Gość: bbh Spotkania firmowe IP: *.unknown.vectranet.pl 13.05.13, 12:25 Brak napiwków przy obsłudze spotkań firmowych nie wynika wcale z tego, że nie da się ich dopisać do rachunku. Chodzi zazwyczaj o to, że płacący stoi w trudnej sytuacji - np. rachunek za grupę jest na 1000 zł, płacący chciałby zostawić powiedzmy te 100 zł napiwku, ale grupa wcale nie kuma że należy spytać się płacącego czy i jaki napiwek zostawiamy. Każdy zrzuci się po 10 zł i załatwione, stówka się uzbiera. A jak barany siedzą i wzruszają ramionami, to nie można oczekiwać aby jeden zapłacić 100 zł za wszystkich. W takich sytuacjach płacący powinien przechodzić od delikatnej sugestii do mniej subtelnej, skoro prostaki nie łapią o co chodzi. Przecież nie wywali prywatnej stówy za wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bbh Re: Spotkania firmowe IP: *.unknown.vectranet.pl 13.05.13, 12:32 Co więcej, partycypowanie w napiwku obowiązuje po równi tak zapraszających, jak i zaproszonych na spotkanie firmowe - nawet dwustronne. Z tego względu do restauracji zawsze wypada chodzić przygotowanym z drobniejszymi nominałami banknotów na taką okoliczność. Najgorsi są ludzie "nażreć się, napić się i udawać że się nie wie lub na serio nie wiedzieć co dalej". Co jeszcze z rad... Nie będąc płacącym, dać płacącemu jasny sygnał żeby nie obawiał się zostawić napiwku, bo "każdy z nas" coś dorzuci od siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
kostuchaforreds Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... 13.05.13, 12:48 Dziennikarka? ona chyba na mopie jezdziła w GW i pisała zapotrzebowanie na sraj taśme do kibla w ramach pracy dziennikarskiej :P P.S.Ludzi z 3 miasta tez rozpoznaje od razu : Machaja flagami Solidarnosci,maja "matke buzką" w klapie i wąsy :) Odpowiedz Link Zgłoś
albrecht_kalba Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... 13.05.13, 13:01 Czyli tekst o niczym. Na dodatek młoda "redahtorka" nie potrafi powstrzymać się od używania makaronizmów. Gniot. Odpowiedz Link Zgłoś
eva701 Re: Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie 14.05.13, 12:46 A Ty nawet przy słonecznej pogodzie nie potrafisz powstrzymać się od bezmyślnej złośliwości. Gazeta codzienna, Twoim zdaniem, powinna zamieszczać wyłącznie traktaty filozoficzne i rozprawy naukowe?! Na dodatek purysta językowy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czyżby... Re: Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie IP: *.ip.netia.com.pl 14.05.13, 14:47 ...warszawiaczek?... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ryba64 wa-wa Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... IP: *.skynet.net.pl 13.05.13, 13:04 jako warszawiak protestuję proszę nie mylić warszawiaków z hołotą na warszawskich numerach a jako były kelner-barman po szkole a nie podawacz z uczelni stwierdzam że chamów nie brakuje w całej Polsce a Ci opisani to jak nic tylko podwarszawskie chłopki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tirinti Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... IP: 78.8.207.* 13.05.13, 13:59 Szwedzi wcale nie są skąpi. W Szwecji nie ma zwyczaju dawania napiwków, gdyż ceny w lokalu są na tyle wysokie, że kelnerzy mająwysokie pensje. Dajmy na to Piwo kosztuje 60-80SEK czyli 30-40PLN. Dla odróżnienia w USA niedanie napiwku jest traktowane jako chamstwo, bo tam kelnerzy utrzymują się z napiwków, dlatego Amerykanin nawet kiepsko obsłużony zostawi napiwek, a dobrze obsłużony zostawi duży napiwek. Co do Warszawy to należy odróżnić ludzi z Warszawy od ludzi, którzy przyjechali do Warszawy robić karierę i chwalą się tym przed całym światem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bierik Klient bydło? IP: *.static.icpnet.pl 13.05.13, 14:57 Sporo podróżuję, sporo jem po restauracjach i od strony klienta bardzo często spotykam się ze strony kelnerów ze zwykłym buractwem. Wchodzę do drogiej restauracji, ale że ubrany jestem roboczo, bo w podróży, mało, że mnie mierzą "a ten tu co? stać go?", najczęściej jestem obsługiwany w ostatniej kolejności, a wołanie i machanie rękoma to dla mnie norma, bo inaczej bym się nie doprosił rachunku. Ile razy słyszałem drwiny z klientów, ile razy widziałem "obczajkę na furę" (im lepszy samochód tym lepsza obsługa). I zero standardu, dla mnie nie do pomyślenia kelnerka po 5 kolczyków, albo koleś wydziarany, z łapami śmierdzącymi fajkami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znawca Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... IP: *.ifsworld.com 13.05.13, 16:44 mam nadzieje ze jako kelnerka trochę lepiej Pani wypadła niż jako dziennikarka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rafal Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... IP: *.gdynia.mm.pl 14.05.13, 03:01 kiedyś bylem kelnerem..dużo widziałem i wiele słyszałem...przykro powiedzieć, ale ta dziennikarka nie ma pojęcia na czym polega praca kelnerki...to tak jakby kelnerka na jeden dzień stała się dziennikarką...najgorsze jest to, że autorka opisuje to wszystko jako przede wszystkim złe doświadczenie...a gdyby tak w redakcji komuś nie podobała się praca...jakby robił coś na siłę..prawie jak za karę...bo tego nie zna, nie lubi...kelnerka musi kochać swoja prace i ją rozumieć, a wtedy wszystko będzie ok...tak samo jak redaktor kocha pisać to wie na czym rzecz polega...szkoda, ze czasem nie skupimy się bardziej na pozytywach...wystarczająco szara jest nasza polska rzeczywistość..mimo to pozdrawiam redakcję, zwłaszcza tą, która kocha swój zawód :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klient dla mnie sprawa jest prosta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.13, 15:14 dla mnie sprawa jest prosta. Jedzenie ma być dobre, alkohol w dużym wyborze, kelnerka miła i znająca się na rzeczy. Coś jej nie odpowiada w zachowaniu gości? To nich zmieni zawód na inny, a ja jako gość - jeśli mi coś nie odpowiada - zmieniam restaurację na inną. Jako klient "głosuję nogami" jak to się mówi, bo to ja wydaję forsę u was, a nie odwrotnie. W sumie: głupie żale w tym artukule i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bobek Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... IP: *.dynamic.chello.pl 14.05.13, 17:24 Pani Bożena pokazała jaka kiepska z niej kelnerka i tyle. Dobrze, że już wróciła do redakcji parzyć kawę innym redaktorom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bobek Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... IP: *.dynamic.chello.pl 14.05.13, 17:29 Szanowny Romku właścicielu restauracji przy Monciaku. Właśnie się dowiedziałeś z artykułu Pani aksamitnej jakich płytkich i chamskich kelnerów zatrudniasz. Mam nadzieję, że coś z tym zrobisz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bollek Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... IP: *.maverick.com.pl 14.05.13, 20:14 Bez czytania komentarzy obstawiam, że jakiś łoś pisze o tym, że Polacy to dziady, bo nie dają napiwków. Tymczasem dawanie napiwków to głupota. Niby dlaczego należy je dawać? Jakiś dobry argument? Sam daję (czasami) tylko dlatego, że nie chce mi się czekać na 43 grosze reszty. Argumenty przeciw (tylko kilka, które przychodzą mi do głowy natychmiast): - dlaczego kelner miałby dostawać dodatkowe pieniądze za swoją pracę? dlaczego np. pracownik w punkcie ksero (i pracownik niemal każdej branży niemal każdego szczebla) nigdy nie dostaje napiwków? - wiele knajp stosuje dziwne metody typu obowiązkowe napiwki, dzielenie napiwków po równo między wszystkich kelnerów - dlaczego należałoby wspierać takie niesprawiedliwe metody? - wiele knajp (90%?) prowadzi podwójną księgowość, aby np. uniknąć płacenia wysokich podatków - różnicę między tym, co powinni płacić państwu, a tym, co płacą w rzeczywistości można potraktować jako GIGANTYCZNY napiwek od społeczeństwa - bycie miłym to obowiązek kelnera, a nie jakaś dodatkowa usługa za którą należałoby płacić Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: decyL to chyba tutaj ta pani ze zdjecia siedzi IP: *.multi-play.net.pl 14.05.13, 21:19 maps.google.pl/maps?q=Bohater%C3%B3w+Monte+Cassino,+Sopot&hl=en&ie=UTF8&ll=54.444167,18.566809&spn=0.006713,0.01929&sll=50.054935,20.00473&sspn=0.237184,0.617294&oq=monte+cassino+sopot&hnear=Bohater%C3%B3w+Monte+Cassino,+Sopot,+pomorskie&t=m&z=16&layer=c&cbll=54.444187,18.566877&panoid=IM0GCC1JkxgT8TB6AvXFiA&cbp=12,310.96,,0,4.1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M ??? IP: *.maxnet.biz 15.05.13, 10:24 Również jestem kelnerką w Sopocie. Ruch jest dość duży, w majówkę mieliśmy naprawdę mnóstwo klientów z bardzo różnych miast i państw. Była to okazja, by poznać ludzi z różnych rejonów, trochę z nimi porozmawiać. Tak się złożyło, że 100% osób z Warszawy, które przychodziły do lokalu, w którym pracuję, była naturalna, przesympatyczna i bardzo szczera w rozmowie. Może dziennikarka, która została kelnerką w Sopocie i musiała popracować trochę fizycznie, za bardzo się tym zmęczyła? Zmęczenie to kiepskie samopoczucie, które następnie przekłada się na inny stosunek do ludzi, brak rozmowy? Do klienta trzeba wyjść, porozmawiać, zapytać, czy wszystko w porządku, uśmiechnąć się, pomóc jeżeli wygląda na zagubionego. Jeżeli osoba, która na co dzień pracuje w zupełnie innej branży, pisze coś takiego, to przepraszam, ale dla mnie to w ogóle nie brzmi wiarygodnie. Nigdy nie zdarzyła mi się przykra sytuacja w pracy, wszyscy klienci są bardzo mili, ale też wkładam dużo pracy, by dbać o dobrą atmosferę tego miejsca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZIMNA ZUPA Kleopatra na ul. długiej przebija wszystkich IP: 83.16.203.* 15.05.13, 10:37 W Gdańsku na ul. Długiej jest taka sobie restauracja Kleopatra która przebija wszystkie restauracje w Polsce. Kelnerzy i promotorzy zmieniają się jak rękawiczki, zwalnia ich szef lub sami nie wytrzymując odchodzą. Gdyby to było zwykłe odejście to byłoby super, wyrzucani są z krzykiem i przekleństwami bez zapłaty za przepracowane godziny. W okresie zimowym zmarznięty promotor wchodząc na nędzny posiłek dostaje zimną zupę, wiecie dlaczego zimną? bo gorącą za długo jadłby. Musi zjeść ją w dwie trzy minuty i dalej do roboty. Gdy szef jest wyrozumiały i panuje dobra atmosfera to można wytrzymać nawet 12 godz. na nogach, ale jak właściciel jest taki jak w Kleopatrze to praca staje się koszmarem. Pozdrawiam wszystkich studentów którzy muszą harować w restauracjach. Pozdrawiam i przestrzegam przed Kleopatrą, jeśli chcecie zachować zdrowie i swoją godność unikajcie z daleka to piekielne miejsce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Kleopatra na ul. długiej przebija wszystkich IP: *.play-internet.pl 09.10.13, 21:11 Witam, byłem ostatnio w tej restauracji, i jestem zniesmaczony podejsciem szefa do pracowników!!!! wiem jedno byłem tam ostatni raz cham i prostak jak można tak traktowac pracowników ŻAL Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZIMNA ZUPA Talerz zimnej zupy i wypier..... do roboty IP: 83.16.203.* 15.05.13, 10:44 W Gdańsku na ul. Długiej jest taka sobie restauracja Kleopatra która przebija wszystkie restauracje w Polsce. Kelnerzy i promotorzy zmieniają się jak rękawiczki, zwalnia ich szef lub sami nie wytrzymując odchodzą. Gdyby to było zwykłe odejście to byłoby super, wyrzucani są z krzykiem i przekleństwami bez zapłaty za przepracowane godziny. W okresie zimowym zmarznięty promotor wchodząc na nędzny posiłek dostaje zimną zupę, wiecie dlaczego zimną? bo gorącą za długo jadłby. Musi zjeść ją w dwie trzy minuty i dalej do roboty. Gdy szef jest wyrozumiały i panuje dobra atmosfera to można wytrzymać nawet 12 godz. na nogach, ale jak właściciel jest taki jak w Kleopatrze to praca staje się koszmarem. Pozdrawiam wszystkich studentów którzy muszą harować w restauracjach. Pozdrawiam i przestrzegam przed Kleopatrą, jeśli chcecie zachować zdrowie i swoją godność unikajcie z daleka to piekielne miejsce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Boddoxx ""Czy te lody są bardzo stare?" IP: 194.8.120.* 15.05.13, 13:35 "Nie, ale do pełnoletności niewiele im brak." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Boddoxx Co do ludzi z Warszawy, IP: 194.8.120.* 15.05.13, 14:21 Od paru lat jeżdżę na wakacje w fajne miejsce, gdzie nie ma dyskotek i wskutek tego nie ma agresywnej "młodzieży" w wieku 25-30 lat. Dominują tu rodziny, często ludzie z małymi i malutkimi dziećmi. Do pensjonatu, w którym się zatrzymuję, przyjeżdża też regularnie pewna pani z Warszawy z nastoletnią córką. Snobka do granic możliwości, arogancka, nieprzyjemna kobieta. Robi wrażenie nowobogackiej "średniej" klasy średniej. Z drugiej strony przyjeżdża też małżeństwo z Warszawy z dwójką dzieci, przemili ludzie, z którymi od razu nawiązaliśmy świetny kontakt, a moja córka z ich starszą córką od razu zaczęły się wspólnie bawić. Myślę, że generalizowanie, że ludzie z Warszawy są nieprzyjemni, może skrzywdzić wiele osób. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: duzo na bazie irlandzkiej whiskey IP: *.zone14.bethere.co.uk 15.05.13, 23:53 irandzka whiskey szkocka whisky znajdz roznicE Odpowiedz Link Zgłoś
plater1 Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... 16.05.13, 10:36 A może dla większej precyzji nie używać nazwy Warszawiacy?Osoby które pracują w Warszawie a płacą podatki w Grójcu to nie żadni Warszawiacy...To miasto którego nowym symbolem ma być neon ze słoikami- nie mam więcej pytań...A ci sami "Warszawiacy" z Grójca (przepraszam mieszkańców Grójca to tylko przykład) najgorliwiej stolicę krytykują...Pachnie Gogolowskim Rewizorem- z czego się śmiejecie?z siebie samych się śmiejecie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agga A jak rozpoznała Warszawiaka? miał na czole IP: *.wolterskluwer.pl 16.05.13, 11:13 A jak rozpoznała Warszawiaka ? miał na czole adres urodzenia i wychowania ? U mnie w pracy w moim pokoju pracuje 7 osób, tylko ja jestem z urodzona w Warszawie, jeżdzą samochodami zarejestrowanymi w W-wie, tu studiują i pracują, ale zachowanie wynieśli z domu, więc nasuwa mi się taka myśl - jestem ciekawa jak Pani rozpozna po wejściu do mojego pokoju kto jest Warszawiakiem ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fuck off warszawa PO waszym burackim akcencie wsiuny IP: *.chello.nl 16.05.13, 19:55 ....................../´¯/) ....................,/¯../ .................../..../ ............./´¯/'...'/´¯¯`·¸ ........../'/.../..../......./¨¯\ ........('(...´...´.... ¯~/'...') .........\.................'...../ ..........''...\.......... _.·´ ............\..............( ..............\.............\... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wandaconie Re: A jak rozpoznała Warszawiaka? miał na czole IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.07.13, 16:32 Mają kompleks prowincji, a wieś zamieszkała w WAW robi jej niestety taką opinię. Inteligencja wyginęła w 1944. Zapytałam kiedyś w biurze "kto od was z rodziny był w Powstaniu?" - na 17 osób ani jedna. Czyli z Warszawy nie są. Odpowiedz Link Zgłoś
wylye Whats an Polish "SNOB" or "wolek zbozowy" mean 16.05.13, 12:11 Ciekawie napisany artykuł zabawne gagi... Tylko ja się pytam czemu z uporem maniaka mówi się w nim o dawaniu TIPA - zamiast NAPIWKU ? Na litość Boską, co się dzieje z umysłami ludzi w tym kraju. Czemu tak bardzo imponuje ludziom nad Wisłą mówienie np - sorry, zamiast przepraszam, - developer, zamiast inwestor, - lunch, zamiast śniadanie itd. Czemu wrzeszczymy WOOW zamiast - O RANY, lub inaczej? Powiem wam - bo Polacy we wszystkich przekrojach społecznych - są pustymi, durnymi SNOBAMI - uwielbiający pokazywać swoją (urojoną) wyższość. Klasycznym przykładem są zaobserwowane w artykule postawy "warszawiaków" - jako ludzi mających się za "kogoś lepszego" Polacy w swojej masie to właśnie tacy warszawiacy - czyli Snoby, takie "wołki zbożowe" Odpowiedz Link Zgłoś
jogibaboo Re: Whats an Polish "SNOB" or "wolek zbozowy" mea 16.05.13, 12:24 Zauważ, że byle obsmarkany sklepik na wsi ma ambicje być co najmniej MARKETEM. Byle firma sprzątająca musi mieć w nazwie coś angielskiego, a komiwojażer być SALES MANAGEREM. Odpowiedz Link Zgłoś
wylye Re: Whats an Polish "SNOB" or "wolek zbozowy" mea 16.05.13, 13:21 Właśnie o tym piszę - widzę, po Twoim wpisie, że nie tylko mnie psucie ojczystego języka przez różnych rodzimych (ich mać) deweloperów - denerwuje. Ja rozumiem, że "komputer" po Polsku musi już nim być - to uzasadniony przypadek makaronizmu. Jaka jednak maniera każe Polakowi w Polszcze dawać "TIPA" zamiast napiwku - tego już doprawdy nie mogę pojąć. Dziękuję za opinię Odpowiedz Link Zgłoś
jogibaboo Uśmiech i grzeczność nic nie kosztują! 16.05.13, 12:20 Byliśmy kiedyś w restauracji ze znajomymi, a kumpel zamówił chyba rybę gotowaną. Kelnerka przyniosła mu smażoną, a on ją chamsko zwymyślał. Laska przeprosiła grzecznie za swoja pomyłkę i wróciła do kuchni. Wtedy ja mu nagadałem, że teraz wprawdzie dostanie rybę gotowaną, ale ze smarkami i śliną wszystkich z kuchni. Gostkowi trafiło to do głowy i jak kelnerka wróciła, grzecznie przeprosił za swoje zachowanie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KRAKUS Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... IP: 89.174.107.* 18.05.13, 12:41 ale to nie sa warszawiacy... to cała polska wieś sie tam zjezdza.... mówia na nich słoiki.... WARSZAWIAKÓW nie ma!! byłem tam ostatnio...jedno duże targowisko.... tak brzydkiego miasta nie widziałem.... no moze jeszcze gorzów wielkopolski... tez tragedia ale ludzie mili Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wandaconie Re: Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.07.13, 16:35 Prawda - bo inteligencję wyrżnięto w Powstaniu. A hołota u władzy od 70 lat zaludnia stolicę swymi pociotkami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Filip Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... IP: 82.211.83.* 20.05.13, 18:42 Szanowna Pani Dziennikarka chyba jest początkująca. Artykuł denny. Masa opinii krzywdzących wielu ludzi. I pewnie paru niesłusznie nobilitująca. Trzeba by tę Panią na dłużej na zmywak posłać. Miała by czas na przemyślenia, a tak to gniotek z uprzedzeniami i przekonaniami - powielający nie wiedzieć po co znane schematy. Gazeta powinna się trochę bardziej szanować. Ale cóż - daje się chwytliwy tytuł i - czego sam jestem przykładem - nawet takie bzdury ludzie przeczytają. Ogłaszam zatem czynny bunt - od dzisiaj przez tydzień nie zaglądam na gazeta.pl, ani nie kupuję papierowej wersji. Za tydzień sprawdzę czy się poprawiło i jeżeli nie to zrobię przerwę na miesiąc. Proponuję, aby inni czytelnicy postąpili tak samo. Odpowiedz Link Zgłoś