Dodaj do ulubionych

Michał jest stypendystą Yale

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.05, 22:14
Gratulacje:)))))) Szczescia zycze:)))
Obserwuj wątek
    • Gość: dresik A kto mu za to zapłaci????? IP: *.mlyniec.gda.pl 15.04.05, 23:16
      A kto mu za to zapłaci?????
      Czy dostał teżs typendium na naukę tam????? Chyba nie!!!!!
      • Gość: Marcin Re: A kto mu za to zapłaci????? IP: *.ima.pl / *.ima.pl 16.04.05, 10:20
        Naucz się czytać tekst ze zrozumieniem, a nie tylko przelatywać pobieżnie.
        Michał otrzymał stypendium na naukę właśnie w Yale. A nawet gdyby od nich nie
        dostał, ja nie mam nic przeciwko aby Ministerstwo Edukacji czy Nauki i
        Informatyzacji dopłacało do takich stypendiów. Takich ludzi jak Michał trzeba
        więcej, bo to oni będą napędzać gospodarkę, a nawet jak zostaną tam, to będą
        ważnymi kontaktami dla polskich uczelni, które będą mogły nawiązywać współpracę
        z amerykańskimi i korzyście te będą wymierne.

        Do ha: właśnie mnie to obchodzi, frustracie...
        • Gość: maruda Re: A kto mu za to zapłaci????? IP: *.gdynia.mm.pl 16.04.05, 19:08
          Gość portalu: Marcin napisał(a):

          Takich ludzi jak Michał trzeba
          > więcej, bo to oni będą napędzać gospodarkę, a nawet jak zostaną tam, to będą
          > ważnymi kontaktami dla polskich uczelni

          ******************************

          Tak, uczelnie będą mogły do niego zadzwonić i zapytać jaka pogoda. Nie widzę
          żadnych wymiernych korzyści dla kraju z takiego obrotu sprawy. Nie po to Yale
          funduje stypendium, żeby nam prezenty z wykształconych ludzi robić. To inwestycja.

          Polskie władze edukacyjne postępują fatalnie. Powinny na głowie stawać, żeby
          najzdolniejszych zatrzymać na polskich uczelniach. Inaczej szkoda utrzymywac
          takie szkoły srednie jakie III LO w Gdyni.




          • Gość: poinformowany inaczej IP: *.hsd1.ma.comcast.net 16.04.05, 23:33
            > Polskie władze edukacyjne postępują fatalnie. Powinny na głowie stawać, żeby
            > najzdolniejszych zatrzymać na polskich uczelniach.

            A wlasnie nie - dopoki polskie uniwersytety nie poprawia poziomu (poziom
            niektorych kierunkow jest juz dzis dobry, ale innych, np. politologii,
            tragiczny), nalezy sie cieszyc, ze polscy maturzysci wyjezdzaja na elitarne
            amerykanskie uczelnie, gdzie moga zdobyc nie tylko wyksztalcenie na najwyzszym
            poziomie i bardzo ciekawe kontakty. Rzecz tylko w tym, by przynajmniej
            niektorzy to wyksztalcenie i te kontakty przynosili potem do Polski. Wiec
            jezeli rzad polski powinien cos robic w sprawie Polakow studiujacych na
            Harvardzie czy Yale, to raczej to, by im dawac znac, ze interesuje sie ich
            losem i ze chetnie by ich widzial z powrotem w kraju - tak jak sa
            programy "repatriacji" mlodych naukowcow z USA do UE etc.
          • Gość: Marcin Re: A kto mu za to zapłaci????? IP: 213.199.221.* 18.04.05, 09:37
            Marudo, za młody(a) jesteś widać, żeby znać życie. I nie masz widocznie pojęcia,
            że wiele kontaktów, które przeradzają się potem w konkretne projekty, ma miejsce
            drogą kontaktów personalnych. Takie kontakty, jak napisałem, przeradzają się w
            projekty, gdzie uczelnia może zdobywać granty na badania, rozbudowę
            laboratoriów, itp. W taki sposób to się dzieje i nie jest to naganne. Więc takie
            pieprzenie, że będą mogły do niego zadzwonić i zapytać o pogodę nie ma racji bytu.

