Gość: m.
IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl
12.08.01, 22:42
znalazłem ciekawy art. - w Gdansku też są takie pojemniki, nawet mówili o nich
dziś w TVG.
Biednym dla bogatych
Sobota, 11 sierpnia 2001
Jeśli myślałeś, że niepotrzebna ci już odzież, wrzucona do kontenera z
czerwonym krzyżem, trafi do potrzebujących – jesteś w błędzie. Twój odruch
serca sprawia, że bogacisz i tak już bogatych.
Zarząd Okręgowy PCK w Koninie prosi, żeby do pojemników nie wrzucać nowej
odzieży i pościeli dla powodzian. Dlaczego? Bo zawartość pojemników jest
zabierana przez firmę Vive spod Kielc i przerabiana na czyścidła.
– Polski Czerwony Krzyż na szczeblu centralnym podpisał umowę z firmą Vive. To
ona zabiera odzież z pojemników, sortuje i przerabia. My dostajemy 20 groszy od
każdej tony. Pieniądze przeznaczamy na działalność statutową. Z tych środków
rozdajemy też zapomogi. Jeżeli mamy sygnały, że potrzebna jest odzież,
informujemy firmę. Dostajemy około 200 kg miesięcznie – mówi Józef Mazurkiewicz
sekretarz Zarządu Okregu PCK w Koninie.
Napis na pojemniku ,,Ile jest zbędnych rzeczy w twojej szafie. Oddając je
pomagasz biednym”, ,,Do kontenera prosimy wkładać odzież, koce, zasłony,
firanki, pościel i ręczniki” oraz charakterystyczny znak czerwonego krzyża –
jednoznacznie sugerują, że wrzucone tu rzeczy zostaną przekazane potrzebującym.
Podany jest również numer informacyjny. Telefonując dowiedzieliśmy się, że
odzież wrzucona do kontenera zostanie przekazana powodzianom. Gdy kobieta,
która odebrała telefon usłyszała, ze konińskie PCK nie każe wrzucać odzieży dla
powodzian do pojemnków, bardzo się zdenerwowała.
– To wielka bzdura, nie wiem, dlaczego dyrektor PCK robi coś takiego. Ja też
jestem z PCK i zapewniam, że odzież trafia do powodzian. Nic nie wiem o jakiejś
firmie z Kielc – usłyszeliśmy w słuchawce. Firma w Kilecach jednak istnieje.
Właśnie tam dowiedzieliśmy się, że jest tak, jak mówi Józef Mazurkiewicz.
– Mamy podpisane umowy z PCK w całej Polsce. Nasza firma finansuje budowę
kontenerów i ich ustawienie. To my co tydzień opróżniamy pojemniki – mówiła
pracownica firmy Vive. – Jeśli PCK złoży zamówienie na odzież dla
potrzebujących – przekazujemy ją, większość jednak przerabiamy na czyścidła i
materiały izolacyjne. Za rzeczy wyjęte z pojemników płacimy od tony, a PCK
przeznacza te pieniądze na swoją działalność, w tym także na pomoc biednym. Nie
widzę tym żadnego wprowadzania ludzi w błąd. Nic dziwnego nie widzi w tym
również Józef Mazurkiewicz. – Na pojemniku jest napisane, że oddając
niepotrzebną odzież pomagamy biednym. I to jest prawda. Nie dostajemy żadnych
dotacji i musimy sobie jakoś radzić. Dzięki pieniądzom od firmy Vive możemy
działać i pomagać potrzebującym – stwierdza Mazurkiewicz..
Skandalu teoretycznie nie ma. Bo przecież firma działająca pod logo Polskiego
Czerwonego Krzyża wspomaga tę organizację. Nie ma skandalu, bo przecież w
lupmeksach kupujemy odzież też wybraną na przykład w Niemczech z takich samych
kontenerów. Gorzej jeśli moje zbyt ciasne spodnie, wcześniej noszone przez
Niemca, kupione w polskim lumpeksie, kupię raz jeszcze w tym luksusowym
sklepie. I nadal będę myślał, że pomagam moim bliźnim?
Mirosław JURGIELEWICZ - Gazeta Poznańska