Dodaj do ulubionych

BATON KRYMSKI Z WAFLAMI.......

12.06.02, 08:29
.......kto to pamieta i inne rzeczy, ktore bezpowrotnie zniknely...
Obserwuj wątek
    • petelka Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... 12.06.02, 13:03
      lu.tek napisał(a):

      > .......kto to pamieta i inne rzeczy, ktore bezpowrotnie zniknely...

      Mniam, mniam... Oczywiście, że pamiętam. I tylko nie pamiętam ile kosztował.
      Chyba coś z "piątką": 5 zł???
      • cze67 Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... 12.06.02, 13:09
        A co to jest ten baton? Pierwsze slysze...
        • zoppoter Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... 12.06.02, 13:19
          Ja cos kojarzę, to znaczyta nazwa cos mi mówi. Ale nie potrafie go opisac, jakaś podpowiedź?
          • petelka Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... 12.06.02, 13:24
            A bo to było za zamierzchłych czasów, kiedy to (jak podejrzewam) miłych panów
            nie było jeszcze na świecie, ewentualnie przebieraliście nóżkami w
            pieluszkach.:))) A baton był pyszny: duży, chrupiący, czekoladowy...
            • petelka Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... 12.06.02, 13:29
              ... a zupełnie inną sprawą jest fakt, że wtedy nie było takiego wyboru jak
              teraz, kiedy to dzieciak kaprysi "ja nie chcę marsa, nie... snickersa też nie,
              ja chcę kinder niespodziankę". Było trochę słodyczy Wedla (ale to na ogół
              kupowało się od wielkiego święta) i trochę różnych paplaków, spośród których
              smakiem zdecydowanie wyrózniał się właśnie rzeczony baton...
            • zoppoter Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... 12.06.02, 14:51
              petelka napisał(a):

              > A bo to było za zamierzchłych czasów, kiedy to (jak podejrzewam) miłych panów
              > nie było jeszcze na świecie, ewentualnie przebieraliście nóżkami w
              > pieluszkach.:)))

              Dobra dobra, kokieterię sobie na później zostawmy. J pamiętam tę nazwę, tylko nie kojarzę wyglądu i
              smaku. Jak to było opakowane, jak duże?
              Ja pewnie też to jadłem. Na przemian z oranżadą w proszku po złotówce (później podrożały do złoty
              dwadzieścia).



              • petelka Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... 12.06.02, 15:07
                zoppoter napisał(a):

                > Dobra dobra, kokieterię sobie na później zostawmy.

                :)))Tzn. na kiedy???

                J pamiętam tę nazwę, tylko n
                > ie kojarzę wyglądu i
                > smaku. Jak to było opakowane, jak duże?
                > Ja pewnie też to jadłem. Na przemian z oranżadą w proszku po złotówce (później
                > podrożały do złoty
                > dwadzieścia).

                Z tego co pamiętam było to faktycznie dosyć duże a przynajmniej grube.
                Opakowanie - kojarzy mi się przezroczysty celofan z jakimś nadrukiem. Smak -
                takie trochę "michałkowate", ale musiało mieć wyraźniejszy smak, bo akurat za
                michałkami nie przepadam, a krymskie bardzo lubiłam.
                >
                >
                >

                • zoppoter Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... 12.06.02, 15:19

                  >
                  > Z tego co pamiętam było to faktycznie dosyć duże a przynajmniej grube.
                  > Opakowanie - kojarzy mi się przezroczysty celofan z jakimś nadrukiem. Smak -
                  > takie trochę "michałkowate", ale musiało mieć wyraźniejszy smak, bo akurat za
                  > michałkami nie przepadam, a krymskie bardzo lubiłam.

                  A widzisz ten celofan cos mi tam w rozumie wskazuje. A to nie było w tzw. wyrobie czekoladopodobnym
                  zalane?
                  >

                  • Gość: lucy_z Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... IP: *.com / 192.168.0.* 12.06.02, 15:23
                    zoppoter napisał(a):

                    >
                    > >
                    > > Z tego co pamiętam było to faktycznie dosyć duże a przynajmniej grube.
                    > > Opakowanie - kojarzy mi się przezroczysty celofan z jakimś nadrukiem. Smak
                    > -
                    > > takie trochę "michałkowate", ale musiało mieć wyraźniejszy smak, bo akurat
                    > za
                    > > michałkami nie przepadam, a krymskie bardzo lubiłam.
                    >
                    > A widzisz ten celofan cos mi tam w rozumie wskazuje. A to nie było w tzw. wyrob
                    > ie czekoladopodobnym
                    > zalane?
                    > >
                    >
                    Petelko, to Ty po godzinach zostałaś, żeby powiedzieć o tym batonie, hi, hi;)))
                    A myslałam Zoppoter, że Ciebie nie ma, wcale Ciebie nie widać:((( Widzę, że
                    łakomstwo Cię przyciągnęło??? ;))

                    • zoppoter Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... 12.06.02, 15:28
                      Gość portalu: lucy_z napisał(a):

                      > zoppoter napisał(a):
                      >
                      > >
                      > > >
                      > > > Z tego co pamiętam było to faktycznie dosyć duże a przynajmniej grube
                      > .
                      > > > Opakowanie - kojarzy mi się przezroczysty celofan z jakimś nadrukiem.
                      > Smak
                      > > -
                      > > > takie trochę "michałkowate", ale musiało mieć wyraźniejszy smak, bo a
                      > kurat
                      > > za
                      > > > michałkami nie przepadam, a krymskie bardzo lubiłam.
                      > >
                      > > A widzisz ten celofan cos mi tam w rozumie wskazuje. A to nie było w tzw.
                      > wyrob
                      > > ie czekoladopodobnym
                      > > zalane?
                      > > >
                      > >
                      > Petelko, to Ty po godzinach zostałaś, żeby powiedzieć o tym batonie, hi, hi;))
                      > )
                      > A myslałam Zoppoter, że Ciebie nie ma, wcale Ciebie nie widać:((( Widzę, że
                      > łakomstwo Cię przyciągnęło??? ;))
                      >

