wolałabym żeby to nie było głównym punktem programu.
Nie mamy sypialni, gdzie można mieć zapasy w szafce nocnej. Sugerowałam już mu że może wkładać sztukę pod poduszkę, czy coś w ten deseń. A on np. musi skoczyć do szuflady na drugim końcu pokoju i rozpakować nowe opakowanie (nie mogąc trafić w folijkę do otwierania i wywalając ulotkę), a ostatnio przeszedł samego siebie i w trakcie seksu poszedł do przedpokoju, bo miał w kurtce kupione opakowanie. Nosz, czy nie można by pomyśleć o tym wcześniej?
Czy się czepiam? Czy może to nieodzowny element seksu z prezerwatywą? A może Wasi partnerzy meldują się od razu w stanie gotowości ubrani i nie ma problemu z etapem zakładania gumki?