khmara
25.05.04, 23:30
Nowy dziekan wydziału prawa powiedział w kontekście sprawy prof. Płachty:
"Nie pochwalam jednak działania - powodowanego emocjami i opartego na
wątpliwych podstawach - które będzie dążyło do zanegowania potężnego dorobku
tego człowieka i odebrania mu tytułu profesora."
Panie dziekanie, a co jeżeli podstawy nie są wątpliwe?
Jedynie kierowana przez Pana rada wydziału może w sposób pozbawiony emocji i
rzetelny zbadać dorobek profesora Płachty i przekonać się, czy podstawy są
wątpliwe, czy nie. A co jeżeli niedawno uzyskany tytuł profesora został
nadany na podstawie plagiatu? Profesor Płachta otrzymał tytuł profesora 2-3
lata temu, plagiat prac magisterskich powstał w mniej więcej tym samym
okresie. Bez rzetelnego i pozbawionego emocji postępowania rady wydziału nie
dowiemy się, czy prof. Płachta na tytuł zasługuje. Czy woli Pan bezczynnie
czekać w nadzei, że nie zgłosi się już nikt więcej z pozwem przeciwko
profesorowi? A jeżeli?