                      Nie bez powodu Greenpeace usiłuje mnie wepchnąć do morza, jesli przypadkiem położę sie na plaży...
                      • cze67 Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... 12.06.02, 15:33
                        Doooobre, zoppoter, bardzoooo dooooobre, zem siem usmialem....
                        • Gość: lucy_z Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... IP: *.com / 192.168.0.* 12.06.02, 15:35
                          cze67 napisał(a):

                          > Doooobre, zoppoter, bardzoooo dooooobre, zem siem usmialem....

                          Ja też, ha, ha, ha:))))))))
                          • zoppoter Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... 12.06.02, 15:40
                            Gość portalu: lucy_z napisał(a):

                            > cze67 napisał(a):
                            >
                            > > Doooobre, zoppoter, bardzoooo dooooobre, zem siem usmialem....
                            >
                            > Ja też, ha, ha, ha:))))))))

                            Byłoby śmieszne, gdyby nie było prawdziwe...
                            • cze67 Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... 12.06.02, 15:42
                              No to w takim razie wyrazy wspolczucia... Mozna Ci jakos pomoc?
                              • Gość: dora Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 12.06.02, 18:21
                                Baton krymski był super kupowałam go w sklepie cukierniczym Maraska na Długiej.
                                Kosztował 5,20 zł. Łezka sie w oku kręci.
                                • belissarius Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... 13.06.02, 08:16
                                  Krymski... mniam, czasem wystarczał za całe żarcie do obiadu. Był tani - tak, Dora, 5.20 - i pyszny, z
                                  okruchami wafla i w polewie. Pożerałem ich ze trzy w tygodniu, a ważyłem tyle co gęś wyścigowa.
                                  Ech... Łza się w oku kręci. Nie z powodu wagi akurat (przybyło mi od tamtych czasów może 5-6 kilo),
                                  ale z powodu Krymskiego.... :)))))))))))))
                                  • zoppoter OKRUCHY WAFLA! 13.06.02, 08:39
                                    Było napocząć od tych OKRUCHÓW wafla...
                                    Juz jestem w domu z tym batonem...
                              • zoppoter Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... 13.06.02, 08:41
                                cze67 napisał(a):

                                > No to w takim razie wyrazy wspolczucia... Mozna Ci jakos pomoc?

                                Owszem. Przykuc do ściany na jakiś miesiąc z dala od jedzenia. Tylko ja na pewno będę się bronić...
                                • petelka Re: Jak pomóc Zoppoterowi:))))) 13.06.02, 09:11
                                  zoppoter napisał(a):

                                  > cze67 napisał(a):
                                  >
                                  > > No to w takim razie wyrazy wspolczucia... Mozna Ci jakos pomoc?
                                  >
                                  > Owszem. Przykuc do ściany na jakiś miesiąc z dala od jedzenia. Tylko ja na pewn
                                  > o będę się bronić...

                                  A może lepiej:
                                  1. przeprowadzić akcję uświadamiającą Geenpeace, że to Zoppoter a nie coś innego,
                                  2. założyć Stowarzyszenie Szczupłych Inaczej i promować pełniejsze sylwetki
                                  hasłami typu "Ilość przechodzi w jakość", "Kochanego ciałka nigdy
                                  dosyć", "Szczupli Inaczej żyją smaczniej" (mam nadzieję, że jeszcze parę haseł
                                  podrzucicie).



                                  • zoppoter Re: Jak pomóc Zoppoterowi:))))) 13.06.02, 09:17
                                    Pętelka jak zwykle służy pomocą wszystkim...
                                    Jesteś kochana Pętelko!
                                    • petelka Re: Jak pomóc Petelce:))))) 13.06.02, 09:21
                                      Bo Ci po cichu i na ucho zdradzę, że mam podobny problem.:)))
                                      • zoppoter Re: Jak pomóc Petelce:))))) 13.06.02, 09:22
                                        Zachowam to dla siebie...
                                      • ja.nusz Re: Jak pomóc Petelce:))))) 13.06.02, 09:23
                                        A ile koszowal kg landrynek podawanych z blaszanego wiaderka?
                                        • Gość: lucy_z Re: Jak pomóc Petelce:))))) IP: *.com / 192.168.0.* 13.06.02, 09:31
                                          ja.nusz napisał(a):

                                          > A ile koszowal kg landrynek podawanych z blaszanego wiaderka?

                                          Ile kosztował to nie pamiętam ale to wiaderko to owszem ;) A była na mojej
                                          uliczce taka pani co pracowała w fabryce cukierków i ona miała zawsze taki blok
                                          pozlepianych landrynek. Co mysmy dzieciaki nie wymyślali, żeby pod pretekstem
                                          jakimś do niej wejść. Ona nie miała dzieci. I jak juz się do niej dzieciak dostał
                                          albo parę dzieciaków to ona jakoś odkuwała te landrynki i dawała w łapki. Och,
                                          jak to była rozkosz:))
    • zoppoter Chałwa... 13.06.02, 09:33
      Pamiętacie chałwę w blokach sprzedawaną na wagę?
      Ponoć teraz też czasem można taka dostać, ale ja nie widziałem...

      A że to był drogi rarytas to smakowało to nieziemsko. Gdzie tam dzisiejszym chalwom w batonikach
      do tamtej...

      Ale te współczesne chałwy (niektóre) też są bardzo dobre.
      • Gość: lucy_z Re: Chałwa... IP: *.com / 192.168.0.* 13.06.02, 09:45
        zoppoter napisał(a):

        > Pamiętacie chałwę w blokach sprzedawaną na wagę?
        > Ponoć teraz też czasem można taka dostać, ale ja nie widziałem...
        >
        > A że to był drogi rarytas to smakowało to nieziemsko. Gdzie tam dzisiejszym cha
        > lwom w batonikach
        > do tamtej...
        >
        > Ale te współczesne chałwy (niektóre) też są bardzo dobre.

        Zoppoterku, zapomnij o chałwach, zapomnij ;))
        • zoppoter Re: Chałwa... 13.06.02, 09:56

          > Zoppoterku, zapomnij o chałwach, zapomnij ;))
          >

          O nie. Nie zapomnę i będę to jadł. Ja też cos muszę mieć z życia...
          • Gość: lucy_z Re: Chałwa... IP: *.com / 192.168.0.* 13.06.02, 10:00
            zoppoter napisał(a):


            > O nie. Nie zapomnę i będę to jadł. Ja też cos muszę mieć z życia...

            Coś smaczniejszego wysłałam Pętelce i Tobie:)) Zaglądnijcie do skrzynki;)
            • petelka Re: Chałwa, torciki i oranżada 13.06.02, 10:09
              No nie powiem Lucy, całkiem apetyczne te torciki.:))) A z obecnych chałw to ni
              czorta nie spotkałam takiej, która chociaż trochę smakiem przypominałaby tę
              krojoną z bloku. A to tych rzeczy pamiętanych z dawnych czasów dorzucę jeszcze
              oranżadę. W butelkach z grubego, zielonego szkła, zamykanych korkami z
              porcelitu (?) z drucikiem. Były w kolorze żółtym, czerwonym i białym i nie wiem
              dlaczego najbardziej smakowała ta czerwona...
              • zoppoter Re: Chałwa, torciki i oranżada 13.06.02, 10:11
                petelka napisał(a):

                > No nie powiem Lucy, całkiem apetyczne te torciki.:))) A z obecnych chałw to ni
                > czorta nie spotkałam takiej, która chociaż trochę smakiem przypominałaby tę
                > krojoną z bloku. A to tych rzeczy pamiętanych z dawnych czasów dorzucę jeszcze
                > oranżadę. W butelkach z grubego, zielonego szkła, zamykanych korkami z
                > porcelitu (?) z drucikiem. Były w kolorze żółtym, czerwonym i białym i nie wiem
                >
                > dlaczego najbardziej smakowała ta czerwona...

                Nie, no można trafic na przyzwoitą chałwę...
                A oranżadę to ja najchętniej w proszku na sucho...
                • ja.nusz Re: Chałwa, torciki i oranżada 13.06.02, 10:20
                  zoppoter napisał(a):

                  > petelka napisał(a):
                  >
                  > > No nie powiem Lucy, całkiem apetyczne te torciki.:))) A z obecnych chałw t
                  > o ni
                  > > czorta nie spotkałam takiej, która chociaż trochę smakiem przypominałaby t
                  > ę
                  > > krojoną z bloku. A to tych rzeczy pamiętanych z dawnych czasów dorzucę jes
                  > zcze
                  > > oranżadę. W butelkach z grubego, zielonego szkła, zamykanych korkami z
                  > > porcelitu (?) z drucikiem. Były w kolorze żółtym, czerwonym i białym i nie
                  > wiem
                  > >
                  > > dlaczego najbardziej smakowała ta czerwona...
                  >
                  > Nie, no można trafic na przyzwoitą chałwę...
                  > A oranżadę to ja najchętniej w proszku na sucho...

                  A kto plul na oranzade w proszku i wylizywal ja z pepka?

                  • petelka Re: oranżada w proszku 13.06.02, 10:23
                    ja.nusz napisał(a):


                    > A kto plul na oranzade w proszku i wylizywal ja z pepka?

                    Jak to kto? Oskar z "Blaszanego bębenka".:)))
                    >

            • zoppoter A co przysłałaś? 13.06.02, 10:12
              jeszcze nie doszło...
              • lucy_z Re: A co przysłałaś? 13.06.02, 10:15
                zoppoter napisał(a):

                > jeszcze nie doszło...

                Poszło drugi raz bo pomyliłam się w adresie ;)))
                • zoppoter Re: A co przysłałaś? 13.06.02, 10:25
                  Mniamniuśne!
    • zoppoter Pierwsza Pizza i Kebab 13.06.02, 10:47
      Pierwsza (chyba) w Trójmiescie pizza. Sprzedawali ją koło Kebaba (zresztą też pierwszego w Polsce,
      chronionego patentem) w Sopocie.
      Pizza była kalabryjska, toskańska, neapolitańska. Sprzedawali ją w trójkątach, jej smak pamiętam jeszcze po 20
      latach. Pewnie odbiegał od oryginału, ale dla mnie własnie tamta pizza była najlepsza.
      A kebab w bułce był z prawdziwej baraniny, szałerma, haszu i kubba też, a nie te dzisiejsze podróby z krowy i z
      kury...
      • cze67 Re: Pierwsza Pizza i Kebab 13.06.02, 10:49
        We mnie nie znajdziesz sprzymierznca zoppoterze w tej materii, bo ja nie jem
        miesa. A najlepsza pizze robia teraz w pizzerii Milano w Oliwie na
        Krzywoustego...
        • zoppoter Re: Pierwsza Pizza i Kebab 13.06.02, 10:52
          cze67 napisał(a):

          > We mnie nie znajdziesz sprzymierznca zoppoterze w tej materii, bo ja nie jem
          > miesa.