            Natomiast co do tworzenia warunków dla rozwoju zdolnych ludzi na polskich
            uczelniach to masz rację. Ale w tym celu konieczne jest wyjście naprzeciwko
            ptorzebom rynkowym i zaangażowanie większych pieniędzy sektora prywatnego do
            badań i rozwoju.
    • Gość: ha Re: Michał jest stypendystą Yale IP: *.petrus.com.pl 16.04.05, 00:07
      I kogo to obchodzi?????????????????????????????
    • Gość: Marcin Re: Michał jest stypendystą Yale IP: *.ima.pl / *.ima.pl 16.04.05, 10:14
      Gratulacje Michale!!! Bardzo szanuję młodych ludzi, którzy wiedzą czego chcą od
      życia i jednocześnie konsekwentnie do tego dążą. Życzę wszystkiego najlepszego!
    • Gość: Ponimirski Tak jak wielu Polaków o których się nie pisze... IP: *.amg.gda.pl 16.04.05, 19:10
      Wielu Polaków studiuje w Yale, Harvardzie, Stanford, Oxfordzie, Cambridge,
      Edinburgh czy Paryżu. Naprawdę wielu. Tylko zaściankowi ludzie twierdzą, że to
      coś "nadzwyczajnego". Otóż nie. Dostać się na te uczelnie nie jest trudno (choć
      też nie twierdzę, że łatwo). Podobnie jak na polskie tzw. prestiżowe uczelnie.
      A propos - najlepszą np. informatykę na świecie ma Uniwersytet Warszawski.
      Wracając do głównego wątku: na prowincjonalnym dziennikarzu takie "studiował z
      siostrzeńcem moim hrabią Ponimirskim na Oxfordzie" ("Kariera Nikodema Dyzmy")
      rzeczywiście może zrobić wrażenie.
      • Gość: poinformowany Re: Tak jak wielu Polaków o których się nie pisze IP: *.hsd1.ma.comcast.net 16.04.05, 23:27
        Sorry, ale nie wie Pan, co Pan pisze. Na Harvard czy Yale dostac sie jest
        bardzo trudno - rocznie udaje sie to jednej czy dwom osobom z Polski (do tego
        dochodza reprezentanci Polonii amerykanskiej). Wiem, bo wlasnie Harvard
        skonczylem. Wlasciwie nie wiem, po co na Pana motywowany zla wola post
        odpowiadam - moze dla dobra pozostalych czytelnikow, ktorych w blad moga
        wprowadzic Pana wypowiedziane pewnym tonem glupoty.

        A UW ma rzeczywiscie swietna informatyke - tylko co to ma do tematu artykulu?

        Gratulacje dla Michala, to wielkie osiagniecie.
        • Gość: krajan Re: Tak jak wielu Polaków o których się nie pisze IP: *.gdynia.mm.pl 17.04.05, 11:20
          Gratuluję Krajanowi i życzę samych sukcesów.
          • Gość: f Re: Tak jak wielu Polaków o których się nie pisze IP: 217.153.221.* 30.04.05, 15:20
            (((((()))))))))))))
        • Gość: krzyś Re: Tak jak wielu Polaków o których się nie pisze IP: 62.233.169.* 17.04.05, 14:52
          Dziękuję za Pańską odpowiedz. Niestety, ja również roszczę sobie prawo do
          wiedzy na ten temat (przebywałem 1 rok na stypendium w Yale w ramach studiów na
          polskiej uczelni). Podstawą statystyki (którą uczy się wszędzie) jest wynik
          względny - tzn. przytaczana przez Pana bezwzględna liczba 2 czy 3 Polaków
          oczywiście o niczym nie świadczy. Wie Pan ilu Polaków przystępuje rocznie do
          egzaminów na Harvard czy Yale? Proszę to sobie sprawdzić: ilość kandydatów na
          te, powiedzmy trzy miejsca jakie "obsadzają" Polacy jest o kilka punktów
          mniejsza niż np. na psychologię na UG!!! Skąd takie małe zainteresowanie? A
          mianowicie stąd, że dziennikarze niebywający w świecie i ludzie z
          osobowością "wielkościową" twierdzą, że jest niezwykle trudno... Ja mówię, że
          nie! Z mojego liceum zdawała JEDNA osoba - dość zdolna (bardzo pracowita) ale
          znacznie mniej zdolna (dość labilne kryterium) niż kilkanaście innych osób.
          Dostała się i na dzień dobry otrzymała stypendium za dobrze zdany egzamin
          (Yale). Zatem powtarzam, nie zgadzam się z Panem. Młodzi Polacy: nie jest
          trudno, jest "tylko" dosyć trudno, trudniej niż przeciętnie - zdawajcie,
          próbujcie! I to jest powód pisania przeze mnie tego postu (a nie jak Pan
          niesłusznie zauważa) - nie ma zgody na przeciętność dla młodych rodaków: to nie
          konkurs na (jednego) najleszego polskiego studenta, tylko egzamin który zdaje
          kilkaset (lub kilka tysięcy?) osób na swiecie. Powtarzam, problem w tym że nie
          wielu z Was próbuje.
          P.S. Nie bardzo chce mi się mimo wszystko wierzyć w te 3 pana osoby, bo
          osobiście znam 1 która studiuje w Harvardzie, 1 w Edynburgu i 2 w Yale wszyscy
          z samego Trójmiasta). Czyżbym znał prawie wszystkich?

          • Gość: Yalie 2009 Do Krzysztofa IP: *.lonet.gdynia.pl / 153.19.101.* 17.04.05, 17:06
            Nie mógł Pan napisać nic bardziej mylnego niż to że na Yale niejako czekają na
            Polaków miejsca do "obsadzenia"! W całej lidze bluszczowej - ivy league - nie
            obowiązuje klucz etnograficzny. Rok rocznie dobiera się klasę na podstawie
            kryteriów akademickich gdzie nie ma miejsca na promowanie studentów
            międzynarodowych. Co więcej wydaje mi sie że pana roczne doświadczenie nie
            przyniosło wiele doświadczenia w kwestii przyjmowania na te uczelnie. Chociażby
            na Columbia University, też ivy (NY) na klase liczącą ok 1600 osób przyjmowanych
            jest 2 studentów międzynarodowych na 200 przyjętych. Z kolei egzaminy o których
            pan wspomina to nie egzaminy na wybraną uczelnie ale standaryzowane egzaminy SAT
            obowiązujące w całym USA i na wszystkie uczelnie (prosze odwiedzić
            www.collegeboard.com), a te zdaje parę milionów. Wreszcie co to znaczy
            "'tylko' dosyć trudno" ? Możliwe że jest tak z aplikującymi o roczną praktykę.
            Muszę przyznać że nie przekonuje mnie argumentacja studenta z rocznym stażem na
            Yale i koneksjami (;D) na wymienionych uczelniach.
            Zgodzić sie jestem skłonny tylko co do punktu tego że nadal niewielu w skali
            kraju aplikuje. Ale miejmy nadzieje że i w tej sprawie czeka nas postęp. I
            prosze nie pisać informacji wyssanych z palca bo to własnie przez dezinformację
            wielu traci wspaniałe okazje. Swoją drogą kiedy miał pan okazję tam przebywać?

            Pozdrawiam,
            MB
            • the.crimson.one DO MICHALA :) 22.05.05, 11:46
              Czesc Michale,

              gratuluje serdecznie Yale! Wyciagam tak pozno ten watek, bo dopiero teraz trafil
              mi w rece artykul z trojmiejskiej GW (mieszkam w innym regionie).

              Nawiazujac do Twoich slow: 'prosze nie pisać informacji wyssanych z palca'...
              Mialabym ochote porozmawiac z Toba na temat pewnych informacji zamieszczonych we
              wspomnianym artykule, wiele z nich delikatnie mowiac nie spelnia kryteriow
              dziennikarskiej rzetelnosci, tak samo jak i np. Twoje slowa w poprzednim poscie
              dot. miedzynarodowych studentow na Columbii sa bzdura. Pomijajac mocno
              przejaskrawione liczby w artykule GW, poirytowala mnie szczegolnie koncowka
              artykulu, ktora rowniez jest jedna wielka bzdura (czego sama jestem dowodem, bo
              na Yale mnie w tym roku przyjeto, a w Malezji nie mieszkam).

              W zwiazku z tym, ze trojmiejska redakcja Wyborczej zignorowala moje zapytanie,
              chcialabym bardzo zadac pare pytan bohaterowi artykulu. Prosze wiec Michale,
              jesli bywasz jeszcze na tym forum, skontaktuj sie ze mna na email (nie podales
              swojego, dlatego ja napisac nie moge).

              Odniose sie tez krotko do paru postow, w ktorych probuje sie udowadniac, ze
              takie osiagniecie nie jest niczym zbyt wielkim... Wiem, ile pracy mnie
              kosztowalo dostanie sie na 4 uczelnie z Ivy League, wiem, ile kosztowalo to
              moich znajomych, a takze znam sporo niesamowitych osob, ktorym sie to z jakiegos
              powodu nie udalo. Dostac sie do Ivy nie jest tak latwo. Sama mam za soba ten
              proces, stad tez moje szczere gratulacje dla Michala :)

              Olka, Harvard Class of 2009
              • Gość: Summer Re: DO MICHALA :) IP: *.tvkdiana.net.pl 05.06.05, 18:50
                Wow! Ola gratulacje! To wspaniale dostac sie na Ivy League. Sama mam zamiar sie
                aplikowac w tym roku i bardzo ciekawa jestem "wrażeń" osoby, która przez to już
                zwycięsko (!) przeszła. Zdawałaś międzynarodową maturę czy jesteś
                z "normalnego" ogólniaka? Czy mogłabyś podać mi swojego maila tu lub na moj
                mail: decadente@vp.pl. Z góry dzięki wielkie!!!! :))
          • Gość: Tadeusz Re: Tak jak wielu Polaków o których się nie pisze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 21:03
            Proszę Pana,

            Po pierwsze, wynik względny, który Pan postuluje wcale nie jest lepszą miarą
            selektywności szkół. Trzeba też spojrzeć na tzw. strength of applicant pool
          • Gość: poinformowany odpowiedź "krzysiowi" IP: *.hsd1.ma.comcast.net 18.04.05, 02:11
            OK, miara względna (ile osób się dostało spośród tych, którzy startowali) jest
            rzeczywiście ważnym elementem oceny, jak trudno dostać się na Harvard czy Yale,
            ale z niej również nie można wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Nie znam
            dokładnych statystych, ilu Polaków dostało się na Harvard czy Yale spośród
            tych, którzy startowali, ale wiem, że ogólna "stopa przyjęć" dla całej puli
            kandydatów (z USA i z poza USA) wynosi dla Harvard i Yale około 8 %, czyli
            mniej więcej 11 osób na jedno miejsce. Dużo to czy mało? Podobno na niektóre
            polskie kierunki jest o wiele więcej osób na jedno miejsce, ale proszę zwrócić
            też uwagę, że na polskie uczelnie w ogóle łatwiej jest złożyć podanie, bo jak
            ktoś zdaje na prawo albo medycynę, to może się zgłosić na pięć uczelni w Polsce
            i wszędzie pozdawać podobne egzaminy (a na niektóre kierunki wystarcza nawet
            konkurs świadectw). Natomiast ci, których podania będą rozpatrywane przez
            Harvard czy Yale, nie tylko przeszli przez amerykańskie egzaminy (często w
            miejscach odległych od miejsca zamieszkania), zdobyli referencje, odbyli
            rozmowy kwalifikacyjne, ale również wypełnili wielostronnicowe podanie, na
            którym musieli pisać wypracowania na rozmaite pytania o swoją motywację, cele w
            życiu, zainteresowania etc., a pytania są generalnie różne na każdym podaniu.
            Tak więc kandydaci na Harvard czy Yale to jest już bardzo "pre-selected pool",
            stąd ta miara 11 osób na 1 miejsce też mówi mniej niż by się mogło wydawać
            przez porównanie do np. odpowiadających jej liczb na polskich uczelniach. Na
            Harvard czy Yale po prostu nie starają sie ludzie poniżej pewnego poziomu.

            Pisze Pan, że dostać się nie jest wcale trudno, bo m.in. "z mojego liceum
            zdawała JEDNA osoba - dość zdolna (bardzo pracowita) ale znacznie mniej zdolna
            (dość labilne kryterium) niż kilkanaście innych osób. Dostała się i na dzień
            dobry otrzymała stypendium za dobrze zdany egzamin (Yale)."
            Cóż, jak na osobę powołującą się na siłe statystyki, wnioskowanie z
            pojedynczego przypadku wydaje mi się dość zaskakujące. Mogę Panu tyle
            odpowiedzieć, że ja znam z kolei osobę (z mojego byłego liceum), która jest
            bardzo zdolna, i powinna była się na Harvard dostać, bo jest lepsza niż wiele z
            osób, które się dostały i które widzę na co dzień, a się nie dostała. Mówi to
            przede wszystkim to, że rekturacja na Harvard czy Yale to bardziej sztuka niż
            nauka - nie ma jakiegoś limitu punktowego, powyżej którego jest się "in" a
            poniżej "out." Komisja rekrutacyjna siedzi indywidualnie nad każdym podaniem i
            doprawdy niezbadane są jej wyroki... Sądzę, że generalnie rzeczywiście wybiera
            najlepszych kandydatów, ale oczywiscie zdarzają się pomyłki, tym bardziej, że
            podania pozostawiają dość znaczne pole do autokreacji (to chętnie przyznam).
            Ktoś w tym bardzo wprawiony może znacznie poprawić sobie szanse, natomiast
            osoba, która jest świetna, ale nie potrafi się dobrze zaprezentować, zostanie
            odrzucona. Właściwie ta rekrutacja przypomina czasami bardziej podanie o pracę
            niż do szkoły...

            Ja, bazując na czterech latach obserwacji, pozostaję przy swoim. Dostać się
            jest (bardzo) trudno. I nie piszę tego absolutnie po to, żeby kogoś zniechęcić.
            Zresztą to, co dla mniej odpornej osoby jest "bardzo trudne" dla bardzo
            pracowitej i odpornej jest tylko "trudne" - to względna sprawa. Piszę tylko po
            to, żeby ewentualnym kandydatom uczciwie powiedzieć, że te przyjęcia to
            loteria, i nawet osoby najlepsze z najlepszych w swoim liceum, mogą się nie
            dostać, a pracy nad podaniem jest bardzo bardzo dużo. Z drugiej strony, osoby
            bardzo dobre, a szczególnie takie, które nie tylko mają szóstki od A do Z, ale
            takie, które mają ciekawe CV, mają rzeczywiście szansę (choć bardzo
            niewymierną) na przyjęcie, i jeśli tego chcą, to może warto spróbować (tylko
            trzeba składać podania na pięć uczelni, a nie jedną.)

            Ostatnia sprawa:
            > P.S. Nie bardzo chce mi się mimo wszystko wierzyć w te pana osoby, bo
            >osobiście znam 1 która studiuje w Harvardzie, 1 w Edynburgu i 2 w Yale
            >wszyscy z samego Trójmiasta). Czyżbym znał prawie wszystkich?"

            Cóż, być może rzeczywiście zna Pan prawie wszystkich. Polaków którzy są na
            Harvardzie (sądze, że na Yale jest podobnie) po polskich liceach można policzyć
            na palcach jednej ręki. Na palcach drugiej można policzyć tych, którzy pierwsze
            dwa lata spędzili w polskich liceach, a potem wyjechali do szkół
            międzynarodowych albo brytyjskich i stamtąd się dostali. A nad-reprezentacja
            Trójmiasta nie dziwi, tak jest tradycyjnie, m.in. przez III LO :-) gdzie
            informacja (a przez to więc i motywacja) o absolwentach, którzy dostali się na
            czołowe zachodnie uczelnie przenosi się z rocznika na rocznik.
    • Gość: Michał Yalie 2009 Dziękuję wszystkim !!! IP: *.lonet.gdynia.pl / 153.19.101.* 17.04.05, 12:49
      Serdecznie dziękuję za gratulacje i ciepłe słowa. Naprawde trudno jest czasem
      uwierzyć w swoje szczęscie ale tak to już chyba jest ze człowiek jest istotą
      wątpiącą. Jesli kogos interesowalyby szczegóły prosze pisac na tym forum a
      wątpliwości postaram sie rozwiać ;)

