malopolll
06.09.09, 13:01
W jednym wątku pewna forumka wyraziła się dość jasno, że nigdy nie
wybaczyłaby zdrady i jest to dla niej koniec związku. Momentalnie
inne forumki zaczęły na nią najeżdzać, że to nieprawda, że się nie
wie, co by się zrobiło dopóki w takiej sytuacji się nie znajdzie itp.
A g.. prawda. Ja wiem, że zdrady bym nie wybaczył. Zdrada, przemoc,
szantaż, to są dla mnie rzeczy nie do przejścia. Wiem co bym zrobił,
gdybym został zdradzony. Przypuszczam też, że to siła stereotypu. Gdy
facet napisze, że nie wybaczyłby zdrady to się mu wierzy a gdy
kobieta ma takie zdanie to się jej próbuje wmawiać że nie potrafi
przewidzieć swoich czynów. Ot taka solidarność damska
Pie... kotka za pomocą młotka. Ja zdrady nie wybaczyłbym i nie
wybaczę, jeśli mnie to spotka. Tak samo mają inni niektórzy ludzie, w
tym kobiety.