          Szkoda... Duzo tracisz, ale rozumiem, że to Twój wybór.

          > A najlepsza pizze robia teraz w pizzerii Milano w Oliwie na
          > Krzywoustego...

          Teraz to tyle jest pizzerii i innych garkuchni noszących taką nazwę, ze trudno powiedzieć, gdzie najlepsza....

      • petelka Re: Pierwsza Pizza i Kebab 13.06.02, 10:56
        Pizza jakos nie utkwiła mi w pamięci, ale jak tylko byłam w Sopocie to leciałam
        na ten kebab.:)
    • zoppoter Stefanka i okolice 13.06.02, 11:11
      Bar Stefanka... Istnieje do dziś, ale ma zupełnie inny charakter. Kiedys to było bardziej podobne do kawiarni choć
      można też było zjeść tam obiad. Mieli niepowtarzalną fasolkę po bretońsku w brązowych miseczkach.

      Obok Stefanki (dzisiaj to ma Stefanka) był taki mały tramwajowaty sklepik ze słodyczami. Prowadziła go Pani, którą
      nawet mój Tata pamiętał z lat 40-ych i 50-ych, i to jako starszą Panią. Miała tam krówki mordoklejki (nigdzie indziej
      ich nie było) i takie ogromne czerwone lizaki. I takie śmieszne malutkie czekoladowe drażetki w okrągłych
      płaskich pudełkach, z których wysypywało się je przez dziurki, jak sól z solniczki.
      • lucy_z Re: Stefanka i okolice 13.06.02, 11:17
        zoppoter napisał(a):

        > Bar Stefanka... Istnieje do dziś, ale ma zupełnie inny charakter. Kiedys to był
        > o bardziej podobne do kawiarni choć
        > można też było zjeść tam obiad. Mieli niepowtarzalną fasolkę po bretońsku w brą
        > zowych miseczkach.
        >
        > Obok Stefanki (dzisiaj to ma Stefanka) był taki mały tramwajowaty sklepik ze sł
        > odyczami. Prowadziła go Pani, którą
        > nawet mój Tata pamiętał z lat 40-ych i 50-ych, i to jako starszą Panią. Miała t
        > am krówki mordoklejki (nigdzie indziej
        > ich nie było) i takie ogromne czerwone lizaki. I takie śmieszne malutkie czekol
        > adowe drażetki w okrągłych
        > płaskich pudełkach, z których wysypywało się je przez dziurki, jak sól z solnic
        > zki.

        Idę coś zjeść :(((((

        :))))))
        • zoppoter Re: Stefanka i okolice 13.06.02, 11:31
          Jak wrócisz, to opowiedz, co jadłaś...
        • iwa.ja Dieta dla Zoppotera 13.06.02, 11:31
          Żeby Ci troszke obrzydzic jedzenie, to dalszy ciąg wspomnień. Na rogu Jagiełły i Kościuszki jest sklep
          spożywczy. Kiedyś też był, ale całkiem inny. Na ladzie stał blok marmolady w kolorze buraczkowym. Ekspedientka
          była baaaardzo gruba, rozmemłana i bardzo cycata. Nie dopinał jej się fartuch na tych cycach. I jak ciężko stąpała,
          to zgodnie trzęsły się te jej cyce i marmolada. Na mnie niedużej (w wieku bezcycnym) robiło to wielkie wrażenie!
          • zoppoter Re: Dieta dla Zoppotera 13.06.02, 11:42
            iwa.ja napisał(a):

            > Żeby Ci troszke obrzydzic jedzenie, to dalszy ciąg wspomnień. Na rogu Jagiełły
            > i Kościuszki jest sklep
            > spożywczy.

            Usmiejesz się, ale gdzieś od roku tam jest... apteka.

            > Kiedyś też był, ale całkiem inny. Na ladzie stał blok marmolady w ko
            > lorze buraczkowym. Ekspedientka
            > była baaaardzo gruba, rozmemłana i bardzo cycata. Nie dopinał jej się fartuch n
            > a tych cycach. I jak ciężko stąpała,
            > to zgodnie trzęsły się te jej cyce i marmolada. Na mnie niedużej (w wieku bezcy
            > cnym) robiło to wielkie wrażenie!

            Wiesz co, tej marmolady nie pamiętam, może dlatego, że dzieciństwo spędziłem na Grunwaldzkiej w Sopocie, ale
            cycate rozmemłane nieuprzejme ekspedientki były wszędzie i nadal są....
            • iwa.ja Re: Dieta dla Zoppotera 13.06.02, 22:43
              W ktorym miejscu na Grunwaldzkiej? Bo ja z Bitwy pod Plowcami!
              • zoppoter Re: Dieta dla Zoppotera 14.06.02, 08:27
                iwa.ja napisał(a):

                > W ktorym miejscu na Grunwaldzkiej? Bo ja z Bitwy pod Plowcami!

                22. Róg z Chopina, koło takiego skwerku. Bitwy Pod Połowcami, to juz był dla mnie koniec świata znany jedynie z
                opowiadań...
    • zoppoter Frytki! 13.06.02, 11:38
      A pierwsze w Sopocie frytki były w barze letnim "Rożen". Pod taką wiatą, dzisiaj tam jest Zagłoba.
      Frytki kosztowały 6 złotych. Były tam też kiełbaski i szaszłyki... I Pepsi-Cola, nowość naówczas...
      • lucy_z Re: Truskawki, o!!!:) 13.06.02, 11:44
        zoppoter napisał(a):

        > A pierwsze w Sopocie frytki były w barze letnim "Rożen". Pod taką wiatą, dzisia
        > j tam jest Zagłoba.
        > Frytki kosztowały 6 złotych. Były tam też kiełbaski i szaszłyki... I Pepsi-Cola
        > , nowość naówczas...

        Nic z tych rzeczy Zoppoterku! Truskaweczki zjadłam, troszeczkę posypalam
        cukrem:)
        Jest Iwa to i ją uraczę torcikiem ;)
        • zoppoter Re: Truskawki, o!!!:) 13.06.02, 11:48

          > Nic z tych rzeczy Zoppoterku! Truskaweczki zjadłam, troszeczkę posypalam
          > cukrem:)
          > Jest Iwa to i ją uraczę torcikiem ;)

          A mnie w domu sie dzisiaj robi koktajlik z truskawek z kefirem. Taki jak wieki temu w Palermo w Sopocie można było
          dostać...
          • lucy_z Re: Truskawki, o!!!:) 13.06.02, 11:56
            zoppoter napisał(a):

            >
            > A mnie w domu sie dzisiaj robi koktajlik z truskawek z kefirem. Taki jak wieki
            > temu w Palermo w Sopocie można było
            > dostać...

            Ja też często tak robię jak jest sezon truskawkowy i truskawki bokami juz
            wyłażą....
    • petelka Re: ale dobre lody zostały...... 13.06.02, 11:44
      Ale lody w lodziarni Eskimos we Wrzeszczu na Wyspiańskiego jak były dobre tak i
      zostały. I tylko nie mylić z tym Eskimosem na ryneczku! A jeżeli cytrynowe to
      tylko w gdańskim Misiu.:)))
      • lucy_z Re: ale dobre lody zostały...... 13.06.02, 11:49
        petelka napisał(a):

        > Ale lody w lodziarni Eskimos we Wrzeszczu na Wyspiańskiego jak były dobre tak i
        >
        > zostały. I tylko nie mylić z tym Eskimosem na ryneczku! A jeżeli cytrynowe to
        > tylko w gdańskim Misiu.:)))

        A ja pamietam smak z dzieciństwa lodów, takich zwykłych, śmietankowych
        sprzedawanych w budkach. Czy wtedy słyszało się o salmonelli???
        • zoppoter Re: ale dobre lody zostały...... 13.06.02, 12:19
          A pamiętacie tych facetów z białymi skrzynkami mozolnie maszerujących po plaży krzyczących płaczliwie
          "loooody Mewa" albo cwaniakowato "lllllody Calypso"
          • petelka Re: ale dobre lody zostały...... 13.06.02, 12:23
            zoppoter napisał(a):

            > A pamiętacie tych facetów z białymi skrzynkami mozolnie maszerujących po plaży
            > krzyczących płaczliwie
            > "loooody Mewa" albo cwaniakowato "lllllody Calypso"

            No jasne. I jeszcze jakiś tekst, gdzie rymowało się lody - dla ochłody.

            • lucy_z Re: ale dobre lody zostały...... 13.06.02, 12:31
              petelka napisał(a):

              > zoppoter napisał(a):
              >
              > > A pamiętacie tych facetów z białymi skrzynkami mozolnie maszerujących po p
              > laży
              > > krzyczących płaczliwie
              > > "loooody Mewa" albo cwaniakowato "lllllody Calypso"
              >
              > No jasne. I jeszcze jakiś tekst, gdzie rymowało się lody - dla ochłody.
              >
              Jeden z tekstów, który zapamiętałam to -"mężu, mężu nie bądź głupi niech ci
              żona loda kupi" ;)
      • ja.nusz Re: ale dobre lody zostały...... 13.06.02, 11:55
        Mis i Eskimos to ta sama receptura (wlasciciele byli na poczatku wspolnikami).
        Eskimos mial tez w latach 60 budke w Brzeznie, przed ktora staly b.dlugie
        kolejki, bo czasami nie nadazali z dowozka z Wrzeszcza - galka kosztowala
        zlotowke a na przeciwko stala buda spolemowska z lodami z koziego mleka za
        zlotydwadziescia - tam kolejek nigdy nie bylo.

        A frytki bardzo dobre w Sopocie to byly na "Kartoflisku" vis a vis Kababa -
        klasyka byly solniczki ze sloikow po dzemie z luznym "twistem" - lecialo czasem
        1/2 kilo soli na frytki i po zabawie. Byl tam tez fryzjer Wojtek, ostatnio ze
        smutkiem stwierdzilem, ze tego budynku juz nie ma.
        • petelka Re: ale dobre lody zostały...... 13.06.02, 12:16
          ja.nusz napisał(a):

          > Mis i Eskimos to ta sama receptura (wlasciciele byli na poczatku wspolnikami).
          > Eskimos mial tez w latach 60 budke w Brzeznie, przed ktora staly b.dlugie
          > kolejki, bo czasami nie nadazali z dowozka z Wrzeszcza - galka kosztowala
          > zlotowke a na przeciwko stala buda spolemowska z lodami z koziego mleka za
          > zlotydwadziescia - tam kolejek nigdy nie bylo.

          Rzeczywiście. Przypomniałeś mi, że wracając z plaży w Brzeźnie szło się na lody
          Eskimosa. Ale nie pamiętam gdzie stała ta budka. Gdzieś przy kościele?
          A w niedzielne popopołudnia to i przy tym punkcie we Wrzeszczu kłębiły się
          ogromne tłumy.


        • zoppoter Re: ale dobre lody zostały...... 13.06.02, 12:21

          > A frytki bardzo dobre w Sopocie to byly na "Kartoflisku" vis a vis Kababa -
          > klasyka byly solniczki ze sloikow po dzemie z luznym "twistem" - lecialo czasem


          No toteż ja o tym własnie piszę!
    • zoppoter Ciastka 13.06.02, 13:26
      Przy Grunwaldzkiej w Sopocie, w miejscu gdzie ostatnio oddano do użytku nową kamienicę, była
      stara kamienica, a wniej ciastkarnia, w ciastkarni były natomiast serniki krojone w prostokąty po dwa
      aluminiowe złote.
      • Gość: ARTUR GUMA DONALD Z KOMIKSOWĄ HISTORYJKĄ IP: 212.244.184.* 13.06.02, 14:17
        • iwa.ja Torcik 13.06.02, 17:08
          Lucy, dzięki, trochę sobie pojadłam.
          dość długa i dość chuda iwa
          • Gość: dora Cukierki pudrowe IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 13.06.02, 17:55
            Na Długim Targu w miejcu gdzie jest teraz "Kodak" był sklep cukierniczy
            ( zostały tylko śliczne stylowe mebelki) można było kupić pastylki owocowe czy
            inaczej zwane cukierki pudrowe, miały różne kolory lekko wyblakłe i były bardzo
            kwaśne.
            Ktoś pisał o oranżadzie, że najlepsza czerwona - bo miała landrynkowy smak.
    • o__o Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... 13.06.02, 22:40
      lu.tek napisał(a):

      > .......kto to pamieta i inne rzeczy, ktore bezpowrotnie zniknely...

      i jeszcze kukułki "na wagę"
      • belissarius Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... 14.06.02, 06:26
        Ależ z nas żarłoki!
        A przy okazji: w Ameryce kebabem nazywają nasz szaszłyk, zaś to, co jadało się w Sopocie nosi tu
        nazwę szyszkebab i robią to najczęściej imigranci z Iranu.
        No dobra, a pamiętacie kabanosy? Nie mówię o tej dzisiejszej gumie, a o prawdziwych kabanosach,
        chrupiących i strzelających pod zębami oczkami tłuszczu. U Kubickiego nad Motławą podawali je
        polane spirytusem i podpalone... Eh, zjadło by się!
        • iwa.ja Re: BATON KRYMSKI Z WAFLAMI....... 14.06.02, 06:41
          kabanoooooooski kochane...od wielkiego dzwonu jedzone....kupowane w
          Delikatesach na Monciaku...Piotr, to było nie fair!
        • zoppoter Szyszkebaby 14.06.02, 08:30
          Z Iranu powiadasz...
          Te sopockie były i są produkowane przez imigrantów z Iraku. W sumie całkiem niedaleko Iranu...
          • iwa.ja Re: Szyszkebaby 14.06.02, 08:44
            Niedaleko, Zoppoter, ale jak bardzo daleko. Lepiej o tych dwóch krajach nie
            mowić jednym zdaniem...
            • zoppoter Re: Szyszkebaby 14.06.02, 08:53
              iwa.ja napisał(a):

              > Niedaleko, Zoppoter, ale jak bardzo daleko. Lepiej o tych dwóch krajach nie
              > mowić jednym zdaniem...

              No wiem, ale kuchnie mogą mieć podobne chyba?
              W końcu tradycja (w tym i kuchnia) ma dłuższą historię niż Hussain i Chomeini...
    • zoppoter Bar Mleczny Zdrojowy 14.06.02, 10:18
      w Sopocie, rzecz jasna. W resztkach przyziemia przedwojennego domu towarowego przy dawnym Rynku a
      obecnie placu Konstytucji, od niedawna 3.Maja.
      Jadło się tam kotlety jajeczne zapijając czymś co nosiło nazwę szamoana serwatkowego...
      • petelka Re: Bar Mleczny Zdrojowy 14.06.02, 10:48
        zoppoter napisał(a):

        > Jadło się tam kotlety jajeczne zapijając czymś co nosiło nazwę szamoana serwatk
        > owego...

        Czego? "Szamoana" czy może chodzi o szampana?
        • zoppoter Re: Bar Mleczny Zdrojowy 14.06.02, 11:40

          >
          > Czego? "Szamoana" czy może chodzi o szampana?

          Mam za duże paluchy do tej klawiatury. Oczywiście, że "szampana"
          • iwa.ja kuchnia może ta sama, ale 14.06.02, 15:02
            zresztą nie wiem, jak wygląda kuchnia irańska. Ale ten wątek mnie ciutkę
            pubudził do pewnych wyjaśnień. Otóż Irak i Iran dzieli nie tylko wspólna
            granica. te kraje dzieli wszystko. Od języka począwszy. Język perski, którym
            się mówi w Iranie, nalezy do języków indoeuropejskich (jak łacina i polski na
            przykład). Język arabski, podstawa ogromnej liczby dialektów używanych w Iraku,
            jest językiem chamito-semickim (jak też na przykład język staroegipski).
            Złudzenie, że to takie same języki wynika stąd, że uzywa się takiego samego
            alfabetu, to znaczy niedokładnie takiego samego, gdyż w języku perskim
            występuje np. litera "P" oznaczana w piśmie podobnie jak "B" lecz nie z jedną,
            ale z trzema kropkami na dole. Teraz o religii. W islamie ścierają się między
            sobą dwa nurty: sunnicki (większość) i szyicki. Ten ostatni jest religią
            państwową w Iranie właśnie, Sunnitów jest natomiast mrowie np. w Iraku. Rozłam
            ten nastapił po śmierci ukochanego zięcia Muhammada (szanowny prorok nie miał
            synów), jednocześnie ostatniego z czterech pierwszych ortodoksyjnych kalifów.
            Jego grobowiec mieści się w Kerbali, niedaleko Bagdadu, a w pobliżu znajduje
            się największy muzułmański cmentarz na świecie w Nedżefie (też tam byłam, na
            włączonym silniku, żeby ujść z życiem). Szyici uważani przez prawie cały świat
            muzułmański za uzurpatorów, wyznają znacznie bardziej surowe zasady społeczne.
            I tyle. Jak się to ma do różnic w kuchni, nie wiem.
            • zoppoter Re: kuchnia może ta sama, ale 14.06.02, 15:26
              Iwa, jesteś nieoceniona, jako źródło wiedzy.

              Co do kuchni, to podejrzewam, że podobny klimat, flora i fauna nie znające sie na różnicach
              kulturowych spowodowały podobne tradycje gastronomiczne...
              • iwa.ja Re: kuchnia może ta sama, ale 14.06.02, 15:36
                A baraninka w sosie miętowym, mniam. Takie coś też można zjeść w tym Kebabie
                koło Pawilonu w Sopocie. Ale lepiej smakuje jednak nad Tygrysem...
                • Gość: Do Was Re: kuchnia może ta sama, ale IP: 24.83.56.* 14.06.02, 19:49
                  A pamietacie-BLOK-z orzechami alb cos takiego-WIEWIORKA-welkosci tabliczki
                  czekolady smakiem przypominala sezamki palce lizac.Czesc-Marek-
                  • lucy_z Re: kuchnia może ta sama, ale 14.06.02, 19:53
                    Gość portalu: Do Was napisał(a):

                    > A pamietacie-BLOK-z orzechami alb cos takiego-WIEWIORKA-welkosci tabliczki
                    > czekolady smakiem przypominala sezamki palce lizac.Czesc-Marek-

                    No, rzeczywiście było coś takiego! A teraz dzieci mają tyle do wyboru, że nie
                    bedą miały co wspominać!
                    • belissarius Re: kuchnia może ta sama, ale 15.06.02, 07:07
                      Jeszcze o różnicach kucni Iranu i Iraku. W moim mieście są restauracje i irackie i perskie. Jadłospis
                      bardzo się w nich różni. Że użyję porównania Iwy - jak kuchnia chińska i wietnamska - niby podobne,
                      ale przecież zupełnie nie to...
                      • belissarius Re: kuchnia może ta sama, ale 15.06.02, 07:12
                        Zapomniałem dodać, że to wcale nic nie znaczy:
                        w restauracjach chińskich zawsze jadam (bo lubię) rosołek zwany WON-TON i paszteciki, które w
                        USA noszą nazwę "egg roll" - zawinięta w ciasto mieszanina kapusty, mięska i frutti di mare. Jadałem
                        to w Stanach, w Hamburgu, w Paryżu i w Warszawie. Zawsze, ale to literalnie zawsze, było to coś
                        zupełnie - w smaku - innego!
    • Gość: Stefan Polo-kokta IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 15:58
      Wczoraj na mieście widziałem bilbord reklamujący polo-koktę. Że to napój dla
      wszystkich pokoleń.

      O ile wiem, to polo-koktę rzucono do sklepów w tych zamierzchłych czasach, gdy
      coca-cola i pepsi-cola były przepełnione jadowitymi miazmatami, których celem
      było wytrucie klasy robotniczej Polski oraz innych krajów miłujących pokój.
      Dlatego w Polsce były zabronione.

      Spróbowałem kiedyś polo-kokty, bo to był jedyny sposób dowiedzenia się, jak
      smakują te zakazane amerykańskie kole. Jednak nie udało mi się dokończyć
      butelki 0.33 l (oranżadę pijałem wtedy chętnie). Okazało się, że napój istotnie
      nadaje się do wytrucia nie tylko klasy robotniczej, ale również chłopów,
      inteligencji pracującej i większej częsći prywatnej inicjatywy. Zapewne nie
      uczyni szkody amerykańskim burżujom i obszarnikom, bo ich jest stać na to, żeby
      zamiast niego używać whisky do popijania hamburgerów.

      Pomny tych doświadczeń sprzed wielu lat nie zdecydowałem się na razie na zakup i
      degustację (zresztą polo-kokty nie ma w moim lokalnym SAMie), ale może ktoś z
      Was to zrobił. Czy ona ma taki sam smak jak wtedy, czy tylko nazwa jest ta
      sama? Czy jest równie skuteczna jak coca-cola w obluzowywaniu zapiekłych śrub?

      - Stefan

      • belissarius Re: Polo-kokta 22.06.02, 06:10
        Pamiętam "tamtą" Polo-koktę, nie znam nowej. Może są tacy, którym tamto g... smakowało? :)))))))
        • Gość: fritz Re: inne specyały IP: 195.116.73.* 22.06.02, 11:56
          1.ryż dmuchany-sprzedawali to świństwo w plastikowych woreczkach.taki erzac
          prażonej kukurydzy.smaku to nie miało żadnego,ale pop corn nie był u nas znany
          ani dostępny.
          2.sojowe orzeszki-do dziś nie mam pewności,że te orzeszki były sojowe.może to
          była radziecka soja przemysłowa?pakowane też były do plastikowych worków,w
          których zbierał się tłuszcz ociekający z tych pyszności.jako bonus[wtedy takie
          słowo nie było znane]wkładali jedną kalkomanię,która z racji unurzania w oleju
          nie była zdatna do użytku.
          3.'MELA'-wyrób czekoladopodobny.było to coś tak koszmarnie obrzydliwego,że smak
          pamiętam do dzisiaj.brązowawa masa wymieszana z drobinami wafli i jakiś
          orzeszków.bazą tego rarytasu była margaryna,więc ciekł z tego tłuszcz i nigdy
          nie był twardy-nawet w lodówce.owinięte toto było w woskowany papier,chyba żeby
          nie przesiąkało i obwolutę koloru brązowo pomarańczowego,na której występowały
          zatłuszczenia.no i jeszcze ta nazwa...miód...he!he!he!
          4.guma 'donald'-już ktoś wspominał,ale warto jeszcze raz bo to klasyka.powiew
          zgniłego zachodu.do tej pory wydaje mi się,że ta guma była pyszna.
          5.sztuczny miód-w plastikowych foremkach,posiadał zastanawiający zapach.smaku
          nie pamiętam,bo nie pozwalali mi go jeść.
          6.'ptyś'-napój gazowany w szklanych butlach po 'grodziskiej'.był mętny i mocno
          gazowany.smak oczywiście obrzydliwy,ale wtedy był pyszny.
          czy to jakaś nostalgia za tamtymi czasami?miło się pośmiać i
          powspominać.piszcie dalej!jak mi się coś jeszcze przypomni to dorzucę:))))))))))
          • Gość: Casey Re: inne specyały IP: *.proxy.aol.com 22.06.02, 16:00
            Gość portalu: fritz napisał(a):


            > 5.sztuczny miód-w plastikowych foremkach,posiadał zastanawiający zapach.smaku
            > nie pamiętam,bo nie pozwalali mi go jeść.

            Nie wiem z czego byl wyrabiany sztuczny miod. Ale w okresie gdy cukier byl na
            kartki, byl to dobry material na bimber. Do wywolania fermentacji zamiast drozdzy
            dodawano pasty pomidorowej bez srodkow konserwujacych.
        • papak Re: Polo-kokta 22.06.02, 17:37
          Co do polo-kokty Czy nikt nie pamięta filmu Kingsajz Machulskiego przecież to
          jest napój kultowy ,a nie coś tam do picia prawie ,jak lekarstwo umożliwiające
          zaglądniecie do lepszego wymiaru a że ze sraczką no cóż takie są koszty marzeń.
          • iwa.ja Re: Polo-kokta 22.06.02, 18:56
            Otóż to! Mnie się od razu polo-kokta skojarzyła z Szuflandią. Jeżeli nikt do
            tej pory tego nie podniósł, to znaczy, że przebrała się miareczka!
            • Gość: lucy_z Re: Kawa robusta IP: *.com / 192.168.0.* 22.06.02, 21:26
              Jak sobie przypomnę co za świństwo pijałam czasami jak nie można było zdobyć
              prawdziwej kawy;) Jakieś "wynalazki" to były. Okropne świństwo:((( I co dziwne,
              w owym czasie nie byłam bardzo uzależniona od kawy ale na samą myśl, że jej nie
              mam chciało mi się kawy okropnie!!!!!! ;)) I kiedyś dostałam paczkę z zagranicy
              a tam kawa, cały kilogram!!!! Tfu, to była jakaś śniadaniowa, też niezłe
              paskudztwo!!!! Ale piłam:))
              • papak Re: chałwa 22.06.02, 21:43
                Niestety nie spędziłem dzieciństwa w 3mieście.Wychowałem się na Śląsku i z
                dzieciństwa zapamiętałem cukierki pudrowe lubie je do dziś i "chałwę" radziecką
                zrobioną z słonecznika zmielonego często z łuskami .Była potwornie słodka
                (podobno na melasie) i wstrętna .Innej chałwy nie pamiętam i pewnie nie o niej
                piszecie.Do dziś pamiętam zapach oleju słonecznikowego w postaci chałwy.TFU
                Ale nic innego słodkiego nie było więc i to jedliśmy.
                • Gość: Do Was Re: chałwa IP: 24.83.56.* 23.06.02, 04:56
                  Jesli chodzi o CHALWE to na stan dzisiejszy mamy jej duzy wybor smakowy.A ja do
                  dzisiaj najbardziej lubie zwykla waniliowa na wage bron boze z PUCHY.-MAREK-
                  • belissarius Re: chałwa 23.06.02, 05:16
                    A mnie przypomina się "Imperium" Kapuścińskiego; ten kawałek, w którym opisuje puste metalowe
                    okrągłe pudła po landrynkach, jakie sprzedawano pod okupacją sowiecką w tym jego Pińsku: taki
                    ostatni, śladowy, słodki smak i zapach wolnej Polski. Wzruszające.
                    Mój syn ostatnio stwierdził (a ma chłop już 23 lata), że takiej Fanty jak w Polsce to w Ameryce nie ma i
                    że wszystko to jedno wielkie oszustwo. Taaa... ja Fanty w ogóle nie pamiętam, gdy weszła pijałem
                    raczej inne trunki :)))))))))), ale to dowód na to, że smak jest częścią pamięci. Że zapamiętujemy coś, a
                    to coś rośnie w nas, jak ta Polska właśnie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka