Dodaj do ulubionych

Rozmowa z nowym dziekanem Wydziału Prawa UG

25.05.04, 23:30
Nowy dziekan wydziału prawa powiedział w kontekście sprawy prof. Płachty:
"Nie pochwalam jednak działania - powodowanego emocjami i opartego na
wątpliwych podstawach - które będzie dążyło do zanegowania potężnego dorobku
tego człowieka i odebrania mu tytułu profesora."

Panie dziekanie, a co jeżeli podstawy nie są wątpliwe?
Jedynie kierowana przez Pana rada wydziału może w sposób pozbawiony emocji i
rzetelny zbadać dorobek profesora Płachty i przekonać się, czy podstawy są
wątpliwe, czy nie. A co jeżeli niedawno uzyskany tytuł profesora został
nadany na podstawie plagiatu? Profesor Płachta otrzymał tytuł profesora 2-3
lata temu, plagiat prac magisterskich powstał w mniej więcej tym samym
okresie. Bez rzetelnego i pozbawionego emocji postępowania rady wydziału nie
dowiemy się, czy prof. Płachta na tytuł zasługuje. Czy woli Pan bezczynnie
czekać w nadzei, że nie zgłosi się już nikt więcej z pozwem przeciwko
profesorowi? A jeżeli?
Obserwuj wątek
    • khmara Podsumowanie sprawy profesora Płachty 26.05.04, 13:12
      W kwietniu do prokuratury w Gdańsku wpłynęło zawiadomienie o plagiacie dwóch
      prac magisterskich popełnionym przez profesora Płachtę, złożone przez autorki
      tych prac. Profesor Płachta był dziekanem Wydziału Prawa i Administracji
      Uniwersytetu Gdańskiego. Pokażne fragmenty tych prac magisterskich ukazały się
      jako artykuły podpisane nazwiskiem profesora Płachty, bez podania nazwisk
      prawdziwych autorek. Wydźwięk moralny tej sprawy jest jednoznaczny - autorem
      plagiatu jest profesor tytularny, dziekan i w dodatku jeszcze prawnik,
      specjalista od prawa karnego.

      Natychmiast po publikacji w GW dziekan Płachta rozmawiał z rektorem UG,
      profesorem Ceynową, który zapewnił go o swoim poparciu (sic!) i wyraził zgodę
      na rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron - tyle wiadomo z doniesień
      prasowych. Od tamtej pory minął miesiąc. Co wydarzyło się od tamtej pory?
      Prokuratura gdańska przekazała sprawę do podległej jej prokuratury rejonowej w
      Toruniu, która nie podjęła jeszcze żadnych działań. Rektor UG odmawia wszczęcia
      postępowania dyscyplinarnego przeciwko podejrzanemu o plagiat profesorowi, mimo
      że rozwiązanie umowy o pracę nie stoi na przeszkodzie wszczęciu takiego
      postępowania. Maksymalna kara przewidziana ustawą o szkolnictwie wyższym to
      dożywotnie wydalenie z zawodu nauczycielskiego.

      Splagiatyzowane przez profesora prace magisterskie powstały w 2002 roku. W tym
      samym mniej więcej czasie profesor Płachta otrzymał tytuł profesorski. Zachodzi
      więc podejrzenie, że część dorobku naukowego profesora, uznanego karnisty,
      powstała w okresie gdańskim a służąca za podstawę nadania tytułu
      profesorskiego, może być również plagiatem. Prof. Płachta zrobił habilitację w
      1998 roku i w tym samym roku podjął pracę na UG.

      Jedynym ciałem władnym dokonać ponownej oceny dorobku naukowego profesora po
      habilitacji pod kątem ewentualnego plagiatu jest komisja powołana przez radę
      wydziału. Powołania takiej komisji odmawia nowowybrany dziekan.

      Nie chodzi o zemstę na profesorze, ale o elementarną sprawiedliwość - jeżeli
      tytuł został uzyskany na podstawie oszustwa, to należy ten tytuł odebrać.
      Postawa władz Uniwersytetu Gdańskiego w tej sprawie, odmowa wszczęcia
      jakichkolwiek działań, które mogłyby zaszkodzić plagiatorowi, budzą najgłębsze
      zdumienie. Tytułu nie można odebrać, jeżeli jest zasłużony. Popełniając plagiat
      profesor zaszkodził sobie sam. O nieznajomości prawa i nieświadomości
      konsekwencji popełnianych czynów ze strony prawnika, i to w dodatku karnisty,
      nie możemy mówić. Próba ochrony profesora przed skutkami jego własnych działań
      przez władze UG jest co najmniej niezrozumiała.

      • Gość: jw PATOLOGIA W NAUCE I SZKOLNICTWIE WYŻSZYM IP: *.autocom.pl 26.05.04, 14:31
        LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE I SZKOLNICTWIE WYŻSZYM
        (zamieszczony jako wątek na tym forum list ten został usuniety po kilku
        minutach ! - prosze szybko czytać!)

        Sytuacja polskiego szkolnictwa wyższego i nauki jest krytyczna. W interesie
        całego narodu leży uzdrowienie tej niezmiernie ważnej dziedziny życia
        publicznego, od której w dużej mierzy zależy nasza przyszła pozycja w
        zjednoczonej Europie i na świecie.

        Niemal codziennie media donoszą o aferach w środowiskach akademickich i
        naukowych. Plagiaty są na porządku dziennym, zarówno ze strony studentów, jak i
        profesorów, ale to co się ujawnia to tylko ‘wierzchołek góry lodowej’.
        Kupowanie gotowych prac dyplomowych jest częstą praktyką. Do tego należy dodać
        ustawiane konkursy na projekty badawcze i fikcyjne konkursy na obsadzenie
        stanowisk uczelnianych, nierzadko przez członków rodzin akademickich. Powstają
        co prawda jak grzyby po deszczu akademickie kodeksy etyczne, których jednak
        nie zamierzają przestrzegać nawet ich twórcy. Rektorzy zwykle pozostają głusi
        na swe własne apele o uczciwość. Patologia akademicka sięga dna. Piszą o tym na
        ogół anonimowi członkowie środowiska akademickiego w dyskusjach internetowych
        oraz nie-anonimowi Polacy pracujący za granicami.
        Okazuje się, że pomimo wejścia do UE matura międzynarodowa uprawniająca do
        przyjęcia na Oksford nie wystarcza, ażeby dostać się na polską uczelnię. Brak
        habilitacji nie przeszkadza pracy w Harvardzie, podczas gdy w Polsce jest to
        wymóg uniemożliwiający samodzielną pracę naukową.
        Mimo ogromnego bezrobocia, także wśród absolwentów szkół wyższych, a nawet
        doktorów, kwitnie wieloetatowość profesorów fikcyjnie zatrudnianych w wielu
        szkołach dla
        produkcji niewiele wartych dyplomów.
        Potrzeba zmiany całego systemu nauki i edukacji w Polsce - niestety nie
        pracują nad tym ani kolejne rządy, ani parlament, ani środowisko polskich
        naukowców. Potrzeba szerokiej debaty społecznej nad obecnym stanem nauki i
        edukacji w Polsce, ażeby przełamać opór konserwatywnego lobby profesorskiego i
        wprowadzić oparty na wzorach anglosaskich system wolnego rynku usług
        edukacyjnych oraz wolnych i obiektywnych konkursów na finansowanie projektów
        badawczych z budżetu państwa. Obecny system organizacji i zarządzania nauki w
        Polsce łączy ze sobą cechy przestarzałego systemu sprzed II wojny światowej z
        wieloma mocno zakorzenionymi naleciałościami sowieckimi. Jest on głęboko
        szkodliwy - nie do zaakceptowania przez otwarte na świat młode społeczeństwo.
        Palący problem stanowi zwiększenie nakładów na naukę zarówno ze źródeł
        budżetowych, jak i prywatnych.
        Tymczasem kolejne pokolenia młodych naukowców emigrują za granicę lub porzucają
        naukę, co nie jest właściwą perspektywą rozwoju Polski.

        W imieniu powstającego Niezależnego Stowarzyszenia Na Rzecz Nauki i Edukacji


        Józef Wieczorek, Kraków
        Cezary Wójcik, Dallas
        Maciej Krzystek, Dublin
        Piotr Drabik, Montreal
        Marek Wroński, New York
        Jerzy Janusz Mosna, Dąbrowa Górnicza
        Michael J. Urbanski, Freiburg i. Br.
        Mariusz Skwarczyński, Kyoto
        Krzysztof Schmidt-Szałowski, Warszawa
        Zofia Szychowska, Wrocław
        Karol Jalochowski, Warszawa
        Jacek Bąbka, Wrocław
        Tomasz Strabel, Poznań

        • Gość: ciekawski Re: PATOLOGIA W NAUCE I SZKOLNICTWIE WYŻSZYM IP: *.autocom.pl 29.05.04, 21:52
          Na onecie jest nad tym listem nawet burzliwa dyskusja
          info.onet.pl/1,15,11,6102054,18259186,1044467,0,forum.html
          W Gdańsku patologia jest - dyskusji nie ma. Ciekawe dlaczego ?
    • Gość: Ksywa Re: Rozmowa z nowym dziekanem Wydziału Prawa UG IP: 217.153.193.* 02.06.04, 12:43
      Moim zdaniem, Pan Dziekan Warylewski wybrał najwłaściwszą drogę załatwienia
      sprawy z "pania profesor", która użyła jego pracy i Pani, które oskarżyły prof.
      Płachtę powinny były też pójść do jakiegoś prawnika.

      Może wtedy w całej historii zachowałyby klasę.
      • khmara Re: Rozmowa z nowym dziekanem Wydziału Prawa UG 04.06.04, 20:42
        Gość portalu: Ksywa napisał(a):

        > Moim zdaniem, Pan Dziekan Warylewski wybrał najwłaściwszą drogę załatwienia
        > sprawy z "pania profesor", która użyła jego pracy i Pani, które oskarżyły
        prof.
        > Płachtę powinny były też pójść do jakiegoś prawnika.
        >
        > Może wtedy w całej historii zachowałyby klasę.

        'Klasa' miałaby polegać na niezgłaszaniu przestępstwa do prokuratury. Różnica
        między tym przypadkiem a sprawą profesora Warylewskiego polega na tym, że te
        dziewczyny prawdopodobnie nigdy już nie będą w swoim życiu zawodowym od żadnego
        profesora zależne. Czy 'klasa' ma polegać na tuszowaniu akademickich brudów?
        • takitamjeden Re: Rozmowa z nowym dziekanem Wydziału Prawa UG 04.06.04, 21:43
          Khmara - jeśli myśleć tak jak Ty to dzisiaj wielu profesowrów np. z wydziału
          nauk społecznych straciłoby tytuły profesorskie ponieważ ich prace powstawały w
          oparciu o prace magisterskie, które nie są podawane w bibliografii. Sami
          profesorowie piszą, że ich prace powstawały w oparciu o prace magisterskie ale
          nie podają tytułów tych prac - znam co najmniej kilka takich profesorów.
          pozdrawiam
          • khmara Re: Rozmowa z nowym dziekanem Wydziału Prawa UG 05.06.04, 15:53
            A co wart taki profesor, jeżeli byle magistrant potrafi robić naukę
            na 'profesorskim' poziomie? Co warta taka nauka?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka