Gość: Absolwent88 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.13, 08:50 Znaczy uczelnia stawia studentom wymagania ...:)) Bardzo dobrze. Nigdzie nie jest idealnie, a tutaj większość "zarzutów" jest wydumanych. Można wybrać inne studia. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: absolwent Re: Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach n IP: *.dynamic.chello.pl 02.01.13, 10:17 nie wiem jakie są to wymagania, jeżeli za moich czasów przyjmowali ludzi na nawigację , którzy na 200 punktów z 2 przedmiotów egzaminacyjnych osiągnęli punktów 8, albo i mniej. 8 na 200 wow extra wynik, większość tych ludzi została skreślona przez Papę N ( oczywiście bez linijki ) po pierwszym semestrze, za to kasa za łeb płacona była przez rok przez państwo. Z symulatorem się zgodzę , za mało zajęć dla studentów . Natomiast stopień magistra nie jest potrzebny do pływania. W ogóle. A jak ktoś chce magistra i pracę na lądzie proponuje zmienić kierunek. Odpowiedz Link Zgłoś
dabljuzi Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... 02.01.13, 11:17 Konczylem WSM kilkanascie lat temu i wiem, ze jest tam pelno debili wsrod wykladowcow. Kilku starych dziadow bez pojecia o pracy na morzu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uuuu Re: Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach n IP: *.rev.pro-internet.pl 21.01.13, 22:32 "kilkanaście lat temu"...... To na pewno teraz jeszcze tam uczą.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: teżabsolwent Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: *.gdynia.mm.pl 02.01.13, 11:45 Biedaczki....do domciu nie mogą w weekend pojechać... Jak takie maminsynki chcą na morzu pracować? Tam się nie jeździ co tydzień do mamusi tylko ostro pracuje przez 7 dni w tygodniu. Wykładowcy zawsze robili studentom "pod górkę" i w tym cały cwancyk - żeby dać sobie radę i skończyć te studia. Jeśli na uczelni nie dajesz rady przejść jakichś trudności, to myślisz że na morzu ci sie to uda? Tam nie ma dziekanek i zwolnień tylko twarde życie. Kończyłem WSM ponad 20 lat temu i widzę, że to zupełnie nie jest ta szkoła co kiedyś. Po prostu..... Akademia pana Kleksa się z niej zrobiła, ot-co. Ciekawe jak wy, obecni studenci dacie sobie radę na morzu? Jakoś... cienko to widzę. Mam nadzieję, że kiedy wy będziecie pływać, to ja już będę na emeryturze, bo na statku nie zniósłbym takich dzieciaków, co zamiast się uczyć życia to wolą się zwyczajnie poskarżyć. Wstyd i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
hatake Re: Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach n 02.01.13, 13:03 Na statku płacą ci za twój wypracowany czas. Natomiast grożenie ludziom w celu zwiększenia obecności na głupich defiladach to zwyczajne wymuszenie. Jakby za obecność oferowano coś pozytywnego w zamian, to ci mieszkający niedaleko mogliby sie skusić i skorzystać. Po co zmuszać każdego do obecnosci wbrew woli? Toż to malowanie trawy na zielono, wielka szopka. Czy to jakiś PRL? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek nawigator Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: *.dynamic.chello.pl 02.01.13, 18:27 Ta szkoła stała sie doskonałą synekurą dla jej głównych pracowników. Głównym zadaniem rektora to podróże słuzbowe w najdalsze zakątki świata.Zadaniem prorektora do spraw morskich jest robienie"Kasy"dla siebie gdzie się tylko da.Do tego dochodzi dodatkowe stanowisko dyrektora w doskonaleniu kadr i dyrektora w średniej szkole morskiej. A my studenci to wszystko widzimy i tylko się dziwimy tej bezkarności. Do tego dochodzi pomiatanie komendantem Daru Młodzieży jak chłopcem -zwiazane z kompleksami facetów także z kapitańskimi dyplomami orazprzez całą kadrę uczelnianą . Jak ma być dobrze w tej wspaniałej kiedyś szkole gdy głównym zarządzającym jest wyjątkowo obrzydliwa o odrażająca postać jaką jes utuczony do granic przyzwoitości kanckerz któremu rektor oddał niemal pełnię władzy. Do tego dochodzi jeszcze udzielność książeca na Skwerze Kościuszki z dziekanem na czele. Co na to ministerstwo które, daje pieniądze na utrzymanie szkoły-uczelni. Co na to organizacje społeczno zawodowe działające w szkole . Co na to wreszcie senat i parlament studencki. Nie dziwmy sie , że studenci nie wytrzymują tego sobiepaństwa w tych opromienionych sławą i historią murach szkoły.Na koniec. Czas już zakończyć rządy starców, czyli rektorów którym stuknęłą już siedemdziesiątka. A tak jest od kilku kadencji. Pamietajcie o tym wy którzy rządzicie szkołą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Łukasz Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.13, 18:35 Drogi Autorze. W odniesieniu do Twojego "posta" bo inaczej nie można tego nazwać, muszę stwierdzić, że jest to w dużej mierze złudne, dziecięce oszczerstwo, które nie powinno się znaleść na "stronicach" tej witryny. Po pierwsze, odnośnie poprawek i nauczycieli. Jesteś na studiach, które są nie obowiązkowe, w związku z czym, powinieneś czerpać więdzę nie tylko z wykładów ale również z publikacji nie tylko polskiej ale dobrze by było też angielskiej - oczywiście, jeżeli umiesz czytać w języku marynistycznym, bo już zwątpiłem w Twoje możliwości. Jeżeli nie potrafisz czytać ze zrozumieniem i nie poświęcisz więcej czasu na nauke to niezaliczysz. Wykładowca ma Tobie temat przedstawić a nie pokazywać wszystko palcem. Jeżeli uważasz się za osobę inteligentą - bo za takich ma się studentów - to wpis o poprawkach nie świadczy o Tobie dobrze. A zdanie o potajemnych wpłatach na konta to zwykłe oszczerstwo i radziłbym uważać na to co piszesz, gdyż ta wypowiedź podlega już pod kodeks karny. Czemu zatem, jeżeli masz takie informacje i zakładam też, że dowody, nie podasz tej sprawy do prokuratury? Przecież wszystko co piszesz jest autentyczne a nie tylko wymysłem Twojej wyobraźni...Po drugie, dlaczego martwisz się o praktyki na statku? Czy Ty je organizujesz czy jest to problem logistyczny dla szkoły? Po trzecie: Powinieneś się cieszyć, że macie symulatory, które imitują mostki nawigacyjne. Kiedyś takich rozwiązań technicznych nie było, a manewry i nakresy robiono na kartkach papieru. A co Ty sobie wyobrażasz, że jak pójdźiesz do folty to ktoś Cię weźmie za rączkę i będzie pokazywał jak manewrować statkiem? Będziesz sam na mostku i co wtedy zrobisz? Poprosisz "starego", żeby jeździł razem z Tobą? dawniej ludzie kończyli uczelnie bez symulatorów i od razu na wachtach samodzielnie jechali, a Ty masz takie udogodnienia i jeszcze narzekasz?! Podsumowując drogi Anonimie radziłbym przysiąść do nauki a nie oskarżać nauczycieli, że nie proszą Cię o to byś łaskawie się uczył czy też czytał trochę w domu. Wygląda na to, że sam zbytnio nie przykładasz się do nauki ale za to masz pretensje do wszystkich. Radziłbym też nauczyć się czytać ze zrozumieniem, wtedy łatwiej Tobie będzie odpowiadać na pytania zadane na kolokwiach i egzaminach. Skoro taki z Ciebie domownik i maminsynek, że musisz bywać w domu to radzę zmienić zawód, bo chyba nie dokńca wiesz w co się ładujesz. A na koniec, to nie warto nikomu odnosić się do Twojego żałosnego posta, gdyż niemasz nawet odwagi cywilnej się przedstawić, czego wymaga kultura osobista i udowodnić tych wszystkich oskarżeń o korupcje, skoro ufając Twoim słowom są w 100 % prawdziwe. Zastanowiłbym się na Twoim miejscu nad skutkami takich bezpodstawnych oskarżeń. Uważam, że nie nadajesz się do pracy na statku a tym bardziej na oficera po adnotacji jaką umieściłeś i mam nadzieję, że nigdy nie spotkamy się na morzu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student Re: Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach n IP: *.limes.com.pl 02.01.13, 20:40 Jeżeli autor podpisałby się pod artykułem to jutro nie miałby po co iść na zajęcia, tylko się pakować. A ja sam jestem ofiarą tego chorego systemu, "doją" nas na każdym kroku! Dziekanki, warunki itp nie przez to, że komuś się noga powinęła tylko wykładowcy bardzo "pomagają" jak kasa ma się zgadzać. A temat pierwszego roku.... wiadomo w styczniu sesja i pierwszy odstrzał, potem druga i na lato będzie grało, wszyscy się na Darze pomieszczą ;) Może kiedyś faktycznie było zupełnie inaczej (lepiej) i tak dalej, ale teraz to sobie z nas jaja robią i (do starszych kolegów) mamy tak na to patrzeć jak jakieś piz***** ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: teżabsolwent Re: Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach n IP: *.gdynia.mm.pl 02.01.13, 21:51 Kiedy studiowałem w WSM to nie było warunkowych zaliczeń, obecność na wszystkich zajęciach obowiązkowa (łącznie z wykładami), raz w tygodniu wojsko, wszystkie 1-sze roczniki obowiązkowo mieszkały w akademikach, chodziliśmy do szkoły w mundurach (ale kompletnych - na apelach mundurowych nawet kolor skarpetek był sprawdzany). Na pierwszym roku zaczynało 120 studentów - piąty rok skończyło ok.50 (tzw. naturalna selekcja), dla wszystkich się miejsca na praktykach znalazły bez trudu. Na "rzygaczach" niejednemu odechciało się morza, ale trzymał fason dopóki mógł. Wykładowcy różni byli, jedni to "mózgi" a inni "cieniasy", ale wszystkich trzeba było jakoś przejść..... i nikt się nie żalił, nie skarżył. Nam by było po prostu wstyd !!! A wracając do tego nieszczęsnego "posta", to jego autor jest najlepszym przykładem jacy ludzie nie nadają się do pracy na morzu. Najlepiej zrobi jak się faktycznie spakuje i poszuka sobie innego zajęcia. Coraz bardziej odnoszę wrażenie, że dzisiejsi studenci (uogólniam) chcą mieć wszystko podane jak na tacy i to najlepiej bez żadnego wkładu własnego. Macie internet, potężną bazę wszystkich wiadomości, nie musicie "zdobywać", kserować, przepisywać skryptów. Wystarczy się nauczyć.....poczytać przynajmniej ze zrozumieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Łukasz Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.13, 22:10 Oczywiście, najłatwiej jest obwiniać kogoś za trudności życia dorosłego (choć życie studenta raczej się jeszcze do tego nie zalicza), niż wpierw spojrzeć na siebie. Nikt wam nie mówił, że bedzie łatwo na studiach. I nie oszukujmy się ale duża grupa studentów ma warunki lub dziekanki bo po prostu niechce sie im uczyć, lub też nie potrafi odnaleść się we własnych ściągach. O ile oczywiście sam je przygotował, a nie wziął od kogoś lub nie ściągnął z jakiegoś portalu internetowego - bo z takim szczytem lenistwa też można się już spotkać. Kiedyś o jedno miejsce biły się 3 - 4 osoby a teraz, czytając wasze artykuły "jacy straszni są wykładowcy, mamusiu jak mi ciężko", wydaje mi się, że biorą ludzi z łapanki a nawet z "giertychowskimi" maturami. Niedawno na statku miałem praktykanta z AM, który na mapie napisał pława kadrynalna - zamiast nanieść odpowiedni symbol. Gdy spytałem się go jak się uczył, to on odpowiedział, że koledzy mu podpowiadali. Panowie! Idziecie na łatwizne i macie pretensje, że wszyscy w szkole chcą was ogołocić z kasy. A ja się przykładałem do nauki i jakoś nie miałem problemu z zaliczeniami. To są właśnie efekty bezstresowego wychowywania....bo przecież wam się wszystko należy. Ruszcie dupy do roboty albo biegnijcie tulić sie do mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bosman Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: *.net.stream.pl 03.01.13, 00:04 jednym słowem symulatory traktują jako fotoradary przez samorządy i policję, powinniście częściej nagrywać tych "najlepszych" wykładowców i prokuratorzy poleconym do dalszej obróbki. A łapówkarzy od razu pod kil lub do prokuratury wraz z nagraniem i potwierdzeniem wpłaty. radzę pilnie ruszyć kilka tematów drogąprawną, przyda się niektórym wiadro zimnej wody na tępy łeb. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: *.dynamic.chello.pl 03.01.13, 01:04 Generalnie strasznie słaby artykuł, stylowo i brzmi raczej jak skarzenie sie mamusi... Jesli chodzi o zarzuty, a) stypendia sa przyznawane tak jak sa, niektorzy ludzie nie maja dochodow w polsce, inni dobrze kalkuluja i ludziska biora bo moga, a dlaczego maja nie brac? to juz kwestia wyzszych wladz i przepisow, komisja stypendialna dziala obecnie dobrze i z tego co mi wiadomo sklada sie ze studentow? b) mundury to forma dumy, maszerowanie to forma dumy itd, zapewne jakby nie bylo obowiazku to nikt by nie przeszkodzil i co by pokazywala uczelnia? rozumiem ze ktos musi wrocic do domu, czy nie moze byc bo ma jakies obowiazki, rozwiazania powinny nastapic poprzez ustepstwa z dwoch stron, czyli studenci ustalaja kto zostaje i kto przyjdzie (bo zazwyczaj siedza w akademiku chleja i im sie nie chce- i to jest fakt! nigdzie nie jada tylko sie nie chce, a pozniej lewe zaswiadczenia i sciemy ktore kupuje komandor prowadzacy kompanie honorowa) ustepstwo z uczeln9i powinno byc takie ze powinna sie zgodzic na np 30 osob na dana uroczystosc, dla kazdego studenta wychodzilyby po dwie trzy imprezy rocznie. c) jesli chodzi o temat naczelny czyli praktyki to po pierwsze sa dwa statki, po drugie jesli bedzie potrzeba statek moze wyplynac dwa razy (np dwa razy po 100, a reszte miejsc komercyjnie wyprzedac, albo zaprosic jakas mlodziez np z formie konkursu) wiec to wydumany problem, po drugie studenci odpadaja ze studiow na pierwszym roku mocno, rezygnuja itd, mozna wiec zakladac ze odsiew bedzie nie mozna twierdzic ze jest to wina tylko wykladowcow, bo naprawde rzadko odpadaja tacy ktorym bardzo zalezało, starali sie itd, zazwyczaj leca lewusy, imprezowicze itd. tylko na nauke w tym malo miejsca, a trzeba pamietac ze morze nie wybacza bledow. Oczywiscie istnieje szereg problemow typu wpisywanie na wyklady na okraglo, kombinacje, sciaganie, gotowce... starszna siara tak na dobra strone, studenci ktorzy po trzech latach nie potrafia nic Ci ktorzy zostaja tez nie zawsze sa ok, wielu z nich czesto sciagalo, przeslizguja cale studia, po angielsku nie potrafia poprawnie pytania zadac a wszystkie ich porazki to wina wykladowcow itd, nigdy ich samych. Chodza i gadaja na okraglo jak to nic nie jest potrzebne czego sie ucza bo maja na statku GPS i kilka innych urzadzen wiec :"na ch... mi to astro/meteo/itd" ale paradoksalnie na przemiotych scisle zwiazanych z tymi urzadzeniami rowniez jest zle i nie tak bo ciezko, bo po co wiedziec cos o tych urzadzeniach itd.... wiec to raczej na zasadzie zle nastawianie, albo "co ja tutaj robie". d)Kwestia oplat roznych za powtarzanie itd to rzecz normalna, uczelnia mogla by pomyslec o tym zeby wprowadzic np jeden bezplatny warunek, albo mozliwosc umorzenia oplaty lub jej czesci gdy jest to choc troche zasadne e) potrafie zrozumiec oplate za mundur, ale powinna byc od poczatku na to umowa, autor tez la gowno wie dlaczego zrezygnowano, nie bylo zadnych afer tylko ankieta w ktorej studenci najczesciej zaproponowali aby mundury na nawigacyjnym dawac juz na pierwsza praktyke f)z poprawkami sa i byly pewne problemy (w sensie trzecie terminy i warunki) problemy sa tutaj dwa mianowicie regulamin studiow ktory w obecnej formie nie zaklada trzecich terminow, oraz przejscie na nowy korzystniejszy dla studenta system ECTS(kiedys nie bylo warunkow i nikt nie plakal) ktory dopiero raczkuje, a wcale nie jest to takie proste jak sie wydaje (przykladowo przedmiot nie moze byc powtarzany za rok jak na innych uczelniach, z nizszym rocznikiem, tylko jak najszybcoiej, coby wziac udzial w praktykach itd, a tego tez wymaga STCW (autor pewnie wie co to ale raczej nie czytal, generalnie miedzynarodowa konwekncja ktory mowi o kszrtalceniu przyszlych oficerow) aczkolwiek sa juz pomalu postepy w tej kwestii g) symulator dla studentow i dla uczelni, studenci maja swoje zajecia, ale uczelnia tez musi zarabiac, chocby na wspaniala fregate Dar Mlodziezy, gdzie koszta sa ogromne, na remonty uczelni ktore sie dzieja, na nowa biblioteke, na imprezy kulturalne itd, na basen ktory nie jest rentowny bo 80 procent jest dla studentow, na kursy dla studentow (np ITR itd) na pracownikow technicznych ktorych w zwiazku z symulatorami i innymi tego typu urzadzeniami musi byc wielu. Bardzo dobrze ze tutaj napisano projekt lepiej niz w planetarium i urzadzenie zarabia na siebie rowniez. Tutaj studenci mogli by pomyslec np o zalozeniu kola ktore by cwiczylo na symulatorach w ramach zajec dodatkowych/naukowych. h) studia to studia, nie ma wykladowcy to niech student sie sam dowie, oczywiscie czasami sa kwestie losowe itd, albo nie dalo sie dowiedziec, co za problem, biblioteka czy czytelnia i niech zrobi cos dodatkowego... i) system bolonski to najlepsze co moze byc dla nawigatora, dyplom dwa lata szybciej inzynierka do napisania bardzo latwa, promotorzy pomagaja, a i jak sie dobrze temat dobierze to moze sie przydac, magisterka tylko dla pasjonatow, satysfkacji czy w razie jakis konkretnych potrzeb. czas przestac plakac jak baba, kapitanowie na statkach, oficerowi, bosmani nie zawsze tez sa przyjemniaczkami, ciezko z nimi jest ciezko, czesto wymagaja wiedzy ktorej wczesniej nie przekazali, czesto karza zostac po godzinach, czesto nie chce nam zaufac, itd, wiec jak ktos nie radzi sobie tu na uczelni to na morzu moze sobie rafy koralowej poszukac, na wczasach conajwyzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: starszy Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: *.am.gdynia.pl 03.01.13, 11:22 Żale dzidziusia! Co gorsza wiele zdań ujawnia całkowita nieznajomość rzeczy. 1) Studenci nigdy nie zostają na świeta (Boże Narodzenie, Wielkanoc) ale 8 grudnia na Święto Akademii Morskiej i ewentualnie na 11 listopada. Możesz pojechac w inne weekendy do domu i nie marudzić. 2) Stresu przy pracy licencjackiej nie ma, bo na Wydziale Nawigacyjnym NIE MA wcale prac licencjackich! Jesteś chyba z I roku i nie chciało ci się zapoznać z zasadami. Pracę inżynierską pisze sie w miarę łatwo i przyjemnie. Dobrzy, ambitni studenci maja pracę trudniejszą na własne zyczenie, ale więcej z niej wynoszą dla siebie. 3) Stypendia przydziela komisja studencka i władze wydziału nie mogą ingerować w decyzje. Nadzorują jedynie zgodność z prawem. Zgloś się do swoich własnych przedstawicieli zamiast mieszać w to władze. 4) Symulator gdy zarabia kasę to dla właściciela symulatora, czyli spółki SDK. Wydział korzysta z tego symulatora w ramach umów więc nei może zabronić właścicielowi używania jego własności do czego chce. Poczytaj sobie stronę wydziałową WN i zobaczysz, że dopiero niedawno w jednej z katedr uruchomiono najnowszy symulator będący własnością wydziału (WN chwalił się tym symulatorem na stronie). Ten symulator nie zarabia kasy tylko szkoli studentów. 5) Praktyki nie muszą się odbywać na Darze, ale się odbywają. Jeszcze nue było przypadku, zeby program studiow nie został zrealizowany z powodu braku miejsc na Darze. Szkoda nafty na dłuższe komentarze dla lesera z I roku, któr nawet jeszcze nie wie o co chodzi w studiowaniu, ma postawę roszczeniową i wyyśla bajki na usprawiedliwienei przed babcią i ciocią swoich poprawek, pał z egzaminów itp. Dziwię się tylko, że Gazeta drukuje takie bzdury bez zapoznania się z faktycznym stanem rzeczy. Widać dziennikarstwo zeszło na psy znacznie bardziej niż szkolnictwo, ktoremu to Gazeta zarzuca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: studentka Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: *.dynamic.chello.pl 03.01.13, 12:34 Dobrze,że sprawa ma szanse się ruszyć. nie wiem czy problem ma też miejsce na innych wydziałach ale na nawigacyjnym jest on ogromny. Szkoda że komentarze są dodawane przez stare wygi, które ze wszystkim sobie zawsze radziły i mają czelność mówić,że to dziecinne skarżenie się mamusi. Na tej uczelni pozmieniało się wszystko od waszych czasów,no może poza tymi Dziadkami którzy nadal uczą i ich system edukacji pozostaje bez zmian.(problem leży też w tym że po wprowadzeniu sześcioletniej podstawówki,trzyletniego gimnazjum i trzyletniego liceum,maturzyści są niestety ubożsi w wiedzę, niż 10lat temu,ALE TO NIE NASZA WINA !), za to 'Łukasz' zalatuje mi kimś z wyższych szczebli z wydziału, bo podobnie tłumaczy się Prodziekan WN ds. studenckich na stronie i w mailach do każdego roku. Jakby oni świeci byli i dobrzy,że z problemami mamy lecieć do nich i nam pomogą. Z doświadczenia wiem że nie pomagają a szkodzą, po interwencjach. Komisja stypendialna i studenci ?! żart chyba.Z tego co mi wiadomo student jest jeden,i to na końcu.Jego zadaniem jest po prostu policzenie średniej studentów,po raz kolejny,czy aby ktoś wcześnie się nie pomylił i sprawdzenie poprawności numerów indeksów (również po raz kolejny). Komisja to szychy. Najdziwniejsze jest to że listy,bądź dokumenty mogą 'iść' dwa tygodnie z jednego pokoju do drugiego i to na tym samym pietrze. Co do praktyk to chyba nie każdy jak widać wie, że Dar a i owszem wychodzi w morze dwa razy,najpierw po letniej sesji w czerwcu na 2 miesiące ze studentami po drugim roku,a potem we wrześniu na miesiąc ze studentami po 1 roku (na pokład poza załogą stałą wchodzą praktykanci: 120 + 16 (6 kubryków po 20 miejsc w kojach oraz 1 lub 2 dodatkowe w hamakach), w październiku bądź pod koniec września odbywa się tak zwana kandydatka,ale to od dość niedawna,zwykle przyszli studenci są na statku kilka dni i często zdarza się że nie wychodzą w morze tylko stoją przy kei. drugim statkiem jest Horyzont,statek badawczy,wchodzi na niego 57 praktykantów, odbywa się na nim rejs w trakcie trwania szóstego semestru i trwa ok 2tygodni. Kwestia mundurów,śmiech na sali,są zrobione z dużo gorszego gatunkowo materiału niż 6lat temu,jest też inny krój ( kiedyś student dostawał mundur marynarski i wojskowy, teraz tylko jeden.Nikomu nie przeszkadzały wtedy tamte marynarskie 'kurteczki', a teraz wyglądają jak studenci nawigacji na AMW),nie wiem jak to jest obecnie ale jakiś czas temu trzeba było zapłacić za te fatałaszki 450-500zł przechodząc na studia niestacjonarne. System boloński dla oficerów fakt lepiej ale przy studiach na innym kierunku, przez tych problemowych wykładowców można nie obronić się na czas i czekać pół roku na kolejną rekrutacje do września. Powinniśmy mieć możliwość podjęcia decyzji w trakcie trwania studiów pierwszego stopnia,jeśli chcemy kontynuować naukę dalej,idziemy 5lat bez przerwy i bez pośrednich prac,kto chce broni się,kończy edukacje,zmienia kierunek,uczelnie czy idzie do pracy. Osobiście uważam,że powinny się tu wypowiadać osoby studiujące na tym wydziale obecnie bądź na przestrzeni kilku (!!!) lat wstecz. Wiemy że kiedyś było lepiej,wtedy kiedy wykładowca był w wieku Naszych ojców,a nie jak teraz Dziadków,którzy żyją systemem sprzed 30 lat. Fajne są trzypokoleniowe formacje ale tylko w kwestii rodziny. Co do wyjazdów maminsynków. Na naszej uczelni nie studiują tylko ludzie którzy mają do domu 300 km,ale znacznie więcej,choćby Rzeszów czy Tychy. Tacy studenci mogą być w domu tylko na Boże Narodzenie i Wielkanoc,a wybaczcie czasy kiedy były rejsy 9miesięczne,roczne bądź dłuższe, już dawno minęły. Więc wymuszanie obecności jest sporym przegięciem, zwłaszcza że za pozostanie nie ma żadnych korzyści, tylko za odmowę są groźby niezaliczenia przedmiotów. Gdybyśmy my,studenci,marne pionki mogli zdziałać coś u opiekunów roku,wykładowców czy kogoś wyżej niepotrzebne byłyby pranie brudów publicznie.Ale takie wyjście z sytuacji to już ostateczność.Szkoda,że coraz częściej musi do niej dochodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ech... Re: Studenci kontra wykładowcy cd. IP: *.am.gdynia.pl 03.01.13, 13:36 Najpierw sprawdż - potem pisz! Kndydatka jest od niedawna? Ciekawa teza, ale od kilkudziesięciu lat nieprawdziwa (z bardzo krótką przerwą). W komisji stypendialnej szychy? Zwykle problemem jest brak chętnych! Idź i zajmij się stypendiami od następnego roku. System boloński narzucił dziekanat i nie chce złośliwie pozwolić studentom na wybór drogi? Otóż całe lata Wydział Nawigacyjny starał się wywalczyć aby nawigacja była wyłączona z systemu bolońskiego jak studia lekarskie itp. Nie udało się i teraz trzeba się podporządkować prawu! Nie ma wyjścia, bo minister tak chce. A czy brak podstawowego przygotowania z przedmiotów ścisłych jest winą studenta? Może nie jest tylko i wyłącznie jego winą na początku. Ale brak zaangażowania w nadrabianiu braków ze szkoły to już jest wina leniwych studentów o roszczeniowej postawie. Ciekawe, że problem nie dotyczy studentów pracownitych i majacych wizję celu swojej nauki. Przyznaj uczciwie ile było tygodni w tym semestrze, w których odrobiłaś WSZYSTKUE zadane prace domowe. Dwa? Pięć? A semestr trwa już 12 tygodni. Ale winni są nauczyciele, którzy coś zadają, bo są "problemowi". Lepiej gdyby byli "bezproblemowi" i nie wymagali niczego. Wtedy się szybko obronisz i zdążysz na wszystkie inne kierunki świata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: studentka Re: Studenci kontra wykładowcy cd. IP: *.dynamic.chello.pl 03.01.13, 15:07 widzę że ktoś tu mnie kompletnie nie zrozumiał. Może i się mylę ale kandydatki nie było ani 3 lata temu ani 5 ani 6 lat temu. Bardziej zamierzchłych czasów nie pamiętam bo jestem zbyt młoda. Osobiście na braki wyniesione ze szkoły średniej nigdy się nie skarżyłam, ponieważ moja Pani profesor podczas zajęć przygotowawczych do matury tłumaczyła nam całki,szeregi,pochodne i liczby zespolone. To czego w programie już nie ma,a na studiach jest wymagane na dzień dobry bo jakiś ktoś żyje przeszłością i pamięta że to ZAWSZE w szkole średniej było i koniec. Nie sztuką jest już na 1 semestrze latać po korepetytorach i wydawać kasę której nie zawsze jest pod dostatkiem.Dodatkowe, wyrównawcze zajęcia są owszem prowadzone na 1 semestrze ale na aulach,czyli ludzie jest od groma. A dla prowadzącego coś o czym mówi jest oczywiste i jeszcze nikt nie poszedł nam na rękę i nie pokazywał choć jednego przykładu po kolei. Straciłam na tej uczelni mnóstwo nerwów,nie miałam warunków ani za wielu poprawek,z czasem udało się wypracować stypendium ale gdybym mogła cofnąć się do czasu kiedy wybierałam szkołę,wybrałabym na pewno inną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michal Re: Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach n IP: *.himax.com.pl 10.01.13, 18:38 Droga kolezanko " studentko", Piszesz ze komentarze sa dodawane przez "stare wygi" i na uczelni sie pozmieniało. Ja skonczylem AM w 2010 roku, tez skonczylem gimnazjum i trzyletnie liceum, wiec mam nadzieje ze nie zaliczysz mnie mnie do "starych wyg". Powiem Ci ze w 100% zgadzam sie z postami "Łukasza". Co do "maturzystów uboższych w wiedzie" masz racje i właśnie przez to poziom w AM sie obniża. Wiec zamiast płakać weźcie sie do roboty i nie liczcie ze będziecie mieli wszystko podane na tacy - to są studia a nie liceum. U mnie na roku spotykaliśmy sie grupami w akademiku i całymi nocami zakuwaliśmy matmę czy tez state, spaliśmy po 2-3 godziny i szliśmy na egzamin i jakoś nikt nie narzekał bo każdy wiedział co che osiągnąć. Ja sam nie raz miałem poprawki i zaliczałem w drugim terminie i wiem ze jak sie nauczysz to na pewno zaliczysz. Właśnie dzięki temu ze sa takie wymagania polscy oficerowie sa później tak bardzo doceniani na całym świecie. Co do wyjazdów do domu to tez byli u mnie ludzie mieszkający na południu polski i jakoś dawali rade stawić sie na szkolnej uroczystości i pojechać do domu. Z reszta z tego co pamiętam to takie uroczystości są jedynie kilka razy w roku wiec nie przesadzajcie. Jeżeli chodzi o kandydatkę to mylisz się ze jest od niedawna. Kandydatka była od zawsze i od zawsze wyglądała tak samo. Mój rocznik akurat miał szczęście ze popłynęliśmy do Niemiec na regaty z rosyjskim Mirem, a nie wypłynęliśmy na zatokę żeby pochodzić po rejach. Akademia morska to nie przedszkole dla mami synków. Jak wy chcecie dać sobie rade na morzu skoro już w szkole macie takie problemy. Na waszym miejscu zastanowił bym sie czy na pewno jest sens kontynuować naukę na nawigacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ofiara systemu Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: *.dynamic.cdma.plus.pl 03.01.13, 14:39 Nie ma co się dziwić, że takie machloje wychodzą, skoro uczelnią rządzą szemrani i nieuczciwi ludzie, którzy stworzyli swój wygodny system na którym całkiem nieźle zarabiają. Hmm, przyznam, że są cwani, bowiem działają pod przykrywką szkolnictwa wyższego i czują się bezkarni. Jednak odrobinę wystarczy się zagłębić w temacie by dowiedzieć się, że jeden jest lepszy od drugiego. Dlaczego wracają na uczelnie? Ponieważ są z branży delikatnie mówiąc odsuwani. Za brak kompetencji, za niewłaściwe wykorzystywanie władzy i za poważne problemy z alkoholem o czym zaraz wspomnę. Zagrożenie Żeglugi, choć żaden z nich się do tego nie przyzna, że na zakończenie kariery wpłynęło np. wpłynięcie na mieliznę, pod wpływem alkoholu. Z resztą co tu dużo mówić, skoro problemy osobowościowe przynoszą ze sobą na uczelnię. Ale to nic, gdy facet przychodzi przeprowadzić ze studentami egzamin kompletnie pijany, wyprowadza go policja, ale gość jest nietykalny. Szkoda gadać... Podczas wyboru uczelni, wygrywa ten który wybierze Szczecin... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gdynia Re: Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach n IP: *.sdm.am.gdynia.pl 04.01.13, 19:42 W szczecinie mozecie motorowki skladac po am!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amaunator Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.13, 16:31 Ukończyłem AM (tylko licencjat, sytuacja finansowa nie pozwala na dalszy rozwój) na WPiT i pomimo, że głównie w artykule jest wzmianka o wydziałach Elek., Naw. i Mech. to swoje powiedzieć mogę. 1. Są wykładowcy gnidy i CI w porządku. Z wieloma można pogadać dosłownie o wszystkim, pożartować, a nawet piwo wypić! 2. Co do praktyk to faktycznie sprawa tutaj nie jest tak kolorowa, ponieważ uczelnia pozostawia wszystko na barkach studenta. Oczywiście, są podane adresy niektórych firm, które X lat temu miały chęć do podjęcia współpracy. Osobiście praktyki udało mi się znaleźć w ostatniej chwili, ponieważ wiele adresów było nieaktualne, firmy zrezygnowały bądź nie odpowiadały. A władze nie pomagały w żaden sposób. 3. Święta. Byłem na czymś takim 2 razy w trakcie studiów i jakoś nic złego z tego tytułu mi się nie stało. Obecność obowiązkowa i te listy to tylko straszak. 4. Odcedzenie roczników. To jest normalna rzecz, że uczelnia chce współpracować z najlepszymi lub najsprytniejszymi. Totalni idioci i leniwce nie ukończą studiów, a uczelnia właśnie takich ludzi chce się pozbyć. 5. Jeśli zaś chodzi o stypendia to się nie wypowiadam. Otrzymałem raz zapomogę w terminie i wynosiła ona więcej niż prosiłem, więc jestem zadowolony. 6. Niestety jestem bezrobotny już pół roku, pomimo wszelkich starań szukania pracy na własną rękę i współpracy z Działem Karier. Firmy mi odmawiają współpracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Łukasz Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.13, 17:43 W roli ścisłości, nie jestem nikim z WN, nie jestem żadnym członkiem komisji tylko absolwentem tej szkoły z przed 3 lat. Wybaczcie ale nie uwierze w te brednie, które piszecie bo nadal mam grono ludzi, którzy znajdują się obecnie w tej szkole i wiem jak jest. Z tego co wiem, to jakoś większość wogle nie chodzi w mundurach a jak już są przedmioty, na których ten mundur jest wymagany to odrazu jest wzdychanie i krzywienie miny, że trzeba go założyć. A droga "studentko" ja niemiałem całek, różniczek, pochodnych w szkole średniej a na studiach sobie poradziłem, bo siedziałem nad nimi w "wolnym" czasie. Niestety nie wszyscy tak czynili i efekty były wiadome. Oskarżenia też wtedy padały pod kątem nauczycieli. Więc nie wciskaj kitu, że się nie da. Studia to nie ogólniak, w którym nauczyciele Tobie wszystko pokazują krok po kroku - od tego masz publikacje i radzę zapoznać się z książkami o jakich mowa była na pierwszym wykładzie - o ile oczywiście słuchałaś. A z zajęć wyrównawczych to wszyscy powinni korzystać, bo mając informacje o rekrutacji, poziom kandydatów jest mniej niż niski. Na 100 pkt. osoba ma 20 i chce studiować....Kontrakty nie trwają już tak długo ale znajomi są na statkach po 6 - 8 miesięcy mimo, że kontrakt się skończył ale nie ma zmiennika. A jak się kontrakt przedłuży to co? Pójdziesz do "starego" na skargę? Prawda jest taka, że u mnie na roku (i nie tylko) tylko leserzy mieli problemy, wiecznie imprezujący lub tacy, którzy zbyt mało czasu poświęcali nauce samodzielnej. Jak teraz masz takie roszczenia to jak Ty sobie poradzisz na statku? Po raz kolejny powiem, nauczcie się czytać tekst ze zrozumieniem, zachęcam do czytania literatury obcej marynistycznej oraz uczenia się z publikacji, które są zawsze podawane na pierwszych zajęciach i przede wszystkim słuchania wykładów i angażowania się w zajęcia labolatoryjne a nie po prostu ich odbębnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rocznik88 Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: *.limes.com.pl 03.01.13, 22:05 Gratuluje gazecie opublikowania oczerniajacego AM artykulu, z ktorego informacji nawet nie sprawdzili. Praktyka na Darze obowiązkowa? Tak. Każdy student musi przepływać na Darze 1 miesiąc w ciągu 12 miesiecy na morzu, jakie sa w regulaminie praktyk. 130 osób załogi Daru, który może pływać nawet 10 miesięcy w roku, to 1300 studentów, których potencjalnie może obsłużyć. Problem jest raczej z wypływaniem pozostałych 11 miesięcy, bo armatorzy maja stałe załogi i bioją sie brac praktykantów, a jak biora to garstkami, po kilka osob. Nauczyciel kazał przynieść pokwitowanie z wpłaty na ośrodek pomocy charytatywnej? Świetnie, autor listu właśnie się przyznał, ze został wyrzucony z egzaminu za ściąganie i musial chodzic i się płaszczyć, żeby w ogóle łaskawie otrzymać dodatkowy termin. I jeszcze rzyga na to, ze wykładowca zamiast go odeslac do dziekana - który moglby go wyrzucic z uczelni - łaskawie zgodził się przeegzaminowac. Przeegzaminowac na zasadach spoza regulaminu szkoly, tak jak poza regulaminem bylo sciaganie na egzaminie - to przestępstwo, czy przysługa? Utrudnianie za nieobecność na eventach? Ciekawe, bo chociaż babki w dziekanacie do najmilszych nie należą, nikt mi niczego nie utrudnia. Rocznik musi się skruszyć? Kruszy się - o ludzi, którzy do studiowania nie dojrzeli, albo nie stać ich było na pokrycie kosztów swojego lenistwa. Cała reszta mojego rocznika studiuje i ma się dobrze. I ja tez. O symulatorze i stypendiach się dowiedziałem w ogóle z tego artykułu, wiec nie wykluczam, ze coś tam prawdy jest. "Teraz należy przeżyć stres związany z pisaniem pracy licencjackiej i magisterskiej, jak i jej obroną oddzielnie." - jedyny stres jaki miałem z praca licencjacka to to, ze przez przeprowadzkę nie moglem usiąść do jej pisania wystarczająco wcześnie i musiałem się potem zmieścić przed końcem roku. A, ze dziekanat nie był otwarty w święta, oddałem wszystko na początku stycznia i nikt mi z tego powodu łaski nie robił. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rob Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: *.dynamic.chello.pl 03.01.13, 22:23 A ja studiuje na wydziale obecnie(i kolega z pokoju rowniez) i w artykule jest bardzo malo prawdy napisanej. Studenci strasznie latwo sie rozbestwiaja, w zeszlym semestrze plakali ze zly plan itd, w tym na moim roku maja wolne piatki, ale tak sie do nich przyzwyczaili ze jeden raz w semestrze na swieto szkoly nie mogli pojawic sie na apelu poległych (a chyba sie im nalezy szacunek?) i gowno prawda ze gdzies wyjezdzali, nie byla to zadna wielkanoc, ani nic takiego, siedzieli w akademiku i chlali wode glownie "bo sie nie chce" "wpisz mnie" " jakos to usprawiedliwie" "bo uczelnia fe" Praktyke student powinien sobie znalezc sam po studiach,a w czasie studiow jest dar i nie ma na co narzekac, i tak tej praktyki jest za duzo, bo z praktyka nie ma wiele wspolnego, ale raczej z przygoda, nie mniej jednak nigdy dla nikogo miejsca nie brakowalo. odsiew? prosze ale jesli ktos caly semestr sie nie uczyl, glosno sie tym chwalil i mowil ze jakos to bedzie to niech nie peirdoli ze wykladowcy sa winni, oczywiscie nie sa oni swieci, czasami sa fair innym razem mniej, ale tak generalnie jest na studiach, w zyciu, wszedzie i im szybciej sie z tym pogodzi tym bedzie latwiej (juz widze jak ktos sie skarzy ze chief jest sku...el i kaze mu czyscic zbiornik i nie zwraca sie na pan....) Stypendia sa dawane zgodnie z prawem, ludzie potrafia wykazac brak dochodow i tyle, a wiadomo ani prawo nie jest doskonale, ani ludzi do konca uczciwi (oczywiscie niektorzy) ale kazdy kto spelnia warunki (tj dochody na osobe, ktore wcale nie musza byc jakies niesamowicie minimalne!) stypendium dostal, o stypendiach decyduje komisja studentow, znajoma mi osobiscie i wiem ze to uczciwi koledzy, ktorzy wszystko sprawdzaja solidnie i pilnuja zeby bylo godnie z prawem, a kazda nastepna osoba ktora pie... ze sa nieuczuciwi niech im to powie osobiscie... wielce straszny system bolonski, po ktorym po trzech czy czterech latach zostaje sie inzynierem co daje chociaz minimalne szanse na np prace na pltaformach, pisanie pracy to banal i generalnie norma dla studiow technicznych, jakos na innycn uczelniach nie jecza jak baby. Moze zrobmy bezstresowa uczelnie, bez egzaminow z glaskaniem po glowce, bym wymagan co do jezyka, bez prac... nosz ku... ludzie ogarnijacie sie, naszym zadaniem jest sie uczyc interesowac, czytac itd, nie pie...c ze to jest przydatne a to nie bo nie wiadomo co zycie przyniesie, lepiej wiedziec za duzo niz zeby za malo skonczylo sie wypadkiem (kolejne glupie pierdzielnie ze moj kolega plywa i jesmu ten przedmiot sie nie przyda- tylko ze wcale nie wiadomo czy na innym statku nie bedzie potrzebny) Prawda jest taka ze jakby uczelnia sie spiela na studentow, to na kazdym roku od razu by odpadlo 50 procent (wystarczy rzetelnie sprawdzic obecnosc, i zgodnie z konwencja wywalac nieobecnych) co za roznica z czego jest mundur, skoro przestano ich wymagac na uczelni poza egzaminami i darem, zreszta to tylko symboliczna kwestia i raczej winno sie byc z tego dumnym podjecie decyzji w sprawie czy studia jednolite czy dwustopniowe? czy sie ku... w glowkach nie pomieszalo? moze niech sobie student jeszcze powybiera przedmioty i zdecyduje ktore dni wolne i ze chce 2 lata bo mu tak pasuej? ja pie....... reasumujac prosze panstwa czas dorosnac albo zrezygnowac, a jesli chcecie walczyc to raczej w slusznych i sensownych sprawach a nie wydumanych (np kursy w czasie sesji, czy w kwestii malego burdelu w dziekanacie) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Absolwent Bartek Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: *.globewireless.com 04.01.13, 07:40 Na początek zacznę od tego, że jestem absolwentem AM - miałem tam bardzo dobre wyniki i skończyłem uczelnie z taką samą oceną - nikt nie może mi zarzucić, że się nie uczyłem. Jestem oficerem i zarówno mój pracodawca jak i osoby z którymi współpracuje są ze mnie bardzo zadowoleni. Robiłem i długie i krótkie kontrakty. To tak tytułem wstępu aby nikt nie zarzucał mi lenistwa, leserstwa, bycia mamisynkiem czy bycia osobą nie nadającą się do pracy na morzu. Pisząc z własnego doświadczenia, stwierdzam, że zdecydowana większość tego artykułu to SZCZERA PRAWDA! Zwłaszcza jeśli chodzi o belfrów i władze na Wydziale Nawigacyjnym. Nie raz byłem świadkiem jak dobry uczniów, którym niewiele można było zarzucić uwalano dla zasady - żeby nabić tylko kasę pieniędzmi za warunki, powtórki itp. Bywało tak, że belfrowie po prostu kogoś uwalali tylko dlatego, że mogli to zrobić - nie liczyła się wiedza czy posiadane umiejętności. Wielu z belfrów (ale nie wszyscy) potrafili traktować studentów jak śmieci. Każda ich sekunda czasu była bezcenna - lecz gdy się z nimi umawialiśmy na spotkanie - po prostu nie przychodzili, zapominali, nigdy nie mieli czasu i zawsze byli cały czas czymś zajęci. Potrafiliśmy na nich czekać całymi dniami by tylko móc oddać sprawozdanie lub dowiedzieć się o wyniki. Nie mówię już o wpisach gdyż to było prawdziwe polowanie. Nawet jak się miało zaliczony przedmiot to często bardzo trudno było zdobyć wpis bo belfrowie zawsze byli czymś bardzo zajęci. Piszecie, że to specjalnie? Dla zahartowania? Cóż zdecydowana większość takich przypadków była czysto złośliwa. Nie raz wykładowcy mówili, że wykładany przez nich przedmiot w ogóle ich nie interesuje i są tu tylko by odbębnić godziny. Pytania na niektórych zaliczeniach potrafił zdecydowanie wybiegać poza ramy danego przedmiotu i nauczania. Wiele wykładów tak naprawdę nie było wykładami - na wielu wykładowcy po prostu opowiadali o tym jacy to nie są oni wspaniali, ilu to książek nie napisali, gdzie to nie byli i jakich koneksji nie mają. Jednym słowem żenada. Oczywiście na takich zajęciach obecność obowiązkowa. Przykłady można mnożyć. Pytacie dlaczego studenci nie przeciwdziałają temu co dzieje się na Uczelni? Bo czują się i w większości przypadków są bezsilni. Do kogo nie zwrócą się o pomoc są ignorowani, zbywani albo z tego powodu szykanowani. Raz tylko widziałem jak komisja akredytacyjna zainterweniowała i przyniosło to wymierny skutek. Piszecie o mundurach. Ja przez całe studia chodziłem w swoim. Ale wiecie kiedy je dostaliśmy? Dopiero właśnie w przeddzień wizytacji komisji akredytacyjnej. Na co dzień mundurów nawet nie trzeba nosić bo sama uczelnia zniosła ten obowiązek, co wydaje się totalną pomyłką, w uczelni takiej jak ta. Gdy tam przyszedłem studiować byłem strasznie zaskoczony i rozczarowany, że takiego obowiązku już nie ma. Tym bardziej zaskoczyło mnie to, że uczelnia owych mundurów wydać nam nie chce. Do czasu wizytacji oczywiście. Jeśli chodzi o władze wydziału to one tylko spijają śmietankę. Jeśli coś da się sprzedać to to robią. Zamiast udostępnić studentom symulatory i wszelki sprzęt - pierwsi w kolejności są Ci którzy zapłacili. Tak samo było z praktykami na Darze. Podczas postoju w jednym porcie 2/3 studentów "wyrzucano" na ląd na całe dnie tylko po to by wozić nim turystów. Wszelkie prośby i inicjatywy studentów spotykają się z ignorancją i negowaniem. Dużo rzeczy rozbija się o pieniądze i jeśli ktoś je ma życie na uczelni potrafi się dla niego nagle stać zdecydowanie prostsze i dużo rzeczy staje się tylko proformą. Powyższych przykładów można podawać wiele. Im dłużej studiowałem tym bardziej widziałem jak zepsuty stał się WN. Pod całą otoczką i szopką świetności kryje się naprawdę śmierdzące bagno, z którym ciężko będzie coś zrobić przez kilka kolejnych lat. Tam są po prostu potrzebne diametralne zmiany. Nikt jednak ich nie wprowadzi bo zadbają o to ludzie na odpowiednich stanowiskach, którym odpowiada obecna sytuacja. Mimo wszystko na uczelni są też ludzie, którzy naprawdę się starają i są świetnymi wykładowcami robiącymi dużo dla studentów i starających się zmienić sytuację wewnątrz AM. Jednak Ci ludzie szybko zostają "wyrównani" do szeregu. Mógłbym jeszcze trochę napisać ale późna pora już mi na to nie pozwala. Pozdrawiam i życzę studentom wytrwałości! Bartek Odpowiedz Link Zgłoś
lehoo Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... 04.01.13, 07:47 Nie przejdą przez sesję, nie pójdą na praktykę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Artur N. Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: 109.34.227.* 04.01.13, 19:38 Jestem ubiegłorocznym absolwentem tej szkoły i czytając ten tekst zastanawiam się kto mógł napisać tyle bzdur w tak krótkim tekście. Podejrzewam, że jest to jedna z osób, która nie była w stanie opanować materiału jaki był wymagany przez program studiów. Żeby się nie rozpisywać to krótko odniosę się to całości. Studia nie są szkołą obowiązkową, jeżeli komuś nie pasują warunki to zawsze może zmienić uczelnię. Obowiązkowa obecność na uroczystościach?? studenci chcą jechać do domu, bo nie mogą poczekać do przerwy semestralnej?? To muszę przyznać, że wybrali dobry zawód, gdzie kontrakty trwają nawet do 4 miesięcy, jeżeli ktoś myśli, że jakakolwiek firma załatwi mu specjalny samolot po to, żeby na 3 dni wolnego mógł jechać do domu to chyba spadł z choinki. 200 osób jest przyjmowanych dlatego, że nawet osoba z dobrymi wynikami w szkole (gdzie trzeba się nauczyć wszystkiego na pamięć, a później jeszcze wstrzelić w klucz) da sobie radę w zawodzie, gdzie każda sytuacja jest inna i wymaga podjęcia szybkiej decyzji. Jeżeli ktoś poszedł na studia i chciałby aby wszystkie informacje na temat nawigacji były zawarte w jednej książce to powodzenia. Studia polegają również na samodzielnym poszukiwaniu wiadomości i samodzielnemu ich studiowaniu. Studia to ostatni krok przed dorosłym życiem, więc jak tutaj się nie nauczy radzenia sobie, to później już tego nie nadrobi. A jak ktoś nie potrafi opanować materiału w szkole to czarno widzę jego pracę w tym zawodzie, gdzie nikogo nie obchodzi, że czegoś nie było w szkole, jak nie było to trzeba sobie samemu znaleźć, w szkole nie przygotują nas na wszystkie okoliczności, więc trzeba używać głowy. Z resztą, wypisywanie takich bzdur z powodu niezaliczenia semestru jest śmieszne, w przyszłym roku weź się chłopie do roboty, zamiast pisać denne artykuły do gazety, która tylko szuka tanich sensacji wyssanych z palca. Odpowiedz Link Zgłoś
lehoo Re: Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach n 04.01.13, 23:49 Sztormy na morzu i astronawigacja są po to, by byle palant oficerem nie został. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Absolwent Bartek Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: *.globewireless.com 05.01.13, 06:51 Jak czytam tych co bronią AM to nasuwają mi się tylko słowa: żenada i klapki na oczach. Najbardziej jednak podobają mi się wypowiedzi tych absolwentów co to już niby swoje na morzu odsłużyli. Jakie to życie marynarza i oficera jest ciężkie. Skoro wam ciężko to zrezygnujcie, a nie wyżywacie się na autorze tego tekstu. Musicie powyzywać innych od leserów i mamisynków żeby Wam ulżyło? Żeby się dowartościować? Takich na morzach to nie brakuje i oby było ich jak najmniej. Na statkach udają chojraków i odreagowują na podwładnych swoje niespełnione ambicje i porażki życiowe. Co do samego nauczania to tak jak zostało napisane na początku. Jest wielu wykładowców co o pracy na morzu nie ma zielonego pojęcia! I potrafią tylko wciskać teorię bez praktycznego jej wykorzystania. Piszecie, że studenci tylko przychodzą odbębnić zajęcia. A myślicie, że belfrowie to co? Z powołania tam przychodzą? Przychodzą tak samo odbębnić zajęcia jak i studenci, do tego jednak pobierają jeszcze wypłatę. Niektórzy z nich potrafią naprawdę zgnębić człowieka tylko ku swej uciesze. Lwia część wykładowców nie nadaje się na nich! Bo na niektórych zajęciach nie jest przekazywana żadna wiedza, podkreślam żadna. Jest to strata czasu i wykładowców i ludzi, którzy na te wykłady przychodzą. Piszecie o remoncie WN. Wszystko fajnie i budynek naprawdę ładnie wygląda. Tak jak powinien. Tylko ilu z Was wie, że za cały ten remont "zapłacono" dwa razy więcej niż powinien kosztować? Ciekawe dlaczego? Władze WN są totalnie i kompletnie nieudolne, a nawet niekompetentne. Robią wszystko tylko by mieć w tym jakiś zysk dla siebie, zapominając zupełnie, że to uczelnia jest dla studentów, a nie na odwrót. Organizacja jest zła, żadne badania nie są prowadzone przez ludzi posiadających odpowiednie tytuły przed nazwiskami. W tym wszystkim student stoi na samym dole hierarchii uczelnianych potrzeb, jest tylko narzędziem do pozyskiwania funduszy i studenci w większej mierze nie mają wsparcia w swoich ambicjach i aspiracjach. Spotykając się z kpinami i drwinami. Oczywiście część studentów jest sobie samych winna i tutaj ich nie usprawiedliwiam. Lecz nie tak być powinno. To uczelnia jest dla studentów - nie studenci dla uczelni. Bartek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktosiu Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.13, 15:13 Radziłbym studentowi, który napisał ten artykuł dobrze się zastanowić nad tym, czy na pewno chce pracować na morzu. To nie jest łatwa praca dla ludzi, którzy mają takie podejście jak Ty. Sam jestem absolwentem i jestem dumny z tego, że skończyłem tę uczelnie. Weź się do pracy, a nie będziesz miał problemów. Ja nie miałem. Wystarczy tylko wiedzieć, co się chce osiągnąć w życiu. Z tego co obserwuje od paru lat, nie tylko ze względu na likwidację obowiązku posiadania kategorii "A", danej przez WKU ( obowiązek służby wojskowej), ale też podejście studentów, że mało jest odpowiednich kandydatów na stopień oficera. Bo to wymaga wytrzymałości fizycznej i psychicznej i radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Skoro sobie nie możesz poradzić z wymaganiami szkoły, to nie wiem jak sobie poradzisz na statku ( też napiszesz artykuł do gazety pełen wyimaginowanych problemów?) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obudź się Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.13, 02:31 Drogi studencie pierwszego roku:), tak przynajmniej wnioskuję. Trochę mi smutno, że jesteś taki miękki, to nie Ty pierwszy wspominasz o tych problemach, które frustrowały może i nawet tysiące przed Tobą. Spoko każdy ma prawo narzekać, ale Ty to chyba będziesz płakać na drugim, nie mówiąc o trzecim roku. Skończyłem tę szkołę i szczerze jestem z tego dumny. Nie dlatego, że ją uwielbiam, bo ma ona dużo wad. Ale też ma jedną wielką zaletę. Wszystko to o czym piszesz możesz wykorzystać. Po tym jak to przetrwasz będziesz silnym i gotowym do pracy oficerem. Bo jakoś ludzie zdają w końcu te terminy, a że to są studia to nikt nie będzie Cię prowadzał za rączkę. Wiedza, którą Ci tam przekażą będzie tylko podstawą dla praktyki, która jest przed Tobą jeżeli tylko przetrwasz, bo systemu nie zmienisz. To jak walka z wiatrakami. Tak było jest i będzie. Najważniejsze to napisać, zaznaczam "pracę inżynierską" i otrzymać dyplom oficera wachtowego. A współpracę z trudnymi ludźmi w szkole wykorzystasz w przyszłości. Nie urodziłeś się w raju. Zamiast użalać się nad losem swoim bądź też innych (bo po artykule widać, że nie jesteś osobą mało inteligentną) radzę zacisnąć zęby i stawić temu czoło i uwierz mi jak się zacznie walić, zostaniesz sam (może będzie paru przyjaciół-pewnie jeden). Twój los jest w Twoich rękach jak sobie go ułożysz, zależy od Ciebie! Dla mnie ten artykuł jest akcją podobną do wzywania policji na jednego z wykładowców po to tylko, żeby przełożyć termin... Kategorio "A" wróć!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc AM w Gdyni to panstwo w panstwie IP: 195.11.60.* 06.01.13, 09:00 Konczylem szczecinska WSM i u nas az takich "jaj" nie bylo. Mam nadzieje, ze panu Sniegockiemu w koncu dobiora sie do skory i prokuratura ukroci jego rzady na tym prywatnym folwarku, ktory sobie urzadzil. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Re: AM w Gdyni to panstwo w panstwie IP: *.dynamic.chello.pl 06.01.13, 09:51 jest takie powiedzenie publicznosc z dala sie nie wpierd... artykul jest pisany tendecyjnie i wiadomo jak w kazdej historii jest w nim troche prawdy, ale niewiele. O wszystkim da sie napisac albo pozytywnie albo negatywnie (przyklad: historia wygladala tak scigalo sie dwoch prezydentow, rosji i stanow zjednoczonych, pierwszy przybiegl prezydent USA. następnego dnia w gazecie w rosji ukazal sie artykul: Wczoraj doszło do wyścigu prezydentów, nasz prezydent zajal zaszczytne drugie miejsce, natomiast prezydent USA byl przed ostatni) A takie sprawy to sie powinno inaczej zalatawiac, a takich prob wcale nie bylo i to jest nadrzedny problem, tego ze latwo narzekac oskarzac, ale ciezej zrobic cos konstruktywnego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ryba psuje się od Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: *.play-internet.pl 06.01.13, 17:55 Jak wiadomo ryba psuje się od głowy... Dziekan nie ma nigdy czasu dla studentów. Zapisać się do niego na witytę to chyba trudniej niż do premiera Tuska. Ale skąd ma mieć czas dla nas jeśli cały jeden dzień w tygodniu pracuje w SDK i robi fuchy na boku za niezłe pieniądze. Ja mu nie żałuję kasy, ale w normalnej firmie jest nie do pomyślenia, żeby jakiś kierownik w godzinach pracy wychodził na cały dzień do innej firmy i tam sobie dorabiał (a w firmie macierzystej brał pensję). A dziekan bierze kasę w AM i tym samym czasie kosi drugą kasę w SDK. Po prostu facet ma dar bilokacji jak Ojciec Pio i potrafi być jednocześnie tu i tam. Gość jest dziekanem, do tego kierownikiem katedry, do tego profesorem nadzwyczajnym, do tego robi kasę na kursach w SDK. Doba jest za krótka gdby nawet nie spał. Nie łudźcie się - nie zajmie się studentem, bo liczy tylko swoją własną kapuchę! Pomyślcie - jak dziekan ma likwidować patologie, jak ma stanąć w obronie studenta i dać mu wiecej zajęć na symulatorach, jeśli te symulatory należą do SDK, a on na nich trzepie kasę? Symulatory nie mają być dla studentów, bo dziekan by nie miał kasy z kursów, które robi nie ze studentami, ale komercyjnie i to w czasie normalnej pracy. Póki ktokolwiek z kierownictwa będzie umoczony w SDK to nic sie nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student Studenci kontra wykładowcy cd. O problemach nau... IP: *.182.50.79.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 08.01.13, 18:36 Chciałabym się jedynie odnieść propo stypendium. Tu jest problem, ponieważ, tak jak wspomniał autor, wszelkie rachunki czy rozliczenia należy uiścić do 10 każdego miesiąca. Więc jakim sposobem osoba, która utrzymuje się JEDYNIE z pieniędzy otrzymanych przez uczelnie, ma to wszystko opłacić? Tak naprawdę nie ma jednego terminu wypacania pieniędzy, raz jest to koniec miesiąca a raz środek.. jak tu przygotować "zapasy" pieniężne na ewentualny czas bez środków do życia? Wydaje mi się, że skoro ktoś składa wniosek o pomoc materialną, to mimo wszystko (odrzucając wyjątki, które kradną mniej zamożnym przez oszustwa, aby mieć na imprezy ), te pieniądze są mu potrzebne i osoby, które się tym zajmują-studenci, powinni brać to pod uwagę, jeśli już podjęli się tego zadania. Odpowiedz Link Zgłoś