      Cheers!
      MB
    • Gość: Mariusz Re: Michał jest stypendystą Yale IP: *.lonet.gdynia.pl / 153.19.101.* 17.04.05, 13:12
      Mieszkam z nim w pokoju w internacie, obserwuję jego pracę i uważam, ze należą
      sie duże gratulacje.
    • Gość: Mariusz Re: Michał jest stypendystą Yale IP: *.lonet.gdynia.pl / 153.19.101.* 17.04.05, 13:12
      Mieszkam z nim w pokoju w internacie, obserwuję jego pracę i uważam, ze należą
      sie duże gratulacje.
    • Gość: Mariusz Re: Michał jest stypendystą Yale IP: *.lonet.gdynia.pl / 153.19.101.* 17.04.05, 13:17
      Mieszkam z nim w pokoju, ciężko sobie zapracowal na to, by zostać stypendystą
      Yale i należą się gratulacje.
    • Gość: Mariusz Re: Michał jest stypendystą Yale IP: *.lonet.gdynia.pl / 153.19.101.* 17.04.05, 13:17
      Mieszkam z nim w pokoju, ciężko sobie zapracowal na to, by zostać stypendystą
      Yale i należą się gratulacje.
      • Gość: tomek Re: Michał jest stypendystą Yale IP: *.chello.pl 17.04.05, 14:43
        dobrze już dobrze, mariuszki, żeby zostac zauwazonym wystarczy raz coś
        wartościowego powiedzieć a nie gadać zawsze to samo, chociaz obserwujac polska
        polityke...tez z nim mieszkałem i stwierdzam że to przez Liero!!
        • Gość: Tadeusz Re: Michał jest stypendystą Yale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 21:05
          Racja, też zagrywałem się w Liero, i z 3LO trafiłem na Columbię...
          • Gość: tomek Re: Michał jest stypendystą Yale IP: *.chello.pl 17.04.05, 21:18
            dobra, od dzis zaczynam naparzac w liero, rzucam to całe IB i za rok widzicie
            mnie na oxfordzie i cambridge, zależy co wybiorę:)
    • Gość: Wiesiek III LO w Gdyni górą!!!! IP: *.lonet.gdynia.pl / 153.19.101.* 17.04.05, 13:32
      III LO najlepszą szkołą na świecie!!!

      Oprócz Yale w tym roku mamy: Cornell, Columbia, Harvard, Ultrecht University,
      University of Chicago, Oxford i masa innych elitarnych amerykańskich i
      europejskich uniwersytetów. Szkoda tylko że tak mala grupa ma tak duży wybór.
      O tych 62 olimpijczykach juz nie wspominam, ogólnie rzecz biorąc jedynym
      problemem jest brak konkurencji.

      WK
      • Gość: olimpijczyk Re: III LO w Gdyni górą!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 20:48
        Szanowny Panie Dyrektorze!
        szkoda tylko, że większość tych osiągnięć to zasługa tylko i wyłącznie naszej
        własnej pracy, a nie wsparcia szkoły/nauczycieli!!!
        • Gość: Tadeusz Re: III LO w Gdyni górą!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 21:09
          Hej, bez przesady. W życiu nie dostałbym się do Ivy League gdybym poszedł np.
          do VI LO. Spójrzmy prawdzie w oczy
    • Gość: ... Re: Michał jest stypendystą Yale IP: *.mim.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.05, 16:26
      Gratulacje Beny!
      Jak rozumiem na UJ sie nie spotkamy:)

      Tabor
      • Gość: Do Tabora Re: Michał jest stypendystą Yale IP: *.lonet.gdynia.pl / 153.19.101.* 17.04.05, 17:10
        Dzięki ;)
        A jak tam zycie w Krakowie??
        Pozdrawiam !!!
        • Gość: ... Re: Michał jest stypendystą Yale IP: *.mim.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.05, 17:13
          eh.. obijam sie troche:) pojutrze zdaje sie mam jakis egzamin. do roboty zaraz
          sie ostro biore:)

          pozdrawiam i jeszcze raz gratuluje!
          trzymaj sie!

    • Gość: Agata Re: Michał jest stypendystą Yale IP: *.tarman.pl / 217.117.128.* 17.04.05, 18:14
      Gratulacje Michał dla Ciebie!
      "Sztuka mądrości polega na tym,
      by wiedzieć co należy przeoczyć"
      William James
      Przeocz te komentarze.
      W każdym mieszaka i dobro,i zło,
      i tylko to drugie jest aktywne.
      My Cię znamy."Trójka" górą.
    • Gość: Asiunia Re: Michał jest stypendystą Yale IP: *.ino.tvknet.pl / *.ino.tvknet.pl 17.04.05, 21:17
      w koncu Michał to moj kuzyn!! hehs naprawde
    • ewka5 Re: Michał jest stypendystą Yale 18.04.05, 04:37
      Gratulacje.

      Absolwent tej samej Trojki, Michal Miaskiewicz, kilka lat temu zostal studentem
      innej uczelni - Harvardu .
      • Gość: Grzesiek Roman Re: Michał jest stypendystą Yale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 14:00
        To i mi wypada pogratulować Benny'emu. :)

        Po Trójce (a i w czasie jej), o ile ma się tylko priorytety wyznaczone (i się ich trzyma, o czym dane było przekonać się niektórym z nas, prawda panno L.? :( ), można spokojnie startować (zarówno naukowo jak i poza), gdzie się chce. I tylko od nas, jej absolwentów, zależy, co z możliwościami, które zapewnia nam szkoła zrobimy. Inna sprawa, że kolejne roczniki nie będą miały możliwości współpracy z takimi ludźmi, z których my mogliśmy (a może to są tylko plotki?:) ) wyciskać soki dla swoich potrzeb. To samo dotyczy także ilości zajęć pozalekcyjnych czy zwiększającej się liczby uczniów w klasach IB, a w konsekwencji tracenia kontaktu z mistrzem (jakiejkolwiek on by punktualności nie był:) ).
        • Gość: jimSon Re: Michał jest stypendystą Yale IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 22:38
          BenSon benSon lol =D .. rozkrecamy impre 24tego genau? dobrze pamietam? :D z
          kolei paru aroganckich komentarzy trojkowiczow nie skomentuje.. no cosh..
          wspolczuje.. i powodzenia :> i to cale "Trojka gora" bleh :D pozdroofka dla
          zdecydowanej wiekszosci mimo wszystko =))
          • Gość: Majusia Re: Michał jest stypendystą Yale IP: *.gdynia.mm.pl 26.04.05, 18:18
            Benny, gratuluję Ci! :D
            (a swoją drogą, to światło super wymierzone)
            Heh, imprezę rozkręcamy po maturach 25... hihihi....
    • Gość: Anka Strzelecka Re: Michał jest stypendystą Yale IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.05, 12:10
      Michał gratulujemy osiągnięć. W głębi duszy zawsze w Ciebie wierzyliśmy. Anka i
      Lechu. Takich osiągnięć, pozazdrości każdy licealista. Życzymy Ci powodzenia.
    • Gość: Maria. M Re: Michał jest stypendystą Yale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 19:08
      Gratulacje!! Gratulacje dla III LO W Gdyni i Pana DYREKTORA.
      Bez tej szkoły i jej nauczycieli nie było by takich wyników.
      To, że w każdym roku 2-3 osoby dostają się na amerkańskie uczelnie z pierwszej
      dziesiątki rankingowej, że otrzymują stypendia ( 35-45 tys dolarów
      rocznie),które wystarczają na spokojne studiowanie to zasługa III LO i jego
      nauczycieli.
      A swoją drogą dziwi mnie brak zainteresowania polskich władz tymi studentami.
      To będą w przyszłopści ludzie na czołowych stanowiskach na świecie; w nauce, w
      biznesie, w polityce, w gospodarce. Oni będą decydować o sprawach ważnych dla
      naszego kraju.Oni będą mieli nieformalne kontakty na całym świecie. (kolega ze
      studiów jest premierem w Malezji itp,)
      Czy nie warto zadbać aby ta mlodzież chciała identyfikować się z Gdynią, z
      Polską?
      • Gość: Absolwent Yale Skonczylem tam medycyne IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 24.05.05, 13:25
        i co ciekawe - nigdy nie spotkalem, ani nie slyszalem o zadnym Polaku na tym
        kierunku! Mowiac o Polaku nie mysle o Polonii zamieszkalej w USA od dawna, ale
        o kims kto "jest z PL" i przybyl na Yale po polskim liceum. Wiec jak to jest?
        Czy na medycyne nikt z PL sie nie dostal poza mna???
        • Gość: czytelnik2005 Re: Skonczylem tam medycyne IP: *.ipt.aol.com 05.06.05, 19:36
          Żeby wypełnić zapotrzebowanie na ciekawość rodzimych studentów
          obcokrajowcami,Yale wybiera spośród polskiej inteligencji rodzynki z ciasta
          kierując się domniemaniem,że ci ludzie wrócą po studiach do kraju z
          kontrybucją zafundowanej przez Yale wiedzy.Faktem jednak jest,że nikt
          jeszcze nie wrócił,gdyż po ukończeniu nauki każdy dochodzi do konkluzji,że
          nie rozumie już więcej swoich rodaków i układa sobie życia w Usa,ot co.
          • asia9111 od absolwentki III LO 12.06.05, 01:54
            tez konczylam III LO i gdyby nie ono i nauczyciele, moj start w swiat
            wygladalby nieco inaczej. Studia rozpoczete w PL dokonczylam w USA do poziomu
            MS, i od lat pracuje na uniwerku w USA, m.in. uczac jako adiunkt. W Yale
            pracowalam przez rok jako TOEFL tutor i przygotowywalam
            studentow 'miedzynarodowych' do zdania tego egzaminu, bo zostali przyjeci do
            Yale warunkowo i mieli ok. 6 miesiecy aby do egzaminu podejsc i go zdac na
            odpowiednia ilosc punktow . Uczac poznalam elite innych panstw-dzieci
            prezydentow, i przyszlych dyrygentow swiatowych orkiestr symfonicznych. Wszyscy
            zostali przyjeci na Yale z nadzieja (Yale) ze pojada z powrotem do krajow
            pochodzenia i beda 'ambasadorami' nauki i kultury amerykanskiej. Zreszta wiem,
            ze nawet taka broszurke wydaje Departament Stanu i Wydzial Edukacji (ten
            federalny) nazywajac studentow zagranicznych "future cultural ambassadors'.
            Zawsze bylo to podkreslane kiedy bylam w komisjach przyznajacych stypendia.
            Yale, tak samo jak i iine uczelnie Ligii Bluszczowej, moga sobie pozwolic na
            tego typu stypendia bo maja duzo pieniazkow od abiturientow, pieniadze tez
            czesto zostawiane w spadkach od wielu slynnych (i bogatych) ludzi. Yale poza
            tym ma jeszcze status tax-free jezeli chodzi o placenie podatku od
            nieruchomosci w New Haven, no i te nieszczesne udzialy w kopalniach diamentow w
            Afryce Poludniowej. Pamietam jak ta wiadomosc w New Haven Register wywolala
            protesty studenckie.
            Za moich czasow (pozne lata 80te) znalam tam 2 Polakow, i studiowali Russian
            Studies i East European History. Obydwoje liczyli na kariery naukowe w USA.
            Co do tego, ze osoby po studiach za granica nie chca wracac ze swoja ekspertyza
            do kraju-nie jest to zawsze tak w 100%. Ja od 2 lat powaznie mysle o powrocie,
            ale nie jest latwo wrocic, bez pracy! Tutaj ja mam-i calkiem nie najgorsza, jak
            na tutejsze warunki. A papiery wysylane do Polski (chocby dyrekcji III LO)
            zostaja bez odezwu. Wiec nie jest powiedziane, ze nie chcemy wracac, ale o
            prace w PL nie jest latwo, bez wzgledu jaki masz dyplom i ile jakiego
            doswiadczenia na cv.
            Poza tym gratulacje dla wszystkich Yalies bez wzgledu na rocznik!
            • Gość: Czytelnik2005 Re: od absolwentki III LO IP: *.ipt.aol.com 12.06.05, 05:33
              No właśnie.Ludzie amerykanizują po jakimś czasie pobytu i powrót
              wyzwolonego człowieka do mentalności zamkniętego społeczeństwa jakim są Polacy
              jest nie do zaakceptowania.Spotkałem wielu,którzy próbowali i wracali
              do Stanów z tym samym przekonaniem,że tam dla już nie da się żyć,ot co.
              • Gość: banal Re: od absolwentki III LO IP: *.pft.wroc.pl 25.06.05, 05:10
                Michalowi zdecydowanie naleza sie wielkie gratulacje. Yale przyjelo w tym roku
                dwie osoby z Polski, Michala i Olge. To tyle w ramach malej statystki.

                A teraz troche w ramach networkingu. Czy ja moglbym prosic o kontakt wszystkie
                osoby, ktore skonczyly szkoly Ivy? Moj email to ts363@pantheon.yale.edu.
                Pracuje wlasnie nad malym projektem, ktory na pewno Panstwa zainteresuje.

                Pozdrawiam,
                Tomek
                JE'07

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka