Gość: Jacek Łaszcz
IP: *.chello.pl
20.04.04, 17:31
Wielkiego pisarza gdańskiego znam tylko przelotnie. "Hanemann" bardzo mi się
podobał, pewnie jest lepszy niż cała reszta, ale nie sprawdzałem. Następne
rzeczy były już dla mnie ociupinkę za długie, nie przebrnę. To pewnie przez
to, że nie miałem w rodzinie babci Celińskiej, tylko ojca w Katyniu, dziadka
fabrykanta, folksdojcza niezrehabilitowanego i na wszelki wypadek pod innym
nazwiskiem pochowanego, a ojczyma demokratę. Trochę to przeszkadza w
cierpliwej lekturze. Poza tym cierpię na zaawansowaną dysgrafię, wieczne
pióra już nie dla mnie. Zyczę mu serdecznie ekranizacji, która z braku kasy
wciąż nie dochodzi do skutku.
Przyznaję, iż byłem w błędzie, sądząc że on tylko Mannami leci. Nieprawda.
Stać go na więcej, co widać w "Kartkach". Fantastyczny papier, dawno nie
obcowałem z wyrobem tej jakości i za taką cenę. Niestety, brak skorowidza w
znacznym stopniu utrudnia lekturę, więc mogłem tylko pobieżnie przejrzeć.
Połowę książki (tzw większą połowę) pisał Chwin, o powstawaniu swych innych
książek, i to jest zwyczajnie nudne i samochwalcze. O sobie samym do
potomności, czy to warto? Za to druga połowa, szkoda że mniejsza, to
prawdziwy cycuś i rarytas. Może dlatego, że nie pisał jej Chwin, tylko jakiś
autograf. Jakiś osobnik chwinopodobny, alterego pisarza. Bystry, gorzki i
zjadliwy. Ironista Chwin nie napisałby przecież o sobie, że pisze mądre
książki. A ten autograf problematyzuje, wystawia cenzurki bliźnim i pyta, czy
nie można by inaczej. No pewnie, że można. Przeczytam uważnie, jak będzie
skorowidz. Choćby na gorszym papierze.
A red. Łupak, nie wiedzieć czemu, pomylił w zachwycie materię. Musiał świeżo
oglądać ostatni film Woody Allena, "Zycie i całą resztę", i tak się tym
przejął, że przypisał pytania gorzkiego komika i tekściarza o Boga i sens
egzystencji komuś, kto posiada bardzo znaczne walory, ale na poczuciu humoru
akurat mu nie zbywa.